Matylda - dziwna lektura

16.04.14, 13:53
Dziewczyny pomóżcie zrozumieć.
Córka w 3 klasie czyta lekturę Matylda Roald Dahl. ponieważ trochę mi o tym opowiada to wczoraj zaczęłam ja czytać ( jestem w połowie) i nie mogę się doczytac
jakiegoś morału. Rodzice nie interesujący się 5 letnia córką, nie dbający o jej rozwój. I dziewczynka nad wyraz inteligentna, która odgrywa się na rodzicach za ich zachowanie. Nie wiem czego ma się nauczyć z tej książki moja córka. Ma mi być wdzięczna że się nią interesuje i dbam, czy nauczyć jak się odgrywać na rodzicach. Może muszę doczytać do końca ale nurtuję mnie to od wczoraj i może Wy pomożecie.
    • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 14:20
      Naprawdę nie widzisz w tej książce niczego, co warto omówić z córką? Choćby stosunku rodziców do dzieci, nieuczciwości jako metody dorobienia się, stosunków miedzy rodzicami a dziećmi, o problemach dzieci innych niż wszystkie. To za trudna lektura dla trzeciej klasy, jak sadzę, ale z pewnym przerażeniem widzę, ze za trudna też dla dorosłych.
      Poza tym chciałam nieśmiało nadmienić, ze literatura piękna nie służy do przekazywania morałów. Ani nie jest instrukcją, jak sie zachowywać w życiu.
      • ewa_mama_jasia Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 16:30
        W każdej książce można znaleźć coś, co warto omówić smile

        nieuczciwości jako metody dorobienia się,

        Przypomina mi sie koleżanka. Kiedy syn dorastał, prawiła mu kazania o uczciwym zyciu, dobrej szkole, dobrych stopniach jako podwaliny dobrego życia. Syn podprowadził ją do okna, pokazał apartament w budynku obok, stojące przed budynkiem porsche i powiedział, ze to kolegi z klasy - dilera narkotyków.

        > Poza tym chciałam nieśmiało nadmienić, ze literatura piękna nie służy do przeka
        > zywania morałów.
        Parę morałów by się znalazło w literaturze pieknej. Szczególnie w sferze damsko - męskiej, uczciwości małżeńskiej i takich tam smile
        • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 16:49
          Bo koleżanka nie potrafiła synowi najwyraźniej pokazać, co to jest dobre życie. W kazaniach najwyraźniej zabrakło fundamentalnych podstaw, na przykład tego, że uczciwe życie to nie jest środek do celu, a cel sam w sobie.
        • scher Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 08:08
          ewa_mama_jasia napisała:

          > Przypomina mi sie koleżanka. Kiedy syn dorastał, prawiła mu kazania o uczciwym
          > zyciu, dobrej szkole, dobrych stopniach jako podwaliny dobrego życia. Syn
          > podprowadził ją do okna, pokazał apartament w budynku obok, stojące przed
          > budynkiem porsche i powiedział, ze to kolegi z klasy - dilera narkotyków.

          Interesujący wątek dyskusji. Jak sobie radzicie z rosnącym materializmem młodych? Z tym, że utożsamiają posiadanie z dobrym życiem?
          • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 14:07
            Pojęcia nie mam jak sobie radzę, bo moje dzieci absolutnie nie utożsamiają materializmu z dobrym życiemsmile I co więcej nie umiałabym powiedzieć, dlaczego. Może dlatego, że dla nas sprawy materialne nie są szczególnie istotne - ani nieszczególnie lubimy mieć, ani nieszczególnie jesteśmy przekonani do ascezy i walki z materializmem?
    • mama-ola Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 14:24
      Roald Dahl tak ma, niestety. Niby śmieszne, fajne, ale jak się tak wczytać - to wychodzą różne nieprzyjemne sprawy. Na przykład w "Charlie'm i fabryce czekolady" - tam jest niewolnictwo.

      > Nie wiem czego ma się nauczyć z tej książki moja córka.
      Niczego. Niech czyta powierzchownie. I za dużo przy tym nie myśli.
      • astolat Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 15:40
        > > Nie wiem czego ma się nauczyć z tej książki moja córka.
        > Niczego. Niech czyta powierzchownie. I za dużo przy tym nie myśli.

        Yyy sad
      • annubis74 Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 22:13
        > Niczego. Niech czyta powierzchownie. I za dużo przy tym nie myśli.
        skoro ma czytać powierzchownie i jeszcze nie uruchamiać myślenia to szkoda czasu - czytanie służy czemuś zgola przeciwnemu. inaczej to fatalna strata czasu
        • jola_ep Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 07:28
          > czytanie służy czemuś zgola przeciwnemu. inaczej to fatalna strata czasu

          Relaks, odpoczynek, odprężenie po stresującym dniu (w szkole ciągle oceniają), rozwój wyobraźni itd. to strata czasu?
          Czytanie ma różne funkcje, czasem się łączą w jednej książce, ale nie jest to konieczne.
          • annubis74 Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 07:54
            jola_ep napisała:

            > > czytanie służy czemuś zgola przeciwnemu. inaczej to fatalna strata czasu
            >
            > Relaks, odpoczynek, odprężenie po stresującym dniu (w szkole ciągle oceniają),
            > rozwój wyobraźni itd. to strata czasu?
            a przeczytałaś wpis na który odpowiedziałam????
            • jola_ep Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 09:31
              > a przeczytałaś wpis na który odpowiedziałam????

              Tak. Widocznie nie zrozumiałam.

              Proszę o uściślenie: chodzi więc Ci o tę jedną lekturę (warto czytać i myśleć), czy w ogóle?
              Co złego jest w czytaniu powierzchownym, bez uruchamiania myślenia? Dlaczego to strata czasu - bo Matylda jest wartościowa, czy też piszesz ogólnie?
              • mama_kotula Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 10:39
                jola_ep napisała:

                > Co złego jest w czytaniu powierzchownym, bez uruchamiania myślenia? Dlaczego to
                > strata czasu - bo Matylda jest wartościowa, czy też piszesz ogólnie?

                Cięzko mi jest wyobrazić sobie czytanie powierzchowne w przypadku ksiązki, bez myślenia. Da się tak w ogóle? bez żadnej refleksji? choćby refleksji "śmieszne to", "fajnie jest sobie posiedzieć tak w fotelu i poczytać"?

                Powierzchownie to można hm, skanować wzrokiem artykuł w Internecie, celem wyłapania potrzebnych informacji. Beletrystykę chyba jednak trudniej przelecieć bezrefleksyjnie. Ale może się mylę?
                • jola_ep Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 10:45
                  > Cięzko mi jest wyobrazić sobie czytanie powierzchowne w przypadku ksiązki, bez
                  > myślenia. Da się tak w ogóle? bez żadnej refleksji? choćby refleksji "śmieszne
                  > to", "fajnie jest sobie posiedzieć tak w fotelu i poczytać"?

                  Dla mnie to emocje, a nie myślenie.
                  Ja w każdym razie potrafię -> choć najlepiej wychodzi przy odpowiedniej lekturze tongue_out
              • annubis74 Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 15:20
                chodzi mi o każdą lekturę... wykonywanie jakiejkolwiek czynności powierzchownie, bez zaangazowania jest stratą czasu... czytanie powierzchowne bez zaangazowania wyobraźni, myśli jest kompletną stratą czasu. nawet jeśli czytamy - jak napisałaś rekreacyjnie to zazwyczaj żeby lektura nas rozbawiła lub zrelaksowała musimy uruchomić myślenie
                Pisałam ogólnie o czytaniu ale jesli chodzi o Matyldę to uważam że to fantastyczna lektura. nie spotkałam dziecka którego książki Dahla by nie zachwyacały (z dorosłymi jest różnie - jak zreszta najlepiej pokazuje ten wątek)
                • jola_ep Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 20:02
                  W pracy miewam okresy większej i mniejszej intensywności. Także jeśli chodzi o wysiłek umysłowy, koncentrację... Więc dla rozładowania się, odpoczynku, wyluzowania i zrelaksowania lubię czasem coś zrobić bez zaangażowania, powierzchownie. Nawet o zgrozo - całkowicie bezmyślnie smile
                  To się chyba nazywa odpoczynek i nie wydaje mi się czymś złym smile

                  (oczywiście jakieś tam procesy myślowe są uruchomione - ale minimalnie, minimalnie smile )

                  Dla mnie czytanie jest czymś zwyczajnym, więc nie wiem, dlaczego właśnie ono ma w jakiś wyjątkowy sposób wymagać większego zaangażowania?
                  Przecież można czytać na wiele sposobów, nawet tę samą lekturę. Dla przyjemności, odstresowania, odmóżdżenia, albo poszukać tam sensu życia, zachwycić się mądrością, doskonałym żartem.

                  I taką zwyczajność czytania chciałam przekazać moim dzieciakom.
                  • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 20:17
                    Ale całkowita zwyczajność czytania jednak zwykle zakłada jakiś, choćby płytki namysł nad treścią. Nie bardzo sobie wyobrażam czytanie czy oglądanie czegokolwiek z wyłączeniem myślenia, choćby takiego jak "przecież to idiotyzm", albo "śmieszne, ale mało prawdopodobne".
                    • jola_ep Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 22:12
                      > Ale całkowita zwyczajność czytania jednak zwykle zakłada jakiś, choćby płytki n
                      > amysł nad treścią.

                      Właśnie - płytki. Powierzchowny.

                      (oczywiste jest, że zawsze nam jakieś myśli przepływają, ale czasem naprawdę robią to wyjątkowo leniwie... wink )

                      Ale my tu o czytaniu, czy o bezmyślności jako stanie możliwym do osiągnięcia?
                    • mama_kotula Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 08:10
                      verdana napisała:

                      > Ale całkowita zwyczajność czytania jednak zwykle zakłada jakiś, choćby płytki n
                      > amysł nad treścią. Nie bardzo sobie wyobrażam czytanie czy oglądanie czegokolw
                      > iek z wyłączeniem myślenia, choćby takiego jak "przecież to idiotyzm", albo "śm
                      > ieszne, ale mało prawdopodobne".

                      Da się, da wink ja to osiągam wyłącznie w przypadku czytania na głos dziecku tej samej ksiązki po raz piętnasty. Jak najbardziej da się zrobić tak, że słowa z aktorską intonacją płyną z ust, a w głowie przepływaja projekty robótkowe, rachunki za prąd, trasy biegowe czy cokolwiek innego wink.
                      No ale to już tak sobie dywaguję w oderwaniu od głównej myśli tego wątku, bo wszak nie o takie czytanie chodzi wink.
                      • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 13:55
                        A nie, bo to w ogóle nie jest czytanie, tylko czynność mechaniczna. Da się to zrobić również czytając lekturę - ja tak przeczytałam trzy tomy "popiołów", myśląc o czym innym i na zakończenie w ogóle nie byłam w stanie nic o nich powiedzieć. Tylko to zupełnie nie o to chodzi - mam jednak wrażenie, ze da sie czytać nie dywagując nad treścią, ale nie da sie czytać i uważnie i bezmyślnie.
                        A już są książki, których bez myślenia po prostu czytać nie warto.
    • joxanna1 Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 15:06
      Moje dziecko przeczytało w 2 klasie i ta książka ciągle wraca. Uważam ją za wspaniale inspirującą. Ni stąd ni zowąd, pozornie sprawy bez związku, a mojej córce przypomina się ta biedna nauczycielka, albo zwyczaje w domu i tak po swojemu, jak to 8latka zaczyna rozważać (np wczoraj) jak ma się jedzenie przed telewizorem do budowania więzi rodzinnej. Z tą książką radziła sobie z pomysłem, że dorośli mogą być po prostu głupi - doskonała podstawa do wyrobienia sobie odpowiedniego podejścia do autorytetów.

      Mnie to zachwyca, bo widzę jak literatura (to naprawdę jest dobra literatura) potrafi działać na dziecko, otwierać myślenie. Inne książki, nawet ulubiony Harry Potter też są dobre, też pamięta, wraca, ale właśnie Matylda rezonuje.

      Ale prawda jest taka, że nie każda książka na każdego tak samo oddziałuje.
      • morekac Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 17:58
        Cóż, moja prawie-już-osiemnastolatka nadal wspomina Matyldę, czytaną z 10 lat temu. smile
    • astolat Matylda 16.04.14, 15:38
      Przecież nie każda książka dla dzieci musi mieć morał! A jeśli chodzi o cenne rzeczy, które tam można znaleźć, to mówi ona np. o zaletach czytania książek, o biedzie (vide p. Miodek), o wspomnianych więziach rodzinnych czy nieuczciwości (świetny punkt wyjścia do rozmowy), o przemocy, o strasznym nauczycielu...
      • verdana Re: Matylda 16.04.14, 16:01
        O tym, ze dzieciom się nie wierzy, gdy mówią o przemocy, że rodziny bywają różne i nie zawsze więzy krwi sa najlepsze, że nauczyciele nie zawsze mają rację - ale i rodzice nie zawsze ją mają, że czytanie jest ważne, ale czy aż tak ważne jak w książce?, czy wychowanek musi odwdzięczyć sie za trud włożony w jego wychowanie, o problemach dorosłych w pracy, o nierównym traktowaniu dziewczynek i chłopców w rodzinach. Co zdanie, to problem. Bez morału, bo problemy morałów nie mają - tylko zmuszają do myślenia. Tylko nie wszyscy rodzice chcą, aby dzieci myślały - i jak widać, to nie tylko problem z "Matyldy", niestety.
      • mama_kotula Re: Matylda 16.04.14, 16:08
        astolat napisała:

        > Przecież nie każda książka dla dzieci musi mieć morał!

        Wiesz, niektórzy do tego uważają, że wartość rozrywkowa książki to za mało, i w ogóle za takie książki nie warto się brać. Bo ksiązką ma NAUCZYĆ. Albo chociaż przybliżyć WARTOŚCI.
        Najlepiej łopatologicznie. A lektura to już w ogóle, powinna być mądra i umoralniająca.

    • angazetka Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 16:21
      Bo książka nie musi mieć morału podkreślonego czerwonym szlaczkiem, by być rozwijającą (już pomijam, że książka ma też- albo i przede wszystkim - dawać przyjemność). Smutne, że tego nie wiesz. Ale wiesz co? Matylda to wiedziała smile
    • morekac Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 17:15
      A czy książka musi mieć morał sprawiający, by dzieci były grzeczniejsze? Bo chyba o taki ci chodziło...
      Dla mnie to książka o samotności i wyobcowaniu w rodzinie, o byciu odmieńcem wśród teoretycznie bliskich. I tak, również o tym, że rodzice czy inni nie zawsze mają rację, nie zawsze są prawi i szlachetni, że mogą być niesprawiedliwi i krzywdzić swoje dzieci.
      • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 17:46
        I ze można być dobrym dzieckiem niedobrych rodziców.
      • jakw Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 19:42
        morekac napisała:

        > A czy książka musi mieć morał sprawiający, by dzieci były grzeczniejsze?
        Jeśli musi to najwłaściwszy byłby Jachowicz wink
        • annubis74 Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 15:24
          tylko które dziecko zachłyśnie się Jachowiczem?
          • mama_kotula Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 13:57
            annubis74 napisała:

            > tylko które dziecko zachłyśnie się Jachowiczem?

            Moje! ...tyle że ono ma 2,5 roku wink
          • jakw Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 16:04
            annubis74 napisała:

            > tylko które dziecko zachłyśnie się Jachowiczem?
            Zachłyśnie, nie zachłyśnie, ale morały są wink
          • lily-evans01 Re: Matylda - dziwna lektura 21.04.14, 21:44
            Hm, moje dziecko uwielbiało te krwawe historyjki wink.
    • annubis74 Re: Matylda - dziwna lektura 16.04.14, 22:11
      ja uwielbiam Matyldę, akurat jest to książka z nurtu literatury anty-pedagogicznej więc chyba nie znajdziesz tam morału w tradycyjnym ujęciu. To raczej odrobinę przekorna lektura - choć mozna ją czytać też wprost - jako tradycyjny konflikt rodzic-dziecko, jako opowieść o samotności i wyalienowaniu, jako opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca/przyjaźni
      klucze możesz znaleźć rózne - ale ja bym raczej usiadła z córką i zapytała o jej własne odczucia -podoba jej się nie podoba, która postać, za co ja lubi?
      • fogito Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 06:55
        Uwielbiam Dahla za jego słodko gorzki humor. Rewelacyjny pisarz. Mój syn 10 lat przeczytał chyba wszystko co wydano. Syn do egzaminu z angielskiego wybrał sobie 2 lata temu Fantastic Mr. Fox. Nie sądziłam, ze ktoś może go nie lubić uncertain. W jego książkach aż kipi od problemów, które można z dzieckiem omawiać.
        • azjaodkuchni Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 14:21
          MATYLDA nasza ulubiona sprzed kilku lat lektura przy której rozmawialiśmy o głupocie dorosłych i o tym, że czasem adopcja jest lepsza niż życie w toksycznej rodzinie.
          Autorko wątku skoro Matylda książkowa Ci nie podoba to koniecznie obejrzyj film z Danym DeViyo w roli tatusia Matyldy. Dobra zabawa gwarantowana.
          azjaodkuchni.blogspot.sg/
    • joannab-o Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 15:54
      Mśylałam, że przeczytam uczciwie (ponownie) i dopiero się wypowiem, ale nie dam rady, ta lektura obraża mój smak literacki (którego nie uważam za szczegolnie wyrafinowany).
      Parę przykładów:
      "A Matylda była wrażliwa i genialna. Miała umysł tak bystry i uczyła się tak szybko, że jej zdolności powinny być oczywiste nawet dla półinteligentnych rodziców. Jednak państwo Piołunowie byli tak bezmyślni i tak zajęci swoim miałkim życiem, że nie zauważyli niczego niezwykłego u swojej córki."
      "— A jeśli wolno zapytać, to co ci się nie podoba w telewizji? -— zapytał ojciec. Jego głos zrobił się nagle podejrzanie łagodny.
      Matylda wolała nie odpowiadać na to pytanie, więc siedziała bez słowa. Czuła, jak zaczyna się w niej gotować. Wiedziała, że to nieładnie tak nienawidzić rodziców, ale nie mogła się powstrzymać. Przeczytane książki dały jej spojrzenie na życie, jakiego oni nigdy nie będą mieli. Gdyby poznali choć trochę Dickensa lub Kiplinga, może odkryliby, że życie to nie tylko kantowanie ludzi i oglądanie telewizji.
      Nie mogła też znieść ich uwag, że jest bezmyślna i głupia, podczas gdy ona wiedziała, że wcale tak nie jest. Gotowało się w niej i gotowało, a kiedy leżała wieczorem w łóżku, podjęła decyzję. Postanowiła, że jeśli ojciec lub matka będą dla niej dalej tacy niedobrzy, odpowie im tym samym. Jedno lub dwa małe zwycięstwa pomogą jej znieść ich kretynizm i nie pozwolą, by zwariowała."

      Drętwo, kawa na ławę, jedyny środek literacji to ( oj, niewyrafinowany) epitet. Świat czarno - biały, schematyczny, bohaterowie negatywni oczywście brzydcy i głupi.

      "Pan Piołun był niewielkim mężczyzną o wyglądzie szczura: spod cieniutkich, szczurzych wąsików wystawały mu długie, szczurze zęby. Lubił marynarki w jasnokoloro-wą kratę i nosił żółte lub bladozielone krawaty."
      "Pani Piołunowa przeżuwała posiłek nie odrywając oczu od amerykańskiego serialu. Była to dość duża kobieta o włosach ufarbowanych na platynowo, z malutkimi myszowatymi odrostami przy samych cebulkach. Miała ostry makijaż i była obdarzona bardziej niż obfitymi kształtami."

      I nachalne moralizatorstwo do tego.

      Zdecydowanie nie nadaje się to na lekturę, wystarczy czysto formalnych powodów.
      • morekac Re: Matylda - dziwna lektura 17.04.14, 19:34
        Bez wątpienia ludzie mają różne gusta i "Matylda" nie wszystkim musi się podobać, tak samo jak są osoby dostające drgawek na myśl o innych lekturach...
        Z czysto formalnych powodów lekturami nie powinno być całkiem sporo gniotów, a jednak są.
        BTW: przytoczone fragmenty mogą dostarczyć tematu na długie godziny dyskusji.
        • jarkotowa1 Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 12:53
          Matylda jak każda książka (lektura), może się podobać albo nie. Jeden z moich synów zapoznał się z jej treścią w wieku 5 lat (ja mu czytałam). Do dziś ją doskonale pamięta (lat 10). Starszy syn będąc w podstawówce w klasach 1-3 nie lubił czytać. Czytał tylko lektury, bo musiał. Podsunęłam mu w 3 klasie Matyldę. Bardzo mu się spodobała i to był przełom w czytaniu. Dużo o niej rozmawialiśmy. Dzieciaki same podejmowały temat.
          • joannab-o Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 15:53
            jarkotowa1 napisała:

            > Matylda jak każda książka (lektura), może się podobać albo nie.
            No dobrze, ale gust to nie jest rzecz zastana, tylko się kształtuje. I dla mnie to absolutne minimum, żeby lektura (czyli coś, co swoim autorytetem szkoła wskazuje jako wartościowe) przygotowywała do czegoś więcej niż konsumowanie Harlekinów.
            • verdana Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 18:17
              Toteż dając "Matyldę" przygotowuje do czytania książek zmuszających do myślenia.
            • morekac Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 22:56
              To może jakieś zaproponujesz? wink
              Tylko nie zaczynaj od razu od noblistów...
              Lektury w klasach 1-3 powinny słuzyć przede wszystkim rozwijaniu biegłości w czytaniu i zamiłowania do czytania, nie muszą nieść ze sobą od razu podniosłych treści - bo albo są zbyt trudne językowo, albo po prostu dziecko w tym wieku jeszcze tych treści nie pojmie. Wierz mi, są dużo gorsze lektury.
              Niezależnie od wszystkiego , wątkotwórczyni miała problem z tym, że ta niepedagogiczna Matylda jest lekturą, niemniej okazało się, że książka ma jednak całkiem sporo miłośników - i wśród dzieci, i wśród dorosłych...
              Myślę, że więcej niż Sierotka Marysia, która też lekturą bywa.
              • truscaveczka Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 06:49
                Na moich polonistycznych studiach mieliśmy konwersatorium o literaturze dziecięcej i wyszło nam generalnie, że sierotka Marysia jest kompletnie nieodpowiednia dla dzieci, które nie są w stanie wyłapać wszystkich sensów, znaczeń i aluzji, nie rozumieją języka i generalnie nic im ta lektura nie daje. Ze swoimi uczniami też pomijałam tę akurat książkę.
                A Matylda jest znakomita.
                • morekac Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 07:34
                  A "Akademia Pana Kleksa"? Nie pasowała mi i katusze przeżywałam, czytając to dziecku - ale wysziło mi, że nie do końca jest to książka dla dzieci...
              • joannab-o Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 08:24
                A proszę wink Koszmarny Karolek choćby. Problemami można sypać jak z rękawa( i to dotyczącymi większości dzieci), sytuacje i bohaterowie niejednoznaczni - główny może budzić całą gamę uczuć (bardzo pouczające), językowo sprawny, wprowadza konwencję literacką (konwencjonalne użycie epitetu). Itd.

                Dobra, wyjeżdżam na Święta wink

                • morekac Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 09:26
                  A czym się różni Koszmarny Karolek od Piołun Matyldy? wink
                  Matylda też może budzić nader niejednoznaczne uczucia, co ten wątek wykazał. Karolek też pewnie oburzyłby niejednego tatusia czy mamusię. tongue_out
                  Przez Karolka nie byłyśmy w stanie przebrnąć, ale muszę przyznać, że dziecko nie przepadało też za Mikołajkiem (mnie Mikołajek kiedyś śmieszył, teraz już mniej). Starsza twierdziła, że "wszystkie lektury są o jakiś rozwydrzonych chłopakach", co niezupełnie ją bawiło. Matylda z pewnych względów jej pasowała, może lubiła uciśnione bohaterki z elementami marysuenizmu...
                • mama_kotula Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 10:40
                  joannab-o napisała:

                  > A proszę wink Koszmarny Karolek choćby.



                  https://images.wikia.com/cardfight/images/5/50/I-dont-want-to-live-on-this-planet-anymore.png
                • jakw Re: Matylda - dziwna lektura 19.04.14, 16:10
                  joannab-o napisała:

                  > A proszę wink Koszmarny Karolek choćby.
                  A fuj. Młodsza dostała na któreś urodziny. Nie byłyśmy w stanie przebrnąć dalej niż przez kilka pierwszych stron.
    • anika772 Re: Matylda - dziwna lektura 18.04.14, 17:24
      To jedna z moich ulubionych powieści. Uwielbiam tę psychopatyczność Dahla, nie wspominając o kunszcie literackim.
      Czytałam Matyldę moim dziewczynom, podobała im się bardzo, a ile się nagadałyśmy podczas tego!
    • lily-evans01 Re: Matylda - dziwna lektura 21.04.14, 21:42
      Hm, chyba jestem niepedagogiczna, bo przeczytałam "Matyldę" 6,5-latce i widziałyśmy też kapitalny film. Córka podśmiewała się z okropnej rodzinki i można było przy okazji pogadać o "strasznych mieszczanach", dla których "mieć" to cel sam w sobie, tak jak to zresztą dziewczyny piszą niżej. Bardzo podobało jej się też, w jaki sposób Matylda razem z wychowawczynią walczyły przeciw dyrektorce szkoły - bo to jest kapitalna książka o tym, że można i należy walczyć przeciw systemowej przemocy, i że człowiek nie powinien pozwolić, żeby go ogarnął strach. Dahl jest tu zdecydowanie wywrotowy, ale w tym dobrym sensie smile.
      Na szczęście nauczycieli-prawdziwych terrorystów do tej pory moje dziecko spotkało jedynie w książce lub na filme wink.
Pełna wersja