mamusia1999
21.01.13, 14:29
po prostu ciekawa jestem waszego zdania. jak jest i jak wg Was powinno byc?
konkretny casus: Mlody przyniosl dzisiaj oceniony zeszyt z opracowywania "lektury" (3kl. bylych 6latkow) ocena srednia, choc wykonal nadprogramowa ilosc zadan. za to na odwal sie, na chybcika, najwidoczniej mial frajde wlasnie z tempa pracy. ocena sprawiedliwa, przyda nam sie bardzo, bo do tej pory na jego niestarannosc narzekalam tylko ja. nauczycielka w komentarzu zaznaczyla, ze zrobil "jak na swoje warunki" duzo bledow no i starannosc wykonania jest pod psem. podratowala go jakosc samej lektury (dzieci czytaly dowolna ksiazke i wykonywaly arkusze pracy, Mlody jak na 3klasiste jest zaawansowanym czytelnikiem) i ilosc wykonanych arkuszy.
z punktu widzenia rozwoju dziecka to moim zdaniem jak najbardziej sluszne podejscie. pracuj wg swoich mozliwosci.
ale - teoretycznie zakladajac, ze nauczyciel ocenia w ten sosob zawsze - duzo jak na zdolnego ucznia to moze byc dobry=ponadprzecietny poziom wg programowego standardu. w momencie kiedy dokonuje sie selekcji uczniow ( u nas juz w 4 kl.!) pojawia sie kwestia: czy obiektywnie ponadprzecietne dziecko ze "srednimi" ocenami za prace ponizej wlasnych=subiektywnych mozliwosci bedzie faktycznie na swoim miejscu w "sredniej" placowce.