agnes3131
03.04.13, 22:33
Syn chodzi do prywatnej zerówki Montessori. Dziś w kąpieli zauważyłam między ramieniem a łokciem siniaki- "odciśnięte palce" po jakimś mocnym uścisku. Zapytałam synka skąd się wzięły. Powiedział, że był za głośno w zerówce, jak siedzieli w kręgu i przyszła pani dyrektor i złapała go tak i posadziła za karę na krzesełko. Planuję jutro iść do niej na rozmowę jak będę odbierała syna. Jak według Was powinnam się zachować? W naszej rodzinie nie stosuje się przemocy i nie rzyczę sobie, żeby syn miał przez kogoś siniaki. Wszelkie rozmowy z tą dyrektorką są bardzo ciężkie, bo pomimo iż jest to prywatne przedszkole to nie raz mówiła na zebraniach, że jeśli komuś coś nie odpowiada to nikt nikogo na siłę tu nie trzyma. Najczęściej uważa, że to dzieci są niegrzeczne itp i nigdy nie widzi winy w nauczycielkach, katechetce itd. i nie reaguje na uwagi od rodziców. Oczywiście nie uważam syna za aniołka, ale myślę, że nie musiała używać siły wobec niego. Mają w grupie nie całe 20 dzieci, a nie dają sobie z nimi rady np. wyszli na plac zabaw, co dzieci bardzo lubią i po chwili za karę zawracali do zerówki, bo byli niegrzeczni. Czy wyjście na dwór to nagroda, czy normalność? Dzieci dużo się tam uczą- syn płynnie czyta, dodaje, uczy się już tabliczki mnożenia, dzielenia- chociaż ja uważam, że za bardzo naciska się dzieci do tej nauki, a np. nie uczą się dziecięcych piosenek. Przez cały rok słyszałam tylko taką na dzień babci. Jak byście zareagowali na moim miejscu?