24dolores
04.11.12, 09:44
Witam. Zdarzyła sie mojemu synowi (IIIkl podstawówki) taka historia. Na zajeciach dodatkowych , w sali lekcyjnej pod kaloryferem znalazł lalkę w pudełku. Niewiele mysląc postanowił ja zabrac do domu i dać siostrze. Po jakimś czasie do klasy przychodzi dziewczynka i szuka tej lalki. Czyli mój syn wie juz czyja jest ta lalka, jednak boi sie konsekwencji i nie przyznaje sie do tego ze ma ją w plecaku. Dziweczynka która ja zgubiła powiesiła ogłoszenie że zgubiła lake i prosi o jej zwrot, jesli ktos ja znalazł. W tym czasie w domu syn mówi mi ze znalazł lalke i że odda ją dziewcznce. W szkole wychowacy mówi ze znalazł ją w trawie i teraz przynosi. Moja wiedza była taka że on tą lalke znalazł, przyniósł do domu i oddał - nie mówią jednak przy tym całej prawdy. Na zebraniu ,podczas rozmowy z wychowawczynią pada pytanie , czy syn nie miał lalki, odpowiedziałam że była jakas lalka w domu ale zaniósł ją do szkoły . Na drugi dzień , prawie z samego rana telefon od dyrektorki w bardzo powaznej sprawie, ja i mąz , na rozmowę, pytm sie czy cos sie stało, usłyszałam ze kradzież to bardzo poważna sprawa i musimy podjąc decyzję. Usłyszałam też , że to nie pierwszy raz ( w dugiej klasie poczęstował sie cukierkami na świetlicy , nie swoimi tylko pani oczywiście i wytłumaczono mi że nastepnym razem weźmie portfel, to było w II klasie).
Nie wiem co mam mysleć o tej sprawie, wiem ze syn zachował sie nieprawidłowo, powinien nie dotykac tej lalki. czytałam że złodziejem jest to dziecko które robi to systematycznie , z wyrachowaniem, po świadomym zaplanowanie i aby zwiekszyć swój stan posiadania i czesto. Jak go obronić przed wychowaczynią i dyrektorką. Czuje że będą chciały go usunąć ze szkoły Zaznaczam że osobiście przeprosiłam rodziców ,a syn tą dziewczynkę. Wogóle już o tej sprawie zapomnieli, a mój syn ma dopiero kłopoty przed sobą. Jesli ktos ma jakies doswiadczenia to proszę o radę.