zmarznieta_buka
12.04.13, 06:46
Nigdy nie była chudzielcem, raczej taka średnia, a od niedawna zauważyłam, że tyje.. Nie tylko ja to dostrzegam, bo i inni zwracają na to uwagę. Wcześniej kupowałam ubrania po prostu wg rozmiaru, teraz muszę dokładniej patrzeć się, bo zdarza się, że nie dopnie się w jakąś sukienkę, że bluzka jest za krótka, bo ma za dużo ciałka, spadnie za wąskie w pasie itd.
Córka ma 7,5 roku, waży 28 kg i mierzy 124 cm.
Nie wiem co robić, żeby to nie postępowało. Jej obecny wygląd nie jest problemem, ma w klasie znacznie grubsze dzieci, boję się tylko, że bardziej utyje i wtedy zacznie się problem. Oczywiście nie wykluczone, że taka jej uroda, bo w mojej rodzinie dzieci często były takie bardziej przy kości i jakoś tak naturalnie, bez odchudzania powyrastały na szczupłe i zgrabne osoby.
Moja córka jest wybiórczym niejadkiem, tzn. wiele potraw nie je, ale jak coś lubi, to potrafi bardzo dużo zjeść. Nie żywi się fast foodami, słodycze czasem dostaje, ale w granicach normy. Jeśli chodzi o ruch, to jest typem artystki, myślicielki, więc z tym cienko, szczególnie w okresie zimowym... W zimie dojście i powrót ze szkoły to 6 km, więc przez 5 dni w tygodniu co najmniej tyle chodzi, czasem jest tych kilometrów znacznie więcej jak ją gdzieś wyciągnę.
Chciałam ją zapisać na zajęcia taneczne, ale nie lubi tańczyć... Na rowerze jeździć nie lubi, ale na pewno chętnie będzie jeździć na hulajnodze i wrotkach. A może to normalne, że dziecko w okresie zimowym może zrobić się troszkę grubsze? Jednak w zimie tego ruchu jest mniej, bo dzieci nie mają chęci w zimie zbyt dużo czasu spędzać na dworze.
Czy byście na moim miejscu coś z tym robiły?