Dodaj do ulubionych

czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat

14.09.12, 20:27
wiem ze watkow o czytaniu naroslo jak grzybow po deszczu...Zaczynajac od watku wakacynjego , gdzie wielu rodzicow " nie zmusza do czytania".
Bylam wczoraj na pierwszym zebraniu w klasie 2 mojego 7 latka( szkola w USA) Pani mocno zorientowana na czytanie, oj mocno, co mnie wcale nie gorszy.
Dzieci od pazdziernika do polowy czerwca maja przeczytac 50 ksiazek, roznych - poczawszy od Franklina, ktory ma - jak twierdzi Pani - piekne slownictwo, po ksiazki z rozdzialami. Czytane ksiazki maja byc wypisane na liscie wlozonej za okladke folderu, dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
W miedzyczasie za wyniki w czytaniu pani przewiduje np ;lody dla klasy
Dzieci maja czytac nie tylko ksiazki , ale i biografie, ksiazki- przewodniki turystyczne itd.
Nie ma lektur jako takich, ale sa czytanki , ktore dzieci przerabiaja na lekcji i ucza sie slowek , nowych dla nich, po 10 na tydzien, z nimi ukladaja zdania itd.
Moim zdaniem , a wymagajacym jestem rodzicem pod wieloma wzgledami - sposob dobry. Idac tym przykladem , za chwile zamierzam wydrukowac dziecku jakis prosty tekst o Titanicu, ktorym to bardzo moj syn ostatnio sie zainteresowal.
Jak i co czytaja wasze dzieci, w Polsce i na swiecie w tym wieku?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 20:38
      W tym wieku , z tego co pamiętam, to np Harry Potter, Tolkien , Kopaliński (Koty w worku), próbowałam podsuwac swojego ulubionego Pana Samochodzika, ale średnio mu się podobał.

      P.S. Dziecko nigdy nie zmuszane do czytania jeżeli ma to jakies znaczenie w tym wątku.
      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 22:07
        Ale czy w wątku założycielskim chodzi o czytanie po angielsku czy po polsku? Bo z tych Franklinów to wnioskuję, że po polsku i wtedy to byłaby chyba szkoła weekendowa... Ale może się mylę.
        W każdym razie jeśli chodzi o angielsku to w ubiegłym roku syn dla przyjemności czytał Dahla. Teraz ma 8,5 roku.
    • gopio1 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 22:17
      Mój syn poszedł do pierwszej klasy jako 7-latek. Większość dzieci była już czytająca, ale nie wszystkie. W pierwszym półroczu pani czytała im codziennie - trochę w czasie lekcji i w trakcie, gdy jadły drugie śniadanie (ok. 20 minut, w klasie). Czytała im bajki i baśnie (np. Czerwony Kapturek, Królowa śniegu), legendy (polskie, regionalne, takie, których nawet my-dorośli nie znaliśmy) i dłuższe lektury podzielone na rozdziały (np. Plastusiowy Pamiętnik, Sierotka Marysia). W drugim półroczu też im czytała, ale wyznaczyła też jedną lekturę w miesiącu do samodzielnego czytania (min. Pilot i ja, Nasza mama czarodziejka, wiersze Brzechwy). Jeśli dziecko miało problemy - mogło czytać wspólnie z rodzicami. Dzieciaki prowadziły też zeszyty lektur, w których opisywały (i/lub ilustrowały) książki, które samodzielnie przeczytały. Nie pytała wyrywkowo o treść. Dzieci polecały sobie wzajemnie książki, rozmawiały o tym, co kto lubi. Mam wrażenie, że jej celem było pokazanie, że czytanie jest przyjemne. Bardzo mi się podobały też jej metody omawiania lektur. Efekt jest taki, że teraz (4 klasa) dzieci czytają dużo i chętnie.

      Córka w pierwszej klasie miała inną nauczycielkę. Dzieci miały do przeczytania 3 lektury w ciągu roku. Też prowadziły zeszyty lektur, ale czytelniczo prowadzone były bez porównania.

      Czyli jak zwykle - wszystko zależy od nauczyciela. Szkoła ta sama.

      --
      Fryzura czyli Zabawa w słowa
    • vidy Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 22:27
      Moja 7-latka pochlania ksiazki. Na najblizsze 2 tygodnie ma oto taka liste.
      Uwielbia serie komiksow Max & Lili czyta ich 10 tygodniowo hurtem w jeden dzien. Lubi mini powiesci dla dzieci z serii Nathanpoche, Pamietnik Anny Frank, wiersze haiku dla dzieci (sa swietne), Kiedy babcia byla w moim wieku, Opowiesci o kompozytorach , Pianino , piekna pop-up book Peter Pan - warto sprawdzic link.
      A po polsku Poczytaj mi mamo, Pamietnik Blumki, wiersze Debskiego i Dmitrocy.
      W innych tygodniach czyta wiecej ksiazek o mitach greckich, malarzach, przewodniki dla dzieci np o Maroku czy po prostu bajeczki o ksiezniczkach.
      A propos lektur szkolnych. Teraz jest w 4 klasie podstawowki szwajcarskiej, dzieci nie maja lektur obowiazkowych. Za to pan (w poniedzialek i wtorek) i pani (czwartek i piatek) czytaja im codziennie jedno opowiadanie z mitow greckich. A maja czytac co chca, jedni ksiazeczki z jednym zdaniem na stronie a inni powiesci. Ale nacisk jest na czytanie. Corka zanosi ksiazki z domu na przerwe i czyta chlopakom.
    • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 23:15
      Ty nie drukuj o Titanicu, wybierz się do biblioteki i poszukaj w dziale non-fiction - moja tez miała fisia w związku z rocznicą i przeczytała ze cztery Titaniki dla dzieci. Scholastic parę wydał, na pewno u was jest, dla dziecka to będzie ciekawsze.
      To co uderzyło mnie w naszej bibliotece szkolnej to właśnie masy książek innych niż dziecięce powieści - biografie, kraje, historie najrozmaitsze. I co ciekawe, dzieciaki je czytają z własnej, nieprzymuszonej woli.
      --
      Życie w Zatoce Perskiej
      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 08:21
        I znowu nawiązując do innego wątku - w zalewie non ficiton dla dzieci jest tyle chłamu (często z błędami merytorycznymi, albo upraszczającymi do absurdu), że warto poświęcić trochę czasu w księgarni na selekcję. Wierzę (mam nadzieję, że nie naiwnie), że w bibliotekach takiej selekcji ktoś już dokonał. "Niestety", tak jak pisze olena takie książki są bardzo lubiane przez dzieci - tym bardziej warto uważać na to co wpada im w ręce.

        I nawiązując do jeszcze innego wątku na tym forum i do Titanica. Jeżeli już internet, to po co drukować i podsuwać gotowe - może lepiej samemu usiąść z dzieckiem przed komputerem i razem poszukać?
        • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 10:34
          Mnie to bardzo zdziwiło, bo wątpię, abym ja w szczenięcym wieku chciała czytać np. biografię jakiejś baby, która latała balonem, czy innej, która kombinowała przy kontaktach z głuchoniemymi. Albo lewe pamiętniki WK Anastazji czy innej Katarzyny Aragońskiej. Ja wolałam Dzieci z Bullerbyn.
          --
          Życie w Zatoce Perskiej
    • mama303 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 09:43
      Moja córka poszła jako sześciolatka do I klasy słabo czytając. W I klasie miała kilka lektur ale nie wymagane było aby przeczytała je samodzielnie, więc czytałyśmy razem /ja większość/. Sukcesywnie czytała coraz więcej. Większość lektur szkolnych niestety nie przypadła jej do gustu i nie zacheciły do czytelnictwa.
      Ciche czytanie opanowała szybko, z głośnym czytaniem zawsze było gorzej.Co ciekawe w szkole nie czytali głośno tekstów. Teraz jest w klasie IV i nie ma problemu z czytaniem i rozumieniem tekstu. W zasadzie nie goniłam jej nigdy zbytnio do czytania.
      Jak ma do wyboru czytanie lub wyjscie na rower, zawsze wybierze jednak rower smile
    • grave_digger Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 10:50
      jak widzę ile wasze dzieci czytają to nie mogę uwierzyć. ja sama nie czytałam tyle w tym wieku. w ogóle nie pamiętam bym wtedy coś czytała prócz bajek.
      moja córa czyta bardzo słabo. ma 7,5 roku. codziennie ćwiczymy i codziennie zapisujemy co przeczytała - pani wychowawczyni też kładzie na to wielki nacisk i sprawdza. od tygodnia czyta tę samą bajkę i jeszcze nie doszła do końca. jesteśmy w trakcie diagnozowania dysleksji.
      jednak jak sobie pomyślę, że jeszcze na wakacjach literowała każde słowo a teraz czyta sylabami i coraz szybciej, to widzę, że w przeciągu 2 tygodni zrobiła wielki postęp.
      no nic. za to świetnie modeluje i rzeźbi wink
      pozdrawiam smile

      --
      Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 13:35
        E, wciąż pisze, że dzieci uczą się w bardzo różnym tempie, a potem się to wyrównuje.
        Jak pisałam, że jedno dziecko sylabizowało, a drugie we własnym zakresie ciągnęło dla przyjemności Matyldę czy inne Wiedźmy Dahla, to moje akurat było znacznie bliżej tego pierwszego niż tego drugiego.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
        • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 13:49
          Dla mnie czytanie ma być przede wszystkim rozrywką. W momencie, gdy zamienia się w obowiązek, kiedy książkę trzeba nie tylko przeczytać, ale "opracować", czytanie staje się jednym z uciążliwych szkolnych zajęć, w rodzaju szlaczków czy rowiązywania zadań z tekstem. Nie miałabym nic przeciw zmuszaniu dzieci do czytania książki miesięcznie - ale ksiązka tygodniowo, w dodatku "wpisywana" do zeszytu to prosta droga do tego, aby spora część dzieci znienawidziła lekturę.
          Poza tym dzieci bardzo często czytają wielokrotnie to samo - a tu zmusza się je, aby tego nie robiły. Książka tygodniowo oznacza przy tym, ze trzeba wybierać dzieła jak najcieńsze - dzieci lepiej czytające nie mają raczej szans na przeczytanie 50 grubych książek. Najwyraźniej nikomu nie chodzi o jakość i warość - liczy się ilość i "zaliczenie".
          Idiotyzm i tyle. Pani nie jest wcale "za czytaniem", tylko za dyscypliną...
          --
          zpopk.blox.pl
          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 13:54
            verdana napisała:

            Nie miałabym nic przeciw zmuszaniu dzieci do czytan
            > ia książki miesięcznie - ale ksiązka tygodniowo, w dodatku "wpisywana" do zeszy
            > tu to prosta droga do tego, aby spora część dzieci znienawidziła lekturę.

            Ale tu chyba chodzi o te anglojęzyczne książki, które są zupełnie czym innym niż książki polskie. One są świetne do nauki czytania, bo odpowiednio krótkie i ciekawe dla dziecka. Mój syn odkąd chodzi do szkoły brytyjskiej, czyli już dwa lata, czyta dwie takie książki na tydzień. W ten sposób uczy się czytać po angielsku. Dal przyjemności czyta inne książki, ale właśnie dzięki tym ćwiczebnym książką jest w stanie czytać coś poważniejszego. Jeśli ktoś próbuje naśladować ten model, to ja jestem jak najbardziej za.


            > Idiotyzm i tyle. Pani nie jest wcale "za czytaniem", tylko za dyscypliną...

            Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 15:19
              Ale paliwodaj wspominała chyba różnego rodzaju książki, nie tylko "książeczki"...

              Najlepiej sama to wyjasni.

              Na pierwszy rzut oka - metoda niemądra moim zdaniem, ale co kto lubi.

              Już chyba lepiej, żeby dziecko kilka razy w roku robiło jakis projekt (literacki, plastyczny, itd, w zalezności od tego jaką forme ekspresji samo wybierze)) związany z ulubionymi książkami.
            • mama303 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 15:28
              fogito napisała:

              > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.

              A ja mysle że dziecko i tak i tak nauczy sie czytać. Nie ma innego wyjścia. Przeciez cały czas choćby w szkole musi cos czytać.
              Jesli natomiast chodzi o zamiłowanie do czytelnictwa to inna sprawa. Dziecko musi samo dojśc do tego, że to może byc przyjemne.
              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 16:44
                mama303 napisała:

                > fogito napisała:
                >
                > > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
                >
                > A ja mysle że dziecko i tak i tak nauczy sie czytać. Nie ma innego wyjścia. Prz
                > eciez cały czas choćby w szkole musi cos czytać.
                > Jesli natomiast chodzi o zamiłowanie do czytelnictwa to inna sprawa. Dziecko mu
                > si samo dojśc do tego, że to może byc przyjemne.

                Ale dziecko, które ma problemy techniczne z czytaniem będzie postrzegało czytanie jako mękę i dlatego nie będzie sięgało samo po dłuższe trudniejsze pozycje, bo przecież nikt się nie lubi znęcać nad samym sobą.
                Książki dostosowane do poziomu czytelnika ułatwiają naukę i nie zniechęcają tak jak te trudniejsze, w których często gęsto słowa są niezrozumiałe dla 7-8 latków.
            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 16:17
              Podejrzewam, że Verdana skacze na niewłaściwe drzewo - jeżeli w klasie będzie jakieś zaawansowane dziecko czytające długie książki w rodzaju choćby pełnego tomu Mikołajka, to nauczycielka raczej nie będzie go zmuszała do doczytania 12 Franklinów, ino będzie się cieszyć, że ma taką gwiazdę. A książka 'z rozdziałami' dla dziecka w tym wieku to coś tak jak Pan Kuleczka, tylko o ciągłej akcji.
              --
              Życie w Zatoce Perskiej
              • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 16:31
                A ja podejrzewam, że 50 znaczy 50. Inaczej nauczycielka powiedziałaby, jakie są zasady. Tak samo nagradza sie często w polskich szkołach czytelnictwo - nagrodę dostaje dziecko, które wypożycza najwiecej książek z biblioteki szkolnej, a nie to, które czyta najwięcej.
                Dla naprawdę dobrze czytającego dziecka w tym wieku, książka z rozdziałami to ksiązka z rozdziałami i tyle. Za to opisanie bardziej skomplikowanej książki bywa na tyle trudne, ze lepiej porzucić ambicje i czytaqć Franklina.
                --
                zpopk.blox.pl
                • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 17:30
                  no wlasnie pisalam ze 50 znaczy 50, roznych ksiazek, od tych 5 kartkowych do tych z rozdzialami po 80 stronic. Frankliny wywodza sie gdzies z Ameryki, polskie wersje to tlumaczenia, maja nawet ilustracje z tutejszymi zoiltymi
                  Faktycznie, jak ktos napisal powyzej, te ksiazeczki dla dzieci po angielsku sa bardzo przyjemne w czytaniu, dzieci naprawde chetnie je czytaja. Sama nie raz i nie dwa siedze przy dziecku bo ciekawa jestem zakonczenia wink
                  Nie sadze zeby moj syn mial problem z przeczytaniem 50 ksiazek w 8,5 miesiaca.
                  Uwazam ze nauczycielce ( ogolenie Departamentowi Edukacji, bo to wyszlo odgornie) nie chodzi o sam fakt umiejetnosci czytania, ale tez o tresc tego co dzieci czytaj, wzbogacenie slownictwa, wiedzy na ten czy inny temat, poglebianiu zainteresowan. Nauczycielce nie przeszkadza ze 80% bedzie o np: zyciu w oceanie .
                  I tak, musi byc wprowadzona pewnego rodzaju dyscyplina,poczucie tego obowiazku czytania wogole nie wiem czy szkola bez pewnych narzucaonych zasad ma racje bytu.
                  Ktos tam powyzej uzyl slowa "zmuszac" . Nie ma dziecka w szkole, ktore na jakims tam etapie nie bylo do czegos zmuszane, robilo i uczylo sie czegos , czym nie bylo zainteresowane.
                  • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 18:07
                    Ale tu sie zmusza do wykorzystywania bardzo dużej części czasu wolnego na dosyć bezmyślne czytanie czegokolwiek, aby przeczytać. Dziecko nie moze wrócić do już przeczytanego tekstu, nie moze się nim delektować, nie moze czytać zbyt dużo ambitnej literatury, bo "nie zdąży" - a dzieci słabo czytające są praktycznie bez szans. W ciągu roku znienawidzą czytanie, zamiast sie go nauczyć.
                    Nauczycielka nie traktuje książki jako rozrywkę, a tylko i wyłacznie pomoc naukową. To bardzo powazny błąd - ważniejsze jest, aby dziecko nauczyć, zę książka jest przyjemnoscią, niż przymusowo "rozszerzać słownictwo".
                    Poszerzenie wiedzy też jest watpliwe przy słabych książkach. Nie mowiąc już o tym, że czytanie "na tempo" to czytanie pobiezne, aby zaliczyć i zapomnieć.
                    O wiele większą wartość miałoby przymusowo przeczytanie miesięcznie jednej DOBREJ ksiązki, przemyślenie jej, polecenie kolegom, omówienie. Tak niewiele większości dzieci z takiego czytania pozostanie.
                    Oczywiście, że szkoła zmusza do wielu rzeczy, rzadko jednak kończy się to tym, że uczniowie to właśnie polubią i będą robili do końca zycia. A w wypadku książek wazne jest nie tyle, ile dziecko przeczyta w rok, ale czy polubi czytanie. Bo jeśli w tym roku przeczyta 50 pozycji, a potem bedzie broniło sie przed lekturą to i tak to dziecko, które przeczyta tylko 5 majac siedem lat, ale za to pokocha książki, w sumie bedzie o wiele bardziej oczytane....
                    --
                    zpopk.blox.pl
                    • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 18:26
                      verdana napisała:

                      > Ale tu sie zmusza do wykorzystywania bardzo dużej części czasu wolnego na dosyć
                      > bezmyślne czytanie czegokolwiek, aby przeczytać. Dziecko nie moze wrócić do ju
                      > ż przeczytanego tekstu, nie moze się nim delektować, nie moze czytać zbyt dużo
                      > ambitnej literatury, bo "nie zdąży" - a dzieci słabo czytające są praktycznie b
                      > ez szans. W ciągu roku znienawidzą czytanie, zamiast sie go nauczyć.

                      Sorki, ale bzdury piszesz wink Tak funkcjonuje system brytyjski i tak się nauczył mój syn czytać po angielsku. I pomimo, że w ciągu 2 lat w szkole przeczytał może ze 200 takich właśnie krótkich książeczek nie zniechęcił się do czytania tylko opanował je do perfekcji. Przeczytanie takiej "ćwiczebnej" książeczki to jakież 20 minut a nie męka na ugorze. Synowi nigdy nie brakowało czasu na treningi po szkole, na czytanie tego co "musi" ani tego co chce. I na dodatek jednocześnie uczył się czytać po polsku. I pomimo zmuszania w szkole on chętniej czyta po angielsku niż po polsku chociaż w obu językach czyta płynnie. Po polsku zmuszania do czytania nie było, bo lektury polskie weszły później niż czytanie po angielsku.

                      > Nauczycielka nie traktuje książki jako rozrywkę, a tylko i wyłacznie pomoc nauk
                      > ową. To bardzo powazny błąd - ważniejsze jest, aby dziecko nauczyć, zę książka
                      > jest przyjemnoscią, niż przymusowo "rozszerzać słownictwo".

                      Tak się właśnie robi, żeby nauczyć czytać po angielsku i o tym trzeba pamietać, bo to nie jest język polski. Po angielsku dzieci uczą się wymowy niektórych wyrazów na pamięć. Po jakimś czasie naturalnie odczytują trudniejsze wyrazy, bo dzięki ćwiczeniom to samo przychodzi.

                      > Poszerzenie wiedzy też jest watpliwe przy słabych książkach. Nie mowiąc już o t
                      > ym, że czytanie "na tempo" to czytanie pobiezne, aby zaliczyć i zapomnieć.

                      To są naprawdę super książki pisane przez najlepszych autorów. Są takie seria jak np. Oxford Treetops, którą aktualnie czyta syn. Podrzucam, może kogoś zainteresuje
                      www.oup.com/oxed/primary/oxfordreadingtree/treetops/
                      > O wiele większą wartość miałoby przymusowo przeczytanie miesięcznie jednej DOBR
                      > EJ ksiązki, przemyślenie jej, polecenie kolegom, omówienie. Tak niewiele większ
                      > ości dzieci z takiego czytania pozostanie.

                      smile Jedno nie wyklucza drugiego. Duże książki są czytane, ale nie ma lektur obowiązkowych. Syn np. w zeszłym roku przeczytał prawie wszystko Dahla. Nioe zmuszany, bo do tego zmuszać nie trzeba. Mieszasz polski system z poważnymi lekturami i angielski z książkami do ćiwczeń z czytania.


                      > Oczywiście, że szkoła zmusza do wielu rzeczy, rzadko jednak kończy się to tym,
                      > że uczniowie to właśnie polubią i będą robili do końca zycia. A w wypadku książ
                      > ek wazne jest nie tyle, ile dziecko przeczyta w rok, ale czy polubi czytanie. B
                      > o jeśli w tym roku przeczyta 50 pozycji, a potem bedzie broniło sie przed lektu
                      > rą to i tak to dziecko, które przeczyta tylko 5 majac siedem lat, ale za to po
                      > kocha książki, w sumie bedzie o wiele bardziej oczytane....

                      Jako posiadaczka takiego dziecka po raz kolejny powtarzam. Jak dzieciak się nauczy dobrze czytać, to sięgnie po trudniejsze książki i z przyjemnością je przeczyta. Jak się nie nauczy, to każda będzie orką na ugorze. I tu podkreślam, że należy oddzielić dwa różne systemy, bo to są kompletnie różne języki - polski i angielski.
                      • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 19:32
                        verdana ciezko mi sie z czymkolwiek zgodzic w twoim poscie, po prostu mamy zupelnie odmienne zdanie.
                        Nie przyjmujesz do wiadomosci ( nie wiem skad takie doswiadczenie) ze dziecko 7-8 letnie zazwyczaj ma juz jakies zainteresowania, wiec czytanie o tym nie jest bolesne.
                        Nie wiem skad twoja wiedza na temat "slabych" ksiazek, jakie czytaja nasze dzieci.
                        Nie wiem skad przekonanie ze malo mozliwe jest czytanie 15-20 minut dziennie, wrecz pewna jestem ze jezeli dziecko morduje kilka stronic ksiazki w jeden miesiac, nie ma to nic wspolnego z pasja czytania, miloscia do czytania, wrecz przeciwnie - takie dziecko nie ma pojecia o czytaniu, nie wie o czym traktuje ksiazka, a jak juz zapamieta poczatek to po 4 tygodniach zapomni. Na dodatek zanim trafi na ksiazke ktora zechce polecac pewnie zda na studia. Mowimy o dzieciach ktore juz plynnie czytaja, ale maja jakies tam minimalne braki w slownictwie.
                        Dodatkowo, nie , nie zgodze sie ze dzieci chcialyby czytac ksiazki z rozdzialami , te same , kilka razy, po prostu to nie mozliwe. No moze sa wyjatki, ulubione ksiazki, ale podkreslam wyjatki
                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 19:52
                          To może wytłumaczę z innej perspektywy. Mój syn czytał praktycznie jak dorosły kiedy poszedł do szkoły (książki 500-600 stron , w 2-3 dni) . Niektóre powieści czytał kilkakrotnie, niektóre porzucał w trakcie czytania, niektóre popularno naukowe np pół roku , bo jak go coś zaciekawiło w jednym z rozdziałow to odkładał książkę na bok i szukał książek, filmów związanych z tym tematem, a do głownej książki np powracał po 2 miesiącach.

                          Gdyby miał się z tego rozliczać w kajecikach u nauczycielki, pewnie dostałby alergii na czytanie. Jeżeli musisz się z czegoś rozliczać to troche traci swój urok.

                          Nauczycielka może po prostu powiedzieć rodzicom na zebraniu o "pomocach naukowych" w postaci książeczek i polecic je indywidualnie tym, którzy robia wolniejsze postepy w czytaniu.
                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 20:31
                            joa66 napisała:

                            >
                            > Gdyby miał się z tego rozliczać w kajecikach u nauczycielki, pewnie dostałby al
                            > ergii na czytanie. Jeżeli musisz się z czegoś rozliczać to troche traci swój ur
                            > ok.


                            Ale rozumiem, że czytał po polsku. Bo właśnie w naszym kochanym języku ojczystym nie ma książek do ćwiczeń z czytania na zróżnicowanym poziomie. Więc po prostu dzieci nie mają na czym ćwiczyć. Owszem są dzieci genialne, które machną Tolkiena w 3 dni - ja padłam po trzeciej stronie - ale chodzi o tzw. przeciętne dziecko, które niekoniecznie łyknie tego Tolkiena w wieku 7 lat. Ci mniej genialni po prostu muszą się na czymś uczyć.


                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 20:42
                              Jeżeli chcesz powiedzieć, ze to rozliczanie z czytania 50 książek to tylko kwestia rozwijania techniki czytania to inna sprawa, chociaż i tak pewnie metoda nie najszczęśliwsza ( ryzyko skutków ubocznych zbyt duże)

                              Ale z postu paliwodaj zrozumiałam, ze to jakiś pomysł na rozwijanie zainteresowania czytaniem. Być może źle ją zrozumiałam.
                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:05
                                joa66 napisała:


                                > Ale z postu paliwodaj zrozumiałam, ze to jakiś pomysł na rozwijanie zainteresow
                                > ania czytaniem. Być może źle ją zrozumiałam.

                                Bo jedno drugiego nie wyklucza. Dzieciak, który wchodzi na wyższe poziomy chwali się przed rówieśnikami i jest z siebie zadowolony, że tak dobrze czyta. A im lepiej mu idzie tym chętniej sięga po grubsze książki w bibliotece szkolnej. Takie wizyty całych klas są obowiązkowe w bibliotece raz na tydzień przynajmniej. Koledzy syna niemalże wyrywają sobie co lepsze książki. Do dzisiaj pamiętam dramat jaki syn przeżył, kiedy to taką lepszą książkę - wielką i grubą wziął kolega z klasy a nie syn. Musiał poczekać tydzień na książkę a martwił się o to jakby spłonęła co najmniej.
                                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:13
                                    joa66 napisała:

                                    > Ale obowiązkowe rozliczanie się z tych książek?
                                    >
                                    > Zrozum, nie chodzi o czytanie, tylko o rozliczanie.

                                    Ale rozliczanie polega na tym, że rodzic podpisuje przy każdym tytule jak dziecku to czytanie poszło. Wystarczy ok, albo dobrze, super, gorzej itp. Tak aby nauczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na początkowym etapie tak właśnie ma być. Dzieci nie traktują tego jako katorgi tylko jest to dla nich oczywista oczywistość.
                                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:17
                                      paliwodaj:

                                      Czytane ksiazki maja byc wypisane na liscie wlozonej za okladke folderu, dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
                                      W miedzyczasie za wyniki w czytaniu pani przewiduje np ;lody dla klasy


                                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:38
                                        joa66 napisała:

                                        > paliwodaj:
                                        >
                                        > Czytane ksiazki maja byc wypisane na liscie wlozonej za okladke folderu, dzi
                                        > eci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny
                                        > watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
                                        > W miedzyczasie za wyniki w czytaniu pani przewiduje np ;lody dla klasy
                                        >

                                        >

                                        U syna jest dokładnie tak samo tzn. na książki jest osobny folder/książeczka/kajecik. Tylko lodów nie ma w nagrodę. Właściwie nagrody chyba nie ma żadnej poza satysfakcją.
                                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:17
                                            joa66 napisała:

                                            > dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl
                                            > glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
                                            >

                                            >
                                            > I Twój syn też tak ma?

                                            Nie wiem, bo nigdy nie pytałam. Wiem, że omawiają książki czytane na lekcjach i wybrane przez Panią. Obawiam się, że na omawianie poszczególnych książek przeczytanych przez dzieci na różnych - jakby nie było poziomach - po prostu nie starczyłoby czasu. W młodszych klasach rodzice wolontariusze przychodzą do szkoły i przysłuchują się czytającym dzieciom i wtedy zadają pytania. Robiłam tak kiedy syn był w II klasie czyli miał 6 lat.

                                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:22
                                      fogito napisała:

                                      > Tak aby na
                                      > uczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na początkowy
                                      > m etapie tak właśnie ma być.
                                      Ale takie działanie jest bez sensu w przypadku dzieci, które już całkiem nieźle czytają.
                                      --
                                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:27
                                        jakw napisała:

                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > Tak aby na
                                        > > uczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na pocz
                                        > ątkowy
                                        > > m etapie tak właśnie ma być.
                                        > Ale takie działanie jest bez sensu w przypadku dzieci, które już całkiem nieźle
                                        > czytają.

                                        smile No nie jest bez sensu, bo stopień trudności wzrasta. Pamiętajmy, że mówimy o angielszczyźnie, gdzie nie wystarczy nauczyć się alfabetu, żeby czytać. Mój syn na poziomie 15 przynosi takie książeczki, w których są wyrazy nieznane dla mnie i nie umiem ich przeczytać. Proszę go wtedy o tłumaczenie. Mnie niestety nikt angielskiego na tych książkach nie uczył. Zbyt trudna była dostępność. Teraz zapewne można kupić przez internet za ciężkie pieniądze.
                                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:39
                                          fogito napisała:

                                          > Mój syn na poziomie 15 przynosi takie książeczki, w których są wyrazy nieznane dla mn
                                          > ie i nie umiem ich przeczytać.
                                          I niby masz występować jako kontroler jego głośnego czytania? Też chyba bez sensu.

                                          --
                                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 07:28
                                            jakw napisała:

                                            > fogito napisała:
                                            >
                                            > > Mój syn na poziomie 15 przynosi takie książeczki, w których są wyrazy ni
                                            > eznane dla mn
                                            > > ie i nie umiem ich przeczytać.
                                            > I niby masz występować jako kontroler jego głośnego czytania? Też chyba bez sen
                                            > su.

                                            To faktycznie byłoby bez sensu wink Mój mąż, który jest nativem słucha czytania po angielsku, bo to jego departament i on koryguje ewentualne błędy.
                                            Czasami biorę do ręki jakąś książeczkę i patrzę co też tam ciekawego jest, tak dla własnej orientacji.
                                            Ja załatwiam czytanie po polsku i nie wychodzimy sobie w kompetencje wink
                                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:11
                                                olena.s napisała:

                                                > Zazdraszczam. Wygodna rzecz, native w domu.
                                                > Ja ze znaczeniem słów nie mam żadnych problemów, ale kurczę, z wymową - miewam.

                                                Ja generalnie też rozumiem znaczenie- bo to w końcu poziom podstawówki a nie liceum - ale przeczytanie prawidłowe to już inna bajka. Ja nawet ust tak nie umiem ułożyć. Dzieciak się nabija, chociaż dorośli anglojęzyczni twierdzą, że mówię świetnie. No ale nikt tak nas nie skrytykuje jak własne dzieci uncertain
                                                A co nativa w domu to faktycznie wygoda wielka. Mąż czyta z synem regularnie od 3 lat i uwielbia to, bo nic tak z dzieciakiem nie integruje jak wspólne czytanie wink
                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:17
                          A ja Verdanę rozumiem. Skoro dziecko ma przeczytać więcej niż 1 książkę na tydzień to z automatu musi wybierać nie te pozycje, które chciałoby przeczytać , ale te, które da radę przeczytać i opisać. Moja starsza córka mając 8 lat całą serię "Tomków" Szklarskiego - 7 czy 8 nie takich cienkich książek , ale zajęło jej to na pewno więcej czasu niż 2 miesiące. Na dokładkę potem jeszcze do tych książek wracała. Gdyby miała zacząć czytać książki na sztuki to pewnie czytałaby Frankliny - są zdecydowanie cieńsze.
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:22
                            jakw napisała:

                            > A ja Verdanę rozumiem. Skoro dziecko ma przeczytać więcej niż 1 książkę na tydz
                            > ień to z automatu musi wybierać nie te pozycje, które chciałoby przeczytać , al
                            > e te, które da radę przeczytać i opisać.

                            W języku polskim nie ma takich książek do ćwiczenia czytania. Może nigdy nie widziałaś, ale to są rewelacyjne książki dostosowane do dzieci na różnym etapie czytelniczego rozwoju. Są tam zarówno fiction jak i naukowe. Jest w czym wybierać.

                            . Gdyby miała zacząć czytać książki na sztuki to pewnie czytałab
                            > y Frankliny - są zdecydowanie cieńsze.

                            Bo po polsku to tylko idiotyczne Frankliny. U nas po prostu takich książek nie ma. A seria "Czytam sam" to zaledwie kilkanaście książeczek. W języku angielskim to są setki w różnej tematyce.
                            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:36
                              Ale to nie jest kwestia tylko Franklinów. Moja córka była po prostu na sporo wyższym etapie czytelniczego rozwoju niż reszta klasy. I rozliczanie jej w tym momencie z przeczytania 50 książek na głos (a mnie z jej słuchania) byłoby idiotyzmem. Sama idea tego, że dziecko czyta książki i je wpisuje w zeszyt nie wzbudza moich oporów. Ale wymaganie od każdego tej samej ilości sztuk - tak. Bo jedno dziecko, bardziej zaawansowane czytelniczo, przeczyta Harrego Pottera, a drugie 3 Frankliny. Po czym to pierwsze nie wyrobi limitu na sztuki. Chyba że zacznie czytać te wszystkie "Frankliny" , które przeczytało już ze 3 lata temu gdy uczyło się czytać.
                              --
                              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 07:36
                                jakw napisała:

                                > Ale to nie jest kwestia tylko Franklinów. Moja córka była po prostu na sporo wy
                                > ższym etapie czytelniczego rozwoju niż reszta klasy. I rozliczanie jej w tym mo
                                > mencie z przeczytania 50 książek na głos (a mnie z jej słuchania) byłoby idioty
                                > zmem.

                                Niekoniecznie, gdyby czytała na własnym poziomie. Książki na wyższym poziomie nie muszą być infantylne. Jest seria science, w której słownictwo i wiedza jest na poziomie licealisty. Założeniem takiego programu jest, że dzieci czytają na tym poziomie na którym aktualnie są. Oczywiście pytanie się nasuwa, kiedy jest czas na sprawdzanie. W szkole brytyjskiej to rodzic w domu sprawdza.

                                Sama idea tego, że dziecko czyta książki i je wpisuje w zeszyt nie wzbudz
                                > a moich oporów. Ale wymaganie od każdego tej samej ilości sztuk - tak.

                                No akurat w szkole syna tego tak drastycznie nie przestrzegają. Ale normą jest dwie - trzy książki ćwiczebne na tydzień.

                                Bo jedno
                                > dziecko, bardziej zaawansowane czytelniczo, przeczyta Harrego Pottera, a drugi
                                > e 3 Frankliny.

                                I ciągle zapominasz, ze piszemy o książkach angielskich do ćwiczenia czytania, które wszystkie mają po tyle samo stron bez mała, tylko trudność tekstu się zmienia.
                                Nikt nie wymaga przeczytania pięćdziesięciu cegieł w ciągu miesiąca, bo to byłoby może niewykonane czasowo.

                                Po czym to pierwsze nie wyrobi limitu na sztuki. Chyba że zaczni
                                > e czytać te wszystkie "Frankliny" , które przeczytało już ze 3 lata temu gdy uc
                                > zyło się czytać.

                                Spójrz do linka - o takie książki chodzi a nie o 'guupie' Frankliny (dla mnie osobiście, bo ktoś może uwielbiać wink
                                www.oup.com/oxed/primary/oxfordreadingtree/treetops/
                                • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:15
                                  U mnie nie ma limitu na sztuki, jest minimum czasu (20 minut dziennie). Na początku czytać można było co bądź, teraz już tylko dłuższe, rozdziałowe książki lub komiksy, - w 4 klasie odpadły książki z obrazkami (synonim dla prostszych jednoopowiadankowych książek do 20-40 stron sporej czcionki i dużych obrazków). Podyktowane to zapewne było chęcią pogonienia dzieciaków do dłuższych wątków, bo słownictwo niekoniecznie w tych rozdziałowych książkach musi być bardziej złożone.
                                  W piątej klasie (wiekowo polska 4) wprowadzono również reading log, gdzie dziecko ma obowiązek wpisać tytuł książki, czas czytania dziennego oraz punktową ocenę pozycji, a rodzic podpisać.
                                  Za pierwszym razem większość dzieciaków zapomniała wypełnić - uzyskać podpis. W ramach kary zamiast uganiać się po boisku zapominalscy musieli stawić się w klasie pani od czytania i czytać.
                                  --
                                  Życie w Zatoce Perskiej
                                • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 19:24
                                  Nie , nie zapominam, że piszemy o angielskich książkach. Natomiast czytanie książek ćwiczebnych na sztuki przez kogoś kto czyta nieźle i łapie się za dłuższą i normalną lekturę uważam za bezsens. Takie osoby zwykle nie mają problemów ze słownictwem więc w ich przypadku to może być zupełna strata czasu - po to, żeby coś odfajkować.
                                  --
                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:00
                                    U nas dzieci mają lekcje o wybieraniu i rozpoznawaniu książek. Złota zasada dla małych brzmi "jeżeli nie znasz pięciu słów na stronie, książka jest prawdopodobnie za trudna".
                                    W przypadku mojego osobistego grzdyla książki "szkoleniowe" były czytane w pierwszej i na początku II klasy. Potem wyawansowaliśmy się na normalne teksty.
                                    Natomiast wszystkie biblioteczne pozycje mają adnotację o poziomie trudności (liczy się to jakoś w punktach) i dziecko wie, że dla niego poziom sugerowany to powiedzmy 650 - 780. Co nie znaczy, że bibliotekarka nie pozwoli pożyczyć czegoś na 200 czy 1100. jest też druga informacja o prawdopodobnej grupie czytelniczej - np. dla klas 2-4.
                                    --
                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:30
                                      Jak tak opisujesz ten system czytelniczy w szkole twojego dziecka to muszę stwierdzić, że nawet mi się podoba. I system z opisem trudności tekstu wydaje mi się ok. Prawdę mówiąc jakąś namiastkę takiego systemu widuję w bibliotece publicznej dla dzieci i młodzieży, gdzie są półeczki z opisami typu: poziom I, poziom II, poziom III i poziom IV. Prawdopodobnie bibliotekarka wie co to oznacza wink
                                      --
                                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 19:52
                      Verdana na litość....
                      Małe dzieci nie są od razu gotowe do czytania poważnych książek samodzielnie - choćby dlatego, że nie znają słów, że czytają wolno, że gdyby miały ciągnąć lekturę przez 2 czy 3 tygodnie to nie byłyby w stanie kończąc pamiętać, co było na początku. (Przemyślenie i opowiadanie kolegom? Wątpię. Nie siedmiolatki).
                      Dlatego dla tych dzieci pisze się specjalne książki - nie takie naiwne jak dla przedszkolaków, bardziej różnorodne, ale jednak niezwykle proste, krótkie, zwarte. Możesz w tym typie dla dzieci czytających po trosze samodzielnie znaleźć i kryminały szkolne, i zabawy językiem (Seuss, ale wcale nie tylko on, bo na przykład cały cykl Amelia Bedelia opiera się o różnicy w dosłownym i przenośnym znaczeniu słów) i jakieś prościzny o cywilizacjach (Nie chciałbyś być mumią) i nawet o Zagładzie i całe mnóstwo małych opowiadanek o wszystkim: o kupowaniu choinki, i o małej emigrantce w Nowym Jorku, i o przeprowadzce, i o elegantce, która usiłuje być mocno ę, ą, fantastyczne książeczki o wiedźmie Winnie i jej kocie, o zgubionym duchu - jak cię to interesuje to sobie zobacz internetowo cykle wydawnicze dla początkujących poziomów czytania.
                      U nas dzieci mają 2 biblioteki - klasową, pewnie na jakies 100-200 tytułów - i szkolną. W szkolnej mają lekcje biblioteczne, czytanie na głos przez bibliotekarkę i co tydzień przedszkolaki i pierwszaki coś wybierają. Z klasowej moja progenitura przynosiła książkę codziennie - począwszy od takiej dla kompletnych maciołków, gdzie było po jednym zdaniu na stronie, i w kazdym powtarzały się słowa "ryba" i "pływa". smile Do przeczytania w 1 minutę dla umiejącego czytać, i pewnie z 15 minut dla dukacza.
                      Książki były też codziennie czytane przez nauczycielkę. Na ile mogę wierzyć dzieciakowi, po czterech latach większość dzieci w klasie lubi czytać i czyta z przyjemnością.

                      --
                      Życie w Zatoce Perskiej
                      • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 10:55
                        Dzieci nie są takie same. Naprawdę nie widzialaś szybko czytających siedmiolatków. Ja sama, hm.., mając 6 lat, przeczytałam "W pustyni i w puszczy" dokładnie w dwa dni, mąż w tym wieku czytał jeszcze sprawniej, a mój najmłodszy czytał Harrego Pottera - zajmowało mu to nie wiecej niz tydzień. (A starsze dzieci ledwo, ledwo czytały czytanki...).
                        Takich dzieci wcale nie jest mało i dla nich "specjalne czytanki" czy Frankliny - to kanał. Seussa po polsku moj syn czytał mając 5 lat. I nie on jeden, zaręczam.

                        --
                        zpopk.blox.pl
                        • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:07
                          verdana napisała:

                          > Dzieci nie są takie same. Naprawdę nie widzialaś szybko czytających siedmiolatk
                          > ów.

                          Widziałam, ale mnie chodzi o jakość a nie szybkość. Ja chcę żeby dzieciak umiała czytać na głos z właściwą modulacją. Cóż z tego, że mój syn w wieku siedmiu lat czytał skoro dla mnie nie czytał tak jak powinien. Ja mam spore wymagania w tej kwestii i nie ważna jest dla mnie szybkość. Większość dzieci, które znam spoza szkoły czytają po cichu i trudno mi stwierdzić jak czytają.

                          > Takich dzieci wcale nie jest mało i dla nich "specjalne czytanki" czy Frankliny
                          > - to kanał. Seussa po polsku moj syn czytał mając 5 lat. I nie on jeden, zaręc
                          > zam.

                          No cóż. A mój jako pięciolatek czytał po angielsku czyli w oryginale. A mimo to nadal czyta książki ćwiczebne, bo zasób słów to jest coś co się do końca życia powiększa.
                          I nie porównuj Franklina do wydań z Oxfordu proszę...
                          • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:10
                            A mój czytał, jak powinien. Dziecko nie będzie czytało z odpowiednią modulacją, póki nie ogarnie wzrokiem całego zdania - a znacznie szybciej zacznie czytać zdaniami lub alkapitami, jesli będzie umiało czytać "w myślach" - czytanie na głos nie sprzyja temu, aby widzieć na raz całe zdanie. WQręcz opóźnia ten proces.

                            --
                            zpopk.blox.pl
            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:08
              fogito napisała:
              > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
              A to już zależy jak kto uczy się czytać.

              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:24
                jakw napisała:

                > fogito napisała:
                > > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
                > A to już zależy jak kto uczy się czytać.

                Zapewne. Są czterolatki, które się nauczą z dnia na dzień, chociaż ja bym to między forumowe baśnie włożyła smile I są tacy, którym do osiągnięcia płynności w czytaniu potrzebne są 2-3 lata.
                • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 23:12
                  > Tak aby na
                  > uczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na początkowy
                  > m etapie tak właśnie ma być.
                  >Ale takie działanie jest bez sensu w przypadku dzieci, które już całkiem nieźle czytają.

                  takie dzialanie ma sens, jak najbardziej. Ten 7-8 latek nie ma maksymalnie rozbudowanego slownictwa. Sa slowa kotrych nie zna, nie potrafi przeczytac i tu wkracza rodzic.
                  W klasie syna jest zasada - jezeli dziecko nie potrafi przeczytac/nie zna 5 i wiecej slow na stronie znaczy ze poziom ksiazki jest dla niego za trudny.
                  Poziomow skomplikowania ksiazek dla 1 i 2 klas jest 18. Dziecko konczac 1 klase powinno byc powyzej 16 poziomu. Dzieci ktore nie ida razem z poziomem klasy wysylane sa na douczenia do Reading Specialist.
                  I tak ksiazki dr Seuss sa uznane i cenione w naszych szkolach, mozna ze wlasciwie uznac za lektury obowiazkowe, super gra slow, niekoniecznie z powiazaniem w tytulach dla poczatkujacych. Dzieci nawet swietuja kazdego roku urodziny dr Seuss.
                  Nie czepialabym sie listy ksiazek przeczytanych do wgladu nauczyciela. W sumie nauczyciel kontroluje wiele prac, lakcji odrobionych w domu, co dziecku szkodzi wypisac ksiazki jakie czytalo. Nauczyciel pewnie pochawli a pytania zada w taki sposob ze dziecko nawet sie nie zorientuje ze jest sprawdzane. Wiedza i rozwoj dziecka sprawdzana jest w szkole na kazdym kroku, co za problem ze sprawdzeniem czy dziecko czyta?
                  • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 05:51
                    Mi też wcale nie przeszkadza lista książek do wglądu dla nauczyciela. Odliczanie na sztuki - już tak.
                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • mama303 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:34
                    taki sytem głosnego czytania pewno ma sens w języku angielskim. W polskim niekoniecznie, przykładem jest moja córka która w zasadzie bez "katowania" głosnym czytaniem nauczyła się płynnie czytać. A czytała słabo idąc do pierwszej klasy.
                • morekac Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:07
                  Są czterolatki, które się nauczą z dnia na dzień, chociaż ja bym to mi
                  > ędzy forumowe baśnie włożyła :
                  W 5 latki nagle objawiające umiejętność czytania nawet ja wierzę - moja młodsza córka wróciła kiedyś po 2 tygodniowych wakacjach z dziadkiem jako osobnik czytający, i to już całkiem nieźle. Dziadek przeraził się bowiem jakiś różowych wróżek na obrazkach w komiksie i odmówił czytania - dziecko postanowiło poradzić sobie samo.
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:44
                      U mnie nie ma limitu na sztuki, jest minimum czasu (20 minut dziennie)

                      Być może niezrozumienie wynika, ze dla niektórych czytanie jest programem do realizowania dla innych po prostu częścią życia.

                      NIGDY nie czytałam dziecku "20 minut dziennie, codziennie". Czasami nie czytałam wcale, czasami 2 godziny dziennie. Podobnie on sam odkąd zaczął czytać samodzielnie. Do głowy nie przyszło by mi (ani jego nauczycielce), żeby prowadzić rejestr tego co przeczytał. Jak chciał to sam przychodził czytac mi co fajniesze/smieszniejsze zdania (Po to, zeby mnie zachęcić, bo ta książka taka fajnawink )

                      Acha, wszyscy jego koledzy i kolezanki nauczyli się sprawnie czytać i pisać, dla większości czytanie to atrakcja.


                      Chyba po tej dyskusji zaczynam byc fanem lektur obowiązkowych, nie tylko jako zapoznania dzieci z klasyką. Po prostu dziecko ma kilka/kilkanascie obowiązkowych utworów na rok, które musi poznać, a od reszty wara.
                      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:42
                        Nie, to ty nie rozumiesz.
                        Z faktu, że wielu rodziców czyta dzieciom dla fanu, nie wynika ani że spełniają masowo warunek częstotliwości (codziennie), ani czasu (20 minut). Czytasz dzieciakom więcej? Super. Czytasz godzinę dwa razy na tydzień, bo pracujesz zmianowo i tyle średnio masz na to czasu? No to mniej fajnie, bo dzieciom może zabraknąć osłuchania, kojarzenia, umiejętności trzymania się wątku. Dlatego warto jest, żeby rodzice małych dzieci byli zachęcani do tej dawki minimum i mieli świadomość, że ma ona sens.
                        Podobnie jest z czytaniem samodzielnym. Są pewne dawki minimum, które ułatwiają osiągnięcie celu, i szkoła wymaga od dziecka ich spełnienia.
                        Pierwszo/drugoklasista z polskiej szkoły ma za zadanie przeczytać czytankę, z fragmentem zaznaczonym do wyuczenia się płynnego czytania (tak przynajmniej było to zalecane w podręcznikach WSiP których ja ostatnio używałam) a ponadto ma listę lektur obowiązkowych. Dzieciak ze szkoły anglosaskiej ma sobie zaś poczytać cokolwiek – byle dość długo. W przypadku dziecka z polskiej szkoły nauczyciel sprawdza wyrywkowo, czy zadanie zostało wykonane, w przypadku drugim – rodzic potwierdza to podpisem.
                        Polskie dzieci (nie wiem, czy ze wszystkich szkół) też nierzadko prowadzą dzienniczek lektur, acz wpisują tam lektury obowiązkowe. Więc wynikałoby z tego, że tu nie ma wielkiej różnicy – oba systemy wymagają samodzielnego czytania w domu, tylko w polskim systemie jest narzucony wybór i normą jest sprawdzenie znajomości tekstu oraz zbiorowe omawianie lektury, a w anglosaskim wybór jest swobodny, a praca z tekstem niekoniecznie odbywa się wedle tego wzorca.
                        I ja nadal uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona, a lektury obowiązkowe wystrzelone w kosmos. Howgh.

                        --
                        Życie w Zatoce Perskiej
                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:34
                    morekac napisała:

                    >
                    > W 5 latki nagle objawiające umiejętność czytania nawet ja wierzę - moja młods
                    > za córka wróciła kiedyś po 2 tygodniowych wakacjach z dziadkiem jako osobnik cz
                    > ytający, i to już całkiem nieźle. Dziadek przeraził się bowiem jakiś różowych w
                    > różek na obrazkach w komiksie i odmówił czytania - dziecko postanowiło poradzić
                    > sobie samo.

                    Super. Ale mnie chodzi o osiągnięcie poziomu płynnego czytania ze zrozumieniem. Takiego, które pozwoli czytać grubsze książki mówiąc brzydko albo Newseeka dla dorosłych wink
                    Mój syn zaczął się uczyć czytać po polsku metodą sylabową w wieku 3,5 roku, bo dzieci z niedosłuchem uczy się czytać wcześniej w ramach terapii logopedycznej. W wieku 4 -5 lat już całkiem dobrze czytał ku zdziwieniu wielu osób. Ale płynność czytania dorosłego osiągnął w wieku 7 lat. Czyli minęło około 3 lat tzw. nauki. I pomimo, że czyta świetnie to ciągle sa wyrazy, które przeczyta perfekt, ale których nie rozumie, bo zasób słów powiększa się z wiekiem. Np. nie znał słowa menażeria z Dr. Dolittle. Samodzielnym zaś czytaniem po cichu zainteresował się w wieku 8 lat, bo wcześniej go nie ciągnęło wcale. O rok wcześniej zaczął czytać po cichu po angielsku, ale to zapewne dlatego, że w literaturze angielskiej dla dzieci jest więcej książek dostosowanych do poziomu młodych czytelników np. nieśmiertelny Dr Seuss
                    Chcę tylko powiedzieć, że chodzi mi o proces nauki czytania a nie o objawienie, że dziecko coś tam odczyta samo. Bo to na pewno jest możliwe i nie kwestionuję.

                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 09:08
                      Chcę tylko powiedzieć, że chodzi mi o proces nauki czytania a nie o objawienie,
                      > że dziecko coś tam odczyta samo. Bo to na pewno jest możliwe i nie kwestionuję


                      Alez chyba o tym mówimy. Nie o odczytaniu, tylko czytaniu. Normalnym czytaniu. Tak jak pisałam u mojego syna to był wiek 5,5-6 lat kiedy osiągnął normalną płynnośc, ale znam jednego 4 latka, który sobie płynnie czytał (btw niestety był starszym bratem i kiedy jego młodszy nie umiał czytac w ogóle w wieku lat 5 jego rodzice przez sekundę pomysleli, ze może jest opóźniony w rozwoju, na szczęście po chwili sami stukneli się w głowę)
                    • morekac Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 10:01
                      E, to nigdy nie ma tak nagle. Po prostu dziecię siedzi sobie po cichutku w kąciku i coś tam podczytuje, potem zaś nagle okazuje się całkiem biegłe w całkiem zaawansowanym czytaniu. Fakt, musi mieć co czytać...
                      Czytanie można sobie doskonalić przez całe życie. Jestem pewna, że gdyby ci nagle rzucono jakiś tekst z zupełnie obcej ci dziedziny, też zmitrężyłabyś nieco czasu na przeczytanie tekstu ze zrozumieniem. Bo musiałabyś zapoznać się z jakimiś całkiem nowymi pojęciami (albo właściwie zapomnianymi) i zrozumieć całość.
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 10:27
                        Nie tylko samo w kąciku podczytuje, ale w czasie kiedy rodzic mu czyta też tekst widzu. Chyba, ze rodzic jak w reklamie usiądzie dwa kilometry od dziecka- dziecko w łóżko, rodzic w fotelu. Nie tylko tekstu, ale nawet obrazków nie widzi.


                        na marginesie rozmowy o czytaniu na głos:

                        www.calapolskaczytadzieciom.pl/nieporozumienia-z-czytaniem
                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 19:35
                      Moja starsza córka pierwszą książkę przesylabizowała na głos. Drugą przeczytała płynniej. A kolejne to już czytała po cichu, chociaż jeszcze jej czytywaliśmy wieczorem. Jeśli nie wiedziała co jakie słowo oznacza - po prostu pytała się. Nie wydaje mi się, żeby (przynajmniej w polskim) trzeba było czytać latami na głos po to, żeby się nauczyć czytać ze zrozumieniem.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • yula Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 11:58
                        Mój syn ma 9,5, poszedł do 4-tej klasy. Czytanie na głos to nie to co tygryski lubią najbardziej smile Czasami go katuję trochę z tego na głos, bo musi sie w końcu nauczyć zawieszać głos na przecinkach i kropkach smile, ale ogólnie czyta sam i pocichu. Najczęściej czyta komiksy. Ale ma za sobą już trochę książek też, wspólnie (głównie ja czytałam) przeczytaliśmy opowieści z narnii i 1-szą część harrego pottera. 3 kolejne części przeczytał sam, więcej na razie nie pozwalam. Nie sprawdzałam go z tego, ale ostatnio oglądaliśmy filmy Harry Potter i syn wszystkich doprowadzał do szału jak opowiadał co będzie dalej smile
                        Ja sama czytałam w wieku 3-lat(opowiadanie rodziców) w wieku 5-6 lat przedszkolanki sadzały wokól mnie dzieci dawały mi książkę i szły na herbatę to sama pamiętam smile Książki połykam, lektur obowiązkowych niecierpiałam i o ile przeszłoby notowanie jaką książkę przeczytałam o tyle napisanie o przeczytanej książce chociaż 2-zdań skutecznie by mnie zniechęciło do jej czytania. W szkole lektury czytałam niechętnie, a do niektórych książek cieszyłam sie że dorwałam je wcześniej niż lektury przewidują smile
                        --
                        Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                        http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
                        KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
    • tijgertje Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 00:01
      Moj mlody czytac zaczal sie uczyc 2 lata temu. Ma problemy, nie potrafi przeczytac kazdej czcionki i podejrzewamy dysleksje, ale czyta naprawde sporo. W pierwszym roku, jakos w paziedzrniku zapisalam go do biblioteki (tzn samodzielnie mogl pozyczac, wczesniej pozyczalam ksiazki do czytania mu przeze mnie). Do wakacji mial na karcie jakies 200 ksiazek, z czego ok 2/3 przeczytal samodzielnie. U nas jest fajnie, bo sa serie ksiazek dopasowanych do metod nauczania i dla szkol podstawowych oznaczany jest poziom, np AVi start dzieci czytaja samodzielnie po ok miesiacu nauki, 1 po 3 miesiacach ,itd. Teraz jest nowy system, ktory okresla polrocze lub srodek danej klasy. Mlody czyta teraz mniej, ale za to grubsze, srednio 1-2 ksiazki na tydzien. Dojezdza do szkoly busem i w drodze zawsze ma ksiazke, tak samo jak gdzies jedzie ze mna. Czyta glownie ksiazki trzymajace w napieciu, ma swoich ulubionych autorow (tubylczych najczesciej), ja tez mu wieczorami czytam. W bibliotece bywamy raz na 3 tygodnie i w zaleznosci od obietosci wynosimy w okolicach 6- 12 ksiazek, troche tez kupujemy, ale sa to glownie lokalni autorzy (swietni zreszta). Szkola nie ma zadnych wymagan czytania domowego, bo maja oddzialy biblioteki, gdzie dzieci wybieraja sobie ksiazki i codziennie maja 15-20min obowiazkowego czytania. My czytamy, bo lubimy, a nie , bo nam kazasmile mlodemu bardzo do gustu przypadly ksiazki Geronimo Stiltona. Fajne ilustracje, wartka akcja i ciekawe czcionki, seria "Fantasia" ma pachnace (albo wrecz cuchnace) strony, wiec dodatkowa atrakcja. Choc serii o chlopcu - wilkolaku Paula van Loon nic nie pobijewink Mlody mimo, ze ma trudnosci z czytaniem doskonale rozumie to co czyta (tyle, ze czyta bardzo wolno), wybiera ksiazki na poziomie srednio o 2 klasy wyzszym. Holandia ma coroczny konkurs litracki, w ktorym nagrody przyznaje dzieciece jury: kazde dziecko moze glosowac na 3 wydane w minionym roku ksiazki. 5 najlepszych tytulow jest czytane przez 12-osobowy senat (po jednym dziecku z kazdej prowincji) i senat przyznaje 3 glowne nagrody w 2 kategoriach wiekowych. Dla mlodego to niesamowita motywacja, szuka najnowszych ksiazek i startuje do senatu, choc na razie bezskutecznie, ale ma jeszcze 4 lata, wiec kto wiewink
      --
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
    • najma78 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 09:17
      Uk-dzieci zaczynaja nauke czytania od klasy reception (maja4 lata) zaczynaja tez czytac obowiazkowo 5xw tygodniu minimum 20 minut. Czytaja tez na.odpowiednich stronach internetowych haslo przydzielane w szkole. Corka w wieku 7-8 lat czytala.bardzo dobrze, teraz ma 9lat i czyta duzo i szybko ale zrozumieniem. Przecietna ksiazka to 250-300 stron (bez ilustracji) zajmuje jej ok. 2h. Ona czytac uwielbia. Syn ma 5 lat i jest w year 1 czyta 20 minut dziennie a czasem i wiecej jesli ma ochote. Czyta ze mna lub siostra. Ksiazki rozne (lektur nie ma) sa dostepne w szkole i mlodszym daje nauczycielka a oprocz tego moga sami wybrac z bibkioteki dostosowanej do poziomu i wieku oczywiscie. Takie bibkioteczki sa przy kazdej klasie. Korzystamy tez z normalnej biblioteki, te wspolpracuja ze szkolami organizujac rozne competitions.
      • verdana O czytaniu na głos 16.09.12, 11:00
        Nie wiem, czy wiecie, ale zmuszanie dzieci do czytania na glos, regularnie i czesto, to jednen z największych błedów w nauce czytania, jaki można zrobić. Dzieci, ktore w ten sposób uczy sie czytania, jako osoby dorosłe czytają bez porównania wolniej, niż dzieci, których do głośnego czytania nie zmuszano.
        --
        zpopk.blox.pl
        • mama303 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 12:07
          Ale chyba w języku angielskim nie da się inaczej uczyć czytac jak na głos. Stąd to niezrozumienie w metodach nauki czytania. W polskim języku nie jest konieczne głośne czytanie /w pewnych przypadkach nawet niewskazane/ aby dziecko opanowało płynne czytanie.
          • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 12:31
            Mózg potrafi uporać się z czytaniem, zrozumieniem i zapamiętaniem od ok. 500 do ok. 3000 słów na minutę (nie mówimy o rekordach, bo nie o to tu chodzi), gdy prawidłowo wykształcimy system oko-mózg.
            Nie mieszajmy do tego krtani!
            Dzieci nie powinny czytać na głos!
            Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie
            i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu.


            Myślisz, że powyższe odnosi się tylko do języka polskiego?

            Znane mi dzieci angielsko i francuskojęzyczne w ten sposób uczyły się czytać; różnica była taka, że nie była to nauka głoskowania , sylabizowania, tylko czytania całych wyrazów. Ich szkoły nie wymagały czytania na głos w domu.

            p.s. widzę zalety głośnego czytania, ale tylko w celu ewetualnego ćwiczenia dykcji, nie czytania jako takiego
            • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:07
              Jest jednak różnica językowa. W polskim znając litery i wiedząc, jak się je czyta, możesz poprawnie odczytać każde słowo. Tak samo jest w rosyjskim, hiszpańskim, niemieckim. W angielskim proste słowo potato może odczytać jako 'potejto" albo 'potato" (że zacytuję Armstronga). Z kolei słowo 'which' i 'witch" brzmią tak samo, mimo różnych zapisów i oczywiście znaczeń. Podobnie np. 'know' i 'no', 'knight' i 'night', 'see' i 'sea'. Dlatego ktoś umiejący czytac musi sprawdzić, czy dziecko wie, jak ma słowo zabrzmieć.
              --
              Życie w Zatoce Perskiej
              • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:20
                Domyślam się, ze masz na myśli tzw fonetyczne versus niefonetyczne.


                Ale czy w związku z tym codzienne czytanie na głos rodzicom to indywidualny pomysł konkretnej nauczycielki czy też założenie programowe szkoł angielsko i francuskojęzycznych? Nie wydaje mi się, ze to drugie.
                • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:33
                  Nie mam pojęcia, ale znajome dzieci z tutejszych szkół brytyjskich też miały czytać na głos. Podobno dzieci czytające na głos znacząco poprawia się ich czytelnicza płynność. Tu masz parę argumentów za (z odesłaniem do badań) o, tu

                  --
                  Życie w Zatoce Perskiej
                • najma78 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:41
                  joa66 napisała:

                  > Domyślam się, ze masz na myśli tzw fonetyczne versus niefonetyczne.
                  >
                  >
                  > Ale czy w związku z tym codzienne czytanie na głos rodzicom to indywidua
                  > lny pomysł konkretnej nauczycielki czy też założenie programowe szkoł angielsk
                  > o i francuskojęzycznych? Nie wydaje mi się, ze to drugie.

                  Mieszkamy w uk, dzieci na.poczatku nauki plynnego czytania czytaja glosno tak w szkole osobom cwiczacym z nimi czytanie (w malych grupach) jak i w domu. Tak jak olena napisala trzeba miec pewnosc czy dziecko przeczyta poprawnie ale tez czy rozumie co czyta. To sie tez stosuje u starszych dzieci, ktore czytaja plynnie, codziennie czytaja fragment ksiazki w szkole asystentce (ja akurat tak pracuje w szkole) a potem zadaje im sie kilka pytan odnosnie tresci, poprawia sie tez ewentualne bledy lub daje inne wskazowki, tekst czytany na glos musi byc rozumiany przez sluchajacych to tez wazne. Rodzicow takze prosi sie o takie cwiczenia ze starszymi dziecmi. Nie wyobrazam sobie jak dzieci angielskojezyczne moglyby nauczyc sie czytac nie robiac tego glosno? Sama mam dzieci i z synem wlasnie to przechodze ma 5 lat.
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:12
                    Wysłałam smsa do przyjaciól z Irlandii:

                    Zapytałam się czy jest to typowe w szkolnictwie irlandzkim, że oczekuje się, aby dzieci uczące się czytać, czytały na głos rodzicom w ramach ćwiczeń>

                    Odpowiedź właśnie przyszła: "Not at all!!"
                    • najma78 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:37
                      Wiec zapytaj ich jak takim razie 4-6 latki naucza sie czytac robiac to po cichu, bez udzialu rodzicow?
                      Pracuje w szkole w Anglii i wiem jak to wyglada od kuchni wiem czego oczekuje sie od rodzicow ale.moze curriculum w Irlandii jest inne.
                      • verdana Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:44
                        Na samym poczatku, jesli dzieci dopiero się uczą - czytają na głos. Ale gdy juz umieją w miare sprawnie wystarczy zadać pytanie do tekstu, aby przekonać się, czy zrozumiały. Trochę głośnego czytania nie zaszkodzi, ale jesli jedt go duzo i dzieci uczy się tylko czytania na głos, a nie czytania "dla siebie", to nauczy się czytając cicho niewłasciwej techniki - będzie w myślach czytało tekst. A sprawnie czytający człowiek tego nie robi.
                        --
                        zpopk.blox.pl
                        • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 15:49
                          Ale nie ma "tylko czytania na głos"!
                          U mnie czytanie na głos było w I klasie. Potem już nie.
                          Przy tym nie wiem, jak w GB, ale u mnie dzieci od początku czytały w szkole na lekcjach i po cichu i sobie nawzajem na głos w parach.
                          --
                          Życie w Zatoce Perskiej
                      • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:59
                        Nie będe wysyłala smsów co sekundę, ale pewnie wieczorem albo jutro będę rozmawiać.

