znalezienie zabawki a kradzież

04.11.12, 09:44
Witam. Zdarzyła sie mojemu synowi (IIIkl podstawówki) taka historia. Na zajeciach dodatkowych , w sali lekcyjnej pod kaloryferem znalazł lalkę w pudełku. Niewiele mysląc postanowił ja zabrac do domu i dać siostrze. Po jakimś czasie do klasy przychodzi dziewczynka i szuka tej lalki. Czyli mój syn wie juz czyja jest ta lalka, jednak boi sie konsekwencji i nie przyznaje sie do tego ze ma ją w plecaku. Dziweczynka która ja zgubiła powiesiła ogłoszenie że zgubiła lake i prosi o jej zwrot, jesli ktos ja znalazł. W tym czasie w domu syn mówi mi ze znalazł lalke i że odda ją dziewcznce. W szkole wychowacy mówi ze znalazł ją w trawie i teraz przynosi. Moja wiedza była taka że on tą lalke znalazł, przyniósł do domu i oddał - nie mówią jednak przy tym całej prawdy. Na zebraniu ,podczas rozmowy z wychowawczynią pada pytanie , czy syn nie miał lalki, odpowiedziałam że była jakas lalka w domu ale zaniósł ją do szkoły . Na drugi dzień , prawie z samego rana telefon od dyrektorki w bardzo powaznej sprawie, ja i mąz , na rozmowę, pytm sie czy cos sie stało, usłyszałam ze kradzież to bardzo poważna sprawa i musimy podjąc decyzję. Usłyszałam też , że to nie pierwszy raz ( w dugiej klasie poczęstował sie cukierkami na świetlicy , nie swoimi tylko pani oczywiście i wytłumaczono mi że nastepnym razem weźmie portfel, to było w II klasie).
Nie wiem co mam mysleć o tej sprawie, wiem ze syn zachował sie nieprawidłowo, powinien nie dotykac tej lalki. czytałam że złodziejem jest to dziecko które robi to systematycznie , z wyrachowaniem, po świadomym zaplanowanie i aby zwiekszyć swój stan posiadania i czesto. Jak go obronić przed wychowaczynią i dyrektorką. Czuje że będą chciały go usunąć ze szkoły Zaznaczam że osobiście przeprosiłam rodziców ,a syn tą dziewczynkę. Wogóle już o tej sprawie zapomnieli, a mój syn ma dopiero kłopoty przed sobą. Jesli ktos ma jakies doswiadczenia to proszę o radę.
    • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 09:59
      Jak go obronić przed wychowaczynią i dyrektor
      > ką. Czuje że będą chciały go usunąć ze szkoły
      Za coś takiego? Jeśli to szkoła publiczna, w dodatku rejon, to nie mogą. A nawet jeśli będą próbowały - zażądaj policyjnego śledztwa, wniesienia formalnego aktu oskarżenia itp.

      Nie wiem co mam mysleć o tej sprawie, wiem ze syn zachował sie nieprawidłowo,
      > powinien nie dotykac tej lalki.
      Synowi należy się poważna rozmowa, jak ma zachowywać się w takiej sytuacji: moim zdaniem powinien lalkę odnieść do sekretariatu, a jeśli z jakiś względów nie było to możliwe - powinien powiesić ogłoszenie o znalezionej lalce/portfelu/kluczach/czymkolwiek. Przede wszystkim zaś powinien powiedzieć o tej lalce wam.
      Szkole należy się wersja, że syn nie wiedział, jak się zachować i tyle.
    • zawilec1 Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 10:08
      W Polsce w szkole publicznej nie można usunąć dziecka. Wyjasnij motywy działania dziecka i zapewnij, ze dołozysz starań, ze to sie wiecej nie powtórzy. Przy wychowawcy i dyrektorce wyraźnie poucz dziecko jak ma sie zachowac kiedy znjadzie czyjąś rzecz (poinformować od razu dorosłych, choćby woźną, oddać).
      Lalke oddał i to liczy sie przede wszystkim, na to postaw nacisk. Jezeli w szkole tego nie zrozumieja trudno, ty dziecku powiedz, ze źle sie stało, że krecił, ale bardzo dobrze, że oddał. Przeprosił i jest już po sprawie. Dla uspokojenia szkoły mozesz powiedzieć ze poprosisz o konsultację psychologa.
      U nas pokutuje myslenie" Znalezione nie kradzione", dzieci nasladuja tylko dorosłych.
      Problemem moze być jezeli szkoła ma rację, ze laki nie znalazł tylko ukradł i cię okłamał, tu chyba trzeba ufać swojej intuicji. O jakiej decyzji przez was podjetej myslała szkoła?
      • 24dolores Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 10:19
        To że lalkę znalazł potwierdziła mama dziewczynki, gdyż ona sama powiedziała że jej córka zostawiła ja pod kaloryferem i poszła do domu, wróciła sie po nią i jej już własnie nie było. Jeśli chodzi o rozmowe to jest jurto, sama nie wiem czego oczekiwać. Po tonie rozmowy z dyrektorką wiem że nie bedzie łatwo.
        • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 10:34
          Pamiętaj, że to ty jesteś adwokatem swojego dziecka. A wszelkie wątpliwości należy tłumaczyć na korzyść oskarżonego. Nie daj się zastraszyć.
          Dużo zależy też, jak podejdzie do tego wychowawczyni z dyrektorką - jeśli na zasadzie 'pani syn to złodziej' (bo rok temu zeżarł cukierki, a teraz dokonał zaboru lalki, to z pewnością w przyszłym roku ukradnie portfel, a za dwa lata - dokona napadu na szkolną intendentkę w dniu poboru opłat za obiady), to dla mnie nie byłoby chyba dalszej rozmowy. Jeśli jednak po prostu martwią się o niego, mają jakieś konkretne propozycje - to zupełnie inaczej taka rozmowa wygląda, a nad propozycjami można się zastanowić.
          BTW: jeśli będziesz czuła, że jesteś zdenerwowana, poproś o czas do namysłu nad taką czy inną propozycją. Nie musisz się zgadzać na wszystko od razu.
          • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 10:38
            I jeszcze jedno: jeśli panie będą robiły jakiś cyrk, to możesz im po prostu powiedzieć, że uczą dzieci, że nie ma sensu zwracać czegokolwiek i do czegokolwiek się przyznawać. Przecież gdyby twój syn nie zwrócił tej lalki, nie przyznał się , że ją zabrał - nie miałby wcale kłopotów. Tylko jedna dziewczynka płakałaby nadal za swoją lalką.
          • 24dolores Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 10:46
            bardzo dziękuję za wszystkie rady, są dla mnie bardzo cenne, bo emocje w moim wnętrzu duże. Tak właśnie chciałam zrobić, być adwokatem swojego syna. Jednak pierwszy raz zdarza mi sie to w takiej formie. Wychowawczyni jest dośc ciekawą osobą, świetnie pracuje ale tylko z tymi najlepszymi w klasie, syn nie jest moze aniołkiem ( duzy temperament) i nie bardzo nadają na tych samych falach. Więc cieszy się z pewnością że ma cos na niego. Ale muszę zachować spokój i dobrze to rozegrać.
            • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 10:52
              Może twój syn ma rzeczywiście trochę problemu - z impulsywnością. Czyli robi coś bez zastanowienia, pakując się przy tym w kłopoty - i być może nad tym trzeba popracować, a nie nad hipotetycznymi skłonnościami do złodziejstwa.
              • 24dolores Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 11:01
                Raczej ma, pracuję właśnie nad tym. Tak też chciałam pokierować rozmową jutro. Zdarza sie że robi coś , a potem myśli. I zależy mi na tym aby nie włączać tej "kradzieży" do jego nowych zainteresować , a jedynie do niedojrzałosci jaką niestety dysponuje w tym wieku. Jeszcze raz dziękuje. Utwierdziłam się w dobrym kierunku i jesli nas nie zaatakują jutro to może jakoś z tego wyjdziemy.
            • tehanu73 Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 17:50
              > Więc cieszy się z pewnością że ma cos na niego.

