Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie)

17.11.12, 02:21
Latem często z mężem i córką bywaliśmy u znajomych mieszkających (wakacyjnie) na drugim końcu naszej dzielnicy. Córka (wtedy lat 6,5- jest z końcówki roku) poznała tam dwie dziewczynki (równolatkę i rok starszą) mieszkające dwa domy dalej; cieszyliśmy się, że dziewczynki bawią się razem, choć od początku było widać, że dziewczynki to typ małych chwalipięt (typu: a my mamy ekstra zabawki, bo nam ciocia z usa przysłała, a ty nie masz takich ładnych ubrań itp.). Niestety pewnego razu nasza córka przybiegła do nas z lalką tych dziewczynek. Tłumaczyła potem, że chciała nam pokazać jaką ona by chciała mieć (lalka też zagraniczna z jakimiś ekstra bajerami). Oczywiście córka została przez nas pouczona, że absolutnie niczego nie wolno zabierać nawet w celu pokazania nam i ruszyliśmy do domu dziewczynek w celu oddania. Po drodze natknęliśmy się na mamę dziewczynek i dwie właścicielki zanoszące się od płaczu. Córka przeprosiła, matka dziewczynek odrzekła, że nic się nie stało i niby wszystko w porządku. W rewanżu zaprosiłam mamę z córkami na wspólne lody, ale niby wyjeżdżały i mama miała zadzwonić po powrocie. Podczas następnej wizyty córka poszła się pobawić i błyskawicznie wróciła, jako powód podała bolący brzuszek. Powód dla nas był wiarygodny, bo kilka dni wcześniej mieliśmy w rodzinie problemy gastryczne. Dopiero dużo później przyznała się, że kiedy przyszła mam dziewczynek powiedziała do nich - "o, złodziejka przyszła" i dziewczynki nie chciały się z nią bawić. Ponieważ znajomi wyjechali nie mieliśmy już okazji pojawiać się w tamtej dzielnicy. We wrześniu córka poszła do pierwszej klasy i niemal pierwszego dnia wszystkie dzieci w klasie wiedziały już, że córka to złodziejka. Mieszkamy w dzielnicy średniego miasta, w naszej dzielnicy mamy tylko jedną szkołę podstawową i jedną klasę. Interweniowaliśmy u wychowawczyni, przedstawiliśmy problem, ta odrzekła, żeby się nie martwić, bo dzieciom szybko przechodzi, będzie miała to na uwadze i wprowadzi dodatkowe ćwiczenia integrujące klasę. Niestety mamy listopad, a napiętnowanie córki co jakiś czas się odzywa. Niby jest ok, ale w tym tygodniu dołączyła po przeprowadzce do klasy nowa uczennica i kiedy córka na przerwie chciała do niej podejść i porozmawiać została uprzedzona przez inne dziewczynki, że córka to złodziejka. Podobno dziś dziewczynki przeszły same siebie,komuś zginęła jakaś gumka i nagadały tej nowej, że to córka ukradła (oczywiście mówiły na tyle głośno, żeby córka słyszała). Córka jest jedynaczką, dziewczynką bardzo nieśmiałą, do tej pory dobrze sobie radzi w szkole, nigdy niczego nikomu nie zabierała, to wydarzenie z lalką było incydentem i wierzę, że po prostu chciała nam "pokazać", skoro młode się tak chwaliły, że w sklepie w Polsce nie można tej lalki kupić. Oczywiście wiem, że zrobiła źle , ale na Boga, przecież to małe dziecko. Dziś kiedy wróciła ze szkoły popłakała się dopiero w domu, gdyby wcześniej w szatni to pogadałabym jeszcze z wychowawczynią, ale teraz w sumie dochodzę do wniosku, że nie wiem z kim już rozmawiać. Z rodzicami dzieci? Było zebranie, ale wtedy akurat temat się uspokoił, więc nie widziałam potrzeby, żeby do tego wracać. Ktoś ma jakiś pomysł albo doświadczenie? Będę wdzięczna za rady.
    • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 08:02
      Czy ta twoja sąsiadka obleciała pół miasta przed swoim rzekomym wyjazdem, pytlując wszem i wobec, jaka to mała, wstrętna złodziejka z tej X? I wszyscy to tak zapamiętali?
      Moim zdaniem dziecko zostało ustawione w roli kozła ofiarnego. Nazywanie jej 'złodziejką' jest tylko wygodnym pretekstem. być może problemy byłyby i bez tego.
      Porozmawiaj jeszcze z wychowawczynią i z pedagogiem szkolnym. Jeśli z rodzicami - to raczej nie ty, a wychowawczyni na zasadzie ' w klasie jest dziecko, które pada ofiarą agresji słownej'.
      Dziecko ma jakąkolwiek przyjazną duszę w klasie? Przyjaciółkę z przedszkola?
      Może zaproście jakieś dziewczynki(najlepiej pojedynczo, maksymalnie po dwie) - z takich, co to specjalnie nie garną się do grupy 'tropiącej złodziei' ? Jeśli dziecko będzie miało wsparcie innych dzieci, powinno być lepiej.
      Ale jeśli sytuacja się nie poprawi - zmieniłabym szkołę.
      • mamam.agda Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 09:14
        Tamta mama nie jest moją sąsiadką, mieszka na drugim końcu naszej dzielnicy. Nie musiała ona oblatywać pół miasta, bo jej młodsza córka jest w klasie z moją, więc podejrzewam, że dziecię wypaplało pierwszego dnia, jak się tylko zobaczyły w klasie.
        W poniedziałek będę rozmawiała z wychowawczynią. Córka przyjaźni się od przedszkola z miłą dziewczynką, równie spokojną jak ona. Niestety tamta dziewczynka w zerówce była odrzucana przez grupę (wychowuje ją babcia, mama cały czas za granicą, ojciec nieznany). Podejrzewam, że dzieci słyszały od rodziców "nie baw się z nią", bo jak już pisałam mieszkam w dzielnicy w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Przyjaciółka córki nie odstaje od rówieśników ani pod względem intelektualnym ani żadnym innym - może jedynie jest zbyt wycofana - boi się odpowiedzieć nawet jeśli zna odpowiedź. Moja córka nie miała takich problemów z odrzuceniem, aczkolwiek nie ma zapędów przywódczych. Jest spokojna, słucha nauczycielek (aż za grzeczna moim zdaniem), wykonuje polecenia, nie dokazuje ale z drugiej strony widzę, że lubi się uczyć, zgłasza się do odpowiedzi. Widzę, że to po prostu taki typ i ma to zdecydowanie po mnie.
        Dziewczynek w klasie córki jest mało (8 na 17 chłopaków). Widzę, że wchodzą w taki wiek, że chłopcy bawią się osobno a dziewczynki osobno. Może gdyby nie było takiej dysproporcji jeśli chodzi o płeć byłoby inaczej. W przedszkolu było inaczej, ponieważ nasze przedszkole jest duże przyjmowało dzieci z całego miasta, było kilka grup. Tamtych dziewczynek od lalki nie znałam, ponieważ były wożone do prywatnego przedszkola. Z tego co córka mówi, że ta, która z nią chodzi do klasy wyraźnie imponuje pozostałym dziewczynkom - ubierana jest do szkoły jak na wybieg, super zabawki nosi do szkoły, chwali się wakacjami w stanach itp. Zawsze ma swoje zdanie, pyskuje i poprawia nauczycielkę, lubi robić to, na co ma ochotę (tak to wygląda z punktu widzenia córki). Żeby nie było niedopowiedzeń - nie mamy kompleksów jeśli chodzi o status materialny czy wyjazdy, sądzę, że córka też nie ma, ale tamta to po prostu "królowa klasy".
        O zmianie szkoły wolę nawet nie myśleć, ponieważ teoretycznie mamy do najbliższej ok 3 km za to jest to jazda 2 autobusami z przesiadką. Córkę zaprowadza i przyprowadza najczęściej babcia, jeśli dojdą dojazdy babcia schorowana po prostu nie podoła. Ja też pracuję w dodatku nie prowadzę, mąż wyjeżdża do pracy grubo przed 7, ta szkoła to jedyna opcja na dziś.
        • jakw Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 09:25
          A zmiana klasy wchodzi w rachubę?
          • mamam.agda Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 09:45
            Nie, jest tylko jedna klasa pierwsza
        • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 10:14
          Nie musiała ona oblatywać pół miasta, bo jej młodsza córka jest w klasie z moją, więc podejrzewam, że dziecię wypaplało pierwszego dnia, jak się tylko zobaczyły w klasie.
          Skoro ta dziewczynka ma status klasowej gwiazdy, to wszystko co powie jest święte. Być może twoja córka miałaby z nią problem nawet bez 'sprawy lalki' (jeśliby nie nazywała jej złodziejką, to wymyśliłaby coś innego), a być może byłaby już w grupie znęcającej się nad kim innym (jeśliby została zaakceptowana przez przywódczynię). Przezwiska i obgadywanie to rodzaj agresji. A dla twojej byłoby chyba znacznie lepiej, gdyby potrafiła wytargać tamtą za loki, nawet za cenę nieodpowiedniego z zachowania... Przynajmniej miałaby spokój.
          Samo nie przejdzie, pani powinna nad tym bardziej popracować, a nie to lekceważyć. Uderz do pedagoga, do psychologa, do dyrekcji. I nie dawaj się zbyć, że 'to nic takiego, przecież one nic nie robią', że 'twoje dziecko zasłużyło na takie traktowanie, przecież to prawda'...
    • jakw Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 08:15
      Tak - należy uświadomić rodzicom dzieci, że ich dzieci znęcają się w szkole nad innym dzieckiem. Jest jakiś pedagog szkolny czy psycholog ? Porozmawiaj jeszcze raz z wychowawczynią : działanie "przejdzie im" w tym przypadku okazało się mało skuteczne.
      Czy wszystkie dziewczynki najeżdżają na twoją córkę czy da się tam wyodrębnić grupę prowodyrek?
      • mamam.agda Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 09:16
        Pedagog szkolny jest, z tym, że przez pierwsze dwa miesiące na L4 (wypadek losowy). Jak już pisałam jest spora dysproporcja dziewczynki - chłopcy (8 dziewczynek, 17 chłopców).
        • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 09:31
          Każda szkoła ma jeszcze 'swojego' psychologa w poradni szkolno-pedagogicznej. Może spróbuj uderzyć do niego. Widać, że u was utworzyła się grupa z klasową gwiazdą i ofiarami. Samo to tak nie przejdzie.
          Ech, być może rzeczywiście trochę to wynika z małej ilości dziewczynek - aczkolwiek nie jest tak, że dziewczynki z definicji muszą sobie dogryzać.
          • mamam.agda Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 09:51
            No niestetyuncertain
    • baszysta Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 11:49
      >że dziewczynki to typ małych chwalipięt (typu: a my mamy ekstra zabawki, bo nam ciocia z usa przysłała, a ty nie masz takich ładnych ubrań itp.)
      >lalka też zagraniczna z jakimiś ekstra bajerami)
      >po prostu chciała nam "pokazać", sk
      >skoro młode się tak chwaliły, że w sklepie w Polsce nie można tej lalki kupić
      >Tamtych dziewczynek od lalki nie znałam, ponieważ były wożone do prywatnego przedszkola. Z tego co córka mówi, że ta, która z nią chodzi do klasy wyraźnie imponuje pozostałym dziewczynkom - ubierana jest do szkoły jak na wybieg, super zabawki nosi do szkoły, chwali się wakacjami w stanach itp. Zawsze ma swoje zdanie, pyskuje i poprawia nauczycielkę, lubi robić to, na co ma ochotę (tak to wygląda z punktu widzenia córki)

      >Żeby nie było niedopowiedzeń - nie mamy kompleksów jeśli chodzi o status materialny czy wyjazdy, sądzę, że córka też nie ma, ale tamta to po prostu "królowa klasy".

      czy aby na pewno?

      to kup corce jakas ekstra lalke do klasy i taką aby byla niedostępna w stanach (i tej co mieszka z babcia0 niech tez troche poszpanują, jaki to problem, przeciez nie macie kompleksow jesli chodzi o status materialny.
      • maminka-li baszysta 17.11.12, 11:59
        Daruj sobie.
        Po co wyjeżdżasz z tą kpiną ?
      • wioskowy_glupek Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 13:28
        To, że nie ma kompleksów nie znaczy że ma kasę na zbytki... w postaci wypasionej zabawki.
    • b-b1 Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 12:27
      Sprawę poruszyłabym na zebraniu przy wszystkich rodzicach-wszak nie macie nic do ukrycia.
      Na zebraniu będzie również mama "okradzionej" dziewczynki-prawda? Będzie mogła potwierdzić Twoją opowieść.
      Opowiedziałabym rodzicom całą sytuację i poprosiła o wsparcie/pomoc w niwelowaniu napiętnowania córki. Nie masz nic do stracenia, wszak do innej klasy przenieść nie możesz.
    • dianami Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 12:56

      a może jednak jesteś zazdrosna i twoja córka także? A na marginesie - sześcioletnie dziecko które nie wie, że nie zabiera się bez pozwolenia rzeczy innych osób, czyli się NIE KRADNIE?
      • angazetka Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 17.11.12, 13:21
        Tak, to bardzo pomocne, doprawdy.
      • maminka-li Zazdrość 17.11.12, 13:28
        Cóż Was obchodzi czy autorka wątku jest zazdrosna czy nie ?
        Ma problem, krzywdzą w szkole jej córkę i prosi o pomoc !
        Dziwimy się dzieciom, że są okrutne i dokuczają sad nie ma co się dziwić skoro tutaj dorośli ludzie byleby błysnąć patrzą jak dokopać leżącemu a to jest tylko wirtualny świat to co dopiero w klasie gdzie chce się zaznaczyć swoją pozycję na tle grupy.

        Do autorki wątku smile
        Nie będę oryginalna bo takie rady padały już wcześniej wink porozmawiaj z nauczycielką i pedagogiem szkolnym i wspólnie przeprowadźcie rozmowę z rodzicami !

        Trzymam kciuki smile
        • verdana Re: Zazdrość 17.11.12, 15:13
          Idź do wychowawczyni, powiedz, ze sprawa robi sie poważna, ze chciałabyś wiedzieć, co zamierza zrobić w tej sprawie. Jeśli nie pomoze, poszłabym do dyrektorki - dziecko jest przesladowane i to świadomie, niestety sprawa jest nakrecana też przez rodziców. Chcesz wiedzieć, co szkoła zamierza w tej sprawie zrobić.
          Jesli nic nie osiągniesz zawiadom kuratorium, ze szkoła nie reagije na mobbing.
          • mamaptifurka Re: Zazdrość 17.11.12, 19:39
            Popieram normalne wypowiedzi. To jest Twoja córka i walcz o Jej dobre imię. Jeżeli jest problem z pomocą ze strony wychowawczyni to zadzwoń do kuratorium i poproś o radę przecież to jest anonimowe, a być może ktoś pomoże. Nie jestem pewna czy rozmowa na zebraniu coś da, bo znając życie nie za bardzo przejmą się to sprawą twierdząc, że to nie ich dziecko (mam nadzieję, że się mylę). A może być mogła w jakiś dzień sama odebrać córkę ze szkoły i porozmawiać z tą "księżniczką" może będzie wtedy z mamą i spytać się im o co chodzi i niech Tobie powiedzą prosto w oczy co im na sercu leży. A być może to właśnie tamta dziewczynka Twojej córce czegoś zazdrości i aby sobie odbić szykanuje Twoją córkę.
            • morekac Re: Zazdrość 18.11.12, 07:42
              A może być
              > mogła w jakiś dzień sama odebrać córkę ze szkoły i porozmawiać z tą "księżnicz
              > ką" może będzie wtedy z mamą i spytać się im o co chodzi i niech Tobie powiedzą
              > prosto w oczy co im na sercu leży. A być może to właśnie tamta dziewczynka Two
              > jej córce czegoś zazdrości i aby sobie odbić szykanuje Twoją córkę.

              Niczego nie zazdrości, prawdopodobnie znalazła sobie 'łatwą' ofiarę. Rozmowa w szatni z mamą raczej nic nie da, jeszcze się oburzy, że jej dziecko jest niewinnie napastowane i przecież 'ta mała to rzeczywiście złodziejka'. Przynajmniej tak sądzę po reakcji owej mamy na jej widok czas temu jakiś.
          • monikar26 Re: Zazdrość 16.12.12, 22:20
            Podpisuję się pod Verdaną. Z opisu wynika, że dziewczynka szykanuje Twoją córkę, bo taki przykład wyniosła z domu - jeżeli mamusia tamtej powiedziała na Twoją córkę "złodziejka", to dziewczynka tylko kopiuje słowa matki. Tu szkoła powinna zainterweniować - jeżeli nie wychowawczyni, to dyrektor (koniecznie napisz pismo, w 2 egzemplarzach, żeby potwierdzili Ci przyjęcie pisma - bez tego małe szanse na zajęcie się sprawą przez dyrekcję). Szkoła powinna zareagować na agresję słowną i szykanowanie słabszych, ale wszystko musi być na piśmie…
            Ktoś napisał, żeby kupić córce coś wypasionego - nic bardziej błędnego - jedna lalka wiosny nie czyni - nawet jeśli będzie najlepsza, to agresorka zaraz wymyśli coś i takie lalki będą już niemodne, a zacznie się moda na coś innego . Dodatkowe, co możesz teraz zrobić, to zapraszać do domu koleżanki córki z klasy – najlepiej te nie związane z grupą trzymającą władzę.
      • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 18.11.12, 07:33
        A na marginesie - sześciole
        > tnie dziecko które nie wie, że nie zabiera się bez pozwolenia rzeczy innych osó
        > b, czyli się NIE KRADNIE?
        Jak myślisz, dlaczego np. to nie 6-latki nie przystępują do pierwszej spowiedzi i dotyczy to dopiero 9-latków?
        • monika19782 Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 18.11.12, 12:52
          Nie rozmawiaj z jej matka bo to nic nie da. Szkoła powinna załatwić sprawę. Porusz sprawe na zebraniu w obecności rodziców opisz dokładnie całą sprawę, wręcz zawstydź tamta matkę że utwierdziła córkę w opinii że twoja jest złodziejką. Może jak inni rodzice zobacza jaka jest geneza problemu porozmawiaja z rodzicami. Jednocześnie tłumacz córce że ma się bronić i na każda zaczepke odpowiadać że to nie prawda ewentualnie mówić wychowawczyni. Jak w klasie mojej córki gdzie było tez mało dziewczynek i tez ciagle były jakieś konflikty, cos sie działo wychowawca zostawiał wszystkie zainteresowane po lekcji i wyjaśniała sprawe do źródła, najbardziej skonfliktowane dziewczynki sadzał w jednej ławce i dawał do wykonania wspólne zadania gdzie siłą rzeczy musiały sie dogadać, takie postepowanie przyniosło efekty. Porozmawiaj jeszcze raz z wychowawcą i z rodzicami na zebraniu.
          • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 18.11.12, 13:27
            wręcz
            > zawstydź tamta matkę że utwierdziła córkę w opinii że twoja jest złodziejką.
            Toż tamta mama też zastosowała jakże pedagogiczną metodę zawstydzania...
            Ogólnie to bez sensu, a na pewno zantagonizuje tamtą mamę - raczej nie będzie chętna do współpracy. Jedyne co mogłoby pomóc, to porozmawianie bez świadków (a zwłaszcza dzieci) w 4 oczy. I naprawdę mam wrażenie, że jednak lepsze byłoby zajęcie się sprawą przez pracowników szkoły...
        • majerasek Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 22.11.12, 20:56
          morekac napisała:

          > A na marginesie - sześciole
          > > tnie dziecko które nie wie, że nie zabiera się bez pozwolenia rzeczy inny
          > ch osó
          > > b, czyli się NIE KRADNIE?
          > Jak myślisz, dlaczego np. to nie 6-latki nie przystępują do pierwszej spowied
          > zi i dotyczy to dopiero 9-latków?
          >
          No tak bo przecież kościelni sa psychologami dziecięcymi i wiedzą,ze w wieku 9 lat to juz zdaja sobie sprawe....prosze Cie nie rozśmieszaj mnie.Wracając do meritum nie wazne dlaczego zabrała ....jesli jednak mówi,ze chciala pokazac to mama powinna wierzyc i miec zaufanie do dziecka.Jesli sie to zdarzyło po raz pierwszy i ostatni to nie ma problemu.
          • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 22.11.12, 23:12
            Teraz komunię przesuwają do III klasy, bo dzieci są za mało dojrzałe...
            • majerasek Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 23.11.12, 17:46
              morekac napisała:

              > Teraz komunię przesuwają do III klasy, bo dzieci są za mało dojrzałe...
              Twoja teoria mnie bawismile)
              A czy uważasz,ze tresci ,ktore przekazuja dzieciakom są dla nich zrozumiale??
              Sama spowiedź choćby,uważasz,ze nawet 10 lat to juz czas na to?Te dzieci nie maja pojecia o co w tym chodzi.A mieszanie problemow wychowawczych z religia i spowiedzią...w zerówce na religii moja corka uslyszala,ze mA bOGA KOCHAC BARDZIEJ OD RODZICOW I TO JA PRZEROSLO tak samo jak tresci zdawane do komunii wyklepala z pamieci i tyle.
              • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 24.11.12, 09:57
                I tak uważam, że za wcześnie.
      • asia_i_p Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 18.11.12, 15:19
        Ale ktoś, kto jednorazowo ukradł, nie jest złodziejem. Złodziej to raczej rodzaj zawodu, sygnalizuje powtarzalność czynności - większość ludzi ma za sobą epizod przywłaszczenia czegoś w dzieciństwie.

        Konsekwencje, jakie to dziecko cierpi, są całkowicie niewspółmierne do winy. Poza tym, te dziewczynki, które jej dokuczają, nie wiedzą, że postępują źle, że wykluczenie, przemoc werbalna to też przemoc - gdzie i kiedy się je tego nauczy, jeśli nie teraz, kiedy to robią?

        Zostawienie sprawy tak, jak jest, jest ze szkodą dla wszystkich dzieci, nie tylko córki autorki wątku.
    • qwsd Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 20.11.12, 21:40
      Czy istnieje możliwość, by zaprosić koleżankę do Was do domu na wspólna zabawę?
      Niech pobawia sie razem już jako koleżanki z klasy a nie tylko wakacyjne.
      W innym niż szkoła otoczeniu, zmieniają sie relacje i wówczas temat "złodziejstwa " może przestać być aktualny.
      Porozmawialabym z matka tej dziewczynki na zasadzie ze pomiędzy naszymi córkami jest jakiś konflikt i może wspólna zabawa po lekcjach go załagodzi.

      • gajmal Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 21.11.12, 08:18
        Zawsze można matce dziewczynki szkalującej powiedzieć, że jeżeli nie wytłumaczy córce, że tak dłużej być nie może to wytoczysz jej matce proces cywilny o zniesławienie!!! Bo zgodnie z prawem polskim takie zachowanie jest karalne.
        Powinno poskutkować
        • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 21.11.12, 22:44
          Tak, i z pewnością sprawi to, że dziewczyny się polubią i nie będzie szykan. Będą - nazywanie złodziejką to najmniejszy problem.
    • jagabaga92 Klin klinem;-) 21.11.12, 12:34
      Zafunduj córce bluzeczkę z dużym nadrukiem typu: "Ania L. z IVa uważa, że jestem złodziejką" (imię i klasę dopasuj do rzeczywistości). Ani L. szybko mina zrzednie.
      • morekac Re: Klin klinem;-) 21.11.12, 22:46
        I trzeba mieć cholernie dużo dystansu do siebie i cholernie mocną samoocenę, żeby w czymś takim pójść do szkoły. Dla nieśmiałego dziecka to będzie straszne.
        • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 08:00
          Skoro u dziewczynki coś takiego "nie przejdzie", proponuję inna metodę: pogadanie sobie z dziewczyną na osobności. Zawsze to skutkowało! Przepraszam za "przykład", ale zdanie "Nogi ci z dupy powyrywam, jak się nie odpieprzysz od mojej córki!!" przyniesie skutek natychmiastowy. Będzie na osobności, dziewczę świadków nie będzie miało, więc pod żaden paragraf nie podpada. A gdyby jeszcze zrobił to ojciec dziecka, to problem zniknie z minuty na minutę.

          Sorki, ale w opisanym przypadku wiara w to, że wychowawca, dyrektor, pedagog, psycholog, mamusia tamtej dziewczyny pogadankami załatwią sprawę, to naiwność. Prędzej tamta zaszczuje córkę autorki wątku, niż dorośli mądrymi pogadankami coś wskórają.
          • atteilow Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 08:44
            "Nogi ci z dupy powyrywam, jak się nie odpieprzysz od mojej có
            > rki!!" przyniesie skutek natychmiastowy. Będzie na osobności, dziewczę świadków
            > nie będzie miało, więc pod żaden paragraf nie podpada.

            Myślisz, że tylko z braku świadków nie podpada to pod żaden paragraf? Podpada, to sa groźby karalne i to doroslego wobec dziecka, najgorszy pomysł jaki moze być. Samo dziecko jest świadkiem, moze być przesluchiwane i skladać zeznania w sadzie. Przestępstwa wobec dzieci dzieją się właśnie bardzo często bez innych świadków, co nie umniejsza ich wagi przestępstwa.
            • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 08:58
              Samo dziecko jest świadkiem, moze być przesluchiwane i skladać zeznania w
              > sadzie. Przestępstwa wobec dzieci dzieją się właśnie bardzo często bez innych ś
              > wiadków, co nie umniejsza ich wagi przestępstwa.

              Przepraszam bardzo, ale czy dziewczyna jest w porządku? Czy nie popełnia przestępstwa szykanując koleżankę? Córka autorki tez jest świadkiem przestępstwa popełnianego prze tamta dziewczynę, są i inni świadkowie, mogą składać zeznania i co z tego? Nikt z powodu lalki do sądu nie pójdzie, a efekt jest taki, że dziewczynka jest ofiarą i cierpi.


              najgorszy pomysł jaki moze b
              > yć.

              Może i najgorszy, ale za to skuteczny. Tak to później jest, że każdy cacka się z przestępcami i potem w dorosłym świecie mamy tego skutki. I poszkodowany musi udowadniać, że nie jest wielbłądem. Jak z natury jestem grzeczna i ugodowa, tak uważam, że w pewnych sytuacjach miejsca na grzeczność nie ma.
              • atteilow Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 09:11
                To pierwsze to spór miedzy dziećmi z jakimiś elementami szykanowania, to drugie co ty zaproponowałaś to grożenie uszkodzeniem ciała i to przez doroslego 6 letniemu dziecku. Nie ma w ogóle skali porownawczej. Ciebie za takie cos moze skazać sąd, dziecka za konflikt z koleżanka nikt nie skaże.
                • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 09:44
                  >Ciebie za takie cos moze skazać sąd

                  Co najwyżej parę złotych grzywny (max. 100zł) i to pod warunkiem, że rodzice dziewczyny w ogóle poszliby z tym do sądu. Ale jesli poszliby, warto byłoby zapłacić dla świętego spokoju własnego dziecka. Bo takowy na pewno by zapanował.
                  A rodzice dziewczyny tez by od sądu conieco usłyszeli. Ba, nawet mogłabym sama założyć sprawę o szykanowanie własnego dziecka.
                  • atteilow Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 10:23
                    Jak już to 100 dziennych stawek w wys. jakiejs tam, czyli moze nawet kilka tysięcy. Dodatkowo masz juz nieczyste akta.
                    Bardzo sobie to upraszczasz i myslisz, że postraszenie malej zagwarantuje świety spokój. Ale kiedy przyjdzie Ci sie zmierzyc nie z dzieckiem tylko jej rodzicami, prawnikiem i sądem zaczniesz inaczej do tego podchodzić.
                    • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 10:33
                      > Jak już to 100 dziennych stawek w wys. jakiejs tam, czyli moze nawet kilka tysi
                      > ęcy. Dodatkowo masz juz nieczyste akta.
                      > Bardzo sobie to upraszczasz i myslisz, że postraszenie malej zagwarantuje świet
                      > y spokój. Ale kiedy przyjdzie Ci sie zmierzyc nie z dzieckiem tylko jej rodzica
                      > mi, prawnikiem i sądem zaczniesz inaczej do tego podchodzić.

                      Też tak kiedyś myślałam, że sądy to sprawiedliwość, że jeśli idzie się do sądu w roli oskarżonego, a juz nie daj Boże wyrok, to żyje się z piętnem do końca swoich dni - albo za kratami, albo z kolosalnym kredytem do spłacenia zaciągniętym na zapłacenie grzywny. Jednakże w ostatnim czasie zobaczyłam, jak to wszystko działa i stąd takie, a nie inny mój "światopogląd" nt. organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Wiem, że nie taki powinien być... Ale to nie moja wina, że taki jestsad.
              • jakw Re: Klin klinem;-) 24.11.12, 09:20
                jagabaga92 napisała:
                > Przepraszam bardzo, ale czy dziewczyna jest w porządku? Czy nie popełnia przest
                > ępstwa szykanując koleżankę?
                No to może lepiej zawiadomić prokuraturę nt znęcania się psychicznego nad dzieckiem? Zostanie przesłuchana cała klasa i pani nauczycielka - świadków będzie wystarczająco dużo.
            • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 09:10
              > "Nogi ci z dupy powyrywam, jak się nie odpieprzysz od mojej có
              > > rki!!"

              Zawsze można ugrzecznić swoją wypowiedź i "powyrywanie nóg z dupy" zastapić "Inaczej sobie porozmawiamy"wink. Ważne, żeby młoda wyraźnie odczuła powagę sytuacji.
              • ewasuwek Re: Klin klinem;-) 28.05.13, 12:55
                ciekawe, czy byłabyś taka cwana w stosunku do tatusia dziewczynki...
          • menodo Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 09:42
            " Przepraszam za "przyk
            > ład", ale zdanie "Nogi ci z dupy powyrywam, jak się nie odpieprzysz od mojej có
            > rki!!" przyniesie skutek natychmiastowy."


            Jeśli w ten sposób rozwiązujesz problemy między dziećmi, radziłabym uważać na własne nogibig_grin
            Nigdy nie masz pewności, jak zareaguje zastraszane dziecko i jego rodzice.

            Moja córka powiedziałaby Ci, że nie masz prawa mówić do niej w ten sposób i że się ciebie nie boi, a ja bym użyła dostępnych środków prawnych, aby Ci to udowodnić. Ale kroniki policyjne pełne są dowodów na to, że za chamskie zachowanie wobec cudzego dziecka, stosunkowo łatwo można dostać w ryj.
            • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 09:49
              >Ale kroniki policyjne pełne są dowodów na to, że za chamskie zachowanie wobec cudzego dziecka, stosunkowo łatwo można dostać w ryj.

              ...czyli jednak nie tylko ja mam takie pomysływink...

              No właśnie - młoda chamsko zachowuje się względem koleżanki, a więc "cudzego dziecka", dlatego "łatwo może dostać" - nie w ryj, ale "do wyobraźni". Jasne, zawsze można psychologa poprosić o pogadankę...
            • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 10:03
              nie masz prawa mówić do niej w ten sposób i że
              > się ciebie nie boi

              Najprawdopododniej odpowiedziałabym BARDZO spokojnie, acz stanowczo "Kochana, ty wcale nie musisz się mnie bać. Najważniejsze, żebyś raz na zawsze odczepiła się od mojej córki i nie oskarżała jej o złodziejstwo, bo złodziejką nie jest. O nic więcej mi nie chodzi. Zajmij się swoim ślicznym noskiem, a jej daj spokój. RAZ NA ZAWSZE, ok?!"

              Nie wierzę, że 7-letnie dziecko miałoby tupet i odwagę dyskutować dalej. Za mało doświadczenia ma we współczesnym świecie.
              • atteilow Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 10:46
                Ale dziecko opowiedziałoby o zdarzeniu swoim rodzicom i jeśli oni maja "więcej doświadczenia we współczesnym świecie" od ciebie, to skończy sie twoje cwaniakowanie.
                • jagabaga92 Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 10:59
                  A co jest złego w zdaniu "Inaczej sobie porozmawiamy" (kilka minut po wpisaniu kontrowersyjnego zdania o nogach powyrywanych z dupy ugrzeczniłam swoją wypowiedź).
                  Czy jest ono groźbą uszkodzenia czegokolwiek będącego jej własnym dobrem cielesnym lub materialnym? Nie sądzę.

                  > Ale dziecko opowiedziałoby o zdarzeniu swoim rodzicom

                  Jeśli dziewczyna miałaby takie życzenie, mogłabym nawet porozmawiać z nią przy jej rodzicach. Nie byłoby problemu. Może nawet zaproponowałabym to młodej, gdyby "zagroziła" poskarżeniem się rodzicom.

                  Jedno wiem na pewno: w podobnej sytuacji nie prosiłabym osób postronnych (nauczyciele, psycholog) o interwencję. Działałabym na własną rękę.
                  • matizka Super z tym ojcem! 22.11.12, 12:09
                    Ale w tym mailu jest jeden rewelacyjny pomysł! Włączenie ojca - czy to do rozmowy z dzieckiem, czy rodzicami czy nauczycielką!

                    Dawno już zauważyłam, że sam fakt zainteresowania się sprawą przez ojca potrafi zdziałać cuda - np. pani nauczycielka już nie twierdzi, że mama czy dziecko wyolbrzymiają problem! (czy wręcz w podtekście histeryzująsad)
                    • jagabaga92 Re: Super z tym ojcem! 22.11.12, 12:29
                      > Dawno już zauważyłam, że sam fakt zainteresowania się sprawą przez ojca potrafi
                      > zdziałać cuda - np. pani nauczycielka już nie twierdzi, że mama czy dziecko wy
                      > olbrzymiają problem!

                      W sposób, jaki zaproponowałam, przed laty ojciec mojego męża wybawił go od nękania przez starszych kolegów (popychanki, wyłudzenia drobnych kwot). W dzisiejszych czasach z opowieści znajomych wiem, że sposób nadal jest skuteczny, gdy trzeba interweniować w poważniejsze konflikty między dziećmi (głównie w sytuacjach, gdy jedno dziecko z drugiego czyni kozła ofiarnego i zneca się nad nim psychicznie)
                      A co do zaangażowania ojca w sprawy szkolne, to również zauważyłam, że tata potrafi zdziałać cuda (u mnie wystarczyły 2 tatusiowe zdania skierowane do zakonnicy uczącej religii i skończyły się "szykany w białych rękawiczkach" za to, że dziecko chodzi na msze do innego kościoła). Moje interwencje u siostry na nic się zdawały.
                      • morekac Re: Super z tym ojcem! 22.11.12, 16:37
                        Nawet jeśli po takiej akcji dziecko przestałoby nazywać ją złodziejką, ma jeszcze mnóstwo innych sposobów na 'uprzyjemnienie życia." Bez nazywania jej złodziejką.
                        Być może tatuś rzeczywiście będzie skuteczniejszy w przypadku wizyty u grona pedagogicznego.
                      • morekac Re: Super z tym ojcem! 22.11.12, 19:51
                        Jagabaga. ale problem nie wynika tylko z nazywania dziecka złodziejką i z tego, że jedno znęca się nad drugim. Tu prawdopodobnie problem polega na tym, że jest jedno dziewczę, które rządzi + jej otoczenie, bezkrytycznie wpatrzone + 2 outsiderki ( i tak dobrze, że dwie, a nie jedna), tępione przez grupę. I nie rozwiąże się tego problemu łapiąc przywódczynię w ciemnym kącie i nacierając jej uszu i zabraniając używać tego słowa. Bo naprawdę słowo 'złodziejka' może już nigdy nie paść - ale dziewczynkom wcale się przez to nie polepszy.
                        • jagabaga92 Re: Super z tym ojcem! 22.11.12, 20:28
                          No to może druga część zdania poskutkuje, gdyby dobitnie powiedziało się młodej, żeby od...czepiła się raz na zawsze.

                          prawdopodobnie problem polega na tym, że jes
                          > t jedno dziewczę, które rządzi + jej otoczenie, bezkrytycznie wpatrzone + 2 out
                          > siderki ( i tak dobrze, że dwie, a nie jedna), tępione przez grupę. I nie rozwi
                          > ąże się tego problemu łapiąc przywódczynię w ciemnym kącie i nacierając jej usz
                          > u i zabraniając używać tego słowa.

                          jeśli faktycznie o to chodzi, to ten problem rozwiąże się sam. Bo już niedługo stado zacznie odwracać się od przywódczyni.
                          • morekac Re: Super z tym ojcem! 22.11.12, 22:59
                            Bo już niedługo
                            > stado zacznie odwracać się od przywódczyni.
                            Za niedługo to można mieć zjechane nerwy. Poza tym nadal pozostać ofiarą klasy - nawet jeśli przywódczyni się zmieni.
                          • jakw Re: Super z tym ojcem! 24.11.12, 09:25
                            jagabaga92 napisała:
                            > jeśli faktycznie o to chodzi, to ten problem rozwiąże się sam. Bo już niedługo
                            > stado zacznie odwracać się od przywódczyni.
                            Co nie znaczy, że ofiary ulegną zmianie.
              • jakw Re: Klin klinem;-) 24.11.12, 09:35
                jagabaga92 napisała:

                > nie masz prawa mówić do niej w ten sposób i że
                > > się ciebie nie boi
                >
                > Najprawdopododniej odpowiedziałabym BARDZO spokojnie, acz stanowczo "Kochana, t
                > y wcale nie musisz się mnie bać. Najważniejsze, żebyś raz na zawsze odczepiła s
                > ię od mojej córki i nie oskarżała jej o złodziejstwo, bo złodziejką nie jest. O
                > nic więcej mi nie chodzi. Zajmij się swoim ślicznym noskiem, a jej daj spokój.
                > RAZ NA ZAWSZE, ok?!"
                >
                > Nie wierzę, że 7-letnie dziecko miałoby tupet i odwagę dyskutować dalej. Za mał
                > o doświadczenia ma we współczesnym świecie.
                Po czym może przyjśc do ciebie tatuś dziewczynki i zapowiedzieć, z użyciem równie miłych słówek cedzonych przez zęby, że masz się odczepić od jego córki raz na zawsze, a każde twoje słowo do niej zostanie zgłoszone do prokuratury jako próba zastraszania.
                Nie lepiej od razu porozmawiać z rodzicami tamtego dziecka? Przecież jest całkiem możliwe, że dręczenie innych dzieci przez ich córkę wcale nie byłoby przez nich akceptowane.
          • majerasek Re: Klin klinem;-) 22.11.12, 20:59
            jagabaga92 napisała:

            > Skoro u dziewczynki coś takiego "nie przejdzie", proponuję inna metodę: pogadan
            > ie sobie z dziewczyną na osobności. Zawsze to skutkowało! Przepraszam za "przyk
            > ład", ale zdanie "Nogi ci z dupy powyrywam, jak się nie odpieprzysz od mojej có
            > rki!!" przyniesie skutek natychmiastowy. Będzie na osobności, dziewczę świadków
            > nie będzie miało, więc pod żaden paragraf nie podpada. A gdyby jeszcze zrobił
            > to ojciec dziecka, to problem zniknie z minuty na minutę.
            >
            > Sorki, ale w opisanym przypadku wiara w to, że wychowawca, dyrektor, pedagog, p
            > sycholog, mamusia tamtej dziewczyny pogadankami załatwią sprawę, to naiwność. P
            > rędzej tamta zaszczuje córkę autorki wątku, niż dorośli mądrymi pogadankami coś
            > wskórają.
            > Nie wolno załatwiać takich spraw na osobności bo mozna miec DUUUUUUZE problemy.Jest to niedopuszczalne .Sprawe mozna zalatwic,ale w obecnosci nauczyciela lub rodzica.
    • tititu Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 22.11.12, 13:09
      Rozmawiaj z wychowawczynią, pedagogiem. Powiedz, że sytuacja jest coraz poważniejsza, szykany nie mijają. Może nauczycielka lub pedagog wzięłaby na siebie mediacje z matką i córką, które tak nazywają Twoje dziecko?
      W każdym razie nie zostawiaj tego, bo minie. W tym wieku nie mija a tylko się rozkręca. A potem w liceum dziecko powie Ci, że to był najgorszy okres w jej życiu.
    • ga-ti Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 22.11.12, 22:44
      Możesz żądać konfrontacji z rodzicami dziecka w obecności wychowawcy i pedagoga, a nawet dyrekcji. W szkole mego dziecka w trudnych przypadkach prowadzone są takie rozmowy. Macie świadków rozmowy, są osoby "postronne", nie zaangażowane uczuciowo, emocjonalnie, specjaliści. Tamta matka może nie będzie sie czuła taka pewna wink
      Można też zorganizować konfrontację z rodzicami, dziećmi, pedagogiem, wychowawcą, ale chyba lepiej zacząć od samych rodziców.
      Jednak najpierw musisz wtajemniczyć w problem wychowawcę i pedagoga, może na początek sama porozmawiaj z wych., ped, dyrekcją, bez tamtych rodziców, przedstaw sprawę, opisz jak widzisz sytuację w klasie, kto dowodzi, kto sie słucha i kto jest szykanowany. Możesz zażądać wejścia do klasy psychologa (jeśli nie ma w szkole to jest w poradni, pod którą szkoła podlega), który przyjrzy się relacjom klasowym, podejmie "działania naprawcze".

      Może poszukaj innych koleżanek, trochę niemożliwe, żeby wszystkie były pod takim wpływem tej jednej. Zaproś do domu, na innym gruncie, z dala od przywódczyni może dzieciaki będą się razem bawiły.

      Jedno jest pewne, musisz działać! Twoje dziecko samo sobie nie poradzi!
      • ga-ti Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 22.11.12, 22:50
        A jeśli wykorzystasz wszelkie sposoby na prawidłowe, poprawne politycznie, uznane za zgodne z prawem sposoby i poprawy nie będzie, pozostanie tylko wyjście podane przez Jagę.
        Wiem, że nie zgodne z prawem, brutalne i w ogóle, ale wiem też, że skuteczne jak mało co. Tylko musisz to zrobić sprytnie uncertain
        No niestety, ale coraz częściej przestępcy czują się bezkarni, poczynając już od dzieciaków, które mają przyzwolenie od rodziców i nauczycielowi śmieją się w twarz. Moim zdaniem to niczego dobrego nie wróży uncertain
        • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 22.11.12, 23:11
          Przepraszam bardzo, ale o jakich przestępcach mówisz? O dziewczynce, która gwiazdorzy? Czy może o tych, które podziwiają?
          A to, że 7-latka, która straciła czasowo lalkę nazywa inną złodziejką, to też nie jest przestępstwo. Skoro nie piętnuje się 7-latek zabierających cudze rzeczy jako złodziei, to nie wymagajmy od dziewczynki w tym samym wieku, żeby rozróżniała takie niuanse, jak to, czy zabranie jej lalki jest kradzieżą czy nie oraz żeby znała się na psychologii dziecięcej. Tamta dziewczynka może mieć żal o zabranie wtedy tamtej lalki i trudno jej amputować pamięć oraz twierdzić, że nie ma prawa być zła. Tamta mama zamiast starać się załagodzić sprawę, zapewne nieco podgrzała atmosferę, ale przede wszystkim szkoła trochę za mało reaguje na powstawanie takich niezdrowych układów w klasie.
          • ga-ti Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 23.11.12, 00:00
            Lalkę oddała, przeprosiła, wytłumaczyła, zaprosiła na lody. Rozumiem, że właścicielka laki mogła płakać, zezłościć się, mieć żal itp. No ale chyba sprawa została załatwiona i moim zdaniem całkiem ok. Rozumiem też, że zabranie lalki może być silnym przeżyciem, zniechęcającym do dalszego koleżeństwa. No i ok, nie zmusisz nikogo, by lubił twoje dziecko.
            Ale chyba sytuacja potoczyła się za daleko? Nazywanie dzieciaka złodziejem, oskarżanie o kradzież w każdej możliwej okoliczności, podburzanie innych dzieciaków, według mnie przesada i to duża. I myślę, że to nie jest gwiazdorzenie typu mam fajny ciuch, gadżet, zabawkę od cioci z USA, ale to jest szykanowanie drugiego człowieka, nie na zasadzie:patrzcie jaka ja jestem fajna, a - patrzcie jaka ona jest zła.
            Mówię o przestępcach dorosłych, którzy często są bezkarni, bo inni - pokrzywdzeni, świadkowie - nie chcą nic zrobić, ingerować, zeznawać, przeciwstawić się, bo 'system' w wielu przypadkach bardziej chroni przestępce niż poszkodowanego, itp.
            A w tym przypadku bezkarny jest dzieciak, bezkarni jego rodzice nakręcający sytuacje i pewnie dumni z faktu posiadania tak rezolutnego dziecka, winna jest szkoła za swoją opieszałość, zamykanie oczu, bagatelizowanie problemu, pozwolenie by sprawa się rozkręcała, a nie zduszenie w zarodku.
            No niestety znam słodkie aniołki, które potrafią 'wbić szpilę' tak, że niejednemu dorosłemu by do głowy nie przyszło, że tak można i że one są do tego zdolne.
            • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 23.11.12, 00:19
              Tylko ona szykanuje czy reszta klasy też to przejęła? Bo mam wrażenie, że to drugie.
              I przypominam, że mamy do czynienia z 7-latkami, które mogą sobie nie zdawać sprawy, że takie obsmarowywanie, plotkowanie, czepianie się i szykanowanie jest agresją - i jeśli już, to trzeba załatwiać to rozmową typu 'ludziom tak traktowanym jest przykro", a nie łapaniem dzieciaków po ciemnych kątach i straszeniem ich wp..., jak się nie odczepią.
              Tylko że 7-latka nie musi sobie zdawać sprawy z tego, że to agresja - tak samo jak inna może nie zdawać sobie sprawy, że nie należy zabierać nieswoich rzeczy. Proponowałabym traktować dzieci stosownie do wieku, a nie na zasadzie- nasze nie musi zdawać sobie z nieczego sprawy, ale to drugie powinno mieć rozległą wiedzę psychologiczną i zachowywać się nader dojrzale.

              bezkarni jego rodzice nakręcający syt
              > uacje i pewnie dumni z faktu posiadania tak rezolutnego dziecka,
              A wiedzą, że jest taki problem? Bo może niekoniecznie?

              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • ga-ti Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 23.11.12, 00:58
                Jestem skłonna uwierzyć, że 7 latka zdaje sobie sprawę z tego co robi i potrafi działać perfidnie.

                A jeśli nie i jeśli rodzice nie wiedzą to chyba ewidentne zaniedbanie szkoły (matka szykanowanej zgłaszała sprawę, prawda?). Pozostaje, tak jak pisałam wyżej jeszcze raz rozmowa ze szkołą (wych. dyrekcja, pedagog) i konfrontacja rodziców w obecności nauczycieli. I mieć nadzieję, że odniesie pozytywny skutek.
                A własne dziecko wzmacniać i pomóc znaleźć innych kolegów.
                • morekac Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 23.11.12, 19:35
                  Jestem skłonna uwierzyć, że 7 latka zdaje sobie sprawę z tego co robi i potrafi
                  > działać perfidnie.
                  7-latek zabierających cudze lalki twoje przekonanie też dotyczy?
                  -
                  -------------------------------------------------------------
                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                  • ga-ti Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 24.11.12, 22:46
                    Też, ba nawet młodszych, ale wyobrażam sobie, że dziecko, które coś ukradło i jest tego świadome, czyli wie, że źle zrobiło, nie biegnie z ukradzionym przedmiotem do matki, nie pokazuje, nie opowiada o nim.
                    Moje dziecko młodsze, a gdy zabrało - czytaj ukradło - ze sklepu błyszczący kamyczek, schowało skrzętnie w kieszonce, a wyjmowało rozglądając się wokoło, czy nikt nie widzi.

                    No ale przyjmując Twoją wersję wydarzeń, że dziewczynka faktycznie z premedytacją ukradła lalkę, to chyba naprawiła szkodę, oddała, żałowała, zadość uczyniła. A druga nie odpuszcza, choć minęły trzy, czy cztery miesiące. Widzisz różnicę?
    • 71tosia Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 24.11.12, 18:14
      na pewno nie sluchalabym glupich rad w stylu "isc do sadu'' czy ze nalezy pogrozic innemu dziecku.
      Trzeba jeszcze raz porozmawiac z wychowczynia i rodzicami dziewczynki, ale nie grozac lecz proszac o pomoc (to zawsze dziala na ludzi lepiej), byc moze tamci rodzice nawet nie zdaja sobie spawy ze jest problem? Czy da sie 'zaprzyjaznic'' corke z ktoryms z kolegow klasowych, chlopcy w tym wieku zwykle sa mniej podatni na manipulacje 'gwiazd'' klasowych. Zadbaj by dziecko mialo fajne kolezanki poza szkola, takie z ktorymi kontakt bedzie odskocznia dla jej problemow. Moze mozna wykorzystujac (implemetujac) jakies hobby dziecka, jazda konna, zajecia muzyczne, gimnastyczne, moze harcestwo - albo moze mozna 'zoorganizowac' przynajmniej jakies dziecko sasiadow z ktorym corka bedzie spedzac czas po szkole?
      No i nie bez znaczenia jest w tym wieku by dziecko moglo czyms zaimponowac, dzieci w tym wieku sa bardzo przekupne wiec gdy corka bedzie miec przedmiot pozadania klasowych gwiazd (u mojej znajomej, to byl malutki szczeniak ktorego cala klasa przychodzila podziwiac u niej w domu wink) , jej notowania w klasie pewnie polepsza sie. Metod moze troche watpliwa wychowawczo ale z praktyki wiem ze skuteczna. Zwykle tez polepsza intergracje dziecka z klasa zorganzowanie imprezy urodzinowo/imieninowej dziecka, to daje tez dobra okazje do porozmawiania z innymi rodzicami w mniej formalnej niz szkola atmosferze.
    • jagienka75 Re: Jak pomóc córce? - piętno złodziejki (długie) 23.05.13, 12:44
      a najwięcej zawiniła tutaj mamuśka.
      za coś takiego należałoby się jej oklepać maskę ( czyt: obić mordę) i może wtedy przestałaby oczerniać dziecko.
      co za podłe babsko!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja