Dodaj do ulubionych

pilnować czy nie pilnować...

04.10.12, 09:18

nastolatek, lat 14
jak pilnuję, do szkoły chodzi przygotowany, oceny z tzw. średniej półki
jak nie pilnuję - pojawiają się jedyny na całej linii nawet z lubianych przedmiotów
jedynki są nie z klasówek a materiału bieżącego, z ostatniej lekcji.
Na sprawdziany młody się uczy bez pilnowania i dostaje z nich dobre oceny, ale jedynki z np. odpowiedzi, czy kartkówek skutecznie utrudniają zdobycie lepszej oceny na semestr. Nie uczy się dla ocen, ale stały się one ważne w obliczu dostania się do liceum, które sobie wybrał (nie jest to żadne elitarne liceum, ma po prostu fajne profile i jest przyjazne).

Więc pilnowalibyście uczenia się na codzień, czy nie? Eksponat jest dość leniwy, ale jak chce-uczy się dość szybko.
Po ostatniej wywiadówce dostał szlaban na... dziewczynę smile smile smile (może ją teraz widywać tylko w weekendy i wieczorem na skype'ie nie za długo - ma się więcej do lekcji przyłożyć)
szlaban durny, ale skuteczny chyba
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 09:35
      pilnować jak najbardziej. 14-latek ma prawo być jeszcze 'głupi' w swoich zachowaniach. niedojrzały i nieodpowiedzialny. ty jesteś rodzicem, ty go kierujesz i ty czasem ciśniesz. jak nie przyciśniesz, może się nagle okazać, że nie skończy nawet szkoły średniej. może ci się to wydawać teraz abstrakcyjne, ale znam wiele osób całkiem fajnych i mądrych, których rodzice nie przypilnowali i sami sobie zrobili kuku. czas minął, oni zmądrzeli a pewnych rzeczy cofnąć się nie da.
      • grave_digger Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 09:37
        aha - dodam.
        że oni wtedy mieli całkiem odmienne zdanie - wiadomo, lenistwo i bunt. dziś się przyznają, że szkoda, że rodzice ich nie cisnęli. tak tak. co więcej, ja też jestem wdzięczna mojej mamie, że mi nie ustępowała - dzięki temu coś osiągnęłam wink chociaż wtedy bywało, że byłam głęboko nieszczęśliwa wink
      • andaba Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 09:50
        14 -latka?
        No w życiu, kiedyż on ma się nauczyć odpowiedzialności?

        Jak lubi dostawać jedynki to niech dostaje, zwałszcza, ze jest sie w stanie z nich wykaraskać. Co innego, gdyby złe oceny wynikały z niedostatku inteligencji, ale jak z lenistwa - to niech sie sam martwi, w końcu pojmie, ze nie warto olewać, bo to sie mści. A jak nie zrozumie to trudno, niektórzy mają taki styl.
        • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 11:19
          andaba napisała:

          > 14 -latka?
          > No w życiu, kiedyż on ma się nauczyć odpowiedzialności?

          Od dnia narodzin smile
          Ale nie w każdej dziedzinie od razu. Trudno, by rodzic uznał beztrosko, że "skoro się nie dostałeś do szkoły, to Twój problem, trzeba było się uczyć". Trochę za wcześnie na takie samodzielne decyzje w kwestii nauki.

          > Jak lubi dostawać jedynki to niech dostaje, zwałszcza, ze jest sie w stanie z n
          > ich wykaraskać. Co innego, gdyby złe oceny wynikały z niedostatku inteligencji,
          > ale jak z lenistwa - to niech sie sam martwi, w końcu pojmie, ze nie warto ole
          > wać, bo to sie mści. A jak nie zrozumie to trudno,

          Naprawdę uważasz, że po prostu "to trudno"? Nie dostałeś się synku do liceum, choć miałeś ogromne szanse, teraz pozostaje Ci nauka zawodu w "mechaniku", ale to twój problem - tak na to patrzysz?
          • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 21:49
            > Naprawdę uważasz, że po prostu "to trudno"? Nie dostałeś się synku do liceum
            > , choć miałeś ogromne szanse, teraz pozostaje Ci nauka zawodu w "mechaniku", al
            > e to twój problem
            - tak na to patrzysz?

            Po zawodówce dziecie może udać się do technikum, a następnie na studia. Zapewniam cię, że w przypadku polibudy na pewno nic nie straci, a tylko zyska.
            Kiepskie gimnazjum nie ma również wpływu na dostanie się na uczelnie artystyczne.
            • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:04
              > Po zawodówce dziecie może udać się do technikum,

              Ależ oczywiście, tylko czy o to chodzi w przypadku ucznia bardzo zdolnego i z szansą na coś lepszego w życiu niż przebąblowanie 3 lat wśród patologii? Masz w ogóle świadomość co to jest w naszym kraju szkoła zawodowa, czy tak sobie piszesz dla samego pisania i chęci postawienia na swoim? Pozwól, że nie uwierzę, że lekką ręką posłałabyś własne dziecię do zawodówki w imię zasady "jak się nie uczyło, to teraz ma to, co chciało".

              > a następnie na studia. Zapewniam cię, że w przypadku polibudy na pewno nic nie straci, a
              > tylko zyska.

              A ja Cię zapewniam, że jest wręcz "przeciwpołożnie". Studiowałam z ludźmi po technikach. Ciężka sprawa. Pomijając to, że dostawało ich się zaledwie kilkanaście procent, to o co biega w matmie i fizyce załapywali dopiero na III semestrze. Z kolei jeśli chodzi o przedmioty zawodowe, to byli niewiele lepsi niż absolwenci liceum. Jasne, że i tak się da, ale nie w tym rzecz. Pomijam, że nie na każde studia dostaniesz się po szkole zawodowej i technikum.

              > Kiepskie gimnazjum nie ma również wpływu na dostanie się na uczelnie artystyczn
              > e.

              Mowa jest o liceum.
              Zresztą nieistotne - chodzi o to, że za głupotę uważam zostawienie dziecka samemu sobie, jeśli wyraźnie nie jest jeszcze na tyle rozumne i dojrzałe, by dojść do wniosku, że uczy się dla siebie. Taką dojrzałość osiąga się zazwyczaj dopiero na etapie szkoły średniej, pogimnazjalnej. Oczywiście są wyjątki, ale to o niczym nie świadczy.
              • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:25
                > Ależ oczywiście, tylko czy o to chodzi w przypadku ucznia bardzo zdolnego i z s
                > zansą na coś lepszego w życiu niż przebąblowanie 3 lat wśród patologii?

                Nie każda zawodówka to patologia. Natomiast na polibudach to właśnie studenci po liceach chodź-by nie wiem jak elitarnych traktowani są jako patologia. Zapewniam cię, że na polibudzie większe szanse ma student po nawet najbardziej patologicznej zawodówce i technikum niż student po elitarnym liceum. Nie przypominam sobie aby w liceum uczono wytrzymałości materiałów, PKM, czy rysunku technicznego. Chłopak po zawodówce tak naprawdę większość kierunków na polibudzie przejdzie z palcem w dupie czego nie da się powiedzieć o wycackanych i pilnowanych do matury absolwentach elitarnych liceów. Powód prosty polibuda to uczelnia techniczna i dla ludzi po technikum jest to powtórka i poszerzenie materiału, dla absolwentów liceów bardzo często abstrakcja. Matma i fizyka jest na pierwszym roku, a przedmioty techniczne przez pięć lat.

                "> Zresztą nieistotne - chodzi o to, że za głupotę uważam zostawienie dziecka same
                > mu sobie, jeśli wyraźnie nie jest jeszcze na tyle rozumne i dojrzałe, by dojść
                > do wniosku, że uczy się dla siebie."

                Czyli według ciebie czternastolatek jest na tyle dojrzały by mieć dziewczynę i panować nad burzą hormonalna która się zbliża, ale jest na tyle głupi i nie dojrzały że nie jest w stanie panować nad własną nauką.
                • andaba Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:29
                  Przede wszystkim - jeżeli dziecko jest faktycznie zdolne to poradzi sobie nawet olewając. Wiem cos o tym...
                  Jeżeli dziecko jest mało zdolne to chyba nie jest dobrym pomysłem pchanie go do najlepszego liceum, zeby było smętnym ogonem i jego swiat zaczynał i kończył na wkuwaniu, bo mamusia ma ambicje.
                  • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:01
                    andaba napisała:

                    > Przede wszystkim - jeżeli dziecko jest faktycznie zdolne to poradzi sobie nawet
                    > olewając. Wiem cos o tym...

                    Możesz wytłumaczyć tę magię, jak można sobie poradzić w dostaniu się do liceum olewając naukę i szkołę? To nie jest tak jak kiedyś kwestia pójścia na egzamin i zdania go jak najlepiej. Bo egzaminów do liceów już dawno nie ma. Liczą się punkty. Za świadectwo, średnią, za konkursy, olimpiady, wolontariaty, uczestnictwo w życiu szkoły, egzamin gimnazjalny i pewnie masę innych pierdół, w zależności od wymagań danej placówki. Więc samo to, że dziecko jest zdolne, to za mało. Powiedziałabym, że stanowczo za mało.

                    > Jeżeli dziecko jest mało zdolne

                    Ale nie o takiej sytuacji tutaj piszemy.
                    • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:06
                      > Możesz wytłumaczyć tę magię, jak można sobie poradzić w dostaniu się do liceum
                      > olewając naukę i szkołę? T

                      Czy twoja ambicją jest tylko liceum.
                      Oczywiście dobre liceum, może lepiej przygotować do matury, ale dobry uczeń i w przeciętnym liceum maturę zda na poziomie otwierającym mu drzwi do wszystkich uczelni. Rejonowe liceum, czy technikum nie przekreśla szans na studia na wybranym kierunku.
                      • janka345 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:25
                        tutaj chodzi właśnie o dostanie się do konkretnego liceum i na konkretny profil. Liceum nie jest elitarne, ale dość oblegane, bo jak napisałam wczesniej jest fajne, przyjazne, nastawione właśnie nie na bezmyślne wkuwanie, a na rozwijanie zainteresowań, ma ciekawe inicjatywy, jest nowatorskie i nie skostniałe. Dzieciaki się tam garną.
                        Drugie liceum stawia wysoką poprzeczkę, dostać tam dobrą ocenę graniczy z cudem, nauka tam jest horrorem. A ja ani syn nie chcemy, żeby tam trafił, podobnie,jak do trzeciego, które z kolei ma beznadziejnie niski poziom.
                        Źeby dostać się na ten wymarzony profil trzeba mieć przyzwoitą średnią w gimnazjum. Szkoda byłoby, żeby przez przejściową niechęć do nauki zmarnował swoją szansę
                        • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:41
                          > Źeby dostać się na ten wymarzony profil trzeba mieć przyzwoitą średnią w gimnaz
                          > jum. Szkoda byłoby, żeby przez przejściową niechęć do nauki zmarnował swoją sz
                          > ansę

                          Dziwię się, że w ogóle trzeba coś takiego oczywistego tłumaczyć.
                          Czy tu się ludzie z choinki pourywali czy co?
                          • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 23:44
                            robitussin napisał:

                            > > Źeby dostać się na ten wymarzony profil trzeba mieć przyzwoitą średnią w
                            > gimnaz
                            > > jum.
                            (...)
                            > Dziwię się, że w ogóle trzeba coś takiego oczywistego tłumaczyć.
                            Nie jest to oczywiste - zależy od warunków rekrutacji.
                            W województwie mazowieckim różnica między średnią 3.0 a 4.5 wynosi dokładnie 1.5 punktu. Przy punktacji najbardziej istotny jest wynik egzaminu gimnazjalnego - max 100 punktów i oceny z 4 przedmiotów punktowanych do danej klasy - za 6 jest 18 punktów , za 5 - 14, za 4 -10 itd. Więc dla mnie średnia jest stosunkowo mało istotnym składnikiem tej rekrutacji - na pewno o wiele mniej istotnym niż oceny z tych 4 przedmiotów.
                        • canuck_eh Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 14:04
                          No to juz - pojdzcie i zapytajcie sie jakie warunki przyjecia - te punkty z testow czy co teraz tam jest.Moze patrza tez na oceny i wtlocz w lepetyne ze jak sie dalej tak bedzie uczyl jak teraz to moze zapomniec o tym LO i tym profilu co sobie wymarzyl.I pozostanie mu co LO ktore zbytnio fajne nie jest .Wybor nalezy do niego.I zostawilabym niech sie dzieciak uczy ponosic konsekwencje swych poczynan.
                          • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 14:22
                            Nie trzeba wtłaczac w głowę " że może zapomnieć o liceum x"

                            Naprawdę często wystarczy uświadomić na czym polega proces rekrutacji. W zderzeniu z ta prawdą wielu zdolnym i dobrym uczniom rzedną miny, bo nagle może się okazać, że osoba bardzo uzdolniona biologicznie zdaje sobie sprawę, że przez ocenę o oczko niższą (np stały brak prac domowych) z matematyki i polskiego nie ma szansy na liceum gdzie biologia jest na wysokim poziomie.

                            Oczywiście jest granica starania się o dobre stopnie, ale np olewanie prac domowych z nudnych , acz kluczowych przedmiotów, skutkujące obniżeniem stopnia, uważam za mało rozsądne.

                            Ale powtarzam - bardzo często wystarczy samemu poznać trochę system (żeby nie panikować, że dziecko ma 4 z plastyki, a stopnie podobno ważne wink ) , a potem zrobic z dzieckiem symulację.
                            • canuck_eh Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 23:21
                              Nie, no generalnie mi o to chodzilo.JA nie mam pojecia jakie sa warunki rekrutacji do LO.No i masz racje przez glupote bo nie hce sie zadania odrobic nie dostac sie do klasy ktora sie wymarzylo to porazka.
                              A czasami ten jeden punkt jest tak wazny.
                      • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:40
                        > Czy twoja ambicją jest tylko liceum.

                        A skąd taki kuriozalny wniosek?

                        > Oczywiście dobre liceum, może lepiej przygotować do matury, ale dobry uczeń i w
                        > przeciętnym liceum maturę zda na poziomie otwierającym mu drzwi do wszystkich
                        > uczelni.

                        No cóż, nie wiem, czy tutaj to mam się jeszcze śmiać czy już płakać.

                        > Rejonowe liceum, czy technikum nie przekreśla szans na studia na wybra
                        > nym kierunku.

                        Jakie rejonowe liceum??
                        Widzę, że jesteś takim znawcą tematu, jak świnia w kwestii pieprzu.
                • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:46
                  Trochę chyba koloryzujesz. Sądzę , że większe szanse na dostanie się na politechniki mają absolwenci dobrych liceów niż kiepskich techników. A to ze względu na wyniki matur rozszerzonych. I nawet jeśli matematyka z fizyką są tylko na I roku to należy też pamiętać, że najwięcej osób odpada właśnie w trakcie I roku z powodu oblania właśnie tych fizyk czy matematyk. I pewnie większe szanse na takie odpadnięcie ma jednak absolwent tej patologicznej zawodówki z dużymi brakami z fizyki i matematyki niż absolwent warszawskiego LO im. Staszica.
                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:18
                    > Trochę chyba koloryzujesz. Sądzę , że większe szanse na dostanie się na politec
                    > hniki mają absolwenci dobrych liceów niż kiepskich techników

                    Na polibudę nie jest problem się dostać, jest problem się utrzymać zwłaszcza ludziom po liceum.

                    "I nawet jeśli matematyka z fizyką są tylko na I r
                    > oku to należy też pamiętać, że najwięcej osób odpada właśnie w trakcie I roku z
                    > powodu oblania właśnie tych fizyk czy matematyk"

                    Przesiew z matmy i fizyki to bardziej taki mit, a w obecnej chwili gdy przedmioty są punktowane to już w ogóle historia która przeszła do lamusa. Na pierwszym roku są również przedmioty inżynieryjne z których ze względu na ciągłość nie można brać warunków ( w obecnej chwili wysoko punktowane- więc nie zaliczeni ich od razu wiąże się z wylotką). U mnie w ogóle za bardzo nie było widać tego przesiewu na pierwszym roku , ale my się śmialiśmy że wydział leci na kasę za warunki. U mojego partnera z roku 70 osobowego po pierwszym roku zostało 18, prawie wszyscy odpadli z przedmiotów technicznych.
                    • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 09:40
                      makurokurosek napisała:

                      > U mojego partnera z roku 70 osobowego po pierwszym roku zostało 18, prawi
                      > e wszyscy odpadli z przedmiotów technicznych.
                      Znam całkiem sporo osób po politechnice. Oraz trochę tych, którzy na politechnice usiłowali studiować i nie dali rady. Wśród tych pierwszych są absolwenci takich sobie liceów, a wśród tych drugich absolwenci naprawdę dobrych techników.
                      Co do progów punktowych na studia - na niektóre wydziały dostać się jest na tyle trudno, że wysoki wynik matematyki i fizyki (względnie chemii czy informatyki) ma duże znaczenie. Wyniku takiego absolwenci techników masowo nie osiągają - dlatego że nie mają tych przedmiotów rozszerzonych. Ma się to zmienić, więc może za kilka lat coś się tu zmieni.
                      Mój osobisty mąż, absolwent liceum w okolicach 30-tego miejsca w Wwie, na politechnice miał stypendium za wyniki w nauce. Kolega z pracy, naprawdę dobry fachowiec , absolwent znanego warszawskiego technikum, wyleciał po I roku.
                      • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 09:46
                        > Mój osobisty mąż, absolwent liceum w okolicach 30-tego miejsca w Wwie, na polit
                        > echnice miał stypendium za wyniki w nauce. Kolega z pracy, naprawdę dobry fach
                        > owiec , absolwent znanego warszawskiego technikum, wyleciał po I roku.

                        Przez całe pięć lat miałam naukowe, kończyłam całkowicie przeciętne technikum a i na studiach nie musiałam wyjątkowo się wysilać. Nie ma reguły, jednak w typowo technicznych przedmiotach lepiej radzą sobie absolwenci technikum bo już są w temacie.
                        • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 10:07
                          > Nie ma reguły, jednak w typowo technicznych przedmiotach lepiej radzą sobie absolwenci
                          > technikum bo już są w temacie.

                          Ale samo bycie w temacie to za mało. Szczerze mówiąc, ja mam podobne doświadczenia jak "Jakw". Wprawdzie kończyłam studia kilkanaście lat temu, więc może coś się zmieniło, ale u mnie na wydziale absolwenci techników (było ich niewiele, duży odsiew na samych egzaminach wstępnych) mieli naprawdę spore problemy. Owszem, z przedmiotów takich czysto zawodowych byli o tyle do przodu, że wiedzieli w jakim kościele dzwoni, ale to nadal nie była wiedza wystarczająca, by rozumieć i zaliczać te przedmioty bez problemu. Licealiści w ciągu 2-3 miesięcy osiągali ten sam poziom wiedzy, z jakim technicy kończyli swoje szkoły, więc szybko się to wyrównywało.
                          W drugą stronę było gorzej. Poziom matematyki, informatyki czy fizyki w mat-fizach był tak wysoki, że zwykłemu technikowi trudno było załapać to, co licealista już wiedział z liceum. I właśnie na tych przedmiotach wykładali się oni najczęściej i największy odsiew był właśnie z tych przedmiotów na pierwszym roku.

                          A tak w nawiązaniu do ogólnej dyskusji i tego, co pisałaś wcześniej, że nie ma niczego złego w zawodówce i technikum. Może i nie, ale zauważ, że nie każdy ma zdolności techniczne, nie każdy planuje swoją przyszłość związać z naukami technicznymi. Jest masa ludzi, których zainteresowania są czysto humanistyczne, więc do jakiej zawodówki oni mieliby trafić, jeśli nie dostaną się do liceum?
                          • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 10:30
                            "A tak w nawiązaniu do ogólnej dyskusji i tego, co pisałaś wcześniej, że nie ma niczego złego w zawodówce i technikum. Może i nie, ale zauważ, że nie każdy ma zdolności techniczne, nie każdy planuje swoją przyszłość związać z naukami technicznymi. Jest masa ludzi, których zainteresowania są czysto humanistyczne, więc do jakiej zawodówki oni mieliby trafić, jeśli nie dostaną się do liceum?"

                            A co zrobią po liceum jeżeli ich wiedza jest ogólna, nie mają zbytnich zainteresowań ani chęci? Osobiście wolę w takim przypadku posłać dziecko do zawodówki, zainwestować w dodatkowe kursy i uprawnienia niż na siłę pchać do liceum by zostało nikim.
                            Wymarzona szkoła czy zawód to powinny być marzenia dziecka , a nie moje i to ono powinno dążyć do ich realizacji, a nie ja.

                            • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 10:44
                              makurokurosek napisała:

                              > "A tak w nawiązaniu do ogólnej dyskusji i tego, co pisałaś wcześniej, że nie ma
                              > niczego złego w zawodówce i technikum. Może i nie, ale zauważ, że nie każdy ma
                              > zdolności techniczne, nie każdy planuje swoją przyszłość związać z naukami tec
                              > hnicznymi. Jest masa ludzi, których zainteresowania są czysto humanistyczne, wi
                              > ęc do jakiej zawodówki oni mieliby trafić, jeśli nie dostaną się do liceum?"

                              > A co zrobią po liceum jeżeli ich wiedza jest ogólna, nie mają zbytnich zaintere
                              > sowań ani chęci?

                              Gdzie wyczytałaś, że wiedza jest ogólna i nie mają zainteresowań ani chęci? Napisałam, że nie są zainteresowani naukami ścisłymi, technicznymi. Masa jest takich osób. Wolą na przykład historię, geografię, języki, filozofię, nauki artystyczne i tak dalej. Dla nich niestety nie ma zawodówek, więc jeśli nie dostaną się do żadnego liceum, to pojawia się problem. A nie dostać się mogą z właśnie z powodów, jakie tutaj podała autorka wątku.

                              > Osobiście wolę w takim przypadku posłać dziecko do zawodówki,
                              > zainwestować w dodatkowe kursy i uprawnienia niż na siłę pchać do liceum by zos
                              > tało nikim.

                              Więc dla Ciebie przyszłość to albo studia techniczne albo nic?
                              A co z prawnikami, filologami, nauczycielami, ekonomistami, finansistami, spedytorami, grafikami i tak dalej?

                              > Wymarzona szkoła czy zawód to powinny być marzenia dziecka , a nie moje i to on
                              > o powinno dążyć do ich realizacji, a nie ja.

                              Nikt przecież nie sądzi inaczej i nie o tym pisałam.
                              • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 10:59
                                Dla nich niestety nie ma zawodówek, więc jeśli nie dostaną si
                                > ę do żadnego liceum, to pojawia się problem.

                                Dyskusja nie jest o sytuacji gdzie dziecko nie dostanie się bez pomocy rodzica do żadnego liceum , tylko że nie dostanie się do konkretnego wybranego liceum i pozostanie mu liceum gorsze.
                                Jeżeli ktoś ma problem aby dostać się do jakiegokolwiek liceum, to świadczy to jednak o jego małej wiedzy ogólnej, nie sądzisz ?
                                • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 11:07
                                  > Dyskusja nie jest o sytuacji gdzie dziecko nie dostanie się bez pomocy rodzica
                                  > do żadnego liceum , tylko że nie dostanie się do konkretnego wybranego liceum i
                                  > pozostanie mu liceum gorsze.

                                  Ale przecież o to właśnie chodzi, że on nie chce dostać się do liceum gorszego i tyle osób już tłumaczyło, jakie mogą być tego powodu, że naprawdę nie widzę sensu, bym ja dodatkowo miała je powtarzać.

                                  > Jeżeli ktoś ma problem aby dostać się do jakiegokolwiek liceum, to świadczy to
                                  > jednak o jego małej wiedzy ogólnej, nie sądzisz ?

                                  Nie sądzę. Jeśli ktoś ma duże zdolności i potencjał, ale z jakichś przyczyn (nieistotne czy lenistwo, czy złe towarzystwo, czy czasochłonne hobby) to zawali, bo jego rodzice mają w nosie, co dziecko robi w kwestii nauki, to może się nie dostać także i do przeciętnego liceum. Licea nie są obowiązkowe, to nie jest gimnazjum, że nawet jak Cię nie zechcą w jakimś renomowanym, to rejonówka musi Cię przyjąć.
                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 11:23
                                    > Ale przecież o to właśnie chodzi, że on nie chce dostać się do liceum gorszego
                                    > i tyle osób już tłumaczyło

                                    Jeżeli marzeniem Jasia jest wykonanie jakieś figury na desce czy nauczenie się nie wiem japońskiego czy chińskiego to również mama ma to kontrolować i stać jak strażnik. Nie sądzisz, że dziecko powinno samo dążyć do realizacji swoich marzeń.
                                    • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 12:52
                                      > Jeżeli marzeniem Jasia jest wykonanie jakieś figury na desce czy nauczenie się
                                      > nie wiem japońskiego czy chińskiego to również mama ma to kontrolować i stać ja
                                      > k strażnik.

                                      Nie widzę sensu w porównywaniu takich rzeczy.
                                      Dostanie się do określonej szkoły to jednak poważniejsza sprawa niż nauczenie się hobbystycznie japońskiego. Więc w tym drugim przypadku spokojnie można zdać się na to, co dziecko samo z tym zrobi. Nie nauczy się japońskiego, to trudno. Jego przyszłość nie musi od tego zależeć. Od wyboru szkoły owszem i naprawdę nie rozumiem jak można polemizować z takimi oczywistościami.

                                      > Nie sądzisz, że dziecko powinno samo dążyć do realizacji swoich marzeń.

                                      Owszem, ale często wydaje mu się, że wysiłek, który wkłada w tę realizację całkowicie wystarczy, a nie jest to prawda. On jeszcze tego często sam nie potrafi ocenić, rodzice owszem, bo mają za sobą większe doświadczenie. A kto jeśli nie rodzice jest od tego, by dziecko wspomóc w takich sytuacjach i odpowiednio pchnąć, ukierunkować, wytłumaczyć czy właśnie kontrolować, jeśli jest akurat taka potrzeba?
                                      Nie mówimy o dorosłym facecie, któremu mamusia mówi, że mu czapraczki uszyje wink Chłopak z opowieści to zaledwie 14-latek z burzą myśli w głowie.
                                      • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 22:52
                                        aquarianna napisał(a):
                                        > Dostanie się do określonej szkoły to jednak poważniejsza sprawa niż nauczenie s
                                        > ię hobbystycznie japońskiego.
                                        Ale oprócz tej jednej określonej szkoły spokojnie można mieć ze 2 mniej wymarzone w zapasie. I zwykle nie stanie się straszliwa tragedia jeśli dziecko zamiast do liceum x dostanie się do liceum y.
                                        • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 15:41
                                          > Ale oprócz tej jednej określonej szkoły spokojnie można mieć ze 2 mniej wymarzo
                                          > ne w zapasie.

                                          O ile jest taka możliwość. Nie każdy mieszka w Warszawie, gdzie liceów jest na pęczki, nie wszędzie w ogóle jest alternatywa w postaci innego liceum, nie każdy marzy o niczym innym jak dojazdy po parędziesiąt km do szkoły, bo tylko taka mu na przykład zostanie. Pewnie, że plan B zawsze się przydaje, ale dlaczego z góry spoczywać na laurach i zakładać, że nie ma sensu się przemęczać, bo i tak się tam trafi?

                                          > I zwykle nie stanie się straszliwa tragedia jeśli dziecko zamiast
                                          > do liceum x dostanie się do liceum y.

                                          A co to znaczy dla Ciebie tragedia? Pewnie, że życia z tego powodu nie straci, ale skoro ktos wybrał sobie konkretną szkołę, która nie ma swoich odpowiedników w danym mieście (bo np. jest określony profil klasy albo określone koła przedmiotowe albo coś jeszcze innego, nie wiem - wymiany zagraniczne, lepsi nauczyciele, basen, cokolwiek), to dlaczego miałby nie chcieć dopiąć swego?
                                          • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 17:17
                                            > ale skoro ktos wybrał sobie konkretną szkołę, która nie ma swoich odpowiedników
                                            > w danym mieście (bo np. jest określony profil klasy albo określone koła przedm
                                            > iotowe albo coś jeszcze innego, nie wiem - wymiany zagraniczne, lepsi nauczycie
                                            > le, basen, cokolwiek), to dlaczego miałby nie chcieć dopiąć swego?

                                            Dlatego,że to nie chłopak chce tylko jego matka. To nie matka ma dopinać aby syn dostał sie do wybranego przez siebie liceum tylko sam zainteresowany.
                                            Jeżeli synowi spodoba się Kasia i będzie chciał z nią chodzić, to co matka ma dopilnować czy z nią porozmawiał czy czasem dał Kasi kwiatki, albo poszedł z nią do kina.
                                            Sami dążymy do realizacji swoich marzeń, a jeżeli tego nie robimy to najprawdopodobniej nie jest to nasze marzenie.
                                            • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 17:24
                                              A możesz wytłumaczyć to:

                                              jeżeli w czwartej klasie wystarczą jej dwóje to raczej nie zamierzam zmieniać tego poprzez ślęczeniem nad jej lekcjami , ale poprzez odcięcie jej od wszelkich rozrywek i zakupów.

                                              Dlaczego odcinasz ją od zakupów i rozrywek? Czym to się różni od odcięcia od dziewczyny?

                                              • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 18:28
                                                > Dlaczego odcinasz ją od zakupów i rozrywek? Czym to się różni od odcięcia od dz
                                                > iewczyny?

                                                W jakim celu mam inwestować w kogoś , skoro ta inwestycja nie przynosi efektów? Jeżeli moje dziecko będzie wolało zbijać bąki, i byc nierobem to siłą i tak jej do niczego nie zmuszę. W jakim celu mam więc tracić swoje finanse, skoro mogę je lepiej spożytkować, a dziecko cóż przynajmniej dokładnie wie na jaką drogę się decyduje.
                                                • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 19:34
                                                  czyli "niepilnowanie" też niejedną ma twarz ...

                                                  wybacz, ale Twoje "niepilnowanie" kojarzy mi się z szantażem finansowym. Nie wiem czy w ten sposób chciałabym kształtować dojrzałość i odpowiedzialność dziecka.
                                                • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 20:36
                                                  makurokurosek napisała:

                                                  >, a dziecko cóż przynajmniej dokładnie wie na jaką drogę
                                                  > się decyduje.
                                                  Hm, jak pamiętam to mowa jest o 9-10-latce czy mi się zdaje? I twoim zdaniem jedyną alternatywą dla dobrych stopni jest przegrzebywanie śmietników?
                                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 21:30
                                                    Nigdzie nie napisałam, że dla dobrych stopni. Jeżeli będzie miała mierną bo na tyle będzie ją stać, to jak najbardziej to zaakceptuje, jeżeli będzie to mierna wynikająca z lenistwa to nie widzę powodu by fundować jej za to życie w luksusie. Każdy jest kowalem swojego losu, chcesz być głupi to bądź ale na swój rachunek. I pod tym względem zdecydowanie wolę dojrzałość patologi. Dziwne, że dzieci z rodzin patologicznych już w wieku pięciu, sześciu lat są w stanie połączyć pewne skutki z przyczyną, znać wartość pieniądza, znać wartość pracy gdy zakloszonowane dzieci z " normalnych" rodzin nie są w stanie tego pojąć nawet w wieku czternastu lat. Pytanie co bardziej jest patologiczne.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 07.10.12, 13:39
                                                    > Dziwne, że dziec
                                                    > i z rodzin patologicznych już w wieku pięciu, sześciu lat są w stanie połączyć
                                                    > pewne skutki z przyczyną, znać wartość pieniądza,

                                                    I zapewne z tego powodu to właśnie takie dzieci najczęściej wkaraczają na ścieżki kryminalne.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 15:35
                                                    Jeszcze coś mi się nasunęło:

                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > jeżeli będzie to mierna
                                                    > wynikająca z lenistwa to nie widzę powodu by fundować jej za to życie w luksus
                                                    > ie.

                                                    Ale w sumie dlaczego? To Twoje dziecko, więc dlaczego żałowałabyś jej takiego poziomu życia, na jakim Wy żyjecie, tylko dlatego, że podjęła decyzję o zaprzestaniu nauki, bo nie jest jej do niczego potrzebna. W wielu innych postach twierdzisz, że nie należy wszczepiać dziecku swoich ambicji, marzeń, planów, tylko pozwolić, by realizowało swoje. A tutaj wychodzi na to, że decyzje dziecka (nie chce mi się uczyć, bo wolę zostać śmieciarzem) chciałabyś "karać" poprzez wstrzymanie środków na rozrywkę czy inne luksusy. Trochę się to nie trzyma kupy wink

                                                    > Każdy jest kowalem swojego losu, chcesz być głupi to bądź ale na swój rachu
                                                    > nek.

                                                    Jak wyżej - dlaczego? W takim razie na Twój rachunek może być jedynie mądra?
                                                    Co to jest, jeśli właśnie nie programowanie dziecka wg własnego schematu?
                                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 20:34
                                                    > Ale w sumie dlaczego? To Twoje dziecko, więc dlaczego żałowałabyś jej takiego p
                                                    > oziomu życia, na jakim Wy żyjecie, tylko dlatego, że podjęła decyzję o zaprzest
                                                    > aniu nauki,

                                                    Nie , żałować lecz umożliwiać życie jakie sobie wybrała, akceptować wybory trudne do zaakceptowania. To tak jakbyś na siłę utrzymywała narkomana czy alkoholika tylko dlatego aby nie żył w gorszych warunkach niż ty, wcześniej czy później to zniszczy zarówno ciebie jak i jego i nikomu szczęścia nie da.

                                                    "> Jak wyżej - dlaczego? W takim razie na Twój rachunek może być jedynie mądra?"

                                                    Nigdzie nie napisałam, że ma być mądra, napisałam że ma być odpowiedzialna za swoje życie, jeżeli jej intelekt nie pozwala na skończenie studiów to niech wybierze zawód który zarówno pozwoli jej się utrzymać jak i da jej satysfakcje. Nie mam dziecka upośledzonego aby nie mogło dążyć do usamodzielnienia się, oczekiwanie natomiast iż rodzic jest od tego aby utrzymywał i ba wręcz tłamsił chęć usamodzielnienia się dziecka jest zwyczajnie patologiczne
                                                  • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 20:46
                                                    Nie wiem na jakim poziomie moje dziecko będzie mogło żyć kiedy dorośnie/skończy studia.

                                                    Ale TERAZ żyje na poziomie całej rodziny, bez względu na wyniki w nauce czy stopien lenistwa. Moim zadaniem jako rodzica nie jest chyba symulacja jego przyszłego życia?

                                                    Nazywaj to jak chcesz, ale wg mnie ewidentnie karzesz dziecko za (ewentualne) leniwe podejście do nauki. I jest to pilnowanie - metodą kija i marchewki.
                                                  • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 20:49
                                                    ps. teoretycznie mogłabym odciąć swojego młodego od rozrywek i zakupów gdyby mi oznajmił , że chce być nauczycielem. Bo wątpię, że z pensji nauczycielskiej będzie je na nie stać. Nawet jeżeli będzie dawał korepetycje smile

                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 22:20
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Rozumiem, że jeżeli twój młody w wieku 16 lat rzuci szkołę i nie będzie miał oc
                                                    > hoty iść do pracy będziesz go utrzymywała do śmierci, wszak dziecko nie może ży
                                                    > ć na niższym standardzie niż ty.

                                                    Nie wiem, czy to do mnie, bo nie ma cytatu, a drzewko przestało się rozgałęziać.
                                                    Ale odpowiem smile
                                                    Skąd Ci się nagle to utrzymywanie do śmierci wzięło?
                                                    Pomijam już, że musiałabym takiego leniucha utrzymywać do lat 18 i niestety na mnie, jako rodzicu, spoczywałoby do tego czasu przypilnowanie jego obowiązku nauki. Więc nie dałoby się tego po prostu olać.
                                                  • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 23:03
                                                    joa66 napisała:

                                                    > ps. teoretycznie mogłabym odciąć swojego młodego od rozrywek i zakupów gdyby mi
                                                    > oznajmił , że chce być nauczycielem. Bo wątpię, że z pensji nauczycielskiej bę
                                                    > dzie je na nie stać. Nawet jeżeli będzie dawał korepetycje smile
                                                    Ale musiałabyś też pamiętać, żeby nie wymagać od niego dłuższego przebywania w szkole niż 20 godzin tygodniowo
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 21:12
                                                    > Nie , żałować lecz umożliwiać życie jakie sobie wybrała, akceptować wybory trud
                                                    > ne do zaakceptowania.

                                                    OK, ale z czego wnioskujesz, że ona wybrała życie bez rozrywek i przyjemności?
                                                    Wybrała nauke na poziomie jedynkowo-miernym, a to nie jest tożsame z wyborem życia pozbawionego przyjemności.
                                                    I mówimy o dziecku, a nie dorosłej osobie.

                                                    > To tak jakbyś na siłę utrzymywała narkomana czy alkoholik

                                                    Czekaj, czekaj, to się w końcu zdecyduj, czy akceptujesz wybór córki co do nauki na poziomie miernym czy jest to dla Ciebie nieakceptowalne i porównywalne do alkoholizmu czy narkomanii.

                                                    > "> Jak wyżej - dlaczego? W takim razie na Twój rachunek może być jedynie mą
                                                    > dra?"

                                                    > Nigdzie nie napisałam, że ma być mądra, napisałam że ma być odpowiedzialna za s
                                                    > woje życie,

                                                    No dobrze, więc córka mimo talentów uznaje, że ma w nosie naukę i uważa, że taka właśnie decyzja jest dla niej ważna. Dlaczego nie szanujesz jej decyzji i pozbawiasz jej przyjemności i rozrywek? Innymi słowy robisz to, bo nie spełnia jakichś Twoich oczekiwań.

                                                    > mam dziecka upośledzonego aby nie mogło dążyć do usamodzielnienia się, oczekiw
                                                    > anie natomiast iż rodzic jest od tego aby utrzymywał i ba wręcz tłamsił chęć us
                                                    > amodzielnienia się dziecka jest zwyczajnie patologiczne

                                                    Nie mam pojęcia, co chciałaś tutaj przekazać.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 22:23
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > > Wybrała nauke na poziomie jedynkowo-miernym, a to nie jest tożsame z wybo
                                                    > rem ży
                                                    > > cia pozbawionego przyjemności.

                                                    > Znasz kogoś kto jest bez wykształcenia i zarabia dużo pieniędzy?

                                                    Ale jak bez wykształcenia? Miałaby przecież. Zawodowe.
                                                    To raz, a dwa, to nie jest odpowiedź na moje pytania.
                                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 08.10.12, 23:01
                                                    > Ale jak bez wykształcenia? Miałaby przecież. Zawodowe.
                                                    > To raz, a dwa, to nie jest odpowiedź na moje pytania.

                                                    Po pierwsze nie miałaby wykształcenia zawodowego bo rozmawiamy o lakach w gimnazjum czyli nie ukończyłaby gimnazjum. Może dla ciebie podstawówka jest wykształceniem, dla mnie jednak nie.

                                                    "Zawodowe.
                                                    > To raz, a dwa, to nie jest odpowiedź na moje pytania."

                                                    Nastolatek nie jest osobą upośledzoną i skoro czterolatki z rodzin patologicznych wiedzą, że za chleb trzeba zapłacić, a z nieba kasiorka nie płynie to chyba ta wiedza nie jest zbyt abstrakcyjna dla czternastolatka. Ja rozumiem, że chowasz swoje dzieci w świecie wyidealizowanym, ale żeby aż tak że w wieku czternastu lat nie mają pojęcia że pieniądze nie leżą na ulicy, tylko należy na nie zapracować.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 09:57
                                                    > Po pierwsze nie miałaby wykształcenia zawodowego bo rozmawiamy o lakach w gimna
                                                    > zjum czyli nie ukończyłaby gimnazjum.

                                                    Ale skąd pomysł, że nie ukończyłaby, skoro obowiązek szkolny jest do 16 roku życia, a nauki do 18? Ukończyłaby na miernych, bo tak by sobie zaplanowała, bo tyle jej wystarczy. A Ty z tego powodu chciałabyś jej obciąć dostęp do przyjemności i rozrywek. Intryguje mnie właśnie ta Twoja konkretna motywacja.

                                                    > Może dla ciebie podstawówka jest wykształceniem, dla mnie jednak nie.

                                                    Pomijając fakt, że nie można skończyć edukacji na szkole podstawowej, to owszem - podstawówka to jest wykształcenie, jak sama nazwa wskazuje, podstawowe.

                                                    > Nastolatek nie jest osobą upośledzoną i skoro czterolatki z rodzin patologiczny
                                                    > ch wiedzą, że za chleb trzeba zapłacić, a z nieba kasiorka nie płynie

                                                    O czym Ty teraz piszesz?

                                                    > ta wiedza nie jest zbyt abstrakcyjna dla czternastolatka. Ja rozumiem, że chow
                                                    > asz swoje dzieci w świecie wyidealizowanym, ale żeby aż tak że w wieku czternas
                                                    > tu lat nie mają pojęcia że pieniądze nie leżą na ulicy, tylko należy na nie zap
                                                    > racować.

                                                    Jak wyżej? Nadal usilnie unikasz odpowiedzi na moje pytania rozmydlając temat.
                                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 10:22
                                                    > Ale skąd pomysł, że nie ukończyłaby, skoro obowiązek szkolny jest do 16 roku ży
                                                    > cia, a nauki do 18? Ukończyłaby na miernych, bo tak by sobie zaplanowała, bo ty
                                                    > le jej wystarczy.

                                                    Nie spotkałaś się z sytuacją gdzie nastolatkowie kończą swoją edukację na drugiej gimnazjum, czy po skończeniu gimnazjum nie kontynuują nauki.
                                                    Lufa to jedynka, nie wiem jak jest teraz w gimnazjach, ale kiedyś jedynka nie dawała promocji do kolejnej klasy, tak więc nie wiem jakim cudem wychodzi ci że uczeń otrzymujący jedynki kończy zawodówkę.

                                                    "> Pomijając fakt, że nie można skończyć edukacji na szkole podstawowej, to owszem
                                                    > - podstawówka to jest wykształcenie, jak sama nazwa wskazuje, podstawowe."

                                                    Jeżeli nastolatek kończy swoją edukację na drugiej gimnazjum to jak najbardziej ma wykształcenie podstawowe, wybacz ale nie ma czegoś takiego jak wykształcenie niepełne gimnazjalne.


                                                    "> > Nastolatek nie jest osobą upośledzoną i skoro czterolatki z rodzin patolo
                                                    > giczny
                                                    > > ch wiedzą, że za chleb trzeba zapłacić, a z nieba kasiorka nie płynie
                                                    >
                                                    > O czym Ty teraz piszesz?"

                                                    Ja rozumiem, że ty traktujesz swoje dzieci jak upośledzone, może faktycznie takie są więc z góry przepraszam jednak przeciętny czternastolatek wie że pieniądze się zarabia jak również wie że do tego niezbędne jest jakieś wykształcenie i wiedza. tak więc przeciętny czternastolatek potrafi połączyć skutek z przyczyną , brak nauki= brak wykształcenia= brak pracy.
                                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 11:41
                                                    Czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
                                                    Napisałam jednoznacznie, jeżeli moje dziecko przestanie się uczyć i będzie miało same jedynki w efekcie obleje klasę wówczas odetnę je od kasy.
                                                    Czy według ciebie studenci pedagogiki to nieroby, bezdomni czy też patologia. Rozumiem, że można nie mieć poważania dla tego kierunku, ale żeby aż tak to chyba lekka przesada. Widać co niektórym elitarne szkoły poprzestawiały ostro w głowie,stąd ten brak szacunku do psychologi czy zawodówek
                                                    Rozumiem, że do fryzjera chodzisz do pani profesor, bo mogłabyś się zapewne zarazić patologią od fryzjerki po zwykłej patologicznej zawodówce .
                                                    Rozumiem, że nudzi ci się w domu ,ale żeby sprowadzać tą rozmowę do takich absurdów
                                                  • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 12:25
                                                    Sorry, ale ty podniosłaś temat odcinania od zakupów, w kontekście przyszłych zarobków dziecka - niech wie wink

                                                    A ponieważ zarobki robotników niewykwalifikowanych niewiele się różnią od zarobków absolwentów pedagogiki, zainteresowałam się jak to widzisz ,wink
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 13:55
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Rozumiem, że wątek przestał budzić zainteresowanie więc na siłę próbujesz go ut
                                                    > rzymać poprzez stosowanie absurdów, trochę żałosne

                                                    Nie wiem, czy nie bardziej żałosne jest unikanie odpowiedzi na proste pytania, bo odpowiedź jednoznacznie wskazałaby, że jesteś niekonsekwentna w swoich poglądach. Ale to nie jest rzadkie w przypadku, gdy poglądy ma się mało elastyczne i skrajnie restrykcyjne.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 13:51
                                                    > Napisałam jednoznacznie, jeżeli moje dziecko przestanie się uczyć i będzie miał
                                                    > o same jedynki w efekcie obleje klasę wówczas odetnę je od kasy.

                                                    Dlaczego? Może po prostu wybrało taki model życia. Nie uszanujesz jego decyzji?
                                                    A jeśli będzie zaliczać pały, ale na koniec dostanie powyciągane niemiłosiernie mierne, to również odetniesz je od kasy?
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 13:48
                                                    > Nie spotkałaś się z sytuacją gdzie nastolatkowie kończą swoją edukację na drugi
                                                    > ej gimnazjum, czy po skończeniu gimnazjum nie kontynuują nauki.

                                                    Nie, ponieważ jest to karalne, a karę ponoszą rodzice.
                                                    Poszukaj sobie hasła obowiązek szkolny.

                                                    > Lufa to jedynka, nie wiem jak jest teraz w gimnazjach, ale kiedyś jedynka nie d
                                                    > awała promocji do kolejnej klasy, tak więc nie wiem jakim cudem wychodzi ci że
                                                    > uczeń otrzymujący jedynki kończy zawodówkę.

                                                    Pisałam o poziomie jedynkowo-miernym.
                                                    Czyli takim, że szkołę kończy się ledwo-ledwo, ale się kończy.
                                                    I idąc dalej - nie trzeba kończyć zawodówki. Po gimnazjum naukę można kontynuować także w inny sposób, np. przy boku rzemieślnika. To też jest spełnienie obowiązku nauki.

                                                    > Jeżeli nastolatek kończy swoją edukację na drugiej gimnazjum

                                                    Ale nie kończy.

                                                    > Ja rozumiem, że ty traktujesz swoje dzieci jak upośledzone, może faktycznie tak
                                                    > ie są więc z góry przepraszam jednak przeciętny czternastolatek wie że pieniądz
                                                    > e się zarabia jak również wie że do tego niezbędne jest jakieś wykształcenie i
                                                    > wiedza. tak więc przeciętny czternastolatek potrafi połączyć skutek z przyczyną
                                                    > , brak nauki= brak wykształcenia= brak pracy.

                                                    Będę monotematyczna.
                                                    Czy możesz odpowiedzieć na moje wcześniej zadane pytania?
                                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 14:03
                                                    > > Nie spotkałaś się z sytuacją gdzie nastolatkowie kończą swoją edukację na
                                                    > drugi
                                                    > > ej gimnazjum, czy po skończeniu gimnazjum nie kontynuują nauki.
                                                    >
                                                    > Nie, ponieważ jest to karalne, a karę ponoszą rodzice.
                                                    > Poszukaj sobie hasła obowiązek szkolny.

                                                    Co jest karalne, porzucenie nauki w gimnazjum przez osiemnastolatka.
                                                    Obowiązek szkolny jest do ukończenia osiemnastu lat, gimnazjum kończy się w wieku 16 wystarczą dwie repety w trakcie całej edukacji aby delikwent nie miał obowiązku go kończyć.

                                                    "> I idąc dalej - nie trzeba kończyć zawodówki. Po gimnazjum naukę można kontynuow
                                                    > ać także w inny sposób, np. przy boku rzemieślnika."

                                                    Problem z tym, że rzemieślników jest w obecnej chwili bardzo mało.

                                                    "> > Jeżeli nastolatek kończy swoją edukację na drugiej gimnazjum
                                                    >
                                                    > Ale nie kończy"

                                                    Jak najbardziej może skończyć.

                                                    "> Będę monotematyczna.
                                                    > Czy możesz odpowiedzieć na moje wcześniej zadane pytania?"

                                                    Niejednokrotnie ci na nie odpowiedziałam, jeżeli natomiast nie jesteś w stanie zrozumieć odpowiedzi to wybacz ale prościej się nie da.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 09.10.12, 14:30
                                                    > Co jest karalne, porzucenie nauki w gimnazjum przez osiemnastolatka.

                                                    A skąd Ci się teraz osiemnastolatek wziął w tej dyskusji??

                                                    > Obowiązek szkolny jest do ukończenia osiemnastu lat,

                                                    Szkolny do 16 lat, nauki do 18.

                                                    > gimnazjum kończy się w wie
                                                    > ku 16 wystarczą dwie repety w trakcie całej edukacji aby delikwent nie miał obo
                                                    > wiązku go kończyć.

                                                    No i dobrze - wówczas nie ma problemu. Dzieciak kończy 18 lat, nie uczy się, więc w świetle prawa możesz mieć na niego "wylane". Ale chodzi o okres do tego momentu, więc znów nie rozumiem, po grzyba zmieniasz temat.

                                                    > Jak najbardziej może skończyć.

                                                    Nie, jeśli nie skończył 18 lat.

                                                    > "> Będę monotematyczna.
                                                    > > Czy możesz odpowiedzieć na moje wcześniej zadane pytania?"

                                                    > Niejednokrotnie ci na nie odpowiedziałam, jeżeli natomiast nie jesteś w stanie
                                                    > zrozumieć odpowiedzi to wybacz ale prościej się nie da.

                                                    Nie, nie odpowiedziałaś mi na żadne z pytań z wcześniejszych postów. Przypomnę Ci zbiorczo i wytłuszczę, żebyś znów nie udawała, że nie widzisz big_grin
                                                    Dlaczego nie uszanowałabyś decyzji swojej niepełnoletniej córki, która uznałaby, że wystarczy jej nauka na poziomie jedynkowo-miernym i przepychanie na siłę z klasy do klasy? Brak uszanowania tej decyzji, to nic innego, jak właśnie odcięcie od przyjemności czy rozrywek.
                                                  • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 10.10.12, 20:47
                                                    aquarianna napisał(a):
                                                    > Nie, nie odpowiedziałaś mi na żadne z pytań z wcześniejszych postów. Przypomnę
                                                    > Ci zbiorczo i wytłuszczę, żebyś znów nie udawała, że nie widzisz big_grin
                                                    > Dlaczego nie uszanowałabyś decyzji swojej niepełnoletniej córki, która uznał
                                                    > aby, że wystarczy jej nauka na poziomie jedynkowo-miernym i przepychanie na sił
                                                    > ę z klasy do klasy? Brak uszanowania tej decyzji, to nic innego, jak właśnie od
                                                    > cięcie od przyjemności czy rozrywek.


                                                    Zapewne z tych samych powodów dla których Janka345 założyła wątek.
                                                  • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 10.10.12, 21:06
                                                    jakw napisała:

                                                    > aquarianna napisał(a):
                                                    > > Nie, nie odpowiedziałaś mi na żadne z pytań z wcześniejszych postów. Przy
                                                    > pomnę
                                                    > > Ci zbiorczo i wytłuszczę, żebyś znów nie udawała, że nie widzisz big_grin
                                                    > > Dlaczego nie uszanowałabyś decyzji swojej niepełnoletniej córki, która
                                                    > uznał
                                                    > > aby, że wystarczy jej nauka na poziomie jedynkowo-miernym i przepychanie
                                                    > na sił
                                                    > > ę z klasy do klasy? Brak uszanowania tej decyzji, to nic innego, jak właś
                                                    > nie od
                                                    > > cięcie od przyjemności czy rozrywek.

                                                    >
                                                    > Zapewne z tych samych powodów dla których Janka345 założyła wątek.

                                                    Oczywiście, ale Makurokurosek uparcie twierdziła, że ona nie wnika w decyzje jej córki odnośnie edukacji, bo to są jej decyzje i nie zamierza się wtrącać, pilnować, ani ograniczać jej w żaden sposób. Pytanie było z haczykiem wink
                                            • aquarianna Re: pilnować czy nie pilnować... 07.10.12, 13:35
                                              makurokurosek napisała:

                                              > > ale skoro ktos wybrał sobie konkretną szkołę, która nie ma swoich odpowie
                                              > dników
                                              > > w danym mieście (bo np. jest określony profil klasy albo określone koła p
                                              > rzedm
                                              > > iotowe albo coś jeszcze innego, nie wiem - wymiany zagraniczne, lepsi nau
                                              > czycie
                                              > > le, basen, cokolwiek), to dlaczego miałby nie chcieć dopiąć swego?

                                              > Dlatego,że to nie chłopak chce tylko jego matka.

                                              Słucham?

                                  • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 22:29
                                    NIe wiem jak gdzie indziej, ale w Wwie liceów o całkiem niskich progach jest całkiem sporo. I jakoś nie ma w tych niskoprogowych liceach nadmiaru tych strasznych profili niehumanistycznych. Kilka techników mniej technicznych też się pewnie znajdzie.
                                • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 11:09
                                  Chyba masz bardzo małe pojęcie o rekrutacji do liceum smile Nie ma nic wspólnego z wiedzą ogólną, małą czy dużą smile

                                  Poza tym pytanie dotyczyło przypilnowania dziecka a nie pomocy w uczeniu, uczeniu się razem z nim itd... Po co stwarzac nowy temat????

                                  • joa66 Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 11:19
                                    Daleka jestem od sugerowania, że nastolatkom trzeba sprawdzać zeszyty i w ogóle wgłębiac w program nauczania, ale czy należy sprawę olać bo dziecko ma się uczyć odpowiedzialności za swój los?

                                    A gdyby np Wasz nastolatek wydawał całe kieszonkowe i wolne pieniądze na mcdonalda i waga urosłaby mu do 100 kg, to też jego sprawa? W sumie jak dojrzeje może się odchudzić prawda?

                                    W żadną stronę nie nalezy przeginać.
                        • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 22:17
                          Zgodzę się, że trudno mówić o regule. Całkiem prawdopodobne , że nasze doświadczenia sprzeczne nie są - może to kwestia wydziału. Ale te doświadczenia pochodzą sprzed paru ładnych lat, gdy jednak mniejszy odsetek ludzi szedł do liceów, a większy do techników.
                          Jeśli porównasz progi do dobrych techników z progami do nawet średnich liceów to jest to jednak spora różnica. W wynikach matur także. Co oczywiście nie świadczy o tym, że absolwent technikum sobie nie poradzi sobie na studiach.
                    • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 09:43
                      Tylko te całki i różniczki opierają się na materiale, który jest w programie matematyki rozszerzonej - i łatwiej jest to opanować w ciągu kilku miesięcy komuś, kto miał matematykę rozszerzoną na dobrym poziomie w szkole przed maturą niż komuś, kto widzi takie rzeczy 1-szy raz na oczy.
                      • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 09:49
                        i łatwiej jest to opanować w ciągu kilku miesięcy komuś
                        > , kto miał matematykę rozszerzoną na dobrym poziomie w szkole przed maturą niż
                        > komuś, kto widzi takie rzeczy 1-szy raz na oczy.

                        Już za moich lat wprowadzenie do całek było tylko na profilu mat-fiz. Nie demonizujmy całek i różniczek, problem z ich opanowaniem jest taki że absolwenci liceum przyzwyczajeni do kucia sa bardziej systematyczni. Różniczki zupełne opanowałam kilka miesięcy przed wprowadzeniem ich na matmie, ot wymóg fizyki, błędy oblicza się z różniczki zupełnej smile.
                            • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 22:07
                              W tej chwili mat-fiz rzeczywiście chyba nie ma całek. Różniczki, granice itp ma. Ale w technikum to jest chyba tylko matematyka podstawowa, może z jakimiś elementami rozszerzenia. To czasem po prostu może być za mało, żeby nie uwalić kilku kolosów i może jeszcze egzaminu. A na pewno jest za mało, żeby dobrze zdać maturę rozszerzoną - zajrzyj w wyniki matur. Podejrzewam wręcz, że różnica w znajomości matematyki i fizyki między absolwentem zwykłego mat-fizu a absolwentem zwykłego technikum może być większa niż za moich czasów (początek lat 90-tych).
                              • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 12:19
                                Nie wiem jak jest teraz bo ja kończyłam technikum jeszcze za czasów starej matury. Nie wiem, czy w momencie nowej matury powstał odłam matura dla techników, jeżeli nie to tak jak dawniej technika i licea zdają ta samą maturę , czyli muszą przerobić te same działy na tym samym poziomie. za moich czasów matematyka w technikach była na tym samym poziomie, inna matura (okrojona) obejmowała tylko technika gastronomiczne i licea ekonomiczne oraz (rozszerzona) profil mat-fiz
                                • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 20:55
                                  Teraz jest tak, że matura jest dokładnie ta sama dla wszystkich, przy czym nauki do matury na poziomie rozszerzonym technika raczej nie zapewniają - przynajmniej sądząc po tym ile osób do takiej matury podchodzi i jaki wynik osiągają. A wynik matury miewa istotny wpływ na możliwości wyboru kierunku studiów.
                                  Za naszych czasów trzeba było maturę po prostu zdać, a potem można było jeszcze pomyśleć o egzaminie na studia.
                                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 21:35
                                    Problem z matematyką w technikach jest taki, że jest to przedmiot który kończy się w ostatniej klasie tak więc nie przysługują fakultety, nie ma również możliwości powtarzania materiału na lekcjach bo w tym czasie przerabia się materiał bieżący. Tak więc maturzysta techników musi powtórzyć materiał z czterech lat we własnym zakresie.
                                • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 06.10.12, 20:58
                                  morekac napisała:

                                  > Technika mają od tego roku rozszerzone przedmioty, np. fizykę i matematykę. Róż
                                  > nica powinna się więc zmniejszać.
                                  Prawdę mówiąc jest to jedna z nielicznych rozsądnych rzeczy w tej całej reformie edukacji.
                                  Ale wyniki będzie można ocenić dopiero za 4 lata. Na razie w technikach do matury przygotowują się po staremu.
                • janka345 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:49
                  ,,Czyli według ciebie czternastolatek jest na tyle dojrzały by mieć dziewczynę i panować nad burzą hormonalna która się zbliża, ale jest na tyle głupi i nie dojrzały że nie jest w stanie panować nad własną nauką.''

                  Na to wygląda, że tak właśnie jest....
                • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:56
                  > Nie każda zawodówka to patologia.

                  Mam inne zdanie na ten temat.

                  > Natomiast na polibudach to właśnie studenci p
                  > o liceach chodź-by nie wiem jak elitarnych traktowani są jako patologia.

                  Wybacz, ale bredzisz koszmarnie.

                  > iam cię, że na polibudzie większe szanse ma student po nawet najbardziej patolo
                  > gicznej zawodówce i technikum niż student po elitarnym liceum.

                  Ależ nie musisz mnie o niczym zapewniać, bo tak się niestety składa, że w mojej rodzinie wszyscy jesteśmy po polibudzie, ja na polibudzie dodatkowo pracowałam, więc znam od podszewki te "większe" szanse absolwentów techników.

                  > sobie aby w liceum uczono wytrzymałości materiałów, PKM, czy rysunku techniczne
                  > go.

                  Nie rozbawiaj mnie. Łudzisz się, że tego uczą w technikach w sposób wystarczający?
                  Miałaś kiedyś przed sobą jakieś podręczniki do przedmiotów zawodowych w technikum?

                  > Chłopak po zawodówce tak naprawdę większość kierunków na polibudzie przejdz
                  > ie z palcem w dupie czego nie da się powiedzieć o wycackanych i pilnowanych do
                  > matury absolwentach elitarnych liceów.

                  No pacz pani, jakoś zupełnie inne mam doświadczenia. Począwszy od tego, że najpierw ten chłopak z zawodówki musi się w ogóle na polibudę dostać, a tutaj kiepściutko, oj bardzo kiepściutko.

                  > Powód prosty polibuda to uczelnia techni
                  > czna i dla ludzi po technikum jest to powtórka i poszerzenie materiału,

                  Dziewczyno, Ty piszesz o teorii, o czymś, co faktycznie tak powinno wyglądać i z tym się zgadzam. Ja piszę o realiach. A realia w Polsce są takie, jak wszystko pozostałe. Postawione na głowie. Więc błagam, nie pisz farmazonów o powtórce na studiach materiału z technikum, bo brzuch mnie ze śmiechu boli.

                  > dla absolwentów liceów bardzo często abstrakcja.

                  Dokładnie taka sama, jak dla absolwentów techników.

                  > Matma i fizyka jest na pierwszym roku,

                  Nie tylko. Zależy od wydziału i kierunku.

                  > Czyli według ciebie czternastolatek jest na tyle dojrzały by mieć dziewczynę i
                  > panować nad burzą hormonalna która się zbliża, ale jest na tyle głupi i nie doj
                  > rzały że nie jest w stanie panować nad własną nauką.

                  Normalnie Amerykę odkryłaś. Tu chyba strrrrrasznie dawno kończyłaś swoje własne 14 lat, że nie pamiętasz jak to było.
                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:44
                    > Wybacz, ale bredzisz koszmarnie.

                    Jestem absolwentką polibudy, więc w tym temacie zdecydowanie nie bredzę.

                    "> Nie rozbawiaj mnie. Łudzisz się, że tego uczą w technikach w sposób wystarczają
                    > cy? "

                    Nie napisałam , że w sposób wystarczający. Ale zapewne z powodu elitarności tych liceów na polibudzie wszyscy po liceach musza chodzić na dodatkowe wyrównawcze zajęcia ( nowość od kilku lat) na pierwszy roku, ale ty zapewne o tym wiesz jako pracownik polibudy.

                    "> Dziewczyno, Ty piszesz o teorii, o czymś, co faktycznie tak powinno wyglądać i
                    > z tym się zgadzam."

                    Widać PP jest dupną uczelnią bo niestety to nie teoria ale fakt.

                    "> No pacz pani, jakoś zupełnie inne mam doświadczenia. Począwszy od tego, że najp
                    > ierw ten chłopak z zawodówki musi się w ogóle na polibudę dostać, a tutaj kiepś
                    > ciutko, oj bardzo kiepściutko.

                    To zapewne dlatego na polibudzie są dodatkowe nabory. Nie wiem kiedy pracowałaś na polibudzie ale od dobrych 15 lat polibudy mają deficyt chętnych.

                    > Matma i fizyka jest na pierwszym roku,
                    "> Nie tylko. Zależy od wydziału i kierunku."

                    Tak masz rację na matematyce, matma w różnej formie ciągnie się przez pięć lat, na pozostałych kierunkach kończy się po pierwszym roku.

                    Więc błagam, nie pisz farmazonów o po
                    > wtórce na studiach materiału z technikum, bo brzuch mnie ze śmiechu boli."

                    Kończyłam chemię , większość przedmiotów była dla mnie powtórką poszerzona została tylko chemia organiczna- poszerzona
                    chemia analityczna - poziom technikum
                    chemia nieorganiczna- poziom technikum
                    chemia fizyczna- poszerzona
                    chemia instrumentalna- poziom technikum
                    technologia nieorganiczna- poziom technikum ( poszerzona dla specjalki nieorgana )
                    technologia organiczna - poziom technikum ( poszerzony dla specjalki organa)

                    Przedmioty nowe
                    krystalografia
                    analiza związków organicznych
                    inżynieria chemiczna.

                    Ja to przynajmniej miałam jeszcze coś nowego mój partner który kończył BM nie miał kompletnie nic nowego i zgodnie z tym co mówi projekty były na niższym poziomie niż ten wymagany w technikum .
                    • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:59
                      > Jestem absolwentką polibudy, więc w tym temacie zdecydowanie nie bredzę.

                      W takim razie współczuję uczelni, na której absolwentów liceów traktuje się jak patologię.

                      > Nie napisałam , że w sposób wystarczający. Ale zapewne z powodu elitarności tyc
                      > h liceów na polibudzie wszyscy po liceach musza chodzić na dodatkowe wyrównawcz
                      > e zajęcia ( nowość od kilku lat) na pierwszy roku, ale ty zapewne o tym wiesz j
                      > ako pracownik polibudy.

                      Napisałam, że pracowałam, już nie pracuję.
                      Ale pracuje część rodziny mojego męża.
                      I przyznam, że pierwszy raz słyszę o czymś takim jak zajęcia wyrównawcze dla absolwentów liceów big_grin

                      > Widać PP jest dupną uczelnią bo niestety to nie teoria ale fakt.

                      Najwyraźniej, bo na PG tego nie ma.

                      > To zapewne dlatego na polibudzie są dodatkowe nabory. Nie wiem kiedy pracowałaś
                      > na polibudzie ale od dobrych 15 lat polibudy mają deficyt chętnych.

                      Jasne i w związku z tym przyjmują jak leci, każdego chętnego albo wręcz z łapanki.
                      A pracowałam lat temu - niech pomyślę - 12. Nie przypominam sobie niedosytu studentów. To się pojawiło jakieś kilka lat temu, ale jak wyżej - nie znaczy to, że przyjmą każdego z otwartymi ramionami. A nawet jeśli przyjmą, to niekoniecznie zostawią na kolejne lata.

                      > chemia analityczna - poziom technikum
                      > chemia nieorganiczna- poziom technikum
                      > chemia instrumentalna- poziom technikum
                      > technologia nieorganiczna- poziom technikum ( poszerzona dla specjalki nieorgan
                      > a )
                      > technologia organiczna - poziom technikum ( poszerzony dla specjalki organa)

                      No to wybacz, ale jeśli tak, to najwyraźniej poziom nauki na PP potężnie gruchnął o ziemię, jeśli na studiach uczy się w większości tego, czego w technikach. Bo nie wierzę w cudowne wzbogacenie materiału w szkołach pogimnazjalnych, technicznych. Widzę to zresztą po ludziach (absolwentach techników), którzy przychodzą do nas do pracy.

                      > Ja to przynajmniej miałam jeszcze coś nowego mój partner który kończył BM nie m
                      > iał kompletnie nic nowego i zgodnie z tym co mówi projekty były na niższym poz
                      > iomie niż ten wymagany w technikum .

                      Zatem jak wyżej.
                      • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 09:29
                        > > Jestem absolwentką polibudy, więc w tym temacie zdecydowanie nie bredzę.
                        >
                        > W takim razie współczuję uczelni, na której absolwentów liceów traktuje się jak
                        > patologię.

                        Ha, ha ha ciekawe na jakiej polibudzie traktuje się ich inaczej, może zdradzisz tę tajemnice. Na pocieszenie powiem ci, że na PP gorzej niż o studentach po liceum to się tylko mówi o studentach na AWF. Tekst " jak dla państwa to jest za trudne to jest w Poznaniu uczelnia w której mgr dostaje się za przeniesienie drzwi" jest normą.

                        " > Widać PP jest dupną uczelnią bo niestety to nie teoria ale fakt.
                        >
                        > Najwyraźniej, bo na PG tego nie ma."

                        To bardzo ciekawe bo znam absolwentów tej uczelni.

                        "> A pracowałam lat temu - niech pomyślę - 12. Nie przypominam sobie niedosytu stu
                        > dentów. To się pojawiło jakieś kilka lat temu, ale jak wyżej - nie znaczy to, ż
                        > e przyjmą każdego z otwartymi ramionami. A nawet jeśli przyjmą, to niekonieczni
                        > e zostawią na kolejne lata."

                        Łąpanka jedynie omija informę i architekturę. Na resztę kierunków może dostać się każdy. jak mówiłam dostać się to nie problem, problem to skończyć.
                        Kończyłam polibudę jeszcze jak ty pracowałaś i tendencja o której piszę już była tak więc nie ściemniaj jakoby do dostania się na polibudę wymagane były elitarne licea i gimnazja.

                        "> No to wybacz, ale jeśli tak, to najwyraźniej poziom nauki na PP potężnie gruchn
                        > ął o ziemię, jeśli na studiach uczy się w większości tego, czego w technikach.
                        > Bo nie wierzę w cudowne wzbogacenie materiału w szkołach pogimnazjalnych, techn
                        > icznych. Widzę to zresztą po ludziach (absolwentach techników), którzy przychod
                        > zą do nas do pracy. "

                        Podpowiem ci, że na PG poziom jest ten sam, albo więc kończyłam elitarne technikum ( mało prawdopodobne), albo poziom uczelni technicznych od chwili przyjmowania ludzi po liceach drastycznie spadł.


                        Co do konieczności uczenia się w elitarnych liceach aby dostać się na wymarzone studia. Chłopak z mojej klasy dostał się na farmacje, dla uściślenia w technikach chemicznych nie było biologii. Tak więc chcieć to móc, osobie inteligentnej i dojrzałej nie trzeba mamusinej kontroli, a osoba niesamodzielna nawet na studia przyjdzie z mamusią.
          • canuck_eh Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 13:48
            Przeprowadzilabym zmlodym czlowiekiem rozmowe.Wyjasnila ze glupi nie jest bo z klasowek i wiekszych jakis przepytywan ma dobre oceny, len go dopada w przypadku systematycznej codziennej nauki.Wyjasnilabym ze ze slabymi ocenami nie dostanie sie na studia takie jakie chce - pewnikiem szkola Rydzola go przyjmnie, ale co to za uczelnia z jakimi tradycjami?wink
            I jedyne co bym robila to pytala czy jest zadanie domowe i jako zadanie domowe ja rozumiem takze przygotowanie sie do lekcji na dzien nastepny.
            Ja sie czasami zloszcze ze corka nic nie robi, ale cholender nawet sie przyczepic nie moge bo ma bardzo dobre oceny.Praktycznie widze ja jak tylko siedzi nad projektami.
      • annes67 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 09:58
        tak pilnowac, z autopsjii tez wiem ,ze byłam niedopilnowana jako 14 stolatka...i swoim buntem bardzo pragnelam zwrócic uwage rodziców i wszystkich..to normalne. niech dziekuja tobie dzieci za te szlabany choc na to bedzie trzeba czekac.


        mysle ze dobrze postepujesz.
    • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 10:31
      Jestem przeciwna pilnowaniu nastolatka w przypadku gdy sytuacja mimo wszystko jest przez tego nastolatka kontrolowana, wszak to nie małe dziecko kiedyś musi nauczyć się odpowiedzialności. Miałam okazję poznać kilku nastolatków z którymi mamusie uczyły się do matury, bo dziecię może coś pominąć, znam również osobę, której mamusia wybrała się na pogadankę z profesorem gdy dziewczyna oblała egzamin na 2 roku ( nie otrzymała laka tylko miała poprawkę). Trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop. I dla mnie ten stop powinien być już powiedziany w podstawówce. Rozumiem pilnowanie ucznia klas 1-3, mogę zrozumieć pomoc w nauce czwartoklasisty ale uwazam że pod koniec czwartej klasy to dziecko raczej samo powinno być odpowiedzialne za swoje oceny, ale może jeszcze zmienię zdanie. wszystko przede mną smile
      • mamusia1999 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 11:23
        zgadzam sie. nie pilnowac. a wgole mozna pilnowac? pypcia bym dostala jak bym miala byc na biezaco z programem 2 dzieci.

        8latkowi (3kl) w tym temacie umowe ze smileyami. umowa jest o tyle ...bilateralna, ze za jej niedogodnosci wlasnie jest wynagradzany.

        ale 14latek, ktory do klasowek sie uczy i tu ma sukcesy, generalnie zasady zna, tylko sie burzy. niech sie poburzy w koncu na wlasny rachunek.

        dla przypomnienia mozna mu np. "na teraz" pokazac swiadectwo i czy ono wystarcza do wybranej szkoly. jesli wystarcza nie ma tematu, jesli nie, wie co ma zrobic.to juz super jesli mu na tej szkole zalezy.

        mozna mu np. podsunac odmiane w metodach nauki, ze np. ostatnie 20min przed snem sa niesamowicie efektywne, na przeczytanie ostatniej lekcji np. (potwierdzone badaniami), powtorzenie slowek . a juz najlepiej jak sobie "wyskandowac" na glos, chodzac rytmicznie po pokoju. rozwiazac zadanie z nowego zagadnienia fizycznego. albo zrobic mind map na ostatni temat. albo liste abc. albo wziac dwie rozne listy abc i na sile wymyslac asocjacje miedzy pozycjami z obu list. bo codzienne "kucie" moze sie czlowiekowi znudzic, trzeba sobie zafundowac odmiane. potem przed klasowa wyciaga ta tworczosc i ma konspekty z glowy.
        • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 11:30
          > dla przypomnienia mozna mu np. "na teraz" pokazac swiadectwo i czy ono wystarcz
          > a do wybranej szkoly. jesli wystarcza nie ma tematu, jesli nie, wie co ma zrobi
          > c.

          No więc wie, ale nic nie robi. Olewasz to? Nie zależy Ci na przyszłości własnego dziecka? Naprawdę takie wybory pozostawiasz w rękach nastolatka, który ma jeszcze fiubździu w głowie? To nie jest dorosły człowiek, który potrafi realnie potrafi ocenić sytuację i podjąć decyzję. A sytuacja nie jest taka, że jeśli się zrobi błąd, to można go naprawić.
          • mamusia1999 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 12:32
            co ja poradze, ze moja Mloda(akt. 13) sie uczy odkad nie pilnuje (9? 10?). tylko nagradzam za efekty. a Mlody (8) ma umowe "ramowke" na wdrozenie pewnych przyzwyczajen i wypelnia ja tym lepiej (w lepszym nastroju np.) im bardziej ja sie usuwam w cien.
            • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 13:35
              mamusia1999 napisała:

              > co ja poradze, ze moja Mloda(akt. 13) sie uczy odkad nie pilnuje (9? 10?). tylk
              > o nagradzam za efekty.

              Nic nie musisz "poradzać". Najwyraźniej Ty nie masz takich problemów, więc Ty nie musisz pilnować. Pyta jednak osoba, która takie problemy ma i uważa, że olanie ich, pozostawienie dzieciaka samemu sobie mogłoby przynieść opłakane efekty w postaci odrzucenia podania do liceum.
              Nie każdy uczy się, bo motywuje go nagroda za efekty. Są dzieciaki, które to po prostu olewają, przyjmując wersję "minimum", bo im się wydaje, że to spokojnie wystarczy. A potem, za parę lat zdziwka, że jednak nie wystarczy, ale już za późno na refleksje. Kto jest winien? Dziecko czy rodzic?

              > a Mlody (8) ma umowe "ramowke" na wdrozenie pewnych przy
              > zwyczajen i wypelnia ja tym lepiej (w lepszym nastroju np.) im bardziej ja sie
              > usuwam w cien.

              No i super. Ja starszych muszę pilnować (nie we wszystkich kwestiach, bo np. matma, fizyka, chemia i angielski wprawdzie wchodzą im same, ale też czasem wolą PS3 niż przygotować się do sprawdzianu) i od czasu do czasu dokręcić śrubę, przypomnieć zasady "gry", poględzić, podziamgolić, pogonić do nauki. Ale młodszego już nie muszę, bo widzę to po efektach. Nie wiem jednak, jak będzie, gdy podrośnie i też uzna, że trója to całkiem dobra ocena smile
              Dzięki mojemu piłowaniu, starsi dostali się bez większych problemów do bardzo dobrego gimnazjum. Mogłam olać, uznać podobnie jak oni, że średnia 4.0 wystarczy, by żyć wink Przy czym wylądowaliby wówczas w patologicznej rejonówce, bez nikłych szans na cokolwiek innego.
          • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 14:07
            Jeżeli czternastolatek nie jest na tyle odpowiedzialny by samodzielnie się uczyć tym bardziej nie jest na tyle dorosły by mieć dziewczynę. Jeżeli nie ufamy nastolatkowi co to jego dojrzałości w kwestii samodzielnej nauki to jak można mu zaufać w kwestii odpowiedzialności w stosunku do seksu. Trochę to śmieszne siedzieć i pilnować czternastolatka czy ma odrobione lekcje a jednocześnie lekką ręką podchodzić do jego ewentualnego życia seksualnego. Sądzisz, że niechciane dziecko nie wpłynie na jego przyszłość?
            • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 14:50
              makurokurosek napisała:

              > Jeżeli czternastolatek nie jest na tyle odpowiedzialny by samodzielnie się uczy
              > ć tym bardziej nie jest na tyle dorosły by mieć dziewczynę.

              To wg Ciebie dziewczynę w wieku 14 lat ma się po to, by uprawiać z nią seks??

              > Jeżeli nie ufamy na
              > stolatkowi co to jego dojrzałości w kwestii samodzielnej nauki to jak można mu
              > zaufać w kwestii odpowiedzialności w stosunku do seksu.

              A można? Nie wiem, może Ty ufasz. Ja nie, więc nie zostawiam 14-latków samym sobom jeśli chodzi o takie sprawy.

              > Trochę to śmieszne sied
              > zieć i pilnować czternastolatka czy ma odrobione lekcje

              Nie widzę w tym niczego śmiesznego. Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale sądzę, że dopiero zaczynasz przygodę z macierzyństwem, więc pogadamy za kilkanaście lat smile

              > a jednocześnie lekką rę
              > ką podchodzić do jego ewentualnego życia seksualnego. Sądzisz, że niechciane dz
              > iecko nie wpłynie na jego przyszłość?

              Ja pierdziulę, o czym Ty teraz piszesz i skąd Ci ten seks nagle wyskoczył jak królik z kapelusza?
              • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 21:14
                "> To wg Ciebie dziewczynę w wieku 14 lat ma się po to, by uprawiać z nią seks??"
                Nie mam pojęcia po co się ma dziewczynę/chłopaka w tym wieku.

                Ciąża u piętnastolatki zdarzała się i 20 lat temu, gdy niewielu czternastolatków mogło pochwalić się drugą połówką, a w obecnej chwili jakby obniżył się wiek inicjacji.

                "> Nie widzę w tym niczego śmiesznego. Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale sąd
                > zę, że dopiero zaczynasz przygodę z macierzyństwem, więc pogadamy za kilkanaści
                > e lat smile"

                Młoda chodzi do drugiej klasy. I tak śmieszne jest jednoczesne robienie z czternastolatka absztyfikanta i małego chłopczyka którego cały czas trzeba kontrolować.
                • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:09
                  > Ciąża u piętnastolatki zdarzała się i 20 lat temu, gdy niewielu czternastolatkó
                  > w mogło pochwalić się drugą połówką, a w obecnej chwili jakby obniżył się wiek
                  > inicjacji.

                  No i co w związku z tym? Masa 14-latków albo i młodszych nastolatków ma swoje sympatie. Czy to znaczy, że normą jest seks w tym wieku? Pacnij się w głowę, pliiis smile

                  > Młoda chodzi do drugiej klasy.

                  To poczekaj do gimnazjum i wtedy możemy porozmawiać.

                  > I tak śmieszne jest jednoczesne robienie z czter
                  > nastolatka absztyfikanta i małego chłopczyka którego cały czas trzeba kontrolow
                  > ać.

                  Wybacz, ale jednak kompletnie nie rozumiesz o co chodzi, więc nie podejmuję się tego tłumaczyć bardziej dobitnie, tym bardziej, że sama autorka wyjaśniła, co konkretnie miała na myśli.
            • janka345 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 15:53
              Nieeeee, o niechcianą ciążę nie boję się w ogóle (na razie). On jest na etapie przeżywania przez 3 dni lekkiego cmoknięcia w policzek smile
              Ja bym jego nauki nie łączyła z odpowiedzialnością. On w wielu sferach życia jest bardzo odpowiedzialny - można mu zostawić pod opieką dziecko, zwierzę (jest wolontariuszem), osobę starszą zlecić załatwienie jakichś spraw itp. Niesystematyczność w szkole jest przejawem lenistwa nie braku odpowiedzialności chyba.
        • jotde3 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 11:53
          mamusia1999 napisała:
          > zgadzam sie. nie pilnowac. a wgole mozna pilnowac? pypcia bym dostala jak bym m
          > iala byc na biezaco z programem 2 dzieci.

          raczej " drzesz morde " gonisz to nauki i "nedzisz " jak wyniki nie takie , tak sie pilnuje podrostów a nie za raczke trzyma .
      • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 11:24
        > uwazam że pod koniec czwartej klasy to dziecko raczej samo powinno by
        > ć odpowiedzialne za swoje oceny,

        Oczywiście i może powiedzieć, że wystarczają mu same dwóje (choć spokojnie stać go na dużo więcej). Rozumiem, że przyklaśniesz uznając, że to przecież jego decyzja?
        A czy dajesz dziecku tę samą swobodę, jeśli chodzi o proporcje czasu nauki do czasu na własne zajęcia? No bo w końcu kiedy ma się nauczyć odpowiedzialności? smile
        • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 14:22
          Póki co mam siedmiolatkę, w drugiej klasie i powoli zaczynam odsuwać się od jej nauki. Jeżeli w czwartej klasie wystarczą jej dwóje to raczej nie zamierzam zmieniać tego poprzez ślęczeniem nad jej lekcjami , ale poprzez odcięcie jej od wszelkich rozrywek i zakupów. Wszak skoro wybiera drogę śmieciarza to powinna się już do niej przygotować.
          • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 14:53
            > Jeżeli w czwartej klasie wystarczą jej dwóje to raczej nie zamierzam zm
            > ieniać tego poprzez ślęczeniem nad jej lekcjami , ale poprzez odcięcie jej od w
            > szelkich rozrywek i zakupów.

            Łał, brawo, w końcu zrozumiałaś o co mniej więcej chodzi.
            Nikt nie proponuje ślęczenia nad lekcjami 14-latka, tylko o pilnowanie go w taki czy inny sposób. Także poprzez ograniczanie przywilejów.
            Ale idąc Twoim tokiem myślenia powinnaś po prostu olać i nie zabraniać jej niczego. Skoro wystarczą jej dwóje, to niech wystarczą. Kiedy dziecko ma się nauczyć odpowiedzialności, jeśli nie teraz? suspicious
            • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 21:19
              Najwidoczniej albo nie doczytałaś albo trudno idzie ci czytanie ze zrozumieniem. W poprzedniej wypowiedzi napisałam
              "Jestem przeciwna pilnowaniu nastolatka w przypadku gdy sytuacja mimo wszystko jest przez tego nastolatka kontrolowana".
              Jak dla mnie same dwóje to nie jest kontrola ale brak kontroli nad sytuacja
              • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:11
                > "Jestem przeciwna pilnowaniu nastolatka w przypadku gdy sytuacja mimo wszystko
                > jest przez tego nastolatka kontrolowana".

                A czy taka jest sytuacja syna autorki?
                To chyba nie ja mam problemy ze zrozumieniem uncertain

                > Jak dla mnie same dwóje to nie jest kontrola ale brak kontroli nad sytuacja.

                No brawo!
                  • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:03
                    makurokurosek napisała:

                    > Syn autorki nie ma samych dwój, to że się nie uczy systematycznie nie oznacza ż
                    > e ma same laki.

                    jak nie pilnuję - pojawiają się jedyny na całej linii nawet z lubianych przedmiotów
                    jedynki są nie z klasówek a materiału bieżącego, z ostatniej lekcji.
                • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:49
                  Ja zrozumiałam, że delikwent jednak nie ma samych pał. Pały ma co najwyżej za prace domowe, a z klasówek dostaje dobre stopnie. Zagrożony pewnie nie bywa, prawdopodobnie z jego punktu widzenia sytuacja jest pod kontrolą.
                  • janka345 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:02
                    jakw napisała:

                    > Ja zrozumiałam, że delikwent jednak nie ma samych pał. Pały ma co najwyżej za p
                    > race domowe, a z klasówek dostaje dobre stopnie. Zagrożony pewnie nie bywa, pra
                    > wdopodobnie z jego punktu widzenia sytuacja jest pod kontrolą.
                    Tak, on uważa, że kiedyś w niejasnej przyszłości wszystko cudem poprawi, bo przecież oceny ze sprawdzianów ważniejsze niż z odpytywania. Tylko jak się tych luf z bieżącego materiału nagromadzi, to nawet 5 z klasówki nie pomoże mieć przyzwoitej oceny na semestr (a te się liczą)
          • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:14
            makurokurosek napisała:

            > Jeżeli w czwartej klasie wystarczą jej dwóje to raczej nie zamierzam zm
            > ieniać tego poprzez ślęczeniem nad jej lekcjami , ale poprzez odcięcie jej od w
            > szelkich rozrywek i zakupów. Wszak skoro wybiera drogę śmieciarza to powinna si
            > ę już do niej przygotować.
            Ale dlaczego uważasz, że osoba zajmująca się utylizacją odpadów nie ma żadnych rozrywek i nie robi zakupów?
          • jotde3 Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 08:52
            makurokurosek napisała:

            > Póki co mam siedmiolatkę, w drugiej klasie i powoli zaczynam odsuwać się od jej
            > nauki. Jeżeli w czwartej klasie wystarczą jej dwóje to raczej nie zamierzam zm
            > ieniać tego poprzez ślęczeniem nad jej lekcjami , ale poprzez odcięcie jej od w
            > szelkich rozrywek i zakupów.

            i bardzo słusznie , to jest właśnie pilnowanie .
    • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 11:12
      > Więc pilnowalibyście uczenia się na codzień, czy nie?

      Tak i dokładnie tak robię, bo też mam w domu dwa 14-letnie egzemplarze - zdolne, ale leniwe do bólu i nie pojmujące, że oceny też są ważne, żeby się dostać do liceum. Parę razy miałam ochotę olać i odpuścić, ale uznałam, że jeszcze za młode i za głupie, żeby się takich rzeczy na własnych błędach uczyć. "Takich rzeczy", czyli nie dostania się do dobrej szkoły. Niestety, takiego błędu nie da się już naprawić.
      • menodo Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 14:17
        robitussin napisał:

        > > Więc pilnowalibyście uczenia się na codzień, czy nie?
        >
        > Tak i dokładnie tak robię, bo też mam w domu dwa 14-letnie egzemplarze - zdolne
        > , ale leniwe do bólu i nie pojmujące, że oceny też są ważne, żeby się dostać do
        > liceum."

        Ale twoje dzieci są właśnie produktem twojego stosunku do ich edukacji. Nie nauczyłaś ich - że warto się uczyć, nauczyłaś je - że ich edukacja jest osobistym projektem matki, za który tylko matka jest odpowiedzialna, więc samemu nie warto się w niego angażować.
        Ja się nie dziwię, że musisz "pilnować" 14-latków, aby się uczyły, bo im się po prostu nie chce, nie mają wewnętrznej motywacji - ciekawe, dlaczego?
        A w liceum - co będzie? Wiesz, ile jest roboty przed maturą? Nie wiem, jak ty to ogarniesz big_grin
        • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 14:59
          > Ale twoje dzieci są właśnie produktem twojego stosunku do ich edukacji. Nie nau
          > czyłaś ich - że warto się uczyć, nauczyłaś je - że ich edukacja jest osobistym
          > projektem matki, za który tylko matka jest odpowiedzialna, więc samemu nie war
          > to się w niego angażować.

          Wybacz za dosadność, ale dobrze się czujesz? smile

          > Ja się nie dziwię, że musisz "pilnować" 14-latków, aby się uczyły, bo im się p
          > o prostu nie chce, nie mają wewnętrznej motywacji - ciekawe, dlaczego?

          Bo są jeszcze dziećmi, bo mają miliard ciekawszych rzeczy do robienia niż ślęczenie nad lekcjami? Ty nie miałaś? Zatem wyrazy współczucia, jeśli w wieku 14 lat szczytem szczęścia było dla Ciebie wrócić ze szkoły i zabrać się za naukę.

          > A w liceum - co będzie? Wiesz, ile jest roboty przed maturą? Nie wiem, jak ty t
          > o ogarniesz big_grin

          Sami ogarną, nie bój żaby. W przeciwieństwie do Ciebie znam siebie i swoje dzieci.
          I z góry dziękuję za kolejne durnowate psychoanalizy naszej rodziny smile
          • menodo Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 15:11
            > > A w liceum - co będzie? Wiesz, ile jest roboty przed maturą? Nie wiem, ja
            > k ty t
            > > o ogarniesz big_grin
            >
            > Sami ogarną, nie bój żaby. W przeciwieństwie do Ciebie znam siebie i swoje dzie
            > ci.
            > I z góry dziękuję za kolejne durnowate psychoanalizy naszej rodziny smile"

            Bardzo możliwe - że nie ogarną.
            Moje dzieci kończyły bardzo dobre ogólniaki, do których też oczywiście trafiały dzieciaki 'pilnowane" od zawsze przez nadopiekuńcze mamuśki. Późniejsze kariery tych dzieciaków są żałosne, a frustracje mamusiek groteskowe.

            • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 17:20
              > Bardzo możliwe - że nie ogarną.
              > Moje dzieci kończyły bardzo dobre ogólniaki,
              > do których też oczywiście trafiały
              > dzieciaki 'pilnowane" od zawsze przez nadopiekuńcze mamuśki. Późniejsze karier
              > y tych dzieciaków są żałosne, a frustracje mamusiek groteskowe.

              Leczysz może jakieś ukryte kompleksy? smile Bo coraz bardziej skłonna jestem przypuszczać, że przez takie durnowate dowartościowywanie się usiłujesz zepchnąć w podświadomość własne frustracje związane z wychowaniem dzieci.
              Prosiłam - oszczędź swoich żałosnych psychoanaliz, bo raczej nikogo to tutaj nie interesuje, a mnie już na pewno.
              • menodo Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 18:29
                > Leczysz może jakieś ukryte kompleksy? smile Bo coraz bardziej skłonna jestem przyp
                > uszczać, że przez takie durnowate dowartościowywanie się usiłujesz zepchnąć w p
                > odświadomość własne frustracje związane z wychowaniem dzieci.
                > Prosiłam - oszczędź swoich żałosnych psychoanaliz, bo raczej nikogo to tutaj ni
                > e interesuje, a mnie już na pewno."

                Z poziomu twojej agresji wnioskuję, że raczej ty masz jakieś problemy.
                Moje dzieci są już "wychowane' - nigdy nie musiałam ich "pilnować w nauce".
                Syn skończył z wyróżnieniem studia na UW i świetnie odnalazł się w biznesie, córka - tegoroczna maturzystka - wylądowała na wymarzonym kierunku, więc sorry - ale nie nie jesteś dla mnie autorytetem big_grin
                • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:14
                  > Z poziomu twojej agresji wnioskuję, że raczej ty masz jakieś problemy.

                  Głównie z takimi głupio-mądrymi osobami jak ty.

                  > Moje dzieci są już "wychowane' - nigdy nie musiałam ich "pilnować w nauce".

                  Świetnie i co w związku z tym?

                  > Syn skończył z wyróżnieniem studia na UW i świetnie odnalazł się w biznesie, có
                  > rka - tegoroczna maturzystka - wylądowała na wymarzonym kierunku

                  No JP, a kogo to obchodzi??

                  > więc sorry - ale nie nie jesteś dla mnie autorytetem big_grin

                  Masz coś z głową? Bo nawet przez chwilę nie aspirowałam do tego, by być twoim autorytetem.
                • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:18
                  makurokurosek napisała:

                  > Tak z czystej ciekawości w jakim wieku według ciebie odpowiedzialność za naukę
                  > należy pozostawić dziecku ?

                  Napisałam wyżej - taki okres, gdzie dziecko samo dobrze wie, na czym mu faktycznie zależy i co powinno w związku z tym robić, nadchodzi przeważnie w okresie licealnym. Wtedy mniej więcej, gdy dojrzewa się psychicznie i emocjonalnie.
                  Wiek gimnazjalny to najbardziej porypany czas w okresie dorastania, więc teksty, że 14-latek powinien być na tyle świadomy, że można go zostawić samemu sobie w kwestii nauki i związanej z tym jego przyszłości, świadczą o tym, że albo ktoś ma krótką pamięć, albo nie miał jeszcze do czynienia z gimnazjalistą albo po prostu ma bardziej dojrzałe psychicznie dziecko.
                  • jakw Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:24
                    robitussin napisał:

                    > więc teksty
                    > , że 14-latek powinien być na tyle świadomy, że można go zostawić samemu sobie
                    > w kwestii nauki i związanej z tym jego przyszłości, świadczą o tym, że albo kto
                    > ś ma krótką pamięć, albo nie miał jeszcze do czynienia z gimnazjalistą albo po
                    > prostu ma bardziej dojrzałe psychicznie dziecko.
                    Hm, moja 15-latka dojrzała psychicznie to na pewno nie jest. Ale ja jej lekcjami nie zajmują się od lat wielu.
                    • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:08
                      > Hm, moja 15-latka dojrzała psychicznie to na pewno nie jest. Ale ja jej lekcjam
                      > i nie zajmują się od lat wielu.

                      Więc najwyraźniej JEST wystarczająco dojrzała psychicznie, że nie trzeba jej pilnować, bo sama siebie pilnuje.
                  • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:35
                    > Napisałam wyżej - taki okres, gdzie dziecko samo dobrze wie, na czym mu faktycz
                    > nie zależy i co powinno w związku z tym robić

                    Co zrobisz jeżeli w klasie maturalnej twoje dziecko nadal nie dojrzeje do samodzielnej nauki, będziesz z nim razem studiowała ?

                    " Wiek gimnazjalny to najbardziej porypany czas w okresie dorastania, więc teksty
                    > , że 14-latek"

                    Czyli czternastolatka nie można pozostawić z nauką samego sobie bo zrobi coś głupiego, ale zdecydowanie nie ma problemu by zostawiać go z dziewczyną bo tu mamy pewność że niczego głupiego nie zrobi.

                    "14-latek powinien być na tyle świadomy, że można go zostawić samemu sobie
                    > w kwestii nauki i związanej z tym jego przyszłości, świadczą o tym, że albo kto
                    > ś ma krótką pamięć, albo nie miał jeszcze do czynienia z gimnazjalistą albo po
                    > prostu ma bardziej dojrzałe psychicznie dziecko."

                    Widać ja jak i moje rodzeństwo wbrew moim dotychczasowym opinią byliśmy bardzo dojrzali jak na swój wiek, łał mogę się pocieszyć bo dzieciaki mojego rodzeństwa również wykazują tą samą cechę więc mogę mieć nadzieję, że i moje dziecko będzie wyjątkowo dojrzałe i w wieku 14 lat będzie świadome tego że uczy sie dla siebie, a nie dla i z mamusią.

                    • janka345 Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 22:44
                      ,,Widać ja jak i moje rodzeństwo wbrew moim dotychczasowym opinią byliśmy bardzo dojrzali jak na swój wiek, łał mogę się pocieszyć bo dzieciaki mojego rodzeństwa również wykazują tą samą cechę więc mogę mieć nadzieję, że i moje dziecko będzie wyjątkowo dojrzałe i w wieku 14 lat będzie świadome tego że uczy sie dla siebie, a nie dla i z mamusią. ''

                      No proszę cię, gdzie ja napisałam, że miałabym się z nim uczyć? Za nic w świecie!!! by mi się nie chciało. Mi chodzi o nadzór a nie uczenie się z nastolatkiem.

                      I napisałam już wcześniej, że on jest w róznych sferach życia bardzo dojrzały i odpowiedzialny. Nie obawiam się zostawić go sam na sam z dziewczyną. On po prostu jest leniwy i nie chce mu się uczyć, choć ma dość sprecyzowane plany na przyszłość.
                      • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:19
                        > No proszę cię, gdzie ja napisałam, że miałabym się z nim uczyć?

                        Nie musiałaś. Tu na potrzeby dyskusji przynajmniej kilka dyżurnych besserwisserów dorobi taką cacy teorię, że pozostanie Ci tylko udowadnianie, że nie jesteś wielbłądem wink

                        R.
                      • makurokurosek Re: pilnować czy nie pilnować... 05.10.12, 10:37
                        " On po prostu jest leniwy i nie chce mu się uczyć, choć ma dość sprecyzowane plany na przyszłość."

                        To jest jego plan i jego marzenia więc to on powinien dążyć do realizacji swoich marzeń a nie ty. Jeżeli będzie chciał mieć prawko/ jeździć konno/być programistą to też będziesz go pilnowała czy aby na pewno coś robi w tym temacie?
                        Nie dostanie się do tego liceum, dostanie się do innego, ale bogatszy o doświadczenie że nic samo nie przychodzi . Gdy przyjdzie do wyboru studiów, sam będzie wiedział że musi to czy tamto podciągnąć aby dostać się nie na przeciętne studia ale te na których mu zależy i sam to zrobi.
                    • robitussin Re: pilnować czy nie pilnować... 04.10.12, 23:16
                      > Co zrobisz jeżeli w klasie maturalnej twoje dziecko nadal nie dojrzeje do samod
                      > zielnej nauki, będziesz z nim razem studiowała ?

                      Będę się tym martwić za 5 lat.
                      Chociaż jakoś dziwnym trafem nie mam obaw, że w ogóle będę mieć takie zmartwienia.
                      Ludzie z reguły dojrzewają, wiesz? I mało kiedy zdarzają się od tego wyjątki.

                      > Czyli czternastolatka nie można pozostawić z nauką samego sobie bo zrobi coś gł
                      > upiego, ale zdecydowanie nie ma problemu by zostawiać go z dziewczyną bo tu mam
                      > y pewność że niczego głupiego nie zrobi.

                      Widocznie TEGO 14-latka tak. Nie rozumiem, coś się tak uparła, że jak 14-latek ma lekki stosunek do nauki, to równie lekki może mieć do wszystkich innych aspektów życia? To nie jest tożsame. Naprawdę zapomniałaś już jak to jest w tym wieku, że taki dziwaczne pytania zadajesz?
                      Abstrahując już od tego, że właśnie dlatego można go zostawić samego z dziewczyną, że on jeszcze o seksie nie myśli.

                      > Widać ja jak i moje rodzeństwo wbrew moim dotychczasowym opinią byliśmy bardzo
                      > dojrzali jak na swój wiek,

                      Szkoda, że z wiekiem Ci to zanikło.
                      Opinią ... lol, z polskiego chyba jednak za mało Cię pilnowali.

                      > łał mogę się pocieszyć bo dzieciaki mojego rodzeństw
                      > a również wykazują tą samą cechę więc mogę mieć nadzieję, że i moje dziecko będ
                      > zie wyjątkowo dojrzałe i w wieku 14 lat będzie świadome tego że uczy sie dla si
                      > ebie, a nie dla i z mamusią.

                      Nikt tu nie pisał o nauce dla mamusi i z mamusią. Więc albo polemizujesz z tym, co zostało faktycznie napisane, ale gadaj sama ze sobą.