                        Z własnej obserwacji: rodzice czytają dzieciom, dzieci czytają sobie same (po cichu) i czasami przychodzą zapytać o słowo, którego nie znają. Nie wiem w jakim stopni czytaja na glos w szkole

                        Do czego zmierzam: głośne czytanie rodzicom być może jest częścią programu szkoły, nie wynika jednak z istoty samego języka. I tak, można nauczyć dzieci doskonale czytać po angielsku, bez zmusznia ich do czytania na glos rodzicom.
                • panpaniscus Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:08
                  W szkole mojej córki, w szkołach dzieci moich znajomych - czytanie na głos rodzicom codziennie to podstawowa praca domowa w młodszych klasach. Książki są dostosowane do umiejętności dzieci. My podpisujemy, że rzeczywiście czytała, za każdy podpis dostaje malutką naklejkę - zapełnienie zakładki naklejkami to powód do dumy. W szkole pani słucha czytania i decyduje czy mogą wziąć trudniejszą niż dotychczas książkę. Nie trzeba jej do czytania pędzić, zwykle sama przychodzi, żeby jej posłuchać.

                  Ja nie widzę jak inaczej nauczyć czytać po angielsku przeciętne dziecko - nie znam indoeuropejskiego języka z gorszym mapowaniem liter na dźwięki. We francuskim czy polskim ortografia może być trudna, ale brzmienie tekstu jest jednoznaczne.
                  Moja córka czyta "początkowo" po polsku, sama się uczy czytania po niemiecku - bo wie, jak powinny brzmieć wyrazy i z tego sobie była w stanie wydedukować reguły, odczytuje nieznane wyrazy - ale po angielsku, jeśli napotka nowy wyraz, często nie ma pojęcia jak on ma brzmieć.

                  Co do książek "nie fikcji" w bibliotekach - dla mnie to fantastyczna sprawa. Córka sobie zawsze coś wybiera, zwykle są to rzeczy zza trudne dla niej do samodzielnego czytania w całości, ale czytamy razem, sama ogląda i czyta fragmenty. Zwykle wybiera coś o zwierzętach, w tym tygodniu też jedną o królowej Elżbiecie, książkę kucharską i o rycerzach.
                  Jak na razie te rzeczowe książki byly wszystkie OK.
                  Mamy w domu jedną ładnie ilustrowaną polską książkę o zwierzętach, której chyba nie pozwolę samodzielnie czytać, bo Bajkał pojawia się tam jako największe jezioro Europy, a tekst jest pełen niezręczności i błędów w tłumaczeniu.
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:22
                    nie widzę jak inaczej nauczyć czytać po angielsku przeciętne dziecko - nie znam indoeuropejskiego języka z gorszym mapowaniem liter na dźwięki. We francuskim czy polskim ortografia może być trudna, ale brzmienie tekstu jest jednoznaczne

                    Oj zdziwiłabyś się z francuskim smile

                    Słuchaj , rozumiem , że ty tego "nie widzisz", ale miliony dzieci nauczyły się tego doskonale bez czytania na głos.

                    p.s. przypomną jeszcze moją jedną uwagę - czytanie na głos może być wspaniałym ćwiczeniem dla dzieci mających problem z wymową - z kontrolowaniem oddechu, z za szybkim i/lub niewyraźnym mówieniem. Do samego procesu czytania (po angielsku też wink ) nie jest potrzebne.
                    • panpaniscus Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:59
                      Hm, akurat francuski to mój pierwszy język obcy i podtrzymuję swoją opinię. Poza niewieloma wyjątkami czytanie jest oczywiste. Podobnie - choć łatwiej - jest w hiszpańskim, polskim, rosyjskim. To są te języki, o których mogę wypowiadać się osobiście. Angielski jest w porównaniu z nimi beznadziejny.
              • jakw Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 19:43
                Mając już parę lat do czynienia z angielskim jestem w stanie z dobrym skutkiem jak należy czytać dane słowo w tym języku - nawet jeśli tego słowa nie znam. Uczeń angielskojęzyczny jest w lepszej sytuacji niż ja bo jeśli dobrze trafi z wymową słowa - zwykle będzie wiedział co to słowo oznacza.
                Rozważania podobieństwa wymawiania knight/night czy which/witch ma raczej znaczenie przy pisaniu dyktanda, ale niekoniecznie przy nauce czytania.
                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • olena.s Re: O czytaniu na głos 17.09.12, 09:01
                  No nie całkiem, bo jednak musisz wiedzieć że całkiem inne litery mogą oznaczać te same dźwięki. A to nie jest prosta zależność jak nasze rz, które zawsze przeczytamy jako 'ż' - np bądź tu mądra i zgadnij, że w słowie 'tow' słyszymy 'o', a w słowie 'toward' raczej 'u'. W słowie 'law' mamy przedłuzone 'a', zaś 'w' nie występuje, za to w słowie 'lower' - wyraźnie je słyszymy.
                  --
                  Życie w Zatoce Perskiej
                  • jakw Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 19:15
                    Ale rozważania czy w słowie law a jest przedłużone , a w nie ma itp to jest to rozważanie właśnie raczej typowe dla nie-native. Bo native doskonale wie jak wymawia się słowo law, toward czy lower.
                    Więc jeśli prawidłowo zidentyfikuje słowo (kontekst bywa pomocny) to powinien wymówić dobrze. Oczywiście sytuacja jest trochę inna w szkole angielskojęzycznej, do której chodzą dzieci nieangielskojęzyczne z domu.
                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • olena.s Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 22:13
                      A tu to ja cie przepraszam, ale brzmisz jak arogancki dorosły, dobrze czytąjacy człowiek, który swobodnie porusza się w masie znanych słów i znaczeń smile
                      Tymczasem dziecko trafia w lekturze na słowa nieznane, czy niezbyt dobrze znane. Jeżeli nie potrafi właściwie odkodować dźwięku, to nie skojarzy znaku ze znaczeniem. A jeżeli słowo jest zupełnie nowe, to nawet jeżeli załapie znaczenie z kontekstu, to nie będzie wiedziało, jak ma słowo brzmieć.
                      --
                      Życie w Zatoce Perskiej
                      • jakw Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 23:45
                        olena.s napisała:

                        >A jeżeli słowo jest zupełnie nowe, to nawet jeżeli załapie znaczenie z
                        > kontekstu, to nie będzie wiedziało, jak ma słowo brzmieć.
                        Wydaje mi się jednak, że taki przeciętny małolat (także anglojęzyczny) zna w mowie pewnie więcej słów niż kiedykolwiek przeczytał - styka się z nimi w różnych sytuacjach. Chyba że rodzina z jakiegoś marginesu społecznego. Ale w takim przypadku czytanie przy rodzicach pewnie i tak nie pomoże. Zresztą zawsze może się spytać co dane słowo oznacza i jak się czyta, prawda? Tak samo jak moja córka pytała się też o jakieś nieznane jej słowa czytając książki po polsku. Po mojej odpowiedzi znała po prostu 1 słowo więcej. Zasada "jeśli nie znasz x słów to znaczy że książka jest dla ciebie za trudna" jest całkiem niezła. Btw sytuacja nieznajomości jakiegoś słowa może trafić się i na emeryturze. Czy w takim razie po angielsku da się czytać tylko na głos? Nie żartuj. Po to są słowniki elektroniczne, papierowe czy słowniki samobieżne w postaci rodzica żeby można było sprawdzić nieznane słowo wink

                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                        • olena.s Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 23:56
                          W zaleceniach, które linkowałam mowa była o wszechstronnie dobroczynnym wpływie czytania na głos do momentu uzyskania płynności (fluency), czyli do momentu, w którym słowo przestaje być dekodowane, a jest odczytywane automatycznie.

                          --
                          Życie w Zatoce Perskiej
                          • jakw Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 00:20
                            Ale jeśli dziecko czyta głównie głośno to uczy się niewłaściwej techniki czytania - i wielu ludziom to już zostaje. A jest to pewnie problem, skoro google , zapytany o fast/speed reading, liczy odpowiedzi w milionach , i to chyba wcale niepojedyńczych.
                            --
                            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                            • olena.s Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 00:33
                              Kochana, ja jestem laikiem. Podobnie, zapewne, jak i ty nie specjalizujesz się w badaniu procesów uczenia. Więc nie dyskutujmy dłużej, bo to naprawdę jest pozbawione sensu: ja znając swoją szkołę, wierzę, że trzyma rękę na pulsie i jeżeli pojawią się podstawy do modyfikowania metod nauczania, to z pewnością będę one modyfikowane - parę razy w roku mamy spotkania w sprawie curriculum, więc widzę, jak są wprowadzane zmiany i jak nieustająco nauczyciele poszukują, konsultują, zmieniają, udoskonalają itp. Ja im ufam, ty zaś masz przecież pełne prawo do odmiennych opinii.
                              --
                              Życie w Zatoce Perskiej
                              • verdana Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 13:59
                                Nie brałabym pod uwagę opinii szkoły, bo szkoła uczy tak, aby mieć szybkie wyniki. Dziecko, które dużo czyta na głos, bedzie w klasie czytało lepiej i płynniej, niz to, które dużo czyta po cichu. I to jest podstawą oceny, czy szkoła uczy dobrze czy źle - mamy ładnie czytające dzieci, to super, jesteśmy dobrzy.
                                Problem w tym, zę szkoła jest nastawiona na to, aby dziecko umiało czytać. Natomias absolutnie nie inteeresuje jej czytanie tego samego dziecko po 20 latach - i nawet tego nie bada. Za to wiele różnych firm uczacych "szybkiego czytania" zbija kokosy właśnie nad tym, zę tak uczenie czytania ludzie do końca życia powtarzają w myśli czytane wyrazy i nie są w stanie przeskoczyć pewnego tempa czytania, wymagającego nie artykułowania w myślach słów.
                                To trochę tak, jak bywa z trenerami i lekarzami sportowymi. Bardzo troszczą sie o zdrowie i wyniki dzieci, ale im zalezy na najlepszych wynikach tu i teraz - czy dziecko za dwadziescia lat będzi miało zdrowy kregosłup i czy nie będzie miało kłopotów z powodu zniszczonych stawów nie bardzo ich interesuje.
                                --
                                zpopk.blox.pl
            • mama303 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 20:39
              joa66 napisała:

              > Mózg potrafi uporać się z czytaniem, zrozumieniem i zapamiętaniem od ok. 500
              > do ok. 3000 słów na minutę (nie mówimy o rekordach, bo nie o to tu chodzi), gd
              > y prawidłowo wykształcimy system oko-mózg.
              > Nie mieszajmy do tego krtani!
              > Dzieci nie powinny czytać na głos!
              > Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie
              > i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu.

              >
              > Myślisz, że powyższe odnosi się tylko do języka polskiego?

              Nie wiem, kogo cytujesz ale jednak nie wydaje mi się, aby mozna było nauczyc się czytac po angielsku bez głośnego czytania, a po polsku i owszem.
              • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:06
                Cytat ze strona Cała Polska Czyta Dzieciom.

                Nie wiem, kogo cytujesz ale jednak nie wydaje mi się, aby mozna było nauczyc si
                > ę czytac po angielsku bez głośnego czytania,


                W Irlandii większośc ludzi mówi po angielskuwink I na okolicznośc tej dyskusji dzisiaj się skontaktowałam z irlandzkimi przyjaciólmi- czy mam powtarzać odpowiedź? smile Poza tym - kiedyś rok byłam babysitterką w Kanadzie. Tam też dzieci nie czytały w domu na głos. Pozwolę sobie więc postawić śmiałą tezę, że można nauczyć się angielskiego bez nieustannego czytania na głos.
                • mama303 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:31
                  joa66 napisała:

                  > W Irlandii większośc ludzi mówi po angielskuwink I na okolicznośc tej dyskusji dz
                  > isiaj się skontaktowałam z irlandzkimi przyjaciólmi- czy mam powtarzać odpowied
                  > ź? smile

                  Pytałaś czy dzieci czytają obowiązkowo RODZICOM?

                  >Poza tym - kiedyś rok byłam babysitterką w Kanadzie. Tam też dzieci nie c
                  > zytały w domu na głos.

                  Patrz jak wyżej. może robiły to w szkole smile
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:38
                    Dzieci wracały od razu po lekcjach do domu. Być może czytały na głos na lekcjach. Tak jak polskie dzieci smile

                    Zresztą pewnie za chwilę będę rozmawiać przez telefon. Szczęśliwie się składa, że rodzice to filolodzy (profesor wyższej uczelni i była nauczycielka).
              • jakw Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:23
                mama303 napisała:
                >
                > Nie wiem, kogo cytujesz ale jednak nie wydaje mi się, aby mozna było nauczyc si
                > ę czytac po angielsku bez głośnego czytania, a po polsku i owszem.
                Moi kuzyni jakoś nauczyli się czytać po angielsku przy rodzicach, którzy angielski umieli dość słabo (o ile wogóle), a w wymowie niektórych słów na pewno byli gorsi niż ich własne dzieci. Mimo wszystko w języku angielskim jednak wymowa słowa ma jakiś związek z literami w czytanym wyrazie. Owszem, są wyjątki, ale zasadnicze reguły da się pewnie w miarę szybko wyczaić. Zwłaszcza jeśli zna się te słowa po angielsku w wersji mówionej. Nie wydaje mi się, w każdym razie, żeby trzeba było czytać na głos do momentu w którym delikwent jest w stanie efektywnie skorzystać z kilkutomowego słownika języka angielskiego z transkrypcją wink

                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • bj32 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:29
      E tam o Titanicu. Nie lepiej od razu jakiś wykład z fizyki jądrowej?
      Moja, jak miała 7 lat, w trzy dni przeczytała całą książkę telefoniczną, o!

      A te dzieci z tych poważnych lektur to rozumieją cokolwiek? Pytam, bo pojęcia nie mam, ja mam specyficzne dziecko. A sama umieć to umiałam, czytać, ale polubiłam dopiero, jak miałam 10 lat i teraz czytam nałogowo... Młoda powoli zaczyna do tego dojrzewać dopiero i wcale się nie dziwię, ze powoli.
      --
      Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
      Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
      • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:37
        Mój syn uzalezniony maniakalnie od czytania, zaczął czytać właściwie dopiero wtedy, gdy miał 11 lat.
        Mój maż, który czytał biegle w wieku lat 3, pamięta, że przeczytał mając 4 lata "Małego Bizona", ale nie zrozumiał nicsmile Na marginesie książki telefonicznej, to w tym wieku mniej-więcej mąż rozpoczął czytanie Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, po kolei, przy czym jej treść pamięta do dziś. Ale zaznaczam - nie twierdzę, że mój maż jest normalnysmile
        Ja na pewno bez problemu zrozumiałam "W pustyni i w puszczy" w wieku 6 lat - jesli dziecko czyta naprawdę biegle, to nie ma różnicy między rozumieniem tekstu czytanego na głos przez rodzica, a samodzielnym czytaniem.
        --
        zpopk.blox.pl
        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:53
          Też myślę, że dziecko czytające biegle rozumie dokładnie z przeczytanej książki to co by zrozumiało gdyby przeczytał mu ją ktoś inny. I dlatego nie budzi mojego zdziwienia 3-4 latek czytające sobie Plastusia, natomiast śmiech wywołuje dziecko Amy Chua (mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwiska), które w wieku 3 lat "czytało" Sartre'a. Na pewno dzieci róznią się między sobą i nie ma sztywnego podziału na to co powinno się podobać 5 latkowi i 6 latkowi, ale pewne granice jednak są. Gdyby mój trzylatek rozumiał Sartre'a byłabym przerażona big_grin
      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 13:00
        No co ty, to nie są przecież książki dla dorosłych! Ale czy książki dla dzieci mogą być tylko o dzieciach, misiach i smokach? A czy dzieci rozumieją? Tekst jest prosty, łatwy, ale sama oceń.
        Już nie mam w domu pierwszych poziomów, ale np. mam pod ręką poziom trzeci - okreslony jako 'początki samodzielnego czytania'

        "Pierwsze Święto Dziękczynienia". (Pielgrzymi, głód, porozumienie z Indianami). Po trzy zdania na stronę, na oko około 20-30 słów. Stron 46. Duże ilustracje i światło. Pełen tekst z jednej strony: ..." Są już na statku Maylfower, który przewiezie ich przez ocean. Dołączyli do nich inni. Każdy ma nadzieję na lepsze życie w Ameryce". Tekst po angielsku jest ciut prostszy do czytania, bo słowa są krótsze.

        Holokaust, bez oznaczenia poziomu, na oko 1 klasa: "Koty na Placu Krasińskich" (dziewczynka zaprzyjaźniona z kotami wykorzystuje je do odwrócenia uwagi Niemców z psami, którzy chcą wyłapać szmuglujących żywność). Tekst z jednej strony, (stron tekstowych 14): ..."Zakładam mój polski wygląd. Idę moim polskim krokiem. Polskie słowa płyną z ust. Jestem prawie bezpieczna, prawie niewidzialna, kiedy przechodzę przez plac Krasińskich obok karuzeli".

        Titanica znalazłam tylko dla starszych dzieci, u nas był to przebój 3 roku (ośmiolatki). 70 stron, czarno białe nieliczne ilustracje, strona z tekstem zawiera około 15 zdań (18 wierszy). Tekst z jednej strony:
        ..." Jack pobiegł schodami na górę. Razem z Annie poprowadzili Wiliama i Lucy przez palarnię. Mężczyźni nadal grali w karty.
        - Do łodzi ratunkowych! - krzyknęła Annie. - Już! Spieszcie się!
        Mężczyźni uśmiechnęli się do niej.
        - Dziewczynko - zaśmiał się jeden z nich - nawet jeżeli statek zatonie, potrwa to całą noc. Jest mnóstwo czasu na akcję ratunkową.
        - Tak, zresztą płynie tu kilka statków - dodał uspokajająco drugi. - Nie ma się czego bać.
        - Nieprawda - powiedziała Anne.
        Lucy spojrzała na Jacka. - Może nie jest tak źle?".

        --
        Życie w Zatoce Perskiej
        • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 14:04
          I sądzisz, ze siedmiolatek zna tak dobrze historię, ze zrozumie cokolwiek z tej historii o Holocauście? Że zrozumie po co powtarza się słowo "polskie"? To typowy tekst dla dorosłych, którzy sa dumni, jakie to wazne treści przekazują dzieciom, a zapominają, że dziecko nie ma elementarnej wiedzy, która pomoze mu do prawidłowej interpretacji tekstu. Dla dziecka slowo "polski" znaczy tylko "polski". Polski wygląd oznacza, że dziewczynka wygląda jak Polka i tyle. Zrozumieją , dlaczego wazna jest karuzela na placu Krasińskich? Absolutnie nie.
          Dla mnie to typowy przykład tekstu niedostosowanego do wieku, czytania bez zrozumienia.
          --
          zpopk.blox.pl
          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 15:42
            Sądzę, kochana, że stawiasz sprawę na głowie.
            Siedmiolatek nie wie niczego o Holokauście, bez względu na to, czy czyta Koty, czy 'pamiętnik Blumki' czy inną 'Historię o Januszu Korczaku', które właśnie wyszły w Polsce. To jest opowieść i tyle. Są głodni, zamknięci ludzie za murem, są ci którzy z psami pilnują muru, jest po drugiej stronie dziewczynka, która lubi koty i chce pomóc przyjacielowi. Jest dobry pomysł, jest pomoc ludzi z jednej strony muru tym z drugiej strony muru. A że kiedyś starsze dziecko przypomni sobie tę książeczkę i umiejscowi w konkretnym miejscu historii? Jaki w tym problem? (Karuzela jest tylko elementem scenografii, akcja jest wyraźnie przedpowstaniowa, więc nie ma wielkiego znaczenia poza pokazaniem podzielonego miasta).
            Podobne - czyli pokazujące fikcyjną opowieść w prawdziwych ramach historycznych, - są tez książki o dzieciach - emigrantach, czy dzieciach niewolnikach, albo o małych osadnikach czy Domu na Prerii. Czy czytając te książki koniecznie musi się juz znać biegle historię wojny secesyjnej albo zarazy ziemniaczanej?
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 16:25
              Kiedy to wszystko czytam dochodzę do wniosku, że wszystkie systemy mają swoje wady.

              Może po prostu wystarczyłoby spełnić tylko (i aż) 3 warunki:

              -dobrze zaopatrzone biblioteki i , uwaga, czytelnie szkolne
              -mądrzy i oczytani nauczyciele
              -indywidualne podejście oparte na przyzwoitej komunikacji między domem i szkołą

              ?
              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 17:29
                1) O indywidualne podejście łatwiej jest, kiedy nie ma lektur obowiązkowych (A Kartagina....) U mnie tak to wygląda, bo kiedy nauczyciel nie musi rozliczać się z kuratorium z wykonania planu czytelniczego, o podejście takowe znacznie łatwiej. Ja w jakimś momencie z nauczycielem ustaliłam, że podpisuję czytelnictwo bachorowi w ciemno, nie sprawdzam, bo czyta jak wariat, więc nie będę się wygłupiać. Nauczyciel powiedział, na czym mu jednakowoż zależy i mieliśmy ładny kompromis.
                2. Biblioteki i czytelnie - tak. Podręczne klasowe biblioteczki - tak. I znów: jeżeli biblioteki nie muszą kupić 15 egzemplarzy Andersena i innego Puca, będą mogły zaproponować dzieciom szerszy wybór. Dodam do tego nie tylko czytanie przez rodziców (20 minut codziennie) ale i czytanie w klasach, w przedszkolach. Trafiłam na jakieś dane, z których wynika, że 30 procent amerykańskich? Brytyjskich? nauczycieli wczesnoszkolnych czyta dzieciom codziennie, a 60% - 3 razy w tygodniu.
                Wreszcie wydawnictwa i książki drukowane tak, by dzieciom czytanie ułatwić. Ja się nie domagam 12 poziomów czytania, choć jest to świetne rozwiązanie, ale choćby tego, by oprawa graficzna czytanie ułatwiała. Duża czcionka, duże światło, czarne litery na białym tle.

                --
                Życie w Zatoce Perskiej
            • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 17:47
              Ale po co wciskać dziecku opowiadanie, z ktorego zrozumie tyle co nic?
              Karuzela NIE jest elementem scenografii, jest elementem historii, jednym z najistotniejszych dla zrozumienia stosunków polsko- żydowskich. To karuzela stojąca pod murem płonącego getta, o którą od lat spierają się historycy - czy można ją uznać za dowód na lekceważenie przez Polaków powstania w getcie. Więc to, ze jest przedpowstaniowa nie ma znaczenia - jest jednak nawiązaniem do czegoś, czego dziecko zrozumieć nie jest w stanie.
              Jak wiec wymowę tego wszysirgo moze zrozumieć dziecko - dostanie pewnie zabawną historyjkę.
              o psach i kotach i tak będzie sobie wyobrazać Holocaust.
              Aby czytać historię o niewolnikach dziecko musi wiedzieć, co to jest niewolnictwo i ze było istotnym elementem historii. Aby czytać o Holocauście musi wiedzieć, co to był Holocaust.
              --
              zpopk.blox.pl
              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 18:48
                > Ale po co wciskać dziecku
                Ale czemu 'wciskac'??? Jedna z parunastu tysięcy książek w bibliotece podstawówki... Dzieci swobodnie wybierają tytuły, ktoś o duchach, ktoś o królewnach, ktoś o Titanicu, ktoś o Lincolnie, ktoś o piłce nożnej....
                > Karuzela NIE jest elementem scenografii
                Karuzela pod murami stała, o to nikt się nie spierał. Spór szedł o to, czy działała ona w czasie powstania, zwłaszcza w Wielkanoc.
                > Aby czytać historię o niewolnikach dziecko musi wiedzieć, co to jest niewolnict
                > wo i ze było istotnym elementem historii. Aby czytać o Holocauście musi wiedzie
                > ć, co to był Holocaust.
                Nie musi. Bierze książkę. Coś je zainteresuje - słowo, ilustracja. Czyta. Zadaje pytanie. Dostaje odpowiedź. (Tak, goryl Koko naprawdę miał swojego kotka i się nim opiekował). (To prawda, mieliśmy w Polsce taką dziewczynkę, która była koronowa na króla. Naprawdę wydano ją za mąż, kiedy miała 12 lat. Owszem, też uważam, że to za wcześnie, ale kiedy rządzili królowie małżeństw nie zawierali z miłości tylko z powodów politycznych). (Tak, pani Goddal naprawdę przez wiele lat mieszkała z gorylami. Jest ich coraz mniej, bo ludzie wyrąbują dżunglę, żeby uprawiać ziemię). (Rzeczywiście, w Egipcie mumifikowano zwłoki i wyciągano mózg przez nos. Bueeee.). (To prawda, kiedyś ludzi można było kupić na targu albo zabrać w niewolę. Musieli wtedy pracować dla ciebie, nie wolno im było odejść. Tak, też uważam, że to okropne. Wielu z nich próbowało uciec, żeby odzyskać wolność, niektórym się to udało. Nie, to wcale nie było tak dawno, w Ameryce niewolnictwo skończyło się 140 lat temu). (To było w czasie II wojny Światowej. Niemcy, którzy wojnę zaczęli, nienawidzili Żydów. W Warszawie oddzielili ich murem od reszty mieszkańców. W zamknięciu był głód i nędza. Tak, niektórzy im pomagali przemycać jedzenie). (Nie, to tylko bajka. Ludzie byli na Księżycu, ale na Marsie nie). I tak dalej, i tak dalej.
                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:52
                  Uważam, ze dawanie dziecku książek, które są niezrozumiałe bez obszernego tłumaczenia i powodują jedynie pomieszanie pojęć jest błędem. Szczególnie, gdy dajemy dziecku książkę , dotyczącą problemów, których nie jest w stanie zrozumieć nawet po wyjaśnieniach. Jak wyjaśnisz dziecku "polski wygląd" nie dając niezrozumiałego wykładu z historii? Nie jestem przeciwna opowiadaniu dziecku historii, natomiast bardzo nie lubię, jak z historii robi się anegdotki i sprowadza Holocaust do zabawy z pieskiem.
                  Język tej książki jest za trudny nawet dla dziecka znacznie starszego i ewidentnie odwołuje sie do znajomości wojennych realiów.
                  --
                  zpopk.blox.pl
                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 21:23
                    Dawanie czy branie? Mówię, że u mnie książki się bierze, nie daje.
                    Na pewno dziecko nie ogarnie całości. Ale ogarnie wystarczająco dużo. Moje ogarnęło w każdym razie. Tekst ksiązki jest zresztą piękny (nie sugeruj się szybkim tłumaczeniem) i budzi wyraźną odpowiedź emocjonalną bez nadmiaru lęków. Zresztą spójrz na książki Polacco - jej Motyl (dla dzieci 6-8) jest też fantastyczny. możesz tu zajrzeć do środka książki.. Ja wiem, że takich książek w Polsce się nie wydaje niemal, ale to nie znaczy, że to słuszna polityka.
                    --
                    Życie w Zatoce Perskiej
                    • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:01
                      Ogarnęło, bo miało matkę, która mu wszystko wytłumaczyła. To jednak nie znaczy, że inne dziecko nie pozostanie ze swiadomością, że Holokaust sprowadza sie do śmiesznych zabaw z pieskami.
                      Podejrzewam,z e książka nie kończy sie opisem zabitego dziecka - szmuglera i rozszarpaną przez wilczura dziewczynką?
                      --
                      zpopk.blox.pl
                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:23
                        Ależ się w dziwnym kierunku dyskusja rozwinęła surprised

                        Ja tylko wtrącę swoje trzy grosze, że ze znanych mi źródeł - zarówno szkoły brytyjskie jak i amerykańskie stosują metodę głośnego czytania najmłodszych i sprawdzania tegoż czytania. Nie wiem co się w tej Irlandii robi, ale znając Irlandczyków to oni zawsze będą w poprzek w stosunku do Brytyjczyków, których nie znoszą.
                        Mój syn czyta również po polsku na głos i nie ma problemu ze zrozumieniem tekstu. Ale jak już wcześniej ustaliłyśmy ja się nad nim znęcam wink Z dobrym skutkiem podobno.
                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:30
                          W Kanadzie też nie.

                          Irlandczycy nie "zawsze" robią w poprzek w stosunku do Brytyjczyków, a już na pewno nie w protestanckich szkołach prywatnych działających od dziesiątek (setek?)lat.

                          Fogito, ja nie wątpię, że w szkole zalecili dzieciom czytanie na głos w domu. Zaprzeczam jedynie twierdzeniom, że nie da się nauczyc angielskiego bez głosnego czytania.

                          p.s. poznałam jedna Brytyjkę, która w wieku 16 lat często czytała na głos nawet w wakacje, ale z zupełnie innych powodów smile
                          • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:58
                            No i chwilę rozmawiałam z największymi fachowcami czyli samymi zainteresowanymi (byłymi uczniami). Prywatna szkoła z tradycjami:

                            1) Nikt im nie kazał czytac na glos w domu ("tata, wspominał, ze się pytałaś- a wy musicie???")

                            2) Na lekcji czasami czytali , wyrywkowo, typu "Kowalski , przeczytaj kolegom fragment X, Malinowska przeczytaj swój esej" . Jeden z moich rozmówców starał sie tego uniknąć jak ognia i zwykle mu się to udawało.

                            3) Ich szkoła miała listę lektur obowiązkowych i ..uwaga w podstawówce (mieli 12-13 lat) mieli Folwark Zwierzęcy Orwella.
                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 23:53
                              cd.

                              Ojciec rodziny: nauki pobierał w boarding school, nie czytał na głos ani rodzicom, ani nauczycielom w sytuacji 1:1, ani tym bardziej opiekunom w internacie (gdyby mu przyszlo do głowy poprosić nie miałby życia) Szkoła uważała, że sumienny uczeń nie potrzebuje dodatkowego wsparcia, wystarczą same chęci i praca big_grin

                              Ale fakt, to jednak było parę lat temu.
                              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 08:42
                                Ty to jak buldog jesteś, jak rany....
                                Podałam ci listę argumentów (skierowanych do rodziców, a opartych na przytaczanych badaniach naukowych) dlaczego dziecko powinno czytać na głos. Głośne czytanie słuchaczom (także rodzicom w ramach pracy domowej) jest wymieniane w rozmaitych standardach edukacyjnych, takich jak IRE, stanowe PIRC, które bądź co bądź oparte są o badania poważnych instytucji naukowych. Możesz znaleźć nawet interesujące dyskusje na temat tego, czy czytać na głos powinny zarówno dzieci lewo-jak i prawopółkulowe. Albo dlaczego mniej istotne (dla efektywnej nauki czytania) jest czytanie dzieciom od czytania z dziećmi (głośne obustronne). Jak to wygląda w przypadku pięciolatków, a jak siedmiolatków. I tak dalej, i tak dalej.
                                Więc co cię swędzi, że masz z tym taki problem???? Co usiłujesz udowodnić, że te wszystkie Cornelle i Yale nie mają racji, której ty jesteś dysponentką? Że te wszystkie prace na temat płynnego czytania (reading fluency), rodzicielskiego wspomagania (parent involvement, parent intervention), te porównania pomiędzy efektywnością czytania rówieśnikom (peer reading), nauczycielom czy rodzicom to bzdury, które możesz obalić wzruszeniem ramion? Że nie mają racji badacze jednoznacznie wiążący płynność czytania (fluency) ze zrozumieniem tekstu (comprehension)? Bo ty wiesz lepiej?

                                Na koniec: do mnie argumenty za głośnym czytaniem przemawiają, ale nie będę się upierać, że nie można znaleźć innych opinii i badań, które by je wspierały, a tym bardziej, że pewne kwestie mogą zupełnie inaczej wyglądać w przypadku nauki czytania po angielsku i po polsku. Wreszcie wszyscy pewnie umielibyśmy tu wymienić rozmaite naukowe prawdy, które z czasem były podważane i obalane z hukiem. Oczywiste jest więc, że nikt z wypowiadających się tu - ze mną na czele zresztą - nie ma kwalifikacji do autorytatywnego orzekania co do prawdy ostatecznej.
                                Co nie oznacza lekceważenia ton badań naukowych, programów, projektów i doświadczeń.

                                --
                                Życie w Zatoce Perskiej
                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:35
                                  he, he...czytanie ze zrozumieniem się kłania...wink

                                  Moje maile nie są skierowane przeciwko czczonym przez Ciebie zasadom, tylko twierdzeniu, że "nie da się nauczyć angielskiego bez głośnego czytania". I już to tłumaczyłam. Da się. I to nawet bardzo dobrze.

                                  p.s Nie wiedziałam, że akademicy Yale twierdzą coś przeciwnegowink
                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:51
                                    Słuchaj, ciut się rozmijamy.
                                    Akademicy badają, jakie czynniki sprzyjają rozwojowi umiejętności płynnego czytania (definiowanego jako czytanie x słów na minutę, około 50 dla pierwszoklasisty, około 200 dla przeciętnego dorosłego). I owszem, wynika z tych badań jednoznacznie, że czytanie na głos z drugą osobą, najlepiej wspierającym rodzicem, ułatwia ten proces. Dlatego działania takie są wdrażane przez szkoły. Nie wiem, co tu kwestionujesz? Bo mi sie wydaje, że usiłujesz udowodnić, że da się nauczyć dodawania stojąc na rękach. No pewnie się da, tylko większości pójdzie to mniej składnie.
                                    --
                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 10:50
                                      O rany.. chyba dwie osoby (najma i mama303) poddały wątpliwość czy da się nauczyć angielskiego bez czytania na głos. Da się. I historia to udowadnia.

                                      Temat wspomagania dzieci w nauce czegokolwiek i metod jest innym tematem.
                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 19:19
                          fogito napisała:

                          > Ależ się w dziwnym kierunku dyskusja rozwinęła surprised
                          >
                          > Ja tylko wtrącę swoje trzy grosze, że ze znanych mi źródeł - zarówno szkoły bry
                          > tyjskie jak i amerykańskie stosują metodę głośnego czytania najmłodszych i spra
                          > wdzania tegoż czytania.
                          Polskie też stosują. W końcu nauczyciel musi jakoś sprawdzić czy dzieci rzeczywiście ogarniają czytanie - skoro nauczyciel nie jest w stanie czytać w myślach to nie bardzo jest wyjście. Ale nie znaczy to, że nie można się dobrze nauczyć czytać bez kilkuletnich codziennych czytań na głos. Podejrzewam nawet, że większość ludzi uczy się całkiem nieźle bez tego.
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 20:23
                            Słuchaj, mam już troche dosyć tego sporu, bo zjałowiał nieco.
                            Ja sama rozglądałam się po badaniach w sprawie czytania (sama nie lubię głośno czytać, więc sprawdzałam co i jak) i wynika mi z tego, że głośne czytanie ma pewne zalety, a co więcej, jak na razie zwolennikom wyłącznie cichego czytania nie udało się udowodnić swoich racji. Moze je udowodnią, może nie. Jak cię to ciekawi, to możesz poprzedzierać się przez takie strony jak www.readingrockets.org/article/72/, albo poszukać sobie oryginalnych badań na ten temat.



                            --
                            Życie w Zatoce Perskiej
                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 20:43
                              www.calapolskaczytadzieciom.pl/nieporozumienia-z-czytaniem

                              No significant difference was found between aloud and silent reading comprehension, which suggests that reading comprehension can be measured accurately under either reading condition. ? 2010 Wiley Periodicals, Inc.

                              onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/pits.20543/abstract

                              www.usingenglish.com/articles/why-does-my-teacher-make-me-read-silently.html
                              Reading out loud slows down your reading speed

                              Because half of your brain is concentrating on pronunciation when you read out loud, you comprehension is much less than when you are reading silently.




                              Some people who have done most of their reading out loud move their lips as if they are speaking even when reading silently.

                              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:02
                                (...)The National Reading Panel concluded that repeated oral reading procedures that included guidance from teachers, peers, or parents had a significant and positive impact on word recognition, fluency, and comprehension across a range of grade levels.

                                (....) The available data do suggest that independent silent reading is not an effective practice when used as the only type of reading instruction to develop fluency and other reading skills, particularly with students who have not yet developed critical alphabetic and word reading skills. In sum, methodologically rigorous research designed to assess the specific influences that independent silent reading practices have on reading fluency and other reading skills and the motivation to read has not yet been conducted.
                                --
                                Życie w Zatoce Perskiej
                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:17
                                  Czyli okazuje się, że są różne szkoły smile

                                  Poza tym chyba nigdzie nie praktykuje się TYLKO czytania po cichu. Ale na głos dzieci czytają w szkole. Nie muszą codziennie rodzicom.
                                  smile

                                  Każdy może wybrać co uważa za słuszne smile

                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:45
                                    Nie ma takiej możliwości, by dzieci, nawet z niezbyt licznej klasy, codziennie czytały przez bodaj pięć minut na głos nauczycielce. Niemożliwe, zwyczajnie. Nawet co drugi, co trzeci dzień - nie da się. Pozostają więc rodzice, i tak mają to ustawione anglosaskie szkoły. U mnie to było chyb a10 minut w pierwszej klasie (a może w pierwszym półroczu???), potem 20 minut. Jako że moje dziecko chodziło wówczas na dodatkowy angielski, a potem w czytanie wkręciło się błyskawicznie i z entuzjazmem, przekraczając średnią i trafiając dość szybko w poziom o półtora roku lepszy niż się z metryki należy, mogłam w drugiej chyba klasie dać sobie luz i przerzucić się na gnębienie polszczyzną.
                                    W ogóle jak się przedzierałam przez badania, opinie i porady a'propos czytania, to uderzyło mnie, ile tego jest i jak wnikliwie studiują i definiują czytanie.... Ciekawe, czy to specyfika kulturowa czy językowa, bo bynajmniej przedmiotem badań nie są wyłącznie dzieci z deficytami czy zapóźnieniami. I waga czytania - jako procesu, bynajmniej nie ma tu mowy o klasyce literatury, to jest odrębna inszość - ciągnie się aż do testów SAT czyli ichniejszej matury. Znajoma obdarzona starszym od mojego dzieckiem, amerykańska Amerykanka z superśrodowiska i z superdyplomem (troskliwa ale bez hopla) zapisała swoją córkę na korepetycje z rozwijania słownictwa - w trosce o wynik SAT właśnie.
                                    --
                                    Życie w Zatoce Perskiej