anka.mama
27.09.12, 16:48
Moja sześcioletnia córka poszła do pierwszej klasy, wcześniej chodziła do zerówki w tej szkole, gdzie radziła sobie całkiem dobrze. Tylko czasami miała problem z utrzymaniem dyscypliny w pracy z grupą, jednak dostała pozytywną ocenę w gotowości do 1 klasy.
I tu pojawia się problem. Córka nie radzi sobie z nauką. W ogóle nie rozumie, że coś 'trzeba', rozwiązuje zadania tylko wtedy, gdy robi to bez trudności, jeśli napotka problem- porzuca zadanie, nawet na lekcjach w szkole i nie widzi nic złego ani wstydliwego w tym, że jako jedyna z klasy czegoś nie umie...Opowiada z uśmiechem o tym, że jako jedyna nie umiała zadania! A gdy pytam się jej czy chciałaby się nauczyć tego, co inne dzieci- mówi, że nie, że ona chce się bawić.
Jestem w szoku. Staram się zrozumieć psychikę córki aby znaleźć odpowiednie rozwiązanie...Myślę, że zrobiłam duży błąd posyłając ją do 1 klasy zamiast zerówki, że jest niedojrzała do konsekwentnej nauki, jednak teraz wątpię aby było możliwe odwrócenie sytuacji- czyli powrót do zerówki. Nie ma w niej w ogóle ciekawości do nauki literek lub cyfr, mówi, że nie zależy jej na tym aby umieć czytać lub liczyć..najchętniej cały czas by się bawiła..ale nie edukacyjnie...Co zrobić? ps. Utrudnieniem jest fakt, że wywołuje to we mnie duże emocje, wstyd i ciężko mi tak na spokojnie podejść do tematu z dzieckiem, ponieważ to JA a nie dziecko będę negatywnie oceniana w szkole za jej zupełną niepostępowość...