              To tylko Twoje przypuszczenia - nie myśl w ten sposób, bo to nie wróży dobrze rozmowie
    • budzik11 Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 11:12
      24dolores napisał(a):

      > musimy podjąc decyzję.

      Wy? Jaką?

      Jak go obronić przed wychowaczynią i dyrektor
      > ką.

      Przeprowadzić z nim męską rozmowę, przycisnąć, żeby obiecał, że juz never ever... Ale z tego, co wiem, to wiek. ok. 8 lat to taki złodziejaszkowaty wiek, niestety. Dzieci sobie lubią przywłaszczać cudze rzeczy. Dlatego nie dziw się, nie oburzaj, porozmawiaj tylko z synem "Chłopie, tak się nie robi" itp.

      > Czuje że będą chciały go usunąć ze szkoły

      Hę?? Za wzięcie zostawionej lalki, którą potem oddał?? To jest podręcznikowy przykład burzy w szklance wody.
      Przypomina mi się fajny artykuł o mieszaniu się dorosłych w sprawy dzieci (w końcu syn oddał dziewczynce lalkę i przeprosił, sprawa powinna się skończyć na tym): wswieciezyrafy.blogspot.com/2011/08/kompetente-dzieci-kontra-rodzice.html
      • verdana Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 11:26
        Ależ to nie była kradzież! To była czysta bezmyślność. Dziecko w tym wieku, gdy coś znajduje, nie zawsze ma swiadomość, zę powinno szukać właściciela. Mam wrazenie, ze w ogóle nie ma tu mowy o świadomym przywłaszczeniu cudzej rzeczy. Zabrakło być moze kiedyś rozmowy, co nalezy zrobić z rzeczami znalezionymi - dziecko nie ma obowiązku wiedziec tego "samo z siebie".
        Oddanie lalki powinno absolutnie zakończyć sprawę.
        • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 11:30
          Otóż to. Ale że nie zakończyło,należy się stawić przed wysokim sądem.
    • 71tosia Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 13:00
      oskarzanie kilkulatka o przetstepstwo w sytacjach ktore opisalas nie najlepiej swiadczy gronie pedagogicznym. Dzieci w tym wieku nie maja zbyt wiele swiadomosci co jest przestepstwem a co nie, nie bardzo roznicuja miedzy 'pozyczylem' bez zgody wlasciciela a 'ukradlem'. A argument o cukierkach i portfelu to juz jakies kompletne kuriozum.
      Madra wychowczyni wykorzystalaby sytuacje jako swietny pretekst do rozmowy z uczniami, nalezalo dzieciom spokojnie wytlumaczyc jak w sytuacji gdy widzi sie 'bezpanska" rzecz nalezy sie zachowywac. Zasugeruj w szkole cos takiego.
      • verdana Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 15:34
        Z rzeczami znalezionymi jest w ogóle problem. Gdyby to była nie lalka, a 20 zł - i nie w klasie, tylko na ulicy, byłoby oczywiste, zę dziecko moze je sobie zabrać. Gdyby to był ludzik z klocków lego w klasie, trzeba by poszukać właściciela, a na ulicy - już raczej nie. Natomiast portfel czy drogą rzecz znalezioną na ulicy trzeba oddać, choćby na policję. Z tym, ze nalezy sie znaleźne.
        To są bardzo skomplikowane spray, których dziecko w wieku wczesnoszkolnym ma prawo jeszcze nie rozumieć. Ma prawo też uznać, zę porzucona lalka wymaga "zaopiekowania się" , że jest wyrzucona, nie zagubiona.
        Oczywiście, dziecko trzeba nauczyć, ale nie karać!
        • stypkaa Re: znalezienie zabawki a kradzież 07.11.12, 10:22
          Dokładnie tak!!
          Jestem dorosła, a sama mam czasem dylematy moralne co zrobić ze znalezioną na ulicy jakąś rzeczą? Generalnie założyłam, że nie biorę niczego, tylko wieszam w jakimś widocznym miejscu, bo ktoś może szukać. A co np. ze znalezionym zwierzakiem, które nie ma nigdzie przyczepionego adresu? A nie wygląda na bezpańskie, bo np. ma obrożę? Jasne, wezmę, i powieszę ogłoszenie, ale jeśli nikt się nie zgłosi?
          Nie zawsze rozwiązanie jest proste dla dorosłego człowieka, a co dopiero dla kilkulatka, który jeszcze nigdy mógł w takiej sytuacji nie być i po prostu nie wiedział jak się należy zachować!
          Dzieci trzeba uczyć jak się zachowywać w różnych sytuacjach, także tych niestandardowych.
          A już pomysł wyrzucania ze szkoły 3klasisty za zabranie do domu lalki, którą potem oddał - toż to absurd jakiś!
          • mamusia1999 Re: znalezienie zabawki a kradzież/off topic 07.11.12, 17:15
            nie sugerowac sie brakiem adresu na obrozy. zwierzaki moga miec wszczepiony pod skore chip, do odczytania scannerem przez weterynarza lub w schronisku. numer mozna potem przesledzic online.
    • asia_i_p Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 15:55
      Jest to sytuacja, w której musisz podejść do sprawy, jakkolwiek byłoby to dla ciebie trudne, z góry a nie z dołu. Czyli wszedłszy do gabinetu wyjaśnić, że syn znalazł lalkę, zwrócił właścicielowi dzień potem, a teraz robi się z niego złodzieja i bardzo prosisz o wyjaśnienie na jakiej podstawie.

      Rozumiem i popieram, że prywatnie możesz dziecku zmyć głowę za niezaniesienie lalki od razu do wychowawcy/ woźnego, ale nie możesz pozwolić, żeby za brak refleksu/ brak zrozumienia, że znalezione nie należy do znalazcy cierpiał jak za intencjonalną kradzież. Nieważne, że syn skłamał co do miejsca znalezienia lalki, liczy się fakt, że lalkę zaniósł do szkoły dobrowolnie i szybko. Spytaj ich, jaką decyzję ich zdaniem masz do podjęcia. Ja prawdę mówiąc widzę jedną decyzję - czy piszesz do kuratorium od razu skargę o poddawanie dziecka mobbingowi czy najpierw dajesz szkole szansę na ewentualną rehabilitację.

      Kobiety nie mają żadnych warunków do wyrzucenia dziecka ze szkoły, bo jeśli on tę lalkę znalazł, a nie tej dziewczynce wyciągnął z torby i dodatkowo sam zaniósł ją do szkoły i oddał, to w ogóle nie ma kradzieży. Trochę dziecku namieszałaś tym przepraszaniem, trzeba to było raczej sformułować "Oddajemy lalkę, syn znalazł, przepraszam, że z opóźnieniem, ale wcześniej nie miał czasu" i tyle. Pełne uczciwe wyjaśnienia się niestety najwyraźniej nie sprawdzają, jeżeli po drugiej stronie nie ma ludzi, którzy potrafią słuchać.
      • verdana Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 15:58
        Bardzo cenne rady - to rzeczywiście matka powinna w tym momencie atakować, a nie bronić syna. Bo sprawa jest skandaliczna.
        • zawilec1 Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 18:19
          Po co atakować? Sprawę trzeba spokojnie wyjasnić. Jaką opinię wystawiają sobie rodzice, kiedy atakują i są agresywni? Tylko negatywną w oczach dyrekcji i nauczycieli. To nie bedzie sprzyjało porozumieniu tym bardziej, ze chłopiec jest impulsywny i może mu się w przyszłości zdarzyć nabroić. Nie uległość i nie agresja tylko rzeczowa spokojna rozmowa i poczekanie co ma do powiedzenia szkoła. Podejrzewam, ze szkoła chce sprawdzic jaka postawę wobec zdarzenia maja rodzice (niektórzy lekceważą lub bagatelizuja problemy z zachowaniem). Zobaczą opanowanego i rozumnego rodzica i na rozmowie sie skonczy.
          • asia_i_p Re: znalezienie zabawki a kradzież 04.11.12, 20:09
            Negatywną opinię to oni już mają. Jeżeli dyrektorka i wychowawczyni mają taki styl załatwiania spraw, jaki zaprezentowały (stała się tragedia i co pani teraz z tym zrobi), to każdą postawę rodzica inną niż "proszę mi wyjaśnić, o co tu chodzi" przyjmą za tłumaczenie się winnego.
            Nie mówię, że autorka wątku ma wrzeszczeć, ale ma mieć nastawienie, że to jej się tłumaczą, a nie ona się tłumaczy. Bo na razie kradzieży nie było, a jej syn jest nazywany złodziejem.
            • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 05.11.12, 08:02
              Na pewno nie dać zepchnąć się do narożnika.
              Jeśli panie się będą upierać przy jakiś cyrkach, to zagrożenie pismem do kuratorium z takiego a takiego powodu jest dobrym wyjściem. Z własnego doświadczenia wiem, że działa to bezbłędnie - a szczególnie wtedy, kiedy szkoła ma jednak coś na sumieniu...
              Druga sprawa, to dla mnie nie do przyjęcia jest nazywanie kogoś złodziejem bez dowodów, na podstawie tylko własnych widzimisiów - i jeśli panie będą się przy tym mianie upierać, zaproponowałabym im, że mają wezwać policję celem zbadania sprawy. To ich problem, jeśli policjant pęknie ze śmiechu w gabinecie dyrekcji i będą musiały sprzątać... wink
              To, co się dziecku powie w domu, to całkiem odrębna sprawa.
    • tijgertje Re: znalezienie zabawki a kradzież 05.11.12, 08:05
      Dyrekcja sie czepia. Owszem, dziecku trzeba wyjasnic, na czym polega niewlasciwosc jego zachowania, ale kradzieza bym tego nie nazwala. Zachowaj spokoj i nie pozwol, zeby dziecko bylo przy rozmowie z dyrekcja!!!
      • paliwodaj Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 01:44
        co to za szkola ze dzieci przynosza swoje zabawki? To dzieci nie maja co robic w tej szkole?.
        Rodzic pozwalalajc dziecku wynosic przedmioty poza dom, musi liczyc sie z tym ze moze ten przedmot ulez zniszczeniu , lub zgubieniu. I kto ma za to odpowidac?
        A co gdyby to byla droga gra DS, ipod czy cos w tym stylu. Policja ma dzieciakom pilnowac tych rzeczy pod kaloryferami, to policja juz nie ma sie czym zajmowac w dzisiejszych czasach?
        • mamusia1999 Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 10:59
          jak dla mnie cala historia tej "kradziezy" ma tylko jeden na prawde "krytyczny" moment: ten kiedy dziewczynka szuka lalki w obecnosci chlopca, a on nie oddaje. ale widzac afere wywolana przez "paniusie" mial racje! bojac sie juz w tej sekundzie konsekwencji.
          ale i tak zachowal sie przyzwoicie, opowiadajac cale zdarzenie w domu, najwidoczniej to bylo jedyne otoczenie, gdzie mogl przyznac sie do bledu. szkoda, ze tak wczesnie stracil zuafanie do swoich szkolnych partnerow.
    • 24dolores Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 12:36
      Witam wszystkich , którzy zainteresowali sie wątkiem. Otóż rozmowa sie juz odbyła, i niestety Panie uznały działanie syna jako kradzież, i otrzymał naganę dyrektora szkoły, która skutkuje oceną naganną z zachowania na koniec I semestru. Stanowczo przedstawiliśmy naszą ocenę tego wydarzenia, jednak rozmowa po jakims czasie sprowadzała sie do tego ze panie swoje a my swoje. Jest czas na odwołanie , ale do tejże samej pani dyrektor, więc chyba nie ma sensu. Co ważne, i zaskakujące , dzis syn dostał naklejkę za wyjatkową aktywnośc na lekcji, ( pierwszy raz w tej szkole, nawet nie wiedziałam że takie są). A o tym że jest aktywny mówi od jakiegoś czasu, jednak naklejka dopiero dziś , po wczorajszej rozmowie. Pozdrawiam Wszystkich .
      • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 12:59
        Na podstawie jakich faktów panie uznały, że była to kradzież? Na podstawie czyich zeznań?
        Złożyłabym protest na piśmie - najpierw do dyrekcji, nadmieniając, że to zakrawa na mobbingowanie dziecka, a potem - do kuratorium, jeśli to nie pomoże. Nie skończyłabym w ten sposób sprawy. Przejdź do ataku - być może nic rzeczywiście nie zdziałasz, ale jeśli nie będziesz walczyła, dziecko ci tego nie zapomni.
      • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 13:11
        A następnym razem nie oczekiwałabym, że dziecko do czegokolwiek się przyzna i spróbuje naprawić jakąkolwiek szkodę.
        -------------------------------------------------------------
        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • apapon Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 16:10
          Dolores, pisz odwołanie od decyzji dyrektora z wiadomością do kuratorium. Nie zostawiłabym tej sprawy tak załatwionej. Na drugi raz dziecko będzie wiedziało co zrobić, przyniesie zabawkę do domu i nie weźmie jej na drugi dzień do skzoły celem oddania. Nagana - to jakiś żart normalnie.
      • canuck_eh Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 17:13
        Zlozylabym protest na pismie i takze do kuratorium.To nie byla kradziez.A skoro juz tak poszly po bandzie to syn bedzie mial przylepke zlodzieja i cokolwiek nie zginie to pierwsze kroki beda do niego nawet jak bedzie chory na koklusz w domu lezal.

        Niepedagogiczne podejscie do dziecka.Wyrazilabym swoje oburzenie i zniesmaczenie - ustnie i na pismie z potwierdzeniem otrzymania tego pisemka.Smrodek zostanie.A jak sie beda dalej czepiac syna - zmien szkole.
        Szkoda ze w polsce nie mozna wykonac kilku telefonow do kuratorium zeby sie zainteresowali na tyle zeby dyrektorowi zalezalo i wplynal na nauczyciela.Ja tak zrobilam to teraz nauczycielka chopdzi jak w zegarku i sie nie czepia syna.malo tego syn nawet powiedzial dyrektorowi pod koniec roku jak oskarzyla syna ze zrobil cos czego nie zrobil bo kolezanka powiedziala ze syn cos powiedzial i nawet nie byla uprzejma zapytac jego i kolegow czy tak bylo bo bylo jej wygodniej uwierzyc dziewczynce bo mojego syna nie lubi.Syn stwierdzil ze zostal ukarany za wypowiedzenie brzydkiego slowa ktorego nie wypowiedzial , wiec nastwpnym razem sie nie bedzie krygowal bo u tej nauczycielki to wszystko jedno wiec on przynajmniej jak ma byc karany to niech bedzie karany za cos co zrobi a nie za nic.Awantura byla w szkole, ja mialam dosyc szykan wiec poszlo do School board i teachers collage i nauczycielka przystopowala.Szkoda ze takie manewry niewiele daja w polsce.nauczyciele sie tego nie boja bo ich cholera ruszyc nie mozna.A gdyby wiedzieli ze moga prace stracic to buylaby inna spiewka
        • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 17:18
          Zlozylabym protest na pismie i takze do kuratorium.

          I niech ci sekretariat podstempluje na kopii, że przyjęli.
      • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 17:21
        Jest czas na odwołanie , ale do tejże samej pani dyrektor, więc chyba nie ma sensu.

        To jak ci odpowiedzą odmownie, odwołujesz się do wyższej instancji. Były już przypadki odwoływania się w kwestiach szkolnych do sądu. Wygrane...
      • 71tosia Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 18:58
        zdecydowanie napisz to odwolanie, grzeczne ale bardzo stanowcze, bo inaczej dziecku 'dolepia' latke zlodzieja na bardzo dlugo. Powolaj sie na brak pracy wychowaczej ze strony szkoly (jak rozumiem nikt z dziecmi do dzis nie przeprowadzil rozmowy wyjasniajacej jak nalezy sie zachowac gdzy znajdzie sie 'bezpanska' rzecz), a przede wszystkim na to ze oskarzenie jest nieprawdziwe bo syn lalke znalazl a pozniej sie po prostu przestraszyl i postanowil poprosic rodzicow o pomoc w rozwiazniu sytuacji. I koniecznie popros o ustosunkowanie sie pisemne dyrekcji szkoly do twojego odwolania. A na koniec lekka grozba ze rozwazasz w tej sytuacji poinformowanie kuratorium o nie majacym podstaw oskarzeniu i naganie, to powinno dac paniom w szkole do myslenia ze z malego problemu wychowczego moga miec duzy z kontrola kuratoryjna szkoly.
        Ps i pomysl o zmianie szkoly, bo ci nauczyciele, ktorzy pracuja z twoim synem chyba tylko z nazwy sa pedagogami. Po prostu glupie baby ktore postanowily udowodnic rodzicom kto w szkole rzadzi.
      • stypkaa Re: znalezienie zabawki a kradzież 07.11.12, 10:29
        >Otóż rozmowa sie juz odby
        > ła, i niestety Panie uznały działanie syna jako kradzież, i otrzymał naganę dyr
        > ektora szkoły, która skutkuje oceną naganną z zachowania na koniec I semestru.
        O matko! Toż to chore jest!
        Ja bym tego tak nie zostawiła, bo to by znaczyło, że zgadzasz się z taką oceną sytuacji. Nie wiem co się robi w takich sytuacjach, bo dopiero pierwsze dziecko mam w szkole i jeszcze takich akcji, na szczęście, nie mieliśmy. Ale jak dziewczyny radzą chyba bym napisała odwołania, dając do wiadomości, kuratorium.
        Jak czytam takie rewelacje to dziękuję Bogu za naszą wychowawczynię!!
      • a-lfa Re: znalezienie zabawki a kradzież 07.11.12, 10:33
        Odwołanie na początek do dyrekcji szkoły, w przypadku odpowiedzi negatywnej odwołanie do kuratorium wraz z powiadomieniem rzecznika praw dziecka i wydziału oświaty (danego Urzędu Miasta któremu podlega Szkoła) - również oficjalnym pismem (w obu przypadkach złożony osobiście w kancelariach lub wysłanym listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru). Docelowo w przypadku decyzji negatywnych sprawa powinna iść do sądu rodzinnego lub cywilnego. Dziecko przeniósłbym natychmiast nawet gdybym był zmuszony płacić czesne w szkole prywatnej. Bo w tej szkole nawet jeśli sprawa zostanie wygrana Twój syn już zawsze będzie ZŁODZIEJEM.
        • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 07.11.12, 11:56
          Jest jeszcze rzecznik praw ucznia.
    • canuck_eh Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 16:44
      Zaraz zaraz.
      Zaczne od cukierka
      Byly te nieszczesne cukierki w miseczce tak ze mozna bylo je sobie wziac? - wytlumaczyc mozna pani wychowawczyni i dyrektorce ze takie ustawienie lakoci swiadczy ze kazdy moze sie poczestowac.Nie szperal po biurku i szafkach wiec niech sie nie miotaja.
      W soprawie lalki niech nie przyklejaja wywieszki ZLODZIEJ.To dziecko.Tak zrobil zle.ktos zgubil zabawke i w takiej syt. powinien postapic inaczej i tu powinniscie opowiedziec albo nawet i on sam jak to bylo i ze sie bal wlasnie ze wzgledu ze zaraz bedzie ze zlodziej ze ukrad i ze sie wcale nie pomylil.I teraz powinna byc informacja jak powinny sie dzieci zachowac w takiej syt.jedno bedzie wiedzialo drugie nie.jedno faktycznie bedzie chialo zabrac i nie oddac mimo ze wiadomosci w szkole sie pojawia inne owszem tak.Zrobilabym karczemna awanture wychowawczyni ze niepedagogicznie podchodzi do dziecka i wyrzadza dziecku krzywde.Pomyslalabym tez o ewentualnej zmianie klasy.Dyrektora nie zmienisz, ale moze oficjalna skarge na nauczyciela napisac mozesz.
      • verdana Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 16:55
        Twoje dziecko dostanie ocenę naganna za KRADZIEŻ. Oznacza to, zę w opinii szkoły jest złodziejem i to pozostanie w aktach. Nie ludź się,z e to nie wp.łynie na opinię nauczycieli o dziecku, nie łudź się też, ze koledzy nie dowiedzą się wczesniej czy później, zę są w klasie ze złodziejaszkiem i jeśli coś zginie - Twój syn będzie pierwszym podejrzanym. Sądzac z zachowania szkoły nie można liczyć na jakikolwiek obiektywizm. To się moze fatalnie skończyć.
        Dlatego natychmiast składaj odwołanie do dyrekcji i pisz stosowne pismo do kuratorium. No i oczyiście to powinien byc ostatni rok dziecka w tej szkole.
      • morekac Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 17:11
        I jeszcze jedno: sprawdziłabym, czy nałożona kara jest zgodna ze statutem szkoły, systemem oceniania,programem wychowawczym i profilaktycznym szkoły.
        Bo nawet gdyby założyć, że zarąbał komuś jakąś rzecz z premedytacją - to oddał i za to należy mu się nadzwyczajne złagodzenie kary. W byłej podstawówce moich córek nawet dziecko złapane na kradzieży (jednokrotnej) - miałoby szanse na poprawny, albo i dobry. Gdyby był recydywistą - ciągle mógłby mieć nieodpowiedni.
        W tej chwili twój syn może już się nie zachowywać do końca semestru... I tak nie będzie miał lepszej oceny.

        >Zaczne od cukierka
        Cukierek był w zeszłym roku, ocena z zachowania jest za ten semestr.
        • canuck_eh Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 18:32
          Nie no ja wiem ze cukierek byl w zeszlym roku, ale zostal tu wspomniany, wiec nieomieszkalam sobie tez swoje trzy grosiki na ten temat wypowiedziecsmile

          A pani dyrektor i wychowawczyni sama bym wystawila ocene naganna za zalatwienie sprawy z wpisem do akt.
        • mamusia1999 Re: znalezienie zabawki a kradzież 06.11.12, 18:37
          ja bym w statucie sprawdzila tryb odwolywan. bo odwolywanie sie od decyzji dyr. do tego samego dyrektora pachnie dilbertoza. na zdrowy rozum od decyzji dyr. mozna sie odwolac do jego zwierzchnika, czyli kuratorium.

          nie znam polskiego prawa, ale w Niemczech mozna zlozyc skarge na policji w sprawie "oszczerstwa" i to bynajmnije nie jest bagatela! a dziecko nie ma mniej praw osobistych od doroslych. wszak moze sie okazac, ze to zach. naganne bedzie uzasadnione na swiadectwie i dzieciak bedzie je mial w papierach cale zycie.

          pod "oszczerstwo" podpadaja np. wszystkie techniczne wpadki roznych bramek bezp. w domach towarowych: bramka drynda, kontrola wykazuje, ze nic nie ukradlas, calosc odbyla sie przynajmniej czesciowo publicznie, wzywasz policje i kasujesz od domu towarowego min. 100€ za odstapienie od skargi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja