Dodaj do ulubionych

Zerówka czy 1 klasa ?

22.10.13, 10:35
Mam 5 latka, z lipca 2008. I mam wybór czy od przyszłego roku puścić go do zerówki w szkole czy do pierwszej klasy. W przedszkolu już nie zostanie bo nie może.

Syn pod względem intelektualnym jest ogarnięty: literki zna , pewnie za chwilę będzie czytał, pięknie dzieli na sylaby, z zainteresowaniem pisze po śladzie ( mimo że leworęczny), jest dzieckiem samoobsługowym ( jedzenie, spanie, ubieranie), i najważniejsze - jest pełen chęci do nowych zadań. Wszytko go interesuje.

Pod względem emocjonalnym jest chyba słabiej.
Wg mnie jest dość nieśmiałym dzieckiem, łatwo się denerwuje, często trzeba mu dać czas żeby się zaaklimatyzował. Jaki maluch była baaardzo nieśmiały, i trochę mu jeszcze zostało. Oczywiście pracowaliśmy nad tym i dało to efekty. Kolegów lubi i nie ma problemu żeby się z nimi dogadał, ale sam rzadko wychodzi z inicjatywą. Kolegów wybiera wg. swoistego klucza- dzieci dosyć spokojne, często odrobinę młodsze ( 4 - 4,5). Syn lubi być w zasięgu głosu rodziców, - nie chce wychodzić sam na podwórko mimo że ma takie możliwości.


Wg, Pani w przedszkolu rozwój emocjonalny jest super. Jest najbardziej stabilny w grupie i są chwilę kiedy jest ostoją normalności. Potrafi uspokajać inne dzieci i namawiać je do zmiany postępowania bo coś tam. Absolutnie nie jest "rządzący" w grupie, ale też i nie ostatni. Tylko że grupa się zna doskonale od kilku lat. Jest to grupa mieszana 3-5 lat, i synek jest jednym z najstarszych w grupie. A Pani nowa od września.....

Do tej rozmowy z Panią w przedszkolu myślałam że powinnam go wysłać do zerówki w szkole, właśnie po to by dać mu czas na dojrzewanie emocjonalne. Ale skoro ona twierdzi że z tym nie ma najmniejszych problemów to już nie wiem co sądzić....

Aha..... Syn jest baaaaaardzo drobnym dzieckiem i wolałabym żeby nie był najmniejszy i najchudszy w grupie. Chociaż i tak nie wiem czy to ma jakiekolwiek znaczenie....

Aktualnie jesteśmy na etapie testów przygotowania do szkoły - takich psychologicznych. Nie wiem czy mają one większy sens, skoro będzie je robiła osoba która widzi mojego syna 1 raz na 2 tygodnie przez 2-3 godziny.. Ale może zna się na tych testach...

Forumki, a jakie były wasze dzieci jak posłaliście je do pierwszej klasy?
Obserwuj wątek
    • majarzeszow Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:14
      Nie posłałabym go do 1 klasy. Dalabym mu dojrzec. moj syn poszedl w wieku 7 lat i 3 miesiecy, corka jest teraz wlasnie w zerowce, za rok bedziem iala 6 lat i 10 miesiecy w momencie rozpoczecia pierwszej klasy. uwazam, ze jest jej potrzebny ten rok w zerowce. A to nie chdozi tylko o 1 klasę, tylko na przyklad o przeskok w klasie czwartej.
    • jagabaga92 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:18
      Ja posłałabym do zerówki.
    • jagodasoft2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:36
      Moja córka sierpień 2007 wiec byłam w tej sytuacji co ty pare miesiecy temu poszła do zerówki w szkole. Co z tego że testy przeszła rewelacyjnie, opinie z przedszkola super, kiedy chodziła w wakacje do szklonej świetlicy panie dziwiły sie czemu idzie do zerówki, bo intelektualnie i emocjonalnie przebija pierwszoklasistów, skoro zagonić córkę do lekcji, robienia zadań, szlaczków to jakis koszmar. Ona robi kiedy chce i ile chce, najbardziej lubi liczyć i czytać, nie cierpi szlaczków i innych manualnych rzeczy. Usiąść w ławce na parę godzin z kilkuminutowymi przerwami , a potem zadanie domowe w domu zamiast zabawy było by dla niej koszmarem. Dlatego przyzwyczaja sie do tych obowiązków powoli w zerówce.
    • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:36
      ksniezka.bis napisała:

      > Aktualnie jesteśmy na etapie testów przygotowania do szkoły - takich psycholog
      > icznych. Nie wiem czy mają one większy sens, skoro będzie je robiła osoba któr
      > a widzi mojego syna 1 raz na 2 tygodnie przez 2-3 godziny.. Ale może zna się na
      > tych testach...

      Tak z ciekawości - kto te testy robi? Bo ja byłam z córka na badaniu dojrzałości szkolnej - był to jeden test + rozmowa ze mną, w sumie trwało to ze 2-3 godziny. Testy robiliśmy w lokalnej Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej.
      >
      > Forumki, a jakie były wasze dzieci jak posłaliście je do pierwszej klasy?

      Obydwoje moje dzieci poszły do I klasy w wieku 6 lat. Starsza jest obecnie w III klasie, młodszy chodzi od września do I klasy. Starsza była po badaniu w PPP jak wyżej napisałam, była dojrzała do szkoły. Z młodszym już się nie bawiłam w testy - tak samo emocjonalnie dziecko dojrzewa w pierwszej klasie, jak i w zerówce - dziecko i tak dojrzeje, nie ma znaczenia, jaki znaczek jest na drzwiach klasy.
      • ksniezka.bis Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:41
        Testy robi psycholog współpracujący z przedszkolem. Nie współpracuje z PPP, ale ma pod opieką kilka przedszkoli. Rozmawiałam z Panią - wydaje się być sensowna.
      • jagodasoft2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:23
        >>>dziecko i tak dojrzeje, nie ma znaczenia, jaki znaczek jest na drzwiach klasy.
        Najgłupszy argument z jakim sie spotkałam...znaczenie jaki znaczek na drzwiach, jakie zajecia, w jakiej formie jest ogromne. Dziecko będzie płakać, cierpieć, nie lubić szkoły, ale tak masz racje... w końcu dojrzeje
        • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:48
          Dziecko będzie płakać, cierpieć,
          > nie lubić szkoły, ale tak masz racje... w końcu dojrzeje

          Hahaha. W szkole córki od czterech lat są klasy sześciolatków, młoda obecnie jest w trzeciej klasie i jakoś nie widzę i nie widziałam tych rozpłakanych, rozhisteryzowanych i cierpiących sześciolatków.
          Różnica między zerówką, a klasą pierwszą to przede wszystkim różnica w obowiązkach w które pierwszak jest wdrażany i tu rodzic musi się zastanowić czy ma czas na to by dziecku w te obowiązki sie w drożyć.
          • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:30
            makurokurosek napisała:

            > Dziecko będzie płakać, cierpieć,
            > > nie lubić szkoły, ale tak masz racje... w końcu dojrzeje
            >
            > Hahaha. W szkole córki od czterech lat są klasy sześciolatków, młoda obecnie je
            > st w trzeciej klasie i jakoś nie widzę i nie widziałam tych rozpłakanych, rozhi
            > steryzowanych i cierpiących sześciolatków.
            Sądząc po twoich opisach szkoły - w tej szkole cierpią wszyscy. Więc może po prostu bierzesz cierpienie za normę ?
        • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 14:33
          jagodasoft2 napisała:

          Dziecko będzie płakać, cierpieć,
          > nie lubić szkoły,

          hę?? Mówimy o podstawówce, a nie o jakimś Guantanamo! Nikt dzieci nie torturuje, nie zadaje cierpień (!), nie znęca się. O czym ty w ogóle piszesz? Ja płaczące dzieci, wyrywające się za rodzicami, widziałam ostatni raz w przedszkolu, w 3-latkach.

          > Najgłupszy argument z jakim sie spotkałam..

          wzajemnie.
    • mama-ola Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:41
      Poślij go do zerówki. Mówi Ci to mama, która posłała 6-letnie dziecko do 1 klasy. Intelektualnie ok., ale dojrzałość na b. niskim poziomie (typowe...).
      Najważniejsze, żeby Twój syn był z rówieśnikami. W zerówce z rówieśnikami będzie bardzo na swoim miejscu.
      • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 11:54
        A jak będzie z rówieśnikami w I klasie? Nie na miejscu?
        • mama-ola Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:13
          > A jak będzie z rówieśnikami w I klasie? Nie na miejscu?
          Wielka niewiadoma. Natomiast w zerówce będzie na swoim miejscu - prawie na pewno.

          Ja tu tylko doradzam. Kieruję się swoim doświadczeniem. Mój syn był i jest z rówieśnikami od pierwszej klasy (teraz trzecia). Sporo dzieci w tej klasie jest nie na swoim miejscu.
          • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:48
            Ja byłam ze swoją córką na badaniu dojrzałości szkolnej w PPP. I tam, po testach, rozmowach itd. pani psycholog powiedziała mi, że w zasadzie nie ma większego znaczenia, gdzie, do której klasy dziecko pójdzie, ważne, żeby to właśnie była klasa równolatków. Bo tak samo źle będzie się czuł 7-latek w zerówce z 6-latkami, jak i 6-latek w pierwszej klasie z 7-latkami. Dla mnie to więc był priorytet. I najpierw w marcu zapisałam dziecko do zerówki, bo było mało 6-latków chętnych do I klasy, ale w wakacje ją przepisałam, bo okazało się, że tych 6-latków jednak zebrała się cała klasa.
            • mama-ola Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 08:51
              > pani psycholog powiedziała mi, że w zasadzie nie ma większego
              > znaczenia, gdzie, do której klasy dziecko pójdzie, ważne, żeby to właśnie była
              > klasa równolatków. Bo tak samo źle będzie się czuł

              Gdybyż chodziło tylko o samopoczucie dziecka... Ale samopoczucie, choć ważne, to nie wszystko. Chodzi jeszcze o dojrzałość do obowiązków - odrabianie lekcji, pamiętanie o zabraniu rzeczy, o ubraniu się odpowiednim na dany dzień, ogólnie - samodzielne ogarnianie się.
              Mój syn jest w III klasie, nie ogrania się samodzielnie. Z lękiem myślę, co to będzie w IV klasie. Dodatkowy rok dojrzewania (do IV klasy) zapewne robiłby dużą różnicę.
              • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 09:59
                mama-ola napisała:

                > Gdybyż chodziło tylko o samopoczucie dziecka...

                no napisałam trochę skrótem myślowym - chodziło o ogólne dawanie sobie rady i odnalezienie się w szkole.

                Chodzi jeszcze o dojrzałość do obowiązków - odrabianie lekcji,
                > pamiętanie o zabraniu rzeczy, o ubraniu się odpowiednim na dany dzień, ogólnie
                > - samodzielne ogarnianie się.
                > Mój syn jest w III klasie, nie ogrania się samodzielnie.


                Po 1. od tego ma rodziców - dziecko samo z siebie nie jest "ogarnięte" do obowiązków szkolnych, niezależnie od tego, ile lat ma - trzeba je do tego przyuczyć, przyzwyczaić.
                Po 2. skoro nawet 3-klasista, po 3 latach szkoły, niekoniecznie się ogarnia i jest w pełni samodzielny, to tym bardziej 1-klasista, nawet 7-letni, nie będzie. Jeszcze raz - rodzice powinni pomaga i wdrażać do samodzielności, a nie jej oczekiwać od pierwszaka.
                • mama-ola Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 13:18
                  > rodzice powinni pomaga i wdrażać do samodzielności, a nie jej oczekiwać od pierwszaka.

                  To jest to samo... Wdrażanie do samodzielności, to oczekiwanie jej. Oczywiście nie znienacka - najpierw trzeba wytłumaczyć. Ja tłumaczę trzeci rok...

                  Piszesz, Budzik, o pomocy rodziców. Jak myślisz, ile będziesz swojej córce pomagała? Zanim nie zacznie sobie sama radzić?
                  • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 14:17
                    Tak długo, jak będzie tego potrzebowała, aż się zorientuję, że sama sobie dobrze radzi i się ogarnia.
                    • mama-ola Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 14:59
                      To oczywiste smile Pytałam o Twoje przewidywania wyrażone w konkretnych jednostkach (tygodnie, miesiące, lata).
                      • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 18:22
                        Nie wiem, nie przewiduję. A choćby i do 18-tki wink
              • alin9 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 19:57
                Ogarnianie,samopoczucie itp.Czy ktoś zauważył,ze każde dziecko jest inne?To rodzice znają je najlepiej.Nie ma tu znaczenia(z obserwacji własnych dzieci)czy posłany jako 6 latek czy prawie 8 latek.7 latkę muszę posłać do szkoły.Tu nie ma wyboru.Była totalnie nieprzygotowana emocjonalnie.Odwrotnie do siostry zaczynającej jako 6 latka.Ja bym powiedziała argument o ubieraniu to porażka.Młodszemu wpoisz i zwrócisz uwagę.Starsze dziecko posłucha na odczepne a za "rogiem"i tak zrobi swoje(rozbierze się).
    • sion2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:41
      Po pierwsze - nie sluchaj głosów że 6-latek i 7-latek to dzieci na tym samym etapie rozwoju i że kiedyś i tak beda musialy sie przyzwyczaic do szkoly. Czy twój obecny 5-latek jest dzisiaj na takim samym etapie rozwoju co rok temu?

      Po drugie - umiejetnosc nazywania literek nie oznacza wcale gotowosci do czytania. Żeby umieć czytać musi byc wykształcona odpowiednio analiza i synteza, słuch fonetyczny. Czy syn potrafi złożyc w calosc slowo przez ciebie wypowiedziane "sa-mo-chód"? czy potrafi wysłuchac prawidłowo głoskę na początku i koncu słowa przez ciebie wypowiedzianego? czy wie że "dom" to jest "d-o-m"?

      Po trzecie - decyzję o zapisaniu go do 1 klasy lub zerówki odłoż na za pół roku najprędzej bo każde 3 mce w życiu dziecka w tym wieku to nieraz krok milowy w rozwoju

      Po czwarte - niedojrzałosc emocjonalna do codziennego spedzania na nauce kilka godzin to sprawa kluczowa w życiu pierwszoklasisty. To od tego biora sie nerwice, bunty, płacze i awantury oraz codzienne odwlekanie odrabiania lekcji tak dlugo jak sie da a pozniej robienie jednego cwiczenia przez 20 minut.

      Po czwarte - poczytaj sobie to forum i miej świadomosc że w okolo 75% szkoł nie wdrozono wcale innego systemu nauki jaki zaleca reforma, dzieci od 1 klasy spedzaja 90% czasu w ławkach, nie ma zabawek w salach lub są jakies szczątki, rzadko wychodza na dwor lub wcale. Może tez tak byc że twoje dziecko trafi do klasy mieszanej 6- i 7-latków gdzie 3/4 dzieci bedzie umialo juz czytać i w zwiazku z tym pani będzie pędzic w programem od 2 wrzesnia, każąc reszcie dzieci sie dostosować.
      • ksniezka.bis Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:53
        Po pierwsze: wiem smile nawet długie wakacje zmieniają dzieci.

        Po drugie: potrafi złożyć z sylab, potrafi podzielić na sylaby. Nie czai jeszcze ze d-o-m to dom.

        Po trzecie: decyzja musi być podjęta bodajże do marca, bo chyba wtedy trzeba dać papiery do szkoły.

        Po 4te: Pani w przedszkolu rozdaje prace domowe na weekend- kilka stron ze szlaczkami, kolorowankami dla chętnych. Syn w sobotę wstaje i pierwsze co robi to praca domowa. Ale to dopiero początek, za pól roku może mu się całkiem odwidzieć. Skupić się potrafi na długo.

        Po 5te: Decyzji nie podejmę dopóki nie zobaczę szkoły. Pójdę pooglądam i zadam parę pytań. Aczkolwiek to do jakiej trafi klasy i jaką Panią będzie miał to nie przewidzę.
        • budzik11 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:58
          ksniezka.bis napisała:

          >Po trzecie: decyzja musi być podjęta bodajże do marca, bo chyba wtedy trzeba d
          > ać papiery do szkoły.

          Niekoniecznie. Jak wyżej napisałam - ja zapisałam córkę w regulaminowym terminie (w marcu), a potem w wakacje, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, przepisałam do zerówki - nie było z tym żadnego problemu. Zresztą kojarzę, że nawet w tym roku w wakacje w tv były spoty MENiSu zachęcające zapisywanie dzieci do I klasy.
          • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:52
            budzik11 napisała:
            > Zresztą kojarzę, że nawet w t
            > ym roku w wakacje w tv były spoty MENiSu zachęcające zapisywanie dzieci
            > do I klasy.
            Co nie znaczy , że w konkretnej szkole czy klasie będą jeszcze wtedy wolne miejsca. MEN wsławił się też wydawaniem pieniędzy na reklamy zachęcające do zapisywania dzieci do przedszkoli - biorąc pod uwagę nadmiar chętnych w stosunku do miejsc w przedszkolach było to lekkie kuriozum...
            • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:57
              OMG, oczywiście w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy Wrocławiu nikogo do posyłania dziecka do przedszkola nie trzeba było przekonywać. Wręcz przeciwnie - na terenach wiejskich, na których ciągle mieszka sporo Polaków. I generalnie - poza dużymi miastami.
              • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:21
                wrzesniowamama07 napisała:

                >Wręcz przeciwnie - na te
                > renach wiejskich, na których ciągle mieszka sporo Polaków. I generalnie - poza
                > dużymi miastami.
                Generalnie to na takich terenach też jest niedobór przedszkoli - kilka lat temu publicznego oddziału przedszkolnego nie miało 30% gmin w Polsce. MEN zachęcał do wysyłania dzieci do przedszkoli, w których albo nie było miejsc, albo przedszkola nie istniały. Więc sama reklama MENu zachęcająca do zapisywania 6-latków do I klasy niczego nie dowodzi. W szczególności nie dowodzi istnienia miejsca w szkole nr XYZ. Bo koniec końców dyrekcja tej szkoły może powiedzieć: "ale ja mam tu już 40 dzieci w klasie"
                PS
                MEN słynie też z uśredniania , więc w statystykach w oddziale szkolnym jest 18 dzieci i nadmiar izb lekcyjnych.
        • sion2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 14:14
          Co innego jest składać z sylab a co innego z głosek. Róbcie cwiczenia z wysluchiwania glosek na koncu i poczatku slowa.
          Odrabianie lekcji po zabawie i raz na tydzien to kompletnie cos innego niz codzienna nauka 4-5 lekcji oraz okolo godzinne sleczenie w domu nad cwiczeniami.
          Zapisac do 1 klasy mozesz go do 31 sierpnia. Przez rok moze bardzo dojrzeć albo prawie wcale. Obserwuj i na razie wstrzymuj sie od decyzji gdzie go poslesz.
          • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:49
            sion2 napisała:
            > Zapisac do 1 klasy mozesz go do 31 sierpnia.
            Biorąc pod uwagę, że 31 sierpnia 2014 wypada w niedzielę - wydaje się to wątpliwe.
        • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 15:12
          Decyzję, tak naprawdę, będziesz mogła podjąć nawet we wrześniu. Rodzice mają czas na przepisanie dziecka z zerówki do 1 klasy do końca września. U nas do klasy przyszła jedna dziewczynka, która została zapisana do zerówki i po trzech tygodniach wszystkie strony uznały, że jednak tam się kompletnie nie nadaje.

          Ja bym Ci radziła oczywiście pierwszą klasę, w której wbrew obiegowym opiniom nikt nie krzywdzi dzieci. Jak chcesz poczytać nasze doświadczenia, bo właśnie wystartowaliśmy (niepiśmienni i nieczytaci wcale), zapraszam na bloga www.szkolneprzygody.pl

          Ale wzięłabym pod uwagę takie czynniki:
          - czy syn będzie miał w klasie (ewentualnie) kolegów z przedszkola (np. z pierwszej połowy rocznika)
          - czy klasa będzie "rówieśnicza"
          - jakie szkoła ma doświadczenia w prowadzeniu sześciolatków jako klasy osobnej, albo z przewagą sześciolatków (jeśli robi to od 2009 roku, to jest pewność, że nie będzie to poletko doświadczalne)
          - no i jeśli masz wybór, jednak wybrałabym szkołę świadomie, biorąc pod uwagę również warunki, jakie w niej panują.

          Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że u nas 1 klasa sprawdza się bardzo, choć emocjonalnie początek nie był łatwy - moje dziecko pokazało niezłe rogi we wrześniu. Minęło jak ręką odjął, gdy porzucili szlaczki na rzecz liter/cyferek. Potrafi napisać dwie strony bez piśnięcia, a przy trzech linijkach szlaczków dostawał spazmów. Rzecz, jak widać, nie w męczliwości ręki (choć jasne jest, że się męczy), ale w tym, że niektóre dzieci nienawidzą samych szlaczków. Ja też nie lubiłam.
    • ksniezka.bis Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:41
      Ja bym go wysłała do 0 ale martwi mnie to że po raz kolejny będzie robił to samo i mu się znudzi w końcu , jak ma poznawać po raz fyfnasty literkę A.
      I do szkoły pójdzie jako sfrustrowany 7 latek który nie lubi szkoły bo jest nudna.

      Dojrzeć niewątpliwie dojrzeje bardziej w zerówce, ale i tak będą dzieci bardziej przebojowe/odważniejsze od niego. Może to że będzie widział ciut więcej niż inne dzieci ( oczywiście o ile dalej będzie chęć do nauki), pozwoli mu na większą pewność siebie.

      Sama już nie wiem...
      • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 22:41
        ksniezka.bis napisała:

        > Ja bym go wysłała do 0 ale martwi mnie to że po raz kolejny będzie robił to sam
        > o i mu się znudzi w końcu , jak ma poznawać po raz fyfnasty literkę A.
        i słusznie Cię to martwi, przecietny 6 latek sobie doskonale poradzi w I klasie. Nuda nie jest dobra w tym wieku kiedy dziecko intensywnie sie rozwija.
        • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 16:43
          zofijkamyjka napisała:


          , przecietny 6 latek sobie doskonale poradzi w I klasie

          To rodzicom się wydaje,że "sobie poradzi". Przeciętny sześciolatek,bez podstaw w domu,sobie nie poradzi w szkole. Dlaczego sześciolatki w większości idą do I klasy ?
          1.Niektóre są faktycznie zdolne/bystre i odważne/przebojowe (te jak najbardziej).
          2.Rodzice chcą zaoszczędzić na opłatach za przedszkole.
          3.Przeceniają zdolności dziecka i nie zauważają jego trudności.
          • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 16:56
            Mhm...

            Przeciętny sześciolatek z podstawami w domu sobie poradzi. Bez podstaw w domu ogarnąć szkołę będzie trudno i przeciętnemu siedmiolatkowi, przy czym trudności te pojawią się pewnie nie w pierwszej, ale w drugiej lub trzeciej klasie.
          • alin9 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 20:03
            .Rodzice chcą zaoszczędzić na opłatach za przedszkole.
            Tu mnie podtopiłaś w spożywanej herbaciesmile.Chciałabym aby szkoła była tak tania jak przedszkole.Marzenie.
            • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 20:09
              Czy ja wiem czy marzenie. Nie przypominam sobie abym co miesiąc wywalała 350 zł na naukę dziecka w państwowej szkole, nawet na obiady młodej i zajęcia dodatkowe tyle nie wydaję .
            • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 20:56
              alin9 napisała:

              > .Rodzice chcą zaoszczędzić na opłatach za przedszkole.
              > Tu mnie podtopiłaś w spożywanej herbaciesmile.Chciałabym aby szkoła była tak tania
              > jak przedszkole.Marzenie.

              Ja pisałam o rejonówce,która nie żebrze o wszystko (papier toaletowy,ręczniki papierowe itp.itd.) No cóż,szkoła jest wtedy tańsza od przedszkola. wink
              • alin9 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:04
                Sorki ale nie zauważyłam.Mam dzieci włanie w rejonówcesmile
              • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:14
                Jak dodasz konieczność zapewnianie opieki dziecku szkolnemu we wszystkie wolne dni a nie masz pod ręka babci, cioci i wujka ani urlopu na każde zawołanie to rzeczywiście może wyjść taniej. Za przedszkole syna obecnie płacę 160 złotych miesiecznie. Ma tam w tej cenie 4 posiłki, dwa razy w tygodniu zajęcia dodatkowe. Żadnych wolnych ferii swiaetecznych, wiosennych, zimowych, przedszkola zastępcze na czas wakacji....Za same obiady córki podczas gdy musi zjeść w domu kolejny (po przedszkolu nie było takiej potrzeby)płacę ok.90 zeta.
                • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:23
                  Za przedszkole syna obecnie płacę 160 złotych mi
                  > esiecznie.

                  Takie ceny to chyba dopiero od tego roku. Ja placiłam duzo więcej (od 200 do 350 zł), wiele znajomych mi osob miesiąc w miesiąc 400 zł za przedszkole.
                  • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:30
                    tak,odkąd weszły przedszkola za złotówkę, chociaż moje dzieci z tych co akurat w przedszkolu bardzo długo nie siedziały i nawet przy wyższych opłatach było to ok. 250, przy czym drugie dziecko połowa stawki godzinowej.
            • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:37
              alin9 napisała:

              > .Rodzice chcą zaoszczędzić na opłatach za przedszkole.
              Nie wiem jak teraz jest z opłatami za przeszkole , ale 2 lata temu była to znana mi motywacja rodziców 3 z 5-ga dzieci z grupy, które jako 6-latki udały się do I klasy. Oczywiście rodzice się łudzą mniemając, że szkoła jest tania - ale może to wynikać z braku doświadczenia z tym, na co w szkole potrafią wyciągać pieniądze.
              • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:48
                Nie wiem jakie przedszkole i szkołe porównujesz. Rok temu, za szkołę płaciłam ok 150 zł za miesiąc (średnia z całego roku szkolnego) - obiady, dojazdy na basen (w ramach wf), składki klasowe, świetlica, rr, podręczniki, wyjscia klasowe, wycieczki. U córki w przedszkolu średnio wyszło mi 600 zl za miesiąc - opłata godzinowa, wyżywienie, rr, wycieczki, składka grupowa, zajęcia dodatkowe w przedszkolu. W tym roku za zerówkę szkolną wychodzi mi trochę mniej niż za szkołę syna, ale jest to porównywalne. Szkoła i przedszkole państwowe w dużym mieście.
                W tym roku weszła opłata 1zł/ godz w przedszkolach, więc jest jeszcze taniej.
                Zastanawiam się, co wliczasz w opłaty szkolne, że wychodzi drożej niż przedszkole?
                • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 23:52
                  Hm, a czy ja pisałam, że szkoła wychodzi drożej niż przedszkole? Sama płaciłam przeszło rok temu 600-650 złotych za przedszkole publiczne bez wielkich wodotrysków - z zajęć dodatkowych była obowiązkowa rytmika i tańce. I przebić to naprawdę trudno. Btw do opłat za szkołę należałoby pewnie dla porządku wliczyć koszty 2-go śniadania. Ale szkoła do takich całkiem tanich też nie należy. Przy czym za podręczniki najmniej płaci się na początku uncertain/
                • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 08:45
                  Cóż, trochę nie doszacowujesz szkoły,
                  w szkole musisz dodatkowo zapewnić jeszcze jedzenie. Jakieś 170 zł zapewne obiad 4-5 zł, (bywa i 8, zwłaszcza w szkołach ponadpodstawowych), + II śniadanie - to minimum. Albo wydasz w szkole, albo w domu.
                  Czyli już masz 300 zł za szkołę, dodaj do tego zajęcia dodatkowe (czyli to, co w przedszkolu masz już policzone)- będzie ze 400.
                  • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 08:53
                    + II śniadanie -
                    > to minimum. Albo wydasz w szkole, albo w domu.

                    To co ty dajesz na to drugie śniadanie w przypadku gdy dziecko jeszcze jada obiady. Może policzmy
                    0,5kg wędliny -20 zł
                    2 chleby - 7 zł
                    1 kostki masła-5 zł

                    Razem: 32 zł

                    Czyli maksymalny koszt drugiego śniadania to 52 zł

                    dodaj do tego zajęcia dodatkowe (czyli to, co
                    > w przedszkolu masz już policzone)

                    Od kiedy to zajęcia dodatkowe w przedszkolach są bezpłatne?
                    • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:06
                      Jeśli dziecko siedzi potem w świetlicy - chyba musi zjeść obiad. Albo dajesz mu w domu, co też kosztuje pewnie 4 zł x 22.
                      No, ja wiem, że ty dzieci żywisz bez warzy, owoców i bez napojów,
                      Odniosłam się do postu, w którym było wymienione 600 zł za przedszkole z obiadami i zajęciami dodatkowymi. Więc albo trzeba odjąć cenę wyżywienia i zajęć dodatkowych od przedszkola, albo dodać do szkoły cenę wyżywienia dziecka.
                      • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:13
                        Koszt miesięczny obiadów szkolnych to 88 zł (22 x 4 zł), podreczniki niech bedzie i 600 zł (na rok). Nijak mi nie wychodzi 300 zł miesięcznie (a tyle płaciłam za przedszkole).
                        • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:53
                          Wyprawka I klasisty, porządna ale bez szaleństw, z książkami - 800 zł

                          Ubezpieczenie, RR, klasowe, opłata roczna za świetlicę - 450 zł na rok

                          Miesięczny koszt "atrakcji" - teatr, kino, warsztaty w szkole, dodatkowe materiały plastyczne, wycieczka 1-dniowa - ok. 50 zł.

                          Obiady - 130 zł, wyżywienie full - 220 zł

                          mundurek szkolny (strój na codzień) - ok. 100 zł.

                          Miesięczny koszt zajęć dodatkowych (można nie wykupywać oczywiście, ale jak dziecko siedzi w świetlicy do 16.00-17.00) tylko w szkole - 300 zł

                          Nie liczę wydatków typu biurko/krzesło/ciuchy galowe - można je amortyzować przy imprezach rodzinnych), książki i materiały plastyczne do domu, bo to są rzeczy trudno mierzalne. Nie liczę wycieczek dłuższych niż 1 dzień, bo ich w 1 klasie pewnie nie ma, choć niektóre szkoły mają dla pierwszoklasistów zieloną szkołę - koszt 400-600 złotych mniej więcej.

                          Mnie wychodzi, że miesięcznie - przy takich założeniach jak wyżej - szkoła kosztuje ok. 600 złotych.
                          • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 10:19
                            wrzesniowamama07 napisała:

                            >
                            > Mnie wychodzi, że miesięcznie - przy takich założeniach jak wyżej - szkoła kosz
                            > tuje ok. 600 złotych.


                            A mnie tyle nie kosztuje smile Zawyżasz koszty i to znacznie.

                            > Wyprawka I klasisty, porządna ale bez szaleństw, z książkami - 800 zł

                            Wyprawka pierwszaka 800 zł? Gdzie pakiet ksiązek + angielski kosztuje 260 zł?

                            > Ubezpieczenie, RR, klasowe, opłata roczna za świetlicę - 450 zł na rok

                            przesada, świetlica jest bezpłatna (mozna wpłacic dobrowolna kwotę, mozna nic nie wpłacać), klasowe - jak sobie ustalicie - przewaznie 100 zł na rok (a nieraz wypowiadały sie tu matki, że płacą mniej), ubezpieczenie - u nas 34 zł, RR - to chyba 50 zł u nas, ale nie pamietam czy semestr czy rok. A jak ktos sie uprze, to nie zapłaci i nikt mu nic nie zrobi...

                            > Miesięczny koszt "atrakcji" - teatr, kino, warsztaty w szkole, dodatkowe materi
                            > ały plastyczne, wycieczka 1-dniowa - ok. 50 zł.

                            U mnie na pewno mniej, wycieczki sa raz na jakiś czas, co miesiąc sa tylko koncerty w CK - koszt 3 zł.

                            > Obiady - 130 zł, wyżywienie full - 220 zł

                            U mnie obiady sa po 4 zł, 22 dni x 4 zł to 88 zł.

                            > mundurek szkolny (strój na codzień) - ok. 100 zł.

                            Mundurki nie wszędzie są, poza tym ubranie dziecku i tak trzeba kupić, gołe raczej nie będzie chodziło?

                            > Miesięczny koszt zajęć dodatkowych (można nie wykupywać oczywiście, ale jak dzi
                            > ecko siedzi w świetlicy do 16.00-17.00) tylko w szkole - 300 zł

                            no wybacz, ale podciaganie kosztyu zajęć dodatkowych, do kosztu szkoły, to jakis absurd..

                            > Nie liczę wydatków typu biurko/krzesło/ciuchy galowe - można je amortyzować prz
                            > y imprezach rodzinnych), książki i materiały plastyczne do domu, bo to są rzecz
                            > y trudno mierzalne.

                            To sa przede wszystkim rzeczy do domu, a nie trudno mierzalne. Jakby dziecko do szkoły nie chodziło, to byś nie kupiła?

                            Jak pisałam, mocno podręcasz koszty, zeby ci pasowalo do teorii.
                            • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 10:25
                              no wybacz, ale podciaganie kosztyu zajęć dodatkowych, do kosztu szkoł
                              > y
                              , to jakis absurd..
                              Cóż, taki sam, jak doliczanie ich do przedszkola... smile
                              • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:27
                                Ja nie doliczalam kosztów zajęc dodatkowych do kosztu przedszkola.
                                • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:42
                                  W naszym przedszkolu - publicznym - koszty zajęć dodatkowych były w ubiegłym roku obligatoryjne, płacone jako składka na RR - dzieci miały angielski, ceramikę, muzykę, zajęcia kulinarne. Całość składki miesięcznej na RR - 100 złotych jak najbardziej w naszym przypadku była kosztem zajęć dodatkowych, w których uczestniczyły wszystkie dzieci w przedszkolu.
                            • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 10:40
                              > > Miesięczny koszt zajęć dodatkowych (można nie wykupywać oczywiście, ale j
                              > ak dzi
                              > > ecko siedzi w świetlicy do 16.00-17.00) tylko w szkole - 300 zł
                              >
                              > no wybacz, ale podciaganie kosztyu zajęć dodatkowych, do kosztu szkoł
                              > y
                              , to jakis absurd..

                              nie do końca. Dzieciaki odbieram o podobnej porze i to, że młodszy jest w przedszkolu tyle godzin lub nawet dłużej nie robi na mnie żadnego wrażeni, bo jest tam zaopiekowany, ma fajną salę, ogromny plac zabaw. Świetlica córki to porażka i wielu rodziców chętnie zapłaci za zajęcia dodatkowe żeby dziecko tylko nie musiało tam siedzieć tyle czasu-u nas niestety takich nie ma bo nie ma miejsca aby je zorganizwoać. Dla mnie to podobna różnica jak konieczność zapewnienia opieki dziecku szkolnemu w ferie i wakacje.
                            • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:19
                              wyprawka = podręczniki 300 złotych (pakiet, angielski, religia)

                              plecak - 100

                              buty szkolne plus 2x strój na gimnastykę - ok. 100 pln

                              materiały plastyczne, teczki na materiały, zeszyty, piórnik, śniadaniówka - ok. 250 zł

                              RR - 150 zł na rok, klasowe - 150 zł na rok, świetlica jest dobrowolna, ale wiem, na co idą pieniądze - proszą o 200 złotych na rok i tyle płacę, ubezpieczenie - 35 zł

                              No tak się składa, że u nas na "atrakcje" we wrześniu zapłaciłam 65 złotych, a w październiku - 90 zł (bo jadą na wycieczkę). Zakładam optymistycznie, że w kolejnych miesiącach atrakcji może być mniej albo będą tańsze, ale raczej mniej niż 50 złotych nie wyjdzie.

                              Nie podkręcam kosztów. Tyle kosztuje wersja basic. Z obiadami - 300 złotych. W wersji z pełnym wyżywieniem - 420 zł.

                              Zajęcia dodatkowe, co napisałam, traktuję jak wydatek niekonieczny. Można nie płacić i dziecko siedzi w świetlicy - u nas fajnej, więc luz. To mój wybór. Mniej więcej 90 proc. rodziców w klasie korzysta przynajmniej z jednych zajęć płatnych. 10 proc. odbiera dzieci zaraz po lekcjach.
                              • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:59
                                wrzesniowamama07 napisała:

                                > wyprawka = podręczniki 300 złotych (pakiet, angielski, religia)

                                bez religii ok. 260 zł, to miesięcznie 26 zł

                                religia to przedmiot dodatkowy, ja nie wliczam.

                                >
                                > plecak - 100

                                plecak zgoda, sama kupuje nawet droższe, ale u mnie to jest wydatek na 3 lata, więc miesięcznie to koszt niespełna 10 zł.
                                >
                                > buty szkolne plus 2x strój na gimnastykę - ok. 100 pln

                                kapcie lub buty sportowe oraz spodenki i koszulki z krótkimi rękawami i tak kupuje się dziecku, ja tego nie wliczam w specjalny koszt "szkolny".
                                >
                                > materiały plastyczne, teczki na materiały, zeszyty, piórnik, śniadaniówka - ok.
                                > 250 zł

                                nie podliczałam tak dokładnie, ale wydaje mi sie, że zawyżasz te koszty. Śniadaniówki uzywa sie latami, więc koszt miesięczny np. w przypadku mojej juz V-klasistki to jakieś....hmmm 1 zł (ta sama śniadaniówka od 5 lat). Na materiały plastyczne w kl. I-III wcale nie idzie tak dużo, najwięcej dokupuje się ołówków i kredek, inne rzeczy chyba tylko w przypadku zgubienia. W klasach starszych u nas praktykuje sie zbiorkę przez nauczyciela - 10 zl na rok, więc to 1 zł miesięcznie smile
                                >
                                > RR - 150 zł na rok,

                                Dużo, w tym roku jeszcze nie płaciłam, ale w poprzednich to chyba bylo u nas 100 zł na rok, czyli 10 zł miesięcznie.

                                >klasowe - 150 zł na rok,

                                duzo, tu mozna ustalic mniejsza stawkę.


                                >świetlica jest dobrowolna, ale wie
                                > m, na co idą pieniądze - proszą o 200 złotych na rok i tyle płacę,

                                wysoka kwota, w innych szkołach nie jest to tak duzo, ja płacę 100 zł na rok.

                                >ubezpieczeni
                                > e - 35 zł
                                >
                                > No tak się składa, że u nas na "atrakcje" we wrześniu zapłaciłam 65 złotych, a
                                > w październiku - 90 zł (bo jadą na wycieczkę). Zakładam optymistycznie, że w ko
                                > lejnych miesiącach atrakcji może być mniej albo będą tańsze, ale raczej mniej n
                                > iż 50 złotych nie wyjdzie.

                                Nieprawdopodobne wydaje mi sie, żeby miesięczny koszt wyniósł az 50 zł, ty w sumie dopiero na koniec roku mozesz to podliczyć prawda?

                                >
                                > Nie podkręcam kosztów. Tyle kosztuje wersja basic. Z obiadami - 300 złotych. W
                                > wersji z pełnym wyżywieniem - 420 zł.

                                A mnie po podliczeniu wyzej wymienionych kosztów miesięczny koszt wyszedł 80 zł, mogę podciagnąc do 100, a nawet 120 (dodajac koszt wycieczek i innych opłat, o ktorych mogłam zapomnieć) + obiady 88 zł (ale moje dziecko nie je codziennie w szkole, więc place mniej) i nijak mi nie wychodzi 420 zl, a ni nawet 300 zł miesięcznie wydatków na dziecko szkolne (wydatków związanych ściśle z faktem chodzenia przez dziecko do szkoły).
                                • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:18
                                  To są moje koszty, więc ich nie zbijaj, proszę.

                                  Tenisówki do szkoły to dodatkowy koszt, bo takich butów dziecko moje poza szkołą nie używa. Strój na wf i judo (tak, wiem, mogę nie posyłać na judo) też nie byłby potrzebny poza szkołą. Koszty wyprawki - farby, plastelina, kredki, flamastry, bloki, zeszyty - liczyłam wg listy danej w szkole, kupiłam wszystko i policzyłam. Nie sądzę, żeby coś z wyprawki przeszło na kolejny rok.

                                  Religia jest przedmiotem lekcyjnym, jest w planie zajęć i nie rozumiem dlaczego miałabym nie wliczać wydanych pieniędzy do kosztów szkolnych??

                                  Rada Rodziców i klasowe zostało ustalone w takiej wysokości. Kropka. Świetlica też. Ja nie dyskutuję i się nie targuję.

                                  O koszty atrakcji pytałam - informacyjnie - rodziców, którzy mają w tej szkole starsze dzieci. Szkoła stawia na wyjścia, jest ich sporo - wiem, że w listopadzie będzie prawdopodobnie kino plus znów jakieś warsztaty. Owszem, wydatki na koniec roku będą bardziej miarodajne i może się okazać, że będą wyższe niż zakładane przeze mnie 50 zł.

                                  Masz swoją metodologię udowadniania, że szkoła jest tania - OK.

                                  Ja nawet nie twierdzę, że szkoła jest droga. Pokazuję tylko, że koszty ponoszone przy starych stawkach za przedszkole (maksimum 400 złotych), w którym moje dziecko miało dobrą, zróżnicowaną, ciekawą ofertę w godzinach 8-16.00, były niższe niż wydatki związane z zapewnieniem dziecku takiej samej opieki w szkole. Tam płaciłam 400 złotych miesięcznie, tutaj zsumowane wydatki roczne i miesięczne to około 600 złotych.

                                  I ja nie ryczę - drogo, za drogo. I nie szukam oszczędności, podobnie jak nie szukałam ich w przedszkolu.
                                  • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:39
                                    wrzesniowamama07 napisała:

                                    > To są moje koszty, więc ich nie zbijaj, proszę.

                                    to sa twoje koszty, ale wiele z nich jest zawyzonych (przez ciebie lub inne osoby decyzyjne).


                                    >
                                    > Tenisówki do szkoły to dodatkowy koszt, bo takich butów dziecko moje poza szkoł
                                    > ą nie używa.

                                    I zadnych butów sportowych nie uzywają? BTW, u nas na sali gimnast. ćwiczy sie boso smile

                                    Strój na wf i judo (tak, wiem, mogę nie posyłać na judo) też nie b
                                    > yłby potrzebny poza szkołą.

                                    Strój na WF to spodenki i koszulka, normalnie twoje dzieci tego nie noszą? Fakt, ze do szkoły potrzebne sa w okreslonej kolorystyce, ale to chyba nie czyni ich droższymi od tych w innych kolorach?

                                    Koszty wyprawki - farby, plastelina, kredki, flamas
                                    > try, bloki, zeszyty - liczyłam wg listy danej w szkole, kupiłam wszystko i poli
                                    > czyłam. Nie sądzę, żeby coś z wyprawki przeszło na kolejny rok.

                                    A u nas częśc rzeczy własnie przechodzi na kolejny rok.
                                    >
                                    > Religia jest przedmiotem lekcyjnym, jest w planie zajęć i nie rozumiem dlaczego
                                    > miałabym nie wliczać wydanych pieniędzy do kosztów szkolnych??

                                    Nie musisz posyłać na ten przedmiot, jest on dodatkowy.

                                    >
                                    > Rada Rodziców i klasowe zostało ustalone w takiej wysokości. Kropka.

                                    O ile na RR masz mniejszy wpływ, o tyle klasowe ustalają.... rodzice, czyli równiez ty.

                                    Świetlica
                                    > też. Ja nie dyskutuję i się nie targuję.

                                    Moze czasem trzeba?
                                    >
                                    > O koszty atrakcji pytałam - informacyjnie - rodziców, którzy mają w tej szkole
                                    > starsze dzieci. Szkoła stawia na wyjścia, jest ich sporo - wiem, że w listopadz
                                    > ie będzie prawdopodobnie kino plus znów jakieś warsztaty. Owszem, wydatki na ko
                                    > niec roku będą bardziej miarodajne i może się okazać, że będą wyższe niż zakład
                                    > ane przeze mnie 50 zł.

                                    moze i tak.. a moze nie, pogadamy na koniec roku
                                    • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:46
                                      Dziecko strój na wf trzyma w szkolnej szafce. To jest strój szkolny. Podobnie strój na judo.

                                      Ty masz wrażenie, że ja koszty zawyżam, a ja mam wrażenie, że ty je próbujesz redukować ad absurdum. Propozycja skreślenia z listy wydatku na tenisówki szkolne (stoją w szafce szkolnej i są nieużywane poza szkołą, czyli - dziecko poza szkołą nosi INNE buty), podręcznika do przedmiotu, który widnieje w planie lekcji świadczą o dużej determinacji.

                                      I tak, nie targuję się, bo wiem że te pieniądze wrócą do mojego dziecka. W postaci zorganizowanej zabawy, prezentu mikołajowego, choinki, nagrody książkowej na koniec roku - nich ich przecież nie zdefrauduje. Rodzice zdecydowali, że 15 zł miesięcznie to będzie OK, i kropka.
                                      • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:38
                                        podręcznika do przedmiotu, który widnieje w planie lekcji
                                        > świadczą o dużej determinacji.

                                        w moim nie widnieje, i co ty na to?
                                        • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:44
                                          To Ty nie wliczaj, czy ja Ci każę? Ale nie odliczaj z moich szkolnych wydatków podręcznika, potrzebnego w przedmiocie, który widnieje w planie lekcji dostarczonym przez szkołę mojemu dziecku, OK?
                                          • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 15:13
                                            To nie jest przedmiot obowiązkowy. Gdyby twoje dziecko chodzilo na religie do salki katechetycznej, jak to kiedys było, to tez doliczałabyc te koszty do kosztów szkolnych? To chyba raczej koszty związane z przynależnościa do grupy religijnej?
                                    • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 21:42
                                      Nie musisz posyłać na ten przedmiot, jest on dodatkowy.
                                      Nieśmiało zauważę, że przedszkole też nie jest obowiązkowe... wink

                                      -------------------------------------------------------------
                                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                      • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 22:05
                                        No wiesz, na upartego to i do szkoły mozna nie posyłać, tylko uskuteczniać homeschooling, prawda?

                                        czy ja doliczam do opłat szkolnych podręcznik do dodatkowego angielskiego? A moze strój baletowy? Lub materialy plastyczne potrzebne na dodatkowe zajęcia?
                                        • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 22:25
                                          To ile kosztuje samo przedszkole - bez jedzenia, zajęć dodatkowych, rady rodziców itp. - sama opłata za przedszkole? Ktoś jest w stanie podać? 150? 160?
                                          Homeschooling będzie jeszcze droższy - dochodzą koszty rezygnacji/ograniczenia pracy jednego z domowników.
                                          • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 18:30
                                            morekac napisała:

                                            > To ile kosztuje samo przedszkole - bez jedzenia, zajęć dodatkowych, rady rodzic
                                            > ów itp. - sama opłata za przedszkole? Ktoś jest w stanie podać? 150? 160?
                                            > Homeschooling będzie jeszcze droższy - dochodzą koszty rezygnacji/ograniczenia
                                            > pracy jednego z domowników.
                                            1 złocisz za godzinę powyżej tych przysługujących 5 godzin? Co przy 9 godzinach da 84 złote/mc. Za świetlicę płacę 20/mc - przy czym warunki w przedszkolu a świetlicy szkolnej są po prostu nieporównywalne. I w rezultacie młoda w miarę możliwości zgarniana jest przez opiekunkę, za którą płacę jakby ciut więcej niż te 84 złote.
                                            • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 26.10.13, 10:44
                                              Też mi wyszło około tego. Zatem przedszkole potaniało od czasu, kiedy moje dzieci tam chodziły.
                                              Ale może to tylko promocja przed referendum była?
                            • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:40
                              U nas wyżywienie kosztuje więcej, po prostu. Tyle, ile napisałam. Nie zakładaj, że wszędzie jest tak tanio, jak u was.

                              Ubrania dziecku kupuję niezależnie od mundurków. Mundurek to t-shirt z nadrukiem logo szkoły. Ubiera się go na bluzkę z długim rękawem (można też bez, ale raczej nie jest to praktykowane o tej porze roku). No i nie nadaje się do chodzenia poza szkołą, więc nie zastąpi zwykłych ciuchów.

                              Nie zawyżam kosztów, bo niczego nie udowadniam, może poza tym, że szkoła wysysa kasę znacznie skuteczniej, niż przedszkole. Bo atrakcji jest więcej (u nas dzieci były już w teatrze, miały warsztaty teatralne w szkole, lekcje plastyki z rysunkami piaskiem (cokolwiek to znaczy) - wrzesień. Teraz jadą na wycieczkę całodzienną), więcej jest opcji zajęć dodatkowych, wydatki roczne też są większe niż w przedszkolu. Zwłaszcza po obniżeniu opłat za przedszkola szkoła jest droższa.

                              Można odbierać dziecko po lekcjach, można nie płacić na RR, klasowe, ubezpieczenie, można nie wysyłać dziecko na wycieczki - wszystko można. Ja się odnoszę do sytuacji rodzica, który ma jakąś tam świadomość, że kasa z RR nie idzie na wódkę dla jej członków, tylko pozwala sfinansować ważne dla dzieci sprawy i który nie będzie wzdychał, że wycieczka to zbędny wydatek, a 30 zł za teatr to gruba przesada.
                              • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:50
                                wrzesniowamama07 napisała:

                                > U nas wyżywienie kosztuje więcej, po prostu. Tyle, ile napisałam. Nie zakładaj,
                                > że wszędzie jest tak tanio, jak u was.
                                >
                                Zadałam ci proste pytanie nt. obfitości obiadów i sposobu ich dostarczania.Nie umiesz odpowiedzieć zwyczajnie,tylko w taki mało kulturalny sposób. Ja niczego nie zakładam,tylko ty próbujesz tutaj nie wiem co udowadniać.
                          • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 10:55
                            wrzesniowamama07 napisała:

                            > Wyprawka I klasisty, porządna ale bez szaleństw, z książkami - 800 zł
                            > Ubezpieczenie, RR, klasowe, opłata roczna za świetlicę - 450 zł na rok
                            Te powyższe opłaty są na cały rok,a nie na miesiąc.

                            > Miesięczny koszt "atrakcji" - teatr, kino, warsztaty w szkole, dodatkowe materi
                            > ały plastyczne, wycieczka 1-dniowa - ok. 50 zł.
                            >
                            > Obiady - 130 zł, wyżywienie full - 220 zł Co to znaczy:wyżywienie full ?

                            > mundurek szkolny (strój na codzień) - ok. 100 zł.
                            Rejonowe Szkoły publiczne, nie mają mundurków.

                            > Miesięczny koszt zajęć dodatkowych (można nie wykupywać oczywiście, ale jak dzi
                            > ecko siedzi w świetlicy do 16.00-17.00) tylko w szkole - 300 zł
                            Ty chyba piszesz o szkole prywatnej ?! wink

                            > Nie liczę wydatków typu biurko/krzesło/ciuchy galowe - można je amortyzować prz
                            > y imprezach rodzinnych),
                            Gdyby dzieci nie chodziły do szkoły,to nie kupowałabyś ubrań,bloków,kredek,farb itp. ?
                            Nie liczę wycieczek dłuższych niż 1 dzień, bo ich w 1 klasi
                            > e pewnie nie ma( w klasach początkowych nie ma wycieczek krajoznawczych kilkudniowych), choć niektóre szkoły mają dla pierwszoklasistów zieloną szkołę
                            > - koszt 400-600 złotych mniej więcej.

                            Czemu służą te "Zielone szkoły",oprócz drenowania kieszeni rodzicielskich w klasach początkowych (i w ogóle) ? Pytam,bo u nas nie ma takich wyjazdów.
                            >
                            > Mnie wychodzi, że miesięcznie - przy takich założeniach jak wyżej - szkoła kosz
                            > tuje ok. 600 złotych.
                            • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:06
                              Rejonowe Szkoły publiczne, nie mają mundurków.

                              ??? Moje dziecko chodzi do rejonowej szkoły publicznej. Jest zobowiązana do noszenia mundurka-wyjątkiem jest pierwszy piątek miesiąca...
                              • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:14
                                slonko1335 napisała:

                                > Rejonowe Szkoły publiczne, nie mają mundurków.
                                >
                                > ??? Moje dziecko chodzi do rejonowej szkoły publicznej. Jest zobowiązana do nos
                                > zenia mundurka-wyjątkiem jest pierwszy piątek miesiąca...

                                U syna też jest obowiązkowy mundurek. Szkoła rejonowa w dużym mieście. Koszt 50 zł. Używa trzeci rok. Ale w następnej klasie trzeba będzie już kupić nowy.
                                • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:06
                                  50 złotych za jeden mundurek czy za tyle ile potrzeba od prania do prania? U nas jedna sztuka to 33 zeta, tylko ,że mi potrzebnych jest co najmniej 4-mam 3(jeden z plamkami których nie mogę doprać ale musi czasami w takim chodzić - 2 to za mało) bo ciągle czekam aż mi sprowadzą rozmiar(córka jest mała i drobna i nie mieli więcej takich małych) i na tydzień to jednak mało.. No i na pewno nie będzie używała 3 lat tego samego rozmiaru bo jednak rośnie, przynajmniej raz w roku będę musiała kupować nowy komplet...
                                  • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:10
                                    slonko1335 napisała:

                                    > 50 złotych za jeden mundurek czy za tyle ile potrzeba od prania do prania? U na
                                    > s jedna sztuka to 33 zeta, tylko ,że mi potrzebnych jest co najmniej 4-mam 3(je
                                    > den z plamkami których nie mogę doprać ale musi czasami w takim chodzić - 2 to
                                    > za mało) bo ciągle czekam aż mi sprowadzą rozmiar(córka jest mała i drobna i n
                                    > ie mieli więcej takich małych) i na tydzień to jednak mało.. No i na pewno nie
                                    > będzie używała 3 lat tego samego rozmiaru bo jednak rośnie, przynajmniej raz w
                                    > roku będę musiała kupować nowy komplet...

                                    U syna mundurek to jeansowa kamizelka z tarczą i logo szkoły. Szyte na miarę, ale ze sporym luzem na początku. Nie potrzebuję kilku sztuk. Na weekend do pralki. Kilka razy trzeba było wyprać w tyogndiu.
                                    • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:24
                                      Rozumiem, u nas to bawełniana bluzka z długim rękawem-nie da rady przenosić kilka dni jedną.
                            • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:09
                              mało wiesz o szkołach...

                              w niektórych szkołach publicznych są mundurki. W naszej - są.

                              W szkołach, poza lekcjami, są organizowane zajęcia dodatkowe - płatne. Angielski, judo, korektywa, szachy (inne też - teatrzyk, zajęcia muzyczne, taniec, karate, piłka nożna, hiszpański...). W szkołach publicznych jak najbardziej.

                              I tak, podzieliłam wydatki roczne przez 10 miesięcy - dlatego do każdego miesiąca dodałam mniej więcej 120 złotych. 120+50+130+300 = 600 złotych miesięcznie.
                              • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:23
                                wrzesniowamama07 napisała:

                                > mało wiesz o szkołach...
                                > Mylisz się.W tych okolicznych szkołach,to nie ma w żadnej.

                                > w niektórych szkołach publicznych są mundurki. W naszej - są.
                                W naszej - nie ma.

                                > W szkołach, poza lekcjami, są organizowane zajęcia dodatkowe - płatne. Angielsk
                                > i, judo, korektywa, szachy (inne też - teatrzyk, zajęcia muzyczne, taniec, kara
                                > te, piłka nożna, hiszpański...). W szkołach publicznych jak najbardziej.
                                >
                                > I tak, podzieliłam wydatki roczne przez 10 miesięcy - dlatego do każdego miesią
                                > ca dodałam mniej więcej 120 złotych. 120+50+130+300 = 600 złotych miesięcznie.

                                co to jest wyżywienie full ?
                                • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:29
                                  masz problem ze słowem full? wyjaśniłam w poprzednim poście. FB - wyżywienie pełne, czyli trzy posiłki.

                                  Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie czy w Twojej szkole są mundurki czy nie. Ja nie napisałam, że w każdej szkole publicznej są - Ty napisałaś, że w szkołach publicznych nie ma. Otóż są. Znam co najmniej cztery szkoły podstawowe, które wymagają "umundurowania" i nie są to szkoły tylko warszawskie. Koszty są różne oczywiście. U nas są to T-shirty z krótkim rękawem, dzieci muszą je nosić od poniedziałku do czwartku, oprócz tego czapka i krawat. Zamówiłam 4 podkoszulki, no opcja ekskluzywna, mogłam zbić koszty i prać codziennie, byłoby taniej.

                                  Tyle, że dla matki pracującej czas to też pieniądz.
                                  • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:45
                                    wrzesniowamama07 napisała:

                                    > masz problem ze słowem full? wyjaśniłam w poprzednim poście. FB - wyżywienie pe
                                    > łne, czyli trzy posiłki.
                                    > Gdybyś udzieliła pełnej odpowiedzi w 1 poście,nie pytałabym po raz drugi. Poza tym,nasze posty się minęły.
                                    > a nie napisałam, że w każdej szkole publicznej są - Ty napisałaś, że w szkołach
                                    > publicznych nie ma. Otóż są. Znam co najmniej cztery szkoły podstawowe, które
                                    > wymagają "umundurowania" i nie są to szkoły tylko warszawskie. Koszty są różne
                                    > oczywiście. U nas są to T-shirty z krótkim rękawem, dzieci muszą je nosić od po
                                    > niedziałku do czwartku, oprócz tego czapka i krawat. Zamówiłam 4 podkoszulki, n
                                    > o opcja ekskluzywna, mogłam zbić koszty i prać codziennie, byłoby taniej.

                                    W mojej okolicy,w żadnej ze szkół podstawowych mundurków nie ma.
                                  • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:18
                                    U nas są to T-shirty z krótkim rękawem, dzieci muszą je nosić od po
                                    > niedziałku do czwartku, oprócz tego czapka i krawat. Zamówiłam 4 podkoszulki, n
                                    > o opcja ekskluzywna, mogłam zbić koszty i prać codziennie, byłoby taniej.

                                    Gdyby dziecko nie chodzilo do szkoły, to nie kupowałabys mu podkoszulek? Krawat i czapka jeszcze rozumiem, ale te pdkoszulki?
                                    • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:23
                                      To są podkoszulki, których poza szkołą NIE założy. Zakłada się je na bluzki z długim rękawem (w tej chwili).

                                      W praktyce wygląda to tak, że dziecko ubiera zwykłą bluzkę (której kupna NIE wliczam do kosztów szkoły, a którą jednak kupuję za PLN), na to przed 8 wciąga szkolny tiszert. Przychodzi ze szkoły, ściąga tiszert z bluzki. To jest dodatkowy strój, w przedszkolu go nie kupowałam, rozumiesz?
                                      • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:32
                                        To jest dodatkowy
                                        > strój, w przedszkolu go nie kupowałam, rozumiesz?

                                        Tak, teraz rozumiem, wczesniej tego nie wiedziałam.
                            • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:21
                              wyżywienie full - śniadanie, obiad, podwieczorek - jak w przedszkolu.

                              Tak, płaciłabym za materiały plastyczne do domu dlatego ich nie liczę, co napisałam. Dodam, że odkąd dziecko poszło do szkoły, w plastelinę powinnam zaopatrywać się w hurtowni...

                              Dlaczego narasta we mnie przekonanie, że nie czytasz ze zrozumieniem?
                              • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:25
                                wrzesniowamama07 napisała:

                                > wyżywienie full - śniadanie, obiad, podwieczorek - jak w przedszkolu.
                                >
                                > Tak, płaciłabym za materiały plastyczne do domu dlatego ich nie liczę, co napis
                                > ałam. Dodam, że odkąd dziecko poszło do szkoły, w plastelinę powinnam zaopatryw
                                > ać się w hurtowni...
                                >
                                > Dlaczego narasta we mnie przekonanie, że nie czytasz ze zrozumieniem?
                                I znów się mylisz.wink
                              • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:31
                                wrzesniowamama07 napisała:

                                > wyżywienie full - śniadanie, obiad, podwieczorek - jak w przedszkolu.

                                To nie możesz dziecku sama przygotować tego dodatkowego wyżywienia w domu,przecież sobie też robisz śniadanie do pracy ? Czy obiad u was jest jedno,czy dwudaniowy i czy jest robiony na miejscu,czy też dowożony przez catering ? Pytam serio.
                                • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:47
                                  Płacę tylko za obiady, zaskoczona? i kosztów jedzenia "do śniadaniówki" nie doliczam do wydatków szkolnych.
                            • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:34
                              > > Miesięczny koszt zajęć dodatkowych (można nie wykupywać oczywiście, ale j
                              > ak dzi
                              > > ecko siedzi w świetlicy do 16.00-17.00) tylko w szkole - 300 zł
                              > Ty chyba piszesz o szkole prywatnej ?! wink

                              Nie, no moga tyle spokojnie kosztowac zajęcia dodatkowe. U mnie np. 3 dodatkowe zajęcia płatne to koszt 240 zł, jakbym dorzuciła do tego angielski, to i z 500 zl miesięcznie by wyszło. Ale nie przyszło mi do glowy, by koszt zajęc dodatkowych wrzucać w koszt szkoły.

                              Równie dobrze mogłabym zajęcia baletowe, na ktore chodziła córka w przedszkolu, wrzucić w koszty przedszkola - to wyjdzie mi, że przedszkole kosztowało mnie 400 zł.
                              • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:54
                                No czekaj ale jak dziecko korzysta z jakichś zajęć dodatkowych czy dodatkowej opieki tylko dlatego, że chodzi do szkoły a nie musiałoby z takowych korzystać gdyby chodziło do przedszkola(lub w przedszkolu są one tańsze) to jest jakiś realnie większy wydatek za który ktoś płąci a co oznacza, że wydaje więcej mając dziecko w skzole niż wydawałby gdy było w przedszkolu. Jeśli wynajmę opiekunkę na wakacje lub wyślę dziecko na kolonie bo nie będę miała co w tym czasie z nim zrobić to poniosę w związku z tym, że dziecko nie chodzi do przedszkola większe koszty niż gdyby chodziło, mogę wiec liczyć, że szkoła-przynajmniej tyc miesiacach kosztuje mnie dużo wiecej, jak ktoś ma takich wyadtków dużo i rozłozy je na miesiące to rzeczywiście może wyjśc na minus ogólnie...
                              • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:27
                                Tak, mimo wszystko część nadal porównuje koszt przedszkola, zawierający zajęcia dodatkowe i całodzienne wyżywienie z kosztami szkoły, bez jakiegokolwiek wyżywienia i jakichkolwiek zajęć. A powinno się porównywać albo koszty 'przedszkole- wersja demo' bez wyżywienia i zajęć dodatkowych z kosztami 'szkoła - wersja demo' albo wersję 'full' - i przedszkola i szkoły. Kiedy mi jedno dziecko łaziło do przedszkola, drugie zaś poszło do szkoły, pobyt w przedszkolu był, owszem, tańszy. Ale nie wstrząsająco tańszy...
                                • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 13:32
                                  Ja staram się pokazać wersję pełną, bez wliczania takich rzeczy jak strój galowy - no bo eleganckie spodnie i biała koszula sprawdzą się też na wigilii czy też innej dużej imprezie rodzinnej.

                                  Ale protestuję przeciw wykluczaniu z kosztów szkoły wydatków na strój gimnastyczny, tenisówki czy podręcznik do religii, bo ocieramy się o absurdy równe "pijiiii bziu", dziękuję.
                                  • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:36
                                    > Ale protestuję przeciw wykluczaniu z kosztów szkoły wydatków na strój gimnastyc
                                    > zny, tenisówki czy podręcznik do religii, bo ocieramy się o absurdy równe "piji
                                    > iii bziu", dziękuję.

                                    No dobrze, doliczmy strój na WF i tenisowki (choc jak pisalam, nie wszędzie sa potrzebne, bo u nas dzieci ćwiczą boso, a na dwór wychodzą w tych butach, w ktorych przyszły do szkoły), ale podręcznik do nieobowiązkowego przedmiotu?
                                    • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:50
                                      Do przedszkola taki sam zestaw był mi potrzebny. Obuwie zmienne + strój na gimnastykę korekcyjną (wszystkie dzieci chodziły obowiązkowo). Więc albo liczyć tu i tu, albo nigdzie.
                                      W szkole syn ma jeszcze basen i łyżwy. W pierwszej klasie miał jeszcze rolki. W ramach obowiązkowego wf. Ale kosztu zakupu tego wyposażenia też nie doliczam do kosztów szkoły. Na basen czy łyżwy i tak chodzimy poza szkołą, więc nie jest to zakup tylko na zajęcia. Jak ktoś nie chce, to łyżew czy rolek też nie musi kupować, bo są zapewnione na miejscu. Ale na basen już dziecko musi mieć swoje rzeczy.
                                      Do kosztów przedszkola i szkoły doliczam te zajęcia dodatkowe, które są obowiązkowe. I nie mogę z nich zrezygnować. A te, które dziecko wybiera, bo ma ochotę, to już mój koszt własny. Nawet jeśli odbywają się w szkole czy przedszkolu.
                                      • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 17:04
                                        W przedszkolu nie mieliśmy żadnych podręczników, w ostatnim roku płaciłam bodaj 20 zł za karty pracy na rok. I stroju do ćwiczeń też nie było - dzieci się nie przebierały. Więc nie liczyłam, bo nie miałam czego.

                                        Ja uważam, że w koszty szkoły wliczam to, co dzieje się w szkole, w godzinach w których dziecko w szkole być musi, bo ja pracuję. Kosztów związanych z przynależnością do zuchów nie wliczę np.
                          • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:33
                            wrzesniowamama07 napisała:

                            > Wyprawka I klasisty, porządna ale bez szaleństw, z książkami - 800 zł

                            Książki w klasach 1-3 to u nas koszt 350 zł / rok. Tornister wystarczył na 2 lata (ok 180 zł), to daje 90zł/rok. Art papiernicze pewnie ze 150 zł / rok
                            W sumie wychodzi ok 600 zł / rok -> 50 zł / miesiąc (liczę 12 miesięcy)

                            >
                            > Ubezpieczenie, RR, klasowe, opłata roczna za świetlicę - 450 zł na rok

                            Drogo, bardzo. 50+40+100+60 - 250zł/ rok - 21 zł/miesiąc
                            >
                            > Miesięczny koszt "atrakcji" - teatr, kino, warsztaty w szkole, dodatkowe materi
                            > ały plastyczne, wycieczka 1-dniowa - ok. 50 zł.
                            >
                            Raczej 10 zł/miesiąc.

                            > Obiady - 130 zł, wyżywienie full - 220 zł

                            Obiady 3,50 * 22 = 77zł/ miesiąc (ale pełnych miesięcy nie ma zbyt dużo w szkole). Drugie śniadanie je niezależnie od tego, czy idzie do szkoły, czy nie, wiec nie liczę.
                            >
                            > mundurek szkolny (strój na codzień) - ok. 100 zł.
                            50 zł (trzeci rok ten sam) -> 1zł 50 gr / miesiąc
                            >
                            > Miesięczny koszt zajęć dodatkowych (można nie wykupywać oczywiście, ale jak dzi
                            > ecko siedzi w świetlicy do 16.00-17.00) tylko w szkole - 300 zł
                            >
                            ok 50 zł / miesiąc

                            > Nie liczę wydatków typu biurko/krzesło/ciuchy galowe - można je amortyzować prz
                            > y imprezach rodzinnych), książki i materiały plastyczne do domu, bo to są rzecz
                            > y trudno mierzalne.

                            To są rzeczy, które kupuje się niezależnie od szkoły.

                            > Nie liczę wycieczek dłuższych niż 1 dzień, bo ich w 1 klasi
                            > e pewnie nie ma, choć niektóre szkoły mają dla pierwszoklasistów zieloną szkołę
                            > - koszt 400-600 złotych mniej więcej.
                            >
                            Mój syn miał też zielone przedszkole (dla pięciolatków) w podobnej cenie. Kwotę pomijam, bo ten wydatek nie jest obowiazkowy.

                            > Mnie wychodzi, że miesięcznie - przy takich założeniach jak wyżej - szkoła kosz
                            > tuje ok. 600 złotych.

                            Przy moich założeniach wychodzi ok 200 zł / miesiąc
                            • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:45
                              No nic tylko się cieszyć, że szkoła tak tanio żywi i tanio kosztuje.

                              Napisałam o swoich wydatkach, w Warszawie. Wiem, że tu jest drożej, więc może, żeby odnieść to do kosztów przedszkola - płaciłam (z wyżywieniem, zajęciami dodatkowymi i Radą Rodziców) - 350-400 złotych w zależności od obecności dziecka. Plus ubezpieczenie, ale to można pominąć.

                              Plecak wystarczy na dwa lata, albo nie wystarczy. Różne są tutaj doświadczenia. Ja zapłaciłam 100 złotych, więc żaden szał jak widać. Szukałam lekkiego i dobrze wyprofilowanego, ale jest mniejszy niż standardowe - może za rok okazać się niewystarczający, jeśli przybędzie coś do noszenia.

                              I ja dzielę wydatki szkolne na 10 miesięcy, nie na 12. No jakoś tak mi wychodzi, że przez te 2 miesiące wakacji, to zupełnie inne wydatki są.
                              • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:01
                                wrzesniowamama07 napisała:

                                > No nic tylko się cieszyć, że szkoła tak tanio żywi i tanio kosztuje.

                                Nie mam tutaj nic do zarzucenia szkole.
                                >
                                > Napisałam o swoich wydatkach, w Warszawie. Wiem, że tu jest drożej, więc może,
                                > żeby odnieść to do kosztów przedszkola - płaciłam (z wyżywieniem, zajęciami dod
                                > atkowymi i Radą Rodziców) - 350-400 złotych w zależności od obecności dziecka.
                                > Plus ubezpieczenie, ale to można pominąć.
                                >
                                Jak pisałam wcześniej, za przedszkole w zeszłym roku wychodziło mi ok 600zł / miesiąc (wliczając wyprawkę, książki, składki grupowe, wycieczki, teatry, kina itp.)

                                > Plecak wystarczy na dwa lata, albo nie wystarczy. Różne są tutaj doświadczenia.
                                > Ja zapłaciłam 100 złotych, więc żaden szał jak widać. Szukałam lekkiego i dobr
                                > ze wyprofilowanego, ale jest mniejszy niż standardowe - może za rok okazać się
                                > niewystarczający, jeśli przybędzie coś do noszenia.

                                200 zł / 2 lata, czy 100 zł na rok, wychodzi to samo.
                                >
                                > I ja dzielę wydatki szkolne na 10 miesięcy, nie na 12. No jakoś tak mi wychodzi
                                > , że przez te 2 miesiące wakacji, to zupełnie inne wydatki są.
                                >
                                Książki, wyprawki, itp kupuję głównie w wakacje, dlatego dzielę na 12 miesiący.
                      • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:14
                        Czyli rozumiem, ze dziecko przyprowadzane z przedszkola, które nota bene serwuje śniadanie o 8, obiad około 12, drugie śniadanie ( jabłko , lub drożdzówka ), o godzinie 16 głodne nie jest ,ale uczeń który zjada pierwsze śniadanie w domu, obiad o 12 w szkole i drugie śniadanie, o godzinie 16 jak najbardziej jest głodny.

                        Obecnie mam dziecko w żłobku ( 600 zł + 200 zł za wyżywienie)
                        dziecko w szkole (0 + 160 zł za obiady + około 70 zł drugie śniadanie z piciem ).
                        Nie wiem jak dla ciebie ale dla mnie rachunek prosty 800 zł jest większe od 230 . Tak więc na uczniaka wydaje mniej, a niżeli na żłobkowicza.

                        • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 10:14
                          To widocznie masz drogie przedszkole - tu było przytoczone przedszkole, które z zajęciami i wyżywieniem kosztowało 600 zł. Poza tym nie twierdziłam, że szkoła kosztuje więcej, tylko że jej koszty nie wynoszą 150, a 300 zł, bo należałoby doliczyć koszt wyżywienia dziecka w tym czasie (który przy przedszkolu jest jest wliczony). Bardziej chodziło mi o metodologię liczenia niż o to, co jest droższe.
                          Moje chodząc do przedszkola jadały w domu praktycznie wyłącznie kolację. I niestety, im bliżej matury, tym droższe korki...
              • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 08:05
                Oczywiście rodzice się łudzą mniemając, że szkoła jest tania - ale m
                > oże to wynikać z braku doświadczenia z tym, na co w szkole potrafią wyciągać pi
                > eniądze.

                Twietrdzisz, ze szkoła kosztuje 300 zł miesięcznie? Bo tyle sie płacilo za przedszkole przed ostatnimi zmianami w płatnościach.
          • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:07
            olga727 napisała:

            > To rodzicom się wydaje,że "sobie poradzi".
            Raczej jest odwrotnie: wiekszości rodziców wydaje sie że ich dzidzia sobie nie poradzi.
            • olga727 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:34
              zofijkamyjka napisała:

              > olga727 napisała:
              >
              > > To rodzicom się wydaje,że "sobie poradzi".
              > Raczej jest odwrotnie: wiekszości rodziców wydaje sie że ich dzidzia sobie nie
              > poradzi.( Tacy rodzice też są.wink )

              Ale są też rodzice z "aspiracjami" i wbrew zdrowemu rozsądkowi(dziecko ma problemy z czymś tam) i na pokaz dla sąsiadek/rodziny posyłają dziecko do szkoły.
    • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 12:56
      Nikt nie da ci odpowiedzi co będzie lepsze. Podstawa programowa jest dostosowana do dzieci sześcioletnich ale jej realizacji zależy od szkoły i nauczyciela. Są szkoły/nauczyciele którzy pędzą z materiałem kompletnie ignorując dzieci i w takim układzie polegnie zarówno dziecko sześcioletnie jak i siedmioletnie. Są też szkoły które potrafią odrzucić na bok swoje ambicje i chęć bycia na pierwszym miejscu w rankingu szkół i skupiają się potrzebach dzieci. Tak czy siak w większości szkół bycie uczniem to nie tylko praca dziecka ale również często dość duża praca rodzica.
    • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 17:55
      Mam pięciolatka z końca września i na chwilę obecną jestem zdecydowana na pierwszą klasę(być może się to zmieni jeśli nauczyciel z przedszkola zauważy jakieś problemy nie do ogarnięcia w klasie pierwszej). Rozważam na chwilę obecną tylko to czy ma to być klasa dwujęzyczna czy zwykła klasa. Czemu tak? bo mam siedmioipółlatkę w pierwszej klasie i to jest nieporozumienie, bo program jest baaaardzo mało wymagajacy i moja córka wiele trudniejszych i ciekawszych rzeczy robiła w przedszkolu, z jej zadaniami domowymi młody radzi sobie bez najmniejszych problemów choć wiem, że szlaczki i kaligrafia będą drogą przez mękę ale to się nie zmieni rok później bo dla niego rysownie, kolorowanie i szlaczki to od zawsze najnudniejsze zajęcia świata......Mój syn będzie jednym z najmniejszych i najdrobniejszych dzieci w klasie ale mnie to nie przeraża bo akurat jest o wiele sprawniejszy od rówieśników, nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jest śmiały, odważny, potrafi zawalczyć o swoje aż za bardzo...Matematycznie i logicznie młody rozwinięty bardzo, gorzej z chęcią do nauki czytania czy pisania, nie interesuje go to wcale, nie umie się nawet podpisać poprawnie. Będzie też problem z usiedzeniem na tyłku na pewno.
      • lucyjkama Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 19:16
        Moja prawie pięciolatka z końca roku też pójdzie do szkoły. Jest po diagnozie przedszkolnej i w każdej sferze- rozwój fizyczny, umysłowy, społeczny- osiągnęła wysoki wynik (skala: wynik niski, przeciętny i wysoki). Płynnie czyta, bardzo szybko zapamiętuje, podsłuchuje jak pomagam synowi w lekcjach (5 klasa) i czasem szybciej odpowiada na pytania niż syn np. bezbłędnie określa rodzaj męski, żeński, nijaki choć nikt jej tego nie uczył. Niepokoi mnie tylko, że jest nieśmiała w stosunku do dorosłych ale to jej się może nie zmienić przez lata, także powtarzanie zerówki nie ma sensu, nic nowego się nie nauczy. W kontaktach z dziećmi nie ma najmniejszego problemu.
    • sion2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 19:35
      Weź jeszcze pod uwagę że w klasie pierwszej dzieci uczą się nie tylko czytać, pisać i liczyc do 10, jak sie wydaje rodzicom.
      Nie wiem z czego to wynika, bo generalnie to forum ludzi którzy mają jakieś wykształcenie i "czucie" różnych spraw swoich dzieci. A program klas 1-3 jest w opowiesciach rodziców bagatelizowany, nie pamietaja juz jak to bylo byc dzieckiem i zacząć nauke w szkole.

      Dziecko w klasie pierwszej uczy się liter pisanych i drukowanych (80% dzieci w klasie w pierwszej, które rodzice okreslaja jako "umiejacy czytac" nie rozpoznaje wiekszosci liter pisanych, nie mówiąc o umiejetnosi samodzielnego ich napisania), rozpoznawania samoglosek i spółgłosek, głoskowania, zasad pisowni (muszą na koniec 1 klasy wiedziec i stosować w praktyce dużą literę, kropki, znaki zapytania, wykrzykniki), pierwszych zasad ortografii, poznają czasownik i rzeczownik. Rodzicom sie wydaje że to pestka i ich domowy geniusz będzie sie taaaaaaaaak nudził. Owszem, faktycznie spora grupa dzieci nudzi sie przez wrzesien - do polowy listopada. Ci sami rodzice juz w drugim semestrze gdy trzeba nagle przyspieszyc, czytac, pisac, liczyc, porownywac, pisac dyktanda - zaczynaja wlosy z głowy rwać że odrabianie lekcji trwa 2 godziny a dziecko zmęczone po 4 lub 5 lekcjach w szkole.
      Dzieci poznaja pierwsze lektury, muszą umieć budować spojne wypowiedzi, wiedziec kto jest bohaterem, opisac przygody (ustnie).
      Poznaja owoce i warzywa polskie, podstawowe zjawiska przyrody, uczą się nut, poznają utwory polskich kompozytorów, poznaja tradycje polskie, regiony Polski itd.

      Ponadto muszą przystosowac sie w szybkim tempie do pracy w grupie, przestrzegania zasad, koncetracji 45 minut (tak, tak, praca "dopóki klasa nie jest zmęczona" to przez wrzesien do listopada a potem twarde siedzenie na tyłku po 45 minut).

      Slonko - poczekaj do drugiego semestru to zobaczysz czy twoja córka bedzie nudzić. Smiem twierdzić że nuda skonczy sie najpozniej w grudniu.
      • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 19:53
        sion2 napisała:


        > Dziecko w klasie pierwszej uczy się liter pisanych i drukowanych (80% dzieci w
        > klasie w pierwszej, które rodzice okreslaja jako "umiejacy czytac" nie rozpozna
        > je wiekszosci liter pisanych, nie mówiąc o umiejetnosi samodzielnego ich napisa
        > nia), rozpoznawania samoglosek i spółgłosek, głoskowania, zasad pisowni (muszą
        > na koniec 1 klasy wiedziec i stosować w praktyce dużą literę, kropki, znaki zap
        > ytania, wykrzykniki), pierwszych zasad ortografii, poznają czasownik i rzeczown
        > ik. Rodzicom sie wydaje że to pestka i ich domowy geniusz będzie sie taaaaaaaaa
        > k nudził.

        A ja nigdy nie twierdziłam, ze moje dzieci to geniusze. Co więcej, o ile jedna córka w wieku 6 lat, idąc do szkoły, czytała, o tyle druga, faktycznie uczyła sie tego wlaściwie dopiero w szkole. Chyba nigdy sie nie nudziły w szkole, a w każdym razie nie na tyle bardzo, zeby o tym wspominać. A radziły sobie i radzą dobrze, nawet w tej demonizowanej troche IV klasie (starsza).

        Owszem, faktycznie spora grupa dzieci nudzi sie przez wrzesien - do p
        > olowy listopada. Ci sami rodzice juz w drugim semestrze gdy trzeba nagle przysp
        > ieszyc, czytac, pisac, liczyc, porownywac, pisac dyktanda

        wymagania zależą zapewne od nauczyciela, bo w naszej szkole jakiekolwiek dyktanda zaczynały sie od II klasy.

        - zaczynaja wlosy z g
        > łowy rwać że odrabianie lekcji trwa 2 godziny a dziecko zmęczone po 4 lub 5 lek
        > cjach w szkole.

        Ale odrabianie lekcji trwa od pół do 1 godziny, często sa to zadania, które dziecko be zproblemu jest w stanie zrobic samodzielnie w świetlicy.


        > Poznaja owoce i warzywa polskie, podstawowe zjawiska przyrody, uczą się nut, po
        > znają utwory polskich kompozytorów, poznaja tradycje polskie, regiony Polski it
        > d.

        To nie przychodzi trudno, szczególnie, ze przeważnie przynajmniej jedna z tych dziedzin dziecko interesuje, więc wiedze z niej juz wczesniej posiadalo.
        >
        > Ponadto muszą przystosowac sie w szybkim tempie do pracy w grupie, przestrzegan
        > ia zasad, koncetracji 45 minut (tak, tak, praca "dopóki klasa nie jest zmęczona
        > " to przez wrzesien do listopada a potem twarde siedzenie na tyłku po 45 minut)

        45 minut to wysiedzi większośc, gorzej jesli nauczyciele, co bylo opisywane chyba i na tym forum, zabieraja dzieciom przerwy i nauka ciągnie się przez np. 2 godziny lekcyjne.
        > .
        >
        > Slonko - poczekaj do drugiego semestru to zobaczysz czy twoja córka bedzie nudz
        > ić. Smiem twierdzić że nuda skonczy sie najpozniej w grudniu.

        Jak pisałam, moje sie nie nudziły (po to równiez posłałam je do szkoły w wieku 6, a nie 7 lat). Miały tez o tyle dobrze, ze akurat ich nauczycielki nie przywiązywały aż tak dużej wagi do szlaczków, a to one chyba najbardziej męczą dzieci zerówkowe i w I klasie. najstarsza (poszła starym trybem) tłukla te szlaczki w ilościach nieprzyzwoicie duzych zarówno w zerówce, jak i w I klasie. Miała diośc i do tej pory wspomina to jako koszmar.
        • paszczakowna1 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 23:02
          > wymagania zależą zapewne od nauczyciela, bo w naszej szkole jakiekolwiek dyktan
          > da zaczynały sie od II klasy.

          W naszej też. A jakieś "liczenie" bardzo by mnie ucieszyło. Gdyby moja córka bazowała tylko na nauce szkolnej, z matematyki cofnęłaby się w pierwszej klasie o jakiś rok. (Polskie sześciolatki, jak zakłada program, są wszystkie lekko upośledzone i nie są w stanie ogarnąć umysłem liczby większej niż 10 - no w wyjątkowych przypadkach 20. Sześciolatków poza granicami Polski to nie dotyczy.)

          > > Slonko - poczekaj do drugiego semestru to zobaczysz czy twoja córka bedzi
          > e nudz
          > > ić. Smiem twierdzić że nuda skonczy sie najpozniej w grudniu.
          >
          > Jak pisałam, moje sie nie nudziły (po to równiez posłałam je do szkoły w wieku
          > 6, a nie 7 lat).

          Moja, owszem, nudziła się (jak już szkoła straciła urok nowości). W grudniu nudzić się nie przestała - ba, nudzi się nadal (obecnie 2-ga klasa - mam nadzieję, że może w 4-tej przestanie się nudzić). A do szkoły poszła jako sześciolatka. Co by było, gdyby poszła do zerówki, nawet sobie nie wyobrażam.
      • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 22:46
        sion2 napisała:

        >pierwszych zasad ortografii, poznają czasownik i rzeczown
        > ik. Rodzicom sie wydaje że to pestka i ich domowy geniusz będzie sie taaaaaaaaa
        > k nudził. Owszem, faktycznie spora grupa dzieci nudzi sie przez wrzesien - do p
        > olowy listopada. Ci sami rodzice juz w drugim semestrze gdy trzeba nagle przysp
        > ieszyc, czytac, pisac, liczyc, porownywac, pisac dyktanda - zaczynaja wlosy z g
        > łowy rwać że odrabianie lekcji trwa 2 godziny a dziecko zmęczone po 4 lub 5 lek
        > cjach w szkole.

        Jakie dyktanda? jakie czasowniki? zapoznaj sie proszę z programem klasy pierwszej....
        • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 08:44
          W klasie córki dyktanda były właśnie, zazwyczaj to 2 zdania. Oceniane była umiejętność stosowania dużej litery oraz kropki. W klasie drugiej na dyktandzie błędy te były równoznaczne z ortem, dwa błędy dyktando niezaliczone.
          • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 09:23
            makurokurosek napisała:

            > W klasie córki dyktanda były właśnie, zazwyczaj to 2 zdania. Oceniane była umie
            > jętność stosowania dużej litery oraz kropki. W klasie drugiej na dyktandzie błę
            > dy te były równoznaczne z ortem, dwa błędy dyktando niezaliczone.

            I co, poprawiają i zaliczają aż do skutku? Nie zdadzą do trzeciej klasy jeśli robią błędy?
            Przy takich kryteriach, to mój syn by zaliczył 2 dyktanda (jedno w drugiej i jedno w trzeciej klasie). Z resztą nawet teraz w trzeciej klasie nie mają tak ostrych kryteriów.
            • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 10:00
              > I co, poprawiają i zaliczają aż do skutku?

              Nie wiem jak w klasach starszych ale w klasach 1-3 nie ma poprawek sprawdzianu, klasówek czy dyktanda, niezaliczone to niezaliczone i koniec.

              Nie zdadzą do trzeciej klasy jeśli r
              > obią błędy?

              Dyktanda były co dwa tygodnie, informacje z jakiego materiału były przekazywane wcześniej tak więc dzieci miały czas na ćwiczenie zasad, wyjątków.
              Tak jak pisałam wcześniej szkoła to nie tylko praca dziecka ale również praca rodzica i nad tym należy sie zastanowić podejmując decyzję czy dziecko ma rozpocząć naukę jako sześcio czy jako siedmiolatek.
              • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 11:13
                makurokurosek napisała:

                > > I co, poprawiają i zaliczają aż do skutku?
                >
                > Nie wiem jak w klasach starszych ale w klasach 1-3 nie ma poprawek sprawdzianu,
                > klasówek czy dyktanda, niezaliczone to niezaliczone i koniec.
                >
                Skoro nie ma poprawek, to tym bardziej zastanawia mnie sens niezaliczania dyktanda. Syn dostaje informację - popracuj jeszcze nad ortografią. Ale nie ma czegoś takiego, że temat jest zaliczony bądź nie.

                > Nie zdadzą do trzeciej klasy jeśli r
                > > obią błędy?
                >
                > Dyktanda były co dwa tygodnie, informacje z jakiego materiału były przekazywane
                > wcześniej tak więc dzieci miały czas na ćwiczenie zasad, wyjątków.
                > Tak jak pisałam wcześniej szkoła to nie tylko praca dziecka ale również praca r
                > odzica i nad tym należy sie zastanowić podejmując decyzję czy dziecko ma rozpoc
                > ząć naukę jako sześcio czy jako siedmiolatek.
                U syna w drugiej klasie dyktanda były co tydzień. Dostawali listę wyrazów do nauczenia. Do tego reguła ortograficzna + wyjątki. Codzienna praca z rodzicem. Dzień przed dyktandem mówi poprawnie jak się wyraz pisze. A równocześnie pisze różnie, z przewagą na źle. W trzeciej klasie mają nową nauczycielkę. Dyktanda również co tydzień, ale bez listy słówek do nauki. Wyrazy różne - w sensie, że nie jest sprawdzana jedna zasada ortograficzna. Wyniki takie same jak przy wcześniejszym przygotowywaniu się z konkretną listą wyrazów. Omawiamy błędy, przypominamy zasady, jak pytam o konkretne słowo mówi dobrze. A pisze źle. Szybciej zapamięta, że "mucha" piszemy przez "u" - bo musi wylecieć, i przez "ch" bo ma 2 skrzydła, choć wie, że "ch" wymienia się na "sz". I takie "zasady" można było zapamiętywać przy podanej liście wyrazów.
                • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 11:50
                  > Skoro nie ma poprawek, to tym bardziej zastanawia mnie sens niezaliczania dykta
                  > nda. Syn dostaje informację - popracuj jeszcze nad ortografią. Ale nie ma czego
                  > ś takiego, że temat jest zaliczony bądź nie.
                  >

                  U córki w szkole zaliczenie otrzymuje się od 80%. Tak więc wszystkie sprawdziany czy to z czytania ze zrozumieniem, czy z rachunków, oceniane są na zasadzie punktacji jeżeli dziecko nie zdobyło 80 % punktów nie zaliczyło. Jeżeli dziecko nie zaliczyło jest to jednoznaczne z tym, że ma w domu to poćwiczyć, nauczyciel nie z materiałem na to aż cała klasa zaliczy.
                  Nie wiem jak jest w innych szkołach ale w szkole córki nauka to przede wszystkim problem rodziców, to oni musza tłumaczyć zasadę odejmowania i dodawania pod kreską, obliczenia kalendarzowe, obliczenia zegarowe. W szkole dzieciaki na lekcji robią max 2 zadania z matematyki, do domu oczywiście dostają po kilka zadań dzienni, pod koniec każdego tygodnia jest sprawdzian. Dlatego uczulam wszystkich chcących posłać dziecko do szkoły, że to nie wiek dziecka jest największym problemem, ale nasza gotowość na bycie domowym nauczycielem. Sama przeszłam przez etap szoku, buntu , złości ale takie same etapy przeszłabym gdyby córka szła do szkoły jako siedmiolatka, bo problemem szkoły córki jest nadmiar ambicji szkoły i walka by być pierwszą w rankingach szkół.

                  • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 12:36
                    No to u syna w szkole, a przynajmniej w jego klasie, jest zupełnie inne podejście. Są zadania do domu, ale nauczycielka podkreślała, że to jej rola wytłumaczyć dzieciom o co chodzi. Do tej pory musiałam tłumaczyć odczytywanie czasu z zegara. I to dla syna jest problem z tym zegarem. Jak ćwiczymy, to w końcu odczytuje bez problemu. A następnego dnia jakby pierwszy raz widział zegar i nie wie z której strony do niego podejść. A druga sprawa, to ortografia. Jeszcze w pierwszej klasie ćwiczyłam z nim codziennie czytanie.
                    Zadania domowe są codziennie, ale spokojnie dziecko jest w stanie rozwiązać je zupełnie samo, na podstawie tego co robili na lekcji. Czasem trzeba polecenie wytłumaczyć, ukierunkować, ale nie muszę tłumaczyć jak się coś oblicza.
                    Co do ocen, to jestem w szoku. Ja wiem, że ideałem przy ocenianiu jest krzywa Gaussa, ale mało kto stosuje. Ale 80% to jednak wysoka poprzeczka. To raczej problem nauczyciela, jeśli uczniowie tych 80% nie są w stanie osiągnąć. A wiesz może ile dzieci w klasie jest w stanie to 80% osiągnąć? U syna jest to bliżej 50%. I wtedy jest informacja, że trzeba nad jakimś tematem popracować dodatkowo w domu.
                    • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 13:30
                      To raczej pro
                      > blem nauczyciela, jeśli uczniowie tych 80% nie są w stanie osiągnąć. A wiesz mo
                      > że ile dzieci w klasie jest w stanie to 80% osiągnąć?

                      Po pierwszym semestrze klasy drugiej nie przekroczyło tego progu około 6 osób, po drugim semestrze z polskiego chyba tylko 2 ale za to z matematyki sporo dzieciaków miało problemy z opanowaniem tabliczki mnożenia do 100 .
                      W klasie trzeciej tylko pojedyncze jednostki zaliczają. Sposób obliczeń kalendarzowych mieli podany po miesiącu nauki i czterech sprawdzianach,
                      Obliczenia zegarowe zaczęli od zadania domowego typu:
                      oblicz ile godzi upłynęło od 6 rano do 11 dnia następnego.
                      Na wytłumaczenie obliczeń zegarowych jeszcze się nie doczekałam, mimo że już drugi sprawdzian z tego mieli.
                      • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 20:29
                        makurokurosek napisała:

                        > Sposób obliczeń kalenda
                        > rzowych mieli podany po miesiącu nauki i czterech sprawdzianach,
                        > Obliczenia zegarowe zaczęli od zadania domowego typu:
                        > oblicz ile godzi upłynęło od 6 rano do 11 dnia następnego.
                        > Na wytłumaczenie obliczeń zegarowych jeszcze się nie doczekałam, mimo że już dr
                        > ugi sprawdzian z tego mieli.

                        Jak dla mnie to mocno nie pokolei ta nauka. W takim przypadku dziecko samodzielnie nie jest w stanie zadań domowych zrobić.
                        • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:43
                          igajos napisała:
                          > Jak dla mnie to mocno nie pokolei ta nauka. W takim przypadku dziecko samodziel
                          > nie nie jest w stanie zadań domowych zrobić.
                          Bo tu nie chodzi o samodzielność dzieci tylko o to, żeby rodzice sami przycisnęli dzieci, a szkoła może ograniczyć się do egzekwowania tego czego nauczyli rodzice i zbierania laurów.
                          • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 08:45
                            Dokładnie tak. Wiadomo że większość rodziców w sytuacji gdy dziecko tematu nie rozumie zacznie mu ten temat tłumaczyć. Efekt, szkoła ma wysokie noty kosztem pracy rodziców.
                        • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 08:42
                          Próbowaliśmy interweniować, ale to nie problem nauczycielki tylko dyrekcji.
                  • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 21:57
                    Dlatego uczulam wszystkic
                    > h chcących posłać dziecko do szkoły, że to nie wiek dziecka jest największym pr
                    > oblemem, ale nasza gotowość na bycie domowym nauczycielem.
                    Masz jakąś porąbaną szkołę, nie pierwszy raz odnoszę takie wrażenie po przeczytaniu twoich wypowiedzi. Moje córki chodziły do bardzo przyzwoitej podstawówki - z pewnością mającej duże lepsze wyniki niż wiele innych szkół (czy publicznych , czy prywatnych), a mimo to do takich 'ekscesów' nigdy tam nie dochodziło. Była bardziej przyjazna niż traumatyczna, nawet dyslektyczne dziecko ogarniało większość nauki samodzielnie...
                    W twojej szkole nawet 27-latek doznałby traumy... wink
                    • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 22:11
                      Pewnie zresztą nauczyciele też tej swojej pracy nie lubią...
          • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:27
            makurokurosek napisała:

            > W klasie córki dyktanda były właśnie, zazwyczaj to 2 zdania. Oceniane była umie
            > jętność stosowania dużej litery oraz kropki. W klasie drugiej na dyktandzie błę
            > dy te były równoznaczne z ortem, dwa błędy dyktando niezaliczone.

            To jest raczej pisanie ze słuchu a nie dyktando.
        • jagodasoft2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 09:29
          Potwierdzam koniec pierwszej klasy, to dyktanda z podstaw pisowni, czasowniki, rzeczowniki na porządku dziennym. Wystarczy przejrzeć książkę do polskiego, kiedy pojawia sie "ó" i maglujemy je przez parę dni to potem jest dyktando. W drugiej klasie u nas zaczęły sie dyktanda łączone czyli tradycyjne, takie w których potrzebna jest znajomość kilku zasad.
        • sion2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 10:25
          Zofimyjko, kto jak kto ale ja na pewno nie musze zapoznawać się z programem klasy pierwszej smile biorąc pod uwagę że od jakiś 7 lat przyjmuję w domu dzieci z trudnosciami w nauce i na bieżąco wiem jakie wymagania są im stawiane i jakie treści mają w podręcznikach.
          • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 11:05
            No proszę Cię, podstawa programowa:
            W zakresie umiejętności czytania i pisania:
            a)rozumie sens kodowania oraz dekodowania informacji;odczytuje uproszczone rysunki, piktogramy, znaki informacyjne i napisy,
            b)zna wszystkie litery alfabetu, czyta i rozumie proste, krótkie teksty,
            c)pisze proste, krótkie zdania: przepisuje, pisze z pamięci; dba o estetykę i poprawnosć graficzną pisma (przestrzega zasad kaligrafii),
            d)posługuje się ze zrozumieniem określeniami: wyraz, głoska, litera, sylaba,zdanie,
            e)interesuje się książką i czytaniem; słucha w skupieniu czytanych utworów(np. baśni, opowiadań, wierszy), w miarę swoich możliwości czyta lektury wskazane przez nauczyciela,
            f)korzysta z pakietów edukacyjnych (np. zeszytów ćwiczeń i innych pomocy dydaktycznych) pod kierunkiem nauczyciela;

            Normalnie straszne wymagania-skąd wytrzasnęłaś rzeczowniki i czasowniki?
            Mam też w domu podręcznik i ćwiczenia i jakoś też nie widzę...
            • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 11:57
              U nas pojęcie rzeczownika i czasownika dzieciaki przerabiały w klasie drugiej, teraz w klasie trzeciej przerabiają przymiotnik
              • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:46
                makurokurosek napisała:

                > U nas pojęcie rzeczownika i czasownika dzieciaki przerabiały w klasie drugiej,
                > teraz w klasie trzeciej przerabiają przymiotnik

                Nie "przerabiają" tylko zapoznaja się. Przerabiac to bedą w IV, V klasie. Spoko.
                • sion2 Zofimyjko przestan uprawiac demagogię 24.10.13, 12:30
                  Zofimyjko nie wiem dlaczego uprawiasz demagogię. Chętnie zeskanuję zeszyt i podrecznik podopieczengo chlopca (obecnie 3 klasa) zebys sie przekonała że czasowniki i rzeczowniki to w 3 klasie trzeba umiec rozpoznawać spiewajaco.
                  W 4 klasie moja droga to jest podmiot, orzeczenie, przysłówek, odmiana przez przypadki na pamięć. Nie wiem dlaczego kłamiesz albo żyjesz w innej rzeczywistości.
                  W 3 klasie od wrzesnia Piotrek musi nie tylko umiec rzeczownik,przymiotnik i czasownik ale także bezokolicznik, odmiane przez czasy (tu poczatki dopiero).
                  Teraz sobie przypomninam że w 2 klasie miał także rozróżnianie rodzaju męskiego, żenskiego i nijakiego. Oczywiście liczba mnoga i pojedyncza rzeczowników także.

                  Ja nie widzę sensu rozmowy z tobą bo nie przyjmujesz do wiadomosci faktów, jesli sa sprzeczne z twoja ideologią "wszystkim sześciolatkom w szkole fajnie jest" tym gorzej dla faktów. Ja rozumiem inne poglądy ale kłamanie jest dla mnie niedopuszczalne. A ty kłamiesz na temat tego co dzieci przerabiają w której klasie.

                  Dodam jeszcze że podstawa programowa zapisana w ustawie nie obejmuje wszystkiego czego uczone są dzieci na danym poziomie edukacji! Podstawa to jest minimum tego co dziecko ma opanować aby być klasyfikowane. Dlatego własnie w klasie pierwszej wprowadza się rzeczowniki i czasowniki czy zasady pisnowni z "ó" ale nie wymaga się tego na ocenie koncowej dziecka, to dopiero gdzieś od października, listopada w 2 klasie. Natomiast normalnie na lekcji wprowadza się te pojecia, robi sie także dyktanda i jasno jak na dłoni widać że część dzieci nie chwyta w ogóle bo nie znajdują się jeszcze na odpowiednim poziomie rozwoju językowego. Rzadko są tworzone klasy wyłącznie 6latków i niestety na razie zawsze te kilkoro dzieci 6-letnich jest w tyle za resztą klasy co jest dla nich nieprzyjemne.
                  • zofijkamyjka Re: Zofimyjko przestan uprawiac demagogię 24.10.13, 18:26
                    sion2 napisała:

                    > Zofimyjko nie wiem dlaczego uprawiasz demagogię. Chętnie zeskanuję zeszyt i pod
                    > recznik podopieczengo chlopca (obecnie 3 klasa) zebys sie przekonała że czasown
                    > iki i rzeczowniki to w 3 klasie trzeba umiec rozpoznawać spiewajaco.

                    Poprosze ten skan zeszytu 3 klasisty z trudnymi zagadnieniami dotyczacymi czasownika i rezczownika a przede wszystkim zeskanuj mi zeszyt pierwszoklasisty, który uczy się o rzeczownikach, czasownikach itd /bo o I klasie tu głównie rozmawiamy a Ty straszysz jakimis wyssanymi z palca informacjami/

                    > W 4 klasie moja droga to jest podmiot, orzeczenie, przysłówek, odmiana przez pr
                    > zypadki na pamięć. Nie wiem dlaczego kłamiesz albo żyjesz w innej rzeczywistości.

                    Proszę tez o skan zeszytu lub ksiązki 4 klasisty, chetnie sie zapoznam bo mam w domu 5 klasistkę, która o czesciach zdania jeszcze w ogóle nie słyszała smile

                    > W 3 klasie od wrzesnia Piotrek musi nie tylko umiec rzeczownik,przymiotnik i cz
                    > asownik ale także bezokolicznik, odmiane przez czasy (tu poczatki dopiero).
                    > Teraz sobie przypomninam że w 2 klasie miał także rozróżnianie rodzaju męskiego
                    > , żenskiego i nijakiego. Oczywiście liczba mnoga i pojedyncza rzeczowników takż
                    > e.

                    Bajdurzysz jakies bajki albo Piotrek, o którym piszesz ma jakąś nawiedzona nauczycielkę bo i tak bywa w niektórych szkołach. Wtedy zapędy nauczyciela należałoby ukrócic a nie męczyć dziecko materiałem, który nie jest dla dziecka. Jak Piotrek Ci przyniesie całki i różniczki to tez będziesz go tego douczać?


                    > A ty kłamiesz na temat tego co dzieci przerabiają w której
                    > klasie.

                    Ależ to Ty bajki wciskasz i straszysz. Ja mam córkę, która idzie nowym programem i wiem czego sie ucza dzieci.

                    > Dodam jeszcze że podstawa programowa zapisana w ustawie nie obejmuje wszystk
                    > iego czego uczone są dzieci na danym poziomie edukacji!
                    Podstawa to jest [b
                    > ]minimum tego co dziecko ma opanować aby być klasyfikowane[/b].

                    No więc właśnie, aby byc klsyfikowane dziecko po I klasie nie musi znać ani czesci mowy, ani zasad ortograficznych ani też umieć mnożyć! To, że jakiś nauczyciel gdzie tam wprowadza wiecej bo widzi że może i dzieci kumają to jest OK. Nie mozna natomist wymagac czegos ponad podstawę od dziecka, które nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Zrozum to w końcu i nie katuj dzieci douczaniem tego, czego nie sa w stanie opanować!

                    > w klasie pierwszej wprowadza się rzeczowniki i czasowniki czy zasady pisnowni
                    > z "ó" ale nie wymaga się tego na ocenie koncowej dziecka, to dopiero gdzieś od
                    > października, listopada w 2 klasie.

                    No to sie zdecyduj czy sie wymaga czy nie, bo juz sama nie wiesz. Moje dziecko z całą pewnoscią nie miało w I klasie czesci mowy ani zasad ortografii do opanowania lub zaliczenia.
            • sion2 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 12:46
              Slonko - to poszperaj sobie w podreczniku twojej córki w częsciach tak na kwiecien, maj i czerwiec to zobaczysz "skąd wytrzasnęłam".
              • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 17:13
                Proszę bardzo zawartość 4 ostatniej części edukacji polonistycznej, którą mam przed sobą:
                Zapoznanie z literką Ź, zi i różnice między zi a ź; zapoznanie z literką ż, zapoznanie z rz, zapoznanie z ą, zapoznanie z ę, zapoznanie z ó, zapoznanie z sz, zapoznanie z sz, zapoznanie z cz, zapoznanie z ch, zapoznanie z dz, zapoznanie z dź, i róznice miedzy dzi i dź, zapoznanie z dż.
                Jedno z ostatnich zadań w książce-ilustracja kuchni i trzeba odpowiedzieć tak lub nie na pytania typu: Czy na stole stoi wazon?, czy w kuchni jest fotel, czy pod stołem siedzi kot?

                Nie ma słowa o częściach mowy czy regułach gramatycznych albo ortograficznych.

                Zawartość 4 ostatniej części edukacji matematycznej:
                Cyfra 11, cyfra 12, pełne godziny na zegarze, dodawanie i odejmowanie w zakresie 12, cyfry 13, 14, 15, dodawanie i odejmowanie w zakresie 15, cyfry 16,17,18,19,20, dodawanie o odejmowanie na konkretach w zakresie 20, porównywanie liczb(wstawianie znaku większości), zadania z pieniedzmi w zakresie 20.
                Nie ma żadnego mnożenia ani dzielenia jak sugerowałaś w innym wątku.
                Ostatnie zadanie z matematyki. Ola ma kupić masło, mleko i dwie paczki ryżu. W którym kslepie Ola zapłaci mniej za zakupy. Są narysowane dwa cenniki: Sklep ABC masło - 5 zł, mleko 3 zł, mąka 3 zł,, cukier 4 zł, ryż 5 zł. Sklep SEZAM mało 3 zł, mleko 2 zł, mąka 4 zł, cukier 3 zł, ryż 7 zł....
                Z czym ma mieć straszny problem to moje dziecko?
                • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:46
                  slonko1335 napisała:

                  > Cyfra 11, cyfra 12 (...) cyfry 13, 14, 15, (...) cyfry 16,17,18,19,20,
                  (...)
                  > Z czym ma mieć straszny problem to moje dziecko?
                  Może z tym, że 11,12,13,14,15,16,17,18,19 czy 20 to nie są cyfry?
                  • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:05
                    > Może z tym, że 11,12,13,14,15,16,17,18,19 czy 20 to nie są cyfry?
                    no racja.
                • slonko1335 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 26.03.14, 11:32
                  Obiecałam sobie, że wrócę do tego wątku przed wakacjami ale okazało się, że mogę wcześniej. Wczoraj dzieci z klasy mojej córki skończyły przerabiać podręcznik, skończyły ćwiczenia do polskiego, skończyły kaligrafię. Zostały im tylko zadania z treścią z matematyki które nauczycielka celowo zostawiła na ten czas bo wcześniej jeszcze kilkoro dzieci nie czytało ze zrozumieniem. Do końca roku będą ćwiczyć pisanie i czytanie, będą dalej rozwiązywać zadania z treścią, będą przedstawiać rzeczy którymi się interesują, będą przedstawiać swoje ulubione książki, będą chodzić na wycieczki, poznawać różne zawody, będą chodzić do teatru, opery i kina, brać udział w konkursach(chodzi o wykonywnaie prac na konkursy w skzole). Spoza podstawy przerobią jeszcze godziny z minutami(nie tylko pełne jak w podstawie) i pani rozszerzy zakres liczbowy. Nie było żadnego podziału na rzeczowniki, przymiotniki, reguł ortograficznych czy gramatycznych czy co tam miało strasznego być jeszcze. Wszystkie litery przerobili przed feriami, po feriach tłukli ć ci, S-si itd...To klasa językowa ma o 5 godzin tygodniowo mniej na nauczanie zintegrowane bo ten czas zajmuje dodatkowy język. Nigdy nie musiałam siąść z dzieckiem i tłumaczyć mu tego co przerabiali na lekcji, odrabiać z nią lekcji ,itp.-jak widać było dość czasu w szkole i pani temat wyłuszczyła tak, że zrozumiała bez problemu. Do domu ma zadawane codziennie ale nie jakoś straszeni dużo chyba bo nigdy nie siedziała nad lekcjami dłużnej niż 30 minut, z reguły przychodzi z odrobionymi ze świetlicy.
                  W dalszym ciągu nie zauważyłam żadnych problemów, strasznego materiału i zadań nie do ogarnięcia.
              • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:53
                sion2 napisała:

                > Slonko - to poszperaj sobie w podreczniku twojej córki w częsciach tak na kwiec
                > ien, maj i czerwiec to zobaczysz "skąd wytrzasnęłam".

                Dziecko moje uczyło sie z jednego z trudniejszych podreczników na rynku. Napewno nie było w klasie I czesci mowy ewentualnie przygotowanie dzieci do tego problemu typu które wyrazy oznaczają czynności. Pojecie czasownik., rzeczownik pojawiło sie w drugiej klasie, a przymiotnik w III i to w dawkach naprawdę niewielkich.
            • tititu Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 13:32
              Ale u moich dzieci to w książkach normalnie było/jest.
              A podstawa to jest dla zapoznania się z ogólnymi wymaganiami. I nauczyciele, żeby nie nastąpił szok w 2 klasie (bo materiał na 1 określają jako łatwy) chcą zrobić nieco więcej.

              W podstawie nie jest napisane, że rodzice wysyłając dziecko do szkoły muszą być dojrzali emocjonalnie i z godnością znosić "pracuj więcej", "za mało pracujesz" i że dziecko nauczyciela nie zachwyca.
              A powinni być, inaczej tylko psycholog lub forum im zostaną. A na forum zostaną zmieszani z błotem. smile
              A poważnie to : każda szkoła ma inny poziom i nauczyciel wymagania. Tak wyglądają moje doświadczenia z 6-cio latkami w 1 klasie.
              • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 13:34
                Zdania nie zaczynamy od "A" smile.
                • tititu Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 20:29
                  A dlaczego? :0
                  Mnie tam wolno, ja nie jestem w podstawówce.
          • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:38
            sion2 napisała:

            > Zofimyjko, kto jak kto ale ja na pewno nie musze zapoznawać się z programem kla
            > sy pierwszej smile biorąc pod uwagę że od jakiś 7 lat przyjmuję w domu dzieci z tr
            > udnosciami w nauce i na bieżąco wiem jakie wymagania są im stawiane i jakie tre
            > ści mają w podręcznikach.

            Coś nie wydaje mi się abyś wiedziała jakie są rzeczywiste wymagania czyli co tak naprawdę musi umiec dziecko po ukończeniu I klasy. Ja nie pisze o wygórowanych wymaganiach nawiedzonych pan nauczycielek w nawiedzonych szkołach. Rozszerzac materiał to jedno a wymagać od dziecka jego opanowania to drugie.
      • wrzesniowamama07 Ten straszny czasownik... 23.10.13, 13:44
        W większości pakietów edukacyjnych czasowniki i rzeczowniki wprowadzane są w drugiej klasie, podstawa programowa I klasy tego nie obejmuje, ale nauczyciel, który widzi że dzieci kumają, może to wprowadzić wcześniej. Na tym polega zintegrowana edukacja wczesnoszkolna, między innymi.

        A tak do rzeczy. Różnice między czasownikiem/rzeczownikiem/przymiotnikiem ćwiczyłam z dzieckiem od 5. roku życia. Np. dzięki edukacyjnym programom komputerowym, albo po prostu wykorzystując 5 minut na spacerze. "Robię", "lubię", "mam", "serce" - wskaż rzeczownik. "Piękny", "słońce", "deszcz", "dzień" - wskaż przymiotnik. Oczywiście, tłumaczyłam też - że przymiotnik odpowiada na pytanie "jaki, jaka", czasownik określa czynność. Nie wiem, dla mnie to kwestia intuicji językowej może - ale pięciolatek załapał różnice dość szybko. Wydaje mi się, że na poziomie pierwszej, a nawet drugiej klasy nic go w tym temacie nie zaskoczy, bo potrafi nawet wskazać poprawnie czas (teraźniejszy, przeszły i przyszły), oczywiście na zasadzie testu wyboru (różne opcje, jedna poprawna).

        Moim zdaniem nic z tego, czym "straszysz", sion, nie jest dla dziecka, które rozwija się w normie, i ma normalne warunki do nauki w domu, problemem.
        • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 17:06
          Chyba Wam trochę tytuł wątku "odpłynął" ? wink
          • wrzesniowamama07 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 17:10
            Nie, dlaczego. Sion straszy wprowadzaniem czasownika i rzeczownika, więc jak najbardziej trzymam się tematu.
            • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 17:15
              wrzesniowamama07 napisała:

              > Nie, dlaczego. Sion straszy wprowadzaniem czasownika i rzeczownika, więc jak na
              > jbardziej trzymam się tematu.

              Ponieważ,główny tytuł był o podjęciu decyzji:"Zerówka,czy I klasa ?" wink
              • wrzesniowamama07 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 19:39
                Zakres przerabianego materiału jest chyba dość istotną przesłanką w podejmowaniu decyzji przez rodziców, nie?
                • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 20:00
                  wrzesniowamama07 napisała:

                  > Zakres przerabianego materiału jest chyba dość istotną przesłanką w podejmowani
                  > u decyzji przez rodziców, nie?

                  Ten zakres materiału,jest jak dla mnie na drugim(albo i dalszym) miejscu. W podejmowaniu Takiej decyzji, ważniejsze jest:czy dziecko jest gotowe na to by miało w ogóle chęć uczenia się(przyjmowania wiedzy i tym samym "sprzedawania" tej wiedzy). Nie czarujmy się,ale nie każde dziecko jest na to gotowe. sad Musi też mieć siłę na dźwiganie plecaka pełnego książek.Nie każde dziecko jest podwożone samochodem pod same drzwi szkoły i stamtąd też odbierane.
                  • morekac Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 20:04
                    Musi też mieć siłę na dźwiganie plecaka pełnego książek
                    Akurat do tego to od razu należałoby mieć gabaryty Pudziana, przez rok i tak wystarczająco nie urośnie...
                    • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:03
                      morekac napisała:

                      > Musi też mieć siłę na dźwiganie plecaka pełnego książek
                      > Akurat do tego to od razu należałoby mieć gabaryty Pudziana, przez rok i tak wy
                      > starczająco nie urośnie...

                      Syn znajomych(obecnie II kl.SP) w ub. roku miał ok 115 cm. wzrostu i targał na przystanek plecak(300m.) do oporu wypchany "Elementarzem XXI wieku"- bo w klasie było mało miejsca w szafkach i w ogóle mało szafek było. sad
                    • jakw Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 00:00
                      morekac napisała:

                      > Musi też mieć siłę na dźwiganie plecaka pełnego książek
                      > Akurat do tego to od razu należałoby mieć gabaryty Pudziana, przez rok i tak wy
                      > starczająco nie urośnie...
                      Ale przez rok można sobie mieśnie powyrabiac wink
                      • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:37
                        jakw napisała:

                        > morekac napisała:
                        >
                        > > Musi też mieć siłę na dźwiganie plecaka pełnego książek
                        > > Akurat do tego to od razu należałoby mieć gabaryty Pudziana, przez rok i
                        > tak wy
                        > > starczająco nie urośnie...
                        > Ale przez rok można sobie mieśnie powyrabiac wink
                        >
                        I kręgosłup zmasakrować. sad (dzieciak drobny i niski jak na siedmiolatka).
                  • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 20:04
                    Nie każde dziecko jest p
                    > odwożone samochodem pod same drzwi szkoły i stamtąd też odbierane.

                    Chcesz powiedziec, ze pierwszaki same drałują do szkoły? U nas szkoła nie wypuści tak malego dziecka samego ze szkoły, musi odebrac je ktoś pełnoletni (rodzic lub inna, upowazniona, osoba).
                    • igajos Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 20:25
                      agni71 napisała:

                      > Nie każde dziecko jest p
                      > > odwożone samochodem pod same drzwi szkoły i stamtąd też odbierane.
                      >
                      > Chcesz powiedziec, ze pierwszaki same drałują do szkoły? U nas szkoła nie wypuś
                      > ci tak malego dziecka samego ze szkoły, musi odebrac je ktoś pełnoletni (rodzic
                      > lub inna, upowazniona, osoba).

                      To, że nie jest podwożone samochodem nie oznacza, że samo przychodzi do szkoły. Odprowadzam dzieci, ale idziemy pieszo. I sami noszą swoje tornistry(zerówka i trzecia klasa). Ja niosę tylko plecak na basen albo łyżwy. Ale te już dodatkowy ciężar.
                      • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 20:53
                        aha,a dlaczego nie poniesiesz dziecku plecaka, skoro jest dla niego za cięzki? Ja noszę, jak idziemy pieszo (lub wiozę na rowerze).
                        • igajos Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:39
                          agni71 napisała:

                          > aha,a dlaczego nie poniesiesz dziecku plecaka, skoro jest dla niego za cięzki?
                          > Ja noszę, jak idziemy pieszo (lub wiozę na rowerze).
                          Nie pisałam, że z samym tornistrem jest dzieciom zbyt ciężko. Po prostu niosą je samodzielnie, a chodzimy pieszo. Ja niosę dodatkowe plecaki dzieci, jeśli są potrzebne i swoje rzeczy. Nie widzę potrzeby noszenia wszystkiego.
                          • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:45
                            > Nie pisałam, że z samym tornistrem jest dzieciom zbyt ciężko. Po prostu niosą j
                            > e samodzielnie, a chodzimy pieszo.

                            No to jak nie jest im za ciężko, to o co biadolić?

                            Ja niosę dodatkowe plecaki dzieci, jeśli są
                            > potrzebne i swoje rzeczy. Nie widzę potrzeby noszenia wszystkiego.

                            skoro dzieciom nie jest cięzko nieśc plecaki, to faktycznie nie ma potrzeby. Ja moje odciążam, jak tylko mogę (drugoklasistka jest mała i drobna, a z kolei w starszych klasach plecaki sa pioruńsko ciężkie).
                            • igajos Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:57
                              agni71 napisała:

                              > > Nie pisałam, że z samym tornistrem jest dzieciom zbyt ciężko. Po prostu n
                              > iosą j
                              > > e samodzielnie, a chodzimy pieszo.
                              >
                              > No to jak nie jest im za ciężko, to o co biadolić?

                              Nie biadolę. Napisałam tylko, że między podwożeniem dzieci autem pod drzwi szkoły i przychodzeniem bez opieki, są też inne możliwości.
                              >
                              > Ja niosę dodatkowe plecaki dzieci, jeśli są
                              > > potrzebne i swoje rzeczy. Nie widzę potrzeby noszenia wszystkiego.
                              >
                              > skoro dzieciom nie jest cięzko nieśc plecaki, to faktycznie nie ma potrzeby. Ja
                              > moje odciążam, jak tylko mogę (drugoklasistka jest mała i drobna, a z kolei w
                              > starszych klasach plecaki sa pioruńsko ciężkie).
                              >
                              Może jakbym miała jedno dziecko, to bym nosiła. Przy dwójce to już nie jest takie proste, bo moje zdrowie też jest ważne. Dlatego dbam o to, żeby plecaki dzieci nie ważyły dużo i były dobrze dopasowane.
                              • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 22:04
                                > Może jakbym miała jedno dziecko, to bym nosiła. Przy dwójce to już nie jest tak
                                > ie proste
                                , bo moje zdrowie też jest ważne.

                                ja mam trójkę smile

                                • igajos Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 22:11
                                  agni71 napisała:

                                  > > Może jakbym miała jedno dziecko, to bym nosiła. Przy dwójce to już nie
                                  > jest tak
                                  > > ie proste
                                  , bo moje zdrowie też jest ważne.
                                  >
                                  > ja mam trójkę smile
                                  >
                                  >
                                  I nosisz 3 tornistry? Do tego swoje rzeczy potrzebne do pracy?
                                  • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 22:22
                                    Zdarzało mi sie nosić dwa na raz. Rzeczy do pracy faktycznie nie noszę, tylko zakupy - w trzecim, swoim, plecaku.

                                    Jesli byla taka potrzeba, to najstarsza corka brała na plecy plecak szkolny najmlodszej (najlżejszy), a ja brałam dwa cięższe.

                                    Ale chyba nie ma potrzeby dokladnych opisów kto jak sobie radzi - ty uważasz, ze dzieci mogą same sobie ponieść plecaki. Ja uwazam, ze dopóki, i jesli, mogę, to wolę je odciążyć, bo na własnym przykładzie wiem, jak nieprzyjemne sa schorzenia kregosłupa i stawow (a te biorą sie też z nadmiernego przeciążenia organizmu w młodym wieku).
                    • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:11
                      agni71 napisała:

                      > Nie każde dziecko jest p
                      > > odwożone samochodem pod same drzwi szkoły i stamtąd też odbierane.
                      >
                      > Chcesz powiedziec, ze pierwszaki same drałują do szkoły? U nas szkoła nie wypuś
                      > ci tak malego dziecka samego ze szkoły, musi odebrac je ktoś pełnoletni (rodzic
                      > lub inna, upowazniona, osoba).

                      Pisałam o dzieciach dojeżdżających;w szkole po wyjściu z autobusu/gimbusu nikt im tych plecaków nie pomaga zanosić-muszą sami.W przeciwieństwie do dzieci miejscowych,które przyprowadza rodzic/babcia i jeszcze pomagają się rozebrać.Po lekcjach sytuacja identyczna i do tego muszą pamiętać gdzie mieszkają,aby nie pojechać w inną stronę. Gdy starsza córka chodziła do I-szej klasy,też nosiłam jej tornister do/z autobusu.Teraz w III kl. nosi sama.
                      • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:39
                        Ale chyba nie ma przymusu korzystania z gimbusa? To znaczy, jesli rodzice uwazaja, że dziecku sprawi trudnośc dźwiganie plecaka od autobusu, lub boja sie, ze dziecko źle pojedzie, mogą je sami dowozić, prawda? Jest wiele rejonow, gdzie nie ma mozliwości skorzystania z autobusu szkolnego, i jakos uidzie dzieci do szkoły dostarczają...
                        • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:47
                          agni71 napisała:

                          > Ale chyba nie ma przymusu korzystania z gimbusa? To znaczy, jesli rodzice uwaza
                          > ja, że dziecku sprawi trudnośc dźwiganie plecaka od autobusu, lub boja sie, ze
                          > dziecko źle pojedzie, mogą je sami dowozić, prawda?

                          Jeśli nie ma innej możliwości dowiezienia dziecka/dzieci do szkoły/przedszkola bo rodziców zatrzymują obowiązki związane z pracą to nie zawożą dzieci do szkoły (5 km.w jedną stronę) tylko zawożą je (w brzydką pogodę) na przystanek gimbusu. Oczywiście,nie ma przymusu korzystania z gimbusu,
                          • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:59
                            Ciekawe, jak sobie radzą ci, którzy gimbusu nie mają. Pewnie ich dzieci nie chodzą do szkoły? Chyba, że ja jestem taka niezorientowana i w całej Polsce sprawnie działają gimbusy? W takim razie zadziwia mnie jak ludzie sobie radzili, kiedy tychże na ich terenie nie bylo (od ilu lat funkcjonuje to ułatwienie w Polsce?)?
                            • jakw Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 23:22
                              Tak , jesteś niezorientowana. Jeśli dziecko ma do szkoły rejonowej więcej niż bodaj 3 km to gmina musi zapewnić transport - czy to w postaci gimbusa czy odpowiedniego kursu PKS-u. Tak bywało chyba i dawniej - tyle, że
                              a) sieć połączeń autobusowych była gdzieniegdzie lepsza
                              b) sieć szkół była trochę gęstsza
                              W znanym mi przypadku problematycznego dojazdu do szkoły w miesiącach pozazimowych gmina fundowała busa dla kilkorga dzieci, a w zimie paliwo i jakąś minimalną płacę dla rodzica wiozącego dzieci jakimś traktorem z przyczepą czy czasem wręcz koniem z saniami (i tak podobno wychodziło taniej niż utrzymywanie kilku km drogi w stanie takiem , żeby bus 2 x dziennie przejechał).
                              • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 08:11
                                > Tak bywało chyba i dawniej -

                                I właśnie co do tego dawniej mam wątpliwości (w swietle np. opowieści moich rodziców, jak to zasuwali w sniegu iles tam km do szkoły piechotą). Ja nigdy nie mieszkałam w znacznym oddaleniu od szkół, więc nie wiem jak to bywało np. za czasów mojego dzieciństwa. Czy w latach 80" były autobusy szkolne? Wydawalo mi sie, ze to wprowadzono znacznie później?
                                • morekac Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:01
                                  W latach 80-tych nie było gimbusów- niemniej autobusy jeździły tak, aby umożliwić uczniom dotarcie do szkoły. Do wielu górskich miejscowości można się było dostać/wydostać około 7-14/15.
                                  Nie, nikt nie chodził do szkoły po 16km w jedną stronę. (btw: nie wiesz, że rodzoce czasami przesadzają, jak to ciężko mieli?)
                                  No i szkoły bywały w różnych małych dziurach, nawet dla kilkunastu uczniów. Jeszcze 10 lat temu widziałam w górskiej miejscowości szkołę z 30 uczniami, nie wiem, czy jeszcze istnieje, bo akurat tam mieli w miarę dobrą komunikację do sąsiednich miejscowości.
                                  • paszczakowna1 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:57
                                    > W latach 80-tych nie było gimbusów- niemniej autobusy jeździły tak, aby umożliw
                                    > ić uczniom dotarcie do szkoły. Do wielu górskich miejscowości można się było do
                                    > stać/wydostać około 7-14/15.

                                    Gimbusów to nie było (jako że nie było gimnazjów), ale autobusy szkolne funkcjonowały (co prawda nie wiem, czy akurat w górach). Sama takim jeździłam.
                                • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:56
                                  agni71 napisała:

                                  > > Tak bywało chyba i dawniej -
                                  >
                                  > I właśnie co do tego dawniej mam wątpliwości (w swietle np. opowieści mo
                                  > ich rodziców, jak to zasuwali w sniegu iles tam km do szkoły piechotą). Ja nigd
                                  > y nie mieszkałam w znacznym oddaleniu od szkół, więc nie wiem jak to bywało np.
                                  > za czasów mojego dzieciństwa. Czy w latach 80" były autobusy szkolne? Wydawalo
                                  > mi sie, ze to wprowadzono znacznie później?
                                  W latach 80 były autobusy szkolne,tylko nie nazywały się one "gimbusami). Praktycznie w każdej wiosce była szkoła dla tych najmłodszych dzieci ( do III kl.włącznie). Teraz te budynki są na ogół poniszczone,lub zamienione na mieszkania lub świetlice wiejskie.
                                • jakw Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 19:13
                                  Dawniej - mam na myśli lata 90-te XX w przed wprowadzeniem gimnazjów i gimbusów. Z lat 80-tych z czasów jeżdżenia z plecakiem pamiętam całkiem gęste kursy PKSu w zapadłych dziurach - dzieci jeździły do szkoły a ludzie do pracy. Dziś w tym samym rejonie - autobusy w ilościach śladowych. Bo ludzie nie mają pracy, a jak mają to zasuwają jakimś gruchotem ze szrotu. No i nie mówiąc o tym, że w tych całkiem niedużych miejscowościach były szkoły przynajmniej dla klas I-III. Bo i dzieci było więcej. Teraz tam jest 1 jeden zespół szkół w gminie (oddział przedszkolny+podstawówka+gimnazjum) a dzieci jeżdzą gimbusami z przesiadkami czy po 40 minut - bo gimbus musi zajechać do wszystkich przysiółków.
                              • morekac Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 08:47
                                To są 4 km, dziecko ma 3.9 km do szkoły i nie przysługuje jej dofinansowanie do biletu miesięcznego. Chociaż to gimnazjum, być może w podstawówkach ten dystans jest krótszy.
                                • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 10:01
                                  morekac napisała:

                                  > To są 4 km, dziecko ma 3.9 km do szkoły i nie przysługuje jej dofinansowanie do
                                  > biletu miesięcznego. Chociaż to gimnazjum, być może w podstawówkach ten dystan
                                  > s jest krótszy.
                                  Ale na gimbusa nie ma płatnych biletów miesięcznych jak w publicznym transporcie.Ewentualnie są bilety,ale w rodzaju identyfikatora. Gimbusy finansuje gmina.Powyżej 3 km. już się "łapie"na gimbusa.
                                  • morekac Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 10:08
                                    Nie wiem, w gimnazjum widocznie gmina ma zapewnić transport delikwentów przy odległości powyżej 4 km. Czy zrobi to podstawiając gimbusa, czy ładując uczniom karty miejskie, czy płacąc za paliwo dowożącemu rodzicowi na podstawie jakiejś tam umowy- nie ma różnicy, koszty ponosi ona. Gmina nie musi utrzymywać gimbusa, jeśli istnieją alternatywne metody dotarcia do szkoły (np. komunikacja miejska) - ale wtedy pokrywa koszty.
                            • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:50
                              agni71 napisała:

                              > Ciekawe, jak sobie radzą ci, którzy gimbusu nie mają. Pewnie ich dzieci nie cho
                              > dzą do szkoły? Chyba, że ja jestem taka niezorientowana i w całej Polsce sprawn
                              > ie działają gimbusy? W takim razie zadziwia mnie jak ludzie sobie radzili, kied
                              > y tychże na ich terenie nie bylo (od ilu lat funkcjonuje to ułatwienie w Polsce
                              > ?)?
                              Do szkół wiejskich jeżdżą gimbusy ! Szkoła ma obowiązek zapewnić dojazd dzieciom,które mieszkają dalej niż 3 km.od szkoły. Gdy gimbusów nie było,to dzieci do szkoły chodziły na piechotę,względnie komunikacją publiczną(PKP,PKS),lub transportem prywatnym( zaprzęg konny,rower).
                        • jakw Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 23:13
                          agni71 napisała:

                          > Ale chyba nie ma przymusu korzystania z gimbusa? To znaczy, jesli rodzice uwaza
                          > ja, że dziecku sprawi trudnośc dźwiganie plecaka od autobusu, lub boja sie, ze
                          > dziecko źle pojedzie, mogą je sami dowozić, prawda? Jest wiele rejonow, gdzie n
                          > ie ma mozliwości skorzystania z autobusu szkolnego, i jakos uidzie dzieci do sz
                          > koły dostarczają...
                          W wielu rejonach naszego szanownego kraju jedyne autobusy, które jeżdżą to te dowożące dzieci do/z szkoły. Rodzic, odwiózłwszy dziecię autobusem do szkoły, nie ma szans wrócić autobusem do domu tudzież prac domowych czy polowych.
                    • jakw Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 23:58
                      agni71 napisała:
                      > Chcesz powiedziec, ze pierwszaki same drałują do szkoły? U nas szkoła nie wypuś
                      > ci tak malego dziecka samego ze szkoły, musi odebrac je ktoś pełnoletni (rodzic
                      > lub inna, upowazniona, osoba).
                      To, że rodzic przyprowadza/odbiera nie oznacza, że dzieci nie chodzą na własnych nogach. A w wielu szkołach całkiem często spotykany wariant to jest chodzenie ze starszym rodzeństwem. Tyle że starsze rodzeństwo plecaka za pierwszaka też raczej nosić nie będzie.
                      • agni71 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 08:14
                        > To, że rodzic przyprowadza/odbiera nie oznacza, że dzieci nie chodzą na własnyc
                        > h nogach.

                        Alew to ju,z prywatny wybór danej rodziny, czy ktos za dziecko plecak poniesie, czy nie, nie sądzisz?

                        A w wielu szkołach całkiem często spotykany wariant to jest chodzenie
                        > ze starszym rodzeństwem. Tyle że starsze rodzeństwo plecaka za pierwszaka też
                        > raczej nosić nie będzie.

                        Bo mu korona z głowy spadnie? Nota bene, u nas odbierac dzieci mogą osoby pełnoletnie.
                        • morekac Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 08:52
                          Nie, bo sam ma własny plecak do targania. Cholernie ciężki najczęściej.
                        • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 10:07
                          agni71 napisała:
                          > A w wielu szkołach całkiem często spotykany wariant to jest chodzenie
                          > > ze starszym rodzeństwem. Tyle że starsze rodzeństwo plecaka za pierwszaka
                          > też
                          > > raczej nosić nie będzie.
                          >
                          > Bo mu korona z głowy spadnie? Nota bene, u nas odbierac dzieci mogą osoby pełno
                          > letnie.
                          Bo chodząc do starszej klasy ma swój własny plecak:ciężki i przeładowany książkami. sad
                          Jeżeli rodzice wezmą na siebie odpowiedzialność i złożą stosowne oświadczenie w sekretariacie,to gimnazjalista może zabierać sześciolatka z autobusu do domu.
                        • jakw Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 19:18
                          agni71 napisała:
                          > Alew to ju,z prywatny wybór danej rodziny, czy ktos za dziecko plecak poniesie,
                          > czy nie, nie sądzisz?
                          Ja to mam wyjątkowy wybór jak na plecach mam plecak z laptopem i częścią zakupów a w 1 ręku 2-gą część zakupów. Na szczęście młoda nie musi dużo nosić.
                  • makurokurosek Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 20:07
                    ważniejsze jest:czy dziecko jest gotowe na to
                    > by miało w ogóle chęć uczenia się(przyjmowania wiedzy i tym samym "sprzedawani
                    > a" tej wiedzy). Nie czarujmy się,ale nie każde dziecko jest na to gotowe.

                    Nie czarujmy się, jeżeli dziecko nie jest na to gotowe w wieku sześciu lat to i nie będzie na to gotowe w wieku siedmiu lat. Umiejętność przyswajania wiedzy to nie kwestia wieku rozpoczęcia edukacji, a indywidualnych predyspozycji. Gdyby każdy był tak samo chłonny to ziemię wypełnialiby sami profesorowie.
                    • olga727 Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 21:20
                      makurokurosek napisała:

                      Nie słyszałaś o czymś takim jak dojrzewanie dziecka do wieku szkolnego ? Znam takie przypadki,że dziecko jako sześciolatek nie było w ogóle zainteresowane szkołą,a po roku "w łepetynce się poukładało" i dziecko znacznie spoważniało,a tym samym dojrzało do obowiązku szkolnego. wink

                      • makurokurosek Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:02
                        Możesz konkretnie w punktach wymienić cechy dojrzałości szkolnej.
                    • jakw Re: Ten straszny czasownik... 23.10.13, 22:09
                      makurokurosek napisała:
                      >
                      > Nie czarujmy się, jeżeli dziecko nie jest na to gotowe w wieku sześciu lat to i
                      > nie będzie na to gotowe w wieku siedmiu lat. Umiejętność przyswajania wiedzy t
                      > o nie kwestia wieku rozpoczęcia edukacji, a indywidualnych predyspozycji.
                      Ale dziecko 7-letnie może być mniej niegotowe niż to samo dziecko rok wcześniej. Bo łatwiej mu się trochę dłużej skupić, łatwiej mu usiedzieć czy narysowało przez ten rok trochę przedszkolnych bohomazów. A jeśli dziecko 6-letnie jest tylko trochę niegotowe to jako 7-latek prawdopodobnie będzie gotowe całkiem dobrze.
                      • makurokurosek Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 09:06
                        Jakw sądzę, że do sensownej dyskusji ważne jest wprowadzenie pewnych definicji bo co to znaczy, że dziecko jest niegotowe? Trudno omawiać problem skoro rzucane jest hasło którego mam wrażenie nikt nie zna definicji.
                        • jakw Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 19:25
                          Nikt ci nie broni wprowadzić definicji skoro też używasz pojęcie gotowe/niegotowe. Czy przypadkiem tego pojęcia nie ma zdefiniowanego w wytycznych MEN dla przeprowadzania diagnozy dojrzałości szkolnej? Proponuję zajrzeć, nawet jeśli zdaniem MEN wszystkie 6-latki są gotowe. Zaś z twojej tezy "skoro 6-latek nie jest gotowy to i 7-latek nie będzie" wynika prawdopodobnie to, że dziecko gotowe do szkoły to takie , które urodziło się gotowe do szkoły wink
        • sion2 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 12:51
          Gdyby było tak jak piszesz, więszkosc dzieci w klasie drugiej rozróżniałaby rzeczowniki, przymiotniki i czasowniki śpiewająco. Wystarczy popytac pierwszego lepszego nauczyciela czy tak właśnie jest.
          Róznica między mną a większością autorek wypowiedzi w tym wątku jest taka że wy patrzycie na eudukację w klasie pierwszej wyłącznie przez pryzmat własnego, uzdolnionego dziecka. Wyłącznie przez pryzmat Waszych rodzin, Wasze zwyczaje i zaanagażowanie. Wyłącznie przez pryzmat Waszej szkoły i Waszej nauczycielki.
          Tymczasem reforma ma objąc wszystkie dzieci, nie dawać rodzicom żadnego prawa wyboru. Wy jestescie zadowolone że Wasze dziecko mogło pojsc do szkoły jak miało 6 lat. I dlatego uważacie że wszysycy rodzice będą zadowoleni, wszyscy mają obowiązek poslac 6-latka do szkoły, wszystkie dzieci beda miały fajną panią i kolorową klasę.
          A ja powtarzam dziesiatki razy na tym forum i nikt tego nie raczy zapamietać - że 6-latka nie należy chronić przed nauką ale że należy dostosować naukę w szkole do specyficznych wymagan dziecka młodszego, na czym skorzysta niejeden 7- i 8-latek także. Jak wszystkie szkoły, w kazdym Pciniu Małym beda dostosowane to radosnie poprę całą tę reformę.

          Ja biore pod uwage zdolnosci przecietnego dziecka, z normalnego domu. To że reeduukuję dzieci z rodziny patologicznej nie znaczy że nie spotykam sie z dziecmi z rodzin normalnych. Spotykam sie, porównuję i zbieram informacje. Jak żyję nie słyszałam o żadnym pięciolatku który z dowolnego tekstu wyłoni rzeczowniki, przymiotniki i czasowniki. I nie spotkałam takiego.
          Moja bratanica jest z normalnego domu, ma wykształconych rodzicow, jest jedynaczką. Skonczyla w lipcu 6 lat i w żadnym razie, pod wieloma wzlęgami nie nadawała sie do klasy pierwszej. Na szczęście ma mądrych rodziców, którzy kierują sie jej dobrem i idzie do klasy pierwszej za rok.

          Ja nikomu nie zabraniam posylac 6-latka do klasy pierwszej. Żądam tylko prawa rodziców do nie posyłania dziecka obowiązkowo wtedy, gdy nie jest gotowe.
          • slonko1335 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 13:02
            óznica między mną a większością autorek wypowiedzi w tym wątku jest taka że wy
            > patrzycie na eudukację w klasie pierwszej wyłącznie przez pryzmat własnego, uz
            > dolnionego dziecka. Wyłącznie przez pryzmat Waszych rodzin, Wasze zwyczaje i za
            > anagażowanie. Wyłącznie przez pryzmat Waszej szkoły i Waszej nauczycielki.

            no to ja odbiję to piłeczkę i napisze, że Ty dla odmiany piszesz przez pryzmat dzieci zaniedbanych, upośledzonych umysłowo i z różnymi brakami i problemami społecznymi ,emocjonalnymi, dzieciach nieczytających rodziców, dzieciach z rodzin patologicznych-obie dobrze wiemy jakiego rodzaju są to rodziny...wybacz ale dzieci z takich rodzin beda miały problemy w skzole bez względu na to czy pójdą do niej wieku 6 czy 7 lat. Wytłumaczysz mi czemu ośmiolatka która powtarzała ze mną pierwszą klasę, dalej nie zdała do drugiej? w końcu była rok starsza od całej naszej reszty? tu nie chodzi o rok róznicy....obie o tym dobrze wiemy. Piszemy tutaj ogólnie o przeciętnych dzieciach i programie dostosowanym do przeciętnego sześciolatka.
          • wrzesniowamama07 Re: Ten straszny czasownik... 24.10.13, 13:06
            Przypuszczam, że mój sześciolatek z dowolnego tekstu w tej chwili byłby w stanie wyodrębnić czasownik.

            Ale ja pisałam o czymś innym - o tym, że w grupie wyrazów (3 przymiotniki i 1 rzeczownik, 3 rzeczowniki i czasownik) 5-latek prawidłowo wskazuje wyraz różniący się od pozostałych, czyli rzeczownik i czasownik. Bo to znaczy, że rozumie zasadę.

            U nas w przedszkolu zresztą takie ćwiczenia pod koniec zeszłego roku już były, więc to żadne ajwaj chyba nie jest znowu.

            Nie sądzę, żeby w klasie mojego dziecka wszystkie 25 dzieci były ponadprzeciętnie zdolne. A wszystkie, co pani podkreśla, pod względem intelektualnym absolutnie dają radę. Kilkoro zresztą czyta i pisze i jest wyraźnie bardziej do przodu - moje dziecko nie, i wcale mnie to nie martwi.

            I nie znam osobiście żadnego sześciolatka, który poszedł do szkoły, i miał z tego tytułu jakieś problemy. Kilkoro dzieci to żadna próba, więc staram się nie uogólniać. Jedno, co mówię ogólnie - szkoła nie gryzie.
      • alin9 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 20:19
        Z całym szacunkiem.Nikt nie bagatelizuje programu 1-3.Gołym okiem widać,że po każdej zmianie program spada(mam każde dziecko z innej podstawy więc nie teoretyzuję).Przyklad było widać w przygotowaniu przedszkolnym czyli hucznej zerówce.Pierwsze dziecko umiało czytać super.Drugie słabo.Trzecie wcale.Dobrze,że uczą się wymienionych przez Ciebie rzeczy.Niedługo tak okroją program,że podstawy będą opóźniane we wprowadzaniu nie o dwa a o cztery lata.Niestety tak to wygląda.Co do lektur.Jestem za.Niektóre dzieci uwielbiają czytać.Dzieci nie muszą być geniuszami by to opanować.Wystarczy im pomóc,zachęcić do mobilizacji.Przestrzeganie zasad wpaja sie od małego.Tu tylko poszerzamy wachlarz.
        • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:05
          alin9 napisała:

          > Z całym szacunkiem.Nikt nie bagatelizuje programu 1-3.Gołym okiem widać,że po k
          > ażdej zmianie program spada(mam każde dziecko z innej podstawy więc nie teorety
          > zuję).Przyklad było widać w przygotowaniu przedszkolnym czyli hucznej zerówce.P
          > ierwsze dziecko umiało czytać super.Drugie słabo.Trzecie wcale.
          Ale w rezultacie każde twoje dziecko musiało po tych 3 latach umieć czytać , liczyć i pisać w miarę ortograficznie i z zachowaniem zasa interpunkcji. Jak myślisz, które przez te 3 lata musiało włożyć w to więcej pracy?
      • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:02
        sion2 napisała:
        > (80% dzieci w
        > klasie w pierwszej, które rodzice okreslaja jako "umiejacy czytac" nie rozpozna
        > je wiekszosci liter pisanych,
        No cóż, wczoraj miałam problem z identyfikacją wyrazu pisanego w książce młodszej córki...
        I dodam, że starsza córka, idąc do szkoły jako 7-latek umiejący już dobrze czytać, liczyć i trochę pisać miała problem z nudą głównie przy pisaniu szlaczków przez pierwszych kilka m-cy.
        • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:08
          jakw napisała:

          > sion2 napisała:
          > > (80% dzieci w
          > > klasie w pierwszej, które rodzice okreslaja jako "umiejacy czytac" nie ro
          > zpozna
          > > je wiekszosci liter pisanych,
          > No cóż, wczoraj miałam problem z identyfikacją wyrazu pisanego w książce młodsz
          > ej córki...
          Sama miałam problemy z odczytaniem niektórych liter pisanych jak syn poszedł do szkoły. Kaligrafia to tylko na początku nauki pisania. Potem ważniejsza jest treść i czytelność, a nie sam kształt liter. Np. małe "s", czy duże "L" są dla mnie nieczytelne w piśmie. Czy ktoś tak później jeszcze pisze?
          • jakw Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 22:25
            igajos napisała:
            > Sama miałam problemy z odczytaniem niektórych liter pisanych jak syn poszedł do
            > szkoły.
            Nie miałam problemu z tym co napisała młoda. Miałam problem z odczytaniem tego, co wykaligrafowano jako wzór...;-/ Więc co się dziwić, że dzieci, nawet te czytające, mają problem.
    • asia_i_p Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 21:35
      Posłałam sześciolatkę (niespełna, bo z 30 października). Była jako dziecko bardzo nieśmiała, tak bardzo, że czytałam fora o autyzmie. W przedszkolu w ciągu roku nabrała sił i śmiałości, ale dalej była nieśmiała.

      Z drugiej strony, sporo jej koleżanek szło do szkoły, więc pierwsza klasa stanowiła mniejszą zmianę niż zerówka, a na pewno nie większą. Poza tym, była wysoka, nie odbiegała wzrostem od starszych koleżanek i to było dla mnie ważne kryterium.
      • lucyjkama Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 22:25
        >Była jako dziecko bardzo nieśmiała,

        Napisz proszę jak dała radę. Moja jest nieśmiała tylko w stosunku do dorosłych. Z dziećmi szaleje na całego ale mam obawy bo będzie szła do szkoły bez przedszkolnych koleżanek (część zostaje w przedszkolu, część idzie do szkoły ale innej niż ta nasza).
        • asia_i_p Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:22
          Po przejściu do szkoły coś przeskoczyło.
          Trafiła się świetna pani, przytulała, kiedy był problem, wyciągała do odpowiedzi. Mała klasa (20, potem 19 osób). Pani psycholog, która na moją sugestię zaprosiła do siebie, kiedy zaczęły się bóle brzuszka. Świetne warunki po prostu.

          A dziecko miało nietypowy problem, bo ona była dosyć nieśmiała, ale też (choć to pozornie sprzeczne) silna i odporna psychicznie. Nie wyrywała się z konta, ale nie cierpiała w nim mąk, była bardzo pozytywnie nastawiona do świata, zawsze oczekiwała, że wszystko będzie dobrze, ma też dosyć wysokie poczucie własnej wartości. Ta nieśmiałość tkwi w temperamencie i nie jest podszyta strachem, więc pewnie była łatwiejsza do pokonania.
          • asia_i_p Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:24
            z kąta, do cholery, z kąta
    • mama_trojga Re: Zerówka czy 1 klasa ? 22.10.13, 23:44
      Nie wiem czy komuś pomoże moja wypowiedź, ale osobiście uważam, że te dywagacje są pozbawione sensu. Chyba, że ktoś ma geniusza w domu albo dziecko z poważnymi ograniczeniami. Moja córka (najstarsza z rodzeństwa) w przedszkolu radziła sobie bardzo dobrze, opinia z poradni była taka, że nadaje się do szkoły jako 6-latka. Nic nie wskazywało na to, że będzie mieć jakieś kłopoty. Rozwój fizyczny, emocjonalny też był prawidłowy. My nie mieliśmy żadnych obaw. Dzieci w rodzinie czy wśród znajomych wszystkie radziły sobie doskonale w pierwszych latach nauki (również wśród nich dzieci które poszły w ostatnich latach do szkoły jako 6-latki), my sami jako dzieci też. Autentycznie nie miałam pojęcia jaki problem można mieć w pierwszych latach nauki. Ja sama całą zerówkę umierałam z nudów i czytałam wtedy płynnie. I co się okazało: córka ma kłopoty z nauką. Nie jakieś totalne, ale dużo pracujemy by przyswoiła wiedzę na tym poziomie (2 klasa). Nie mam pojęcia czy to ma jakiś związek z tym, że poszła do szkoły rok wcześniej. Może żadnego. Ale nikt mi na to pytanie nie odpowie. Mogłoby być dokładnie to samo gdyby poszła rok później. Problem jest taki, że ja jako rodzic nie miałam wiedzy, dzięki której mogłabym dokonać innego wyboru. Córka nie miała żadnych deficytów. Skąd miałam wiedzieć jak będzie przyswajać wiedzę? I czy jej wiek ma tu jakiekolwiek znaczenie? Do 1 klasy szła większość jej przedszkolnej grupy, do zerówek dzieci z końca roku. W tej chwili niektóre dzieci które chodziły z nią do grupy (są razem w klasie) radzą sobie o niebo lepiej niż ona choć na etapie przedszkolnym nie było żadnej różnicy między nimi. Inne gorzej niż ona.

      Z drugiej strony czy ktokolwiek robił diagnozy wszystkim dzieciom 7-letnim gdy szły do szkoły przez całe lata? Nie. Uznawaliśmy, że tak musi być, chyba że dziecko ewidentnie sobie nie radziło. Jedne radziły sobie lepiej - inne gorzej.
      Z tego względu uważam, że jeśli ta reforma ma mieć sens, to tylko wtedy gdy się ją dokończy. I już. Pozostawianie rodzicom wyboru na zawsze, będzie powodowało co rok takie właśnie rozterki rodziców, którzy tak jak ja - nie mają pojęcia co mają robić. I nigdy nie będą pewni czy podjęli właściwą decyzję. Bo nie wiedzą co by było gdyby.
      Córka jest w klasie gdzie wszystkie dzieci poszły do szkoły w tym wieku.
    • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 09:19
      Syn poszedł do pierwszej klasy jako sześciolatek (rocznik 2005). Nie czytał, nie pisał, nie lubił rysować, a szlaczki omijał wielkim łukiem. Ale w przedszkolu się nudził. Bałam z nim w PPP i panie mówiły, że w szkole powinien sobie poradzić. Zaleciły tylko ćwiczenia z głoskowania i rysowanie po śladzie. Początki były żmudne, głownie ze względu na pisanie. Teraz jest w trzeciej klasie (klasa mieszana) i z matematyki jest jednym z lepszych uczniów. Z wiedzy ogólnej też bardzo dobrze sobie radzi. A pisania jak nie lubił, tak nie lubi więc jest "mistrzem" krótkich form. Za to czytanie polubił bardzo. Tutaj bardzo nam pomogła książka do czytania sylabowego, bo początki też były ciężkie.
      Córka z 2008 pójdzie też jako sześciolatka do pierwszej klasy. Teraz poszła do szkolnej zerówki. I wolałabym, żeby poszła do klasy mieszanej. Ale ona drugi rok jest w grupie mieszanej ze znaczną przewagą dzieci z roku 2007. I dobrze się w tej grupie czuje. W przeciwieństwie do syna uwielbia rysować. Od prawie roku pisze (fonetycznie, drukowanymi literami) i czyta (nie czyta książek, ale jakieś podpisy pod obrazkami, raczej krótkie teksty).
      Większość znajomych, którzy posłali siedmiolatki do szkoły, mówią, że dziecko się nudzi. I młodsze dzieci posyłają jako sześciolatki.
      A syn jest tylko leworęczny, czy ogólnie lewostronny? Jeśli lewe oko też jest okiem dominującym, to dobrze. Robiliście badania w PPP pod tym kątem? Moje dzieci są praworęczne, ale lewooczne, a skrzyżowana lateralizacja jest bardziej problematyczna w początkowej nauce. W poradni dobierają ćwiczenia dla dziecka. Przy leworęczności pomogą "ułożyć się" tak, żeby pisanie było wygodne i żeby nie zasłaniać sobie tekstu.
      • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 09:49
        starszak poszedł w wielu lat 6 do szkolnej zerówki, młodsza nie ma tej opcji, bo w szkole nie ma już zerówki. myślałam, że poślę ją do 1 klasy (ona chce już chodzić do szkoły), ale zwątpiłam, kiedy na początku tego roku w przedszkolu pojawiła się nowa pani, a wraz z nią zadania typu szkolnego, i moje dziecko stawiło zdecydowany opór. pani już nie ma, na szczęście, teraz jest fajna, normalna babeczka, ale skojarzenie nauka=nuda, trudność, niepowodzenie zostało. no i mam świadomość, że ona nie będzie na tym samym etapie, co zaczynający naukę w pierwszej klasie starszak, a bardzo będzie chciała dać sobie radę. nie widzę tego, po prostu.
        • carrie.bradshaw-preston Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 12:58
          autorko nie patrz na umiejetnosci, literki i cyferki, najwazniejsze czy dziecko jest dojrzałe emocjonalnie, jesli nie to daj sobie spokój, przez ten rok dzieci robia ogromne postepy, widziałam to po mojej córce która jako 6 latka sie kompletnie nie nadawała do szkoły, a teraz jest zupełnie inna, taka własnie dojrzała do szkoły. A pamietaj ze popełnionego błedu juz nie cofniesz
          • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 13:32
            Cały czas mnie ciekawi co kryje się pod sformułowaniem " dojrzałość emocjonalna" . Czy mogła byś poszerzyć swoją wypowiedz, bo szczerze nie mam pojęcia na co zwracać uwagę.
            • aihnoa Re: Zerówka czy 1 klasa ? 28.10.13, 14:38
              Psychologiem nie jestem, ale powiem Ci, co w mojej opinii kryje się pod tym pojęciem.

              To, że córka (już prawie 7-latka) przychodzi do domu, sama pamięta jakie ma zadania domowe, sama je odrabia, jakoś wysiaduje tą ok. godzinę zazwyczaj nudnych dla niej zadań (właśnie "kończymy" drugi zestaw kredek ołówkowych - wieeeele zadań opiera się na kolorowaniu).
              Rok temu nie czuła się za to odpowiedzialna i nie była w stanie wysiedzieć godziny nad zad. domowym (a lekcje ma właśnie takie tradycyjne, 45-minutowe).

              Sama się pakuje na następny dzień i sama odpowiada za swoje ew. nieprzygotowanie.

              Nie histeryzuje, jak zrobi jakąś kreskę nie w tym miejscu, gdzie planowała (jeszcze rok temu jej się zdarzało).

              Społecznie zawsze się dobrze przystosowywała wśród młodszych i starszych, nawet w syt. konfliktowych, więc to nie było dla nas problemem (ale dla niektórych dzieci może być).
              • di_kormia Re: Zerówka czy 1 klasa ? 02.11.13, 08:15
                widzisz, moja córka miała tak w wieku lat 5.
                mój syn pewnie 6.
                znam wielu kolegów syna, ktorzy tak mieli dopiero w wieku lat ok 10- czy wtedy powini pojśc do szkoły?
          • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 21:55
            carrie.bradshaw-preston napisał(a):

            >teraz jest zupełnie inna, taka własnie dojrza
            > ła do szkoły.

            Brzmi tajemniczo, ciekawe jak sie objawia ta dojrzałość
            • anetchen2306 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:26
              O dojrzalosci szkolnej (dojrzalosci do uczenia sie w warunkach lekcyjnych, w wiekszej grupie, pod "nadzorem", w warunkach "zdyscyplinowanych") swiadcza miedzy innymi takie cechy emocjonalne jak (wg T. Berry Brazelton) jak:
              - umiejetnosc samodzielnego rozwiazywania problemow i swiadomosc, ze jest sie w stanie je samodzielnie rozwiazac (np. podejmowanie proby rozwiazania trudnego zadania),
              - ciekawosc,
              - zdolnosc samokontroli (porownanie z oryginalem, odszukanie roznic, korekcja wg schematu, porownanie swojego zachowania z zachowaniem innych ...),
              - chec wchodzenia z innymi w kontakt,
              - zdolnosc komunikowania sie z innymi,
              - zdolnosc do wspolpracy z innymi.

              Jezeli rodzic zauwaza, ze cos w powyzszych szwankuje, to ma prawo do tego by sadzic, ze jego dziecko jednak gotowe do podjecia szkolnych obowiazkow (a to nie tylko uczenie sie!) nie jest. A rodzic z reguly jest tym, kto z dzieckiem ma najwiekszy kontakt i intuicyjnie czesto wyczuwa, ze cos jest nie "halo". A z reguly jest tak, ze im pozniejszy wiek pojscia do placowki szkolnej, tym dzieci osiagaly lepsze wyniki (badania prowadzono kontynuacyjnie, przez 5 nastepnych lat). Moja corka pojdzie do szkoly jako prawie 7-latka.
              • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 09:52
                "- umiejetnosc samodzielnego rozwiazywania problemow i swiadomosc, ze jest sie w stanie je samodzielnie rozwiazac (np. podejmowanie proby rozwiazania trudnego zadania), "

                Na tą cechę chyba największy wpływ ma samoocena, a na nią większy wpływ ma środowisko rodzinne, a niżeli wiek osoby.

                "> - ciekawosc,"

                Tutaj też wiek raczej nie ma nic do rzeczy, bardziej środowisko oraz zaburzenia psychiczne.

                - > - zdolnosc samokontroli (porownanie z oryginalem, odszukanie roznic, korekcja w
                > g schematu, porownanie swojego zachowania z zachowaniem innych ...),

                Tutaj również większy wpływ ma środowisko rodzinne i zaburzone relacje rodzinne, problemy rodzinne: przemoc, alkoholizm a niżeli wiek.

                > - chec wchodzenia z innymi w kontakt,
                > - zdolnosc komunikowania sie z innymi,
                > - zdolnosc do wspolpracy z innymi.

                Tutaj również większy wpływ mają stosunki rodzinne, a niżeli wiek

                Tak więc drogie panie na gotowość szkolną największy wpływ mają nasze relacje domowe. W domach gdzie występuje przemoc czy fizyczna, czy emocjonalna, czy słowna , gdzie występuje problem z używkami dziecko będzie przyjmowało postawę obronną. W przypadku więc braku gotowości szkolnej , warto chyba przyjrzeć się swoim relacja rodzinnym bo jeżeli dziecko nie ma zaburzeń psychicznych to chyba w naszych relacjach domowych coś szwankuje skoro dziecko przyjmuje postawę obronną, wycofaną.
                • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 10:32
                  ja się zgadzam z anetchen i uważam, że przedstawiony przez nią opis gotowości szkolnej jest sensowny. możliwe, że tak, jak pisze makurokurosek, większość tych cech wyrabia się i w środowisku domowym, ale upływ czasu pozwala dziecku bardziej się upewnić w swoich umiejętnościach, takich jak samodzielne rozwiazywanie problemow i swiadomosc, ze jest sie w stanie je samodzielnie rozwiazac, zdolnosc samokontroli, zdolnosc komunikowania sie z innymi (w tym - z nauczycielem, kiedy ma się problem), zdolnosc do wspolpracy z innymi.

                  miałam okazję się przekonać, jak szkolnym wymaganiom potrafi sprostać dziecko pięcioletnie, dobrze rozwinięte, kontaktowe, lubiące się uczyć. klasycznie: kiedy wymagania przerosły możliwości dziecka, zaczęły się płacze, objawy psychosomatyczne, niechęć do nauki. na szczęście u nas sytuacja była wynikiem zmiany nauczycielki w przedszkolu, i trwała tylko miesiąc (wymagania przerosły nie tylko moje dziecko i pani podziękowano), ale wyobrażam sobie coś takiego w szkole, w której pani nie da się zmienić, a dziecko nie bardzo jest gdzie przenieść. porażka na całej linii i na całe życie - dziecko nie będzie lubiło się uczyć. naprawdę, abecadła czy dodawania można nauczyć się kiedykolwiek, ale trzeba być na naukę otwartym. moje pięcioletnie dziecko ma w tej chwili skojarzenia jednoznaczne: karty pracy robi się za karę, nauka jest trudna i nudna, a ona nic nie umie.
                  szczerze, mam w nosie, czy moje dziecko jest w szkole czy w przedszkolu, czy umie czytać jako pięcio, sześcio czy siedmiolatek, bo wiem, że i tak czytać się nauczy i innych rzeczy również. ale wolę, żeby trafiło do szkoły pewne swych umiejętności, chętne do nauki, otwarte ale również samodzielnie myślące. a na to potrzeba czasu i dojrzałości.
                  • makurokurosek Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:19
                    ale upływ czasu pozwala dziecku bardz
                    > iej się upewnić w swoich umiejętnościach, takich jak samodzielne rozwiazywanie
                    > problemow i swiadomosc, ze jest sie w stanie je samodzielnie rozwiazac,
                    > zdolnosc samokontroli, zdolnosc komunikowania sie z innymi

                    Dziecko z rodziny problemowej niezależnie od tego jak dużo czasu mu damy bez dużej i długoterminowej pomocy z zewnątrz nie ma szans na wzrost samooceny, z co za tym idzie osiągniecie dojrzałości szkolnej. Czas raczej działa tu na niekorzyść, bo dziecko pozostawione samo ze swoim środowiskiem tylko utwierdza sie w przekonaniu swojej beznadziejności. Jest to jedna z głównych przyczyn utrudniających pomoc osobą maltretowanym.
                    Dziecko z " normalnego" domu gdzie rodzice dzieckiem się interesują, zajmują, dbają o jego rozwój większość cech potrzebnych do osiągnięcia dojrzałości szkolnej osiągają wcześniej niż w wieku sześciu lat.

                    • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:03
                      makurokurosek napisała:
                      Dziecko z " normalnego" domu gdzie rodzice dzieckiem się interesują, zajmują, dbają o jego rozwój większość cech potrzebnych do osiągnięcia dojrzałości szkolnej osiągają wcześniej niż w wieku sześciu lat
                      no to mój dom nie jest "normalny" widocznie.

                      co do dzieci z rodzin problemowych, zgadzam się - ale więcej dobrego imo dałoby wprowadzenie obowiązku przedszkolnego w wieku lat pięciu i pozostawienie podstawówki od lat siedmiu (nawet dzieci z trudnych środowisk mają wtedy dwa lata na rozruch w przedszkolu), niż przesuwanie dzieci o rok wcześniej do szkoły. bo ta szkoła jest jak najbardziej "po staremu" - z siedzeniem w ławkach, dopilnowaniem nieporównywalnie mniejszym, niż w przedszkolu, oraz zadaniami domowymi codziennie.
                      zdecydowanie, edukacja przedszkolna zrobi dużo więcej dobrego dla dzieci zaniedbanych, niż cztery lekcje w szkole codziennie i wypad do domku, albo kiblowanie w świetlicy.
                      • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 18:38
                        kanga_roo napisała:

                        > zdecydowanie, edukacja przedszkolna zrobi dużo więcej dobrego dla dzieci zanied
                        > banych, niż cztery lekcje w szkole codziennie i wypad do domku, albo kiblowanie
                        > w świetlicy.

                        Edukacja przedszkolna tez nie trwa dziennie 8 godzin tylko...ze dwie może, a reszta dnia to różnie bywa. Rózne są przedszkola, różne są tez świetlice. Moje dziecko bardzo lubiło świetlicę, chociaz ja tez nasłuchałam sie "rewelacji" o tym , jakie straszne są świetlice. Nawet przygotowałam się, że mama będzie dziecko odbierała ze szkoły...ale nie, moja wcale nie chciało, mogła sie pobawic z koleżankami, miała też fajne zajecia plastyczne, które bardzo lubiła.Wszystkie dzieci w I klasie chodziły do świetlicy.
                        • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 08:43
                          edukacja przedszkolna to wg mnie nie tylko praca przy stoliczkach smile
                          dla dzieci zaniedbanych (i w sumie nie tylko ich) walor edukacyjny ma wszystko, od swobodnej zabawy w gronie rówieśników, przez czynności higieniczne i posiłki, po czytanie przez panie książek, naukę wierszyków i piosenek oraz zabaw zespołowych. no i nie do przecenienia - zabawy na dworze. w szkole to jedna półgodzinna przerwa, a moje dziecko spędza tam do dziewięciu godzin dziennie. z czego połowę w zatłoczonej świetlicy.
                          • agni71 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 09:44
                            kangaroo, nie w każdym przedszkolu dzieci spędzaja duzo czasu na dworze, nie w każdej szkole kiszą się w pomieszczeniu. U nas, póki ciepło, na WF często wychodza na dwór (później pewnie pani sie nie będzie chciało wink. Dzieci ze świetlicy spędzają duzo czasu na dworze, również podczas gorszej pogody. Jest nawet zrobiona zpecjalna górka do zjeżdżania na jabłuszkach zimą (mozna przynosic wlasne ślizgi, sa też szkolne).
                            Mamy dwa place zabaw, jeden z pieniędzy unijnych - ciekawe dlaczego inne gminy o te pieniądze sie nie postarały? Drugi plac został w tym roku dnowiony, dołozone fajne nowe elementy. Jest tez duzo przestrzeni do pobiegania, pogrzebania w ziemi (ulubione zajęcie mojego dziecka smile
                            • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 11:43
                              forum.gazeta.pl/forum/w,46,147571168,147651332,Re_Zerowka_czy_1_klasa_.html
                              może podrzucicie jakąś podstawę prawną, żebym wpłynęła na panie ze świetlicy w kwestii wychodzenia na dwór?
    • jotde3 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 13:32
      im dziecko jest starsze w stosunku do grupy tym wieksza szansa na brak problemów aklimatyzacyjnych .
    • ismenamalena Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 14:34
      Mam 5-latka z października, jest pierwszy rok w przedszkoli i to tylko na 5 godzin dziennie, wcześniej nie dostał się. Literki zna, oprócz dwuznaków, sylabizuje średnio, pisze po śladzie, odwzorowywuje szlaczki, liczy do 10, potrafi powiedzieć gdzie jest więcej przedmiotów, gdzie mniej, znaleźć różnice w obrazkach. Prawa/lewa strona dopiero ćwiczymy, tak samo dni tygodnia i wyrażenia wczoraj/przedwczoraj/jutro/pojutrze. Społecznie jest dobrze, łatwo nawiązuje kontakt z dziećmi i paniami, rozmawia, odpowiada, nie wstydzi się. W grupie trochę się popisuje, hojrakuje. Emocjonalnie średnio, denerwuje się jak mu coś nie wychodzi, ale próbuje dalej, nie zawsze słucha się, czasami robi na przekór, nie zawsze jest cierpliwy, często wyrywa się do odpowiedzi albo nie chce czekać na swoją kolej, ale myślę, że do września ogranie to. W przyszłym roku idzie do I klasy, bo mam też 3-latka (rocznik 2010), który obowiązkowo zacznie szkołę jako 6-latek, a nie chcę zmniejszać różnicy wieku między nimi.
    • morekac Re: Zerówka czy 1 klasa ? 23.10.13, 18:37
      Zależy, czy koledzy będą szli do zerówki czy do pierwszej klasy.
    • tusia-mama-jasia Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:48
      Szczerze przyznaję, że nie starczyło mi samozaparcia, żeby wniknąć we wszystkie posty tego wybujałego wątku wink ale powiem Ci tak - to że u nas I klasa dla 6-latka sprawdziła się w 100% to pisałam już niejednokrotnie, teraz tylko mały upgrade, bo pewne podobieństwo między naszymi dziećmi widzę - przynajmniej z Twojego opisu /uwaga, lakonicznie nie będzie, do mistrzów krótkich form mi daleko tongue_out/

      Mój syn za 6 dni kończy 7 lat, jest w drugiej klasie i jest w niej jednym z najlepszych uczniów, uwielbia swoją szkołę i naprawdę fajnie sobie radzi. W pierwszej klasie pisał powoli, nierzadko sporo trzeba było w domu dokończyć /ale szybko się zorganizował i bazgrał na brudno na kartce, żeby potem wiedzieć, co nadrobić - czyż to nie jest "samodzielne rozwiazanie problemu"? tongue_out/; teraz, od pewnego czasu większość zadania domowego odrabia jeszcze na lekcji, zanim dzwonek zadzwoni i wciąż mówi, że "prościzna". Mimo że pracy jest oczywiście więcej /jakieś "teksty" w zeszycie z polskiego, dyktanda, gramatyka, obliczenia z matmy wykraczające poza program - klasa mocna, więc wychowawczyni zdecydowała, że będzie robić z dziećmi wiecej, niż przewiduje podstawa programowa, która - łagodnie mówiąc - ambitna nie jest; różnorodne tematy przyrodnicze, Młody sam zapisał się na kółko matematyczne - więc i tam dodatkowa praca czeka, chodzi na angielski, na szachy - tu też pracy nie brakuje/ a czasu nad lekcjami spędza mniej niż w pierwszej klasie. Bo nabrał wprawy, bo to co robią jest ciekawsze niż przeklęte szlaczki wink. Poszedł do szkoły czytając nieźle, pisząc wyłącznie drukowane, licząc dobrze, wyszedł z bardzo dobrego przedszkola - z tego co słyszę, wszyscy wychowankowie tego przedszkola, którzy rozeszli się do różnych szkół w naszym mieście, zbierają laury.
      Nasza wychowawczyni z wielkim sercem i mądrością prowadzi klasę - mieszaną klasę.

      Wniosek? Placówkę dla dziecka warto wybierać świadomie, niekoniecznie pierwszą z brzegu i najbliżej domu - o ile ma się wybór. Przedszkole tak wybraliśmy, szkołę też, nawet konkretną wychowawczynię - i choć od domu było i jest daleko, gimbusów nie ma, auta nie mamy - to nie żałuję ani trochę, bo dziecko kwitnie.

      A co wieku i wzrostu - syn jest najmłodszy w klasie i najmniejszy z chłopców, i w niczym to nie przeszkadza. Na wfie sobie radzi, sporty uprawia chętnie i lubi, choć mistrzem nie jest, na brak towarzystwa do zabawy nie narzeka, mimo że jako wrażliwy na agresję, której nie zaznał w życiu, na oszustwa, z którymi sie nie spotyka na codzień - reagował początkowo nadmiernie na to, co w jego świecie sie dotychczas nie mieściło. Życie towarzyskie bujne ma bardzo - ani wzrost, ani wiek, ani emocjonalne reakcje nie ustalają pozycji dziecka w grupie. Jeśli jest koleżeńskie, fajne po prostu, jeśli przy tym ma coś, co będzie jego atutem, co kolegom zaimponuje w jakiś sposób /u mojego syna to są niezliczone ciekawostki z przyrody i historii - jedno i drugie go fascynuje, a dzieci podobno słuchają jego opowieści jak zaczarowane i cenią jego wiedzę/ - to będzie miał dobrą pozycję w grupie, niezależnie od tego, czy przyszedł na świat w lipcu 2008 czy listopadzie 2007. Dzieci na to nie zważają! To dorośli mnożą sztuczne bariery i kategoryzują dzieci. W klasie mojego syna dzieciaki do tej pory nie wiedzą, kto miał 6 lat, a kto 7, gdy startowali w I klasie - chodzą do siebie na urodziny, ale szybko im się miesza kto i kiedy miał ile świeczek, bo jedna impreza goni drugą wink
      Nie ma żadnej różnicy między tymi dziećmi! Manele swoje gubi zarówno rocznik 2005 jak i 2006 tongue_out Najwięcej kłopotów ma /i sprawia nauczycielom/ 2 siedmiolatków, najniższe w całej klasie są 2 siedmioletnie dziewczynki, wśród wyróżnionych na zakończenie I klasy równo połowę stanowiły 6 - latki - żadnego klucza tu nie ma.

      A co do wkładu rodziców w naukę - tak szeroko omawianego w rozmaitych postach - powiem szczerze, że gdyby nie lektura forum, to do głowy by mi nie przyszło rozważać tego, zastanawiać się, czy rodzice mają się angażować w szeroko pojętą szkołę i poświęcać czas, czy nie. Przecież, u licha, jest to ważny, ogromny aspekt wychowania i kształtowania młodego człowieka - jak rodzic może oczekiwać, że nie będzie w tym jego roli lub że będzie ona marginalna? Ja bym nawet nie chciała odsuwać się od tego. I broń Boże nie chodzi tu o odrabianie zadań za dziecko, czy nawet z dzieckiem - Młody od samego początku robi swoje zadania sam, sam sobie zawsze czytał polecenia itp. - ja tylko sprawdzałam na początku, czy dobrze te polecenia rozumiał i nadal na koniec przeglądamy razem zeszyty, czy czegoś nie przeoczył. Ale rozmawiamy o lekturach, rozwijamy tematy poruszane w szkole, szukamy dodatkowych informacji zależnie od potrzeb - oczywiście, że mnóstwo czasu na to poświęcamy, ale to przecież jest właśnie ta radość z wychowania między innymi. Te mniej twórcze czynności typu odpytanie ze słówek czy reguł ortografii też robimy, chyba nie czułabym się mamą ucznia inaczej wink Żadna szkoła i nauczyciel ze złota nie zastąpi tego co dzieje się w domu przecież /i na odwrót!/. Z gotowością szkolną jest podobnie - od nas zależy, jak spędzamy czas z dzieckiem, na ile stymulujemy jego rozwój, odpowiadamy na ciekawość świata, jak mu ten świat ukazujemy, wreszcie - jakie mu wybierzemy przedszkole i szkołę. Myślę, że nasze niezliczone od maleńkości wycieczki, podróże, książki zaowocowały tym umiłowaniem świata, radością poznawania, pociągiem do literatury. Obudziło się to wszystko w małym sercu i rozumku nie wiedzieć kiedy i stanęło mi przed oczami, kiedy wychowawczyni wezwała mnie na rozmowę minionej wiosny, żeby powiedzieć mi, że ten właśnie najmniejszy Jaś będzie reprezentował wszystkie pierwsze klasy na międzyszkolnym konkursie i że nie mogłam podjąc lepszej decyzji niż posłanie go do szkoły.

      Uwierz w swojego synka, ciesz się światem razem z nim, czytajcie, rozmawiajcie, zwiedzajcie - uczeń sam Ci dojrzeje, ani się obejrzysz! Wiem, że wielu mnie za to zje, ale uparcie twierdzę, że w tym wieku brak rozwoju to regres, a dziecko, które już sporo umie, ma dobre kontakty ze światem, z dziećmi nic więcej w zerówce nie zyska. Tyle mego przydługiego zdania wink
      • wrzesniowamama07 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 11:50
        Dałabym Ci lajka za ten post, zwłaszcza za fragment o zaangażowaniu smile
      • ksniezka.bis Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:01
        Też bym Ci dała lajka, zwłaszcza za część o zaangażowaniu.
        Może przydługo ale mądrze napisane smile
        Nie oczekuję że nie będę musiała włożyć swojej pracy.
        Nie liczę też pieniędzy ile będę musiała wydać na szkołę, bo tu nie o to chodzi.
        Pozdraiwam serdecznie!
      • igajos Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 12:12
        Tym postem można wątek zakończyć smile. Dziękuję za tak trafne podsumowanie.
      • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 14:15
        no ja nie uważam, żeby to było takie świetne podsumowanie, szczególnie w kontekście tematu, który podjęła makurokurosek, czyli dzieci nie tylko z dobrych domów, zadbanych i dopilnowanych.

        dziecko po dobrym przedszkolu (w którym spędziło, jak mniemam, minimum dwa lata) poszło do dobrej (wybranej) szkoły i kwitnie. pogratulować, ale warto sobie uświadomić, że takich dzieci jest stosunkowo niewiele. przedszkoli jest zbyt mało. szkoły są różne. nauczyciele też.
        przedszkola dają małym dzieciom lepszą szansę na rozwój, niż szkoły. w przyjaźniejszej atmosferze, bardziej wszechstronny, z uwzględnieniem potrzeb małych dzieci (wiecie, ze w podstawie programowej wychowania przedszkolnego jest określony czas zabaw na wolnym powietrzu? w szkole jakoś tego nie zauważyłam. a sześciolatek dalej jest sześciolatkiem, jego potrzeby się nie zmienią dzięki ustawie).
        nie wystarczyło objąć obowiązkowym przedszkolem młodszych dzieci?
        • asia_i_p Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 15:52
          > przedszkola dają małym dzieciom lepszą szansę na rozwój
          Teoretycznie.
          Praktycznie - w przedszkolu 29 osób w grupie, w szkole 19.
          Przedszkole otoczone trawniczkiem, przy szkole park.
          W szkole psycholog i zajęcia logopedyczne, w przedszkolu jeśli psycholog był, to się nie rzucał w oczy, zajęć logopedycznych też nie było.

          Nie w każdym układzie szkoła-przedszkole to działa tak, jak piszesz.
          • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 09:09
            asia_i_p napisała:
            Nie w każdym układzie szkoła-przedszkole to działa tak, jak piszesz.

            nie w każdym. ale nie ma sensu rozpatrywać każdego przypadku oddzielnie, trzeba znaleźć jakieś cechy wspólne, ustalić jakieś standardy, i wtedy wpuścić w to dzieci. a nie na odwrót.
            na teraz jest tak, że większość przedszkoli opiekuje się dziećmi lepiej, dłużej i bardziej wszechstronnie niż większość szkół. a podstawa programowa wychowania przedszkolnego lepiej uwzględnia różnorodne potrzeby dzieci w wieku 5-6 lat (w tym potrzebę aktywności ruchowej) niż podstawa programowa edukacji szkolnej.
        • tusia-mama-jasia Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 17:50
          OK, ale wątek dotyczył konkretnego dziecka - nie mam powodu sądzić, że zaniedbanego i niedopilnowanego wink Raczej przeciwnie smile
          A dzieci niedopilnowane, zaniedbane, pozostawione same sobie były, są i będą - nie ma reformy, która mogłaby zaradzić temu zjawisku. Oczywiście, że można brać pod uwagę różne rozwiązania, obowiązek przedszkolny IMO to bardzo dobry pomysł, brak miejsc w pkolach to nieustająca bolączka itd. Zdaję sobie z tego sprawę, ale żadna reforma tego nie jest w stanie zmienić, zawsze będą rodzice zadowoleni i niezadowoleni, miejsca lepiej i gorzej dofinansowane, dzieci kochane i dopilnowane, jak i takie, które rosną w patologii i nawet chodząc do pkola nie dostaną takich szans jak te z tzw. "dobrych domów". I nie odkryję Ameryki pisząc, że dotyczy to zarówno 6- i 7-latków. I 4- i 10-latków też.
          BTW nieopodal nas jest pkole, w dzielnicy o wysokim bezrobociu, wysokim procencie nałogowych alkoholików spedzających życie pod okolicznymi monopolami i chwiejących się na nogach od świtu do zmierzchu. Kiedyś widziałam dzieciaki wybiegające na plac zabaw przy tym pkolu, 4-, 5- latki. Bawiły się w... podrzynanie gardeł patykiem, a jeden smyk do drugiego krzyczał "zaj... cię!". Realizowały obowiązek przedszkolny... Ale czy jakakolwiek pani, placówka, szkoła, reforma, zmieni to, ze wyszły ze środowiska, w którym takie zachowania poznały? Nie, źle napisałam - one nie wyszły, one są i rosną w tym środowisku skazane na nie wciąż i wciąż. I wracamy do tematu domu i zaangażowania, amen...
        • zofijkamyjka Re: Zerówka czy 1 klasa ? 24.10.13, 18:42
          kanga_roo napisała:

          > wiecie, ze w podstawie programowej wychowania przedszkolnego jest określon
          > y czas zabaw na wolnym powietrzu? w szkole jakoś tego nie zauważyłam.

          Po pierwsze przedszkola czesto tego nie przestrzegają, a po drugie w szkołach tez dzieci wychodzą na dwór, w szkole mojej córki codziennie wychodzili w ramach świetlicy
          • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 09:02
            no już nie wiem, jak to przekazać

            a. w. szkole. mojego. dziecka. dzieci. nie. wychodzą. na dwór. w. ramach. świetlicy.

            i w przeciwieństwie do przedszkola, gdzie rodzic może wychodzenia wymagać, bo jest wpisane w podstawę programową (uwaga: w każdym przedszkolu w Polsce), w szkole możesz sobie co najwyżej poskakać, albo zorganizować odbieranie dziecka wcześniej. no chyba, że masz szczęście, i w szkole Twojego dziecka wychodzą (uwaga: w niektórych szkołach w Polsce).

            to jest właśnie jeden z argumentów w tej całej głośnej dyskusji: nie ma jednolitych standardów dla wszystkich placówek funkcjonujących w teorii wg tych samych przepisów, w tym samym kraju. więc to, że Zosia, Kasia czy Staś mają świetlicę dla dzieci w swoim wieku, odpowiednio urządzoną, funkcjonującą od 7:00 do 17:00, a w świetlicy panie, które i w lekcjach pomogą, i zrealizują ciekawy program, i dzieci wybiegają nie jest standardem, bo w tym samym czasie inna Zosia, Kasia czy Staś mają za świetlicę szkolną salę z ławkami, i dzielą ją z dziećmi i młodzieżą w wieku 6-13 lat (w zespołach szkół dojeżdżający uczniowie gimnazjum też korzystają ze świetlicy), a nauczyciel pilnuje, żeby się nie pozabijali i w międzyczasie uzupełnia swoje papiery. a świetlica jest czynna do 16:00 i rodzice wypruwają sobie flaki, żeby zdążyć odebrać dziecko po pracy.

            nie jestem gołosłowna, tak funkcjonowała świetlica w szkole mojego dziecka, kiedy do tej szkoły poszło. szkoła, poza tym, fajna. a
            • kanga_roo Re: Zerówka czy 1 klasa ? 25.10.13, 11:53
              i jeszcze, dla zainteresowanych tematem świetlicy (głównie rodziców pracujących)
              www.gazeta.edu.pl/Przechowalnia_dzieci__i_____nauczycieli_-95_481-0.html
    • agnieszka369 Re: Zerówka czy 1 klasa ? 01.11.13, 19:10
      Jeśli Chodzi o koszty: książki w zerówce w przedszkolu:260 zł,opłaty przedszkolnej nie podam bo było prywatne,koszty ksiażek szkolnych 360 zł (łącznie z ang. i religią ).Ubezpieczenie 27 (płatne i w przedszkolu i w szkole).Strój galowy:potrzebny był i w przedszkolu i w zerówce.
      Młody poszedł do 1 klasy w wieku 6 lat.I nie prawdą jest ,że dzieci siedzą cały dzień w ławce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka