Dodaj do ulubionych

Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślności ?

11.12.13, 19:20
wawalove.pl/Warszawska-Izba-Skarbowa-Utrata-dziecka-to-korzysc-majatkowa-Zaplac-podatek-a12191
Włos się jeży, niecenzuralne słowa cisną się na usta sad
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 11.12.13, 23:09
      Marcinie, chyba czas wyjść poza Starsze dziecko i zacząć zaglądać na eMatkę, także w ramach eDziecka. Wątek inspirowany tym artykułem był tam wczoraj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,148472000,148472000,WIS_utrata_dziecka_to_korzysc_majatkowa_.html
      A i o sześciolatku molestującym też chyba było, mam wrażenie.
        • mika_p Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 12.12.13, 00:05
          Bycie eMatką to stan umysłu, nie płeć smile
          Zaglądanie na f. emama to sugestia, nie nakaz obligatoryjny.
          Mamy na eDziecku fora ciążowe, f. Niemowlę, f. Małe dziecko, f. Starsze dziecko - na których naturalnie pojawia się wieloletni użytkownik forum (no, zazwyczaj użytkowniczka) wraz ze wzrostem potomka, grupę forów specjalistycznych, związanych ze zdrowiem, jedzeniem, prawem i pieniędzmi, oraz emamę - forum uniwersalne, ogólnotematyczne, w zasadzie dla każdego, komu tematyka okołodziecięca jest bliska.
          Nie ma obowiązku zaglądania na eMatkę, ale - jak wynika z moich doświadczeń - eMatka to czuły barometr i nie raz bywało tak, że zanim coś trafiło na węższe forum, tam zostało omówione, pokłócone i przedyskutowane dogłębnie. Doba w Internecie to dużo.
          Teraz dochodzi kwestia, z kim chcemy rozmawiać na dany temat.
          Głowy nie urwę, wątku nie skasuję ani nie przeniosę, ale wskazanie miejsca, gdzie coś na dany temat już było, albo tematycznie bardziej pasuje, mieści się w zakresie obowiązków moderatora.

    • nchyb Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 12.12.13, 11:59
      włos się jeży itp to fakt

      ale jako osoba mająca do czynienia z kilkoma domami dziecka w mojej okolicy zauważam inną rzecz. One już ledwo przędą (przynajmniej te mi znane), kasy brak na wszystko.
      Dzieci w domu dziecka nie do adopcji, żadne nie ma uregulowanej sytuacji prawnej, rodzice radośnie dzieci podrzucają innym, ale w sadzie krzyczą co kilka lat, ze dzieci kochają i kiedyś nimi się zajmą. Nie płacą, a moim zdaniem powinni!

      Tak jak rodzic odchodzacy płaci alimenty, tak rodzic oddający do domu dziecka, a nie pozbawiony lub nie zrzekający się całkowicie swoich praw - powinien moim zdaniem oddawać część dochodów na utrzymanie dziecka w placówce/osrodku/rodzinie zastepczej.
      Kocha, chce wychowywać - ponosi koszty, ma gdzieś - zrzeka się wszelkich praw, a dziecko trafia do adopcji... Niestety, wielu takich rodziców pewnie na alimenty w przyszłości liczy...

      Więc mimo wszystko, nie do końca dla mnie to takie bezmyślne działanie...
      • oliwija Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 12.12.13, 12:26
        nchyb napisała:



        > Dzieci w domu dziecka nie do adopcji, żadne nie ma uregulowanej sytuacji prawne
        > j, rodzice radośnie dzieci podrzucają innym, ale w sadzie krzyczą co kilka lat,
        > ze dzieci kochają i kiedyś nimi się zajmą. Nie płacą, a moim zdaniem powinni!


        kiedyś jak beda miec prace dom itd.... a wiadomo ze wiekszość zadnego z tych warunkow nie spełni nigdy. i tu sie zgadzam,ze jak dziecko trafia do placówki opiekunczej to rodzice biologiczni powinny płacić alimnety.

        > Tak jak rodzic odchodzacy płaci alimenty, tak rodzic oddający do domu dziecka,
        > a nie pozbawiony lub nie zrzekający się całkowicie swoich praw - powinien moim
        > zdaniem oddawać część dochodów na utrzymanie dziecka w placówce/osrodku/rodzini
        > e zastepczej.

        ale z twgo co mi wiadomo jesli rodzic traci prawa do dziecka to nie oznacza to zenie ma obowiazku alimentacyjnego- ma i owszem i nadal musi płacić. niektorym sie wydaje ze to fajowe nie bede mec praw do Franka to i nie bede płacił aliemntow , ale sa to dwie odrębne sprawy- nieststy albo staty jak kto woli.

        > Kocha, chce wychowywać - ponosi koszty, ma gdzieś - zrzeka się wszelkich praw,
        > a dziecko trafia do adopcji... Niestety, wielu takich rodziców pewnie na alimen
        > ty w przyszłości liczy...

        no bo tak to jest urzadzone płacisz czy nie masz prawa do dziecka czy nie - mozesz sie starac o alimenty od niego. i uwazam ze to nie jest do konca w porzadku- jesli rodzic przze cale zycie miał dziecko gdzies i dziecko było utrzymywane tylko przze matkę - bo dzieki swojej ciezkiej pracy nie mogła nawet dostawac kasy z Funduszu to dlaczego teraz dziecko ma utrzymywac ojca? wiem wiem wiezy rodzinne! ale jakie tu beda wiezy skoro ojciec mail gdzies dziecko? dla mnie żadne.....

        ojcem moze być kazdy atatą tylko szczególne osoby.

        > Więc mimo wszystko, nie do końca dla mnie to takie bezmyślne działanie...

        bezmyslne jest to ze nie parzy sie na to wszystko szczegolowo dla kazdego dziecka , tylko wszytsko wrzuca do jednego wora.
        • nchyb Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 12.12.13, 14:10
          > ale z twgo co mi wiadomo jesli rodzic traci prawa do dziecka to nie oznacza t
          > o zenie ma obowiazku alimentacyjnego- ma i owszem i nadal musi płacić
          w przypadku adopcji tego dziecka przez inną osobę - płacić już nie musi
          ale oni nie zrzekają się (mówię o rodzicach dzieci ze znanych mi okolicznych domów dziecka - gdzie nie ma ani jednego - ZERO - dzieci, z sytuacja umożliwiającą ich adopcję.
          Co kilka lat wzywa się ich do sadu, by zrzekli się praw, by można było dziecko adoptować, jak jeden mąż odmawiają. Aż w końńcu nikt takich dużych dzieci adoptować nie chce i nikt rodziców po sądach nie ciąga.

          Za to oni za jakiś czas swoje dzieci ciągają i niektórzy sędziowie moim zdaniem głupie i okrutne wyroki wydają. Na szczęście nie wszyscy sędziowie martwią sie o tych pseudorodziców...
          • oliwija Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 12.12.13, 14:17
            nchyb napisała:

            > w przypadku adopcji tego dziecka przez inną osobę - płacić już nie musi

            tak masz racje. ale ile jest takichprzypadków. sama zanam kilka "rodzin' gdzie dzieci sa w domu dziecka i juz dawno by były adoptowane ale rodzice tak bardzo je kochaja tylko poki co nie moga zabrac bo wie pani - trudna sytuacja. A tak naprawde lcza na to ze dziecko sie usamozielni i zacznie finansowac meliny.......

            > ale oni nie zrzekają się (mówię o rodzicach dzieci ze znanych mi okolicznych do
            > mów dziecka - gdzie nie ma ani jednego - ZERO - dzieci, z sytuacja umożliwiając
            > ą ich adopcję.

            no wlasnie bo po co ułatwić dziecku start? przecuiez oni tak je kochaja... masakra.


            > Co kilka lat wzywa się ich do sadu, by zrzekli się praw, by można było dziecko
            > adoptować, jak jeden mąż odmawiają. Aż w końńcu nikt takich dużych dzieci adopt
            > ować nie chce i nikt rodziców po sądach nie ciąga.

            no fakt faktem ze łatwiej "ida" młodsze dzieci , bo starsze maja juz ukształtowana psychike i niekoniecznie jest to dobrze ukształtowana psychika.

            >
            > Za to oni za jakiś czas swoje dzieci ciągają i niektórzy sędziowie moim zdaniem
            > głupie i okrutne wyroki wydają. Na szczęście nie wszyscy sędziowie martwią sie
            > o tych pseudorodziców...
            no na szczeście.
    • jakw Re: Czy istnieje szczyt biurokratycznej bezmyślno 12.12.13, 18:57
      Istnieje. Nazywa się : płać 100% podatku.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka