Odprowadzanie dzieci "pod samą salę"

29.01.13, 08:35
Jak wygląda u Was kwestia odprowadzania dzieci do szkoły w klasach zerowych i 1-3?
U nas szkoła jest duża (5 klas w każdym roczniku plus 2 zerówki). Przy wejściu do szkoły są szatnie, osobne dla klas 1-3, osobne dla 4-6. Zerówki mają szatnie w segmencie dla klas 0-1. Segment ten jest oddalony od głównego wejścia i posiada też swoje własne wejście, ale jest ono otwierane dopiero po pierwszej lekcji i jest przy nim pani woźna. Świetlice są również w segmencie dla klas 0-1. Czyli organizacja wg.mnie bardzo ok. Ale 90% rodziców dzieci z klas 0-3 odprowadza dzieci pod samą świetlicę. Najpierw stoją dzieciom nad głową jak się przebierają po czym prowadzą je na świetlicę, niejednokrotnie niosąc za dzieckiem plecak i wieszając jego ubrania w szatni. Też tak robicie? Czy zostawiacie dziecko pod wejściem do szkoły i niech sobie radzi? Ja pilnuję tylko, żeby moje faktycznie weszło do szkoły i idę (ma niecałe 6,5 lat).Ale może za mało opiekuńcza jestem?
    • mojemieszkanie24 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 08:46
      w szkołach, których pracowałam rodzice żegnali sie z dziećmi w szatni i one same szły do sali. Było to przestrzegane, by nie roznosić brudu.

      Ale co się dziwisz takim rodzicom ? Pracuję w przedszkolu, gdzie rodzice wchodzą w zabłoconych butach tylko po to, by odprowadzić dziecko 10 metrów w linii prostej ( z szatni widać salę wiec widać, czy dziecko do niej wejdzie). Niestety pani woźna nieraz odprowadza inne dziecko ( które np płacze) do innej sali i nie jest w stanie ,,wychwycić " takich rodziców. Masakra... Mam wrażenie, ze niektorzy najchętniej rozłożyliby klosz żeby żaden bodziec ze świata zewnętrznego nie skaził ich dziecka....
      • saszanasza Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 10:52
        mojemieszkanie24 napisała:

        > Ale co się dziwisz takim rodzicom ? Pracuję w przedszkolu, gdzie rodzice wchodz
        > ą w zabłoconych butach tylko po to, by odprowadzić dziecko 10 metrów w linii pr
        > ostej ( z szatni widać salę wiec widać, czy dziecko do niej wejdzie). Niestety
        > pani woźna nieraz odprowadza inne dziecko ( które np płacze) do innej sali i ni
        > e jest w stanie ,,wychwycić " takich rodziców. Masakra... Mam wrażenie, ze niek
        > torzy najchętniej rozłożyliby klosz żeby żaden bodziec ze świata zewnętrznego n
        > ie skaził ich dziecka...

        To też zależy od układu sal w przedszkolu. Moja córka ma "miejscówkę" w szatni dosłownie 3 kroki od sali lekcyjnej, mogłaby więc iść sama, ale w przedszkolu jest "prykaz" odgórny, dyrektorski, coby dzieci do sal odprowadzać. Abstrahując, z drugiej strony jest to tak blisko sali że aż głupio tych kroków nie zrobićwink Za rok będę psioczyć, bo salę dzieciaki będą miały salę na piętrzewink
    • mamaivcia Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 09:08
      A u nas wygląda to tak, że jak kto chce tak robi wink
      I nikt nie lamentuje nad losem cudzych dziateczek. Ani tych co przyjeżdżają autobusem, ani tych przywożonych przez rodziców i odprowadzanych pod salę.
      W przedszkolu to już w ogóle o zgrozo !!! jest w regulaminie napisane, że rodzic ma obowiązek odprowadzenia dziecka do sali, przekazania pod opiekę nauczycielce i podpisania listy z godziną przyjścia dziecka.
      • 1ewok Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 09:25
        Hmm... przedszkola to chyba jednak coś innego, prawda?
        Natomiast w szkole jest regulamin, który mówi, o zakazie wchodzenia w niezmienionym obuwiu poza szatnie. Więc jak na to tak spojrzysz, to takie odprowadzanie jest też sprzeczne z regulaminem.
        Natomiast nie zauważyłam, żebym biadoliła nad losem innych dzieci. Normalnie się pytam, jak to wygląda u Was. Po to chyba jest forum, żeby zadawać pytania? Tym bardziej, że to pytanie wydaje się być zgodne z regulaminem
        • jagodasoft2 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 09:42
          U nas dzieci są odprowadzane do szatni, dalej idą same, ale są też takie które same wchodzą już do szkoły. Jak kiedyś córka niosła zgrzewkę wody to musiałam ją przekonywać ze jej to zaniosę na 2 piętro bo mama pod salą to obciach.
        • 77kunda Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 09:45
          u nas do szatni rodzice nie wchodzą, no chyba że w bardzo wyjątkowych przypadkach. Natomiast czasem wchodzę na górę pod salę jak muszę pani coś przekazać typu że dziecko się spóźni następnego dnia czy go nie będzie
          • kanga_roo Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 10:50
            u nas nie ma szatni, tylko szafki na korytarzach - takie "amerykańskie" smile
            można dziecko wysadzić przed szkołą, odprowadzić do drzwi, albo i pod salę - jak kto chce. a raczej - jak chce dziecko. moje chce być odprowadzone pod salę - jaki problem?
            aha - szkoła niewielka, więc szanse, że się beda kręciły obce elementy mała - panie sprzataczki i woźna wszystkich znają z widzenia.

            i jeszcze - noszę czasem plecak, bo pomimo zostawiania części książek w szkole zdarza się, że waży sporo - czytaj: za dużo w stosunku do wagi dziecka, by jego taszczenie było zdrowe.
        • kozauwoza Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 11:22
          1ewok napisała:

          > Hmm... przedszkola to chyba jednak coś innego, prawda?
          > Natomiast w szkole jest regulamin, który mówi, o zakazie wchodzenia w niezmieni
          > onym obuwiu poza szatnie.

          Regulamin mówi o takich pierdołach?
          • andalus Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 12:26
            ale to regulamin dla dzieci chyba wink
            u nas zerówkowicze są odprowadzani, później to obciach.
            • tusia-mama-jasia Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 13:12
              Regulamin imo dotyczy wszystkich "użytkowników" szkoły, rodziców także, na ich butach też niesie się brud i błoto, prawda?
              W naszej szkole jest osobne wejście główne do szkoły /sale lekcyjne, szafki na korytarzu/ i drugie do świetlicy. Do świetlicowej szatni i korytarzyka, który do niej prowadzi można wchodzić, ale robię to bardzo rzadko /jest po prostu ciasno/ - weszłam żeby pomóc np. w dniu balu karnawałowego, kiedy trzymałam pieczę nad strojem, czy wtedy kiedy Młody zanosił do szkoły pracę na konkurs plastyczny - wieeeelki bristol. Dalej, pod sale świetlicowe czy lekcyjne absolutnie się nie wchodzi /zakaz nie dotyczy rodziców zerówkowiczów - oni odbierają dzieci spod sali, która jest połączona z osobną szatnią/.
              Zazwyczaj odstawiam Młodego pod drzwi wejściowe do świetlicowego korytarza i biegnę na autobus, oglądając się tylko czy wszedł. Syn ma 6 lat i 3 miesiące, chodzi do I klasy.
              • kozauwoza Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 13:58
                tusia-mama-jasia napisała:

                > Regulamin imo dotyczy wszystkich "użytkowników" szkoły, rodziców także, na ich
                > butach też niesie się brud i błoto, prawda?

                Jeśli o mnie chodzi, to naprawde jak bede mieć taka potrzebe żeby wejśc do szkoły /przeciez dla zabawy sobie nie idę/ to wejdę a pani sprzataczka po mnie posprząta, trudno smile
                • hanna26 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 14:45
                  U nas jest różnie.
                  Po pierwszą klasę nauczycielki schodzą do holu przy szatni. Ja, tak jak inni rodzice idę z córką do szatni, potem czasami idę też na hol, żeby zobaczyć, czy nauczycielka nie chce ze mną porozmawiać, czy nie ma jakichś informacji itd. Czasami wymieniamy jakieś krótkie uwagi dot. postępów dziecka, bywa, że wychowawczyni prosi, żebym ja na coś zwrócić uwagę itp. Natomiast kiedy rano nie ma lekcji, córka sama idzie na piętro do świetlicy.
                  Starsza córka (IV klasa) przeważnie jeździ sama do szkoły, jeśli jednak ją przy okazji też odprowadzam, to zostaję już przy szatni młodszej.

                  Dodam, że gdy starsza córka była w pierwszej klasie, odprowadzałam ją zawsze do sali wtedy, gdy się spóźniła. Wychowawczyni była choleryczką i wrzeszczała na całe gardło (bo krzykiem tego nie można nazwać), na każdego spóźnialskiego. Wolałam więc zajrzeć do sali, żeby wrzasnęła na mnie, a nie na dziecko. Zwykła sprawiedliwość - co dziecko winne, że mama zaspała, że najmłodsza maluszka obudziła się z gorączką, że tata przez przypadek zabrał mamie klucze?
                  • hanna26 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 14:51
                    Aha, jeśli chodzi o plecaki. W zerówce i pierwszych trzech klasach są leciutkie, więc nie przyszłoby mi do głowy pomagać przy noszeniu. Natomiast w czwartej klasie zawsze pomagam - albo biorę od córki część książek, albo sama niosę plecak. Jest diabelnie ciężki, córka chucherko, a wizyty u ortopedy to ja będę później załatwiać.
                    • julka-4 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 30.01.13, 10:27
                      1 klasa-odprowadzam pod szatnię ,chyba że mam sprawę do wychowawczyni wchodzę na górę.Tylko przez pierwszy tydzień nauczycielka prosiła żeby dzieci odprowadzać pod świetlicę i stamtąd były odbierane przez nią.
                      hanna26 napisała:

                      > Aha, jeśli chodzi o plecaki. W zerówce i pierwszych trzech klasach są leciutkie
                      > , więc nie przyszłoby mi do głowy pomagać przy noszeniu. Natomiast w czwartej k
                      > lasie zawsze pomagam - albo biorę od córki część książek, albo sama niosę pleca
                      > k. Jest diabelnie ciężki, córka chucherko, a wizyty u ortopedy to ja będę późni
                      > ej załatwiać.
                      >
                      >
                      Poczytaj może ten wątek,niewiem czy to są takie lekkie plecakiwink
                      forum.gazeta.pl/forum/w,583,142140338,142140338,moglybyscie_zwazyc_plecaki_1_3klasistow_z_zawart_.html
                      • przystanek_tramwajowy Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 30.01.13, 10:35
                        2 klasa podstawówki. Odprowadzam pod szatnię. I przy okazji robię często za pogotowie ratunkowe dla tych dzieci, które przyszły same. Pomagam szukać zagubionych kapci. Rozwiązuję węzły gordyjskie na sznurowadłach. I rozpinam kurtki, w których zaciął się zamek.
                      • hanna26 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 30.01.13, 12:42
                        julka-4 napisała:

                        > Poczytaj może ten wątek, nie wiem czy to są takie lekkie plecakiwink

                        Rzeczywiście, masz rację, w niektórych szkołach dzieciaki mają ciężkie plecaki w pierwszych klasach. W naszej podstawówce dzieci z klas 1-3 mają leciutkie (młodsza w pierwszej klasie, więc ma nadal). Jedna lub dwie cienkie książeczki, jakiś zeszycik, jedzenie, picie i to wszystko. Piórniki, przybory plastyczne, strój na wf, niektóre książki, liczydła i inne cuda zostawiają w swoich szafeczkach w klasie.

                        Natomiast czwarta klasa to po prostu masakra. Codziennie po 6-7 lekcji, do każdej książka z ćwiczeniami. Też mają swoje szafki na korytarzu, ale co z tego, skoro i tak najczęściej muszą brać do domu książki i ćwiczenia, żeby odrobić lekcje? Gdybym pozwoliła jej to wszystko dwa razy dziennie dźwigać, wkrótce jej kręgosłup przypominałby swoim kształtem znak zapytania.
                        • julka-4 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 30.01.13, 13:06
                          Zazdroszczę szkołysmileU nas tylko bloki,kredki,farby itp.zostają w szkole.Wszystkie książki,strój na wf,basen ,obuwie zmienne targamy do domu.W niektóre dni mi ręka odpada jak to niosę do szkoły.
    • jagabaga92 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 11:09
      U mojego syna pani jeszcze w II klasie na pierwszym zebraniu rodziców apelowała, żeby dzieci nie odprowadzać pod klasę, nie przebierać w szatni, że one same sobie świetnie radzą. Bo odprowadzający robią niepotrzebny tłok i zamieszanie (ba, takiego zerówkowicza, czy I-klasistę to odprowadza czasem troje dorosłych!!!), przeszkadzając wręcz innym dzieciom, bo np. włażą do szatni, oporządzają swoje księżniczki i książęta, a inne dzieci czekają przed szatnią, żeby zmieścić się, by móc samodzielnie się przebrać.
      • fogito Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 11:19
        W szkole syna dzieci odprowadzane są do wejścia do szkoły. Dotyczy to dzieci od wielu 6 +. Odbierane również spod bramy. Jak ktoś chce wejść to wchodzi, jeśli ma jakiś konkretny powód np. wizytę w sekretariacie na szybko albo w kantynie. Generalnie jest zakaz wchodzenia bez umówienia wink
    • kozauwoza Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 11:27
      Nie wyobrażam sobie pchac sie do szatni, one nie sa zbyt obszerne, natomiast na początku edukacji odprowadzałam swoja sześciolatkę pod świetlicę, a jak miała odrazu lekcje to schodziła po nich pani nauczycielka i zabierała cała grupę
    • ewa_mama_jasia Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 11:29
      W zeszłym roku (zerówka) początkowo odprowadzałam do szkoły do szatni (piwnica), potem w zasadzie tylko do drzwi wejściowych do szkoły. Nauczycielka zwracała mi uwage, ze jest przyjete w klasach I - III odprowadzanie dzieci do szatni, czekanie aż się przebierze i prowadzenie na górę, na korytarz, gdzie się dzieci rano zbierają.
      W tym roku w zasadzie żegnam się z dzieckiem 50 m od szkoły, ja idę na przystanek a młody do szkoły. Najczęściej patrzę czy faktycznie do tej szkoły wszedł (albo czekam na autobus, albo jestem już w autobusie i patrze przez szybę). Też nauczycielce się to nie podoba. Ale kiedy mamy nauczyc dziecka samodzielności? Za jakieś 2 lata pewnie będzie chodził do szkoły sam, jak go uczyć samodzielnej wyprawy jak nie stopniowo, zwiększając dystans i zakres samodzielnosci?
      • carmita80 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 12:37
        Odprwadzam moje dzieci do szkoly, maja 10 i 5 lat. Szkola ma kilka wejsc (glownym dzieci nie wchodza) kazda klasa ma wlasne osobne wejscie (3 i4 wspolne, i 5-6 tez ale nie to samo) najpierw jest szatnia a z niej wejscie do klasy, toalety, jakiegos malego pomieszczenia na rozne pomoce i sprzety. Z dziecmi w 3 klasie + juz rodzice nie wchodza, w mlodszych owszem. Drzwi otwierane sa o 8.45 a zamykane 8.55 wiec w ciagu tych 10 minut dzieci sie przebieraja. To rano, natomiast po lekcjach siedza w klasie juz ubrane i nauczyciele wywoluje dziecko gdy przychodzi po niego rodzic lub inna osoba wyznaczona. W drzwiach stoja zawsze nauczyciele witajacy dzieci. Podczas wychodzenia tez.
    • kocianna Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 12:29
      U mnie zarówno tutaj, jak i w warszawskiej rejonówce, mogę odprowadzić dziecko co najwyżej do wejścia do szkoły. Kiedy po dziecko przychodzę, pani ochroniarz dzwoni do wychowawcy świetlicy (jeśli jest nowa albo przyjdzie ktoś inny, niż zwykle, legitymuje i sprawdza, czy ta osoba jest na liście "uprawnionych"). Na górę mogę wejść tylko jeśli nauczyciel, z którym jestem umówiona, zgłosi to na ochronie, i jestem wtedy legitymowana. W sezonie błotno-śniegowym muszę mieć buty na zmianę albo foliowe ochraniacze na nogi, jak w szpitalu.
    • monikaa13 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 13:12
      Moja córka chodzi do szkolnej zerówki. Nie mają żadnych szatni, mają w sali takie szafki jak w przedszkolach. W sali się rozbierają więc oczywiste, że ją odprowadzam do tej sali i wchodzę do środka. W sumie nie musiałabym chyba ale...chcę, wszyscy rodzice tak robią i pewnie moja by się zaraz pytała dlaczego ja nie.

      W pierwszej klasie już będzie inaczej. Budują nową szkołę więc szatnia chyba będzie. Ale czy ją odprowadzę do szatni czy pod salę to zależy od układu szkoły.
    • mama_amelii Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 13:19
      U nas w szkole zarówno w zerówkach jak kl 1-3 dzieci są zaprowadzane do szatni,a z szatni zabiera wychowawczyni.Pani najpierw idzie po dzieci świetlicowe,a póxniej przychodzi do szatni i równo z dzwonkiem zabiera dzieci(wiadomo ostatnie całusy i papa w zerówkachsmile
      Moja tez ma 6,5 roku i jakoś nie mogłabym jej zostawić pod szkołą i niech sobie radzismilePoradziłaby sobie fizycznie z przebieraniem,dojściem do szatni,czy klasy,ale u nas pani zawsze ma jakieś informacje dla rodziców,kóre przekazuje w szatni.No i ten buziak i papa na pożegnanie koniecznysmile
    • jajko54 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 13:45
      odprowadzam nawet 4klasistę pod salę, no dobra pod schody - bo tak chce. na zarzuty braku samodzielności u dziecka wnoszę sprzeciw - dziecię samo wraca ze szkoły i jest samo w domu do powrotu rodziców. ale o odprowadzenie prosi i czemu mam się nie zgodzić?
    • budzik11 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 14:08
      U nas z szatni/hallu dzieci odbiera wychowawczyni. Nie ma łażenia rodziców po szkole. Oczywiście kiedy ktoś się spóźni, zaprowadza dziecko sam. Podobnie z odbieraniem - odbiera się ze świetlicy, lub jeśli ktoś odbiera wcześniej - z sali.
    • an.16 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 14:16
      Wiem o czym piszesz, to bardzo powszechna praktyka obecnie. Rodzic najchętniej sam siadłby w ławce, nauczył się i odrobił lekcje, coby jego pociecha nie "spociła się". Stoją dziecku nad głową w szatni, łażą pod same drzwi, a przy odrabianiu lekcji sadowią się na krześle obok. I wypuszczają w świat nieradzące sobie, nieodpowiedzialne, nietowarzyskie niedorajdy.
      • kanga_roo Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 01.02.13, 14:23
        a ty jesteś nauczycielem, rodzicem, czy tylko chcesz wyrzucić z siebie frustrację, bo czujesz się
        nieradzącą sobie, nieodpowiedzialną, nietowarzyską niedorajdą? co masz do rodziców, którzy odprowadzają dzieci, orientują się, co jest w programie, czy towarzyszą dziecku w odrabianiu lekcji? nie no, lepiej, żeby puścili samopas, a po wywiadówce raz na pół roku lanie pasem, że "sie nie uczy, leń jeden".
        • isa1001 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 01.02.13, 17:06
          kanga_roo napisała:

          > a ty jesteś nauczycielem, rodzicem, czy tylko chcesz wyrzucić z siebie frustrac
          > ję, bo czujesz się
          > nieradzącą sobie, nieodpowiedzialną, nietowarzyską niedorajdą? co masz d
          > o rodziców, którzy odprowadzają dzieci, orientują się, co jest w programie, czy
          > towarzyszą dziecku w odrabianiu lekcji? nie no, lepiej, żeby puścili samopas,
          > a po wywiadówce raz na pół roku lanie pasem, że "sie nie uczy, leń jeden".


          Kanga - strzał w 10. Ja zauważyłam, że matki, które nie mają czasu, ochoty i powołania, żeby się potomstwem zajmować, usiłują z tego zrobić standard. To chyba jakieś wyrzuty czy kompleksy? Byłoby im pewnie lżej, gdyby inni też olali swoje dzieci. U nas na zebraniu jedna z matek, o której wiem, że jest bardzo zapracowana i niewiele czasu może poświęcić synowi, usiłowała wymusić na innych rodzicach, żeby zobowiązali się tu i teraz do niepomagania swoim dzieciom w odrabianiu lekcji. Argument - bo nie będą w przyszłości samodzielne. Zapewniliśmy ją, że wiemy, jak stopniowo to pomaganie ograniczyć i kiedy je definitywnie zakończyć, bo wszak debilami nie jesteśmy i projekt upadł.
          • tusia-mama-jasia Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 01.02.13, 22:29
            A ja śmiem twierdzić, że odprowadzanie czy pomaganie w przebieraniu to trochę inna para kaloszy niż pilnowanie nauki. Nie widzę powodu, dla którego zdrowy pierwszak nie mógłby sam zakładać kurtki czy poszukiwać szalika albo pokonać dystansu między drzwiami szkoły czy szatnią a swoją salą lekcyjną, natomiast uważam, że obowiązkiem odpowiedzialnego rodzica jest pewien nadzór nad domową pracą początkującego ucznia. O ile bowiem sztuki ubierania się można i trzeba nauczyć dziecko wcześniej niż w okolicy pierwszego dzwonka, o tyle odrabiania zadań i panowania nad różnymi szkolnymi zobowiązaniami nie da się trenować, dopóki dziecię do tej szkoły nie pójdzie. Zanim się wciągnie, potrzebuje przypominania, nadzoru itp. Także - w szatni nie pomagam, pod drzwi nie odprowadzam /chociaż kusi mnie czasem, bo lubię każdą chwilę z moim dzieckiem, ale wiem, że trzeba odpępniać wink a poza tym widzę, jak ochoczo frunie w swój świat - swój i kolegów, a nie mój/, ale odrabianie prac domowych nadzoruję.
            I znów - nadzoruję, a nie pomagam. Tzn.przeglądamy razem, co jest do zrobienia, tłumaczę oczywiście wszystko co wytłumaczenia wymaga, motywuję, zachęcam, chwalę, odpytuję ze słówek itd, ale nie piszę nic w zeszytach, nie robię szlaczków, nie pomagam - za wyjątkiem zapewnienia materiałów - w wykonaniu prac na konkurs plastyczny itd. bo uważam że to zwyczajnie nieuczciwe.
          • olena.s Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 03.02.13, 12:31
            usiłowała wymusić na innych rodzi
            > cach, żeby zobowiązali się tu i teraz do niepomagania swoim dzieciom w odrabian
            > iu lekcji.

            Cóż, w szkole mojego dziecka jest silny nacisk na niepomaganie w lekcjach. Dwustronny, bo nie tylko w żołnierskich słowach wyjaśnia się to rodzicom, ale i dzieci są przez nauczycieli uczone, by bronić samodzielności. Nie chodzi wszak o to, by dziecko miało perfekcyjnie odrobioną pracę domową, ale aby umiało ją zrobić bez wsparcia mamusi. Szkoła ma uczyć, a do tego przydaje się nauczycielowi świadomość, że Jasio już opanował dodawanie do 100, a Krzysio gubi się powyżej 80.
            Dodam, że prace domowe nie są u nas nigdy oceniane.
    • grave_digger Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 18:23
      odprowadzam. chociaż coraz rzadziej, na prośbę odprowadzanej. w sobotę będzie mieć 8 lat. jest niska, cicha i delikatna. taka co ją wiatr zdmuchuje. może dlatego.

      młodszą odprowadzam w ubłoconych butach prosto pod salę w przedszkolu. bo takie są przepisy. w życiu bym jej samej w szatni nie zostawiła.
    • olena.s Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 18:48
      U nas szatnie nie istnieją, nie ma problemu błota ani śniegu, dzieci odprowadza się zasadniczo tylko do bramy i stamtąd odbiera. To dobry sposób, bo i niepożądany element ma trudniej żeby do szkoły przeniknąć, i dzieci się usamodzielniają. Bezpiecznie jest bardzo, bo klasy do 3 włącznie mają jedną bramę, a dzieci starsze - drugą.
      Niemniej dzieci są różne. Jedne rodzica potrzebują bardziej, drugie - mniej. Więc ja bym się rodziców kwokowatych nie czepiała - może są głupio nadopiekuńczy, a może ich konkretnemu dziecku takie zachowanie jest akurat potrzebne.
    • myelegans Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 19:06
      U nas rodzice do szkoly nie wchodza i juz. Dzieci zbieraja sie na dziedzincu, klasami i tam przychodza po nie nauczyciele i odprowadzaja do klasy. Jak jest wyjatkowo paskudnie, to zbieraja sie w auli, wtedy tez rodzice do szkoly nie wchodza.
      Osobne wejscia dla 0-3, osobne dla 4-6 i osobne skrzydlo dla 7-8, wiec nie ma specjalnego meiszania rocznikow. Nawet toalety maja oddzielne, 0 ma lazienke w klasach.
      • 18buzka Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 22:25
        u nas (syn I klasa 7 latek) odprowadza sie dziecko do wejscia do szkoły. dziecko samo schodzi do szatni i dalej sobie radzi. a tak na marginesie. tyle jest mam 6 latków zadowolonych, ze pusciło swoje pociechy do I klasy. a potem gdzies miedzy wierszami dac sie odczytać" ona ma dopiero 6,5 lat wiec ją odprowadzam pod klasę", albo " jak moze rozwiązac tą krzyzówkę, ona ma dopiero 6 lat". to wg mnie własnie brak gotowosci szkolnej (szeroko rozumianej) u tych 6 latków
        18buzka
        • jajko54 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 30.01.13, 09:36
          18buzka napisała:
          a potem gdzies m
          > iedzy wierszami dac sie odczytać" ona ma dopiero 6,5 lat wiec ją odprowadzam po
          > d klasę", albo " jak moze rozwiązac tą krzyzówkę, ona ma dopiero 6 lat". to wg
          > mnie własnie brak gotowosci szkolnej (szeroko rozumianej) u tych 6 latków
          chyba raczej u rodziców wink
    • ga-ti Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 29.01.13, 23:40
      Pod klasę nie zaprowadzam, jest wysoko i nie wiedzę potrzeby przemierzania tylu schodów wink
      Do szatni chodzę czasami, gdy jest późno i muszę zdopingować młodego do przebierania i NIEGADANIA!
      W okresie zimowym jest prośba do rodziców by nie wchodzić na korytarze lekcyjne, gdy nie ma takiej potrzeby i nie roznosić śniegu i błota.
      • jarkotowa1 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 30.01.13, 10:44
        Ja odprowadzałam moje dzieci przez 1 semestr 1 klasy. Tzn wchodziłam z dzieckiem do szkoły, czekałam (przy wejściu) aż młody przebierze się w szatni i pójdzie do świetlicy. W 2 semestrze rozstawaliśmy się pod szkoła.
    • mama_kotula Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 01.02.13, 20:32
      Cytat
      Jak wygląda u Was kwestia odprowadzania dzieci do szkoły w klasach zerowych i 1-3? (...)
      90% rodziców dzieci z klas 0-3 odprowadza dzieci pod samą świetlicę. Najpierw stoją dzieciom nad głową jak się przebierają po czym prowadzą je na świetlicę, niejednokrotnie niosąc za dzieckiem plecak i wieszając jego ubrania w szatni. Też tak robicie? Czy zostawiacie dziecko pod wejściem do szkoły i niech sobie radzi?


      Odprowadzam córkę (2 klasa) pod klasę, kiedy mnie o to poprosi - zdarza się średnio 1-2 razy w tygodniu. Niejednokrotnie niosąc za nią plecak, który waży 1/3 jej ciężaru. Skoro moje dziecko od czasu do czasu potrzebuje mojej bliskości do samej klasy - proszę bardzo, zapewniam jej to. Mam w odwłoku, co myślą o mnie inni rodzice i czy uznają mnie za nadopiekuńczą, nie oceniam również innych rodziców, ani tych wysadzających dziecko z auta pod bramą szkolnego terenu, ani tych, którzy pomagają trzecioklasistom się rozbierać w szatni. Widocznie mają ku temu powód, nie roszczę sobie prawa do oceny tego, czego i tobie życzę, szanowna autorko wątku.
      • 1ewok Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 02.02.13, 09:34
        Nie zauważyłam, żebym oceniała kogokolwiek i jestem od tego daleka. Najnormalniej w świecie jestem coekawa jak to u was wyglada. Jak chodziłam do szkoły to rodzicom nie wolno było wchodzić z dzieckiem i pilnowała tego pani woźna. Teraz chuba jest inaczej. To co przesskadza mojemu dziecku to to, że niejednokrotnie ma problem z wejściem do szatni, bo kotłuja się w niej dorośli, którzy nie zwracaja uwagi na dziecko i przepychaja się przed nim byle szybciej zostawić kurtki dzieci. Nie mam nic przeciwko rodzicom i niech odprowadzaja dzieci nawet do końca szkoły ale litości, szatnie sa dla dzieci i rodzice nie powinnindo nich wchodzić, tylko puścic tam samo dziecko.
        • an.16 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 02.02.13, 20:35
          szatnie sa dla dzieci i rodzice nie powinnindo nich wcho
          > dzić, tylko puścic tam samo dziecko.
          Widać, że jesteś szkolną nowicjuszkąsmile) Teraz szkoły, klasy, szatnie, prace domowe i lektury szkolne są dla rodziców. Dzieci dostaję przemieloną i przetrawioną przez rodziców papkę.
          • mama_kotula Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 02.02.13, 22:43
            an.16 napisała:
            > Widać, że jesteś szkolną nowicjuszkąsmile) Teraz szkoły, klasy, szatnie, prace dom
            > owe i lektury szkolne są dla rodziców. Dzieci dostaję przemieloną i przetrawion
            > ą przez rodziców papkę.

            A nie do końca. Owszem, szkoła by tak chciała, co też czyni, regularnie zadając zadania domowe dla rodziców (co do których odmawiam współpracy).
            I tak, zgadzam się, że jeśli szatnia jest ciasna, to rodzice nie powinni mieć wstępu, gdyż robią niepotrzebny tłum.

            Nie zgadzam się natomiast z tym, jakoby szkoła - korytarz, klasy - nie miały być dla rodziców. I jeśli moje dziecko życzy sobie tego, aby je odprowadzić pod klasę, to będę odprowadzać. Przy okazji porozmawiam sobie z wychowawczynią, z innymi rodzicami, obejrzę wystawę prac kółka plastycznego itd.
            Aha - i do takich poglądów doszłam po 3 latach. Wcześniej uważałam, że wszelkie zakazy wstępu rodziców są uprawnione, bo - pffffff - rzekomo uczą dzieci samodzielności. Po 3 latach wiem, że kompletnie nie ma to znaczenia dla samodzielności dziecka.
            Jak również to, czy dziecko samo niesie plecak, czy niesie go rodzic.

            --
            Lizards have gators!
            I am weird but I am not strange.
        • przystanek_tramwajowy Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 03.02.13, 00:33
          U mnie tłok w szatni robią nie rodzice, ale uczniowie, którzy zamiast po przebraniu się zamiast wyjść ucinają sobie pogawędki z tymi, którzy dopiero przyszli - osobliwie często stojąc w drzwiach szatni.
          • alfa36 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 05.02.13, 11:20
            Odprowadzam do szatni. Patrzę jak młody się przebiera. Plecak (bo koszmarnie cieżki moim zdaniem) niosę od samochodu do wspomnianej szatni. Składniam się do tego, zeby przestac tak robić i rozstawac się przy samochodzie. Rzecz tyczy pierwszoklasisty.
    • mw144 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 05.02.13, 13:08
      W zerówce przedszkolnej odprowadzam tylko do furtki przedszkola, dalej idzie sam, więc w szkole na pewno nie będę odprowadzać pod salęwink
      • an.16 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 06.02.13, 12:40
        >U mnie tłok w szatni robią nie rodzice, ale uczniowie, którzy zamiast po przebraniu się >zamiast wyjść ucinają sobie pogawędki z tymi, którzy dopiero przyszli - osobliwie często >stojąc w drzwiach szatni.

        A to dopiero bezczelni gó...arze. Stoi sobie toto i gada w szatni zamiast zrobić przejście i zostawić miejsce na pogaduszki rodziców (niepracujących chyba?)
        • przystanek_tramwajowy Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 06.02.13, 14:00
          an.16 napisała:


          > A to dopiero bezczelni gó...arze. Stoi sobie toto i gada w szatni zamiast zrobi
          > ć przejście i zostawić miejsce na pogaduszki rodziców (niepracujących chyba?)

          Nie, uniemożliwiają wejście tym uczniom, którzy przyszli później A co do niepracujących... No cóż... Nie każdy musi co rano karnie i potulnie tup, tup, tup zasuwać na etacik i potem przez osiem godzin tyłek lizać klientom i szefowi. Niektórzy mają wolny zawód albo własną firmę i pracują kiedy chcą, zarabiając przy tym więcej niż ci etatowi. Widzisz, ja też potrafię być złośliwa, jak chcę albo jak mnie ktoś sprowokuje.
          • an.16 Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 08.02.13, 11:32
            Widzisz, ja też potrafię być złośliwa, jak chcę albo
            > jak mnie ktoś sprowokuje.
            Nie jesteś złośliwa tylko masz pusto w głowie i żadnego pojęcia o rynku pracy. Dzisiaj właśnie zatrudnieni na etacie są najbardziej uprzywilejowani i nie muszą nikomu niczego lizać w przeciwieństwie do "samozatrudnionych", którzy g... by zjedli żeby złapać klienta.
            Tak naprawdę źle się czuję z tą pyskówką, w którą mnie wciągnęłaś i powiem ci, że jednym z powodów dla których nigdy nie sterczę w szatni jest unikanie rodziców tobie podobnych.
    • iwoniaw Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 08.02.13, 12:45
      CytatJa pilnuję tylko, żeby moje faktyczn
      > ie weszło do szkoły i idę (ma niecałe 6,5 lat).Ale może za mało opiekuńcza jest
      > em?


      A to już sama musisz sobie odpowiedzieć, co sobie kompensujesz tekstami o "stojących nad głową" rodzicach, których zachowanie w takich szczegółach (stoją, prowadzą, niosą, wieszają...) opisujesz, a ponoć w szatni nie bywasz?
      • mama_kotula Re: Odprowadzanie dzieci "pod samą salę" 09.02.13, 20:24
        iwoniaw napisała:

        > CytatJa pilnuję tylko, żeby moje faktyczn
        > > ie weszło do szkoły i idę (ma niecałe 6,5 lat).Ale może za mało opiekuńc
        > za jest
        > > em?

        >
        > A to już sama musisz sobie odpowiedzieć, co sobie kompensujesz tekstami o "stoj
        > ących nad głową" rodzicach, których zachowanie w takich szczegółach (stoją, pro
        > wadzą, niosą, wieszają...) opisujesz, a ponoć w szatni nie bywasz?

        Iwonia, no przecież pani NIE OCENIA tongue_outPPP
Inne wątki na temat:
Pełna wersja