Mobbing w klasie.

22.05.13, 07:40
Witam. Czy u Waszych dzieci (II klasa sp.) też to jest: dzieci tworzą grupy,które prześladują wybraną danego dnia "ofiarę",prowodyrzy zbierają pisemne "deklaracje" na gnębienie.Jeśli ktoś się wyłamie to też jest gnębiony. Dzieciaki,ze strachu podpisują te deklaracje "OK". Czy same rozmowy z dziećmi wystarczą,czy trzeba sięgnąć po inne metody ? Na chwilę obecną to wygląda jak działanie Ku Klux Klanu. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
    • mama_amelii Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 08:20
      Straszne to o czym piszesz i pierwszy raz słysze o czymś takim.Na pewno zdarza się,że ktos komus dokucza;ktoś z kimś się pobije,ale mobbing,dręczenie grupowe z pisemną deklaracją??
      A gdzie jest wychowawca,dyrekcja i rodzice,czy ktoś o tym wie,czy było zgłaszane?
      U nas pani jak jest jakiś konflikt między jednym,a drugim dzieckiem to rozwiązuje go w zarodku,robi konfrontację z rodzicami i danymi dziećmi.
      Aż strach puścić dziecko do takiej szkoły.
      • olga727 Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 14:57
        mama_amelii napisała:

        > Straszne to o czym piszesz i pierwszy raz słysze o czymś takim.Na pewno zdarza
        > się,że ktos komus dokucza;ktoś z kimś się pobije,ale mobbing,dręczenie grupowe
        > z pisemną deklaracją??
        > A gdzie jest wychowawca,dyrekcja i rodzice,czy ktoś o tym wie,czy było zgłaszan
        > e?
        Fakt,straszne.sad Wychowawczyni,walczyła z Tym problememdotychczas sama,ale teraz to już poinformowała o tym rodziców(wczoraj na zebraniu.).Z kolei,dzieci prześladowane,nic nie mówiły ze strachu,pozostałe też nie mówiły z tego samego powodu. I tak dręczyciele spokojnie sobie żyli,ale do czasu...
    • ga-ti Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 10:01
      Łoł, ostro!
      U syna w klasie nie. Choć zdarzają się jakieś wyskoki, ale wychowawczyni szybko się z tym rozprawia, wzywa rodziców, dość krótko trzyma dzieciaki.
      Ale w innych klasach zdarzały się 'akcje' typu napiętnowanie jakiegoś dziecka, grupka dowodząca itp.
      Koniecznie powiadomić wychowawcę, on powinien jeśli sam sobie nie poradzi (a widać, że chyba sam sobie nie poradzi, jeśli sprawy poszły tak daleko i nic do tej pory nie zrobił) powiadomić pedagoga. Ostra rozmowa z dziećmi, wyłuskanie prowodyra, wezwanie rodziców, a jeśli zajdzie potrzeba to wejście do klasy psychologa (zawsze można wystąpić o psychologa do Poradni Psych. Ped.). Do końca roku jeszcze miesiąc, myślę, że nie można czekać do wakacji aż sprawa sama się zakończy. Trzeba pokazać smarkaczom, że takie zachowanie jest absolutnie niedozwolone.
      Osobiście bardzo się wkurzam na wiadomość, że takie dzieciaki są zdolne do takich akcji uncertain
      • joa66 Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 10:30
        Może to zbyt optymistyczne co napiszę, ale wydaje mi się, ze sytuacja jest stosunkowo łatwa do ogarnięcia ponieważ ma charakter okrutnej gry, którą nalezy przerwać, a nie typowego mobbingu gdzie ofiara jest jedna a przewinienia trudno udowodnić . Same pisemne deklaracje są doskonałym punktem wyjścia do działania.

        Pytanie tylko czy wychowawca wie.

        • hankam Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 11:25
          Zdecydowana akcja wychowawcy i dyrekcji powinna poskutkowac.
          Rozmowy z klasą razem i indywidualnie (to najpierw, w gabinecie dyrekcji). Poruszenie sprawy z rodzicami na wywiadówce.
          Dzieci muszą dostać bardzo wyraźny sygnał, że to jest niedopuszczalne.
        • olga727 Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 15:02
          joa66 napisała:

          > Może to zbyt optymistyczne co napiszę, ale wydaje mi się, ze sytuacja jest stos
          > unkowo łatwa do ogarnięcia ponieważ ma charakter okrutnej gry, którą nalezy prz
          > erwać, a nie typowego mobbingu gdzie ofiara jest jedna a przewinienia trudno ud
          > owodnić . Same pisemne deklaracje są doskonałym punktem wyjścia do działania.
          >
          > Pytanie tylko czy wychowawca wie.
          >
          No właśnie,my jako rodzice dowiedzieliśmy się od wychowawcy.
          • joa66 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 10:01
            No właśnie,my jako rodzice dowiedzieliśmy się od wychowawcy.

            I....?

            Coś zaproponował?
            • olga727 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 15:35
              joa66 napisała:


              > Coś zaproponował?

              Tak,na razie::poważną rozmowę z dziećmi w domu. Zależnie od rozwoju sytuacji rozmowa z psychologiem.
              • joa66 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 16:20
                A on sam rozmawiał z dziecmi????

                chyba najpierw wychowawca ppowinien wkorczyć, a potem , ewentualnie psycholog.
                • olga727 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 21:47
                  joa66 napisała:

                  > A on sam rozmawiał z dziecmi????
                  >
                  > chyba najpierw wychowawca ppowinien wkorczyć, a potem , ewentualnie psycholog.
                  Wychowawczyni rozmawiała z dziećmi,ale to raczej nie odniosło pożądanego efektu,skoro poinformowała o tym rodziców.
    • 0dziecko Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 13:24
      2 klasa można napietnowac takie zachowania, "wykład" dla całej klasy
      jednakze sytuacja moze przybrac inne formy, mniej namacalne, wtedy nie jestes w stanie nic zrobić, przeniesc dziecko
      jezeli dziecko jest w jakis sposób odizolowane równiez po lakcjach przez innych, to jest to wiekszy problem

      nawet takie małe dzieci sa bardzo wredne, powiedziałabym nawet gorsze od dorosłych
      • olga727 Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 15:07
        0dziecko napisała:

        > 2 klasa można napietnowac takie zachowania, "wykład" dla całej klasy
        > jednakze sytuacja moze przybrac inne formy, mniej namacalne, wtedy nie jestes w
        > stanie nic zrobić, przeniesc dziecko
        Moja córka,na razie nie jest prześladowana,ale sama też tego nie robi.Trzyma się od Tego z boku. Przenieść,nie mam gdzie,bo to jedyna szkoła w gminie.

        > jezeli dziecko jest w jakis sposób odizolowane równiez po lakcjach przez innych
        > , to jest to wiekszy problem
        >
        > nawet takie małe dzieci sa bardzo wredne, powiedziałabym nawet gorsze od dorosł
        > ych
        Niestety,to smutna prawda.sad
    • mama303 Re: Mobbing w klasie. 22.05.13, 21:47
      II klasa i taka bezradność? Rodzice prowodyrów powinni być wezwami natychmiast do szkoły i zobowiązani do przedsiewzięcia stanowczych kroków, zagrożenie naganna oceną z zachowania itd, dzieci, które sie "wyłamuja" powinny być publicznie wychwalone pod niebiosa i nagradzane. To sa bardzo niezpieczne sytuacje i trzeba to dusic w zarodku.
      • fogito Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 09:30
        No nieźle. Skoro to już trwa od jakiegoś czasu to dziwię się, że wychowawca nie zgłosił do dyrekcji problemu i nie wezwał inicjatorów znęcania się na dywan do dyrektora. W szkole syna za popchnięcie kogoś ląduje się u dyrektora. Znęcania się grupowego nie wyobrażam sobie. Ewidentnie wychowawca przeoczył moment, w którym powinien zadziałać. A swoją drogą skąd się takie dzieci biorą. Straszne uncertain
        • olena.s Ot 23.05.13, 11:49
          Fogito, mam sprawę do ciebie, czy odbierasz gazetową pocztę?
          • fogito Re: Ot 23.05.13, 17:18
            olena.s napisała:

            > Fogito, mam sprawę do ciebie, czy odbierasz gazetową pocztę?

            tak. fogito@gazeta.pl
    • wrzesniowamama07 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 11:19
      Nie jest to wbrew pozorom nic nowego, choć u mnie w szkole (jak ja byłam w podstawówce) takie akcje pojawiały się później - w czwartej, szóstej klasie. To problem szkoły - wychowawca powinien poinformować rodziców już jakie działania szkoła podjęła, ale i rodziców również, zarówno dręczycieli aktywnych, pasywnych jak i ofiary.

      Ja bym postawiła na integrację klasy.
    • jakw Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 13:38
      I co zaproponowała wychowawczyni? Moim zdaniem należałoby zacząć od zajęcia się na poważnie prowodyrami, a z resztą przeprowadzić poważne rozmowy wychowawcze.
      • olga727 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 15:42
        Tak jak napisałam powyżej:na razie rozmowa "Na poważnie"w domu z dzieckiem.Jeśli to będzie się powtarzać,rozmowa z psychologiem i padła też sugestia obniżenia oceny z zachowania i pozbawienie dręczycieli nagrody z zachowania. sad
        • tolka3 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 16:05
          Czyli rodzice mają rozwiązać problem. Nieudolność wychowawcza nauczyciela przerażająca. Biedni dręczyciele zostaną pozbawieni nagrody z zachowania... Czyli oni mieli ją dostać, co oznacza, że nauczyciel nic nie zauważył! Biedne dzieci, naprawdę biedne, gdy trafi im się ślepy i głuchy wychowawca. Ja osobiście bym nie popuściła i żądałabym wyciągnięcia konsekwencji z tego, co już się stało, nie rozumiem, po co czekać, aż sytuacja się powtórzy. Rozmowa dręczycieli z ich rodzicami zapewne wiele nie da, czy psycholog nie może z dzieciakami porozmawiać już teraz? Ogromne zaufanie ma szkoła do rodziców...
          • jakw Re: Mobbing w klasie. 24.05.13, 21:27
            To, że rodzice mają porozmawiać z dręczycielem - to ok. Zwłaszcza jeśli rodzice sami nie są z tych uprawiających mobbing w jakiejkolwiek postaci. Ale rozmowy powinny być przede wszystkim w szkole. A wobec prowodyrów konsekwencje wyciągnąć już teraz. Nie dostanie nagrody to może rodzic będzie mu przez pół wakacji wypomniał - są szanse, że delikwent zapamięta, że potem rodzic marudzi.
        • jakw Re: Mobbing w klasie. 24.05.13, 21:31
          olga727 napisał(a):

          > .Jeśli to będzie się powtarzać,rozmowa z psychologiem
          Rozmowa z psychologiem powinna być od razu, bez czekania na powtórki.
          > i padła też sugestia obniżenia
          > oceny z zachowania i pozbawienie dręczycieli nagrody z zachowania. sad
          Nie wiem jak można wogóle rozważać wręczenie nagród z zachowania uczniom dręczącym innych uczniów. Przecież to jest chore.
          • olga727 Re: Mobbing w klasie. 24.05.13, 21:45
            jakw napisała:

            > olga727 napisał(a):
            >
            > > .Jeśli to będzie się powtarzać,rozmowa z psychologiem
            > Rozmowa z psychologiem powinna być od razu, bez czekania na powtórki.
            > > i padła też sugestia obniżenia
            > > oceny z zachowania i pozbawienie dręczycieli nagrody z zachowania. sad
            > Nie wiem jak można wogóle rozważać wręczenie nagród z zachowania uczniom dręczą
            > cym innych uczniów. Przecież to jest chore.
            >
            Dręczyciele,już teraz mają obniżone zachowanie i o ile mają przyzwoite oceny z przedmiotów,to nagroda im przeleciała przed nosem i będzie o Tym adnotacja na świadectwie z drugiej klasy. No cóż,ja też uważam,że to mało bo za takie coś ,powinni znaleźć się na dywaniku u dyrekcji.Ale to tylko moje zdanie.wink
    • morekac Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 16:18
      O matko... Pisemne deklaracje na gnębienie u 2-klasistów. Powinien ostro wkroczyć wychowawca czy pedagog. I to pilnie...
      • najma78 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 18:25
        To bullying i owszem wystepuje ale pozniej, raczej nie w szkole podstawowej, organizacja czasu spedzonego w szkole podstawowej na to nie pozwala. Nauczyciel powinien to zalatwic a nie rodzice, choc dobrze gdyby przeprowadzili rozmowy swoja droga.
      • olga727 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 21:56
        morekac napisała:

        > O matko... Pisemne deklaracje na gnębienie u 2-klasistów. Powinien ostro wkroc
        > zyć wychowawca czy pedagog. I to pilnie...

        Wychowawczyni miała pewne podejrzenia,ale żadnych dowodów bo: dręczyciele przecież się nie chwałą,że dręczą,a dręczone ze strachu też milczały. Nauczycielka po znalezieniu "dowodów",poinformowała rodziców z prośbą o rozmowę,oraz zasugerowała obniżenie ocen z zachowania,oraz rozmowę z psychologiem z Poradni.
    • sylaluk1 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 21:04
      O rany...
      U mojego syna w szkole to nie do pomyslenia, tutaj nawet za agresje slowna (np. rasizm)mozna ze szkoly wyleciec po kilku ostrzezeniach...
      Dzieci uczone sa szacunku do drugiego człowieka bez względu na płeć, rasę, kolor skóry czy wyznanie...Starsze dzieci (z klasy 6) opiekują się maluchami z klasy 1 na przerwach, pomagaja im i maja "na oku" aby zadna krzywda nikomu sie nie stała i to nie z przymusu-jest wielu takich chetnych wolontariuszy.
      Jak ktoś cos przeskrobie to jest rozmowa z rodzicem NATYCHMIAST tego samego dnia jak rodzic odbiera dziecko ze szkoły, nie zamiata się problemów pod dywan.Mam nadzieje ze sie to nie zmieni...
      • olga727 Re: Mobbing w klasie. 23.05.13, 21:57
        sylaluk1 napisała:

        > O rany...
        > U mojego syna w szkole to nie do pomyslenia, tutaj nawet za agresje slowna (np.
        > rasizm)mozna ze szkoly wyleciec po kilku ostrzezeniach...
        > Dzieci uczone sa szacunku do drugiego człowieka bez względu na płeć, rasę, kolo
        > r skóry czy wyznanie...Starsze dzieci (z klasy 6) opiekują się maluchami z klas
        > y 1 na przerwach, pomagaja im i maja "na oku" aby zadna krzywda nikomu sie nie
        > stała i to nie z przymusu-jest wielu takich chetnych wolontariuszy.
        > Jak ktoś cos przeskrobie to jest rozmowa z rodzicem NATYCHMIAST tego samego dn
        > ia jak rodzic odbiera dziecko ze szkoły, nie zamiata się problemów pod dywan.Ma
        > m nadzieje ze sie to nie zmieni...

        Gratuluję i jednocześnie zazdroszczę szkoły.
        • joa66 Re: Mobbing w klasie. 24.05.13, 07:29
          Mijają własnie dwie doby odkąd założyłaś ten temat.

          Co się zdarzyło przez ten czas? Jakie działania podjęłaś Ty, jakie inni rodzice? Szkoła?
          • olga727 Re: Mobbing w klasie. 24.05.13, 21:10
            joa66 napisała:

            > Mijają własnie dwie doby odkąd założyłaś ten temat.
            >
            > Co się zdarzyło przez ten czas? Jakie działania podjęłaś Ty, jakie inni rodzice
            > ? Szkoła?

            W domach odbyły się "rozmowy wychowawcze" i na razie spokój.Jeszcze nie wiadomo na jak długo.wink
      • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 07.06.13, 08:58
        Cieszy mnie, że są takie szkoły, ale rodzice powinni zdawać sobie sprawę, że nawet w porządnych szkołach, gdzie zapewnia się bezpieczeństwo dzieciom i uczy ich szacunku mobbing występuje. Jest on często ukryty przed nauczycielami i rodzicami przy których dzieci zachowują się poprawnie, a swoją ofiarę straszą na przykład słowami: jak coś powiesz będzie jeszcze gorzej lub grożą, że zrobią coś bliskim, przypuśćmy młodszemu rodzeństwu. Poza tym wyrzucanie ze szkoły, to nie jest sposób a pozbywanie się problemu. Na podstawie swojej pracy, a prowadzę badania na temat mobbingu mogę stwierdzić, że mobber również jest ofiarą, tylko na przykład w domu. Jak zachowalibyście się na miejscu dziewczynki, której matka przychodziła do szkoły, pozornie zainteresowana życiem dziecka, a w domu mówiła jej prosto w twarz - nie kocham Cię, nie chcę, żebyś żyła? Bo dziewczynka odgrywała się na tych, których rodzice kochali, ze szczególnym upatrzeniem sobie chłopca, który wcześniej pokazywał, że ją lubi. Wiem, że każdy chce bronić własne dziecko, ale nie rozwiążemy sytuacji jeżeli nie pomożemy mobberowi radzić sobie z negatywnymi emocjami.
        • olena.s Re: Mobbing w klasie. 07.06.13, 11:33
          Po pierwsze, należy chronić ofiarę.
          Po drugie, należy uczyć grupę, jak radzić sobie z agresorem - na przykład poprzez odmowę zajmowania stanowiska widza.
          Emocje agresora są mniej ważne, niż niszczenie słabszego i demoralizowanie całej grupy.
        • jakw Re: Mobbing w klasie. 07.06.13, 19:28
          Ale to, że dziewczynka ma problemy w domu oznacza, że trzeba jej pomóc, a nie pozwalać na znęcanie się nad innymi uczniami. A rozwiązanie prezentowane na początku wątku typu "rodzice powinni porozmawiać z mobberami" to w twoim przykładzie chyba wogóle nie ma racji bytu.
          • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 08:20
            A gdzie w moim wpisie piszę, że pozwalam na znęcanie nad uczniami? Wy wszyscy macie rację, tylko nie zawsze rozumiecie, że pomaganie ofierze nie wyklucza pomaganiu sprawcy i na odwrót i jeżeli naprawdę chcemy przeciwdziałać mobbingowi musimy działać dwutorowo, zabronienie sprawcy działań, wyrzucenie go ze szkoły sprawia, że problem jest przenoszony na inne pole, a pozbywamy się ze swojego ogródka. Jeżeli pracujemy nad emocjami sprawcy zabieramy mu broń z ręki, bo uświadamia sobie, że to jego problem, nie całego otoczenia, a jeżeli wyrzucamy go ze szkoły co mu uświadomimy, poza powiększeniem jego złości? Najprawdopodobniej niektórzy będą się jeszcze chwalić poczynaniami na ofierze i budować jej obraz jako "fajtłapy". Poza tym, rzeczywiście rozmowa z rodzicami czasem niewiele daje, nie każdy jest odpowiedzialny za swoje dziecko w takim stopniu jak wy, czasem z rodzicami sprawcy po prostu nie da się dogadać. Poza tym sama rozmowa rodziców z dzieckiem może spowodować usunięcie problemu powierzchowne, a sprawca znajdzie inny sposób na wyżywanie się na ofierze (kradzieże, niszczenie przedmiotów). Pamiętajmy, że sposoby patrzenia na przyczynę mobbingu są trzy - przyczyna w psychofizycznej charakterystyce sprawców, ofiar i w systemie szkolnym. I to na tych trzech polach trzeba przeciwdziałać, może to pewnych rodziców zdziwić, ale z ofiarą też trzeba pracować i zmieniać jej zachowanie. Wielu się burzy mówiąc - przecież to nie wina mojego dziecka, że jest nękane. Przyznaję im zawsze rację, ale mówię, że to nie polega na winie. Dlaczego akurat to dziecko a nie inne staje się ofiarą? Jego zachowanie niestety na to pozwoliło, prawa grupy są bezlitosne, często zdarza się tak, że to bardzo dobry uczeń popada w sytuacje mobbingowe. Oczywiście nie walczymy z jego dobrymi stopniami, w tym momencie, tylko pokazujemy mu jak obrócić to w zaletę na tle grupy. Inni mogą być zazdrośni, mogą mówić, że uczeń się wywyższa. Tu powinien wkroczyć nauczyciel zlecając klasie zadanie bądź projekt, podczas którego inni uczniowie będą musieli skorzystać z pomocy ofiary, bo ta dobrze się na tym zna. Może to o wiele polepszyć jej wizerunek, pod warunkiem, że w rzeczywistości będzie się starała pomóc, a nie wywyższać. Niestety, ale obserwowałam wiele takich zachowań, których rodzice nie zauważali, a uczeń tłumaczył to tym, że chce być akceptowany i dlatego pokazuje się z jak najlepszej strony. Grupa niestety przyjmuje to inaczej w formie - lizus, chwalipięta. To tylko przykład, a jest jeszcze wiele. Działamy kilkutorowo, nie wyrzucamy ze szkoły wink
            • mama303 Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 10:14
              Ja bym jeszcze dodała, że trzeba także dzieci nieuczestniczace w konflikcie mocno uczulac, aby reagowały na takie sytuacje.
              Ja zawsze ucze moja córkę, że patrzenie na to jak ktoś dokucza drugiemu i nie regowanie jest złym zachowaniem.
            • olena.s Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 10:36
              Wiesz co, sprawca to jedno, i możesz się na nim skupiać, ale ważniejsza - wybacz - jest ofiara i zagrożona demoralizacją grupa.
              Ja mam dziecko w szkole inaczej zorganizowanej, bo dzieci nie mają wyłącznych interakcji z klasą, tylko z całym rocznikiem, a w ramach klasy zamiany składu następują co roku (bardzo mi to odpowiada, swoją drogą), więc zapewne dynamika jest inna, ale spraw tego typu nie załatwia się skupianiem na pokazaniu sprawcy jego silnych stron.
              • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 17:02
                Proszę przeczytać mój post ze zrozumieniem. To ofierze pokazuje się mocne strony nie sprawcy, poza tym nigdzie nie napisałam, że ofiara jest mniej ważna, wręcz przeciwnie, to dla dobra jej i innych potencjalnych ofiar trzeba pracować ze sprawcą, żeby sytuacja nie powtórzyła się. I bardzo celna uwaga - praca z grupą jest też istotna. A grupa nawet jeżeli występuje w niej mobbing nie musi być od razu zagrożona demoralizacją. Pytanie z innej beczki - co gdyby Wasze dziecko było sprawcą mobbingu klasowego? Jakie działania jako rodzice podjęlibyście?
                • jakw Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 18:43
                  Pewnie rozmawiałabym, tłumaczyła i ewentualnie groziła jakimiś strasznymi karami za kolejne próby mobbowania kogokolwiek. Dodatkowo udałabym się też po pomoc psychologiczną. Z tym, że to jest moje teoretyzowanie.
                  Z doświadczeń mojego młodszego dziecka wiem natomiast, że utemperowanie prowodyra dokuczaczy przynosi zadziwiająco dobre efekty w skali całej grupy. Potem można się pochylać i nad psychiką głównego mobbera, podstawą jest jednak przerwanie prześladowania.
                  Z kolei w klasie starszej córki w V klasie wybuchła sprawa pt "niemal wszyscy chłopcy dręczą jednego". Trudno tam było doszukiwać się problemów rodzinnych u wszystkich i nad wszystkimi się pochylać. Sprawcy mieli z miejsca obniżoną ocenę ze sprawowania , rodzice byli wezwani na dywanik, odbyło sie kilka lekcji z psychologiem. I myślę, że większość ówczesnych mobberów po takiej pacyfikacji zastanowi się czy warto dokuczać koledze, nawet jeśli się za nim nie przepada.
                • mama303 Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 19:15
                  tiki6465 napisał(a):

                  >Pytanie z innej beczki - co gdyby Wasze dzieck
                  > o było sprawcą mobbingu klasowego? Jakie działania jako rodzice podjęlibyście?

                  dośc kategoryczna rozmowa z dzieckiem, uświadomienie mu co czuje ofiara, dzieci czesto nie zdają sobie z tego sprawy.... napewno dziecko musiałoby przeprosić to gnębione dziecko i pilnowałabym czy sytuacja sie ukruciła.
                • morekac Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 20:47
                  Koleżanka z pracy miała taki problem z córką - młoda dostała niewąski opieprz, miała przeprosić i starać się zachowywać przyzwoicie w przyszłości. Pomogło.
                • olena.s Re: Mobbing w klasie. 08.06.13, 23:26
                  Guzik prawda - jeżeli istnieje mobbing, to grupa jest zagrożona, choćby jako widzowie, bezwładem przyzwalający na zło, a może i czerpiący przyjemność z cierpień kozła ofiarnego.

                  Co do mnie, to jestem w tej przyjemnej sytuacji, że nie musiałabym podejmować żadnych specjalnych działań, bo podjęłaby je, skutecznie, szkoła. Dziecko byłoby zapewne zawieszone, a ja dałbym mu do wiwatu w domu. Solidnie. Ponadto pedagodzy mieliby ręce pełne roboty, a to są fachowcy co się zowie.
                  Widzisz u nas w szkole panują pewne zasady, i dzieci są ich uczone: na przykład zakaz wykluczania. Dzieci mają je zasadniczo zinternalizowane, bo nad tym pracuje się wychowawczo na stałe, od pierwszej klasy, od zakazu wręczania zaproszeń na urodziny wybranym dzieciom począwszy.
                  Rok temu do klasy mojego dziecka przybyła po rocznej nieobecności dziewczynka bardzo, bardzo nielubiana, która podobno potrafiła dokuczać innym, popchnąć itp. I klasa zwróciła się do wychowawcy z wątpliwością dotyczącą zakazu wykluczania - a klasa bardzo ją chciała z punktu wyciąć. W drodze dyskusji z nauczycielką ustalono sposób postępowania - jeżeli mała coś zmaluje, wszyscy przerywają zabawę i odchodzą. ALe nie wolno wykluczać jej na dzień dobry, tylko na bazie opinii.
                  Jakoś sie te sprawy z małą poukładały sensownie.
                  • mama303 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 08:22
                    olena.s napisała:

                    > Widzisz u nas w szkole panują pewne zasady, i dzieci są ich uczone: na przykład
                    > zakaz wykluczania. Dzieci mają je zasadniczo zinternalizowane, bo nad tym prac
                    > uje się wychowawczo na stałe, od pierwszej klasy, od zakazu wręczania zaproszeń
                    > na urodziny wybranym dzieciom począwszy.

                    to akurat przegiecie w drugą stronę.
                    • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 13:20
                      Uważaj, jak chcesz.
                      Mi sie nasze zasady podobają, efekty po pięciu latach oceniam wysoko.
                      Nie osmieliłabym się powiedzieć, że mobbing zdarzyć się u nas nie może - ale postawię sporo, że problem będzie załatwiony sprawnie i z minimalizacją strat.
                  • ga-ti Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 10:09
                    Zazdroszczę trochę tej Waszej szkoły.
                    U nas na tysiąc dzieci (kl. 1-6) jest 2 pedagogów i psycholog w poradni, która ma pod sobą kilka takich szkół. Wychowawca ma prawie 30 dzieciaków w klasie. Pedagodzy często lekceważą różna sprawy wychowawcze, zajmują się naprawdę ciężkimi przypadkami. Wychowawcy nie mają albo czasu, albo chęci, albo nie widzą przyzwolenia na daleko idące działania wychowawcze, albo wręcz nie jest to mile widziane by aż tak się angażowali. Szkoła często wychodzi z założenia, że po co wywlekać różna sprawy, po co sobie kłopotów dokładać. Rodzice też niezbyt skorzy do współpracy, do obnażania swoich prywatnych spraw przed nauczycielem, bo albo mu nie ufają, albo się wstydzą, albo nie wierzą w jego kompetencje, albo sami nie chcą się zagłębiać w problemy swego dziecka, by czasem nie dostrzec czegoś, czym trzeba by się zająć na poważnie. A to zajęcie się na poważnie zwykle łatwe nie jest, rodzice nie mają kompetencji, szkoła nie pomaga, psycholog trudno dostępny i znowu trzeba przed kimś 'obnażać' swoje życie i tak dalej. Jakieś takie błędne koło. Więc często lepiej sprawy nie ruszać, nie rozgrzebywać, bo później nie wiadomo co z nią zrobić sad
                    Jakaś taka patowa sytuacja.
                    Znajdzie się czasem grupka chcących rodziców albo zdesperowanych. I często muszą sobie sami radzić.

                    Ja osobiście dziękuję Bogu, że memu dziecku krzywda się nie dzieje i nie muszę 'walczyć' o niego. Samolubne, wiem, ale taka jest ta nasza rzeczywistość uncertain
                    • morekac Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 10:36
                      U nas na tysiąc dzieci (kl. 1-6)
                      Matko...
                      Po doświadczeniach z podstawówką i gimnazjum liczących po 300-400 uczniów nie jestem w stanie ogarnąć tej liczby.
                      A tyle narzeka się na to, że młodzież niedouczona, że w szkołach bandyterka - a jednocześnie bardzo starannie dba się o to, żeby klasy były naładowane na maksa, a szkoły tak wielkie, że dowolny uczeń znika w tłumie. No, żeby nie kosztowało za dużo. Nauczyciele idą na bruk, bo jest niż demograficzny - a przecież równie dobrze można byłoby porobić mniejsze klasy. Oczywiście - koszty. Tylko te pieniądze i tak się wyda: na łapanie młodocianych bandytów , na zasiłki dla bezrobotnych z gó...anym wykształceniem... Wiem, z pewnością to uproszczenie.
                  • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 11:02
                    Jak słyszę rodziców, którzy mówią - dałabym ostro do wiwatu, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Podobnie jak słyszę, że pedagodzy ze szkoły by się zajęli. Ja jestem po dwóch kierunkach pedagogicznych i wiesz ile na roku miałam osłów? Może nie powinnam tak mówić, ale niestety i Ci ludzie pracują teraz w szkołach. Rodzic zawsze musi podejmować działania równorzędne ze szkołą! Zgadzam się, że trzeba porozmawiać, wiecie dlaczego? Bo może się okazać, że wasze dziecko nie jest mobberem tylko robi to za czyjąś groźbą, namową lub odgrywa się za ataki. Z taką sytuacją też się niestety spotkałam. Wobec ucznia zastosowano formy przymusu, a był bogu ducha winny. Po drugie żądać wyjaśnień zachowania i tłumaczyć dlaczego mobbowac nie wolno, nawet tłumacząc dziecku po krótce czym jest mobbing. Po trzecie kara stosowna do przewinienia i widocznej chęci poprawy. Możemy dać dziecku pomysł z przeprosinami, ale samo musi tego chcieć plus pytamy rodziców ofiary, bo ta może nie chcieć konfrontacji. No i bardzo istotne to o czym pisałam wcześniej, staramy się pomoc sprawcy radzić sobie z emocjami, może dziecko ma jakieś problemy. Rzadko jest tak, że uczeń nęka (nie mylimy mobbingu z agresją!) tylko dlatego, że ma takie widzimisię. Staramy się dotrzeć do źródła. Szkoła, o której piszesz Olena.s, która wprowadza tak radykalne zasady wogole nie internalizuje norm, ona nie pozwala dzieciom na wybór. Oczywiście oceniam ją tylko ze względu na to co piszesz, może w rzeczywistości jest sens zastosowania takich rozwiązań. Co się jednak stanie kiedy taką szkołę dzieci opuszczą i zmierzą się ze światem, gdzie nie każdy kazdego musi lubić? Nakazami uzyskamy efekt pożądanego zachowania ale gdy nie zajmiemy się dzieckiem rownież analizując jego stany wewnętrzne to w innym środowisku tam gdzie kontrola nie bedzie działać, postąpi znów źle. A właśnie co a propos nauczycieli-pedagogów, w waszych szkołach, czy wszyscy potrafią radzić sobie w takich sytuacjach? I jakie macie jeszcze pomysły na zmianę wizerunku ofiary w klasie, tak, żeby poczuła się bardziej dowartosciowana i zyskała w oczach grupy?
                    • morekac Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 11:26
                      Ale to nie o to chodzi, żeby każdego lubić (i darzyć ciepłymi uczuciami cały świat), tylko żeby się powstrzymać od podstawienia nogi temu, za którym się nie przepada...
                      • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 13:33
                        Otóż to.
                        Można nie chcieć szptać sekrecików z koleżanką X, ale nie można niedopuścić koleżanki X do gry w berka. Nie można wyszydzać kolegi Y, że słaby, koleżanki Z, że weganka.
                        Dodam, że w podstawówce nie istnieje podsycanie konkurencji między dziećmi na bazie statystyk i stopni, Dzieci nie wiedzą, jak są oceniani inni, sprawy z konkretnym dzieckiem załatwia się w cztery oczy. Ponieważ pracuje się w grupach, nacisk położony jest na kooperację, a nie wycinanie przeciwnika.
                        Zresztą - każdy ma prawo do własnej oceny, ja też, i mi się szkoła podoba nad wyraz.
                        • angazetka Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 15:27
                          > Można nie chcieć szptać sekrecików z koleżanką X, ale nie można niedopuścić kol
                          > eżanki X do gry w berka. Nie można wyszydzać kolegi Y, że słaby, koleżanki Z, ż
                          > e weganka.

                          Ale też: można nie lubić kolegi N, ale na urodziny zaprosić go trzeba. Tego nie rozumiem.
                          • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 17:08
                            Ano, nie rozumiesz.
                            Jeżeli zapraszasz w szkole, rozdając publicznie zaproszenia to i owszem, musisz wziąc kolegę N i wszystkie chichoczące koleżanki.
                            Jezeli zapraszasz telefonicznie/mailowo tak że fakt pominięcia jest mniej ostentacyjny i brak jest publicznego upokorzenia - to możesz sobie zapraszać kogo chcesz.
                            Szkoła nie tworzy idealnego świata, makarenkowskiego kolektywu czy doskonałego kibucu - jest praktyczna.
                            • angazetka Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 18:44
                              Teraz wyjaśniłaś dokładnie i sprawa jest jasna.
                    • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 13:28
                      Kochana, u mnie nad wychowaniem dzieciaków pracują wszyscy nauczyciele ze szczególnym uwzględnieniem councellorów. Na stałe. Tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu. Wiedza o każdym indywidualnym dziecku jest znaczna, to nie są jak w różnych medialnych przypadkach odkrycie po czasie, bezwład szkoły, odesłanie do zewnętrznego mediatora i żmudne dociekania, kto co, jak, kiedy i dlaczego zaczął, kto zwinił..
                      Nie wiem, jak to będzie w gimnazjum, bo zdaje się, jest tam całkiem inna organizacja pracy, ale co do podstawówki - jestem pewna tego, co mówię. Mobbing jest mało prawdopodobny (zresztą nie ma szeregu ułatwiających go uwarunkowań, jak na przykład liczne przerwy z przemieszczaniem się dzieci i jeden nauczyciel na korytarzu), a kiedy się pojawia, sprawa jest załatwiana w tempie przyprawiającym o zawrót głowy i efektywnie - wiem co mówię, moje dziecko miało kłopot z kolegą w pierwszej klasie.
                      • olga727 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 16:04
                        olena.s napisała:

                        > Kochana, u mnie nad wychowaniem dzieciaków pracują wszyscy nauczyciele ze szcze
                        > gólnym uwzględnieniem councellorów. Na stałe. Tydzień po tygodniu i miesiąc po
                        > miesiącu. Wiedza o każdym indywidualnym dziecku jest znaczna, to nie są jak w r
                        > óżnych medialnych przypadkach odkrycie po czasie, bezwład szkoły, odesłanie do
                        > zewnętrznego mediatora i żmudne dociekania, kto co, jak, kiedy i dlaczego zaczą
                        > ł, kto zwinił..
                        Niezła inwigilacja życia i zachowania dzieci.A jaki wpływ na wychowanie tychże u was mają rodzice ? Raczej bym nie chciała,aby sztab ludzi próbował wychowywać moje dziecko.
                        • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 17:24
                          Nie, kotku, to nie jest inwigilacja. To jest bliska współpraca zespołu fachowców. I sprzyjające warunki.
                          Dzieci nie mają pięciu przerw, tylko dwie. Na korytarzu nie ma jednego nauczyciela, tylko pewnie sześciu. Udzielają sie wolontariusze rodzicielscy.
                          Klasy są co roku mieszane i konstruowane na nowo, tak aby miały szansę dobrze funkcjonować. Jeżeli mamy konflikt - można delikwentów rozdzielić. Jeżeli mamy ucznia chorobliwie nieśmiałego - można wstawić go w taką grupę, w której będzie miał szanse rozkwitnąć. Jeżeli ktos nie znalazł sobie kumpla - można postarać się, aby w nowej klasie było parę osób 'niesparowanych' odpowiedniej płci. I szkoła ma wystarczającą swobodę do działania - jeżeli widać, że coś w klasie dzieje sie nie tak, to mozna w czasie czegoś, czego z braku lepszego określenia mogę nazwać lekcją wychowawczą, pracować nad tym konkretnym problemem, a nie, powiedzmy, nad Świętem Niepodległości które akurat wypada nam z grafiku.
                          A rodzice? Nie słyszałam, żeby komuś szkolne zasady nie pasowały, ale są znane od początku,i jak komuś nie pasują, to zapisuje dziecko do innej szkoły. Mi naczelne zasady szkoły (empatia, uczciwość, szacunek, odpwiedzialność) odpowiadają, podoba mi się polityka współpracy, więc i innej nie szukam.
                          • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 18:46
                            Olena.s ma rację w jednym - każdy wychowuje dziecko jak chce jeżeli jej ta instytucja odpowiada to nie możemy tego negować. Każdy z Nas ma jednak swoje zdanie na ten temat, bo każdy ma inne doświadczenia. Dla mnie zasady szkoły to za duże ingerowanie w życie dziecka. Rozdawanie zaproszeń na pewno sprawdza się, ale nie zniweluje "chichotów" jeżeli koleżanki będą się chciały pośmiać. Tym bardziej, że wtym wieku zaproszenie na urodziny to wyraz tego, że się kogoś lubi. Jak wytłumaczyć to dziecku? "No zaproś go i tak pewnie nie przyjdzie"? Ciekawią mnie zasady tej szkoły, nie ze wszystkimi się zgadzam, ale niektóre rozwiązania są interesujące. No i co z tymi osobami, które się np. zaprzyjaźnią? Dla dziecka to raczej trauma kiedy musi się rozstać z przyjaciółmi, bo klasy się mieszają i nie sądze, żeby z tego powodu zaczął nawiązywać kontakt z tymi, do których nie pałał sympatią. A w jaki sposób szkoła uczy nawiązywać relacje z innymi, poza umieszczaniem w klasie "niesparowanych" osób? Ja bym stawiała raczej na to, żeby pedagodzy uczyli mojego dziecka jak się przyjaźnić, jak nawiązywać kontakt, jak być lubianym, a nie dorzucić mu do klasy kogoś kto też ma problem ze znalezieniem kolegi, trochę bym się czuła jak w czasach mojej prababci, kiedy miała do wyboru dwóch sąsiadów, do wyjścia za mąż big_grin oczywiście ironizuję, to są jakieś rozwiązania. Na pewno lepsze niż tam, gdzie nie robi się nic. Ja jednak jestem pedagogiem szkoły korczakowskiej i stawiam na uczenie dziecka wyborów, pokazywanie mu możliwości, nie ma dla mnie gorszych czy lepszych dzieci, niezależnie czy jest to ofiara czy sprawca mobbingu, obydwoje wymagają konkretnych działań. Mam wrażenie, że szkoła Oleny.s skupia się na systemie szkolnym, atmosferze szkolnej, to jest jedna z przyczyn rozwoju mobbingu, ale lekko zapomina o dwóch pozostałych - psychofizycznej charakterystyce ofiary i sprawcy. Ale mogę się mylić, dlatego podaj jeszcze jakieś konkretne działania. Jak ta szkoła uczy dziecka samodzielności i radzenia sobie, skoro większość problemów grupowych jest rozwiązywana poprzez zmiany? Przecież dziecko też musi mieć jakieś dylematy, w dorosłym życiu nikt nie zmieni mu kolegów w pracy, gdy wystąpi problem, nikt nie usunie mu współpracownika, z którym popadł w konflikt. Trudniej będzie mu się nauczyć tego póżniej, jeżeli nikt nie nauczy go na etapie, kiedy grupa jest dla rozwoju dziecka najważniejsza. Patrzę na to przyszłościowo - czy moje dziecko, jeżeli sprawcę mobbingu przeniosą do innej klasy nauczy się rozwiązywania takich sytuacji w dorosłym życiu? Czy będzie umiało powiedzieć nie? Sprzeciwić się szykanom? Czy sprawca mobbingu nauczy się i rzeczywiście w to uwierzy, że nie wolno krzywdzić innych? Czy też może w dorosłym życiu pomyśli - jestem dorosły, co mi teraz zrobią? Nie jestem do końca przekonana.
                            • jakw Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 18:58
                              Nie wiem czy wiesz, ale co do mobbingu w pracy istnieją przepisy i przynajmniej teoretycznie nie może sobie ktoś powiedzieć "a co mi tam zrobią" i mobbować współpracownika. Więc może jednak lepiej żeby ktoś zaznajomił się w młodości z tym, że mobbować nie wolno.
                              A co do dylematów osoby mobbowanej i uczenia ucznia właściwych zachowań: jak prawidłowo, twoim zdaniem, ma zachować się uczeń mobbowany przez większość klasy tak, aby sam sobie poradził z rozwiązaniem tego konfliktu? I pewnie przy tym najlepiej, żeby mobberom nikt złego słowa nie powiedział?
                              • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 19:17
                                Po pierwsze wiele przypadków mobbingu w pracy jest nawet nieujawnionych, gdyby tak ładnie jak mówisz wszystko regulowały przepisy nie byłoby z tgeo powodu depresji i samobójstw, dość licznych swoją drogą. A co do drugiej kwestii, nie mówiłam, o tym, że uczeń ma radzić sobie sam w sytuacji mobbingu, chodziło mi o wszelakie konflikty. Mobbing od konfliktów zazwyczaj się zaczyna i bardzo ważna jest pierwsza reakcja ofiary. Jeżli problem zaczyna się rozwijać w klasie, to owszem rozwiązaniem krótkofalowym jest rozdzielenie osób, ale to niczego dziecka nie nauczy. A uczeń ma ogromny wpływ na to czy klasa jest mu przeciwna np. wiele ofiar nie sprzeciwia się otwarcie, nie prosi o pomoc, bo nie wie jak to zrobić. Mobbing nie jest od tak na pstryknięcie palcem, on się rozwija na początku w postaci konfliktów i tu właśnie trzeba uczyć dziecko je rozwiązywać, a nie rozwiązywać je za nie. Musisz zrozumieć, że podstawowym problemem ofiary jest właśnie nieumiejętność rozwiązywania takich sytuacji dlatego jest w nie uwikłana. Zajrzyjcie do Olewusa, Gebauera, oni podają jak uczyć ofiarę zachowań, które pomogą jej rozwiązać sytuację mobbingu, nie poprzez ucieczkę, czy odsunięcie prowodyra. Chodzi o to, że kiedy my dorośli damy do zrozumienia uczniom, że nie tolerujemy takich zachowań, to wtedy ofiara musi nauczyć się jak uzyskać lepszy wizerunek w klasie. Bo to, że uczniowie nie kopią, nie wyzywają otwarcie, nie znaczy, że sytuacja mobbingu się skończyła. Czasem gorsze jest złe spojrzenie czy odwrócenie wzroku, unikanie, a zo to, no przepraszam, ale trudno jest dać karę. I głupotą jest nie mówienie złego słowa mobberom. Przeczytaj moje poprzednie posty będziesz wiedziała, co uważam za słuszne w postępowaniu ze sprawcą. Poza tym, zresztą jak powiedziałam, mogę się mylić i szkoła Oleny.s uczy dzieci samodzielności i rozwiązywania konfliktów, dlatego pytałam o działania.
                                • jakw Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 20:36
                                  To wszystko taka ładna teoria... Praktyka w polskiej szkole ? Chyba jednak sporo od tej praktyki odbiega. Więc może lepsze jest to coroczne mieszanie klas itp w szkole u dziecka Oleny . Jest takie przysłowie: "Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał". Jeśli Jaś nie nauczy się, że może kogoś bezkarnie mobbować to może nie będzie mobbował i w życiu dorosłym. Zresztą to chyba szkoła amerykańska, a w Stanach jest chyba trochę inne podejście do problemu mobbowania w pracy.
                                  • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 21:41
                                    Myślę, że w mojej szkole łatwiej jest radzić sobie z problemem kiedy się pojawi - nauczyciele wcześniej wyłapują problem, mają wsparcie councellorów, wymieniają informacje i nie mają rodziców in toto jako przeciwników - obrońców swoich dzieci. Cele wychowawcze są jasno sformułowane. Polska szkoła tych narzędzi nie ma, musi inaczej wypracować metodę postepowania. I walczenie z mobbingiem nie powinno stac na początku - bo to się zdarza, zdarzyć sie może, trzeba umiec wtedy reagować, ale zacząć trzeba od wychowywania dzieci zanim jedno zacznie prześladować drugie. Bo mobbing jest procesem, w którym uczestniczy kat, ofiara i otoczenie - widzowie.
                                    A do tego potrzebny jest spójny system, rozpoczynający się - na przykład - od nauki szacunku i empatii. Od unikania wykluczania innych - bo głupsi, mądrzejsi, bo słabsi, rudzi, bo mają piątki i tak dalej. Od zorganizowania pracy w szkole tak, by okazało się, że ci inni też mają zalety.
                                    Mieszanie klas jest niewątpliwie wykorzystywane także przy takich okazjach, ale nie zostało stworzone jako narzędzie do walki z prześladowaniami - stosuje się je, aby nauczyć dzieci kooperacji w róznych grupach.
                                • morekac Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 20:47
                                  Mobbing nie jest od tak na pstryknięcie palcem, on się rozwija na początku w postaci konfliktów i tu właśnie trzeba uczyć dziecko je rozwiązywać, a nie rozwiązywać je za nie.

                                  Albo i nie. Często ofiara jest ofiarą, bo jest nieśmiała? Inna? Nie ma zwolenników? Może jest po prostu najłatwiejszym, najbardziej bezbronnym celem?
                                  Pewnie, że dziecko, które padło ofiarą mobbingu, trzeba uczyć pewnych zachowań obronnych, ale też przede wszystkim trzeba przerwać całą sytuację, a nie zostawiać je dzieciakowi do całkowicie samodzielnego rozwiązania.
                            • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 19:16
                              Posłuchaj, zrób takie założenie:
                              Do tej szkoły idą dzieci,których rodzice chcą, żeby do tej szkoły poszły.
                              Panuje w niej atmosfera ogromnej życzliwości. Nie 'ciuciuciu' tylko życzliwość, szacunek do uczniów i nauczycieli. Jednocześnie - dystans do nauczycieli nie jest sztucznie nadymany.
                              Sa w niej dobrzy nauczyciele, którzy ze sobą współpracują w ogromnym stopniu i dzieki temu zarówno dzielą się informacjami, jak i modyfikują postępowanie, jezeli wpadną na lepszy pomysł.
                              W związku z tym zasadniczo mają bardzo duże wsparcie rodziców. W zasadzie nie występują tu sytuacje "wykłócania się o swoje" czy "obrony dziecka". Nie wiem, moze się zdarzają, ale incydentalnie, o żadnej nie słyszałam. To po pierwsze.
                              Po drugie, wiem, że w Polsce wszyscy mają we krwi stałe klasy, które są razem mniej więcej przez cały okres edukacji. Ale to nie jest jedyny model i niekoniecznie najlepszy, choć przyznaję, że sama podchodziłam do niego poczatkowo z nieufnością. Ale przekonałam się o zaletach, moje dziecko też. Efekty tego systemu to szersze grono znajomych - bo dzieci z całego rocznika, (u nas pod 150 osób) i tylko z tego rocznika spędzają razem przerwę. (Inne roczniki - w innych godzinach). Dlatego przyjaźnie można na tej przerwie spokojnie kontynuwać.
                              Dalej, mieszanie nie polega na 'wyjmowaniu' jednego dziecka i wstawiania go do innego, stałego zespołu klasowego. Każdorocznie do nowej klasy trafia parę osób z klasy poprzedniej, więc nie jest to kompletnie obce środowisko, i każda klasa się co roku zmienia.
                              Mieszanie klas ma na każdy kolejny rok stworzyć zespół, który osiągnie jak najlepsze efekty. Szczegółów metody nie znam - wiem tyle, że miesza się dzieci pod kątem zdolności (i bystre i słabsze) wyznań, ras, charakterów (w klasie mają być i liderzy i nieśmiałuszki), płci, talentów matematycznych, artystycznych, językowych, dzieci opiekuńczych, szalonych, dzieci nowoprzyjętych, dzieci nieznających angielskiego, nadaktywnych i tak dalej. I ewentualne rozdzielenie dzieci prześladujących i prześladowanych nie jest jedyną metodą - co najwyżej uzupełnieniem pracy wychowawczej, którą szkola uprawia na poważnie.
                              • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 19:26
                                I ewentualne rozdzielenie dzieci p
                                > rześladujących i prześladowanych nie jest jedyną metodą - co najwyżej uzupełnie
                                > niem pracy wychowawczej, którą szkola uprawia na poważnie.
                                >
                                No i to już jest konkret. Całkiem inaczej naświetliłaś sytuację. Jeżeli oprócz rozdzielania podejmuje się działania wychowawcze w obie strony to jest to korzyść. A co, z tymi stopniami? I nieporównywaniem? To też mnie ciekawi, bo wiem, że są różne dzieci i każde inaczej można zmotywować. Ja na przykład w dzieciństwie uczyłam się dla siebie i dobrze to pamiętam, ale mój brat musiał się porównywać z innymi, bo inaczej nie miał motywacji po prostu i chęci. Wiem, że większość konfliktów i stresów rodzi właśnie porównywanie i brak może przeciwdziałać mobbingowi. Ale jak wtedy motywuje się uczniów, u których jest system motywacji zewnętrznej?
                                • jakw Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 20:42
                                  A ja się zastanawiam czy to taka motywacja dla X, że napisał klasówkę lepiej niż Y? No, chyba że bardzo tego Y nie lubi i chciałby mi podokuczać.
                                  • tiki6465 Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 21:23
                                    jakw nie rozumiesz pojęcia motywacji. Z motywacją to tak jest, że jednych motywuje, gdy są oceniani i wypadają na tle grupy, inni wolą być nieoceniani. Podobnie jest na przykład z porażkami czy sukcesami. Jedni mają większą motywację po odniesionym sukcesie inni większą motywację mają po porażce (ta występuje na przykład u mnie). Są nawet prace o tym, dotyczące motywacji. I nie chodzi o to, że motywacja się zwiększyła, bo X wypadła lepiej od Y, tylko zwiększyła się, bo w ogóle zrobiło się coś lepiej niż inni, nie trzeba konkretnej osoby do tego. Taki jest wewnętrzny mechanizm niektórych ludzi i jest to naukowo dowiedzione, dlatego pytam jak to się załatwia w szkole, jak motywuje się dzieci, które potrzebują oceny, wiem że niektórzy nauczyciele mają na to swoje sposoby. Poza tym, Jakw pamiętaj, wzajemne konkurowanie nie zawsze jest złe, ludzie konkurują z sobą we wszystkich dziedzinach, dzięki temu osiągają lepsze wyniki. Tylko niekoniecznie u wszystkich dzieci, szczególnie w podstawówce się to sprawdza, bo one nie są w stanie czasem zrozumieć zasad zdrowego konkurowania i mogą zbyt przejmować się porażkami. A wtedy u dzieci rodzi się - muszę być lepszy od innych, co jest wyścigiem szczurów i wywołuje sytuacje mobbingowe (np. poprzez zazdrość) natomiast całkiem dobre jest, kiedy dziecko rozumie - mogę być lepszy od innych, wcale tego nie muszę. Przecież nie ukrywajmy, nie każdy jest taki sam, jeden jest dobry z tego, inny z czegoś innego i równość szans polega, na umożliwieniu dzieciom podejmowania tych samych działań jeżeli chcą, ale niekoniecznie z tym samym dla wszystkich skutkiem.
                                    • jakw Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 22:19
                                      Ale w polskiej szkole to występuje głównie motywacja zewnętrzna typu stopnie od I klasy - choć teoretycznie nie powinno tego być. Plus demotywacja "Ty, Kowalska, to ulice będziesz zamiatać".
                                      Osobiście zetknęłam się wręcz z tablicą sukcesów w przedszkolu. Rezultat tej tablicy był mniej więcej taki:
                                      Mama do Piotrusia: "A dlaczego ty masz mniej sukcesów niż Karolek? Chyba za mało się starasz"
                                      Jaś do Stasia:"Ha, ha, a Ada to w tym miesiącu nie ma żadnych sukcesów. Ale głupia"
                                      I od tej pory chyba nikt mnie nie przekona, że konkurowanie na niższych szczeblach edukacji ma jakikolwiek sens. A na wyższych - jak ktoś chce rywalizować to może bez problemu na egzaminach zewnętrznych i rekrutacjach do szkół wyższego szczebla. Tyle że wtedy rywalizacja Asi z Basią z tej samej klasy jest mało istotna.
                                      • olena.s Re: Mobbing w klasie. 10.06.13, 00:04
                                        Nie będę się wypowiadała o stopniach jako motywatorze/demotywatorze, kiedy je wprowadzać, na kogo jak działają, czy dzieci w efekcie uczą się lepiej czy przeciwnie.
                                        Wspomniałam o braku stopni dlatego, że mam wrażenie, że uczą one dzieci nieustannej oceny: ty jesteś lepszy, ty - gorszy, ty się poprawiłeś, ty spadłeś w dół. I nawet jeżeli dziecko ma stopnie same w sobie w nosie, to i tak uczą go one, że człowiek jest nieustannie podsumowywany jako lepszy/gorszy, i że dobrze jest być tym lepszym od innych i tym samym fajnie jest, jak inni są gorsi.
                                        I pewnie masa dzieci zwyczajnie się tego uczy i tyle, cieszy sie piątkami, może ma shadenfreude że Zysio znów przylufił, ale niektórzy idą dalej - i starają się udeptać jakiegoś Kubusia, żeby był gorszy, złachmaniony, bo wtedy na jakiejś skali ja, sprawca, będe stał wyżej.
                                • olena.s Re: Mobbing w klasie. 09.06.13, 21:59
                                  A co, z tymi stopniami? I nieporównywaniem? To też mnie ciekawi, bo wiem, ż
                                  > e są różne dzieci i każde inaczej można zmotywować.
                                  Od pierwszej do trzeciej klasy stopni de facto nie ma. Zaczynają się w jakoś w czwartej klasie, ale nie sa traktowane jako coś decydującego - na przykład każdy test można poprawić, i poprawia się te same zadania, testy w mołodszych klasach to nie jest zasadzka na ucznia, służą bardziej uczeniu się, niż ocenie dzieci. Stosuje się głównie nagrody - na przykład w trzeciej klasie za każdą kolejną dziesiątkę nauczonej tabliczki mnożenia powiększał sie końcoworoczny poczęstunek - z 2x dostawało się, powiedzmy talerzyk, za 3x łyżeczkę, za 4x kulkę lodów, za 5x - drugą i tak dalej, łącznie z serwetką, posypką i polewą. A samej tabliczki uczono się głównie grając w gry, a nie wstukując pamięciowo. Zresztą nagrody daje się masowo za masę zachowań które szkoła chce wspierać: za pomoc koledze, za posprzątanie, za to, śmo, owo, dziesiąte.
                                  Nie ma konkursów - nawet głupie rysunki są wywieszane wszystkie, całej klasy!
                                  Nie podaje się innym wyników testów, a cenzury dzieci dostają w zamkniętych kopertach.
                                  Ponadto - to istotna różnica - lekcje trwają od pierwszej klasy począwszy przez 6-7 godzin, a prace domowe są bardzo mikre. Odpowiedzialność za naukę spoczywa więc na szkole, nie na rodzicach. Dlatego motywowanie dzieci do pracy w domu na tym etapie nie jest istotne - dla szkoły kluczowe jest zachęcanie, umozliwianie wypracowywania różnych metod, włożenie w naukę emocji takich jak ciekawość, współpraca, radość i satysfakcja. Kluczowe jest czytanie (codzienny obowiązek, tego rodzice muszą dopilnować) i wpojenie radości czytania, lektur obowiązkowych brak, księgozbiór obfity i bardzo różnorodny.
                                  Prace domowe dzieci sprawdzają sobie wzajemnie - przynajmniej na matematyce. Jeżeli któreś zrobi błąd, nie jest istotne, które zrobiło dobrze, a które źle - istotne jest, by znalazły błąd i go poprawiły. Nuczyciele nie chcą, by dzieciom prace poprawiali rodzice. I dzieci tego pilnują, są dumne z samodzielności i wierzą, że nauka jest ich sprawą.
                                  Moje dziecko skończy teraz piątą klasę.
                                  Szkołę uwielbia, i trochę się smuci, że zacznie teraz gimnazjum, z innymi warunkami, organizacją, oczekiwaniami. Co prawda gimnazjum nalezy do tego samego zespołu szkolnego, ale na pewno będzie inne, dostosowane do poważnych, okrzepłych 11 latków.
    • anndelumester ?????????? 09.06.13, 18:51
      Słabo.
      W drugiej klasie? Nie do uwierzenia.
    • coachingrodzica.com Re: Mobbing w klasie. 10.06.13, 13:31
      Nie wiem czy to jeszcze aktualne ale ostrzegałabym przed prostymi rozwiązaniami. Sytuacja jest trudna i może mieć wielki wpływ na późniejsze życie dzieci. Nie znam wychowawcy, który umiałby w konstruktywny sposób poradzić sobie z problemem. Tu nie wystarczy lekcja wychowawcza, wprowadzenie zakazów. Miałam podobną sytuację i po wizycie u psychologa szkolnego i wychowawcy, zabrałam córkę ze szkoły. Byłam z nią potem w poradni. Tam dowiedziałam się, że można się starać o mediatora z zewnątrz, wykwalifikowanego terapeutę, który poprowadzi kilka zajęć z dziećmi i naprawi sytuację w klasie. My zawsze sobie myślimy, że przecież w naszych szkołach się to zdarzało i jakoś wszyscy wyrośliśmy na ludzi ale skąd to wiemy? Ilu z nas ma problemy, jesteśmy nieśmiali lub zbyt agresywni, za wszelką cenę chcemy komuś coś udowodnić lub mamy wszystkich gdzieś, w pracy nie potrafimy odważnie się sprzeciwić sytuacjom niedopuszczalnym a szef traktuje nas jak wyrobników. To właśnie takie sytuacje w szkole tak nas ukształtowały. I jeszcze jedno, możemy walczyć jako rodzice ze szkołą, ona jest w 100% odpowiedzialna za bezpieczeństwo nie tylko fizyczne ale i psychiczne naszych dzieci. Trzeba ich naciskać, to oni muszą się postarać o wykwalifikowanego terapeutę, to na nich spoczywa odpowiedzialność za ten konflikt.
      • menodo Re: Mobbing w klasie. 10.06.13, 15:11
        Miałam podobną s
        > ytuację i po wizycie u psychologa szkolnego i wychowawcy, zabrałam córkę ze szk
        > oły. Byłam z nią potem w poradni. Tam dowiedziałam się, że można się starać o m
        > ediatora z zewnątrz, wykwalifikowanego terapeutę, który poprowadzi kilka zajęć
        > z dziećmi i naprawi sytuację w klasie"

        Weź, nie ściemniaj - już po nicku widać, że próbujesz spamować.
        Osobiście bardzo źle wspominam wszelkich "wykwalifikowanych terapeutów", którzy ingerowali w konfliktowe sytuacje w klasach moich dzieci.
        Naprawdę - szkoda kasy.
        • coachingrodzica.com Re: Mobbing w klasie. 10.06.13, 16:33
          spostrzegawczość na 5 ! Niestety nie jestem wykwalifikowanym mediatorem, pomagam rodzicom ale takiej pomocy o jakiem pisałam nigdy bym się nie podjęła. Trzeba mieć do tego skończone szkoły a nie kursy no i mieć praktykę. Niestety to prawda, że szarlatanów nie brakuje. Ludzie po skończonej psychologii prowadzą terapie, stąd częste i złe doświadczenia. Ale to nasza wina, trzeba sprawdzić delikwenta, żeby być dobrym terapeutą trzeba mieć skończone studia, nie tylko psychologiczne czy medyczne ale także terapii. Minimum 8-9 lat nauki. I ... nie jest to spam, mam nadzieję że doświadczenie rodzica, którego własne dziecko przeżywa naprawdę trudne chwile w szkole Cię ominie, mi niestety przyszło to przeżyć. To tylko internet i tylko słowa, ale czasami warto się zastanowić zanim się kogoś tak osądzi. Polecam.
          • makbyt Re: Mobbing w klasie. 13.06.13, 07:19
            Takie zachowania w tym wieku są normą w rozwoju dziecka. Intrygi, wzajemne wykluczanie z grup, tworzenie grup , przynależność do grupy. Wyzywanie siebie nawzajem, wytykanie slabości, klasyfikacja na kujonów i fajnyhh- to wszystko to jest norma w tym wieku.
            Tutaj nie ma co ingerować przez nas dorosłych bo to jest norma rozwojowa i społeczna.
            W życiu dorosłym wszyscy mamy takie podzialy tylko tak jawnie ich nie wyrażamy i nie okazujemy. W latach późniejszych po prostu nie bedziemy wtracali sie w relacje miedzy dziecmi a i one nie beda nam o tym mówily.
            Niestety moja córka jest typowym przykladem tej normy. Ma koleżanki na smierc i życie i stara się podporzadkować swojej paczce innych. Oczywiscie tylko tym na których jej zalezy.
            Tez pisała liściki typu jak sie nie bedziesz bawila z x to bedziesz mogla bawic sie z nami.
            Przeciez tak bylo zawsze, czy wy rodzice tego nie pamiętacie?
            Tez stosowala przesladowanie słowne wobec jednego chlopca ale on tez nie był niewinny.
            Moja corka jako przedstawiciel jakiejs grupy po prostu wyrazala opinie calej grupy.
            Zawsze tak bylo i zawsze tak bedzie. A jak uwazacie ze tak nie ma tzn ze dzieci wam tego nie mówią.
            A rodzice we wszystko sie wtracaja. Matka dzwoni i mowi mi ze moja córka ma sie bawic z koleżanką bo przeciez one przez 3 miesiące razem sie bawily. I co mam nakazac dziecku zabawę z ta kolezanką?
            Dziecko moje nie raz bylo popchnięte, wyzywane, przezywane , plakala w domu no ale takie jest zycie . Mam biegac do szkoly i to wychowawczyni zglaszac.
            W przypadku chlopca ktorego przezywala parę razy jego ojciec rozmawial z corka.
            Bała sie chodzic do szkoly zeby nie spotkac tego ojca. I nie chodzilam z nią do szkoly bo musi wiedziec ze jak tak robi to niestety potem bedzie sie bala rodzicow tego chlopca. I co boi sie,
            Ucieka na widok ojca. Musi sama sobie przekalkulowac czy chce tak dalej postepować. Ja jej przed takimi wyborami i decyzjami nie uchronię. To jest właśnie życie.
            • olga727 Re: Mobbing w klasie. 13.06.13, 09:58
              Twoja córka też była Mobberem,(dręcząc tego chłopca),dostała opiernicz od ojca chłopaka i rozumek wrócił na swoje miejsce-rozumiem.Ale tłumaczenie,że:"Takie jest życie",nie przemawia do dzieci dręczonych:słownie i fizycznie przez sporą część klasy. sad U córki w klasie na razie jest spokój,po rozmowie wychowawczej z rodzicami (Oby jak najdłużej),ale jeśli się powtórzy-to na pogadankę do klasy wejdzie Pedagog szkolny.
              • makbyt Re: Mobbing w klasie. 13.06.13, 12:36
                No niestety nie wrócił. Dalej go nienawidzi i myślę ze nawet co jakiś czas mu dogryza. Potepilam przemoc fizyczna i słowna ale sadze ze go wyzywa co jakiś czas. I ja jako rodzic nie jestem w stanie nad tym zapanować niestety
                • mama303 Re: Mobbing w klasie. 13.06.13, 17:45
                  To że dzieci tak robia nie znaczy że trzeba na to machać ręka bo to norma. Norma to jest to, że dzieci uczą się życia w grupie i nie wykazuja jeszcze nalezytej empatii i popełniaja błędy ale te błedy nalezy korygować.
                  Co innego wtracac sie w każdą kłótnie dzieci a co innego nie reagowac na dreczenie jakiegos osobnika przez inne. Dzieci bardzo czesto nie do końca zdaja sobie sprawe jak czuje sie takie mobbingowane dziecko, nalezy im to uswiadamiać. Nie trzeba wszystkich kochać ale nie wolno nikogo dręczyć.
                  • ga-ti Re: Mobbing w klasie. 13.06.13, 19:12
                    mama303 napisała:

                    > ... Nie
                    > trzeba wszystkich kochać ale nie wolno nikogo dręczyć.

                    Otóż to! Też tak tłumaczę moim dzieciom. Nie muszą wszystkich dzieci lubić, mają prawo niektórych nie lubić z różnych względów, czasem nawet zupełnie niewytłumaczalnych. Mogą nie chcieć się z kimś bawić, nawet bez jakiś konkretnych powodów. Ale nie mogą osób których nie lubią wyśmiewać, wyszydzać, dręczyć, krzywdzić...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja