liwia1979
30.11.12, 16:37
Witam
Jestem mamą 10 latka.Jest to ogólnie fajny chłopiec,dobrze się uczy itp.
Mój problem polega na tym,że syna nie ciągnie do tego aby dbać o jakieś relacje koleżeńskie.
To znaczy ma znajomych ale na dwór wychodzi dopiero jak ktoś po niego przyjdzie i to trzeba go prosić.Trenował jakiś czas judo,zrezygnował po kilku tygodniach,bo stwierdził,że za dużo się tam biją i go...kostki u nóg!!bolą

Chodził na kilka lekcji nauki na gitarze,odpuścił,bo wiadomo ,tutaj nie ma spektakularnych wyników po kilku lekcjach.
Najchętniej mój syn czytałby na okrągło książki!On je wręcz połyka ale według mnie to jest ucieczka w jakiś wirtualny świat.
Sportowcem to on raczej nie będzie,ale do licha,to dziecko prawie się wcale nie rusza!!!Jak ja mam go zmusić do aktywności fizycznej?do tego,żeby zaczął uczestniczyć w relacjach koleżeńskich?
Chciałabym,żeby miał coś z czego by czerpał satysfakcję i co by podwyższyło jego samoocenę,bo widzę ,że czuje się trochę gorszy od kolegów jeśli chodzi o kwestie sprawności fizycznej.Nie ma nadwagi,(jest raczej patyczakiem), ale jego problem to nieskoordynowane ruchy i powolność.Nie wiem czy całkiem odpuścić i pozwolić mu siedzieć ciągle w domu z nosem w książce czy też mobilizować mimo jego protestów do aktywności?
Poradźcie mamuśki!