Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia

22.05.13, 12:03
Moje dziecko chodzi do zerówki i czasami giną jej różne rzeczy. Nie piszę już o gumkach czy kredkach. Kiedyś zgubiła spinkę, nie było sprawy. Potem małego kucyka, ok. gdzieś się zapodział - nie ma. Potem okulary zniknęły bez śladu ale mogła je gdzieś zostawić...ale ostatnio zginęła jej dość sporych rozmiarów, droga książka (nie podręcznik). No taka rzecz już nie zagubi się gdzieś tam. Dziecko twierdzi, że miała ją w sali, a potem nie było. Szukaliśmy, nigdzie nie było. Nauczyciel twierdzi tylko, że przecież jakby któreś z dzieci wzięło to rodzic by zauważył, że to nie jego i odniósł do sali na drugi dzień, hmmm.

Po tej aukcji podsłuchałam inne mamy z klasy, że pewnej dziewczynce zginął piórnik i przepadł bez śladu.

Sala jest mała. Dzieci mają zawsze na rano. Jak wychodzą na dwór to pani salę zamyka. Jest to osobny budynek tylko dla zerówek.

Boję się co kolejnym razem może zaginąć.

Macie doświadczenie w takich sprawach?
    • iwoniaw Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 22.05.13, 16:39
      No to na początek ogłoszenie, że zaginęło to-i-to i prosi się rodziców o zajrzenie, czy się w rzeczach ich dzieci to nie zawieruszyło. Jeśli któreś z dzieciaków kradnie bez wiedzy i aprobaty rodzicielskiej, to macie szanse odzyskać rzecz, jeśli to takie złodziejskie tradycje rodzinne, to gorzej.
    • morekac Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 22.05.13, 22:04
      Ogłoszenie powieś. Zaleca się sprawdzenie w sekretariacie i u woźnych - może ktoś odniósł. Zaś w okresach zebrań szkolnych warto też przejrzeć kosze ze znalezionymi rzeczami (są wystawiane w niektórych szkołach) - z czasów, kiedy moje chadzały do podstawówki, pamiętam, że można tam było znaleźć niemal wszystko - właściwie dałoby się ubrać z pół tuzina uczniów i wyposażyć ich w plecaki, podręczniki, piórniki, stroje gimnastyczne... Raz była nawet kurtka zimowa... smile
      A dzieci bywają gapowate - lepiej sprawdź, czy tej książki nie ma w domu (moja raz tak 'zgubiła' książkę z biblioteki szkolnej oraz podręcznik od angielskiego - dałaby się pokroić, że zginęło jej w szkole - niemniej zostało znalezione w domu) bądź jeszcze poszukaj w szkole. Dużą książkę też nie jest tak łatwo zwinąć bez śladu, za to bardzo łatwo - jako przedmiot niezbyt poręczny i być może nie mieszczący się w plecaku zostawić gdziekolwiek...
      • canuck_eh Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 05:52
        Gapowatosc gapowatoscia, ale moga byc i takie egzemplarze ktore w domu powiedza ze kolezanka dala.To bym poruszyla na zebraniu i o zebranie bym poprosila wychowawczynie.Bo jak spinki gumki to rozumiem ze moga sie zawieruszyc tak juz ksiazka to tak troche ten tego......A piurnik to zwlaszcza.
        • morekac Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 10:27
          Piórnik to rzecz, która ginie notorycznie. A potem się czasami znajduje w różnych dziwnych miejscach...
      • olena.s Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 06:27
        Dzięki temu, że dzieciaki tak gubią, u mnie w szkole zbiera się systematycznie zapas t-shirtów, które potem używane są jako odzież ratunkowa w wypadku zalania, zabrudzenia, wymiotów itp.

        A jak sprwadzać zagubione rzeczy, to jeżeli szkoła nie ma jednego punktu zbornego warto jest zastanowić się, gdzie jeszcze dziecko mogło zostawić: moze nie w klasie, a w przebierani na WF? W szatni? W stołówce? I ma ją w związku z tym woźna, wf-istka, kuchnia?
    • noname2002 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 09:24
      Zgłosić nauczycielce/ świetliczance. Myśmy mieli w świetlicy dziecko, które kradło, nie udało się ustalić kto to był, ale przynajmniej rodzice zostali ostrzeżeni i dzieci nie przynosiły już drogich zabawek.
    • mw144 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 10:21
      Co się da, to podpisuję. Czego sie nie da - póki się dzieciaki nie burzą, to do szkoły/przedszkola chodzą w ubraniach i z rzeczami, które nie są fimowe i nie kuszą złodziei, a jak zginie, to nie szkoda. U córki potrafią ukraść nawet podniszczone kapcie z biedronki za 15 zł. W lepszych ciuchach, butach chodzą poza szkołą. Wypasionych przyborów szkolnych używaja w domu, do szkoły noszą jakiekolwiek. Zresztą syn nauczony doświadczalnie (mają w przedszkolu złodzieja) ostatnio sam stwierdził, że nie założy swoich nowych nowych zaproponowanych przeze mnie korków Nike, bo mu ktoś "rąbnie".
      • joa66 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:00
        U nas w szkole był wielki karton na rzeczy znalezione. Większość zagubionych rzeczy tam się znajdowała.

        Poza tym - dzieci raczej nie przynosiły cennych rzeczy. Piszę "raczej" , bo było trochę osobników z gatunku "muszę, inaczej się uduszę" .

        Zdarzyło się parę razy w karierze szkolnej syna kiedy brał do szkoły książki-lektury w wydaniach "okołobiałokrukowych", po prostu nie miał innego egzemplarza, a w szkole był potrzebny. Ale wtedy go uczulałam na ryzyko zagubienia czy zniszczenia i nigdy nie doszlo do strat. Łatwiej jest się pilnować kiedy takie sytuacje zdarzają się rzadko, nie wyobrażam sobie , żeby dziecko mialo przy sobie codziennie cos cennego i przymus nieustannego "uważania"
    • triss_merigold6 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 10:58
      Zgłoś sprawę nauczycielce, podpisuj co się da, powiedz na zebraniu i nie pozwalaj dziecku zabierać zabawek. Są dzieci, ktore kradną, nic na to nie poradzisz.
      Aha - zawsze jak odbierasz dziecko sprawdzaj plecak/tornister i od razu zgłaszaj nauczycielce jeśli coś zginęło.
      • joa66 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:03
        Aha - zawsze jak odbierasz dziecko sprawdzaj plecak/tornister i od razu zgłaszaj nauczycielce jeśli coś zginęło

        Chyba tak się nie da. Trzeba by miec 100% pewność, że dana rzecz faktycznie została przyniesiona do szkoły. Co jest możliwe w przypadku butów czy bluzy, ale np książki czy długopisu już niekoniecznie.
        • triss_merigold6 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:22
          Sprawdzasz plecak przed wyjściem? 8,5-latka codziennie rano pytam czy wziął to, tamto i siamto i czasem mu trzepię tornister, sześciolatkowi po prostu sprawdzałam. Problem długopisu bym olała, ale książki już nie zwłaszcza jeśli była jakaś charakterystyczna. Zresztą książki (podręczniki) syn nosi podpisane, a inne wolno mu zabierać jeśli mają jakiś związek z planowaną lekcją albo są lekturami.
          • joa66 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:39
            Sprawdzasz plecak przed wyjściem

            Nigdy tego nie robiłam ....
            • triss_merigold6 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:45
              No to nie wiedziałaś na 100% co dziecko ma w plecaku i co ewentualnie zostało zgubione.
        • monikaa13 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:25
          Moja córka jest w zerówce, ma 6 lat. Wiem co codziennie zabiera do szkoły i wiem co znajduje się w plecaku jak po nią przychodzę.

          Pani zgłaszamy od razu ale Pani tylko wzdycha.

          Żadnego pudła rzeczy znalezionych itp. nie ma.

          Podpisywać zabawek nie będę, bo co później...będą podpisane? A to zerówka jest i nie zabronię jej przynosić zabawek, bo każdy przynosi, jeden raz w tygodniu.

          Książka już poszła na straty. Czekam dalej. Następnym razem będę musiała zrobić coś więcej i dlatego dziękuję wam za opinie.

          A z tym piórnikiem koleżanki to było tak, że jej zginął, ona oskarżyła inną koleżankę. Mama jednej twierdziła, że ta druga wzięła. Mama drugiej, że nie i piórnik chyba się nie znalazł.

          Teoretycznie rodzic powinien zauważyć nową rzecz u dziecka ale...
          • triss_merigold6 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:29
            To niech pani przestanie wzdychać tylko każe dzieciom przeszukać szafki, bo czasem dzieci niechcący odkładają rzeczy do szafki kolegi czy koleżanki. Ja bym się nie bawiła tylko zgłosiła dyrekcji prośbę o zwrócenie większej uwagi na opisywany problem.
            Tak, będą podpisane. Przynoszenie zabawek do szkoły uważam za idiotyzm, niech rodzice robią to na własne/dziecka ryzyko.
            • jakw Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 24.05.13, 21:42
              triss_merigold6 napisała:

              > To niech pani przestanie wzdychać tylko każe dzieciom przeszukać szafki, bo cza
              > sem dzieci niechcący odkładają rzeczy do szafki kolegi czy koleżanki.
              I dotyczy to nie tylko uczniów zerówek czy nawet szkół podstawowych.Moja szanowna gimnazjalistka posiała z pół tuzina książek czy ćwiczeń do muzyki , plastyki itp wskutek wsadzenia do szafki współdzielonej z 2 koleżankami. Książki oczywiście znalazły się w tejże szafce tuż po zakupieniu nowych egzemplarzy...
          • olena.s Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 11:46
            W takim razie wywieś ogłoszenie, albo przekaż karteczkę wszystkim dzieciom z klasy. I dobrze ci radzą z podpisem - jak lalka, samochodzik to na stopie/podwoziu.
            I naprawde, często coś ginie, ale nie jest kradzione.
            Ostatnio dziecko odebrałam z basenu gołe,w sensie - bez odzieży, tylko w ręczniku, kostiumie i butach. Prawdopodobnie zostawiło strój od WF na ławce, a inne dziecko, które wychodziło wcześniej, uznało to za swoją własność, bo zapomniało, że swój schowało do torby.
            • noname2002 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 23.05.13, 12:04
              I naprawde, często coś ginie, ale nie jest kradzione.

              A to swoją drogą, syn kiedyś musiał wrócić w cudzej kurtce, bo się jakiemuś dziecku pomyliło i ubrało jego. Następnego dnia ją oddano.
              • mojemieszkanie24 Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 24.05.13, 20:09
                a czemu nie chcesz podpisywać rzeczy ?
              • jakw Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 24.05.13, 21:39
                noname2002 napisała:

                > A to swoją drogą, syn kiedyś musiał wrócić w cudzej kurtce, bo się jakiemuś dzi
                > ecku pomyliło i ubrało jego. Następnego dnia ją oddano.
                Moja starsza miała taką historię w przedszkolu z kombinezonem. Po prostu po kolegę wyjątkowo przyszedł tatuś i ubrał dziecię w nie ten kombinezon (a dziecię chyba nawet miało wątpliwości wink)
                • olena.s Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 24.05.13, 22:15
                  U mnie, jak szkoła bezmundurkowa, tak stroje na WF mundurkowe - wszyscy mają identyczne, jak spod sztancy - nietrudno pomylić.
                  • 3-mamuska Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 25.05.13, 03:02
                    Czasem rodzice nie wiedza ze dana rzecz nie dziecka.
                    Dzis rano szukam młodemu bluzy do szkoły, ma taka jedna awaryja która wisi na dziecięcym wieszaku, w innej części domu niż nasze kurtki i bluzy.
                    Patrzę a tam kurta jeansowa nie nasza.
                    Mąż wraca z dworu ( odprowadzal młodego do busa)
                    Pytam czyja to kurtka, a on mi na to ze syna, tego co właśnie odjechał do szkoły.
                    Mówię nie ze nie jego, a mąż na to jak to nie ?jego przecież miał taka, mówię tak miał ,ale w zeszłym roku ja wydalam bo za mała. Pytam kiedy on w niej przyjechał? Mówi ze kilka dni temu.

                    Po 4 godzinach u koleżanki, spotykam mamę chłopca z klasy syna. I tak od słowa do słowa , rozmowa no i ona mówi ze od 2 tygodni szukają kurtki młodego.
                    Ja pytam jakiej no jeansowa, śmieje sie i mówię ze jest u mnie.
                    Ja bym ja odesłała na drugi dzień z synem do szkoły. Ale ze tamtego dnia nie było mnie jak syn wrócił, mąż powiesił córka dołożyła swoje , bluzę i wiatrowke i tak ja przykryli.
                    Gdyby nie to ,ze syn wczoraj wyplamil ostatnia szkolna bluzę z emblematem, i musiał jechać w tej granatowej awaryjnej. To pewnie by jeszcze jakiś czas u nas powisiala.
                    -----------------------
                    Myśl o tym co mówisz...
                    Nie mów tego co myślisz...
    • 71tosia Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 28.05.13, 00:59
      dzieci w tym wieku nie do konca rozumieja co to znaczy krasc. Czesto wspolna zabawa konczy sie przywlaszczeniem rzeczy kolegi - taki syndrom sroki. Moze nauczycielka spokojnie wyjasnilaby dzieciakom jaka jest roznica miedzy pozyczyc a przywlaszczyc - to moze byc fajny temat na godzine wychowawcza. Na zebraniu warto tez zasugerowac by rodzice zwracali wieksza uwage na to co dzieci przynosza do domu. Dziwne ze w szkole nie ma miejsca gdzie przechowuje sie rzeczy znalezione, w kazdej szkole jest takich rzeczy ogromnie duzo ( umojej corki to byla cala wypchana szafa, a szkola byla mala)
      • olena.s Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 28.05.13, 07:00
        U mnie szkoła spora, a na zebraniach wystawione rzeczy znalezione leżą na stołach o długości pewnie 10 -12 metrów. Jeżeli wziąć dodatkowo pod uwagę, że u nas nie gubi się rękawiczek, szalików, czapek i kapci, a przerwy są zaledwie dwie, dziennie, to widać nadzwyczajny wprost talent młodszych dzieci do rozstawania się ze swoją własnością bez udziału osób trzecich.
    • mama_amelii Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 28.05.13, 07:17
      A może to pani ,która wzdycha kradnie?smileNauczyciele podobno słabo zarabiają,może ma córkę w podobnym wieku,albo ma syndrom sroki D
      Dziwi mnie to,że nauczycielka nie reaguje.U nas od razu byłoby zwołane zebranie i sprawa zaginięc wyjaśniana.
      • m_sl Re: Jak rozwiązujecie problem kradzieży, ginięcia 08.06.13, 12:48
        Myślę, że dużo bardziej prawdopodobne jest to, że dziecko coś zgubiło, niż to, że jej te rzeczy ukradziono.
        Mój też gubi mnóstwo rzeczy. Ale wątpię, by ktoś ukradł jeden but smile
        Ostatnio w koszu na rzeczy znalezione w szkole młodszego znalazłam bluzę starszego, który do tej szkoły nie chodzi już kilka lat. smile Wcześniej też twierdził, że mu ją chyba ktoś zwinął.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja