Dodaj do ulubionych

2008 - stracony rocznik?

02.03.13, 21:08
Czy wogóle ktoś zastanawia się co będzie działo się w szkołach za rok? Przecież to jakiś koszmar! Obecnie w naszej szkole jest 6 klas pierwszych, rodzice (przynajmniej u nas) nie palą się do wysyłania szaściolatków do szkół. Za rok będzie 12 klas? Czy po 40 dzieci w jednej klasie (bo szkoła nie jest z gumy!)?
W jednej sali świetlicowej obecnie 3 klasy - za rok 6 klas?

I oczywiście sześciolatki na straconej pozycji - w porównaniu do siedmiolatków po szkolnej zerówce...
Egzaminy do gimnazjum - dwa razy większa konkurencja, to samo do liceum...

Dlaczego to nie jest zrobione stopniowo, etapowo? Czy rocznik 2008 jest stracony?
Obserwuj wątek
    • joxanna Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 21:35
      Nie jest robione stopniowo, ponieważ akcja 'ratujcie maluchy' wymusiła rezygnację ze stopniowego wprowadzania całej tej reformy, tylko zostawienie decyzji rodzicom.

      Pierwotny plan rozsądnie zakładał uruchamianie 16-miesięcznych grup dzieci (np styczeń 2003-kwietnia 2004 itp). Wtedy nie byłoby kumulacji.
      • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 21:51
        To jest chore, rodzice akcji Ratuj Maluchy myśleli egoistycznie tylko o swoich dzieciach (zresztą ich prawo), ale rząd powinien coś z tym zrobić! Dlaczego teraz ma cierpieć za to rocznik 2008?
        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 22:14
          Przepraszam cię, ale co według ciebie należy zrobić. Reforma powinna była wejść w życie cztery lata temu, wówczas to akcja ratujmy malucha doprowadziła do katastrofalnych w skutkach zmian. Dwa lata temu gdy jednym z argumentów za wprowadzeniem reformy była właśnie większa liczebność roczników 2008 i 2009 niż roczników 2005 i 2006 akcja znów dała o sobie znać i naciskać na przesunięcie wprowadzenia reformy.
          W obecnej chwili znów zaczęły się pojawiać wątki reprezentantów akcji, którzy nota bene oprócz pieniactwa i chęci zaistnienia nie mają bladego pojęcia o samej akcji i jej projektach.
          • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 06:12
            makurokurosek napisała:

            > Przepraszam cię, ale co według ciebie należy zrobić. Reforma powinna była wejść
            > w życie cztery lata temu, wówczas to akcja ratujmy malucha doprowadziła do kat
            > astrofalnych w skutkach zmian.

            Cztery lata temu byłem na spotkaniu z min Hall (przyjechała do mojego miasta).
            Były ulotki wizje PR za grube miliony (nota bene wydano ponad 7 milionów zło a kampanie propagandową a ani jednej złotówki na przystosowanie szkół).
            Zapytałem wtedy czy pani minister ma zamysł jak w ciągu roku wyszkolić nauczycieli do pracy z młodszymi, jak powiększyć świetlicę, jak zapewnić opiekę podczas ferii i czy przewiduje środki na doprowadzenie ciepłej wody do 4 z 5 szkół w mieście gdyż jej nie posiadają.
            Pani mister uśmiechnęła się głupkowato, powiedziała że reforma i tak będzie wprowadzona poprosiła o następne pytanie.
            I gdyby twoje dziecko było wtedy w tym z roczników nie stałą byś się "pieniaczem" i nie blokowała reformy!!!
            Trudno się dziwić i obarczać tych rodziców o storpedowanie reformy która była tylko i wyłącznie papierowym zapisem - czyli działała na szkodę ich dzieci - a który rodzic świadomie się na to godził?
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 07:18
            makurokurosek napisała:

            > Przepraszam cię, ale co według ciebie należy zrobić. Reforma powinna była wejść
            > w życie cztery lata temu, wówczas to akcja ratujmy malucha doprowadziła do kat
            > astrofalnych w skutkach zmian. Dwa lata temu gdy jednym z argumentów za wprowad
            > zeniem reformy była właśnie większa liczebność roczników 2008 i 2009 niż roczni
            > ków 2005 i 2006 akcja znów dała o sobie znać i naciskać na przesunięcie wprowad
            > zenia reformy.
            > W obecnej chwili znów zaczęły się pojawiać wątki reprezentantów akcji, którzy n
            > ota bene oprócz pieniactwa i chęci zaistnienia nie mają bladego pojęcia o samej
            > akcji i jej projektach.
            To dlaczego MEN zezwoliło na likwidację tylu szkół ? Nie wiedzieli,że za jakiś czas będzie rocznik wyżowy i gdzieś te dzieci trzeba wsadzić wink Ale tak to właśnie jest gdy reformę wprowadza się w życie w czasie kryzysu i zamiast na spokojnie wpycha się ją kolanami w życie sad
            • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 10:17
              Likwidowane sa szkoły tam, gdzie nie ma dzieci. Jak byłam ostatnio w górach i usłyszałam że zamykają szkołe do której uczęszcza około 50 dzieci to zrozumiałam dlaczego ją zamykają smile
              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 14:47
                mama303 napisała:

                > Likwidowane sa szkoły tam, gdzie nie ma dzieci. Jak byłam ostatnio w górach i u
                > słyszałam że zamykają szkołe do której uczęszcza około 50 dzieci to zrozumiałam
                > dlaczego ją zamykają smile

                Tylko teraz,ta 50-ka dzieci będzie się uczyć w ścisku i na 3 zmiany do wieczora,gdy ich szkoła będzie stała pusta i będzie niszczała.Jeśli we wsi zamykają szkołę,to niszczą też kulturę tej wsi sad
            • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 12:19
              Obserwuję sytuację w Poznaniu i moim rodzinnym mieście, likwidacji uległy szkoły których istnienie często faktycznie było bezsensowne. W moim rodzinnym mieście likwidacji uległa szkoła która nie dość, że ze względu na ilość uczniów wykorzystywała połowę klas, to jeszcze większość jej uczniów miała stały nadzór kuratora i dosłownie miała gdzieś uczęszczanie do jakiekolwiek placówki edukacyjnej, ale oczywiście w ogólnopolskich mediach szum jaka to podłość zamykać tą placówkę jak to jest ona niezbędna i jak to uczniowie rozpaczają z tego powodu.
              W Poznaniu oczywiście również zostało zamkniętych kilka szkół ale jednocześnie powstało kilka szkół na osiedlach i w gminach stających się sypialniami. Tak więc problem jest przede wszystkim tam gdzie gminy nie chcą łożyć na edukację i reforma nie ma tu nic do rzeczy.
          • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:00
            Nie akcja doprowadziła do katastrofalnych zmian - tylko cięcia funduszy przeznaczonych na reformę.
            Dla tych, którzy mają krótką pamięć:
            "- Środek ciężkości projektu wysłania sześciolatków do szkół przypadnie na rok 2010, a nie jak wcześniej planowano na 2009 - ogłosił premier Tusk po zakończeniu pierwszej tury spotkań z członkami swojego rządu, gdzie szukał sposobów na zatkanie 17-miliardowej dziury w budżecie. - Projekt mieliśmy rozpocząć w roku 2009, a rozpoczniemy pilotażem i takim przygotowaniem, które zagwarantuje, że rzeczywiście nie zabraknie pieniędzy, wtedy rzeczywiście sześciolatki do szkół pójdą. A więc środek ciężkości przesuniemy najprawdopodobniej na rok 2010 – dodał. Krok Donalda Tuska oznacza ok. 350 mln zł oszczędności w budżecie."

            archiwalna.glos.pl/art.php?action=show&id=5140&s=160&idg=
            Rząd doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że spartaczył reformę. Inaczej tak łatwo by się nie poddawał sprzeciwom społecznym (patrz np. reforma emerytalna).
        • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 07:13
          mum2004 napisała:

          > To jest chore, rodzice akcji Ratuj Maluchy myśleli egoistycznie tylko o swoich
          > dzieciach (zresztą ich prawo), ale rząd powinien coś z tym zrobić! Dlaczego ter
          > az ma cierpieć za to rocznik 2008?

          To nie akcja"Ratuj Maluchy" wymyśliła obligatoryjne posłaniesześciolatka do nieprzygotowanej szkoły i to im się chwali smileTo wymyślił MEN wink Gdyby nie przesunięto reformy to cierpieć miał już rocznik:2006 i 2007.Teraz MEN wije się jak piskorz,aby jak najwięcej dzieci sześcioletnich poszło do szkół,bo sami chcą się z tego wycofać.Wiedzą już,że reforma to niewypał.Ale dzieci obchodzą ich najmniej liczą się tylko zyski finansowe wink sad
        • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 20:33
          mum2004 napisała:

          > To jest chore, rodzice akcji Ratuj Maluchy myśleli egoistycznie tylko o swoich
          > dzieciach (zresztą ich prawo), ale rząd powinien coś z tym zrobić! Dlaczego ter
          > az ma cierpieć za to rocznik 2008?

          Analogicznie - dlaczego miał wcześniej cierpieć rok 2006? Dlaczego teraz Ty myślisz "egoistycznie" tylko o swoim dziecku? No właśnie.

          Ktoś zawsze będzie poszkodowany, bo reforma jest przeprowadzana totalnie nieudolnie, przez ludzi którzy się do rządzenia zupełnie nie nadają - bo gdyby się nadawali - rozplanowaliby to z głową.

          80% rodziców reformy w obecnym kształcie nie popiera (bo mniej niż 20% 6-latków idzie w skali kraju do 1 klasy) - więc to nie jacyś tam rodzice akcji Ratuj Maluchy - tylko całkiem spora grupa rodziców - jakieś 4/5.
          • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 16:58
            aihnoa napisała:

            > Analogicznie - dlaczego miał wcześniej cierpieć rok 2006? Dlaczego teraz Ty myś
            > lisz "egoistycznie" tylko o swoim dziecku?

            Nie myślę egoistycznie tylko uważam że reforma powinna być ROZŁOŻONA W CZASIE, dlaczego koszty tej reformy ma ponosić tylko jeden rocznik? Dlatego że w tym roku nie ma wyborów i władza ma rodziców głęboko w d... ?
            • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 12.03.13, 13:55
              mum2004 napisała:
              > dlaczego koszty tej reformy ma ponosić tylko jeden rocznik?

              No właśnie, zgadzam się z Tobą. Reforma jest zaplanowana źle. Dzieci w ogóle nie powinny ponosić KOSZTÓW reformy. Powinny na reformie, która dotyczy tak ważnej dziedziny, KORZYSTAĆ.
      • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 22:09
        Tylko że wtedy ta reforma była kompletnym żywiołem który zrodził się w umysłach urzędników MEN. Bez budżetu, bez jakichkolwiek środków, bez szkoleń dla nauczycieli, jedynie co powstał zapis ustawy.
        Więc nie ma się co dziwić że rodzice tamtych dzieci otworzyli ogień w stosunku do MEN - gdyż ten otwarcie ich ignorował.
        No i trzeba pamiętać że spowodowało to także otwarte protesty samorządów (gdyż okazało się że to one mają przejąć całkowite finansowanie tej reformy) a koniec końców odwołanie min. Hall.
        Obecnie sytuacja jest lepsze niż 4 lata temu ale w dalszym ciągu duża część szkół ma problemy adaptacyjne, opiekuńcze a nawet sanitarne - a o przepełnieniu podwójnego rocznika nie wspominając.
        Jedyne co pozostaje obecnym rodzicom - to zorganizować się ponownie i odroczyć po raz kolejny lub przeprowadzić tą reformę z głową. Szwecja podobną reformę przeprowadzała przez 11 lat (a nie w ciągu jednego roku tak jak to stara się przeforsować MEN)
        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 11:17
          mr_cellophane napisał:

          > Tylko że wtedy ta reforma była kompletnym żywiołem który zrodził się w umysłach
          > urzędników MEN.
          Bo chyba dorwali się do unijnej kasy na jakieś projekty...
          A kasa na realizację to już inna sprawa.

          > Jedyne co pozostaje obecnym rodzicom - to zorganizować się ponownie i odroczyć
          > po raz kolejny lub przeprowadzić tą reformę z głową. Szwecja podobną reformę pr
          > zeprowadzała przez 11 lat (a nie w ciągu jednego roku tak jak to stara się prze
          > forsować MEN)
          Z kolei Włosi coś takiego robili przez lat 6 , w kolejnych latach wysyłając obowiązkowo do szkoły po kolejne 2 m-ce z rocznika. Przy takim podejściu roczniki są tylko ciut liczniejsze, a rozrzut wieku w klasach to ok 14 m-cy.
          I gdyby szanowni urzędnicy poszli tym lub podobnym tropem to operacja pt stopniowe obniżanie wieku szkolnego zbliżałaby się ku szczęśliwemu końcowi bez panikowania, że nagle mamy w szkole podwojone roczniki.
          • e-kasia27 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 14:51
            No i to by było bardzo dobre rozwiązanie problemu, nawet gdyby to na kwartały i na cztery lata tylko rozłożyć, a nie tak hurtem od razu cały rocznik.
            Dlaczego jeszcze nikt czegoś takiego nie zaproponował??

            Albo po prostu zostawić rodzicom dowolność w posyłaniu dziecka do szkoły na najbliższe 5-10 lat, w wieku lat sześciu lub siedmiu - w końcu i tak większość dzieci by zaczęła chodzić do szkoły w wieku lat sześciu, choćby z tego powodu, że rodzice nie chcieliby, aby ich dziecko było gorsze i odstawało od większości.
            Dzieci są przecież różne, jedne mogą iść od szkoły nawet jako pięciolatki, a inne nawet w wieku siedmiu lat jeszcze nie są na to gotowe.
            Z czasem, gdyby się okazało, że w szkole jest już większa część sześciolatków, można by było wprowadzić obowiązek dla sześciolatków.
            • analist73 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 08:52
              Pierwotnie do szkoły miał iść rocznik 2002 i chyba pierwsze trzy miesiące 2003, w następnym reszta 2003 i połowa 2004 itd.. Ale wprowadzający ocknęli się, jak rocznik 2002 był już w zerówce, a rocznik 2003 w przedszkolach albo w domu. Wtedy ocknęli się, że nie można zmuszać młodszych do pójścia do szkoły. Tylko zamiast zrobić coś z głową wykorzystali ruch "ratuj maluchy". Na zasadzie: "rodzice macie co chcecie, wybierajcie", ale pamiętajcie że za 3 lata wszystkie dzieci 6-letnie mają być w szkole. A potem były wybory: no to przesunięcie terminu o dwa lata.
      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 11:20
        > Pierwotny plan rozsądnie zakładał uruchamianie 16-miesięcznych grup dzieci (np
        > styczeń 2003-kwietnia 2004 itp). Wtedy nie byłoby kumulacji.
        Tyle że pierwotny plan został ogłoszony w listopadzie i zakładał istnienie w klasie 7-latków po zerówce (starej, z nauką czytania) oraz 6-latków bez żadnej zerówki. Już po tym widać, że rozsądku w tej reformie nie było od samego początku.
    • majarzeszow 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 07:12
      Mam corke z 2007, ktora swiadomie i z rozmyslem od wrzesnia 2013 wysylam do zerowki.
      I tak robia WSZYSCY rodzice z naszej grupy 5-latków w przedszkolu. nie chcemy wypychac naszych dzieci rok wczesniej, bo pani minister jedna czy druga tak sobie umyslila i zapisala - w nosie to mamy, a nawet głębiej.
      Niestety wiaze sie to z tym, ze razem z naszymi dziecmi pojda wypchniete dzieci z 2008 roku i zrobi sie tlum sad
      • nika_j Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 09:25
        Skoro rodzice "maluchów" sa tak obrotni i wpływowi, że potrafili zablokować "reformę" MEN, to teraz już mając dzieci w I klasie powinny z równym entuzjazmem naciskać na samorządy, żeby przygotowały JUŻ odpowiednio zwiększoną liczbę gimnazjów i - w kolejnych 3 latach - szkół ponadgimnazjalnych. A przede wszystkim, żeby przedstawiły koncepcję przygotowania lokalnego samorządu na nadejście rocznika 2008 do szkół
        • mum2004 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:01
          Oczywiście że 2007 ma lepiej. Po pierwsze ma wybór: jeśli pójdzie wcześniej to uniknie tłoku. A siedmiolatki po zerówkach będą w znacznie lepszej sytuacji niż sześciolatki (bo nie wierzę że do testu szóstoklasistów to się wyrówna).

          Dlatego MEN powinno jak najszybciej przedstawić rodzicom: jak zamierza przygotować szkoły (obecnie podstawowe, a potem gimnazja i licea) na podwójny rocznik!
          • mama303 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:26
            mum2004 napisała:

            > Oczywiście że 2007 ma lepiej. Po pierwsze ma wybór: jeśli pójdzie wcześniej to
            > uniknie tłoku. A siedmiolatki po zerówkach będą w znacznie lepszej sytuacji niż
            > sześciolatki (bo nie wierzę że do testu szóstoklasistów to się wyrówna).

            Ja mam inne obserwacje, poszkodowane sa dzieci 7 letnie, które sie przeważnie nudzą i mało rozwijają podczas gdy w tym czasie ich młodsi koledzy są do przodu.
            Rodzice budza sie z ręką w nocniku gdy ich I klasista siedmiolatek klepie w kółko 2+3=5 smile
            • budzik11 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:53
              mama303 napisała:

              > Ja mam inne obserwacje, poszkodowane sa dzieci 7 letnie, które sie przeważnie n
              > udzą i mało rozwijają podczas gdy w tym czasie ich młodsi koledzy są do przodu.
              > Rodzice budza sie z ręką w nocniku gdy ich I klasista siedmiolatek klepie w kół
              > ko 2+3=5 smile

              Rodzice mogli się zorientować wcześniej, na co się decydują, zamiast budzić się z ręką w nocniku.
            • aihnoa Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 20:40
              mama303 napisała:
              > Ja mam inne obserwacje, poszkodowane sa dzieci 7 letnie, które sie przeważnie n
              > udzą i mało rozwijają podczas gdy w tym czasie ich młodsi koledzy są do przodu.
              > Rodzice budza sie z ręką w nocniku gdy ich I klasista siedmiolatek klepie w kół
              > ko 2+3=5 smile

              A to już zależy od szkoły i konkretnego nauczyciela. U nas w szkole różne klasy 1 idą różnymi programami (7-latki są "do przodu" z programem).

              Chociaż zgadzam się z Tobą, że program z matematyki został bardzo strywializowany uncertain
          • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 12:54
            mum2004 napisała:

            > Dlatego MEN powinno jak najszybciej przedstawić rodzicom: jak zamierza przygoto
            > wać szkoły (obecnie podstawowe, a potem gimnazja i licea) na podwójny rocznik!
            MEN odpowie, że to sprawa samorządów/władz lokalnych - bo jeśli chodzi o kasę itp. to MEN zawsze tak odpowiada.
          • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 14:51
            mum2004 napisała:

            > Oczywiście że 2007 ma lepiej. Po pierwsze ma wybór: jeśli pójdzie wcześniej to
            > uniknie tłoku. A siedmiolatki po zerówkach będą w znacznie lepszej sytuacji niż
            > sześciolatki (bo nie wierzę że do testu szóstoklasistów to się wyrówna).
            >
            > Dlatego MEN powinno jak najszybciej przedstawić rodzicom: jak zamierza przygoto
            > wać szkoły (obecnie podstawowe, a potem gimnazja i licea) na podwójny rocznik!

            A jeśli nie pójdzie jako sześciolatek wink to co ?
        • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:55
          > A przede wszystkim, ż
          > eby przedstawiły koncepcję przygotowania lokalnego samorządu na nadejście roczn
          > ika 2008 do szkół
          O to to pewnie trzeba było pytać samorządy przed wyborami w 2010...Ale wtedy stłoczony miały iść inne roczniki więc mam dzieci z roczników 2007 czy 2008 to pewnie nie ruszało.

          > żeby przygotowały JUŻ odpowiednio zwiększoną liczbę gimna
          > zjów i - w kolejnych 3 latach - szkół ponadgimnazjalnych
          Jeśli myślisz, że ktoś będzie budował dodatkowe gimnazja dla 1 rocznika uczniów to chyba się mylisz...Co najwyżej dopcha się klasy do 40-tu uczniów albo zrobi lekcje na 2 zmiany.
          • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 14:58
            jakw napisała:

            > > A przede wszystkim, ż
            > > eby przedstawiły koncepcję przygotowania lokalnego samorządu na nadejście
            > roczn
            > > ika 2008 do szkół
            > O to to pewnie trzeba było pytać samorządy przed wyborami w 2010...Ale wtedy st
            > łoczony miały iść inne roczniki więc mam dzieci z roczników 2007 czy 2008 to pe
            > wnie nie ruszało.
            >
            > > żeby przygotowały JUŻ odpowiednio zwiększoną liczbę gimna
            > > zjów i - w kolejnych 3 latach - szkół ponadgimnazjalnych
            > Jeśli myślisz, że ktoś będzie budował dodatkowe gimnazja dla 1 rocznika uczniów
            > to chyba się mylisz...Co najwyżej dopcha się klasy do 40-tu uczniów albo zrobi
            > lekcje na 2 zmiany.

            Nasze dzieci dla władz nie są istotne,liczy się tylko KASA sad
          • nika_j Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 22:09
            Ok, tylko zauważ, że to są kluczowe sprawy w gestii samorządów własnie, niezależne od tego, czy była jakakolwiek reforma czy nie. Jeśli samorząd jest tak durny, że wiedząc, że za kilka lat dojdzie mu skumulowany podwójny rocznik teraz beztrosko zamyka gimnazja, to jest po prostu do wyrzucenia. Jak się ma taki dup..owaty samorząd lokalny, to nieważne, kto jest ministrem oświaty - bo zawsze dzieciaki, oświata i potrzeby edukacyjne będą na samym końcu.
      • budzik11 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:56
        majarzeszow napisała:

        > Mam corke z 2007, ktora swiadomie i z rozmyslem od wrzesnia 2013 wysylam do zer
        > owki.
        > w nosie to mamy, a nawet głębiej.
        > Niestety wiaze sie to z tym, ze razem z naszymi dziecmi pojda wypchniete dzieci
        > z 2008 roku i zrobi sie tlum sad

        No ale nie zrobisz na złośc pani minister Hall czy jakiejś innej, tylko własnemu dziecku, bo to ono będzie się musiało uczyć w toku i w tłoku dwóch rocznika iść przez życie (kolejne szkoły, egzaminy, studia, rynek pracy).
        Ja, nie mając w nosie a nawet w głębiej swojego dziecka, z pełnym rozmysłem i świadomością posłałam go do zerówki już w tym roku szkolnym, a od września idzie do I klasy. Uczy się w komfortowych warunkach - 3 zerówki, jego liczy sobie 17 osób.
        • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 15:04
          budzik11 napisała:

          > majarzeszow napisała:
          >
          > No ale nie zrobisz na złośc pani minister Hall czy jakiejś innej, tylko własnem
          > u dziecku, bo to ono będzie się musiało uczyć w toku i w tłoku dwóch rocznika i
          > ść przez życie (kolejne szkoły, egzaminy, studia, rynek pracy).
          > Ja, nie mając w nosie a nawet w głębiej swojego dziecka, z pełnym rozmysłem i ś
          > wiadomością posłałam go do zerówki już w tym roku szkolnym, a od września idzie
          > do I klasy. Uczy się w komfortowych warunkach - 3 zerówki, jego liczy sobie 17
          > osób.

          Ja też mam dziecko z 2007 roku i co:mam puścić do szkoły dziecko,które do tej szkoły nie dojrzało ? Tylko dziecku zrobiłabym krzywdę na całe życie sad Żyję nadzieją,że przesuną reformę o kolejne 2 lata. wink
                • mum2004 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 18:20
                  Tu już nawet nie chodzi o zwolenników czy przeciwników posyłania sześciolatków do szkół - ale o PODWÓJNY ROCZNIK. Władze samorządowe kompletnie nie przygotowane, szkoły już obecnie dwuzmianowe, przepełnione.
                  Moim zdaniem rzucili rocznik 2008 na stracenie, uważam to za niedopuszczalne, reforma powinna być rozłożona w czasie.

                  • ciri_77 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 19:33
                    Moim zdaniem rzucili rocznik 2008 na stracenie, uważam to za niedopuszczalne, reforma powinna być rozłożona w czasie.

                    reforma była rozłożona w czasie, podziękuj rodzicom z akcji "ratuj maluchy" - dzięki nim masz szanse na kumulację.

                    PS moje córki, rocznik 2006 miły być tym wcześniejszym skumulowanym rocznikiem. Poszły do szkoły jako 6 latki, tłoku nie mają. W sumie, chyba też powinnam "ratuj maluchy" podziękować smile
                • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 18:49
                  budzik11 napisała:

                  > No napisałaś, ale jestem ciekawa, jakiej krzywdy, na swoim niedojrzałym dziecku
                  > , się boisz. Tak z ciekawości pytam.

                  Córka jest nieśmiała i na zajęciach się nie odzywa(choć wie wink)nie lubi hałasu.Obawiam się generalnie problemów ze strony układu nerwowego(nerwica,płaczliwość) i z j.polskim (jest objęta terapią logopedyczną).
        • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 21:37
          budzik11 napisała:

          > Uczy się w komfortowych warunkach - 3 zerówki, jego liczy sobie 17
          > osób.
          Co nie znaczy , że tak będzie przez następnych 12 lat. Było już na tym forum o przypadkach łączenia zbyt mało licznych (zdaniem organów zwierzchnich) klas.
      • aagnes Re: 2007 też nie ma lepiej 04.04.13, 12:46
        Bardzo mądrze, bardzo - akurat wypchniesz dzieciaka do szkoly w najgorszym z mozliwych momentow.
        Wlasnie tak jest jak sie tłuszczy daje wybór.
        spoleczenstwo do szczegolnie rozgarnietych nie nalezy, dlatego juz teraz rocznik 2007 r. powinien isc do szkoly.
      • krakrakrakra Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 14:27
        A ja zrobilam odwrotnie smile Starszego (2003) poslalam do zerowki, glownie dlatego, ze urodzil sie pod koniec roku i balam sie prawie dwuletniej roznicy w jednej klasie. Bsrdzo szybko zaczelam zalowac. W zerowce nie dzialo sie nic. W 1klasie dziecko sie nudzilo (bo program jednak jest dla szesciolatkow). W efekcie nie umie sie uczyc. Jak trzeba wiersz zapamietac, to jest rozpaczi bunt bo on ma ciekawsze rzeczy do roboty. A szkola nudzi go dalej.
        Dlatego mlodszy (2005) poszedl od razu do 1 klasy. Pierwsze miesiace byly trudne, fakt. Szkola go zwyczajnie meczyla. Duzo lekcji odrabial w domu. Teraz jest super! Szkole lubi, rozumie, ze jak pani cos zada, to trzeba zrobic/nauczyc sie. Oceny ma slabsze od brata (chociaz i tak niezle), ale nastawienie duzo lepsze.
        Pamietajcie o tym, ze program jest dostosowany do szesciolatkow. Rezygnacja z tej reformy na tym etapie nie ma juz chyba sensu. Nalezaloby raczej walczyc o stopniowe jej wprowadanie, zeby uniknac kumulacji - czyli wrocic do koncepcji 16-miesiecznych grup wiekowych.
        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:24
          krakrakrakra napisała:
          > W 1klasie dziecko sie nudzilo (bo program jednak jest dla szesciolatkow). W efekcie n
          > ie umie sie uczyc.
          Moja starsza też się w 1 klasie nudziła, choć reformy jeszcze wtedy nie było, a ona już była "czytata i pisata" i program I klasy miała zasadniczo opanowany. Ale, o dziwo, uczyć się umie. I wcale nie nabyła tej umiejętności w I czy nawet II klasie. Chyba za bardzo wiążesz brak zainteresowania nauką z reformą. Może ten typ tak po prostu ma.
          • krakrakrakra Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 22:56
            Jednak lacze te dwa fakty. Znajac charaktery moich dzieci, spodziewalam sie odwrotnej sytuacji - u starszego pedu do wiedzy, u mlodszego totalnego olewactwa. I ta zmiana, noim zdaniem wynika bezposrednio z tego, do jakiej pracy przyzwyczaili sie na poczatku szkoly.
            Piszesz, ze Twoja corka nudzila sie przed reforma. To wyobraz sobie, jak bardzo musialaby sie nudzic, gdyby zamiast programu dla siedmiolatkow, jaki ja objal, musiala wtedy uczyc sie rzeczy przeznaczonych dla rok mlodszych dzieci...
            Zreszta nie ma co dyskutowac, bo u nas bylo tak, u kogos inaczej - to zrozumiale. Chodzilo mi o to, ze przy obecnej podstawie programowej z reformy nie ma juz sensu sie wycofywac (chyba, ze by program znowu zmieniac). Trzeba sie raczej skupic na tym, jak zminimalizowac kumulacje rocznikow.
            • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 08:33
              krakrakrakra napisała:
              > Piszesz, ze Twoja corka nudzila sie przed reforma. To wyobraz sobie, jak bardzo
              > musialaby sie nudzic, gdyby zamiast programu dla siedmiolatkow, jaki ja objal,
              > musiala wtedy uczyc sie rzeczy przeznaczonych dla rok mlodszych dzieci...
              W I klasie przez większość I semestru było głównie rysowanie szlaczków i pojedynczych literek. Nie wiem czy różni się to aż tak bardzo od obecnego programu - zwłaszcza z punktu widzenia osoby, która już nieźle czyta i co nieco pisze.

              >Chodzilo mi o to, ze przy obecnej podstawie programowej z reformy nie ma juz
              > sensu sie wycofywac (chyba, ze by program znowu zmieniac).
              A dlaczego nie? Może warto by się jednak zastanowić i nad takim wariantem?

              Trzeba sie raczej s
              > kupic na tym, jak zminimalizowac kumulacje rocznikow.
              A to na pewno - jeśli MEN upiera się przy dalszym wdrażaniu reformy. Ale minimalizować kumulacje roczników MEN mógł już od samego początku. Skoro nie minimalizował - to nie bardzo wiem na jakiej podstawie mam myśleć o urzędnikach MEN jako o ludziach obdarzonych zdrowym rozsądkiem...
    • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 13:13
      ja mysle, ze wkradło sie troche przekłaman do waszych zalów
      1. co znaczy, ze "do szkoly nie jest doprowadzona ciepla woda?" cóż to za konstrukacja, kto mial to zrobić? szkoła stara sie o środki (niech predstawi pisma, ze to aktywnie robi) nei na jaies doprowadzenie cieplej wody, tylko na ogrzewacze przepływowe wody- to grosze, nie a co demonizowac. my jako RR popieralismy podania i lobbowalismy w dzielnicy za przekazaniem takich srodków- PROAKTYWNIE prosze a nie bic piany na forum
      2. co to znaczy, ze na reforme nie poszły żadne środki??? przecież to bzdura i przekłamanie! a radosna szkola? srodki mniejsze nic mialy byc, ale w maloposce praktycznie kazda szkola (choc nie wiem, na pewno sa wyjatki- ale to margines) zostala zaopatrzona w place zabaw/urzadzenia. jezeli nie zostaly- nalezy natychmiast, w trybie pilnym zwolnic dyrektorów! do tego byly srodki unijne do wykorzystania- i to niemałe.
      dodam, że my aktywnie pozyskaliśmy jeszcze srodki od fajnych sponsorów- plac zabaw i boisko naprawde wypasione. w zamian sponsor ma prawo korzystac na ustalonych warunkach z naszej wypasionej sali gimnastyczne zbudowanej oczywiscie z funduszy europejskichsmile
      3. z tym zamykaniem to jest straszna sprawa- w krakowie prawie nic nie zostalo zamkniete. szkoly oczywiscie sa, ale w zlych miejscach-0 w starych dzielnicach, a w tych rozwojowych sypialniach- nie. próby zamykania szkół są robione nieudolnie, bez rozeznania sytuacji- np obok jest budowane ogromne osiedle. ale szkoly do zamkniecia sa- zostaly jaos obronione, ale akurat wiem ze za pomoca kłamst i przekretów, żonglerki liczbami uncertain ale dopóki są "groźby zamknięcia" to szkoły się rozwijaja, a nauczyciele staraja- nasza np, ponieważ jednym z kryterium niezamykania szkoły była ilośc tablic interaktywnych (!!!! tak!), ze strachu zdobyła fundusze i zakupiła wiele nawet i jest git smile
      ogólnie sądze, że rocznik 2008 to nie bedzie stracony rocznik tylko ciężko ze strachu pracujący- i dobrze big_grin
      • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 20:55
        bramanka napisała:
        > 2. co to znaczy, ze na reforme nie poszły żadne środki??? przecież to bzdura i
        > przekłamanie! a radosna szkola? srodki mniejsze nic mialy byc

        bramanko-kunnegunndo - za dużo PR-u MEN-u łykasz.
        Może powiedz o ile te środki mniejsze, bo zdaje się, że o 80% mniejsze to za mało powiedziane.
        • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:01
          z toba nie rozmawiam- bo jestes nawiedzona.
          w szkole moich dzieci i w KAZDEJ naokoło w ramach tej radosnej szkoly powstaly place zabaw- sa tez w kazdej wsii ze szkola w malopolsce, w ktorej bylam. kto chcial- ten mial. widzialam na wlasne oczy- wiec nie pie....l o PR. podobnie w slaskim- choc tu kilka tylko widzialam, bo nie jestem tam zbyt czesto.
          Przejedz sie i zobacz- jak dyrektor chce, samorzad/rada dzielnicy/rodzice wspolpracuja- ni jest zle.
          • kolina01 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 13:08
            O, plac zabaw? Naprawde w kazdej szkole małopolskiej? TO moze na wsiach poza stolica małopolski, bo te lepiej sie staraja. Mam dzieci w szkole na Białym Prądniku. W ŻADNEJ ze szkół do której mogłabym dojść na piechotę w ciagu 30min placu zabaw nie ma!!
            Moja szkola - wybieralam niestety najblizsza domu - bo pracuje i nikt mi dzieci nie odbierze, wiec mam nadzieje, ze od 4'tej klasy przyleza sami - niesty jest tylko betonowe boisko. A panie ze swietlicy - w zwiazku z tym, ze jest ich zwykle 2 (w porywach 3) na okolo 120 dzieci w godzinie szczytu!! - boja sie dac dzieciom pilke, zeby sie ktores na tym boisku nie przewrocilosad Jedyna atrakcja - to jak im pozwola jesienia kasztany pozbieracsad Bo tak to niczego nie wolnosad Świetlica dla 6'sciolatkow jest jedna wspolna dla wszystkich klas do 4'tej wlaczniecrying Ilosc dzieci tam to masakrasad Na wspanialej stronie u nas pisze, ze kacik zabaw w kazdej klasie - jest to dywanik wielkosci gdzies 2m x 1m - ktory z tylu klasy rozlozyli - niestety lawki dla wszystkich dzieci sie nie zmiescily , wiec trzeba bylo zwinac, coby sie te 15 ławek zmiescilo sad A tablica interaktywna - to szkoly kupuja jak wybiora ksiazki u odpowiedniego wydawnictwasmile Wtedy rodzice bula za ksiazki, a szkola ma tablice za 1zlsmile
      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:33
        bramanka napisała:
        > ogólnie sądze, że rocznik 2008 to nie bedzie stracony rocznik tylko ciężko ze s
        > trachu pracujący- i dobrze big_grin
        Z doświadczeń z małoletnimi - nie sądzę, żeby rocznik 2008 w swoim ogóle przejmował się nauką bardziej niż inne roczniki. No , może w okolicach stycznia 2026 najdzie ich jakaś refleksja...A że rodzice będą się stresować - to inna sprawa.
    • henryk_o Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 14:14
      Myślę, że p.minister ma to w czterech literach, a jej duma nie pozwala przyznac się do błędów. Tworząc zakłamany PR w mediach PO, olewając rodziców i ich dzieci - uważam, że trzeba brać sprawy w swoje ręce.

      Dodatkowo teraz MEN wykorzystuje przedszkola, by promować nieudana reformę obniżającą wiek szkolny. Przedszkolne kadry jednak zaczynają się buntować - tak informuje "Rzeczpospolita". (m.interia.pl/fakty/news,1896564,5458)

      Na razie pozostaje tylko możliwość rocznego odroczenia, ale trzeba walczyc o swoje jak tylko się da.

      • nerwowamatka Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 16:23
        Gdyby takowe roczne odroczenie miało nastąpić, to stanęłabym na rzęsach, żeby córkę (rocznik 2009) posłać do pierwszej klasy jako 5-latkę. Mam syna w pierwszej klasie (6-latka), więc wiem jak banalny jest program. Pojęcie niedojrzałości emocjonalnej dla mnie nic nie znaczy. Z placami zabaw jest tak, jak pisała bramanka- są tam, gdzie dyrektorzy szkół mają głowę na karku i wiedzą, jak zdobyć na nie fundusze. Szkoła, do której uczęszcza syn, plac zabaw ma właśnie z pieniędzy unijnych. Akcja "ratuj maluchy" przysłużyła mi się bardzo, bo kumulacja ominęła moje dzieci i z tego się cieszę.
        • marika012 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 16:47
          - kumulacja ominęła moje dzieci i z tego się cieszę.

          Nie mów "hop". To jeszcze nie koniec cyrków z reformą. Kumulacja może jeszcze dopaść rocznik 2009 albo i kolejne.

          Zresztą jak w szkołach zrobi się ciasno, będą to odczuwały wszystkie roczniki będące wtedy w szkole.
        • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:18
          nerwowamatka napisał(a):

          > Gdyby takowe roczne odroczenie miało nastąpić, to stanęłabym na rzęsach, żeby c
          > órkę (rocznik 2009) posłać do pierwszej klasy jako 5-latkę. Mam syna w pierwsze
          > j klasie (6-latka), więc wiem jak banalny jest program. Pojęcie niedojrzałości
          > emocjonalnej dla mnie nic nie znaczy.

          To,że nie dotyczy ciebie pojęcie niedojrzałości emocjonalnej to możesz się cieszyć smile ale nie wszyscy mają tak różowo wink I w tej sytuacji nieważny jest ten niby banalnie łatwy program,skoro dziecko nie może w pełni pokazać swoich zdolności,bo hamuje go np. nieśmiałość. sad A tak swoją drogą,to czy ten program jest rzeczywiście tak banalny ? nie powiedziałabym,po lekturze wielu wpisów:ile czasu dzieci muszą poświęcić wraz z rodzicemna naukę w tej pierwszej klasie ?! wink
            • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 08:08
              jakw napisała:

              > olga727 napisał(a):
              >
              > > A tak swoją dro
              > > gą,to czy ten program jest rzeczywiście tak banalny ?
              > Dla dorosłych program I klasy będzie banalny...

              Ale to nie dorośli chodzą do szkoły,tylko sześcioletnie dzieci wink Zdolniejszy sześciolatek,który w dodatku "liznął" tego w zerówce,też będzie się nudził.Ale dziecko,które spotyka się z tym po raz pierwszy i jest jeszcze mniej zdolne-może mieć problem sad Nie łudźmy się: Nie wszystkie dzieci są geniuszami wink
              • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 11:54
                Program jest banalny, kwestia czy szkoła pozostaje tylko przy programie czy wyskakuje poza program i w jakim zakresie. Moje całkowicie przeciętne dziecko spokojnie sobie radzi z programem, odrobienie zadań z podręcznika zajmuje jej 5 minut, natomiast zadania z kart pracy które wyskakują ostro ponad program potrafi jej zająć 2h.
                • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 09:29
                  makurokurosek napisała:

                  > kwestia czy szkoła pozostaje tylko przy programie czy wyskakuje poza program i w jakim zakresie.

                  Ciekawe, czy ta kwestia jest omawaiana na tzw. dniach otwartych - tzn czy szkoła się chwali, że ma tendencje do ciągłego wyskakiwania ponad program.
              • agni71 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:31
                Zdolni
                > ejszy sześciolatek,który w dodatku "liznął" tego w zerówce,też będzie się nudzi
                > ł.

                Ale własnie nie o to chodzi, zeby sie nudził, tylko, zeby lekcje były dla niego ciekawe.

                Ale dziecko,które spotyka się z tym po raz pierwszy i jest jeszcze mniej zdol
                > ne-może mieć problem sad Nie łudźmy się: [b] Nie wszystkie dzieci są geniuszami[
                > /b] wink

                program, podstawa - nie sa dla geniuszy tylko wlasnie dla przeciętnych. No i dla wyrownywania szans jest obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne, gdzie dzieci poznaja litery, głoskuja, sylabizują itp.
        • henryk_o Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 20:48
          To tylko mniejsze zło w porównaniu do biednych murów opłakanej szkoły. Najlepiej jakby nie było żadnego obowiązku dla dzieci pięcioletnich i normalnie jako 6-latki poszłyby do zerówki (po staremu). A tak to jak Mumio: www.youtube.com/watch?v=9BTC7gQKLT4
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 14:12
            henryk_o napisał:

            > To tylko mniejsze zło w porównaniu do biednych murów opłakanej szkoły. Najlepiej jakby nie było żadnego obowiązku dla dzieci pięcioletnich i normalnie jako 6-latki poszłyby do zerówki (po staremu). A tak to jak Mumio: www.youtube.com/watch?v=9BTC7gQKLT4

            Gdyby dzieci 5-o letnie mogły chodzić do Przedszkola jak na początku zakładano,a nie do szkolnych zerówek sad ( jak jest obecnie w wielu miejscach sad ) to Nie znosiłabym tego obowiązku dla nich.To dla wielu pięciolatków ze wsi,jest prawdziwym dobrodziejstwem,często dopiero wtedy zaczynają chodzić do jakiejkolwiek placówki sad To jest smutne,ale bardzo Prawdziwe. Jak takim dzieciom zabierać ten dodatkowy rok beztroskiej zabawy z rówieśnikami i wysyłać ich do I klasy ? Jeśli ktoś chce,niech wyśle swojego sześciolatka do szkoły,ale ja mówię zdecydowane NE obligatoryjnemu Posyłaniu sześciolatków do I klasy wink
            • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 18:55
              olga727 napisał(a):

              >To dla wielu pięciolatków ze wsi,jest prawdziwym dobrodziejstwem,często dopiero >wtedy zaczynają chodzić do jakiejkolwiek placówki sad To jest smutne,ale bardzo
              > Prawdziwe.
              Ech, a ja się zastanawiam co to za dobrodziejstwo w tych jakichkolwiek placówkach. Nie przesadzajmy, że 3-4-latkom dzieje się aż tak straszliwa krzywda z tego powodu , że nie chodzą do "jakicholwiek placówek". To jakiś durny wymysł, że bez "placówki" w tym wieku człowiek pójdzie na stracenie.
              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:08
                jakw napisała:


                > Ech, a ja się zastanawiam co to za dobrodziejstwo w tych jakichkolwiek placówka
                > ch. Nie przesadzajmy, że 3-4-latkom dzieje się aż tak straszliwa krzywda z tego
                > powodu , że nie chodzą do "jakicholwiek placówek". To jakiś durny wymysł, że b
                > ez "placówki" w tym wieku człowiek pójdzie na stracenie.

                "Jakichkolwiek placówek" w sensie o przedszkolach.wink Dziecko 5-o letnie musi się już gdzieś socjalizować wśród rówieśników,skoro jako 6-o latek ma iść do szkoły,a wcześniej tylko w domu był ( tak jest na większości małych miejscowości) wink
                • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:13

                  > > ez "placówki" w tym wieku człowiek pójdzie na stracenie.
                  >
                  > "Jakichkolwiek placówek" w sensie o przedszkolach.wink Dziecko 5-o letnie musi s
                  > ię już gdzieś socjalizować wśród rówieśników,skoro jako 6-o latek ma iść
                  > do szkoły,a wcześniej tylko w domu był ( tak jest na większości małych miejsco
                  > wości) wink
                  Tak więc przedszkole (placówka) na wsi jest wręcz zbawiennym miejscem,dla starszych przedszkolaków. Mają siedzieć w domu i tylko 4 ściany swego domu oglądać ?
                • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:44
                  olga727 napisał(a):
                  > "Jakichkolwiek placówek" w sensie o przedszkolach.wink Dziecko 5-o letnie musi s
                  > ię już gdzieś socjalizować wśród rówieśników,skoro jako 6-o latek ma iść
                  > do szkoły,a wcześniej tylko w domu był ( tak jest na większości małych miejsco
                  > wości) wink
                  Akurat podejrzewam, że socjalizację wśród rówieśników spora część wiejskich małolatów przedszkolnych ma bez żadnego przedszkola. Bo mają rodzeństwo i dzieci sąsiadów. To raczej w mieście obowiązuje model pt "dom ogrodzony z niezsocjalizowanym , za to bardzo pilnowanym, małolatem sztuk 1 " w środku wink
                    • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 20:15
                      dużo dzieci na wsiach wycina po raz pierwszy w placówce (najczęściej jest to odział przedszkolny w szkole)
                      kredek też nie potrafi za dobrze trzymać
                      i z plasteliny też nie lepi w domu
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:15
                    jakw napisała:
                    > Akurat podejrzewam, że socjalizację wśród rówieśników spora część wiejskich mał
                    > olatów przedszkolnych ma bez żadnego przedszkola. Bo mają rodzeństwo i dzieci s
                    > ąsiadów. To raczej w mieście obowiązuje model pt "dom ogrodzony z niezsocjalizo
                    > wanym , za to bardzo pilnowanym, małolatem sztuk 1 " w środku wink
                    >
                    Teraz wbrew pozorom,nie ma na wsiach aż tak dużo dzieci jak kiedyś ( w domach jednorodzinnych),inaczej jest,gdy są to bloki po dawnym P.G.R.-ze . wink Moje córki,to mniej więcej w swoim wieku mają tylko jednego chłopca,który jak tylko wraca ze szkoły,to siada do komputera i gra sad .Pozostałe dzieci sąsiadów;to albo znacznie starsze,albo znacznie młodsze wink
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 11:05
                      > Teraz wbrew pozorom,nie ma na wsiach aż tak dużo dzieci jak kiedyś ( w domach j
                      > ednorodzinnych)

                      Nic nie jest tak jak kiedyś.30 lat temu normą była 2-3 dzieci w mieście, 4-6 na wsi obecnie to 1-2 i odpowiednio 2-3 na wsi. Natomiast jeżeli chodzi o opiekę nad dziećmi wiejskimi to za wiele się nie zmieniło. Tak więc pierdzielenie Henryka jakim to obowiązek przedszkolny jest traumatycznym przeżyciem dla pięciolatków i jak to te pięciolatki niedojrzały do jego spełnienia to nic innego jak obawy zakompleksionego chłopczyka o to, czy żonka nad którą do tej pory miał przewagę ekonomiczną nie stanie się nazbyt niezależna i harda.
            • joxanna Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 20:53
              Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma też kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie. I najtańszym sposobem było umieszczenie ich w szkołach, które w dodatku są finansowane z budżetu państwa, a nie samorządów.

              W świecie idealnym oczywiście wybudowanoby przedszkola i być może, jak już kiedyś będziemy tak bogaci jak jakieś emiraty to tak będzie. Ale póki mieszkamy w dzisiejszej, nieprzesadnie bogatej Polsce takie rozwiązanie wydawało się całkiem logiczne.

              Żeby nie było - ja też wolałabym, żeby 5 i 6latki zostały w przedszkolach i tam spokojnie rozpoczynały naukę czytania i pisania. Ale rozumiem sens społeczny tego ruchu. Myślę, że mniej moje dziecko straci, niż wiele dzieci zyska. I nie widzę powodu, żeby się trochę nie dostosować, nie jestem pępkiem świata. Wystarczy trochę więcej realizmu, niż brania własnych życzeń za rzeczywistość.

              Nie bardzo też widzę możliwość prawa typu: dzieci wiejskie do szkoły, a miejsce - wedle życzeń rodzicówsmile

              Chyba też, że nikt nie uważa, że cała machina została uruchomiona tylko po to, żeby szykanować jego własne dziecko...
              • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 21:29
                joxanna napisała:

                > Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans
                > pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma te
                > ż kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że
                > najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie. I najt
                > ańszym sposobem było umieszczenie ich w szkołach, które w dodatku są finansowan
                > e z budżetu państwa, a nie samorządów.

                Jeszcze raz powtórzę - te dzieci mogły iść do szkoły także przed reformą. Różnica jest taka że teraz muszą.
                A co do "taniości" rozwiązania to zgadzam się.
                Przykład z sąsiedniej gminy. Dziecko koleżanki (z końca roku) jako 4,5 latek poszło obowiązkowo do zerówki. Gmina nie ma jedno przepełnione przedszkola na swoim terenie więc dowożone jest codziennie gimbusem do szkoły oddalonej o 12 km.
                Pewnego dnia matka stanęła jak wryta gdy jej 4,5 letnia córeczka zapukała do drzwi domu. Okazało się że lekcje skończyły się wcześniej i dzieci rozwiezione zostały wcześniej i wysadzone na przystanku bez opieki. 4,5 latka szła sama 800m wzdłuż ruchliwej gminnej szosy.
                Faktycznie to niezła szansa dla dziecka.

                > W świecie idealnym oczywiście wybudowanoby przedszkola i być może,

                Nie bardzo wiem o jakim idealnym świecie piszesz.
                Przedszkola to nie luksu lecz lecz to najnormalniejsza normalność i podstawa edukacji.
                I nikt nie wymaga aby państwo wybudowało przedszkola, ale żeby odbudowało te które zamknęło (ponad 5 tys) w wyniku reformy z 1990 r.


                > jak już kiedyś będziemy tak bogaci jak jakieś emiraty to tak będzie.
                No to oznajmiam Ci że już jesteśly gdyż MEN wydał lekką ręką ponad 7 mln zł na reklamy i kampanie telewizje w których Hanka Mostowak, państwo Lubicz, Cezary Żak i inne celebryty namawiały rodziców że szkoła dla 6-cio latka jest lepsza niż przedszkole. Lecz ani jedna złotówka z tej reformy nie poszła na budowę ani jednego przedszkola - bo widać mamy ich za dużo.
                • joxanna Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 08:26
                  Ja też powtórzę - te dzieci, o których ja piszę - nie mogły iść przed reformom, bo edukacja ich nie obejmowała.

                  Jeśli w okolicy nie było przedszkola, to 5latki nie podlegały żadnej zbiorowej edukacji. Taka była rzeczywistość wielu dzieci. Dopiero w wieku 6 lat mogły pójść do szkoly.

                  Rzecz w tym, żeby dać im szansę już wcześniej - w wieku 5 lat. To i tak wcale nie jest za wcześnie.
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:44
                    joxanna napisała:

                    > Ja też powtórzę - te dzieci, o których ja piszę - nie mogły iść przed reformom,
                    > bo edukacja ich nie obejmowała.
                    >
                    > Jeśli w okolicy nie było przedszkola, to 5latki nie podlegały żadnej zbiorowej
                    > edukacji. Taka była rzeczywistość wielu dzieci. Dopiero w wieku 6 lat mogły pó
                    > jść do szkoly.

                    To nietety prawda,córka (rocznik 2004) jako pierwszy rocznik,poszła do pięciolatków i bez problemu zabierał ją gimbus smile Młodsze dzieci,muszą być dowożone i odbierane przez rodziców wink dlatego TO utrudnia dostęp do przedszkola dzieciom ze wsi(mniejszych miejscowości-sołectw crying )

                    > Rzecz w tym, żeby dać im szansę już wcześniej - w wieku 5 lat. To i tak wcale n
                    > ie jest za wcześnie.
                  • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:49
                    joxanna napisała:

                    > Rzecz w tym, żeby dać im szansę już wcześniej - w wieku 5 lat. To i tak wcale n
                    > ie jest za wcześnie.

                    Dać szansę 5-cio latkowi to odbudować przedszkola które zamknięto.
                    Bo w przypadku tej reformy dać szansę oznacza ZMUSIĆ ustawą do wysłania dzieci z w podwójnym roczniku do szkoły.
                    Jeśli uważasz że z punktu widzenia pedagogiki dawanie szansy polega na ustawowym przymusie (bez względu na okoliczności) - to mamy różne definicje "dać szanse" - i ciekawe jak daleko tą "szansę" można jeszcze przesunąć - bez inwestycji.
                • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:38
                  mr_cellophane
                  > A co do "taniości" rozwiązania to zgadzam się.
                  > Przykład z sąsiedniej gminy. Dziecko koleżanki (z końca roku) jako 4,5 latek po
                  > szło obowiązkowo do zerówki. Gmina nie ma jedno przepełnione przedszkola na swo
                  > im terenie więc dowożone jest codziennie gimbusem do szkoły oddalonej o 12 km.
                  > Pewnego dnia matka stanęła jak wryta gdy jej 4,5 letnia córeczka zapukała do dr
                  > zwi domu. Okazało się że lekcje skończyły się wcześniej i dzieci rozwiezione zo
                  > stały wcześniej i wysadzone na przystanku bez opieki. 4,5 latka szła sama 800m
                  > wzdłuż ruchliwej gminnej szosy.
                  > Faktycznie to niezła szansa dla dziecka.

                  U nas dzieci też jeżdżą gimbusem,ale nie ma takiej opcji,aby 5 czy 6-o latek sam wracał do domu z przystanku.Na przystanku,musi na dziecko czekać rodzic,albo upoważniona osoba pełnoletnia inaczej Nie wypuszczą dziecka z autobusu i zabierają z powrotem do szkoły. smile dzwonią do rodzica,gdzie dziecko jest.Takie samo postępowanie jest w stosunku do przedszkolaka,jak i pierwszaka sześcioletniego smile


              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:26
                joxanna napisała:

                > Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans
                > pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma te
                > ż kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że
                > najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie.

                Tak,jak najwcześniej;ale nie do szkoły jako sześciolatki.Dlaczego te dzieci mają być karane za to,że w ich miejscowości nie ma przedszkola ? W wielu wsiach,są budynki,po zlikwidowanych szkołach,wystarczyłoby je odnowić,"wyrośnięte" zabawki są w każdym domu gdzie są dzieci i jedynie kadry brakuje wink
                .
                • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 11:13
                  W wielu ws
                  > iach,są budynki,po zlikwidowanych szkołach,wystarczyłoby je odnowić,"wyrośnięte
                  > " zabawki są w każdym domu gdzie są dzieci i jedynie kadry brakuje wink

                  Jeżeli gmina jest biedna, a w takich nie ma przedszkoli to oznacza to że zamieszkiwana jest przez ludzi niezamożnych a ci nie kupują wypasionych zabawek tylko zaopatrują sie w chińszyznę w sklepach wszystko po 2zł. Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę jakie wymogi i jakie certyfikaty muszą posiadać zabawki znajdujące się w przedszkolach i żłobkach.
                  Dzieci które do piątego roku były pod spódnica mamusi przede wszystkim potrzebują nie zabawek, ale przede wszystkim plasteliny, kredek, farb.
                  I tak, dla tych dzieci jakakolwiek placówka która zacznie pracować nad ich rozwojem intelektualnym i małą motoryką jest lepsza niż puszczenie samopas.

                  W wielu ws
                  > iach,są budynki,po zlikwidowanych szkołach,wystarczyłoby je odnowić,"wyrośnięte
                  > " zabawki są w każdym domu gdzie są dzieci i jedynie kadry brakuje wink

                  Odnowienie takich budynków idzie w miliony, o wiele tańsze i lepsze jest przystosowanie dwóch sali w istniejącej już szkole do celów przedszkolnych niż wykładanie milionów na remont starych budynków tylko i wyłącznie po to aby paniusia z miasta miała poczucie spełnienia misji. Po twoich wypowiedziach widać, że nie masz pojęcia jak wygląda sytuacja na wsiach w których oddziały przedszkolne znajdują się w szkołach.
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 11:39
                    makurokurosek
                    > Dzieci które do piątego roku były pod spódnica mamusi przede wszystkim potrzebu
                    > ją nie zabawek, ale przede wszystkim plasteliny, kredek, farb.
                    > I tak, dla tych dzieci jakakolwiek placówka która zacznie pracować nad ich rozw
                    > ojem intelektualnym i małą motoryką jest lepsza niż puszczenie samopas.

                    Ja piszę o choćby Punkcie przedszkolnym we wsi. A tam już nie są wymagane takie warunki jak w typowym przedszkolu.Dzieci,przychodzą z kanapkami z domu,a pani robi im tylko herbatę do picia. smile


                    > Odnowienie takich budynków idzie w miliony, o wiele tańsze i lepsze jest przyst
                    > osowanie dwóch sali w istniejącej już szkole do celów przedszkolnych niż wykład
                    > anie milionów na remont starych budynków tylko i wyłącznie po to aby paniusia z
                    > miasta miała poczucie spełnienia misji.

                    Nie opowiadaj bajek sad,że grube miliony są potrzebne na takie odnawianie.Istnieją przecież fundusze unijne,na takie cele,a małe dzieciaki miałyby się gdzie zabawić i gdzie uczyć bycia w grupie. smile Nie jestem "paniusią z miasta" wink może mów za siebie i nie obrażaj mnie,dobrze ?

                    Po twoich wypowiedziach widać, że nie
                    > masz pojęcia jak wygląda sytuacja na wsiach w których oddziały przedszkolne zna
                    > jdują się w szkołach.

                    Bardzo się mylisz. tongue_out
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 13:25
                      "Ja piszę o choćby Punkcie przedszkolnym we wsi. A tam już nie są wymagane takie warunki jak w typowym przedszkolu.Dzieci,przychodzą z kanapkami z domu,a pani robi im tylko herbatę do picia. '

                      Jeżeli jest państwowym punktem przedszkolnym wyposażenie jego musi spełniać konkretne normy, a wszelkie wyposażenie posiadać certyfikaty. zwykły konik bujak na sprężynie na plac zabaw z niezbędnymi certyfikatami to koszt około 25 tys. zł. Tak więc nie opowiadaj bzdur, że wystarczy pozbierać zabawki ze wsi i już zrobi sie wypas przedszkole, takie przedszkole to możesz zrobić sobie prywatnie jako swoją prywatną działalność gospodarczą.


                      > Nie opowiadaj bajek sad,że grube miliony są potrzebne na takie odnawianie.Istni
                      > eją przecież fundusze unijne,na takie cele,a małe dzieciaki miałyby się
                      > gdzie zabawić i gdzie uczyć bycia w grupie. smile Nie jestem "paniusią z miast
                      > a"
                      wink może mów za siebie i nie obrażaj mnie,dobrze ?

                      Stare wiejskie budynki, z których gminy rezygnują to bardzo często budynki z początku XXw max wczesne lata piędziesiąte, gdzie do ich funkcjonowania niezbędna jest wymiana wszelkich instalacji, bardzo często doprowadzenie nowych instalacji np kanalizacji, wymiana stolarki, wymiana podłóg, wymiana dachu, osuszenie budynku, usunięcie grzyba, następnie urządzenie budynku. Faktycznie koszt zbliżony do kosztów przystosowania dwóch sal szkolnych, bardzo ciekawe.

                      "> Po twoich wypowiedziach widać, że nie
                      > > masz pojęcia jak wygląda sytuacja na wsiach w których oddziały przedszkol
                      > ne zna
                      > > jdują się w szkołach.
                      >
                      > Bardzo się mylisz. tongue_out

                      Wątpię, po twoich wypowiedziach widać że nie masz bladego pojęcia o życiu na wsi , ot paniusia z miasta albo paniusia która przeniosła się do sypialni .
                      • blaszany_dzwoneczek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 13:35
                        zwykły konik bujak
                        > a sprężynie na plac zabaw z niezbędnymi certyfikatami to koszt około 25 tys. zł

                        No już nie przesadzaj. W zeszłym roku w wyniku różnych akcji i oszczędności rada rodziców z przedszkola mojego dziecka uzbierała 16 tys. zł. z przeznaczeniem na plac zabaw. Za te pieniądze stanął spory drewniany obiekt ze zjeżdżalnią, drabinkami, dwoma domkami z daszkiem połączonymi ruchomym belkowym mostkiem. A do tego cztery bujaki na sprężynach. Jak najbardziej z certyfikatami.
                            • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:21
                              blaszany_dzwoneczek napisała:

                              > No to wygląda na to, że to przedszkole przepłaciło za ten bujak co najmniej 10-
                              > krotnie. Przejrzałam sobie właśnie pobieżnie po ile chodzą takie bujaki - 2,5 t
                              > ys to już te najdroższe.

                              To wszystko zależy od rodzaju przedszkola(prywatne albo państwowe wink ),jak również od regionu Polski w którym to przedszkole się znajduje:np u nas są ceny dużo niższe niż w Warszawie,ale pensje też są dużo niższe sad
                            • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:59
                              Nie wszystko co jest dostępne na rynku może być wykorzystane w szkole czy przedszkolu, tam wymagane są certyfikaty i atesty i to za to się płaci. Zadzwoń sobie do tych firm oferujących te bujaki za 2, 5 tys i zapytaj się czy mają stosowne atesty i certyfikaty tak by można ten produkt wykorzystać w przedszkolu.
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:15
                        makurokurosek napisała
                        > Jeżeli jest państwowym punktem przedszkolnym wyposażenie jego musi spełniać kon
                        > kretne normy, a wszelkie wyposażenie posiadać certyfikaty. zwykły konik bujak n
                        > a sprężynie na plac zabaw z niezbędnymi certyfikatami to koszt około 25 tys. zł
                        > . Tak więc nie opowiadaj bzdur, że wystarczy pozbierać zabawki ze wsi i już zro
                        > bi sie wypas przedszkole, takie przedszkole to możesz zrobić sobie prywatnie ja
                        > ko swoją prywatną działalność gospodarczą.

                        A kto mówi o wielkich luksusach.wink A ty jesteś ekspertem od budownictwa,że się tak mądrzysz tongue_out ?
                        > > a"[/b] wink może mów za siebie i nie obrażaj mnie,dobrze ?
                        >
                        > Wątpię, po twoich wypowiedziach widać że nie masz bladego pojęcia o życiu na ws
                        > i , ot paniusia z miasta albo paniusia która przeniosła się do sypialni .

                        Wiesz co :mów za siebie i nie obrażaj mnie wink Ja ciebie nie obrażam,to ty się też ode mnie odczep !
                        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 17:05
                          > A kto mówi o wielkich luksusach.wink A ty jesteś ekspertem od budownictwa,że się
                          > tak mądrzysz tongue_out ?

                          Nie nie jestem, ale dość ściśle współpracuję z firmami z branży ogrodniczej, dodatkowo w mojej branży również są produkty z atestami jak i te bez atestów różnica w cenie zazwyczaj 10-krotna. Cena produktów atestowanych wynika z kosztów wykonania tych atestów.

              • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 18:07
                joxanna napisała:

                > Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans
                > pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma te
                > ż kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że
                > najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie. I najt
                > ańszym sposobem było umieszczenie ich w szkołach, które w dodatku są finansowan
                > e z budżetu państwa, a nie samorządów.
                I w rezultacie 5-latki wsadzane są do jakiegoś gimbusa. Bo najtaniej przedszkole zrobić w zbiorczym gminnym ośrodku edukacyjnym obejmującym przedszkole, podstawówkę , gimnazjum i szkoły pogimnazjalne. Bo mniejsze szkoły już dawno zlikwidowane.

                > W świecie idealnym oczywiście wybudowanoby przedszkola i być może, jak już kied
                > yś będziemy tak bogaci jak jakieś emiraty to tak będzie. Ale póki mieszkamy w d
                > zisiejszej, nieprzesadnie bogatej Polsce takie rozwiązanie wydawało się całkiem
                > logiczne.
                Tylko bardzo ciekawe, że MEN mówiąc jak to gdzie indziej 5- czy 6-latki zaczynają edukację , zwykle ma na myśli państwa od nas jakby ciut bogatsze i z tymi szkołami czy przedszkolami pewnie ciut lepiej wyposażonymi.

                > Wystarczy trochę więcej realizmu, niż brania własnych życzeń za rzeczywistość.
                Coś takiego to powina mieć przede wszystkim ministra od oświaty wink
                • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 09:30
                  > I w rezultacie 5-latki wsadzane są do jakiegoś gimbusa. Bo najtaniej przedszkol
                  > e zrobić w zbiorczym gminnym ośrodku edukacyjnym obejmującym przedszkole, podst
                  > awówkę , gimnazjum i szkoły pogimnazjalne. Bo mniejsze szkoły już dawno zlikwid
                  > owane.

                  Masz rację zdecydowanie lepiej jest jak samopas latają po wsi, wszak do sprzątania obory nie potrzebują poprawnego trzymania ołówka ani wczesnej interwencji logopedycznej.

                  > Tylko bardzo ciekawe, że MEN mówiąc jak to gdzie indziej 5- czy 6-latki zaczyna
                  > ją edukację , zwykle ma na myśli państwa od nas jakby ciut bogatsze i z tymi sz
                  > kołami czy przedszkolami pewnie ciut lepiej wyposażonymi.

                  Nie ważne jak jest gdzie indziej ważne jest to że w wielu miejscach polska wieś wygląda jak z końcówki XIX, dzieciaki puszczane samopas wyrastają na młodzież pozbawioną perspektyw, dla których jedyna rozrywka to chlanie taniego wina. To samo tyczy się patologicznych rodzin z miast.
                  • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 09:59
                    makurokurosek napisała:

                    > Masz rację zdecydowanie lepiej jest jak samopas latają po wsi,
                    (...)
                    > Nie ważne jak jest gdzie indziej ważne jest to że w wielu miejscach polska wieś
                    > wygląda jak z końcówki XIX, dzieciaki puszczane samopas wyrastają na młodzież
                    > pozbawioną perspektyw, dla których jedyna rozrywka to chlanie taniego wina. To
                    > samo tyczy się patologicznych rodzin z miast.

                    Jeśli przedstawiasz taki punkt widzenia twierdząc że większość tych rodzin jest niewydolna wychowawczo i edukacyjne to pozostaje pytanie dlaczego wyrównywanie szans zaczynać w wieku 5 lat? Może odbierać tym rodzicom dzieci jeszcze wcześniej?
                    Jednak jeśli by to zrobić tak jak MEN proponuje to obecnie oznaczało by to ze przymusowe wcielanie niemowlaków w system edukacji dotyczył by obowiązkowo każdego dziecka - gdyż ustawa "równa" wszystkie dzieci uznając że niewydolność wychowawcza dotyczy wszystkich polskich rodzin.
                    I to nie jest wcale pomysł "od czapy" jak historia pokazuje III Rzesza już go kiedyś wdrożyła w życie.

                    I pamiętaj czym innym jest SZANSA czym innym jest ustawowy PRZYMUS - i o to w tym wszystkim chodzi.
                    • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:09
                      Ale zrozum - Ci rodzice nie patrzą na to że to dla dobra dziecka. Że w końcu powycina, polepi plasteliną czy pomaluje farbami. Część podchodzi do tego - ja tego nie robiłem moje dziecko też nie musi.
                      W jednej ze szkół są łączone lekcje, w dodatku jest mniej godzin niż być powinno (oszczędności gminy wynikające z małej liczby dzieci). I co? Rodzicom to wisi i powiewa. A z mniejszej ilości lekcji nawet się cieszą bo po co dziecko ma się męczyć!
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:23
                        bbkk napisała:

                        > W jednej ze szkół są łączone lekcje, w dodatku jest mniej godzin niż być powinn
                        > o (oszczędności gminy wynikające z małej liczby dzieci). I co? Rodzicom to wisi
                        > i powiewa.
                        A żadnego kuratora tam nie ma? Pewnie nie, bo MENowi też wisi i powiewa co w realu. Ich interesuje tylko to, żeby ma papierze mieli w porządku. A oszczędności są bo MEN uchwala np. podwyżki dla nauczycieli, ale nie daje gminom na to odpowiednio dużo pieniędzy.
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 11:04
                      Powiedz mi czym zawiniły te dzieciaki, że urodziły sie w rodzinach niewydolnych wychowawczo, że urodziły sie na zapyziałej wsi bez perspektyw, albo w melinie. Sadzisz, ze w takich miejscach rodzą się tylko przygłupy? Sądzisz, że należy karać te dzieci tylko za to, że urodziły sie tam gdzie sie urodziły i zabrać im możliwość innego przeżycia własnego życia. Jaki szanse ma siedmiolatek z patologicznej rodziny który pierwszy kontakt z plasteliną, kredkami, książką ma w wieku siedmiu lat z wycyckanym dzieckiem emamy który rozpoczął naukę czytania w wieku siedmiu lat. Czego tak się boisz, ze ten wiejski czy patologiczny dzieciak kiedyś wygryzie twoje dziecko ze stołka, stąd tak uparcie wciskasz, że wczesna edukacja dla tych dzieciaków to największe zło ?
                      • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 12:02
                        makurokurosek napisała:

                        > Powiedz mi czym zawiniły te dzieciaki, że urodziły sie w rodzinach niewydolnych
                        > wychowawczo, że urodziły sie na zapyziałej wsi bez perspektyw, albo w melinie.

                        To powiedz czym zawiniły dzieci które znalazły wspaniałą opiekę i edukację w przedszkolu a teraz się je z niego "wysiedla" do szkoły DWA ROCZNIKI NA RAZ - bo w imię czego że inne mają jeszcze gorzej.
                        Zrozum REFORMA TAK - ale z głową - reforma która daje szanse a nie PRZYMUSZA ustawą (nawet jeśli szkoła nie spełnia podstawowych warunków).
                        Dlaczego wszystkie dzieci z tego rocznika mają ponosić konsekwencje "braku perspektyw zapyziałej wsi"? Czy na tym polega pedagogika? Równać walcem wszystkich ?
                        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:16
                          A ty zrozum, że szkoły totalnie nie spełniające wymogów ustawy znajdują się we wsiach/ miastach typowo patologicznych, biednych w których dla tych dzieciaków inna opcją jest tylko bieganie samopas po wsi i przyglądanie się swoim pijanym rodzicom/ kolegą. I to w tych wsiach nie ma przedszkoli, więc pięciolatki spełniają swój obowiązek przedszkolny w salach szkolnych
                          W większości miast szkoły lepiej lub gorzej przystosowane są do przyjęcia sześciolatków, natomiast pięciolatki nadal pozostają w przedszkolach i niewiele miast z tego rezygnuje ( chyba tylko Warszawa).
                          • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:40
                            makurokurosek napisała:

                            > W większości miast szkoły lepiej lub gorzej przystosowane są do przyjęcia sześ
                            > ciolatków, natomiast pięciolatki nadal pozostają w przedszkolach i niewiele mia
                            > st z tego rezygnuje ( chyba tylko Warszawa).

                            Mówimy to o lepszym lub gorszym przystosowaniu szkół dla 370 tys dzieci. Jednak gdy ich liczba w jednym tylko roku przekroczy 800 tys to nie ma mowy aby te gorzej przystosowane spełniły choćby minimalne warunki.
                            Reforma edukacji TAK ale NIE kretyńsko przygotowana i wprowadzana.
                            Bo niby dlaczego te dzieciaki w przeludnionych i niedostosowanych szkołach (bo chyba nie wierzysz aby ktokolwiek otwierał pozamykane szkoły dla jednego rocznika) mają być złożone w ofierze edukacyjnej zapaści wsi.
                            Polska już dawno przestała być ustrojem socjalistycznym gdzie równano wszystkich względem sierpa i młota. I bez znaczenia jakie zamysły przyświecają MEN (choć on otwarcie przyznaje że wcale nie edukacyjne gdyż ZUS musi szybciej zyskać płatników) wyrównywanie szans edukacyjnych jednych dzieci kosztem innych to nie rozwiązanie problemu ale jego tworzenie.
                        • graz.ka Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:57
                          Minister Szumilas to wie - i nawet przytacza wyniki badań naukowych, świadczących o tym, że przerywanie - wraz z końcem zerówki - rozpoczętej już nauki czytania, pisania i liczenia nie jest korzystne dla dziecka. Cykl nauczania tych umiejętności - by był jak najskuteczniejszy - powinien być stabilny i odbywać się pod okiem jednego nauczyciela, bez konieczności „przestawiania się" dziecka z metod pracy jednego dorosłego na metody pracy drugiego.

                          Problemy są dwa:
                          1) w tym samym akapicie jest mowa o nauce w przedszkolu - Fakt, że nauczanie czytania i pisania stanowi możliwość, a nie obowiązek w przedszkolu, nie znaczy, że go zabraniamy. Wręcz przeciwnie, jeśli wychowawca zauważy u dziecka zainteresowanie literami i cyframi, powinien pójść z nim o krok dalej - powiedziała minister, obalając mit o zakazie nauczania tych umiejętności w przedszkolu..
                          Czyli - w świetle wyników badań, na które podczas wystąpienia sejmowego minister się powoływała - problem nie zniknie, a nawet może się nasilać. A z nim traumy i dysfunkcje, o których badania świadczą.

                          2) Badań, na wnioski z których minister się powołuje, nikt nie zna. Od momentu przeczytania tej informacji próbuję je zlokalizować, pytam na forach, rozesłałam kilka prywatnych i oficjalnych zapytań - bez efektu.
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 12:24
                        Szkoła jest ostatnią instytucją, którą można podejrzewać o wyrównywanie szans. Podejrzewam wręcz, że wraz z wprowadzeniem testów z języka obcego po kolejnych etapach edukacji wyrównywanie jakichkolwiek szans się skończy już na poziomie rekrutacji do gimnazjum.
                        • graz.ka Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 15:03
                          O mitach wyrównywania szans w oświacie:
                          magazynkontakt.pl/walka-klas.html
                          fae.pl/przemyslaw-sadura-raport-fundacji-amicus-europae-szkola-i-nierownosci-spoleczne.pdf-2169
                          A poprzednia minister edukacji - autorka owej wizji wyrównywania szans przez obniżenie wieku szkolnego - realizuje swoje edukacyjne marzenia w oświacie niepublicznej - polecam jej publikacje w natemat.
                  • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:18
                    Jak akurat wygląda interwencja logopedyczna w przedszkolu to akurat niestety wiem. I mam poważne wątpliwości czy dziecko wymagające poważniejszej pomocy logopedycznej taką pomoc otrzyma. Może gdy 5-latek nie wymawia r to coś w przedszkolu pomogą (co i tak by pewnie opanował za rok czy 2).
                    A polska wieś na pewno wygląda inaczej niż w XIX wieku. A że dzieciaki wyrastają na młodzież pozbawioną perspektyw to na pewno nie wina tego, że nie poszły do przedszkola rok wcześniej.
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 11:13
                      Może gdy 5-latek nie wymawia r to coś w przedszko
                      > lu pomogą (co i tak by pewnie opanował za rok czy 2).

                      Wymawianie liter R opanowałam w wieku 13 lat, wiele dzieciaków pozbawionej opieki logopedycznej z mojej miejscowości do tej pory nie opanowała tej umiejętności

                      "> A polska wieś na pewno wygląda inaczej niż w XIX wieku.

                      Pochodzę z kujawsko-pomorskiego i w obecnej chwili nie tylko wieś ale również wiele małych i większych miasteczek wygląda jak końca XIX w, smród, bieda, rozwalające sie chałupy, zacofanie, duże bezrobocie w większości dotyczące kobiet, dzieciak puszczane samopas i dzielnice bogaczy.
                      Byłam w szoku gdy w tym roku na dłużej pojechałam do rodziny w większym mieście na kujawach, co drugie dziecko w wieku około 4-7 które spotkałam na ulicy miało większa lub mniejszą wadę wymowy, niektórych dosłownie nie szło zrozumieć.
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 13:46
                        makurokurosek napisała:
                        > Wymawianie liter R opanowałam w wieku 13 lat, wiele dzieciaków pozbawionej opie
                        > ki logopedycznej z mojej miejscowości do tej pory nie opanowała tej umiejętnośc
                        (...)
                        > Byłam w szoku gdy w tym roku na dłużej pojechałam do rodziny w większym mieście
                        > na kujawach, co drugie dziecko w wieku około 4-7 które spotkałam na ulicy miał
                        > o większa lub mniejszą wadę wymowy, niektórych dosłownie nie szło zrozumieć.
                        Więc sama widzisz jaka jest skuteczność tych zerówkowo-wczesnoszkolnych logopedów...
                        Bowiem obowiązkowe zerówki są od kilku ładnych lat - ostatnio zmieniło się tylko to, że są obowiązkowe dla 5-latków, wcześniej były dla 6-latków. A logopedzi przy tych zerówkach/szkołach to i przed reformą bywali.
                        Btw 6-latki z dużymi problemami wymowy zapewne świetnie nadają się do I klasy...
                        • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:28
                          jakw napisała

                          > Więc sama widzisz jaka jest skuteczność tych zerówkowo-wczesnoszkolnych logoped
                          > ów...

                          Ale jeśli rodzice nie będą z dzieckiem w domu ĆWICZYĆ,to sam Logopeda cudów nie zdziała ! sad Nie ma zmiłuj,aby dziecko z wadą wymowy,bez ćwiczeń w domu nauczyło się poprawnie i w miarę szybko mówić wink (piszę to z własnych doświadczeń).



                          > Btw 6-latki z dużymi problemami wymowy zapewne świetnie nadają się do I klasy..

                          No,rzeczywiście:świetnie się nadają do szkoły big_grin ,że później mają kolosalne kłopoty z ortografią tongue_out
                          • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 17:00
                            olga727 napisał(a):

                            > Ale jeśli rodzice nie będą z dzieckiem w domu ĆWICZYĆ,to sam Logoped
                            > a cudów nie zdziała
                            ! sad
                            Starsza ćwiczyła tyle co na zajęciach z logopedą w grupie 5-latków. Nagle na wakacjach zaczęła mówić r - chyba po prostu język jej dorósł do tego r. Ale to był dość lekki przypadek, na dokładkę logopedę miała raz w tygodniu.
                            Ale jak dziecko zaniedbane logopedycznie i wychowawczo z nieco patologicznej rodziny to kto będzie z nim w domu ćwiczyć? Nie łudźmy się...
                            Btw pamiętam jak prosiłam o logopedę w przedszkolu dla młodszej córki. Pani logopedka stwierdziła, że, owszem, młoda jak najbardziej nadawałaby się na zajęcia logopedyczne, ale ona musi pracować z zerówkowiczami i na 3-latki nie ma czasu. Panie logopedki w publicznej poradni proponowały terminy w godzinach naszej pracy więc skończyło się na jeżdżeniu do logopedy prywatnie. Ot, tak to wyglada wczesna interwencja logopedyczna w przedszkolu....Dodam, że przedszkole w mieście stołecznym, a pani logopedka była na miejscu na pół etatu. Podejrzewam, że gdzieś na tzw. prowincji z dostępnością logopedy może być znacznie gorzej.
                            • tititu Re: 2008 - stracony rocznik? 13.03.13, 09:27
                              Wyrównywanie do normy logopedycznej przerabiam już kolejny rok z dzieckiem. Logopedię w przedszkolu ma dopiero od tego roku. I pani robi to z doskoku, zamiast regularnie raz na tydzień. Nie lubię ćwiczyć z dzieckiem, ale zmuszam się do niemal codziennej pracy. Załatwiłam też dodatkowe "lekcje". Niestety z wymową trudno coś zaplanować. Czasem ćwiczysz miesiącami i nagle zaskakuje Cię super artykulacją, czasem po 2 latach jest... kicha.
                              Najgorszy jest brak wsparcia ze strony przedszkoli i szkoły. Bo co z tego, że potrafię już wykonać wszystkie ćwiczenia z gimnastyki języka i wiem co na którą wadę się ćwiczy. Spokojnie mogłabym zrobić papiery na logopedę. Niemniej jednak czasem dobrze jest jak ktoś Cię wesprze i pomoże.
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:16
                        makurokurosek napisała:
                        >
                        > Wymawianie liter R opanowałam w wieku 13 lat, wiele dzieciaków pozbawionej opie
                        > ki logopedycznej z mojej miejscowości do tej pory nie opanowała tego.

                        Prezydent W-wy chyba też nigdy logopedy na oczy nie widziała. wink

                        > Pochodzę z kujawsko-pomorskiego i w obecnej chwili nie tylko wieś ale również w
                        > iele małych i większych miasteczek wygląda jak końca XIX w, smród, bieda, rozwa
                        > lające sie chałupy, zacofanie, duże bezrobocie w większości dotyczące kobiet, d
                        > zieciak puszczane samopas i dzielnice bogaczy.
                        > Byłam w szoku gdy w tym roku na dłużej pojechałam do rodziny w większym mieście
                        > na kujawach, co drugie dziecko w wieku około 4-7 które spotkałam na ulicy miał
                        > o większa lub mniejszą wadę wymowy, niektórych dosłownie nie szło zrozumieć.

                        U córki w grupie pięciolatków(19 dzieci) wyraźnie mówi 3 dzieci,nie potrzebuje pomocy logopedy. sad (Moja córka jest w części,która potrzebuje logopedy wink )
                        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:25
                          olga727 napisał(a):
                          > U córki w grupie pięciolatków(19 dzieci) wyraźnie mówi 3 dzieci,nie potr
                          > zebuje pomocy logopedy. sad (Moja córka jest w części,która potrzebuje logopedy
                          > wink )
                          Jak nic jesteś rodziną patologiczną z zapadłej wsi wink
                          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:29
                            jakw napisała:

                            > olga727 napisał(a):
                            > > U córki w grupie pięciolatków(19 dzieci) wyraźnie mówi 3 dzieci,ni
                            > e potr
                            > > zebuje pomocy logopedy. sad (Moja córka jest w części,która potrzebuje log
                            > opedy
                            > > wink )
                            > Jak nic jesteś rodziną patologiczną z zapadłej wsi wink
                            >
                            Tak,tylko czekam na opiekę społeczną i policję,aby dzieci do Domu Dziecka zabrali smile
                  • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:18
                    Jak taki transport u nas wygląda to chyba z rok temu media opisywały jak to dzieciaki 10-13 lat jeżdżą 40 minut w 1 stronę do szkoły w Komańczy. Zdaje się, że z przesiadkami. Sama pamiętam opowieści sprzed paru ładnych lat ludzi z Beskidu Niskiego jak wożą dzieci do szkoły. Zimą saniami zaprzężonymi w konie bo nic innego nie przejedzie. Do dzisiaj to pewnie im i klasy 0-I-III zamknęli więc możliwe, że teraz wożą tak i 5-latki. To tylko na amerykańskich filmach te szkolne autobusy takie ładne...
                    • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:32
                      jakw napisała:

                      > Jak taki transport u nas wygląda to chyba z rok temu media opisywały jak to dzi
                      > eciaki 10-13 lat jeżdżą 40 minut w 1 stronę do szkoły w Komańczy. Zdaje się, że
                      > z przesiadkami. Sama pamiętam opowieści sprzed paru ładnych lat ludzi z Beskid
                      > u Niskiego jak wożą dzieci do szkoły. Zimą saniami zaprzężonymi w konie bo nic
                      > innego nie przejedzie. Do dzisiaj to pewnie im i klasy 0-I-III zamknęli więc mo
                      > żliwe, że teraz wożą tak i 5-latki. To tylko na amerykańskich filmach te szkol
                      > ne autobusy takie ładne...

                      I w dodatku przy domu się zatrzymują wink Też bym tak chciała,ale to tylko marzenia tongue_out
                • 1kicia121 Re: 2008 - stracony rocznik? 20.03.13, 22:34
                  przeczytałam kilka wpisów ale jest ich tak dużo smile Ja uważam że wysyłanie 6 latka do szkoły to w niektórych przypadkach pomyłka. Oczywiście niektóre dzieci szybciej dojrzewają, mają szerszy dostęp do sprzętów, wiedzy, mediów itp ale to zawsze jeszcze dziecko i powinno mieć swój własny czas na zabawę. Kiedy wejdzie w mury szkolne będzie w nich przynajmniej przez naście lat i skończy się już beztroska a zaczną obowiązki. Poza tym nie każdy a myślę że większość sześciolatków poza swoją wiedzą wyniesioną z telewizji czy przedszkola nie jest gotowa emocjonalnie na to by stawić czoła problemom szkolnym i tzw wyścigowi szczurów, który rozpoczyna się ostatnio nawet w już w przedszkolach. Zapominamy że okres ten powinien być przeznaczony dla dziecka na beztroskę i najpierw poznanie samego siebie, nauczeniem się jak radzić sobie w różnych trudnych sytuacjach a za to dzieco-bez względu na to co mówią szkoły - zmuszane jest do siedzenia 45 minut w ławce a potem przebywania przerwy w małej sali. postawcie się na miejscu dziecka 6 letniego które powinno dużo mieć ruchu i przyswajać wiedzę przez zabawę. Większość dzieci nie jest po prostu gotowa emocjonalnie na takie zmiany. Warto się nad tym zastanowić. Uważam że to rodzic w konsultacji z nauczycielem przedszkolnym powinien mieć możliwość zdecydowania czy posyła sześciolatka czy nie do 1 klasy i taka decyzja powinna być ukierunkowana na dobro dziecka i jego potrzeby a nie na to co myślą czy chcą urzędnicy.
    • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 18:20
      Czytam tak wszystkie posty i nadziwić się nie mogę jednego.
      Są rodzice który są za reformą, są i przeciw, jedni buntują się przeciwko podwójnemu rocznikowi inni bo ich dzieci jeszcze nie dojrzały do szkoły (albo szkoła do nich).
      Jednak dla mnie prawdziwy problem jest w samej reformie - a właściwie w jej planowaniu.
      Nie mogę pojąć jednak (jako osoba która zawodowo zajmuje się zarządzaniem projektami).
      jak to możliwe że założenia reformy, jej cele i zarys programowy nie zmieniły się ani trochę gdy jej budżet obcięto (w wyniku kryzysu) o 90% (z 347 mln do niecałych 40)!!!

      Jeśli ja jako prowadzący projekt otrzymałbym na niego budżet ułożył zakres i harmonogram zadań a następnie zarząd obciął by mi ten budżet o 90% a ja powiedziałbym mojemu szefowi - "Stary nic się nie bój, damy rade, nie zmieniamy celów i harmonogramu, założeń też nie - za 10% też damy radę" - to wyleciałbym na ZBITY PYSK a projekt do kosza.
      Ale ja pracuje w normalnie zarządzanym przedsiębiorstwie a nie MEN.
      Więc jak widać tak gruntowną reformę oświatową można zrobić praktycznie bez środków (bo wiadomo że jak dzieciom będzie działa się krzywda to rodzic przyjdzie i pomaluje sale, skombinuje spychacz i wybuduje plac zabaw, przeszkoli nauczycieli, popilnuje dzieci w świetlicy, wytoczy działa wobec samorządów - bo reforma rzecz święta - musi się udać)
      A ja pytam - po co? Po co pchać sześciolatki do szkół (skoro przed reformą mogły tam iść jeśli chciały - wystarczyło aby przeszły badania dojrzałości szkolnej).
      Jaka jest wartość dodana tej reformy (argumentacja mięsa dla ZUS dla mnie nie przemawia). Dlaczego 6-cio latek nie mógł się literek uczyć w przedszkolu czy zerówce? Dlaczego wywrócono ten system do góry nogami?
      Dlaczego choć jedna (a dla mnie jako rodzica najważniejsza) reforma w tym kraju mogła być przygotowana zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i sztuką ekonomi a nie udowadniać siłą że ma się rację (choć wszelki zdrowy rozsądek i sztuka zarządzania mówi coś innego).
      Chyba że ja nie mam racji, że reforma (z 10% budżetem) jest majstersztykiem zarządczej ekonomi inżynierią finansową godną godną NASA - której ja nie jestem w stanie pojąć?
        • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:37
          Miałem jeszcze nadzieję że reforma jest dobrze zaplanowana i faktycznie do zrealizowania.
          Niestety moje nadzieje się rozwiały gdy przejrzałem CV min. Hall i min. Szumilas. Jedna z nich ukończyła UG druga UŚ.
          Niestety u obu brak dyplomu z Hogwartu (nawet w trybie zaocznym)smile.
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:54
            mr_cellophane napisał:

            > Miałem jeszcze nadzieję że reforma jest dobrze zaplanowana i faktycznie do zrea
            > lizowania.
            > Niestety moje nadzieje się rozwiały gdy przejrzałem CV min. Hall i min. Szumil
            > as. Jedna z nich ukończyła UG druga UŚ.
            > Niestety u obu brak dyplomu z Hogwartu (nawet w trybie zaocznym)smile.

            Patrząc na "cyrk" z sześciolatkami w roli głównej,to aż boję się myśleć jak będzie wyglądać następna akcja popisowa MEN-u z e-podręcznikami w roli głównej (za 2 lata) sad