panna.sarabella
02.10.12, 08:03
córka jest w 2 klasie, do szkoły poszła jako 6-latka, cała klasa składa się z 6-latków.
Angielski mają od 1 klasy, w zeszłym roku w zasadzie uczyli się prostych słów, mówili tylko. W tym roku zaczynają pisać. I tak się zastanawiam, jaki to ma sens? Przecież te dzieci dopiero uczą się poprawnie pisać po polsku, często zjadają różne literki w znanym sobie przecież języku, a tu mają uczyć się pisać w obcym języku, w którym zresztą rzadko co pisze się tak jak się słyszy.
Niedawno był sprawdzian z pisania cyfr od 1 do 10. Córka dostała 1, bo na 8 cyfr napisała 3 (fakt, nie ćwiczyłam z nią w domu, więc w sumie moja wina). Ale tak mnie to właśnie zastanawia: pani dawała 0 punktów nawet jeśli w słowie dziecko zapomniało 1 literki. Przecież to bez sensu. To są dzieci, które nie miały zerówki, to w pierwszej klasie zaczęły się uczyć czytać i pisać po polsku. Tak jak napisałam wcześniej, te dzieci nawet w polskich słowach często zamieniają, gubią literki, a pani wymaga od nich bezbłędnego pisania w obcym języku...
Co sądzicie?