lidka73
20.09.12, 19:25
Myślałam, że już nic mnie nie zdziwi w temacie edukacji wczesnoszkolnej mojego dziecka, ale myliłam się i to bardzo.
W klasie jest 10 chłopców- czterech grzecznych i spokojnych (w tym mój) i sześciu łobuzów (w tym trzech przeniesionych karnie za zachowanie z innych klas).
Dziś przed lekcją w-f tych sześciu robiło to co robią zwykle- bili się, wyrzucali przez okno przedmioty ogólnoużytkowe (typu mydło w płynie czy plecak koleżanki), klęli ile wlezie i straszyli pierwszaki. To u nich norma i zazwyczaj pani nie reaguje, poza stwierdzeniem "Proszę tak nie robić", ale dziś pani ruszyła konceptem i wymyśliła karę:
Mianowicie zabroniła ćwiczyć na w-f WSZYSTKIM chłopcom z klasy. Nawet ci, którzy grzecznie siedzieli w szatni musieli przebrać się znów w odzienie niesportowe i całą lekcję siedzieć na ławce razem z agresorami i patrzeć jak ćwiczą dziewczynki.
Mój syn zapytała się mnie czy niesprawiedliwość może być aż tak jawna, a mnie normalnie trafił szlag.
Jak można karać nie tylko zbiorowo, ale w dodatku zakazem uczestniczenia w lekcji?? Poza tym mają tylko jeden w-f tygodniowo!
Poszłybyście z tym do dyrektora, do pani wychowawczyni, czy po prostu powiedziały sobie, że takie jest życie i niech się mały uczy?