proszę Was serdecznie o rady w spr.4,5 latka

03.04.02, 14:01
Mój 4,5 letni synek nie potrafi przegrywać.Chodzi mi o gry typu warcaby,
chińczyk czy, Kropelki deszczu czy inne w tym rodzaju. Nieźle sobie z nimi
radzi, ale wiadomo że czasami przegrywa- wpada wtedy w furię, rozrzuca pionki
itd..Oczywiście nie chodzi mi o te nieszczęsne gry tylko o sposób reagowania
synka. Synek zawsze musi być 1-szy, zresztą jakąkolwiek zabawę traktuje jako
rywalizację - lepszy contra gorszy. Nie wiem czy jest to taka prawidłowość
rozwojowa, czy taka coś niepokojącego nad czym trzeba popracować. Synek ogólnie
na wszystko reaguje bardzo emocjonalnie - krzykiem , płaczem.Chodzi do
przedszkola gdzie jest lubiany przez kolegów, sam też chętnie tam
uczęszcza.Dziś np . słyszałam przez drzwi przedszkola jak z radością przywitał
się z dziećmi rozmawiali wesoło a potem słyszałam płacz m. o jakąś bzdurę...Ja
jestem dość surowym rodzicem, ostro reaguję na te ataki wściekłości, mąż ma
dużo cierpliwości . Co o tym sądzicie. Jest to dla mnie problem bo nawet nie
można spokojnie zrobić zakupów w supermarkecie, ani iść do znajomych bo synek
zaraz pokazuje swoje fochy, albo płacze,i robi na złość... Czekam na wasze
opinie i doświadczenia..
    • remislanc Re: proszę Was serdecznie o rady w spr.4,5 latka 03.04.02, 14:58
      Mj syn ma teraz 5,5 roku.Lubi wygrywać (jak każdy)i często nawet dajemy mu
      wygrać.Ale również uczymy go przegrywać.Jest wtedy baaaaaaardzo niezadowolony
      ale ogólnie dzielnie znosi porażki.W wieku ok. 4 lat zaczął pokazywać
      swoje "fochy".Np. kiedy prosiliśmy żeby przyszedł ze swojego pokoju do drugiego
      na jedzonko - on mówił twardo NIE i siedział dalej u siebie.Prosiliśmy jeszcze
      kilka razy i dawaliśmy mu spokój.Spokojnie, bez nerwów i krzyku.Efekt - po
      okolo 20-30 minutach "miękł" i powolutku skradał się do nas.Przychodził i było
      po problemie.Był okres, że pokazywał humorek kilka razy dziennie.Z kupowaniem
      zabawek wystarczy, że powiemy że zabawka jest za droga i syn nie nalega.Widok
      dziecka w sklepie które swoim krzykiem zmusza rodziców do spełniania zachcianek
      jest po prostu śmiezny (zwlaszcza jeżeli rodzice ustępują).Widziałem kiedyś
      scenkę w sklepie:dziecko okolo 5 lat usiadło na podłodze i wyje na cały głos że
      coś tam chce.Obok stoi matka i nic.Zupełnie nic.Stoi jak pomnik i
      patrzy.Dziecko po około 10 minutach zmęczyło się , wstało , dało matce rękę i
      grzecznie wyszło ze sklepu.Byłem pełen uznania dla cierpliwości matki.Dlatego
      wydaje mi się, że w takich sytuacjach (bycie pierwszym, sklepowe zachcianki,
      itp.)trzeba być bardzo cierpliwym i to wszystko.Należy wytłumaczyć dziecku
      jeszcze, ze czasami trzeba przegrywać (np. żeby innemu graczowi zrobić
      przyjemność).
      Życząc cierpliwości mocno pozdrawiam.
      • Gość: dasia1 Re: proszę Was serdecznie o rady w spr.4,5 latka IP: *.stat.gov.pl 03.04.02, 15:53
        dzięki ci za rady. Wiesz, ja właśnie daję i dawałam synkowi specjalnie wygrywać
        i obawiam się że to był trochę błąd. Mąż ma inne podejście , grając uczciwie,
        jedynie podpowiadając, i synek po prostu nie był stopniowo przygotowany do
        przegrywania. Obawiam się że jednak to może być taka cecha charakteru, wtedy
        trudne życie czeka mojego symka.. Porażki sa bowiem nieodłącznym elementem
        rzeczywistości.
        Pocieszyłeś mnie jednak , że u Twojego synka to minęło... Pozdrawiam Was obu.
        • Gość: tiny ...to chyba ten wiek :) IP: *.org 05.04.02, 13:47
          witam serdecznie. mój synek - prawie 4 lata, próbuje w
          odobny sposób upraszczać sobie rzeczywistosć. terroryzm
          i awantury na porządku dziennym. staram sie nie
          krzyczeć, szczególnie w miejscach publicznych, bo młody
          ma przecież również swoją godnosć - nieprzyjemnie
          mozemy przecież porozmawiać w domu. z radościa
          zauważyłam, że ostatnio skutkuje krótkie: "kochanie,
          chyba będziemy się gniewać, co?". ostatnio spuchłam z
          dumy, gdy w markecie synek po cięzkich namowach
          "mamooooo kuuuup miiii" odłożył na półke dropsy.
          kobieta przy kasie była osłupiała, a ja podziękowałam
          dziecku za zrozumienie i w nagrodę kupiłam jajko z
          niepsodzianką. radosć była podwójna smile)))) młody był
          dumny, że jest grzeczny (chwalą go i nagradzają) i
          rzeczywiście zachowywał sie jak aniołek przez cała
          drogę do domu.
          pozdrawiam, życzę sukcesów w oswajaniu małych
          indywidualistów (sobie też żczę). tiny
          • dasia1 Re: ...to chyba ten wiek :) 08.04.02, 13:24
            oj, chyba tak. Właśnie koleżanka pożyczyłas mi książkę pt. Rozwój psychiczny
            dziecka w wieku od 0 do 10 lat. czytając inf. dot 4 latków zrozumiałam że to
            taka prawidłowość rozwojowa. Jest tu napisane że dzieci w tym wieku są nie do
            opanowania ruchowo - wrzeszczą , chowają się, uciekają, są też bardzo
            rozchwiane emocjonalnie,i błaznują- wypisz-wymaluj mój synek...uff trocę mi się
            raźniej na duszy zrobiło...pzdr.
Pełna wersja