Jak nie "terroryzować" dziecka?

09.11.12, 09:37
Nie wiem, jak "radzić sobie" z 8,5-letnim synem w kwestii egzekwowania wykonania przez niego pewnych czynności. Chłopak raczej ułożony, zasady w domu jasno określone, ale często młody strasznie ociąga się z wykonaniem jakiejś czynności - np. z wieczornym umyciem zębów. Zawsze wcześniej ma milion rzeczy do zrobienia i do obejrzenia - np. Wiadomości TVP - ok, ale czas reklam przed sportem i pogodą mógłby wykorzystać na umycie zębów. Gdy wtedy przypomnę mu o umyciu zębów - "Idź umyć zęby, a potem wskakuj to wyrka, to sobie poczytamy", on na to rozpaczliwym wrzaskiem "Mama, nie przypominaj mi, co mam robić!!! Przecież WIEM!!!!" Tylko mnie do szału doprowadza, że zamiana wiedzy teoretycznej w czyn TYYYYYYYLEEEEE trwa. Wkurzam się i wymyślam konsekwencje niepójścia w ciągu np. 5 sekund do łazienki w celu umycia zębów. Informuję go o tym stanowczym "groźnym" głosem. Skutkuje natychmiast, tylko ja mam wyrzuty sumienia, że wprowadzam wojskowe rozkazy i "terroryzuję" dziecko. Jednak gdyby nie to, to w domu mamy zapewnione marudzenie do późnych godzin wieczornych (testowałam "danie mu wolnej ręki"). Podobne sceny są w celu nakłonienia go, by usiadł do odrabiania lekcji, lub żeby JUŻ się ubierał, bo za chwilę wychodzimy itd, itp.
    • broceliande Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 09:46
      Mój syn jest w prawie identycznym wieku. Ja robię tak: staram się nie wkurzać.
      No, bo przecież on wie, co ma robić, tylko świat mu przeszkadza. To odrębny człowiek jest.
      A jak wrzasnę, to jest płacz i czuję się okropnie.
      Nie mogę wyegzekwować noszenia kapci, zawsze mu się gdzieś jeden zapodzieje. A jak ma wolną rękę, to nie chce. Sam się dopytuje, czy to teraz już zęby i do łóżka. Nie lubi wolności.
    • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 09:56
      Jakbym o moim dziecku czytała. Do tego dochodzi wieczne ZARAZ. big_grin
      • jagabaga92 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 10:03
        >Do tego dochodzi wieczne ZARAZ. big_grin

        O tak, tak, o tym zapomniałam napisaćsmile. To dla mnie info, że me dziecię jest normalne, tylko na nie wiem jak sobie z tą "normalnością" radzić, żeby sama nie osiwieć, a i żeby dziecku rysy na osobowości nie zrobićwink. Jak Ty sobie radzisz?
        • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 11:44
          jagabaga92 napisała:

          Jak Ty sobie radzisz?

          Szczerze, nie radzę sobie wink I by nie osiwieć musiałam stan rzeczy zaakceptować.
          Przykład z przedwczoraj.
          - Filip ( 9 lat kl. III ) spakowałeś tornister?
          - Zaraz.

          Po zaraz - Fipil spakowałeś się
          - Tak już dawno.

          Wczoraj.
          - Co tam w szkole? - pytam bom ciekawa
          - Minus z niemieckiego dostałem bo ty mi nie spakowałaś książek. A w ogóle to gdzie one są? Bo ja ich w boxie nie mam i w pokoju też nie mam.

          Książki zalazły się na biurku. Biurko mojego syna na ten moment wygląda tak:
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/zUb6G1HpRma2UDLE7B.jpg
          wczoraj wyglądało podobnie tylko było ... ' bardziej obładowane' .
          I on oczywiście zawsze wszystko wie, niegdy nie muszę mu o niczym przypominać ani poganiać bo słyszał i wie. I jak on powie zaraz to znaczy to samo co prawie już tylko za chwilę tongue_out

          Ciągle mam nadzieję, że z tego wyrośnie big_grinbig_grinbig_grin
          • ga-ti Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 20:53
            Wypisz, wymaluj, biurko mojego syna, drugoklasisty smile U młodego jeszcze jakieś papierki leżą, kredki, które wypadły z piórnika. Pertraktacje o sprzątnięcie biurka trwają długo, czasem się udaje - gdy ojciec straci cierpliwość wink ale jakoś w szybkim tempie wszystko powraca.

            Lekcje odrabia w miarę o stałej porze i każdego dnia ustalamy ją dokładnie, upewniamy się, czy pasuje, by uniknąć krzyków "o nie, jeszcze nie skończyłem tego budować, ty zawsze mi przerywasz"

            Odliczam do trzech, choć nie bardzo wiem, co jeśli po doliczeniu młody się nie ruszy, liczę znowu z groźną miną tongue_out
            Czasem udaje mi się zaakceptować, czasem wychodzę, czasem mu truję o zgubnych skutkach, czasem wrzasnę, czasem wjeżdżam na ambicję, czasem powtarzam jak zdarta płyta.
            Ale tak w ogóle to fajny z niego chłopak smile
          • robitussin Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 23:29
            > Ciągle mam nadzieję, że z tego wyrośnie big_grinbig_grinbig_grin

            He-he-he, nadzieja dobra rzecz wink
          • inx123 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 21:50
            >Książki zalazły się na biurku.
            moja na 7l i jest dopiero w I kl jednak pakowanie plecaka to jej działka ....pytam we środe spakowałaś plecak na jutro ,, zaraz,,.....po jakimś czasie spakowałaś plecak ,,tak,, , ok.....rano szybko do szkoły...wracam zaglądam do pokoju a tam brak kilku książek ze środy big_grin...myślę sobie no faktycznie się spakowała wink...nie zajrzała nawet i poszła z tym co na srodęwink...dobrze ze i te na czwartek miała big_grin
    • estragonka Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 10:23
      o rany, jakbym o nas czytala big_grin big_grin big_grin

      u mnie tez jedyny sposob to w pewnym moemncie odliczanie 1-2-3 plus ostrzezenie ze na 3 zaczne sie drzec. a ze nie lubie sie drzec i dziecko nie lubi jak sie dre, to zazwyczaj dziala.

      ogolnie szlag mnie trafia na to 'zaraz' i zbieranie sie w trybie bardziej niz powolnym, ale staram sie byc odporna.

      z lekcjami staram sie robic tak, ze ma je odrobic przed zajeciami dodatkowymi - jak nie odrobi to nie pojdzie - i to chyba jedyny argument, ktory dziala. wiec po lekcjach zazwyczaj gonimy do domu, zeby byl czas na zrobienie tych lekcji. bo potem to juz przepadlo - walka pt ''ale ja chce jesc/pic/siku/usiasc i medytowac i tak dalej'' zamiast lekcje robic...
      • iwonadan1 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 10:52
        O matko! Przecież to moje dziecko. Już nie wspomnę, co się dzieje rano. Katastrofa, po prostu. Staram się nie wrzeszczeć, ale niestety sad Tyle, że jak sam się gdzieś spieszy potrafi być gotowy w sekundę. Odrabianie lekcji - zawsze ZARAZ. Ma 10 lat i jakoś mu nie przechodzi z wiekiem sad
    • kocianna Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 12:10
      Nie, nie, to moje dziecko.
      I biurko mojego dziecka.

      Mam to od niedawna, więc jeszcze nie wypracowałam strategii. Dobrze działa: za pięć minut poproszę cię, żebyś odrobiła lekcje. I minutnik. Ona wtedy jak pies Pawłowa, na dzwonek się ogarnia.
      Ale dzwonek na nią zawsze działał, nawet kiedy miała 2 lata i na dzwonek szłyśmy do domu z placu zabaw...
      • jotde3 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 13:03
        kocianna napisała:
        > Nie, nie, to moje dziecko.
        > I biurko mojego dziecka.
        >
        > Mam to od niedawna, więc jeszcze nie wypracowałam strategii. Dobrze działa: za
        > pięć minut poproszę cię, żebyś odrobiła lekcje. I minutnik. Ona wtedy jak pies
        > Pawłowa, na dzwonek się ogarnia.
        > Ale dzwonek na nią zawsze działał,

        ja też używam minutnika , działa , ale głupio tak z każdą duperelą minutnik nastawiać , wrzasnięcie wiec też działa .
        • robitussin Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 23:39
          > ja też używam minutnika , działa , ale głupio tak z każdą duperelą minutnik nas
          > tawiać , wrzasnięcie wiec też działa .

          U mnie po kilku dzwonkach wyjęliby baterię.
    • grave_digger Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 12:56
      jakbym miała czekać aż dziecko samo zrobi to bym się nigdy nie doczekała wink
      jak mi zależy na jakiejś czynności, to po prostu wpadam do pokoju, komunikuję co robimy i idą za mną rządkiem wink nie mam wyrzutów sumienia. bo i czemu.
      czasem starsza wpadnie sama na to, by umyć zęby, czy coś podobnego. czyli powoli dojrzewa i uruchamia się u niej samoświadomość wink ma prawie 8 lat.
    • noname2002 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 13:02
      Tak szybko to nie wyrośnie z tego, mój ma tak samo a ma 10lat. Najgorzej spacer z psem, od roku wychodzi ale i tak za każdym razem się upewnia czy teraz on musi. Z pakowaniem się poddałam i sama pakuję, bo tyle jedynek nazbierał za zapominanie, że szok. Na szczęście pamięta o zapisywaniu zadań domowych, o sprawdzianach i co trzeba przynieść-w poprzednich klasach było z tym kiepsko.
      • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 14:31
        noname2002 napisała:

        > Na szczęście pamięta o zapisywaniu zadań domowych, o sprawdzianach

        Mój o sprawdzianach też pamięta. Pamięta by mi za każdym razem oznajmić : wiesz mamo, dzisiaj BYŁ sprawdzian big_grinbig_grinbig_grin .
        Na szczęście z ocenami nie jest źle. Ostatnio dostał 4 bo oczywiście pani ( a raczej układający klucz rozwiązań) nie przyjęli jego toku rozumowania, co mnie wcale nie dziwi, że oni nie przyjęli bo gdyby przyjęli to cała reszta dostałaby pały big_grin
        • jagabaga92 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 14:41
          Ja akurat z zapominalstwem syna nie mam problemów (od początku edukacji raz zapomniał stroju na WF, a pakuje się od początku sam), tylko z "zaraz/chwila/sekundka" (wszystko w wersji wiecznego czasotrwania) i negocjacjami związanymi z tymi "okolicznikami czasu"wink.
          • mik.a77 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 17:43
            Rany dziewczyny, a ja już martwiłam się, że to tylko moje dziecię tak ma - ufff smile Mnie to ciśnienie rośnie w momencie kiedy ja tak się nagadam, nagadam i reakcja zerowa, a mój mąż tylko spojrzy i już dziecię wie co jest nie tak. I powiedzcie mi jak to działa, co? Czy to oznacza że mamy za małą siłę przebicia?
            • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 18:25
              mik.a77 napisała:

              > mój mąż tylko spojrzy i już dziecię wie co jest nie tak. I powi
              > edzcie mi jak to działa, co? Czy to oznacza że mamy za małą siłę przebicia?

              Nieeee. Ćwiczyć trzeba. Kochaniutka stań przed lustrem i patrz, patrz, patrz ... jak lustro pęknie możesz spojrzeć na dziecię. W te pędy wykona twoje polecenie big_grin
              A tak na poważnie, to u nas to działa w drugą stronę. Mąż się nagada a ja nie muszę tongue_out Dziwne nie?
              • 3-mamuska Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 18:38
                Ja zawsze robię tak, no. Coś ogląda to mówię jak bedą reklamy idziesz :się ubrać, zrobić kolacje, umyć zeby.
                Wtedy jak tylko się zaczynaja reklamy idzie albo przypominam miałeś/aś to zrobić.
                Jak się bawi mówię za 10 minut koniec i idziesz się myć.
                I tak z wszystkim.
                Ja z jednej strony rozumiem bo nie da się zostawić danej rzeczy i lecieć od razu.
                -----------------------
                Myśl o tym co mówisz...
                Nie mów tego co myślisz...
              • robitussin Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 23:43
                > A tak na poważnie, to u nas to działa w drugą stronę. Mąż się nagada a ja nie m
                > uszę tongue_out Dziwne nie?

                Dziwne to raczej to, że kilka postów wcześniej napisałaś "Szczerze, nie radzę sobie" wink)
                • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 16:11
                  > Dziwne to raczej to, że kilka postów wcześniej napisałaś "Szczerze, nie radzę s
                  > obie" wink)

                  Słownie sobie nie radzę w rzeczy samej. Groźby( w tym wzrok Bazyliszka) to już inny kaliber tongue_out
                  Ja bym chciała tak: polecenie-wykonanie. Jak w wojsku. Wszystko po kolei wg priorytetów. Pobudka, wstawanie, ubieranie, mycie, śniadanie, wychodzenie ,szkoła, odpoczynek, zajęcia dodatkowe,zadanie domowe, zabawa, kolacja, mycie, czytanie lub oglądanie, spanie. Amen. Orgnung muss sein big_grinbig_grinbig_grin
                  Mój syn natomiast ma tak: wstawanie ( bez pobudki, ubierania i mycia ), śniadanie ( lub obiad od razu), odpoczynek, zabawa, kolacja, raczej oglądanie i spanie wg potrzeb. Pięknie prawda? suspicious
                  • morekac Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 17:47
                    Ja bym chciała tak: polecenie-wykonanie. Jak w wojsku. Wszystko po kolei wg priorytetów. Pobudka, wstawanie, ubieranie, mycie, śniadanie, wychodzenie ,szkoła, odpoczynek, zajęcia dodatkowe,zadanie domowe, zabawa, kolacja, mycie, czytanie lub oglądanie, spanie. Amen. Orgnung muss sein

                    Rekruci są jednak nieco starsi. A ich dowódcy nieco bardziej groźni, wyprani z emocji i bezlitośni.
    • jakw Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 19:39
      jagabaga92 napisała:
      > Zawsze wcześniej ma milion rzeczy do zrobienia
      > i do obejrzenia - np. Wiadomości TVP - ok, ale czas reklam przed sportem i pog
      > odą mógłby wykorzystać na umycie zębów.
      Prawdę mówiąc podejrzewam, że z tych wiadomości właśnie te reklamy są najbardziej dostosowane do 8-9-latka.

      > Tylko mnie do szału doprowadza, że zamiana wiedzy teoretycznej w czyn TYYYYYYYL
      > EEEEE trwa. Wkurzam się i wymyślam konsekwencje niepójścia w ciągu np. 5 sekund
      > do łazienki w celu umycia zębów. Informuję go o tym stanowczym "groźnym" głose
      > m. Skutkuje natychmiast, tylko ja mam wyrzuty sumienia, że wprowadzam wojskowe
      > rozkazy i "terroryzuję" dziecko.
      Bez przesady, wojskowy rozkaz brzmiałby mniej więcej tak: "%&*&*! zęby umyć marsz, ty taki i owaki". A konsekwencją byłoby 30 pompek . wink
      • estragonka Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 22:59
        jakw napisała:

        > A konsekwencją byłoby 30 pompek . wink
        >

        ja sie zastanawialam przez moment czy nie zaczac tego stosowac big_grin jak na treningach - cos nie tak, odmowa wykonania zadania, to 10 pompek. jak sa dyskusje nadal to robisz 20 ... wink
    • robitussin Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 09.11.12, 23:37
      Dzieci starsze, ale scenariusze te same smile
      Nie ma bata - jeśli czegoś nie robią za drugim upomnieniem normalnym głosem, to trzeci raz "drę pysk". Skutkuje. Oczywiście jest obraza i foch, ale mam to w nosie, bo za każdym razem tłumaczę "gdybyś zrobił/a od razu, to nie byłoby problemu". Ale i na to są dziesiątki argumentów, że nie mam racji wink
      Tylko z młodszym mam luz, bo on jako jedyny zatrybił, że fajniej jest, gdy matka się nie żołądkuje, więc te wszystkie "zaraz", "noooo juuuuż" czy "taaaak, wieeeem", słyszę od niego niezwykle rzadko. Po prostu robi to, o co proszę, bez zbędnych komentarzy. Łatwiej mi się z nim porozumieć. Nie wiem z czego to wynika, bo różnica wieku to raptem 3 lata, wychowywani byli tak samo. Pewnie genywink
      • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 17:15
        robitussin napisał:

        > Pewnie genywink
        >
        Geny powiadasz? Kurcze to moje dzieci geny odziedziczyły po obcych big_grin
        Bo młodsza lat trzy też uwielbia zaraza ,a ani ja ani mąż nie mamy problemów z mobilizacją .
        • morekac Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 17:35
          A pewna jesteś, że nie mieliście tego jako dzieci? wink
          • zuzanka79 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 17:59
            Teściowej zapytam może mąż, bo ja nie tongue_out
            Zawsze do wszystkiego pierwsza była i tak mi na szczęście zostało w wielu kategoriach big_grin
    • lejdi111 Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 08:16
      Mój 7 latek ma to samo, Wciąż słyszę zaraz, zaraz. A jak już zaczyna sprzątać np autka to przeradza to się w zabawę. W szkole nie chcę mu się iść do kosza naostrzyć kredkę więc woli do piórnika sad. No i po drodze już czapkę zgubił. Spadła mu z głowy i nie zauważył big_grin. A jak mamy gdzieś wychodzić to zawsze mu się coś przypomni. No i spóźnienie gwarantowane.
      • paliwodaj Re: Jak nie "terroryzować" dziecka? 10.11.12, 16:01
        >Skutkuje natychmiast, tylko ja mam wyrzuty sumienia, że wprowadzam wojskowe rozkazy >i "terroryzuję" dziecko
        problem w tym ze dzieci sa tak madre, ze czuja twoje wyrzuty sumienia i wiedza ze moga sobie pozwolic na wiecej.
        Ja mam 8 latka, dodatkowo 10 latka i 5 latke. 3 dzieci i nie ma miejsca w moich grafiku na 20 minut proszenia aby laskawie dokonal podniesienia samochodu z podlogi , a juz na pewno nie ma miejsca na moje wyrzuty sumienia ze ja z jezykiem na brodzie nie rzucilam sie na podloge by ocalic rece syna od podniesienia tego samochodu.
        Aby rodzina funkcjonowala jakos sprawnie, kazdy na czas poszedl do szkoly, pracy, zajecia musimy miec jakies okresone zasady.
        W kazdym badz razie staramy sie jak mozemy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja