Moje dziecko ucieka w książki...

30.11.12, 16:37
Witam
Jestem mamą 10 latka.Jest to ogólnie fajny chłopiec,dobrze się uczy itp.
Mój problem polega na tym,że syna nie ciągnie do tego aby dbać o jakieś relacje koleżeńskie.
To znaczy ma znajomych ale na dwór wychodzi dopiero jak ktoś po niego przyjdzie i to trzeba go prosić.Trenował jakiś czas judo,zrezygnował po kilku tygodniach,bo stwierdził,że za dużo się tam biją i go...kostki u nóg!!boląwink
Chodził na kilka lekcji nauki na gitarze,odpuścił,bo wiadomo ,tutaj nie ma spektakularnych wyników po kilku lekcjach.
Najchętniej mój syn czytałby na okrągło książki!On je wręcz połyka ale według mnie to jest ucieczka w jakiś wirtualny świat.
Sportowcem to on raczej nie będzie,ale do licha,to dziecko prawie się wcale nie rusza!!!Jak ja mam go zmusić do aktywności fizycznej?do tego,żeby zaczął uczestniczyć w relacjach koleżeńskich?
Chciałabym,żeby miał coś z czego by czerpał satysfakcję i co by podwyższyło jego samoocenę,bo widzę ,że czuje się trochę gorszy od kolegów jeśli chodzi o kwestie sprawności fizycznej.Nie ma nadwagi,(jest raczej patyczakiem), ale jego problem to nieskoordynowane ruchy i powolność.Nie wiem czy całkiem odpuścić i pozwolić mu siedzieć ciągle w domu z nosem w książce czy też mobilizować mimo jego protestów do aktywności?
Poradźcie mamuśki!
    • pikadooor Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 16:41
      Powinnaś się cieszyćsmile Mój chrześniak w podobnym wieku, to książek jak ognia unika, za to gry i tv królują
      • andaba Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 17:08
        No tez jakoś w czytaniu wielkiego zagrożenie nie widzę, tez uwielbiałam czytać, a moje dzieci przeciwnie.

        Może nich na rowerze jeździ? To chyba najprzyjemniejsze zajęcie "na świeżym powietrzu" niechęć do gier zespołowych i bycia kopanym po kostkach rozumiem.
        • verdana Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 17:12
          Dziecko ma prawo byc nietowarzyskie. Cały dzień jest w szkole, z kolegami, nie ma obowiazku spędzać reszty dnia takze w towarzystwie. Może po prostu lubić samotność - co w tym złego?
          Problem byłby wtedy, gdyby dziecko było nieszczęsliwe z braku towarzystwa, gdyby było odtracane - ale tak?
          • janka345 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 10:53
            Być może Twoj syn po prostu jest domatorem i nie lubi bujnego życia towarzyskiego, ale....
            Ja miałam podobnie. Jako dziecko byłam gruba, miałam straszne kompleksy i też uciekałam w książki. Wszyscy dookoła myśleli, że ja po prostu lubię być w domu (mama zachwycała sie, że czytam) i wszystkich w tym utwierdzałam, ale to była nieprawda. Wstydziłam się chodzić na dyskoteki szkolne, nie mówiąc już o podwórku, gdzie królowała gra w gumę i badminton.
    • grave_digger Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 18:06
      Stephen Hawking też się nie rusza a zrobił jednym palcem niż my tu na ematce, swoim ciałem.
      • grave_digger Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 18:07
        Stephen Hawking też się nie rusza a zrobił jednym palcem więcej niż my tu na ematce, swoim ciałem.
    • bbkk Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 18:53
      Zaproponuj mu jakis niekontaktowy sport - rower, plywanie, rolki, lyzwy
    • jagabaga92 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 19:13
      Czytanie nie wyrządzi chłopakowi szkody, no chyba że będzie odpuszczał sobie lekcje na rzecz czytania ulubionych gatunków literatury.

      Co do polekcyjnych kontaktów z rówieśnikami, to jeśli syn nie przejawia ku temu inicjatywy, to widocznie nie ma takiej potrzeby.

      A aktywność fizyczna - przydałaby się jako "inwestycja w zdrowie na przyszłośc". Jednak zmuszanie i zapisywanie na jakieś sporty moim zdaniem mija się z celem. Może lepiej zainicjować sport rodzinny - ot, na tyle, żeby tylko nie przesiadywał całymi dniami nad książkami.

      widzę ,że czuje się trochę gorszy od kolegów jeśli chodzi o kwes
      > tie sprawności fizycznej

      ja też czułam się gorsza, ale sportsmenki nikt nie miał szans ze mnie zrobic. Poruszałam sie na miarę swoich możliwości i chęci na wf-ie, popływałam w ramach szkolnego wh-u, pograłam w gry zespołowe, a potem osiadłam i siedziałam przy tym, co lubiłamsmile.
      • myelegans Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 20:21
        Zgadzam sie z poprzedniczkam, jezeli syn nie cierpi z powodu braku towarzystwa i do niego nie dazy, to bym nie naciskala. Nad aktywnoscia fizyczna trzeba popracowac i mozna to robic rodzinnie, i probowac zaszczepiac chec do aktywnosci. Ja taka bylam, najbardziej lubilam pore dnia kiedy wracalam do domu i nikogo nie bylo przed przyjsciem rodzicow z pracy, bo moglam spokojnie siedziec i czytac. Bylam sportowym lewusem, nie mialam ani zaciecia, ani specjalnej ochoty i co? Przyszlo pozniej, teraz amaratony biegam, na nartach jezdze, kolarstwo amatorskie uprawiam i musze dostarczac sobie sporej dawki ruchu.
        Wiec jemu nie musi tak zostac na cale zycie.
        U nas rodzinnie uprawiamy wycieczki rowerowe, dlugie wedrowki i spacery po lokalnych lasach, parkach, pagorkach, o kazdej porze roku, poza tym chodzimy tyle ile sie da. Na zajecia pozalekcyjne chodzimy na piechote, albo na rowerze zamiast jezdzic samochodem, mlody czesto zabiera hulajnoge, do szkoly, ze szkoly na piechote i tak mozna kilka km dziennie uzbierac. W weekend na basen chodzilismy, w zimie na narty, sanki, lyzwy, rakiety sniezne, nawet nie trzeba wypraw weekendowych. Moze sprobowac deskorolki, albo hulajnogi, albo BMX-a i wybrac sie do parku deskorolkowego. Nacisku miec nie bedzie i poruszac sie porusza. Moj tak moze 2-3 godziny spedzic na desce, albo hulajnodze.

        Moze poprobujcie czegos jeszcze np. harcerstwo, albo jakies niesportowe zajecia pozalekcyjne.
    • nochalopagus82 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 20:50
      Przepraszam - może to głupie co napiszę, ale czy macie psa?

      A jak nie macie, to może chcielibyście mieć?

      Jak czytałam Twojego posta, to tak mi się nasunęło, że może przydałby mu się jakiś kumpel, który regularnie będzie wyciągał go z domu, nie będzie oceniał i będzie miał gdzieś fakt, że ma nieskoordynowane ruchy itp.

      Poza tym jeśli Twój syn ma kłopoty z samooceną, to taki pies - słuchający go i wykonujący jego polecenia byłby pewnie fajnym wzmocnieniem, że on ma na coś wpływ, że ktoś go słucha i robi o co go poprosi.

      Nie wiem - może to głupie, ale tak mi się jakoś nasunęło.

      Pozdrawiam!
      • berdebul Re: Moje dziecko ucieka w książki... 01.12.12, 00:39
        nochalopagus82 napisała:

        > Jak czytałam Twojego posta, to tak mi się nasunęło, że może przydałby mu się ja
        > kiś kumpel, który regularnie będzie wyciągał go z domu, nie będzie oceniał i bę
        > dzie miał gdzieś fakt, że ma nieskoordynowane ruchy itp.
        A jak dzieciak będzie miał psa gdzieś, bo woli książki? Co wtedy z psem i jego potrzebami?

        > Poza tym jeśli Twój syn ma kłopoty z samooceną, to taki pies - słuchający go i
        > wykonujący jego polecenia byłby pewnie fajnym wzmocnieniem, że on ma na coś wpł
        > yw, że ktoś go słucha i robi o co go poprosi.
        Żaden pies nie rodzi się z umiejętnością wykonywania komend. Jedne uczą się łatwiej, inne trudniej ale karny pies to godziny pracy i kilogramy nagród. Co jeżeli trafią na egzemplarz trudny, lub dziecku znudzi się tak jak judo po krótkim czasie?
        Pies to żywe stworzenie, któremu należy zapewnić dobre warunki - odpowiednią ilość spacerów, uwagi, pieszczot, szkolenia. To nie jest recepta na ludzkie problemy. Zresztą jaki problem jest w tym że dziecko które spędza przynajmniej 8h wśród ludzi, w dwóch szkołach ma ochotę być samo i sobie poczytać? Moim zdaniem to całkiem zdrowy objaw, każdy potrzebuje pobyć ze sobą.
        • morekac Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 09:59
          A jak dzieciak będzie miał psa gdzieś, bo woli książki? Co wtedy z psem i jego potrzebami?
          Psa nie można mieć gdzieś - są nazbyt namolne.
          • mama303 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 10:50
            morekac napisała:

            > Psa nie można mieć gdzieś - są nazbyt namolne.
            no właśnie, pies nie jest głupim pomysłem, zmusi przynajmniej do spacerów. Ja odkąd mam psa sporo spaceruję smile
    • mamusia1999 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 30.11.12, 22:23
      jesli w szkole ma jako tako normalne relacje z roweisnikami, tzn. chociaz czasem, ale dosc regularnie, uczestniczy we wspolnych grach i zabawach, to problemu nie widze. wychowaczyni ci powie, czy synek funkcjonuje w klasie, czy na jej marginesie.

      otoz sa introwertycy i juz, trzeba to zaakceptowac.

      ale tez trzeba (opinia psychologa, nie moja) miec introwertykow wlasnie troche na oku, zeby nie zamkneli sie w swoim, czasem wrecz podobnym do autystycznego, swiecie. bo bez relacji socjalnych nie naucza sie "miekkich" zasad wspolzycia, a pewne minimum jednak nam do zycia jest potrzebne.
      czasem dziecku latwiej ogarnac umyslem mniejsza, kameralna grupe, moderowana. mnie sie udaje przy pomocy harcerstwa - 6 kolesiow w zastepie i ping-ponga - 4 "zawodnikow" w druzynie 2004.

      i elementarnej sprawnosci fizycznej tez bym nie odpuszczala, wszak ten mlodziutki mozg koordynacji sie dopiero uczy. ale tez normalnie rzecz biorac wf w szkole, rodzinne wedrowki, rowery, baseny, narty, rolki etc wystarczaja. nie ma obowiazku "uprawiania" sportu.
    • mama303 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 09:33
      Ja bym jednak odciagała troche od tych książek. Uzależnienie i nadmiar szkodzi, nawet jesli chodzi o czytanie książek a cierpia na tym coraz bardziej kontakty społeczne.
      • morekac Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 09:58
        A ja myślę, że przyczyną 'cierpienia kontaktów społecznych' nie jest uciekanie w książki, tylko to, że chłopiec tych kontaktów nie potrzebuje/nie umie nawiązać. Odcięcie książek niczego tu nie zmieni.
        • mama303 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 10:48
          morekac napisała:

          > A ja myślę, że przyczyną 'cierpienia kontaktów społecznych' nie jest uciekanie
          > w książki, tylko to, że chłopiec tych kontaktów nie potrzebuje/nie umie nawiąza
          > ć. Odcięcie książek niczego tu nie zmieni.

          Ja myślę, że wręcz przeciwnie uciekanie w książki pogłębia problem, podobnie jak uciekanie w gry komputerowe, TV itd.
          Delikatnie bym odciągała.
          • liwia1979 Re: Moje dziecko ucieka w książki... 02.12.12, 23:42
            Bardzo dziękuję za odpowiedziwink
            Psa mamy już od 7 latwinkSyn wychodzi z nim na spacer ale nie z własnej inicjatywy tylko ja go o to proszę.Na szczęście mamy ogród więc nasza psina jest wybieganawink
            Najbardziej mnie martwi,że on jak się wczyta to strasznie to później przeżywa,jakby to się stało naprawdę.Jest wrażliwcem na maksa!potrafi się rozpłakać przy piosence,bo stwierdza,że to strasznie go wzrusza.Nie chcę mu zabraniać czytania tylko chcę wypośrodkować to wszystko.
            Chyba jakiś filozof mi wyrośnie!
            Pozdrawiam!
            • berdebul Re: Moje dziecko ucieka w książki... 03.12.12, 00:18
              Przykro mi, ale od posiadania ogrodu pies nie jest wybiegany. To zwierzę, które potrzebuje kontaktu z człowiekiem i pracy z nim.

              A oddziela to co "na niby", od tego co "naprawdę"? Nie robi nic złego, w szkole ma innych dzieci pewnie po kokardę. wink Chyba że nie potrafi budować relacji z rówieśnikami? Wtedy należy zacząć drążyć temat. Samo czytanie niepokojące nie jest.
    • kanna Re: Moje dziecko ucieka w książki... 04.12.12, 11:49
      Podstawowe pytanie: czy syn NIE LUBI być w relacji (inicjować, podtrzymywać itp.) , czy NIE UMIE.
      Ucieczka w świat książek, jest - niestety - czymś podobnym jak ucieczka w wirtualny świat. Mechanizm jest ten sam.

      Jeśli nie umie być w relacji, trzeba go tego nauczyć (posyłając na zajęcia w grupie, dowolne, byle mu się podobało; zapraszając dzieci do domu, posyłając go do dzieci itp.)
      Za chwile grupa rówieśnicza stanie się bardzo ważna. Jeśli nie będzie umiał być w relacji, to będzie samotny.
    • mama-ola Re: Moje dziecko ucieka w książki... 04.12.12, 12:17
      > Jestem mamą 10 latka.Jest to ogólnie fajny chłopiec,dobrze się uczy itp.
      (...)
      > Najchętniej mój syn czytałby na okrągło książki!
      (...)
      > Chciałabym,żeby miał coś z czego by czerpał satysfakcję

      Przecież ma. Czyta książki i uwielbia to!

      > co by podwyższyło jego samoocenę,bo widzę ,że czuje się trochę gorszy od kolegów

      On jest gorszy w Twoich oczach. Ty go widzisz gorszym od kolegów.
      Ja bym proponowała więcej go akceptować. Wtedy jego samoocena też wzrośnie. Akceptacja rodziców jest niezbędna, a od Ciebie tego mu brak.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja