Dodaj do ulubionych

edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy?

10.06.13, 20:03
Wybór gimnazjum.
Stoję na rozdrożu: prywatna szkoła katolicka bardzo bardzo dobra pod względem edukacyjnym (wysoki poziom, czyli nauka zakuwanie, poszerzanie horyzontów) oraz szkoła rejonowa: łobuzy, poziom lekkopółśredni, czyli "swojskie" klimaty. Ale też część kolegów z podstawówki, więcej luzu i czasu na hobby.

Nie wiem co wybrać a w rodzinie nie ma nikogo kto byłby w stanie mi pomóc.

Niby oczywiste, że pierwsza jest lepsza, ale....

Ale mam pytanie do was: kto wśród waszych znajomych -tych którzy odnieśli sukces jako już dorośli - "odebrał" naprawdę staranną edukację?

Bo ja się rozglądam i widzę że ta wiedza szeroka i gruntowna ma się nijak do sukcesów. Jest w tym trochę racji?
Wydaje mi się, że jak dziecko zarażę czytaniem to dowie się o świecie tyle ile potrzeba.

I - jak powiedział kiedyś Einstein - "Kreatywność jest produktem ubocznym marnowania czasu" więc po co czas marnować dla czegoś tak średnio przyjemnego jak wkuwanie (chyba że ktoś naprawdę lubi).

Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • berdebul Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 20:11
      A nie ma opcji pośredniej? Dobrej szkoły, a nie rejonowej pełnej sfrustrowanych agresorów o świadectwie zbyt słabym by dostać się gdzie indziej? Czy alternatywą jest tylko katolicka.

      IMO zależy jak definiujesz sukces. Dla mnie ktoś bez wiedzy ogólnej (która w jakimś stopniu zależy też od zakuwania) przegrywa na starcie. Wszystko jedno jaką szkołę ukończył.
    • mama303 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 20:13
      Sama musisz wybrac wedle kryterium, które Tobie odpowiada. Jest tu sąsiedni wątek: szkoły prywatne kontra publiczne. Poczytaj sobie.
      Pamietaj że szkoła bardzo bardzo dobra pod wzgledem edukacyjnym czesto bywa jedynie pogonia za ocenami i to pogonią za wszelką cenę z "ofiarami" w postaci dzieci.
      No i tak jest jak piszesz: jak dziecko chce się uczyć to się będzie uczyc w każdej szkole, ale jak sie mniej chce uczyć to w tej super szkole może miec poważne problemy.
      • kagrami Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 20:30
        No własnie dziś mnie olśniło. Że mam zwyczajne dziecko, które niekoniecznie myśli o edukacji tak jak ja wink
        W gimnazjum prywatnym trzeba podpisać umowę na całe 3 lata. Nie ma odwrotu. On ma oceny bardzo dobre, kilka dobrych. Właściwie jeszcze nie zaczął się uczyć, bo nie musiał. A w tak zacnej szkole jak ten "katolik" trzeba ciężko pracować. Ja to rozumiem i chciałabym tego dla niego, chciałabym tego na jego miejscu. Ale obawiam się, że on tego nie pragnie tak jak ja. I to nie jest kwestia przetłumaczenia co jest ważne w życiu.

        Kolejne gimnazjum - poza rejonowym - jest jakieś 40 min autobusem miejskim od domu. Ja nie chciałabym tak daleko dojeżdżać, więc myślę że on też nie. No i tamta szkoła jest wielka Klasy 1a do 1f . Każda klasa po 35 osób. W "Katoliku" jest najwyżej 15 osób w klasie.
        • morekac Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 22:42
          A w tym rejonowym jaki liczne są klasy i ile tych klas w roczniku jest?
          Bo klasa 35 osób to jest przegięcie.
          Szkoła katolicka ma 2 wady -
          1.jest światopoglądowa, być może wymaga praktyk religijnych - jesteś pewna, że twojemu dziecku nie będzie to przeszkadzało?
          2. ta umowa na 3 lata... Może być tak, że nie będziecie w stanie płacić za szkołę, może być tak, że będziecie chcieli się wycofać...
    • mama-ola Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 20:48
      > Ale mam pytanie do was: kto wśród waszych znajomych -tych którzy odnieśli su
      > kces jako już dorośli - "odebrał" naprawdę staranną edukację?


      Moja koleżanka, z którą siedzę w pokoju pracowym, odebrała (chyba) taką edukację, o jakiej mówisz. Skończyła jakieś super hiper prywatne liceum, naście osób w klasie, wycelekcjonowani nauczyciele z indywidualnym podejściem do człowieka. Ja z kolei skończyłam państwową szkołę średnią, 32 osoby w klasie.
      A potem - skończyłyśmy te same studia, zdobyłyśmy ten sam zawód i pracujemy na identycznym stanowisku. (Gwoli sprawiedliwości dodam, że ona lepiej włada angielskim. Ale do pracy żadnej z nas to nie jest potrzebne, więc na sukces w pracy się nie przekłada).
      Jeśli więc byłoby oczekiwanie, że ona zajdzie wyżej niż ja, bo miała lepszą szkołę średnią niż ja - to nie, takiego przełożenia w naszym konkretnym przypadku nie ma.

      A sukces to jest praca wykonywana z pasją, ulubione zajęcie, za które - niejako przy okazji - pobiera się kasę. Sukcesem może być praca mechanika samochodowego, stolarza, botanika albo archeologa - co tam kogo fascynuje.
      Tak więc do sukcesu nie jest potrzebna wiedza szeroka i gruntowna; całkowicie wystarczy wiedza z jednej dziedziny, tej ulubionej.
      • verdana Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 20:58
        Niezaleznie od poziomu, planów życiowych, zainteresowań dziecka NIGDY nie posłałabym dziecka do szkoły, gdzie podpisuje sie umowę na 3 lata i nie można się wycofać. Oznaca to bowiem, że szkoła praktycznie moze robić co chce, a Ty nie masz mozliwości manewru. Ta szkoła jest nieuczciwa z definicji.
            • malila Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 09:35
              To ja bym się poważnie zastanowiła nad tym, czy zakuwanie i ciężka praca na poziomie gimnazjum będzie wspierać pewność siebie, czy wręcz przeciwnie.
              Bardzo nie lubię szkół, w których się uczniów zarzyna w imię wysokiego poziomu edukacji. Bo może i będą mieć większą wiedzę, ale też możliwe, że późniejsze lęki i zaniżone poczucie własnej wartości nie pozwolą tej wiedzy wykorzystać. Sprawdź dokładnie, jak ta edukacja wygląda.
              No i dla mnie też cyrograf na 3 lata nie wygląda ciekawie.
              • kagrami Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 10:19
                To chyba może byc odwrotnie. Szkoła rejonowa kojarzy mi się z nauczycielami którym nie koniecznie zalezy na dobru dzieci
                Mam w rodzinie nauczycielke w państwowej szkole i ciagle słyszę, że to niesprawiedliwe, że trzeba pracować do końca czerwca, bo wakacje sa za krótkie, że trzeba jechac na "zieloną szkołę" a się nie chce itd. To praca jak każda inna i zmotywowany wyższymi zarobkami nauczyciel w prywatnej szkole bardziej sie postara, szanuje dzieci. Tak mi się zawsze wydawało.

                Dlatego dzieci z prywatnych szkoł jakie spotykałam były (zazwyczaj) oczytane, rozmowne i wiedziały jak sie zachowac.

                Mam pomysł jeszcze taki że znajdę jeden dzień na odwiedzenie tych szkoł. Zobaczymy jak wygląda szkoła na przerwie, może uda nam się porozmawiać jeszcze z kimś. To tez ważne jak tam jest, w końcu dzieci spędzają w tych murach większośc dnia.
                Jestem zdesperowana wink



                • malila Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 10:44
                  Podział nie jest taki prosty. To nie jest tak, że prywatne to dobre, publiczne - złe. Nie jest także na odwrót: prywatne - złe, publiczne - dobre. I nie jest tak, że tam, gdzie uczniowie osiągają wysokie wyniki z testów, tam się dba o ucznia, a tam, gdzie są słabsze wyniki - nie dba się o ucznia. Są różne metody osiągania wysokich wyników. Można dobrze uczyć i dużo wymagać, można wymagać bez uczenia, można zachęcać i można skupiać się na karaniu. Są rożne przyczyny słabszych wyników; można odpuścić wyniki i naukę uczniów, można mieć słabszych uczniów na wejściu, można mieć inny system wartości, taki, który na pierwszym miejscu stawia wzmocnienie ucznia, jego wiary we własne umiejętności oraz poczucie stabilności i bezpieczenstwa, co pozwoli mu samodzielnie osiągać cele, ale niekoniecznie już, teraz, natychmiast.
                  Szkołę trzeba po protu sprawdzic trochę dokładniej pod kątem każdego ważnego czynnika. Bo jeden z nich nie oznacza, że wystapią też pozostałe.
            • joa66 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 09:39
              Sukces to (w skrócie) panowanie nad swoim losem.

              Mam wrazenie, że to nie o to chodzi, bo większość z nas panuje, bez wzgledu na szkołę.

              renomowana, szanowana szkoła, której absolwenci o
              > siagaja sukcesy, poniewaz sa pewni siebie, potrafią się zachowac i maja szeroką
              > wiedzę ogólną
              .

              Istnieją renomowane, szanowane szkoły. Nie znam natomiast żadnej szkoły , która gwarantuje, że jej absowlenci osiagaja sukcesy, poniewaz sa pewni siebie, potrafią się zachowac i maja szerokąwiedzę ogólną


              To wszystko jest wypadkową szkoły, domu, predyspozycji i zainteresowań samego dziecka, środowiska szkolnego (koledzy). "Renomowana i szanowana" szkoła może w takim samym stopniu sprawić, że uczniowie są pewni siebie, jak i wręcz przeciwnie - sprawić, że czują się bezwartosciowi i głupi. Może poszerzyc horyzonty i dać olbrzymią wiedzę ogólną, może tez wszystko sprowadzić do testów i do klucza. Jak do tego dodasz fakt, że są tez skzoły pośrednie, a ta sama szkoła może mieć różny wpływ na dwójkę róznych dzieci, to sprawa nie jest taka prosta.

              Sama znasz najlepiej swoje dziecko, wiesz co je motywuje czym się interesuje.itp. Znasz zapewne te szkoły (albo powinnas je lepiej poznać). I jedyną radą, którą ja bym dała to szukanie złotego środka pomiędzy teraźniejszością dziecka jak i jego przyszłością ( wmkontekście ewentualnych marzen co do przyszłości). Nie można olewac przyszłości "bo elektryk został prezydentem", z drugiej strony dziecko powinno mieć tyle radości z chodzenia do szkoły i z nauki , ile się da. TERAZ. Powodzenia.
      • pour Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 00:16
        Mamo-ola,
        Sukces i ‘zachodzenie wyżej” dla każdego ma inny smak..smile

        Dla niektórych miarą jest etat w instytucji na stanowisku, za który dostaje pieniądze, dla innych rozwój i poszerzanie horyzontów w zupełnie innych obszarach, niedostępnych i niezrozumiałych dla tych pierwszych. Bez względu na to, czy ci „inni” pracują na etacie, jak większość „niektórych”, chowają dyplomy elitarnych szkół do szuflad, by zajmować się domami, czy też osiągają spektakularne sukcesy w sferze zawodowej czy finansowej.

        Dobrze jest to zauważyć.
    • nika_j Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 21:04
      Szkoły są bardzo różne. Są różne prywatne i różne rejonowe. W tych szkołach uczą różni nauczyciele, uczą się różne dzieci, różne są metody pracy i atmosfera. Nie da się powiedzieć, która szkoła jest lepsza bez wiedzy o tym, jak jest w środku. Słuchaj opinii, rozmawiaj z uczniami i absolwentami. Wiedza jest bardzo ważna, ale równie ważny na tym etapie jest sposób, w jaki się ją zdobywa. Ważne, żeby szkoła nie była traumą.
      • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 22:19
        Ja bym wysłała do tej katolickiej z większymi wymaganiami. Nie ma znaczenia, czy umowa jest na 3 lata, bo zapewne masz opcję wypowiedzenia umowy w każdej chwili. Bo czasie bimbania w podstawówce chciałabym trochę z dziecka wycisnąć a raczej wdrożyć go do pracy jeśli myśli o dobrym liceum i studiach. Obawiam się, że po kiepskim gimnazjum nie będzie miał szansę na dobre liceum a tym samym na dalsze kształcenie. No chyba, że nie zależy ani wam ani jemu na dalszej edukacji.
        • saszanasza Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 22:32
          Ależ bredzisz moja droga. Jeżeli dziecko nie przejawia zainteresowania nauką, nie jest zdyscyplinowane, ambitne, inteligentne, zdolne, nawet najlepsza szkoła mu nie pomoże.
          To nie tylko kwestia możliwości szkoły a możliwości ucznia. W Polsce super wypasionych szkół jest niewiele, a jednak w każdej, choćby z pozoru najgorszej są uczniowie którzy wyróżniają się poziomem nauki, zdają na studia i realizują się zawodowo...kwestia podejścia.
          • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 22:56
            Nie, to nie jest wszystko jedno w jakiej klasie będzie dziecko. Jeśli z 30 kolegów 20 regularnie rozwala lekcje to te pozostałe 10 osób lekcją zainteresowanych nie wyniesie z lekcji nic. I jeśli chcą coś osiągnąć to nadrabiają to potem pracą w domu czy na korepetycjach. Tylko po co wtedy chodzić do szkoły?
            • saszanasza Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 08:33
              jakw napisała:

              > Nie, to nie jest wszystko jedno w jakiej klasie będzie dziecko. Jeśli z 30 kole
              > gów 20 regularnie rozwala lekcje to te pozostałe 10 osób lekcją zainteresowanyc
              > h nie wyniesie z lekcji nic. I jeśli chcą coś osiągnąć to nadrabiają to potem p
              > racą w domu czy na korepetycjach. Tylko po co wtedy chodzić do szkoły?

              ale to nie kwestia wyboru szkoły co doboru uczniów w klasie, a na to wpływu szkoła nie ma.
              można jedynie łudzić się, że w tych "lepszych" szkołach będą "lepsi" uczniowie (pod kątem zachowania i nauki, czy innych kategorii obranych przez nauczycieli i samych dzieci).
              a co jeśli okaże się że syn założycielki wątku będzie na tle klasy tym "gorszym"?
    • kocianna Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 10.06.13, 22:47
      Mam taką parę znajomych.
      Ona: wiejska podstawówka, liceum z internatem, polonistyka na publicznej uczelni, ale w małym mieście, praca dla Polonii, w której opanowała język obcy, powrót do kraju, ogłoszenie o naborze, krótki kurs, stanowisko.

      On: rodzice profesorowie, Batory, magisterka na UJ, doktorat w Szwecji, staż w USA, cztery języki obce biegle, trudna podyplomówka, na którą niełatwo się dostać, ale praca po niej właściwie gwarantowana, stanowisko - w tej samej firmie, co ona, na takim samym zadupiu, z takim samym wynagrodzeniem.

      Ona awansowała, on zmienił pracę na podobną...
      • marika012 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 10:05
        Takie przykłady można mnożyć.
        Ja znam mnóstwo osób które po licencjacie na kiepskiej prywatnej pseudo uczelni, robią potem magistra zaocznie ale na UW i już doganiają dyplomem prymusów co to od razu po liceum na dziennych studiach ciężko harowali.

        W obecnych czasach, jeśli rodzic przeciętnie zdolnego dziecka myśli o sukcesie finansowym to powinien go raczej do szkoły zawodowej pokierować tongue_out oczywiście ze starannie wybranym zawodem.
    • aagnes Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 08:25
      Za moich czasow nie bylo takiego dziwadła jak gimnazjum, wiec jesli chodzi o podstawowke, liceum i uczelnie wyzsza - tylko panstwowe trzymaly jako taki poziom,prywatne to sa u nas nowe twory, w ktorych gromadzi sie "elita" zarabiajaca powyzej sredniej, ale nie ma tam mowy o inteligencji ji tzw wyzszych sferach. mozliwe, ze katolickie, z tradycjami o ile nie boli cie, ze dziecko moze zostac skrzywione w wiadomo strone, moze tez byc na poziomie. chociaz wiadomo nie od dzis, ze jak chcesz wyedukowac dziecko przyzwoicie to nie w Polsce, skoro juz masz takie cisnienie na "sukces" dziecka.
      samo czytanie to za malo, przypominam, ze za naszych czasow, kiedy tv byla malo atrakcyjna ksiazki sie polykalo na tony i to nie oznacza w praktyce niczego szczegolnego.
      • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 22:33
        aagnes napisał:

        > przypominam, ze za naszych czasow, kiedy tv byla malo atrakcyjna ksiazki sie polykalo na > tony
        Tzn niektórzy połykali. A inni czytywali głównie mądre opracowania do lektur. Dzisiaj też niektórzy połykają książki na tony, a inni czytują streszczenia lektur w internecie.
          • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 12.06.13, 19:39
            Bywały takie ładne wydania lektur z przedmowami i omówieniami "co autor miał na myśli" i "co należy sądzić o danej lekturze". Choć w sumie nigdy nie rozumiałam co fajnego jest w czytaniu tych opracowań zamiast lektur - bo było zwykle sporo nudniejsze niż książka. No i nie było tylko telewizji i książek jako rozrywek - niektórzy woleli podwórka.
            • ewa_mama_jasia Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 10:11
              Tak, ale to były książki z omówieniem. Mnie to nawet pasowało, bo wiedziałam na co zwrócić uwage przy czytaniu, co moż ebyć ważne. Natomiast potwierdzam, że pierwsze omówienia i streszczenia zaczęly wychodizć, jak byłam tuż przed maturą. Wychodziły takie dwa opracowania - kolorowe zeszyty z omówieniem poszczególnych epok, a maleńkie białe książeczki - omówienie poszczególnych lektur. Fajne były, akurat przydały mi się przy systematyzowaniu wiedzy przedmaturalnej.
              • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 11:18
                ewa_mama_jasia napisała:

                > Tak, ale to były książki z omówieniem. Mnie to nawet pasowało, bo wiedziałam na
                > co zwrócić uwage przy czytaniu, co moż ebyć ważne.
                Co poniektórzy koledzy mieli zwyczaj czytać tylko te omówienia... Oraz wykorzystywać je przy pisaniu wypracowań bez czytania książki. Liceum w tej chwili jest w rankingach w okolicach 20-tego miejsca w Wwie, wtedy też było uznawane za nienajgorsze. To tak odnośnie powszechnego czytania lektur w "starych dobrych czasach" wink
    • alfa36 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 11:13
      Mam w rodzinie dziecko, ktore nie poszlo do gimnazjum w rejonie, tylko do lepszego. Po prawie dwch latach nauki stwierdzam, ze lepsza znaczy, ze dziecko ma efekty, bo chodzi na korki (dziecko pracowite, ambitne, ale srednio zdolne), do tego do dzis ma klopoty z akceptacją w grupie (może ma pecha, bo klasa, zdaniem nauczycieli, trudna). Gdybym teraz miala radzic temu dziecku, to rodzilabym szkołę w rejonie.
          • kagrami Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 12:33
            Obecnie zakuwa. Pierwszy raz w życiu, bo musi poprawic ocene z historii. Cierpi bardzo wink ale czyta ze zrozumieniem a potem dosłownie zakuwa bo historia go nie interesuje.
            Myslę, że podobnie jest z j.polskim czyli literaturą. Trzeba przeczytać "Antygonę" ze zrozumieniem, znaleźc istotne fragmenty i je zaznaczyc fiszkami. Potem na lekcjach omawia się lekturę. W ten sposób się uczy języka polskiego. W międzyczasie czyta się juz nastepną lekture oraz przegląda się codziennie prasę wink

            Ja kojarzę zakuwanie z przedmiotami, których się nie lubi. Jak sie lubi i jest to interesujące - to jest nauka.
            • joa66 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 12:55
              Ale wiesz z czego może wypływać ta wiedza ogólna/humanistyczna (poza rodzinnym domem oczywiście)?

              Nie tym, że pani lepiej pilnuje czy dzieci dobrze zaznaczyły fragmenty utworu fiszkami, albo inne dzieci robią to chętnie i doskonale.

              Jeżeli jest to zadanie wykonane w szkole lub do wykonania przez szkołę to raczej wynika to z uczestnictwa uczniów w kulturze - w klasowych wyjściach do teatru na starannie wybrane przedstawienia, na koncerty, wystawy, filmy. Na rozmowach o tym co się zobaczyło. Na dodatkowych przedmiotach typu wiedza o kulturze, historia sztuki czy filozofia. Na zaproszaniu do szkoły gości, którzy są interesujący dla uczniów. To akurat stosunkowo łatwo sprawdzić w szkole.
        • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 12:30
          kagrami napisała:

          > U mnie jest inaczej: zdolny choć nie humanistycznie Musiałabym jeszcze jemu pła
          > cić wink to by się uczył. Inaczej nie widzi w zakuwaniu sensu.

          Jeśli dzieciak mało ambitny i nie chce mu się uczyć, a tobie to nie przeszkadza, to faktycznie byłoby lepiej, żeby poszedł do rejonowego gimnazjum, bo tam znajdzie więcej sobie podobnych.
          • kagrami Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 12:38
            A jeszcze mnie ciekawi - jak dziecko robi się ambitne? Czy to zasługa rodziców że dziecko zrobi wszystko żeby mieć najlepsze oceny i płacze przed sprawdzianami (znam takie dzieci)? Co trzeba robić, krzyczeć, karac strzelać fochy (jak moje koleżanki robią)?

            Dlaczego od razu mój jest "mało ambitny"? Jest ambitny bo chce miec pasek (motywacja) i musi zakuwac jeden przedmiot. I ambitnie zakuwa.
            • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 11.06.13, 12:48
              kagrami napisała:

              > A jeszcze mnie ciekawi - jak dziecko robi się ambitne? Czy to zasługa rodziców
              > że dziecko zrobi wszystko żeby mieć najlepsze oceny i płacze przed sprawdzianam
              > i (znam takie dzieci)? Co trzeba robić, krzyczeć, karac strzelać fochy (jak moj
              > e koleżanki robią)?

              Dziecko jest z reguły ambitne samo z siebie. Nie trzeba ani bić ani karać. Duże znaczenie ma oczywiście środowisko w jakim dziecko wyrasta i szkoła do której chodzi. Jeśli w szkole ważne jest osiąganie sukcesów i rywalizacja o to by uczyć się lepiej niż kolega to jest szansa, że naturalna chęć do nauki nie zaniknie.

              >
              > Dlaczego od razu mój jest "mało ambitny"? Jest ambitny bo chce miec pasek (moty
              > wacja) i musi zakuwac jeden przedmiot. I ambitnie zakuwa.

              Jakoś z twoich postów nie wynika, ze syn jest ambitny. Raczej wyłania się obraz dziecka, któremu nie zależy na nauce. Ale jesli jest ambitny to powinien wybrac gimnazjum dajace szanse na lepsza nauke.
                            • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 12:33
                              jakw napisała:

                              > Myślę, że między olewaniem a wymaganiem dobrych ocen ze wszystkiego jak leci je
                              > st jeszcze sporo miejsca do zagospodarowania wink

                              Niewątpliwie. Ale według mnie wszystko przynajmniej powinno być na 4 jeśli dziecko nie ma jakiś deficytów.
                              • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 12:56
                                fogito napisała:
                                > Niewątpliwie. Ale według mnie wszystko przynajmniej powinno być na 4 jeśli dzie
                                > cko nie ma jakiś deficytów.
                                Moim zdaniem niekoniecznie. Nie każdy stopień jest tak samo ważny. I osobiście wolę, żeby moje własne całkiem zdolne dziecko miało 6 z matematyki i 4 z historii niż z obu tych przedmiotów po 5. Średnia niby ta sama, ale za lepszy stopień z matematyki dostanie więcej punktów przy rekrutacji do klas , które wybrała.
                                • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 16:34
                                  jakw napisała:

                                  > Moim zdaniem niekoniecznie.

                                  A moim tak.

                                  Nie każdy stopień jest tak samo ważny. I osobiście
                                  > wolę, żeby moje własne całkiem zdolne dziecko miało 6 z matematyki i 4 z histor
                                  > ii niż z obu tych przedmiotów po 5. Średnia niby ta sama, ale za lepszy stopień
                                  > z matematyki dostanie więcej punktów przy rekrutacji do klas , które wybrała.

                                  Ale na 3 z historii byś się zgodziła, czy uznałabyś, że dzieciak się jednak leni...
                                  • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 16:47
                                    fogito napisała:
                                    >
                                    > Ale na 3 z historii byś się zgodziła, czy uznałabyś, że dzieciak się jednak len
                                    > i...
                                    Młoda będzie miała z historii chyba 4 , ale gdyby miała 3 to dużej różnicy przy jej pozostałych ocenach i wybieranym profilu by to nie zrobiło. I niekoniecznie kwalifikowałaby się do określenia jako leń
                                    • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 17:15
                                      jakw napisała:

                                      > fogito napisała:
                                      > >
                                      > > Ale na 3 z historii byś się zgodziła, czy uznałabyś, że dzieciak się jedn
                                      > ak len
                                      > > i...
                                      > Młoda będzie miała z historii chyba 4 , ale gdyby miała 3 to dużej różnicy prz
                                      > y jej pozostałych ocenach i wybieranym profilu by to nie zrobiło. I niekonieczn
                                      > ie kwalifikowałaby się do określenia jako leń

                                      Osobiscie uwazam, ze nie ma sie co zgadzac czy nie zgadzac na dana ocene. Jesli dziecko zrobilo wszystko i sie przykladalo do nauki danego przedmiotu, to nalezy pochwalic. Bez wzgledu na ocene. Zasadniczo nie wszyscy z 3-kami, to lenie.
                                      • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 17:52
                                        aka10 napisała:

                                        >
                                        > Osobiscie uwazam, ze nie ma sie co zgadzac czy nie zgadzac na dana ocene. Jesli
                                        > dziecko zrobilo wszystko i sie przykladalo do nauki danego przedmiotu, to nale
                                        > zy pochwalic. Bez wzgledu na ocene. Zasadniczo nie wszyscy z 3-kami, to lenie.
                                        >

                                        Na pewno nie. Ale jak dzieciak z wielu przedmiotów miałby 5 i 6 a tu nagle wskakuje 3 z przedmiotu humanistycznego to optowałabym za olewaniem a nie trudnościami z nauką.
                                      • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 17:54
                                        Ale moja córka aż tak do tej historii się nie przykładała, co z punktu widzenia Fogito jest zapewne straszliwym lenistwem. W poprzednich latach miała bez problemu 5. Ale w tym roku miała przede wszystkim zadbać o wyniki egzaminu gimnazjalnego i jak najlepsze oceny z przedmiotów liczonych do rekrutacji do liceum. I gdyby nadmierne uczenie sie historii po to, żeby mieć z historii 4 zamiast 3 kolidowałoby z tymi pierwszymi celami - sama bym jej pewnie powiedziała, żeby odpuściła.
                                      • mama303 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 18:46
                                        aka10 napisała:

                                        > Osobiscie uwazam, ze nie ma sie co zgadzac czy nie zgadzac na dana ocene. Jesli
                                        > dziecko zrobilo wszystko i sie przykladalo do nauki danego przedmiotu, to nale
                                        > zy pochwalic. Bez wzgledu na ocene. Zasadniczo nie wszyscy z 3-kami, to lenie.

                                        A jak dziecko wcale nie chce mieć czwórki, zadowala go trójka?.....własnie jestem po rozmowie z koleżanką, jej syn własnie sie buntuje, nie interesuja go czwórki, zadowala sie trójkami....i co zmuszac takie dziecko czy nie? Ja bym nie zmuszała jednak jeśli opór jest duży...
                                        • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 18:51
                                          mama303 napisała:

                                          > A jak dziecko wcale nie chce mieć czwórki, zadowala go trójka?.....własnie jest
                                          > em po rozmowie z koleżanką, jej syn własnie sie buntuje, nie interesuja go czwó
                                          > rki, zadowala sie trójkami....i co zmuszac takie dziecko czy nie? Ja bym nie zm
                                          > uszała jednak jeśli opór jest duży...

                                          Teraz to już za późno na zmuszanie. Ale powiedziałabym delikwentowi, że jak nie poprawi oceny to w wakacje mamusia z nim przysiądzie do lekcji coby w następnym roku było lepiej smile To świetna metoda na 'zmuszenie' opornego do samodzielnego uczenia wink
                                            • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 19:19
                                              mama303 napisała:


                                              >
                                              > Ale pytanie czy aby napewno warto zmuszać? czy pozwolić jednak ponosić konsekw
                                              > encje swoich decyzji.

                                              Dzieciak uczy się ponosic konsekwencje całe życie. Mniejszego lub większego kalibru. Konsekwencją kiepskich wyników w nauce będzie pomoc mamusi. A czy to delikwentowi będzie pasiło czy nie to już inna sprawa.
                                                • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 13.06.13, 21:48
                                                  jakw napisała:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > Konsekwencją kiepskich wyników w nauce będzie pomoc mamusi.
                                                  > Konsekwencją kiepskich wyników w pracy też będzie pomoc mamusi?

                                                  Nie, bo wtedy będzie dorosły i będzie musiał sobie radzić sam albo mu żona 'pomoże' swoimi pretensjami o brak kasy.
                                                  • jakw Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 14.06.13, 07:52
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie, bo wtedy będzie dorosły i będzie musiał sobie radzić sam
                                                    Pewnie, dzień przed 18-tką mu pomożesz w nauce , a dzień po - już nie?

                                                    > albo mu żona 'pomoże' swoimi pretensjami o brak kasy.
                                                    Ale najpierw żonę musi poderwać. A skoro będzie przyzwyczajony tylko do pracy, nauki i bardzo limitowanych rozrywek - może mieć z tym problem. Chyba że pójdzie na jakieś studia, gdzie sporo pań wink
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 14.06.13, 20:53
                                                    jakw napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, bo wtedy będzie dorosły i będzie musiał sobie radzić sam
                                                    > Pewnie, dzień przed 18-tką mu pomożesz w nauce , a dzień po - już nie?

                                                    Do końca liceum pomogę jak bedzię chciał.


                                                    > > albo mu żona 'pomoże' swoimi pretensjami o brak kasy.
                                                    > Ale najpierw żonę musi poderwać. A skoro będzie przyzwyczajony tylko do pracy,
                                                    > nauki i bardzo limitowanych rozrywek - może mieć z tym problem. Chyba że pójdzi
                                                    > e na jakieś studia, gdzie sporo pań wink

                                                    On juz ma dziewczynę, która jest równie zajęta jak on. Śliczna, mądra i pracowita. Wymarzona synowa. Poza tym taki chłopak jak on bedzie się musiał opędzać od dziewczyn.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 14.06.13, 22:21
                                                    jakw napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, bo wtedy będzie dorosły i będzie musiał sobie radzić sam
                                                    > Pewnie, dzień przed 18-tką mu pomożesz w nauce , a dzień po - już nie?
                                                    >
                                                    > > albo mu żona 'pomoże' swoimi pretensjami o brak kasy.

                                                    Fogito, zona ma sama na siebie zarabiac.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 15.06.13, 07:36
                                                    aka10 napisała:

                                                    >
                                                    > Fogito, zona ma sama na siebie zarabiac.
                                                    >

                                                    Wiesz. JA taka nowoczesna nie jestem. Znając sytuację kobiet w Polsce zdaję sobie sprawę, że to syn będzie głównym żywicielem rodziny. I jeśli bedzie chciał coby żona mu dzieci rodziła to chyba nie będzie od niej oczekiwał, że jeszcze będzie harowała na drugim etacie. Żona może sobie na pół etatu po urodzeniu dzieci relaksacyjnie pracowac.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 15.06.13, 11:56

                                                    >
                                                    > Wiesz. JA taka nowoczesna nie jestem. Znając sytuację kobiet w Polsce zdaję sob
                                                    > ie sprawę, że to syn będzie głównym żywicielem rodziny. I jeśli bedzie chciał c
                                                    > oby żona mu dzieci rodziła to chyba nie będzie od niej oczekiwał, że jeszcze bę
                                                    > dzie harowała na drugim etacie. Żona może sobie na pół etatu po urodzeniu dziec
                                                    > i relaksacyjnie pracowac.

                                                    Wiesz, gorzej bedzie, jak mu sie odwidzi ta zona. Znam kilka kur domowych, wszystkie po studiach, zaleznych od swoich mezow. Szkoda mi ich bardzo.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 15.06.13, 21:37
                                                    aka10 napisała:


                                                    > Wiesz, gorzej bedzie, jak mu sie odwidzi ta zona. Znam kilka kur domowych, wszy
                                                    > stkie po studiach, zaleznych od swoich mezow. Szkoda mi ich bardzo.
                                                    >

                                                    Jak mu się żona odwidzi to będzie musiał sporo pieniążków wydać na alimenty. Myślisz, że ja go wychowam na palanta, co to żonę z dzieckiem zostawi i 500 zł będzie płacił? No proszę cię.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 16.06.13, 01:09
                                                    fogito napisała:


                                                    > >
                                                    >
                                                    > Jak mu się żona odwidzi to będzie musiał sporo pieniążków wydać na alimenty. My
                                                    > ślisz, że ja go wychowam na palanta, co to żonę z dzieckiem zostawi i 500 zł bę
                                                    > dzie płacił? No proszę cię.

                                                    Fogito..You never know...
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 16.06.13, 13:26
                                                    aka10 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Nie ma takiej opcji. Uwierz mi. Już dziadkowie czyli my tego dopilnują.
                                                    >
                                                    > Doroslego faceta bedziesz pilnowac? Daj spokoj.
                                                    >
                                                    JAk niebędzie płacił alimentów to tak. Przecież oczywistym jest, że według prawa dług alimentacyjny spada na dziadków. To ty zakładasz ten czarny scenariusz a nie ja. JA zapewniam, że mój mąż zajmie się rodziną i żoną, coby bidulka harować na dwóch etatach nie musiała.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 16.06.13, 13:43
                                                    fogito napisała:

                                                    > aka10 napisała:
                                                    >
                                                    > > fogito napisała:
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > >

                                                    JA zapewniam, że mój mąż zajmie się rodziną i żoną, coby bidulka harow
                                                    > ać na dwóch etatach nie musiała.

                                                    Nie rozumiem, dlaczego mowisz o dwoch etatach. Dziecko chyba jest wspolne. Wg. mnie w rodzinie kazde z rodzicow ma 1,5 etatu. Uwazasz, ze to "baba" jest od prania, sprzatania, zajmowania sie dziecmi i uslugiwania mezowi? Ja nie. Aczkolwiek znam takie glupie gesi.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 17.06.13, 06:53
                                                    aka10 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >

                                                    > Nie rozumiem, dlaczego mowisz o dwoch etatach. Dziecko chyba jest wspolne. Wg.
                                                    > mnie w rodzinie kazde z rodzicow ma 1,5 etatu. Uwazasz, ze to "baba" jest od pr
                                                    > ania, sprzatania, zajmowania sie dziecmi i uslugiwania mezowi? Ja nie. Aczkolwi
                                                    > ek znam takie glupie gesi.
                                                    >

                                                    Absolutnie nie uważam, ale poczytaj statystyki to zobaczysz ile czasu panie a ile panowie się domem i dziecmi zajmują. W teorii to wszystko jest piękne, ale w realu wygląda inaczej troszeczkę. I w efekcie to kobieta jest bardziej obciążona niż mężczyzna.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 17.06.13, 20:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > aka10 napisała:
                                                    >
                                                    > > fogito napisała:
                                                    > >
                                                    >
                                                    > > Nie rozumiem, dlaczego mowisz o dwoch etatach. Dziecko chyba jest wspolne
                                                    > . Wg.
                                                    > > mnie w rodzinie kazde z rodzicow ma 1,5 etatu. Uwazasz, ze to "baba" jest
                                                    > od pr
                                                    > > ania, sprzatania, zajmowania sie dziecmi i uslugiwania mezowi? Ja nie. Ac
                                                    > zkolwi
                                                    > > ek znam takie glupie gesi.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Absolutnie nie uważam, ale poczytaj statystyki to zobaczysz ile czasu panie a i
                                                    > le panowie się domem i dziecmi zajmują. W teorii to wszystko jest piękne, ale w
                                                    > realu wygląda inaczej troszeczkę. I w efekcie to kobieta jest bardziej obciążo
                                                    > na niż mężczyzna.

                                                    Fogito, wszedzie naokolo widze totalne rownouprawnienie- od gotowania obiadow, sprzatania, prania, wybierania po rowno urlopow macierzynskich, brania chorobowego na dziecko, chodzenia na zebrania rodzicow po zaprowadzanie dzieci na rozne treningi i robienie z dziecmi zakupow ciuchowych. To tylko kilka przykladow. Jesli Ty masz wokol siebie inna "statystyke", to chyba czas cos zaczac robic.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 17.06.13, 22:47
                                                    aka10 napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Fogito, wszedzie naokolo widze totalne rownouprawnienie- od gotowania obiadow,
                                                    > sprzatania, prania, wybierania po rowno urlopow macierzynskich, brania chorobow
                                                    > ego na dziecko, chodzenia na zebrania rodzicow po zaprowadzanie dzieci na rozne
                                                    > treningi i robienie z dziecmi zakupow ciuchowych. To tylko kilka przykladow. J
                                                    > esli Ty masz wokol siebie inna "statystyke", to chyba czas cos zaczac robic.
                                                    >

                                                    To nie jest moja statystyka tylko GUS. Może wybierz się na Kongres Kobiet to wtedy zrozumiesz o czym piszę.
                                                    W Polsce nie ma równouprawnienia kobiet i długo jeszcze nie będzie. Niestety.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 06:49
                                                    aka10 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > Może wybierz się na Kongres Kobiet to wt
                                                    > > edy zrozumiesz o czym piszę.
                                                    > > W Polsce nie ma równouprawnienia kobiet i długo jeszcze nie będzie. Niest
                                                    > ety.
                                                    >
                                                    > A czyja to wina?
                                                    >

                                                    Na pewno kobiet. One same sobie winne, że nie umieją zawalczyć o równe pensje i godne traktowanie w tym kraju... Żartuję. Zapoznaj się z problemami kobiet w Polsce na własną rękę. Wybranie się na Kongres na pewno pozwoli ci spojrzeć na drugą ciemniejszą stronę medalu.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 17:27
                                                    fogito napisała:



                                                    >
                                                    > Na pewno kobiet. One same sobie winne, że nie umieją zawalczyć o równe pensje i
                                                    > godne traktowanie w tym kraju... Żartuję. Zapoznaj się z problemami kobiet w P
                                                    > olsce na własną rękę. Wybranie się na Kongres na pewno pozwoli ci spojrzeć na d
                                                    > rugą ciemniejszą stronę medalu.

                                                    Fogito, wg. mnie, rownouprawnienie zaczyna sie we wlasnym domu. Wiele kobiet po studiach rzuca prace w momencie urodzenia dziecka i wiecej do niej nie wraca. Nie zawsze jest tak, ze nie moze, tylko po prostu nie chce, bo w domu wygodnie. Wg. mnie, nikomu to na dobre nie wychodzi.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 17:44
                                                    aka10 napisała:

                                                    > Fogito, wg. mnie, rownouprawnienie zaczyna sie we wlasnym domu. Wiele kobiet po
                                                    > studiach rzuca prace w momencie urodzenia dziecka i wiecej do niej nie wraca.
                                                    > Nie zawsze jest tak, ze nie moze, tylko po prostu nie chce, bo w domu wygodnie.
                                                    > Wg. mnie, nikomu to na dobre nie wychodzi.

                                                    To nie jest takie proste jak napisałaś. Ja np. zostałam zwolniona po urlopie macierzyńskim, bo zbyt dużo zarabiałam i nie opłacało się matki trzymać na etacie. Etat po prostu został skasowany. Potem ze względu na problemy zdrowotne syna musiałam dużo przebywac za granicą i nie mogłam wrócić na etat. W zasadzie pasowałaby mi w tej chwili praca na pół etatu, ale za godziwe pieniądze trudno takową znaleźć. I oczywiście wiem, ze jestem w uprzywilejowanej sytuacji, bo nic nie muszę, ale wiele moich koleżanek desperacko szuka pracy i ledwo wiąże koniec z końcem. I najczęściej są to samotne matki, których partnerzy sie wymiksowali po prostu. Na przykładach wokół widzę jak ciężko jest kobietom w Polsce bez tzw. systemowego wsparcia ze strony państwa. Sądy nie egzekwują alimentów od nieodpowiedzialnych ojców, kobieta matka nie ma szans na godziwą pracę na pół etatu i najczęściej jak nie ma wsparcia rodziny czyli babci to cienko przędzie. O sytuacji kiedy kobieta zarabia mniej na tym samym stanowisku co mężczyzna nie wspominając.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 19:23
                                                    fogito napisała:



                                                    >
                                                    > To nie jest takie proste jak napisałaś. Ja np. zostałam zwolniona po urlopie ma
                                                    > cierzyńskim, bo zbyt dużo zarabiałam i nie opłacało się matki trzymać na etacie
                                                    > . Etat po prostu został skasowany. Potem ze względu na problemy zdrowotne syna
                                                    > musiałam dużo przebywac za granicą i nie mogłam wrócić na etat. W zasadzie paso
                                                    > wałaby mi w tej chwili praca na pół etatu, ale za godziwe pieniądze trudno tako
                                                    > wą znaleźć. I oczywiście wiem, ze jestem w uprzywilejowanej sytuacji, bo nic ni
                                                    > e muszę, ale wiele moich koleżanek desperacko szuka pracy i ledwo wiąże koniec
                                                    > z końcem. I najczęściej są to samotne matki, których partnerzy sie wymiksowali
                                                    > po prostu. Na przykładach wokół widzę jak ciężko jest kobietom w Polsce bez tzw
                                                    > . systemowego wsparcia ze strony państwa. Sądy nie egzekwują alimentów od nieod
                                                    > powiedzialnych ojców, kobieta matka nie ma szans na godziwą pracę na pół etatu
                                                    > i najczęściej jak nie ma wsparcia rodziny czyli babci to cienko przędzie. O syt
                                                    > uacji kiedy kobieta zarabia mniej na tym samym stanowisku co mężczyzna nie wspo
                                                    > minając.

                                                    Fogito, napisalam, ze nie zawsze tak jest, ze kobieta nie moze wrocic z powrotem do swojej pracy. Znam i takie i takie przypadki. Praca na pol etatu, to wg. mnie strata czasu (ew. dojazdy potrafia zajac drugie tyle). 3/4 etatu przez kilka pierwszych lat, przy czym obydwoje rodzicow zaangazowanych w zaprowadzanie i odbieranie ze szkoly (swietlicy).
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 19:44
                                                    aka10 napisała:

                                                    > Fogito, napisalam, ze nie zawsze tak jest, ze kobieta nie moze wrocic z powrote
                                                    > m do swojej pracy. Znam i takie i takie przypadki. Praca na pol etatu, to wg. m
                                                    > nie strata czasu (ew. dojazdy potrafia zajac drugie tyle). 3/4 etatu przez kilk
                                                    > a pierwszych lat

                                                    To tez jest ok, tyle że tak samo trudne do osiągnięcia dla większości kobiet jak pół etatu. Zwykle jest to cały etat albo wcale albo śmieciowe umowy. I tu powinniśmy dążyć do szwedzkich rozwiązań ułatwiających kobietom powrót do pracy. Póki co daleko nam do tego.

                                                    , przy czym obydwoje rodzicow zaangazowanych w zaprowadzanie i
                                                    > odbieranie ze szkoly (swietlicy).

                                                    Super, ale są zawody, w których nie da się odebrac na czas ze szkoły/świetlicy. I wtedy najczęściej robi to kobieta - matka albo babcia. Bo jednak nie każdego stać na nianię i nie każdy chce.
                                                    Nie ma właściwie co o tym tutaj dyskutować. Chodzi mi jedynie o to, że w Polsce to jednak najczesciej kobieta się dzieckiem zajmuje z wielu względów. I dużo jeszcze wody upłynie zanim się to zmieni.
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 20:09
                                                    fogito napisała:


                                                    >
                                                    > Super, ale są zawody, w których nie da się odebrac na czas ze szkoły/świetlicy.
                                                    > I wtedy najczęściej robi to kobieta - matka albo babcia. Bo jednak nie każdego
                                                    > stać na nianię i nie każdy chce.
                                                    > Nie ma właściwie co o tym tutaj dyskutować. Chodzi mi jedynie o to, że w Polsce
                                                    > to jednak najczesciej kobieta się dzieckiem zajmuje z wielu względów. I dużo j
                                                    > eszcze wody upłynie zanim się to zmieni.

                                                    Ja wychodze z zalozenia, ze np. ojciec odprowadza do szkoly na np. 8-ma, a matka odbiera kolo 16-tej. Jesli pracuje na 3/4 etatu, to jest to chyba do wykonania.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 21:04
                                                    aka10 napisała:


                                                    > Ja wychodze z zalozenia, ze np. ojciec odprowadza do szkoly na np. 8-ma, a matk
                                                    > a odbiera kolo 16-tej. Jesli pracuje na 3/4 etatu, to jest to chyba do wykonani
                                                    > a.

                                                    Ale większość nie pracuje na 3/4 tylko na pełny etat, bo część etatu to mniej pieniędzy i często pracodwca nie chce takiej opcji.
                                                  • mama303 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 20:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > Super, ale są zawody, w których nie da się odebrac na czas ze szkoły/świetlicy.
                                                    > I wtedy najczęściej robi to kobieta - matka albo babcia.

                                                    Te zawody, o których piszesz może wykonywac także kobieta. W mojej osobistej rodzinie np. to tata czesciej wozi wszędzie dziecko smile
                                                  • aka10 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 20:13
                                                    mama303 napisała:


                                                    >
                                                    > Spora w tym wina samych kobiet, które sie z tym poprostu godzą, np na to aby pr
                                                    > zejśc na utrzymanie męża.

                                                    Wg. mnie rowniez. A im dluzej siedzi sie w domu bez pracy, tym mniejsze szanse, ze sie do jakiejkolwiek pracy wroci.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 21:08
                                                    mama303 napisała:


                                                    > Spora w tym wina samych kobiet, które sie z tym poprostu godzą, np na to aby pr
                                                    > zejśc na utrzymanie męża.

                                                    A co z tymi co mężów nie mają, bo zostały same z dziećmi i gdzieś tam pracują, ale zarabiają mało i nie wystarcza na wszystko?. Czyja wtedy jest to wina? Pewnie ich samych, że takie niezaradne... Oj kobieta kobiecie wilkiem uncertain
                                                  • mama303 Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 21:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > A co z tymi co mężów nie mają, bo zostały same z dziećmi i gdzieś tam pracują,
                                                    > ale zarabiają mało i nie wystarcza na wszystko?. Czyja wtedy jest to wina?

                                                    Ja pisałam o czyms innym - o tym że kobiety same na własna szkodę wybieraja patriarchat. Rozstania i rozwody to inna kwestia.

                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 21:38
                                                    mama303 napisała:

                                                    >
                                                    > Ja pisałam o czyms innym - o tym że kobiety same na własna szkodę wybieraja pat
                                                    > riarchat. Rozstania i rozwody to inna kwestia.
                                                    >

                                                    A co to jest patriarchat według ciebie? Bo, że kobieta nie pracuje zawodowo przez jakiś czas nie oznacza wcale, że mąż rządzi. To też schemat jakiś.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 18.06.13, 22:41
                                                    mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > To żadna odpwiedź, bo u nas nie jest typowo. Ja nie zarabiam a rządzę bud
                                                    > żetem
                                                    > > i domem.
                                                    >
                                                    > Możesz sobie porządzić kasą męża bo on sie na to zgadza i pewnie mu to pasi.

                                                    No mogę. Ale twierdziłaś, że to mąż rządzi, więc dementuje.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 19.06.13, 21:31
                                                    mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Zapewne, ale wydaje mi się, że usiłujesz nasz wtłoczyć w jakiś schemat, k
                                                    > tóry n
                                                    > > ie ma miejsca.
                                                    >
                                                    > Ja nic nie usiłuje. Stanowicie pewien model rodziny.

                                                    Każda rodzina wypracowuje swój własny model zależnie od potrzeb.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 19.06.13, 21:29
                                                    mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > To żadna odpwiedź, bo u nas nie jest typowo. Ja nie zarabiam a rządzę bud
                                                    > żetem
                                                    > > i domem.

                                                    > Możesz sobie porządzić kasą męża bo on sie na to zgadza i pewnie mu to pasi.

                                                    Gdyby się nie zgadzał to nie byłby moim mężem. Kasa w małżeństwie jest wspólna i nie wiem jak ci to wytłumaczyć. Może u was nie jest po prostu.
                                                  • fogito Re: edukacja - kto naprawdę odnosi sukcesy? 17.06.13, 06:55
                                                    przeciwcialo napisała:

                                                    > Zakładając że nic po drodze się nie wydarzy. Ludzie nie są wieczni. takie zapew
                                                    > nienia to mozna sobie w kieszeń wsadzic. Zycie i tak zweryfikuje plany.

                                                    Oczywiście, ze tak. ALe wychowując dziecko trzeba mieć jakis obraz tego jakie powinno mieć priorytety w dalszym życiu.