zoskaonly
15.10.12, 13:35
Hej,
długo się wahałam czy w ogóle tu napisać, bo jak czytam czasem różne odpowiedzi to się włos na głowie jeży. No ale cóż, może mnie nie zjecie

Problem mam, ogólnie rzecz ujmując, z bałaganiarstwem. Głównie dzieci, bo męża to jeszcze jakoś można wychować

Mam dwóch synów, mają prawie 6 i 8 lat. I to co potrafią czasem zrobić przyprawia mnie o czarną rozpacz.
Starszy potrafi sprzątać. Wiem, bo wiele razy już udowodnił, że jak mu zależy to sprząta super dokładnie, szybko i naprawdę dobrze. Tyle, że ostatnio na słowo "sprzątanie" dostaje alergii. Doszło do tego, że ogłosił, że jego pokój jest jego i on będzie sprzątał kiedy będzie chciał. OK. To jest jego pokój, ale jednak mimo wszystko jest na tyle mały, że ja czasem też tam muszę wejść. Otworzyć okno, schować mu rzeczy do szafy, zmienić pościel, czasem potrzebuje pomocy w lekcjach - powody mogą być różne. A czasem dosłownie nie da się przez pokój przejść. Wszędzie leżą porozwalana rzeczy. Już nawet zabawki mają pochowane, naprawdę mało ich zostało. Ale i tak potrafią zrobić bałagan. Z ubrań walających sie wszędzie, z papierów na których rysują etc.
Starszy rozbiera się tam gdzie stoi. Czyli jak np. każę mu się przebrać z rzeczy wyjściowych na domowe, albo odwrotnie to on rozbiera się w pokoju, zostawia wszystko na podłodze i zakłada nowe ciuchy.
Nie zamyka szuflad z których wyciąga skarpety/majtki/piżamy. Jak wyciąga jakies ubranie z szafki to przy okazji porozwala resztę. No sajgon normalnie.
Mi już ręce opadają. Nie działają prośby, groźby, on się nie wstydzi nawet jak kolega przyjdzie a on ma taki bałagan, że nie mają gdzie się bawić.
Z ubraniami też jest osobny rozdział. Jest u nas zasada, ze rozbierając się wieczorem przed prysznicem mają to robić w łazience, majtki i skarpetki mają lądować w koszu na brudną bieliznę za każdym razem, pozostałe rzeczy na półce, bo ja potem decyduję czy to się jeszcze nadaje do założenia czy do prania. No i starszy rozbiera się zdejmując jednocześnie spodnie, majtki i skarpetki. I nie wrzuca tych skarpet i majtek do kosza, zg. z moją prośbą. Powiedziałam mu, że majtek i skarpetek nie wrzuconych nie piorę. I jak powiedziałam tak zrobiłam. Obudził się kiedyś z tzw. ręką w nocniku, bo raptem się okazało, że nie ma czystych majtek i skarpetek. A ja, że są w torbie (bo wszystkie nie wrzucone tam gdzie powinny być składałam do torby). Więc wrzucił wszystko na raz do prania. A potem znów zaczął rozbierać się razem. Zamierzonego efektu i tak nie uzyskałam.
No jasna cho.... szlag mnie trafia. Wkurzam się, drę na nich. A bałagan jak jest tak jest.
Poradźcie co zrobić, jak to systemowo rozwiązać. Czy da się, nie będą marudzącą bez przerwy jędzą, nauczyć ich porządku? Czy oni sami kiedyś poczują potrzebę, żeby w ich pokojach był porządek?
Pomóżcie, bo oszaleję jak tak dalej pójdzie....
Naprawdę nie wiem już jak mam ich nauczyć podstawowych zasad dbania o porządek wokół siebie.