publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie.

10.10.12, 15:27
to było tak:

syn idzie do szkoły ( klasa druga ),ja go odprowadzam i tuz pod wejsciem siostra od religii surowym tonem zatrzymuje nas mówiac,ze teraz porozmawiamy w trójke o zachowaniu syna na lekcji.
i tu mówi jak to na lekcji nie posłuchal itd... no nic takiego banał. ponoc mówil jej ,ze moze wpisac uwage,( bo mu wcześniej groziła) ...ja tez mówilam ,ze w razie czego niech wpisze ,ja porozmawiam na ten temat, ale ona dalej..

.troche psychicznie sie zrobiło IMO bo wszyscy ida do szkoły a ona kaja go...i w koncu prawie spózniony prosi by go zwolniła z tej rozmowy bo musi isc do szkoły.

ok, wiem, akceptuje ,ze zawinił , cos przeskrobał na religii ale czy to odpwiednia forma do rozmowy?
takie publicznie kajanie?
i ten ton, i to ,ze byilismy w trójke...

wrócił ze szkoły z uwaga ,ze złościł sie na zajeciach( ogólnych) a on dał po prostu upust swoim emocjom(IMO).

prosze tylko nie mówcie ze bronie syna, on nie mial żadnej uwagi w tym roku, dzis taki dzien.
nie pochwalam ,ze dzieci broja, chodzi mi o forme rozmowy?

uwazam ,ze powinnam dowiedziec sie tego bez obecnosci syna , tylko od siostry. najlepiej poprzez uwage w dzienniczku jesli byłoby to cos powaznego dodatkowo powinna zaprosic mnie na rozmowe by o tym pogadac.,.ale ni e tak.

a wy jak myslicie. ?
    • dziennik-niecodziennik Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 15:34
      skoro to pani się kajała to nie widze problemu...
    • grave_digger Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 17:19
      kajać się = przyznawać się do błędu, wyrażać skruchę
      • grave_digger Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 17:19
        może chodziło ci o 'karcenie'.
        • hankam Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 17:39
          Albo o "łajanie".
    • zawilec1 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 17:26
      Powiedzenie przy matce, ze sie źle zachowywało i przeproszenie nie nazwałabym publicznym kajaniem. Syn poniósł konsekwencje swojego zachowania, przy okazji ty straciłas dobre samopoczucie. Uwaga w dzienniczku- katechetka wyczuła, ze niewiele sobie syn zrobi z pisemnej uwagi to zmieniła strategię. Zamiast skupiac sie na niej skup sie na zachowaniu syna. Dobra okazja, aby porozmawiac z synem jak nasze zachowanie wpływa na uczucia i emocje jego, twoje i nauczycieli i co syn może zrobić, aby wiecej taka sytuacja sie nie powtórzyła.
    • saguaro70 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 18:11
      Karcenie, nie kajanie.
      Skoro syn nic sobie nie robił z uwag i wyraźnym tonem powiedział, żeby wpisać mu uwagę, to poniósł konsekwencje. Twoje dziecko zachowało się bezczelnie.
      Katechetka dobrze zrobiła, że rozmawiała z Tobą w obecności syna.
      • renata28 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 18:44
        W obecności syna tak, ale nie innych osób.
      • annes67 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 18:54
        no tak. bląd łajanie powinno byc,

        to ze syn zachowal sie niewlascwie ok. ale ja o tym nie wiedzialam nawet z dzienniczka!
        skoro juz tyle razy powtarzala ,ze mu wpisze uwage to dlaczego mu nie wpisala?

        syn to zauważył zapewne ,ze siostra mówi cos bez pokrycia wiec tak powiedzil. dlaczego od razu bezczelnie.?
        jesli ja mówie do syna "dam ci zaraz czas na komputer", a nie daje i powtarzam tak w kółko to syn mi odpowie zapewne :" to daj mi ten czas na komputer"
        oczekuje czegos co było mu zapowiedziane.
        no teraz juz polecialam...


        ale chodzilo mi głównie o to ,ze publicznie i w trójke ...w dodatku na zasadzie zaskoczenia, pewnej łapanki.
    • kanna Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 18:45
      Nie rozmawiam z nauczycielami o dzieciach w obecności tych drugich.

      Nieważne, czy chodzi o łajanie, czy chwalenie - kiedy nauczyciel/pani od świetlicy/pani w przedszkolu rozpoczyna rozmowę o moim dziecku, mówię "Proszę poczekać sekundę" po czym odsyłam dziecko.

      Wysłuchuje, dopytuję o szczegóły, konkretyzuję, pytam, czego nauczyciel ode mnie oczekuje, dziękuję za informację.

      Nauczyciele często nie mają oporów, aby publicznie łajać dzieci, i jeszcze oczekiwać wsparcia rodzica w tym łajaniu. Dla mnie to brak szacunku dla dziecka.
      • annes67 Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 18:59
        Odpowiadasz na:
        kanna napisała:

        > Nie rozmawiam z nauczycielami o dzieciach w obecności tych drugich.
        >
        > Nieważne, czy chodzi o łajanie, czy chwalenie - kiedy nauczyciel/pani od świetl
        > icy/pani w przedszkolu rozpoczyna rozmowę o moim dziecku, mówię "Proszę poczeka
        > ć sekundę" po czym odsyłam dziecko.
        >
        > Wysłuchuje, dopytuję o szczegóły, konkretyzuję, pytam, czego nauczyciel ode mni
        > e oczekuje, dziękuję za informację.
        >
        > Nauczyciele często nie mają oporów, aby publicznie łajać dzieci, i jeszcze ocze
        > kiwać wsparcia rodzica w tym łajaniu. Dla mnie to brak szacunku dla dziecka.
        >
        >

        UFFFF,
        DOKŁADNIE TAK SAMO MYSLE, !
        czy wobec tego ja tez powinnam publicznie łajać siostrę za jej zachowanie?
        chyba poczuła by sie głupio..


        czy powinnam jej o tym powiedziec?
        • tijgertje Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 19:37
          Ja bym powiedziala. W ostatecznosci napisz co myslisz i podaj w zamknietej kopercie, zeby dziecko nie moglo przeczytac.
          • kanna Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 19:57
            Kiedy rozmawiam z dorosłym - informując, ze z jakiegoś powodu nie pasuje mi jego zachowanie - tez tego nie robię publicznie.
            • annes67 Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 20:42
              no tak, ale wiecie co. przypomnialo mi sie ze pod koniec tego łajania, przerwalam i powiedzialam ..a moze ty X ( syn) chcialbys cos powiedziec o siostrze co si etobie niepodoba?
              czyli dalam jej do zrozumienia w jakiej sytuacje stawia jego. moze to wystarczyło.
              dzieki za wypowiedzi.
              • morekac Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 21:08
                a moze ty X ( syn) chcialbys cos powiedziec o siostrze co si etobie niepodoba?

                \Szczujesz chłopaka...
                • annes67 Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 10.10.12, 22:12
                  ..szczujesz? niezłesmile zapomnialam o tym fajnym słówku.
                  póki co ..to chyba ja mam wiekszy problem,( jak wiekszosc mamus na tym forrum) bo syn nic o tym nie gada.
              • scher Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 08:50
                annes67 napisała:

                > przypomnialo mi sie ze pod koniec tego łajania, przerwalam i powiedzialam ..a moze ty X ( syn)
                > chcialbys cos powiedziec o siostrze co sie tobie nie podoba?

                Baaardzo mądra reakcja matki na niewłaściwe zachowanie dziecka.
                To mówi wszystko o twoim stylu wychowawczym; pewnie w tym tkwi źródło nieposłuszeństwa dziecka na lekcji.
                • jarkotowa1 Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 09:53
                  Myślę, że katechetka wykorzystała sytuację żeby się poskarżyć, widząc mamę na horyzoncie. Jednakże powinna zaprosić ją w jakieś "ustronne" miejsce na tę rozmowę a nie tak na forum.
                  Trzeba wziąć pod uwagę, że katecheci nie mają pojęcia po pedagogice - co ich oczywiście nie usprawiedliwia.
                  Ostatnio otwieram dzienniczek syna a tam uwaga od księdza (syn nie chodzi na religię):
                  "Kochani Rodzice, wasz syn X na przerwach daje świetny przykład swoim kolegom. Brawo!"
                  Brzmi jak pochwała. Ale to było ironiczne (wiem to od syna - biegał po korytarzu). To pokazuje, że ksiądz nie ma pojęcia o formie komunikowania się z rodzicami.
                  • pszczolka1020 Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 09:59
                    Fajna ta uwaga, rozbawiłaby mnie smile
                • kanna Re: publicznie łAJANIE dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 15:59
                  To mówi wszystko o twoim stylu wychowawczym

                  Bzdura, nie można na podstawie opisu jednej sytuacji wnioskować o stylu wychowania.
    • aniko16 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 10:15
      Katechetka pomyślała, że większy skutek niż uwaga odniesie rozmowa bezpośrednio z rodzicem. Jak widać myliła się. Ani uwaga, ani rozmowa nie podziałała (i nie podziała widząc twój stosunek). I zlaczego niby uwagi pad adresem dziecka miałyby być komunikowane pod jego nieobecność. Skąd ta moda nie zwracanie się wprost do os. zainteresowanej? Chyba dobrze, że syn przy tym był bo mógł się odnieść do zarzutów, albo po prostu "spojrzeć im w twarz".
      • annes67 Re: publicznie Łajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 10:36
        Odpowiadasz na:
        aniko16 napisała:Chyba dobrze, że syn przy tym był bo mógł się odnieść
        > do zarzutów, albo po prostu "spojrzeć im w twarz".
        twarz mówisz, :twarz jego była na poziomie jej brzucha -czarnego habitu w odl jakies 20 cm ...wiec czarna rozpacz.

        ale nikt nie bedzie sie zalamywac z takiego powodu.
      • canuck_eh Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 14:02
        Tego typu rozmowa nie powinna miec miejsca w biegu i przy dziecku.Najpierw rozmowa z rodzicem a potem konfrontacja z winnymwink
        Mialam syt. ze poszlam do szkoly ze skarga na nauczyciela i poinformowac dyrektora ze na ostatnie 1.5 tygodnia dziecko zabieram ze szkoly bo skoro nauczycielka sie wyzywa na dziecku przez caly rok a tu teraz dodatkowo oskarza go o cos czego nie zrobil to jest przegiecie.Ja nigdy nie mam problemu by skrytykowac dzieciaka jak cos przeskrobal.Przez kilka miesiecy ( wtedy kiedy sie to zaczelo nasilac) prosil by nic z tym jej czepialstwem do niego nie robic bo bedzie jeszcze gorzej.Uszanowalam, ale z koncem roku zglosilam gdzie trzeba.No i sprawa oskarzenia dziecka.Najgorsze jest to ze syn mowi ze tego nie zrobil i ze moze zapytac kolegow i inne osoby by to potwierdzic.Kobieta nawet nie chciala sluchac, wziela strone dziewczynki i juz. Dyrektor sie dowiedzial ode mnie, potem mowie zeby zawolal syna i sie sam powypytywal.Poszlam do domu a potem na dywanik poszla owa nauczycielka.I owa syt z synem annes jest podobna.Nie mam nic przeciwko wylapaniu rodzica jak idzie z dzieckiem do szkoly, ale rozmowa - ta pierwsza rozmowa o problemie powinna byc rodzic - nauczyciel.Potem mozna i nalezy wlaczyc w to dziecko.
    • maggorlo Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 10:15
      Katecheci to nie są pedagodzy, nie ukończyli szkół przygotowujących do pracy z dziećmi i nie potrafią z nimi pracować. Dodatkowo do zakonów częstokroć trafiają osoby o obniżonych predyspozycjach społecznych, potrafiący żyć w izolacji. Nie można wymagać od zakonnicy wiedzy na temat postępowania z niegrzecznym uczniem, nie należy się spodziewać, że będzie umiała się odnaleźć w sytuacjach konfliktowych (to akurat mało kto potrafi niezależnie czy nosi habit czy cokolwiek innego). Godząc się na udział dziecka w lekcjach religii w szkole prowadzonych przez zakonnicę należy przyjąć ten sposób załatwienia problemu życia religijnego pociechy, wraz z całym "dobrodziejstwem inwentarza" - brakiem fachowej wiedzy pedagogicznej, brakiem umiejętności zainteresowania ucznia tematem, nieobyciem towarzyskim, niedzisiejszością mentalną, etc. Zyskuje się spokój sumienia katolickiego kosztem rozmaitym.
      • kanna Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 10:46
        Nie można generalizować.

        Znam świetnych katechetów i marnych nauczycieli.
        • maggorlo Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 11:42
          Oczywiście są chlubne i niechlubne wyjątki. Jednak w przypadku kiedy widzimy, że zakonnica sobie nie radzi to nie trzeba się temu dziwić, bo niby skąd ma mieć wiedzę...? Pytanie po co pchać na siłę dziecko na religię skoro nauczyciel marny, a dziecko mu niechętne.
          • zawilec1 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 12:45
            Wiedza pedagogiczna nie pomoże na chamstwo- nawet profesura nie wystarczy na brak kultury i nieuctwo, o czym świadczą wypowiedzi nauczycieli akademickich.
            • maggorlo Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 15:09
              Ale wątek jest o zakonnicy w podstawówce, która nie radzi sobie z niegrzecznymi dziećmi, a nie o kulturze rektora smile
    • mama303 Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 17:57
      Ja sobie cenię ludzi bezpośrednich więc nie widze nic złego że siostra mówi na bieżąco co jej leży na wątrobie. A dziecku korona z głowy nie spadnie. Bez przesady.
    • beatazet Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 18:05
      "dał upust swoim emocjom"

      Niech tak każdy da upust emocjom.
      Nauczyciel też.
      To dopiero będzie lekcja efektywna.

      Czy drugoklasista nie powinien uczyć się panować nad emocjami ?
      • paliwodaj Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 11.10.12, 23:57
        wypowiedzialabym magiczne zdanie
        " Czy mozemy o zachowaniu mojego dziecka porozmawiac na osobnosci?"
    • asia_i_p Re: publicznie kajanie dziecka...wg mnie głupie. 13.10.12, 16:46
      Dla mnie układ ja - dziecko - nauczyciel to nie jest w ogóle rozmowa publiczna. Oczywiście można to zamienić na cykl rozmów - nauczyciel mi mówi na osobności, co dziecko przeskrobało, ja rozmawiam z dzieckiem, ono mówi, że tego nie zrobiło, wracam do nauczyciela, on mówi, że jednak tak, itd. - ale jesteś pewna, że masz na to czas?
      Jeżeli nie chodzi o omówienie całokształtu postępów dziecka, tylko o jedno konkretne aroganckie zachowanie, rozmowa w trójkę, dobrze przeprowadzona, jest idealna - nauczycielowi trudniej przesadzić, a dziecku pościemniać, kiedy każde z nich widzi tego drugiego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja