hamster75
20.02.13, 09:44
jak jest w klasach waszych dzieci? Wczoraj dowiedziałam się od mojego syna (IV klasa podstawówki, szkoła państwowa), że żaden z nauczycieli nie odpytuje na lekcji z trzech ostatnich zajęć. Co najwyżej można się spodziewać kartkówki i to nie rzadko zapowiedzianej (?) - dla mnie to jakieś nieporozumienie. To dlatego toczyłam z synem walkę na początku roku aby czytał podręcznik, syn twardo wtedy twierdził, że nauczyciel z tego nie pyta, więc mu to niepotrzebne. Szkoła, do której uczęszcza syn nie ma zbyt wysokiego poziomu (wg rankingów) i teraz tłumaczę sobie to właśnie tym, ze nauczyciele nie potrafią tam chyba wymagać. Nie mam wprawdzie żadnych problemów z synem, gdyż należy do tych lepszych uczniów, sam odrabia lekcje, zbiera piątki i czwórki ale to dla mnie marna pociecha. Bo jasne jest dla mnie, że w innej szkole o wyższym poziomie miałby pewnie tróje

. Wczoraj odbyłam poważną rozmowę z synem i uświadomiłam mu, że musi przygotowywać się do każdej lekcji z podręcznika, odczytywać się itp a nie tylko bazować na zeszycie, bo w przeciwnym razie będzie przegrany na starcie do gimnazjum a wiadomo, że gimnazjum to szkoła życia. Syn zrozumiał i obczytał się na dzisiaj z podręczników na wszystkie lekcje. Obiecaliśmy sobie, że będziemy teraz razem sprawdzać jak opanował materiał z danej lekcji (na szczęście syn także dużo pamięta z lekcji). Wniosek po wczorajszej rozmowie z dzieckiem: jeżeli ja sama nie poświęcę mu czasu, to daleko nie zajdzie bazując tylko na wymaganiach nauczycieli.
Gdy ja chodziłam do podstawówki - trzeba było nauczyć się na każdą lekcję z podręcznika z trzech ostatnich lekcji, oczywiście z zeszytu, gdyż na każdym przedmiocie lekcja rozpoczynała się odpytaniem losowo wybranego ucznia z trzech ostatnich lekcji lub niezapowiedzianą kartkówką i wszyscy kuli porządnie. Czy to, co teraz się dzieje, to bezstresowe wychowanie?