"Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ?

12.11.12, 09:14
Jak wytłumaczyć dziecku (10 lat) różnicę między " podzielić się doraźnie" a " często dawać się wykorzystywać" ?
Aha, póki co - nie chodzi o pieniądze.
Rozumiem - ktoś zapomniał kredek - czasem trzeba pożyczyć; ktoś akurat dziś nie wziął ze sobą II śniadania - podzielić się kanapką; ktoś złapał katar, a nie ma przy sobie chusteczek do nosa - "poczęstować" ze swojej paczki.

Doraźnie.
Ale jak poradzić sobie z "dzieckiem - sępem", które wiecznie nie ma: bibuły, chusteczek, papieru na plastykę, kleju itp. ; które wszystkiego chciałoby spróbować, dostać, a nawet wyłudzić.

Może napiszecie - takich dzieci nie stać, to i "sępią". Może i nie stać, choć czasem na to nie wygląda.

Jak nie być egoistą, a jednocześnie zachować resztki asertywności ?

    • stypkaa Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 12.11.12, 10:32
      Podpinam się, bo też się czasem nad tym zastanawiam.
      U nas czasem pojawia się ta kwestia. Jeśli chodzi o rzeczy typu kredki, klej czy nożyczki - nie mam nic przeciwko. Niech pożycza, byleby on sam też miał z czego korzystać. Jemu też się czasem zdarzy coś zapomnieć do szkoły, więc wiem, że czasem też korzysta z koleżeńskości kolegów. I uważam, że to bardzo dobrze.
      U nas natomiast był problem z jedzeniem, bo jak syn oddawał całe swoje jedzenie/zjadali mu - no to już przestało mi się to podobać. Zdarzały się np. takie sytuacje, że dostał coś do szkoły np. suszone jabłka - potem mi opowiada: mamo - daj mi więcej, bo wszystkim tak smakuje, że dla mnie nic nie zostaje. Raz, drugi, trzeci. W końcu się wkurzyłam i powiedziałam do dziecka: słuchaj, świetnie, że częstujesz kolegów i koleżanki, ale nie może być tak, ze całe twoje jedzenie zjadają inne dzieci, a Ty nic. Jak coś zanosisz - poczęstuj 1, 2 czy 3 osoby, ale resztę zjadasz Ty. Albo kiedyś dałam mu orzechy laskowe i co się okazało: ja nie zjadłem, bo nie lubię (w domu czasem je wink), ale Z., B., etc. bardzo smakowało, więc możesz mi dawać smile
      To chyba nie jest tak, ze jakieś konkretne dziecko ciągle "sępi", natomiast mój syn ma na tyle dobre serce, że dzieli się wszystkim. I ja się z tego cieszę. Ale, jak napisałam powyżej, nie może być tak, że dzieje się to kosztem jego samego. Trochę zdrowego egoizmu jest potrzebne w życiu.
    • mama-ola Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 12.11.12, 10:35
      To dziecko może być po prostu zaniedbane przez rodziców. Samo sobie nie radzi z pamiętaniem, z gromadzeniem rzeczy na lekcję, a rodzice mu nie pomagają.
      Nauczycielka powinna wyłapać taki problem i zapisać dziecku w zeszycie do korespondencji, że ma nosić i co na kiedy.
    • triss_merigold6 Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 12.11.12, 10:39
      Poruszyć sprawę na zebraniu rodziców tj. niech wychowawczyni poruszy. Takie rzeczy każde z dzieci powinno mieć w teczce przynoszonej na początku roku, trzymanej w szafce w szkole i uzupełnianej.
      Chusteczki, papier - u nas jest w klasie, kupowany ze składek.
    • jagabaga92 Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 12.11.12, 10:56
      dawać dziecku ilościowo tyle rzeczy (czy to potrzebnych materiałów/przyborów szkolnych, czy jedzenia), żeby nie miało za bardzo możliwości na dzielenie się tym, co przyniesie do szkoły "na prawo i na lewo". Ewentualnie delikatny nadmiar, żeby nie zostało uznane za sobka. I nauczyć, by wówczas odpowiadało - mogę Ci dać, ale tylko troszkę, bo sam nie mam dużo.
    • mamusia1999 Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 12.11.12, 12:21
      moja mama stosowala rozwiazanie mniej asertywne, a bardziej pragmatyczne. w czasach kartek na mieso (rozwiedziony) ojciec podjadal na wyjazdach narciarskich "moje" kanapki. wiec zaczela robic dwie paczki: jedna dla mnie z wedlina, jedna "dla ojca" z serem edamskim wink

      ktos juz pisal wyzej: jak twoje dzeicie nie bedzie mialo duzego nadmiaru, to moze samodzielnie dojdzie do wniosku, kiedy moze, a kiedy nie moze sie podzielic. w koncu nie ma asertywnosci bez autonomii.

      a swoja droga mozna dyskretnie wychowawcy dac cynk, jesli to jest ciagle to samo dziecko, ktoremu wszystkiego brakuje. moze byc faktycznie ciezka sytuacja mat., ale moze byc tez roztrzepanie latorosli, ktora trzeba przycisnac, zeby zabierala "material" z domu.
    • kanna Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 12.11.12, 12:31
      1. uczyć dzieci w domu "zdrowego" dzielenia się, pokazywać, jak to robić: JA dostałam w pracy czekoladki, więc częstuję wszystkich, ale generalnie one są moje. Jak ktoś chce - ma pytać.
      Pozwalać w domu dziecku na zachowywanie rzeczy , bez konieczności pakowania ich do wspólnej puli - szanować, że może NIE chcieć się dzielić tym, co dostało.

      Jeśli w domu dziecko nie ma przyzwolenia na NIE dzielenie się, trudno mu odmawiać w szkole, kiedy ktoś "sępi".

      2. zasygnalizować problem pani w klasie - ona tez powinna wprowadzić zasady odnośnie dzielenia się.
      • annes67 Re: "Dzieci - sępy" - jak sobie z takimi radzić ? 13.11.12, 08:15
        podepne sie bo widzilam taki problem u mojej znajomej. mimo iz sa i byli zamoznai uczyła dziecko cyganskiego sprytu. po co? ni e wiem. na wyjazd za miasto dziecko zawsze było bez rzeczy na zmiane, jedzenia...bo ciocia napewno da. a jak ni e ,to idz na plaze do tamtych ..ooo..i popros. pożyczała ( bezskutecznie) tez ode mnie kombinerku(!!) i chustke na szyje na kicały sezon. brrr zgroza. jestem uczulona na takie dzieci bo to wina i rodziców. one ich tego uczą. mój ni elubi sie dzielic z sępami ...ma to chyba w genach po mnie.

        tylko w przypadkach losowych jest uczony by podzielic sie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja