Dodaj do ulubionych

Współczuję nauczycielkom

03.09.14, 10:26
zwłaszcza pierwszych klas. Sa pod obstrzałem - kazdy najmniejszy bład jest wytykany i rosnie do rangi przestępstwa. "Stary pedagog" czy młoda dziewczyna, 3 sekundy więcej poświęciła dziewczynce a nie mojemu dziecku, skrzywiła się, za jaskrawo/za smutno ubrana, nie panuje nad 25 krzyczącymi naraz dziecmi=nie ma kwalifikacji, za mało sie usmiecha, ma za mało cierpliwości=nie ma anielskiej cierpliwości i nie poswięca każdemu dziecku tyle samo czasu co mama, czasem czegos wymaga. No i oczywiście nauczycielka ponosi wine za wszystkie niedociągnięcia dyrekcji, oświaty, systemu szkolnego i Pana Boga. Nauczycielka musi miec zawsze dla rodzicow cza ( nawet po pracy, bo przeciez qźwa ma aż 3 miesiace urlopu więc niech zostanie po lekcjach). Nauczycielka jest wredna, bo nie zauważa genialności dzieci, co więcej widzi niedociągnięcia, braki - także w wychowaniu, zaniedbania. A jesli z dzieckiem jest coś nie tak to taka babę nalezy ominąć. Nie ma co rozmawiac od razu do dyrektora a jeszcze lepiej kuratorium czy ministerstwa.
Poznajecie siebie? To część z mam , nie wszystkie rzecz jasna, których dzieci zaczynają szkolna edukację.
Nie ma idealnych nauczycieli tak jak nie ma idealnych ludzi. Każdemu zdarzają sie podknięcia, każdy może mieć gorszy dzień ( problemy rodzinne, chore dziecko, bolesna miesiączka czy konflikt z mężem). Nie powinno sie tego przenosić do pracy, ale człowiek nie jest maszyna. Ma emocje.
Oczywście sa nauczyciele ( sama znam co najmniej 10 takich), których noga nie powinna stanąć w szkole, ale są setki normalnych, dobrych lub bardzo dobrych atakowanych przez rozhisteryzowanych rodziców.
Byłam w Radach Rodziców. Czytałam pisma kierowane do nas i do Dyrekcji, słyszałam zgłaszane pretensje- czytam szkolne fora. Absurd goni absurd i z rzeczy normalnych robi sie wielką aferę. A co ciekawsze im dziioecko bardziej zaawansowane w szkolnej edukacji tym histeria rodziców maleje. A szkoła stoi w miejscu.
Obserwuj wątek
    • jotde3 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 10:58
      jest jak piszesz tyle że mnie to nie dziwi , tak jak nauczyciele maja emocje które rozumiem tak i rodzice je mają a dzieci są bardzo wazne i tak jak nauczyciele popełniają błędy w postępowaniu tak i rodzice .
    • dixi Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 11:19
      ja mam odwrotnie, im wyżej w hierarchii szkolnej tym więcej mam zastrzeżeń. Najwięcej empatii mam do mlodych wychowawców, kucharek i woźnej, najwięcej błędów widze u organu prowadzącego, ministry i episkopatu.
    • annubis74 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 11:32
      Słusznie współczujesz.
      Ale prawda lezy po środku. Istnieją roszczeniowi rodzice, którzy maja pretensje o każdą sytuacje, każde słowo, wymagając dla swojego dziecka określonych przywilejów, zapominajac ze dziecko funkcjonuje w jakiejś wiekszej społęczności. Poza tym część rodziców jest sfrustrowana cała tą reformą, ma świadomość pewnego edukacyjnego oszustwa i akurat osobą która "zbiera" te wszystkie negatywne emocje jest nauczyciel.
      Nauczyciele są różni - na to czy bardziej czy mnie mili niespecjalnie ma się wpływ. To, ze mają swoje emocje - to inna kwestia. Ale te emocje, gorsze dni itp. nie powinny mieć jakiegoś kolosolnego wpływu na naszą pracę - piszę naszą - bo sama jestem nauczycielem
    • ania-pat1 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 11:35
      Racja, ale - pierwsza klasa jest kluczowa, od niej często zależy późniejsze nastawienie dzieci do szkoły, nabywania wiedzy, od niej zależy czy dzieci nauczą się współpracować, czy nie będą np. dręczyć kolegów, czy pomogą słabszemu. Po lekcjach jest jeszcze w godzinach pracy - sorry - weź ustawę i przeczytaj - czas pracy nauczyciela to nie jest wyłącznie czas prowadzenia lekcji. Dlatego sumuje się na pelny etat, czyli nauczyciel, który przychodzi odbębnia lekcje i zwiewa - mając dodatkowo wspomniany urlop - zwyczajnie okrada państwo - czyli rodziców- bo oni finansują go z podatków.
      I tak jeśli nie da się porozumieć z nauczycielem należy zgłosić sprawę dyrekcji lub wyżej - czasy gdy lekarze, nauczyciele, urzędnicy byli bogami - minęły bezpowrotnie i całe szczęście. A jakość obroni się sama - w każdej szkole są świetni nauczyciele - wiadomo jeśli skarży się jeden rodzic to to śmiech na sali, jeśli pół klasy - jest coś na rzeczy i warto się temu przyjrzeć.
      Zrobić ankietę, zagłosować, porozmawiać - w ramach czasu zagwarantowanego w godzinach pracy nauczyciela - przypomnijmy nie tych na lekcji. Chyba, że państwo wierzą, ze pełny etat nauczycielski to 25 godzin. Nie. Są godziny na dokształcanie, na kontakt z rodzicami na nowatorskie pomysły - etat godzinowo to etat - jeśli nauczyciel ma codziennie 7 lekcji wtedy mógłby zmykać cichaczem...
      • anestezjolog72 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 16:03
        Każda klasa w jakims stopniu jest kluczowa- i pierwsza, i czwarta i szósta, i I gimazjalna i III gimnazjalna i I licealna i maturalna. W każdej jest coś ważnego, wyjatkowego.
        Dręczenie kolegów - jak najbardziej naganne tyle, że niektóre cechy wynosi się z domu. I zachowania równiez.
        Tak, nauczyciel ma 25 ( chyba) godzin przy tablicy a reszte na inne czynności - dokształcanie itd tylko co z tego wynika? Jak ma w czsie 3 lekcji jednoczesnie zająć się dziecmi, które juz i natychmiast mają swoje różne potrzeby? Dzieci, które wszystko muszą miec natychmiast, bo nie potrafią czekac. A do tego utwierdzane są w tym przekonaniu przez rodziców.
        Bardzo byłoby dobrze, zeby nauczyciele mieli karty pracy. 1 wycieczka - czyli praca 24/24 przez kilka dni w tygodniu powoduje, ze drastycznie zmniejsza sie ilość godzin, które nauczyciel zalega. A jak wyglada praca na wycieczce miałam okazje sie przekonać. Byłam dwa razy i nigdy więcej.
        Jesli nie da się porozumieć z nauczycielem..........ok, ale często rodzice nawet nie próbują, od razu uderzają w najwyższe struny.
        Ankieta - wspaniale, tylko jeden rodzic chce, żeby np. był balet, drugi język chiński, trzeci matematyka, czwarty nie daj Boże matematyka, piaty kółko szachowe itd. Na 25 uczniów 23 pomysły- każdy najwazniejszy.
    • ewa_mama_jasia Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 12:45
      Ja się nie wtrącam w pracę nauczycielki, dopóki nie przegina. A nawet jeśli przegina odrobinę moim zdaniem, też trzymam język za zębami. Natomiast czasami trzeba dać znać, co się myśli jako rodzic. Przyjmuję zdanie nauczycielki, jeśli mówi, że "ma swoje metody". Nie reaguję (do czasu) na nadmierne negowanie zachowania mojego syna. Nie wymagam indywidualnego podejścia do jego wiedzy i zainteresowań. Nie czepiam się, jeśli dostaje po 2 - 3 uwagi dziennie typu "brak linijki", "wkłada linijkę we włosy", "odrabia lekcje w szkole". Ale jeśli wzywa mnie (tak, wzywa, nawet nie zaprasza) na rozmowę w trybie pilnym, w godzinach mojej pracy a temat rozmowy wzięty z d... i można go omówić np. po zebraniu z rodzicami, które będzie za 2 dni, to szlag mnie trafia. Np. rehabilitacja została potraktowana jako fanaberyczne zajęcie pozaszkolne. Zarzut, że dziecko wie więcej niż inne - tzn. że za dużo z nim rozmawiam, o zbyt poważnych sprawach, jeśli syn chce się wypowiedzieć publicznie na jakiś temat, ona musi przedtem zrobić wprowadzenie dla klasy, żeby dzieci wiedziały, o czym on będzie mówił. Żądanie przyniesienia opinii z ppp, bo podejrzewa nadpobudliwość, dysleksję i kilka innych rzeczy. W momencie, kiedy przyniosłam opinię (mimo iż nie musiałam) i wynikało z niej, ze syn ma wysoki poziom inteligencji, wyższy niż przeciętny, ogromną wiedze i zalecenie rozszerzania przez nauczycieli jego wiedzy (np. za pomocą puszczenia na lekcje przedmiotowe z wyższym rocznikiem albo robienie z nim dodatkowych rzeczy), opinia została przyjęta i słuch o niej zaginął.
      I tak mniej więcej raz do roku się spotykamy, ja sama a nauczycielka w obstawie psychologa, dyrektorki itp., wywlekamy sobie wszystkie żale, a potem przez rok jest zawieszenie broni.
      --
      Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • anestezjolog72 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 16:10
        Sama miałam zaświadczenie o dysleksji ( zostałam wysłana z synem na badania i pani psycholog mu takie zaświadczenie wystawiła) i przeciętnej inteligencji syna w podstawówce. W gimnazjum był problem, bo w tej samej poradni psychologiczno-pedagogicznej syn stanął przed obliczem pani psycholog w celu otrzymania zaświadczenia, ze nadaje się do tego, aby wziąć udział w indywidualnym programie nauczania przedmiotów ścisłych. I opinia nr 1 nijak się miała do opinii nr 2. Dzieci są rózne, róznie reaguja, w róznym momencie dojrzewają.
      • marcin.slawski Re: Współczuję nauczycielkom 05.09.14, 01:04
        CytatZarzut, że dziecko wie więcej niż inne - tzn. że za dużo z nim rozmawiam, o zbyt poważnych sprawach, jeśli syn chce się wypowiedzieć publicznie na jakiś temat, ona musi przedtem zrobić wprowadzenie dla klasy, żeby dzieci wiedziały, o czym on będzie mówił. Żądanie przyniesienia opinii z ppp, bo podejrzewa nadpobudliwość, dysleksję i kilka innych rzeczy.
        Uśmiałem się smile
        Ale widać, że Jasiek musiał zagiąć Panią w jakiś kwestiach i to chyba zabolało wink
        Erudycja Jasia, jego sposób myślenia i wypowiedzi... To czysta przyjemność dla wychowawcy smile
        Wprowadzenie chyba dotyczy wychowawczyni, aby była w stanie wychwycić wszelkie "zagrożenia" wink
        • ewa_mama_jasia Re: Współczuję nauczycielkom 05.09.14, 08:53
          > Wprowadzenie chyba dotyczy wychowawczyni, aby była w stanie wychwycić wszelkie
          > "zagrożenia" wink

          Pewnie tak smile Tematy które znalazły się na cenzurowanym to np. "bimbrownicy" jako przykład słowa z "ni". "Konie" pewnie przeszłyby bez bólu smile Kibole jako przykład niewłaściwego kibicowania (reminiscencje spaceru przez Warszawę przed meczem Polska - Rosja). Marsz Wolnych Konopi, obok którego kiedyś przechodzilismy...... I takie tam.....

          No cóż, to jest chyba dobra nauczycielka, chwalą ją w szkole. Tylko na moje oko bardziej do grzecznych dziewczynek, a nie do energicznych chłopców. No i woli robić wszystko od linijki do linijki, bez kreatywnych wtrętów.
          Denerwuje mnie wąskie patrzenie u nauczycielki syna - lekcje należy odrobić przed wszystkim innym, nieważne że to "wszystko inne" to rehabilitacja narzucona przez ortopedę. Że lekcji nie nalezy odrabiać w świetlicy, bo tam jest ścisk i hałas, a ona zwraca uwagę na pismo. I że dzieci powinny lekcje robić w domu, gdzie mają spokój i cisze. Tego, że często siedzą w świetlicy do 17tej czy 17.30 i w domu sa po 18tej albo i później, nie bierze pod uwagę. Ale jeszcze tylko rok, przeżyjemy smile I ja, i Jasiek smile

          --
          Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
    • alin9 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 16:44
      Mogę to samo napisać o niektórych nauczycielach.Zadać pytanie poznajecie siebie?Prosty przykład emocji jednodniowych z reala.Nauczyciel bije książką po głowie.Ja wredna matka zareagowałam.Nie cierpię chamstwa w żadnej grupie zawodowej!
    • klubgogo Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 17:36
      Ja mam wprawdzie dziecko w zerówce, ale zastanawiam się czy kiedykolwiek będzie mi jeszcze dane spotkac nauczycielke mojego dziecka - pracuje od 8 do 13, ja odprowadzam córkę o 7.40, odbieram o 16., więc jej już nie ma. Nie wiem jak rodzice to robią, że są o każdej porzed dnia w szkole, nie wiem.
      • anestezjolog72 Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 20:28
        Jeżeli nauczycielka ma godziny pracy w szkole od 8.00 do 13.00 to niby dlaczego ma byc w niej do 16.00? Po 13.00 byc może jest na kursach doszkalających, byc może ma w tej szkole tylko kawałek etatu? Byc może przygotowuje sie do lekcji w bibliotece? Jedni rodzice są o każdej porze dnia w szkole, inni nie. My mielismy wolne po dyżurze i odbieralismy dziecko. Tez interesujące, że tatus był o 13,00 w szkole , prawda? Tylko tatus pracował cały poprzedni dzień, noc i do 10.00 następnego dnia.
        • klubgogo Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 21:55
          Ale ja nie roszczę sobie by ona była w szkole do 16. Pracuje do 13 - ok. Ubolewam tylko, że z powodu moich godzin pracy, nie będzie mi dane spotkać się z nią w innym trybie niż zebranie czy dzień otwarty.
          • frestre Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 15:48
            dokładnie....mam te same wątpliwości - kiedy mam wymienić uwagi, dopytać o coś?
            syna w I kl. prowadzę na 7.30 - odbieram ok 16.30 sad ze świetlicy....


            --
            Nie mów o sobie źle....inni zrobia to znacznie lepiej wink
        • alin9 Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 16:43
          Jeżeli nauczycielka ma godziny pracy w szkole od 8.00 do 13.00 to niby dlaczego
          > ma byc w niej do 16.00?
          Typowa nauczycielska logika.Rodzicu dostosuj się do mnie biednego nauczyciela.Ty i tak nie Wiesz co to praca i życie.Ja za to wiemsmileMnie się należysmile
                • jakw Re: Współczuję nauczycielkom 06.09.14, 02:04
                  anestezjolog72 napisała:

                  > "Zwykle"- ten koło mnie jest czynny do 17.00 i..........czy mam wyciągac z tego
                  > jakieś wnioski. Podałam przykład.
                  Ten oddział koło ciebie należy do jakiegoś banku, który ma inne oddziały. Inne oddziały mogą być czynne dłużej. I w dzisiejszych czasach banki mają systemy centralne - to co chcesz załatwić w jednym oddziale , możesz załatwić też w drugim.

                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • jakw Re: Współczuję nauczycielkom 06.09.14, 02:01
              anestezjolog72 napisała:

              > Problem tkwi w tym, ze nie jestem nauczycielką. Nie jestem, nie byłam, nie miał
              > am takich zapędów.
              > Czy jeśli bank jest czynny od 8.00 do 16.00 a człowiek pracuje w tych samych go
              > dzinach to...............No właśnie co?
              Niektóre oddziały banku , w którym mam konto są czynne w soboty, niektóre oddziały dłużej w tygodniu. I na dokładkę mam bardzo niewielką potrzebę chodzenia do banku - mam dostęp przez internet i telefon.
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • jakw Re: Współczuję nauczycielkom 06.09.14, 02:07
          anestezjolog72 napisała:

          > Jeżeli nauczycielka ma godziny pracy w szkole od 8.00 do 13.00 to niby dlaczego
          > ma byc w niej do 16.00? Po 13.00 byc może jest na kursach doszkalających, byc
          > może ma w tej szkole tylko kawałek etatu?
          Nauczania początkowego nie da się opędzić kawałkiem etatu.



          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • pustadyskietka Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 19:03
      Ja czasem (oczywiscie nie calkiem na serio) wspominm stare dobre lata, gdy dziesko nie bylo pepkiem swiata. Nasi rodzice nie czepiali sie niczego w szkole, gdy moi bracia mieliy problemy w nauce ze zwyklego lenistwa to byl szlaban na wyjscie na boisko czy na rower az oceny beda poprawione. Poza tym bylo obojetne kiedy i zkim sie bili w szloke czy trampki byly totalnie rozszarpane, albo zachowywali sie niehlujnie. Pani powiedziala ze jest tak czy owak i koniec.
      Co robili po szkole to byla ich sprawa, wracali do domu (przedewszytkim na jesien) wypaprani z blota, z woda w kaloszach lub podbitym okiem albo dziura w kolanach, no to tak chodzili potem pól roku na podwurku. smile Do szkoly byly co prawda czaste rzeczy, ale jezeli gumowce po eskapadach podworkowych jeszcze mokre byly, to chodzili w mokrych, albo w rozdartych trampkach.
      Nie wiem czy tylko ja mam takie wrazenie ze wczesniej wszystko balo jakos tak mniej skomplikowane. Nauczycielka nie czepiala sie przewaznie w nic, pilnowala materialu który uczyla i koniec. smile
    • zofijkamyjka Re: Współczuję nauczycielkom 03.09.14, 19:08
      nie współczuję wcale. W każdym innym zawodzie jesteś oceniany przez klientów i musisz sie starać. Nauczycielii nikt w zasadzie nie ocenia. A jak trudno takiego z roboty wyrzucić! Moja znajoma z innymi rodzicami próbowali wyrzucić beznadziejna nauczycielkę i naprawde nie było to proste.
      --
      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
    • iwoniaw Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 09:35
      CytatOczywście sa nauczyciele ( sama znam co najmniej 10 takich), których noga nie p
      > owinna stanąć w szkole, ale są setki normalnych, dobrych lub bardzo dobrych


      To oczywiście prawda. Z tym, że pierwsza grupa to często ci, których broni osławiona Karta i związki zawodowe, co daje w mediach obraz jaki daje, więc i odbiór społeczny całej grupy jest tak niesprawiedliwy, jak ciężko wypracowany przez lata (i nie przez rodziców/opinię publiczną bynajmniej).
      Ja nie mam wymogów, że "nauczyciel ma mieć zawsze czas dla rodzica", ale cenię sobie i uważam, że powinno to być rozwiązanie systemowe, iż w szkole moich dzieci wszyscy (!) nauczyciele mają raz w tygodniu godzinę dyżuru dla rodziców. I nie jest to pora między 9.30 a 11.00, lecz po 17.00, gdy jest w stanie dotrzeć do szkoły bez konieczności brania urlopu rodzic normalnie pracujący. Zwróć uwagę, że mówimy o JEDNEJ GODZINIE w tygodniu - mając możliwość rozmowy z nauczycielem w takiej porze i normalnych warunkach (cisza, osobne pomieszczenie, nie zgiełk przerwy na korytarzu) rodzic jest mniej wyrywny do komentowania, iż nauczyciel "do 11.00 pracuje i do domu" niż taki, którego jedyną szansą na zamienienie słowa z tym nauczycielem (zniecierpliwionym i na zegarek spoglądającym) jest dopadnięcie go o wspomnianej 11.00, gdy wychodzi ze szkoły (a rodzic urwał się z roboty i traktowany jest jak namolny petent). I tak jest z wieloma kwestiami - różne problemy można rozwiązać zmieniając wyłącznie podejście i organizację; jak pisałam wyżej - co wymaga nakładów finansowych (których brak tu i tam), to wymaga, ale nie wszystko. Jeśli komuś (dyrekcji? nauczycielowi?) nie chce się zmienić tego, co dałoby się bez milionów dodatkowych funduszy, to trudno, aby rodzice siedzieli cicho i pozwalali się traktować jak dodatkowy komplet uczniów, którzy mają słuchać i wykonywać, w dodatku uczniów upośledzonych i ubezwłasnowolnionych. Ludzie są coraz bardziej świadomi pewnych spraw i praw, mają wymagania - i bardzo dobrze, uważam. Nawet, jeśli niekiedy przesadzają, to jest to koszt wart tych zmian na lepsze, które dzięki "wymaganiom" jednak się - powoli bo powoli - dokonują w dzisiejszych szkołach.



      --
      "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
      • anestezjolog72 Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 12:56
        Nie twierdzę, że nauczyciel nie powinien miec dyżurów w godzinach dostepnych dla rodziców. Powinien! I ja w dalszym ciągu bedę obstawiała przy swoim, ze współczuję nauczycielom. Wyobraź sobie, że nauczyciel ma dyżur od 17.00 do 18.00 Dyzur ustalony, wynikający z "siatki" godzin itd. Oznacza to, ze o 18.00 nauczyciel ma prawo wyjść z pracy a tu w kolejce jeszcze 3 osoby, po jedna mama miała 50 punktową liste pretensji i żalów- dlaczego jej córka siedzi koło Kazika, który jest niegrzeczny, dlaczego firanki są w kotki to rozprasza dzieci, dlaczego pani jej nie pochwaliła, dlaczego nie gra głównej roli w przedstawieniu itd. Pretensje autentyczne. Odpowiedź na te pytania zajmuja nauczycielce więcej niz godzinę. Awanturują się rodzice czekający w kolejce, pani jest niezadowolona, ze nauczycielka poświęciła jej tylko 55 minut ( ma byc na dyżurze godzinę!), nauczycielka chce wyjść do domu po pracy ( nikt jej nie zapłaci za siedzenie do 20.00) w domu własne dzieci, rodzice, mąż.
        Tak, wiem magiczne słowo "powołanie". Szafowane bardzo często wobec przedstawicieli róznych profesji. I jakiekolwiek rozwiżananie by tu nie zostało wprowadzone- współczuje nauczycielom. Co nie oznacza, zeby nie wprowadzać chocby wspomnianych dyżurów.
        P.S. Informacja, ze na jedno dziecko jest 10,15,20 minut jest bez sensu. Rodzice, którzy dorwą nauczyciela mają takie informacje gdzieś. Oni przeciez wymagają, oni wyszli z biura, im sie nalezy.
        • isabe Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 13:36
          przepraszam ale jak ekspedientka o 17:55 ma iluś klientów w sklepie, czy lekarz w przychodni to tez ich obsługuje i zostaje dłużej. Poza tym zwłaszcza w pierwszych klasach chyba warto porozmawiać, poznać dzieci, żeby łatwiej było rozwiązywać konflikty i problemy. Jak chcesz sprowadzić rolę nauczyciela to tego, że przychodzę na 8 wychodzę o tej i o tej godzinie i mam wszystko gdzieś to może taka osoba właśnie minęła się z powołaniem. Nikt nie każe nauczycielowi siedzieć godzinami z rodzicami, praca nad asertywnością tez jest wskazana, ale jak jest konieczność to po prostu trzeba. Z doświadczenia również wiem , ze zwykle tylko na pierwszych kilku konsultacjach jest wielu rodziców , bo to początek a potem tłumy nie drepczą i nie wylewają żali tylko rodzice jak naprawdę jest jakiś problem to idą.
        • alin9 Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 16:52
          Ja odpowiem na przykładzie konserwatora maszyn.Nauczyciele,któremu tak współczujesz,o sztywnej godzinie do domu.Mój znajomy w w/w branży siedzi (nie raz w tygodniu godzinę).Musi usunąć awarię maszyn.Pracuje w różnych godzinach i nie płacze na forum.Nie chroni go karta nauczyciela ani inne przywileje.No i nie ma tyle wolnego co biedni nauczyciele.
        • hankam Re: Współczuję nauczycielkom 05.09.14, 09:19
          Tak się czasem zdarza, jeśli jednak nauczyciel wie, że czeka na niego kilka innych osób, to powinien umieć opanować nawrażliwą mamuśkę z nadmiarem czasu. Może też wprowadzić umawianie telefoniczne - jeśli ktoś jest nieumówiony, musi się liczyć z tym, że nie będzie dla niego czasu.

          Ach, jak pięknie geograf okiełznał rodziców trzeciej klasy gimnazjum , którzy zorganizowali specjalne spotkanie z nim (oraz dwójką innych nauczycieli), bo inne klasy były o dwie czy trzy lekcje do przodu (a przecież od tego zależy cała przyszłość dzieciaczków). Nawet na sekundę nie wypuścił sytuacji z rąk, spotkanie trwało 15 minut.
          --
          Taki prezent dostałam
        • jakw Re: Współczuję nauczycielkom 06.09.14, 01:55
          anestezjolog72 napisała:

          > Wyobraź sobie, że nauczyciel ma dyżur od 17.00 do 18.00 Dyz
          > ur ustalony, wynikający z "siatki" godzin itd. Oznacza to, ze o 18.00 nauczycie
          > l ma prawo wyjść z pracy a tu w kolejce jeszcze 3 osoby, po jedna mama miała 50
          > punktową liste pretensji i żalów
          W szkole młodszej na dni otwarte są zapisy - na jednego rodzica przeznaczone jest bodaj 15 minut. Gdyby takie dyżury były trochę częściej niż 2 razy w semestrze (np. raz na tydzień/dwa) to może nie byłoby aż takich kolejek a rodzic spokojnie mógłby pogadać. A pani od 50-punktowej listy przychodziłaby co tydzień z 3-ma problemami.Zresztą akurat osoby, które dręczą nauczycieli 55 minutami pierdółek to zazwyczaj nie mają innych problemów na głowie i są skłonne łapać nauczyciela w samo południe.
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • isabe Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 13:29
      widzisz a ja z własnego doświadczenia wiem, że jak się nie będzie interesowało i ingerowało w nieprawidłowości w młodszych klasach to szkoła może delikatnie mówiąc okazać się nieodpowiedzialna. Np. we własnym zakresie " rozwiązać" problem pobicia 7 latka przez innego starszego ucznia, czy usadzić 7 letnie dzieci bokiem do tablicy tak że połowa klasy będzie przez cały rok siedzieć " w skręcie" bo nie poprzestawiają mebli no bo przykręcili je już do podłogi. Nie krytykuj tak rodziców, opisujesz jakieś skrajności momentami, ale akurat problem z np. siedzeniem obok kogoś kto dokucza, itd to według mnie nie jest błachostka. Dzieci są różne i się różnie socjalizują i czasami cos co dla jednego nie jest problemem , dla drugiego może być bardzo dużym.. Oni spędzają masę czasu w salach.
      • azja001 Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 14:10
        Nie ma nic gorszego niz rodzice wp...jący się w pracę nauczycieli. Czy wam też w waszych pracach ktos tak dyszy nad głową? Jak czulibyście się gdyby ktoś z góry wam nie ufał i ciągle kontrolował. Trochę zaufania do nauczycieli, oni raczej wiedzą co robią.
        • isabe Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 14:23
          no takie życie. W pracy szefowie się czepiają , albo klienci mają jakieś pretensje. Witaj w życiu dorosłych. Szkoła to instytucja a my i nasze dzieci jesteśmy klientami.I tak jak od lekarza oczekują fachowej pracy i zaangażowania tak samo od nauczyciela , a u mnie w pracy klienci wymagają tego ode mnie. Witamy w normalnym dorosłym życiu.
          • iwoniaw 10/10 04.09.14, 15:05
            Naprawdę nie wiem, skąd w wielu (nie wszystkich, wiem) nauczycielach przekonanie, że ludzie w innych zawodach nie są oceniani, nikt im "nie dyszy nad głową", nie ma klientów trudnych ani interesantów podnoszących ciśnienie. Otóż owszem, są to normalne elementy pracy na niemal każdym stanowisku, w dodatku na ogół trzeba codziennie pracować 8h cięgiem, kontrole nie są zapowiadane z wyprzedzeniem (jak, nie przymierzając, hospitacje na lekcji, które dyrektor musi zapowiedzieć wcześniej!) i nie ma Karty chroniącej przed zwolnieniem, ot, szef w normalnej firmie może uznać, że mu się współpraca z kimś nie układa, a jeśli na kogoś są ciągłe skargi od klientów, to już w ogóle nie ma o czym mówić...

            --
            "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
          • paniusiapobuleczki Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 21:10
            "Szkoła to instytucja a my i nasze dzieci jesteśmy klientami".
            No właśnie, że nie. To jest od początku błędne założenie! Ponieważ edukacja jest obowiązkowa dziecko chodząc do szkoły wypełnia swój obywatelski obowiązek. Za edukację dzieci odpowiedzialni są zarówno rodzice i nauczyciele, stwarzając im odpowiednie warunki do uczenia się. Obowiązkiem nauczyciela jest przekazać, to co spece uznali za stosowne w podstawie programowej, nauczyć dzieci współpracy i współżycia społecznego w grupie, wreszcie nauczyć jak samodzielnie zdobywać wiedzę. Rodzie mogą przekazywać dzieciom wiedzę jaką uznają za stosowną, powinni też pomóc im się samodzielnie uczyć i powinni wspierać szkołę w ich działaniach. To jest WSPÓŁPRACA, a nie stosunek klient- wykonawca.
            • scher To bardzo charakterystyczne 05.09.14, 07:00
              paniusiapobuleczki napisała:

              > Obowiązkiem nauczyciela jest przekazać, to co spece uznali za
              > stosowne w podstawie programowej, nauczyć dzieci współpracy
              > i współżycia społecznego w grupie, wreszcie nauczyć jak
              > samodzielnie zdobywać wiedzę.

              To bardzo charakterystyczne, że nie używasz słowa "wiedza", że obowiązkiem nauczycieli jest przekazać dziecku wiedzę.

              W zamian jako rodzice otrzymujemy to charakterystyczne postmodernistyczne pierdu-pierdu o uczeniu "współpracy", "życia w grupie", "samodzielnego uczenia się" itp.

              Skutek tego taki, że dzisiejsze szkoły kończą po prostu niedouczone głąby z cechami osobowości predestynującymi co najwyżej do pracy przy taśmie i wykonywania poleceń aktualnie rządzących, a uczniowie nawet najzdolniejsi de facto otrzymują świadectwo wykazania się złudzeniami i nieuzasadnionym zadowoleniem z własnych dokonań.

              Jakże daleko odeszliśmy od ideałów nauczania klasycznego...

              --
              Ne puero gladium!
              • paniusiapobuleczki Re: To bardzo charakterystyczne 05.09.14, 08:14
                Podstawa programowa to też "wiedza" tylko w jakiś tam sposób ograniczona i ujednolicona. Rodzice zaś mogą przekazywać na temat tego co im się żywnie podoba, jeden o mrówkach i owadach , innych o żaglówkach , a jeszcze inny o rodzajach trunków (tu: ironia!).

                Ale o co chodzi z tym postmodernistycznym pierdu pierdu? W szkole jest miejsce i na wspólpracę (wspólnie robimy ćwczenie, pomagamy sobie, jesteśmy oceniani jako zespół) i naukę indywidualną czyli wbicie sobie do głowy odpowiedniej partii wiedzy (tak, aby później radzić sobie na studiach). Relacja klient-usługodawca naprawdę tu nie działa. Mówię ci to i jako nauczycielka i jako matka. Poza tym- głąby ze szkół wychodziły zawsze.
                • scher Re: To bardzo charakterystyczne 05.09.14, 11:29
                  paniusiapobuleczki napisała:

                  > Podstawa programowa to też "wiedza" tylko w jakiś tam sposób ograniczona

                  No i o to chodzi. Szkoła zrobiła się pod względem treści nauczania mocno ograniczona, skutkiem czego "produkuje" ludzi o ograniczonych horyzontach.

                  > Ale o co chodzi z tym postmodernistycznym pierdu pierdu?

                  Że ideały nauczania klasycznego zostały w oświatowej hierarchii wartości odsunięte na sam koniec. Ważniejsza 'współpraca', 'asertywność', 'inteligencja emocjonalna' (to jest to postmodernistyczne pierdu-pierdu) niż 'mądrość', 'wiedza', 'erudycja', 'ogłada', 'kindersztuba'...

                  > głąby ze szkół wychodziły zawsze.

                  Ale nie z czerwonymi paskami na świadectwach.

                  --
                  Ne puero gladium!
                  • paniusiapobuleczki Re: To bardzo charakterystyczne 05.09.14, 18:30
                    Scher, ale nie o treści nauczania jest ten wątek tylko o relacjach między rodzicami i nauczycielami. Zjeżyły cię użyte przeze mnie określenia. Zapewniam cię, że to wierzchołek góry lodowej. To, czego musimy wysłuchiwać na radach, czytać i pisać tworząc bzdurne dokumenty przyprawia nas o mdłości, taki właśnie postmodernistycznymi pierdami musimy się posługiwać.
                    Co do ograniczonej wiedzy przekazywanej w szkole- piszę z pozycji osoby uczącej i mającej dzieci w bardzo dobrych liceach. Wydaje mi się, że wiedza nie jest az taka wąska. Teraz każdy etap kształcenia (czyli po ludzku szkoła podstawowa, gimnazjum etc) powinna przygotować do tego, aby uczeń radził sobie na kolejnym poziomie i ja uważam, ze liceum (tak do 20-25 miejsca w rankingu) przygotowuje na porządne, państwowe studia. Uczniowie oczywiście muszą włożyć dużo własnej pracy- czyli po ludzku dużo się uczyć, żeby ten cel osiągnąć. Ale w dzisiejszych czasach szkoła nie uczy już wszystkiego. Dzieci zdobywają wiedzę oglądając choćby Discovery (przepraszam za truizm, ale tak jest). Myślę, że nauczycielom byłoby łatwiej gdyby mieli przekazywać głównie wiedzę bez tych pierdów wokół, ale to se ne wrati. W mojej szkole dostanie świadectwa z paskiem prawie graniczy z cudem, w szkole w której bywam na maturach (tak ok 50 m-ce w rankingu) kiedyś pół klasy miało. Tylko co z tego, jeżeli podostawali się na studia to typu Wyższa szkoła gotowania na gazie. Ponieważ uczę języka obcego u mnie te wszystkie współprace, prace w grupie, projekty itd. są od dawna uznanymi metodami nauczania. Zauważam natomiast, że dzieci często chowane są na egoistów i egocentryków i taka praca w grupie może je czegoś nauczyć, o ile rodzice się nie przyczepią, ze ich dziubdziuś został skrzywdzony. Nauczanie kindersztuby to śmiech na sali w czasach kiedy wszyscy mówią "jaka pani profesor w liceum, a co ona ma profesora?" Zwrócenie uwagi uczniowi, to często poniżanie ( w opinii rodziców). Jakkolwiek ja nie narzekam, bo w liceach rodzice trochę odpuszczają, roszczeniowość dotyczy raczej "wcześniejszych etapów kształcenia". Uczniów też mam całkiem fajnych i oczytanych.
                    • alin9 Re: To bardzo charakterystyczne 05.09.14, 18:58
                      Nauczanie kindersztuby to śmiech na sali w czasach kiedy wszyscy mówią "jaka pani profesor w liceum, a co ona ma profesora?

                      Pytanie brzmi jak kiedyś nauczyciele(na każdym poziomie edukacji) potrafił mieć szacunek u uczniów w każdym wieku?

                      Zauważam natomiast, że dzieci często chowane są na egoistów i egocentryków i
                      > taka praca w grupie może je czegoś nauczyć, o ile rodzice się nie przyczepią, z
                      > e ich dziubdziuś został skrzywdzony.

                      Nie generalizuj proszę.No i druga strona medalu.Dziecko siedzące w szkole od 8 do 17/18 gdzieś widzi ten egoizm zanim wróci do domu.
                      • paniusiapobuleczki Re: To bardzo charakterystyczne 05.09.14, 23:06
                        Chcesz powiedzieć, że nauczyciele mieli kiedyś szacunek bo byli lepsi? Nie byli. Mieli szacunek, bo rodzice krótko trzymali dzieci i raczej brali stronę nauczycieli na zasadzie, że dzieci i ryby głosu nie mają.
                        Czy chcesz również powiedzieć, ze to szkoła uczy te biedne dzieci egoizmu? Ja mam zupełnie inne doświadczenia, moje dzieci od 8 do 16 były raczej uczone działania na rzecz grupy.
                        • jakw Re: To bardzo charakterystyczne 06.09.14, 01:40
                          paniusiapobuleczki napisała:

                          > Chcesz powiedzieć, że nauczyciele mieli kiedyś szacunek bo byli lepsi? Nie byli
                          > . Mieli szacunek, bo rodzice krótko trzymali dzieci i raczej brali stronę naucz
                          > ycieli na zasadzie, że dzieci i ryby głosu nie mają.
                          Mieli szacunek bo potrafili dzieci ciągnąć za uszy.

                          > Czy chcesz również powiedzieć, ze to szkoła uczy te biedne dzieci egoizmu? Ja m
                          > am zupełnie inne doświadczenia, moje dzieci od 8 do 16 były raczej uczone dział
                          > ania na rzecz grupy.
                          Rozumiem, że po 16 twoje dzieci były uczone egoizmu?


                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                        • alin9 Re: To bardzo charakterystyczne 06.09.14, 07:22
                          Chcesz powiedzieć, że nauczyciele mieli kiedyś szacunek bo byli lepsi?

                          Nie byli ale umieli zdobyć ten szacunek.Teraz to albo włazid... albo mały szantaż.

                          Mieli szacunek, bo rodzice krótko trzymali dzieci i raczej brali stronę naucz
                          > ycieli na zasadzie, że dzieci i ryby głosu nie mają.

                          To teraz rodzice uczą braku szacunku do nauczycieli i nie tylko?Człowiek całe życie się uczy.Do tego wcale nie trzeba krótko trzymać dziecka.Jakieś średniowiecze Rysujesz.

                          Czy chcesz również powiedzieć, ze to szkoła uczy te biedne dzieci egoizmu? Ja m
                          > am zupełnie inne doświadczenia, moje dzieci od 8 do 16 były raczej uczone dział
                          > ania na rzecz grupy.

                          No skoro gdzieś go załapały.W szkole przebywają długo.Jest więc taka sama szansa oskarżenia domu i szkoły.Cieszę się,że Masz inne doświadczenia.Nie wyklucza to by ktoś miał odmienne.

                          • 77kunda Re: To bardzo charakterystyczne 06.09.14, 08:19
                            Kiedyś przy dziecku nie powiedział złego słowa na nauczyciele, nauczyciel mógł nie mieć racji ale nie komentowało się tego przy dziecku a teraz bardzo często słyszę jak rodzice narzekają na nauczycieli czy wychowawców przy dziecku a potem efekt że dziecko nie ma szacunku dla nauczyciela
                            • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 06.09.14, 08:51
                              ja tam nie pamietam, żeby u mnie w domu była zasada, że nie mozna powiedziec złego słowa o nauczycielu..... Jak nauczyciel był kiepski to trudno udawac że jest dobry. Jak potraktował niewłasciwie to i mama poszła na powazna rozmowę i była bardzo skuteczna.
                              --
                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                              • 77kunda Re: To bardzo charakterystyczne 06.09.14, 11:07
                                sytuacja z klasy 1 czy 2 dzieci maja nauczyć się wiersza na pamięć i jedno dziecko nie nauczyło się i pani pyta dlaczego i głośno dziecko odpowiada że mama powiedziała że wiersz jest głupi i jak można kazać dzieciom uczyć się takich durnych wierszy...pani zrobiła zebranie i oświadczyła, że nie układała programu tylko go realizuje i taki komentarze przy dziecku są nie wskazane i wyszła z propozycja aby mądra mamusia napisała do ministerstwa w sprawie wiersza. A w ogóle myślicie że któraś z mam przyznała że to ona nie kazała uczyć się dziecku wiersza, nie bo po co.
                                • scher Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 13:08
                                  77kunda napisała:

                                  > pani zrobiła zebranie i oświadczyła, że nie układała programu tylko
                                  > go realizuje i taki komentarze przy dziecku są nie wskazane i wyszła
                                  > z propozycja aby mądra mamusia napisała do ministerstwa w sprawie
                                  > wiersza.

                                  Oczywiście uważam za niedopuszczalne i prostackie krytykowanie przez rodziców dzieł literackich, że niby są "głupie". Ale nad rodzicami też można prowadzić pracę wychowawczą, objaśniając im kulturę wysoką, jeżeli do tej pory się z nią nie zetknęli albo jej nie rozumieją.

                                  Lecz używanie argumentacji odwołującej się do "władzy wyższej", sprowadzanie roli nauczycieli do bezwolnego wykonawcy poleceń rządzących to podcinanie gałęzi, na której się siedzi? Czym w takim ujęciu różni się nauczyciel od kasjerki w Biedronce? Ma zrobić, co każą, i nie myśleć?

                                  Czego nauczyciele o takiej osobowości i takich schematach myślowych nauczą nasze dzieci, jakie wartości im wpoją, jakie postawy im przekażą?

                                  --
                                  Ne puero gladium!
                                  • paniusiapobuleczki Re: Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 13:54
                                    Czy ja wiem czy aż taki głupi ten komentarz? Nie wiemy dokładnie co nauczycielka powiedziała. Być może wybrała jeden z kilku wierszy zalecanych przez ministerstwo. Wcale nie musiał być zły, po prostu nie podobał się jednej pani. Może nauczycielka uznała, że w tym przypadku nie należy rozkminiać sprawy i edukować rodziców tylko krótko wyjaśnić, że nie życzy sobie takich komentarzy. Oczywiście są nauczyciele, bezwolne pulpy powtarzający tylko "ale co ja mogę, co ja mogę proszę państwa".
                                    • scher Re: Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 14:04
                                      paniusiapobuleczki napisała:

                                      > Być może wybrała jeden z kilku wierszy zalecanych przez ministerstwo.
                                      > Wcale nie musiał być zły, po prostu nie podobał się jednej pani.

                                      Wybrała, to wybrała. Ona ma wybierać mądrze, a moją rolą jako rodzica nie jest podważanie jej wyborów.

                                      Ale nauczycielka wtedy będzie mieć autorytet, kiedy tak postawi sprawę, a nie będzie się podpierać autorytetem "władzy", czyli autorytetem zewnętrznym.

                                      Większość nauczycieli dlatego nie ma autorytetu, że są słabi i muszą korzystać z cudzego autorytetu, w tym wypadku ministerstwa.

                                      --
                                      Ne puero gladium!
                                      • paniusiapobuleczki Re: Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 17:22
                                        Ale nauczyciele naprawdę muszą wypełniać polecenia z góry! Niektóre są idiotyczne, więc co mam z przekonaniem tłumaczyć rodzicom dlaczego to czy tamo jest dobre skoro nie jest? Czasami łatwiej powiedzieć "proszę państwa też mi się to nie podoba, ale takie są wymagania". zresztą problem miałkości nauczycieli (niektórych!) nie jest nowym problemem. Za moich czasów wykonywali polecenia partii. Szacunku wśród uczniów nie mieli, ale mało kto podskakiwał, raz, ze z powodu kindersztuby wpojonej głównie przez rodziców i wymaganej w szkole, dwa ze strachu i zasady, ze nauczycielom się nie pyskuje.
                                        Zresztą moje zdanie jest takie, ze obecny brak szacunku dla nauczycieli i kwestionowanie przez niektórych rodziców poleceń i wyborów nauczycieli czy też roszczeniowość wynika z (nieuświadomionej?) chęci odegrania sie za swoje młode lata szkolne, kiedy to ucznia można było bezkarnie poniżać. Teraz każdy chce dla swojego dziecka jak najlepiej i widzi krzywdę tam, gdzie jej nie ma.
                                        • alin9 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 18:57
                                          Jakie poniżanie?Poniżali Cie? To przykre.Mało kto podskakiwał ze strachu?Przed czym/kim?Nauczyciel to był autorytet.1.Wyniesione z domu.2.To było normalne i nadal powinno być ale...Jak szanować tych co sami nie maja szacunku(niektórzy).
                                          • paniusiapobuleczki Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 09:13
                                            Nie masz czego współczuć bo ja się nie czułam specjalnie poniżona. Po prostu nauczyciel miał prawo przez pół lekcji wydzierać się na uczniów, ze są stadem baranów i nieuków. Czy czulismy się z tym źle? Nie, bo tak było. Nie wiem ile masz lat ale w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nie było w zwyczaju, żeby rodzic szedł z tym na skargę do dyrekcji, bo oczywiste było, ze nauczyciel na pewno miał rację-jesteśmy stadem nieuków. No i teksty, że mama powiedziała, że wiersz jest głupi raczej się nie zdarzały. Tak, jak sama napisałaś szacunek wobec nauczyciela był wyniesiony z domu.
                                                • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 13:35
                                                  a skąd wiesz czego ja doświadczyłam? Pamiętam zarówno nauczycieli, których się szanowało jak i takich, których się poprsostu bardzo baliśmy i nie miało to najczęsciej nic wspólnego z szacunkiem
                                                  --
                                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • anestezjolog72 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 08.09.14, 14:58
                                                    Miałam w podstawówce matematyczkę- bardzo starszą panią, która miała traumatyczne przeżycia okupacyjne ( Oświęcim przedtem Pawiak). Wydzierała się na nas. Dziś pewnie 99% rodziców zrobiłoby awanturę w mediach, bo czasem padło i niecenzuralne słowo, ale była to osoba, której chciało się uczyć, zalezało jej na przekazaniu wiedzy. Potrafiła tłumaczyć, choć pociły nam się ręce ze strachu. Dziś pewnie uznałoby się to za mobbing czy nie wiadomo co. Ale po owocach ja poznajmy. Tylko z mojego rocznika wyszło 2 profesorów matematyki, jeden fizyki a ja ( nie wiem jak inni) bez problemu rozwiązuje po latach maturę z matmy, choć zawodowo robie zupełnie coś innego.
                                                  • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 08.09.14, 16:27
                                                    anestezjolog72 napisała:

                                                    > Potrafiła tłumaczyć, choć pociły nam się ręce ze strachu.
                                                    No nie wiem, paniczny strach napewno nie pomaga w rozumieniu.
                                                    --
                                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 08.09.14, 17:00
                                                    anestezjolog72 napisała:

                                                    > Jak widać specjalnie nam nie przeszkodził. Nikt nie wylądował w psychiatryku, n
                                                    > ikt nie zaczął ćpać, nikt nie popełnił samobójstwa, nikt z rodziców nie robił a
                                                    > wantur. Jacyś profesorowie wyszli spod jej ręki. Po owocach ja poznacie.

                                                    no może jacyś i wyszli, a może gdyby jej metodą nie był strach, wyszło by ich wiecej. W mojej klasie o rozszerzonym angielskim wyszło sporo wyśmienitych lingwistów a nauczycielka miała nietypowe, bardzo liberalne, wręcz luzackie metody nauki języka.
                                                    mi tam paniczny strach nigdy w nauce nie pomagał ale może ktos lubi?.....

                                                    --
                                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                            • alin9 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 19:26
                                              To Jesteśmy w podobnym wieku poddane edukacji.Nikt w mojej szkole podstawowej czy średniej nigdy nie nazwał nikogo wprost nieukiem.Jak ktoś nim był to rodzice nie szli na skargę.Co przeszkadza aby nadal szacunek wynosić z domu?Co mam myśleć o rodzicach, widząc brak szacunku siedmiolatka do nauczyciela,sprzątaczki,ochroniarza.Tylko dyrektorce powie dzień dobry.Skądś to wyniósł.Z przedszkola?Przedszkolak może ze żłobka?
                                        • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 19:15
                                          chyba sie mylisz, nauczyciel ma spore pole do popisu i do własnej inicjatywy. Lektury tez może wybrac dowolnie i wiersz do nauczenia na pamięć.
                                          --
                                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                          • czeburaszka00 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 17:28
                                            zofijkamyjka napisała:

                                            > chyba sie mylisz, nauczyciel ma spore pole do popisu i do własnej inicjatywy. L
                                            > ektury tez może wybrac dowolnie i wiersz do nauczenia na pamięć.

                                            Nawet zakładając, że tak jest (czyli każdy nauczyciel ma pełną dowolność w wyborze lektur) - to czy nie sądzisz, że często będą takie sytuacje kiedy dany wiersz nie będzie się podobał jednemu rodzicowi, a inny wiersz znowu kolejnemu - i co? nauczyciel ma konsultować przez głosowanie, który wiersz podoba się wszystkim rodzicom? Czy raczej zdać się na własną wiedzę i doświadczenie (oraz program nauczania) na temat tego jakie wiersze (i inne teksty) są potrzebne/ ciekawe / warte przeczytania nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się 'głupie'?


                                            Zresztą, na późniejszych etapach kształcenia, jest wiele dzieł literackich mocno hermetycznych, które jasne czy dostępne stają się dopiero po omówieniu - i od tego jest szkoła / nauczyciel by pomóc uczniom w ich lekturze. Ale jeśli dziecko od małego jest uczone, że wszystko co trudniejsze, mniej dostępne, niejasne lub też na pierwszy rzut oka za proste (w domyśle 'zbyt prostackie' - tu polecam wiersz Juliana Kornhausera 'Lekcja o przyimku'(*) ) jest 'głupie' i nie trzeba się takim tekstem zajmować, to nie ma się co dziwić, że później nie będzie chciało czytać niczego co do zrozumienia wymaga choć trochę wiedzy i wysiłku.

                                            (*)Julian Kornhauser

                                            Lekcja o przyimku
                                            Ptaszek siedzi w klatce.
                                            Ptaszek wychodzi z klatki.
                                            Ptaszek chodzi po klatce.
                                            Ptaszek fruwa nad klatką.
                                            Ptaszek wchodzi do klatki.
                                            Ptaszek bije skrzydłami o klatkę.
                                            Ptaszek siedzi przy klatce.
                                            Ptaszek trzyma łapki na klatce.
                                            Ptaszek wychodzi za klatkę.
                                            Biedny ptaszek.

                                            - co byście rodzice powiedzieli o tym wierszu -głupi? - a jest to wiersz, który uczniowie mieli zinterpretować -naście lat temu na maturze z jęz. polskiego
                                            • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 19:49
                                              czeburaszka00 napisał(a):

                                              > Nawet zakładając, że tak jest (czyli każdy nauczyciel ma pełną dowolność w wybo
                                              > rze lektur) - to czy nie sądzisz, że często będą takie sytuacje kiedy dany wier
                                              > sz nie będzie się podobał jednemu rodzicowi, a inny wiersz znowu kolejnemu - i
                                              > co? nauczyciel ma konsultować przez głosowanie, który wiersz podoba się wszystk
                                              > im rodzicom?
                                              Nie, nauczyciel nie musi wszystkiego konsultować! litosci, ma zadac wiersz czy lekture , ewentualnie umiec uzasadnic niezadowolonym. Ale z drugiej strony: jak sie komus wybitnie nie podoba to jak sie nie nauczy to dostanie jedynkę. I koniec. Nie wymagajmy żeby kazdy wiersz czy inny utwórt sie wszystkim podobał.
                                              --
                                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                              • czeburaszka00 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 19:54
                                                zofijkamyjka napisała:

                                                >Nie wymagajmy żeby kazdy wiersz czy inny utwórt sie wszystkim podobał.

                                                Nie postuluję tego. Ale nawet jak się nie podoba, to moim zdaniem warto umieć uzasadnić dlaczego. A do tego trzeba przeczytać, pomyśleć, być może z kimś na ten temat porozmawiać ... I do tego wolę namawiać uczniów, którym się utwory literackie 'nie podobają' - żeby umieli powiedzieć dlaczego. I jeśli tak jest, to absolutnie nigdy nie postawiłabym jedynki.
                                                • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 20:51
                                                  czeburaszka00 napisał(a):

                                                  > Nie postuluję tego. Ale nawet jak się nie podoba, to moim zdaniem warto umieć u
                                                  > zasadnić dlaczego. A do tego trzeba przeczytać, pomyśleć, być może z kimś na te
                                                  > n temat porozmawiać ...

                                                  no przeciez ja o tym cały czas piszę, że to może być wstęp do ciekawej i cennej dyskusji z dziećmi czy młodzieżą.
                                                  --
                                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                              • scher Ty spłycasz ten problem 09.09.14, 20:27
                                                zofijkamyjka napisała:

                                                > Ale z drugiej strony: jak sie komus wybitnie nie podoba to jak sie nie nauczy
                                                > to dostanie jedynkę. I koniec.

                                                Wydaje mi się, że nie dostrzegasz istoty problemu. Uważasz, że rodzice stwierdzili, że wiersz "jest głupi", tym samym dając przyzwolenie na nienauczenie się go i otrzymanie jedynki.

                                                Moim zdaniem słowa, że wiersz jest głupi, znaczyły de facto, że nauczycielka zadaje bzdury, więc rodzic zwalnia dziecko z obowiązku i nie daje nauczycielce przyzwolenia na wyciąganie konsekwencji.

                                                Tak więc dziecko usłyszało, że to nauczycielka jest głupia, bo zadaje głupie wiersze. Nie dość, że głupia, to jeszcze może uczniowi skoczyć.

                                                --
                                                Ne puero gladium!
                                                • zofijkamyjka Re: Ty spłycasz ten problem 09.09.14, 21:07
                                                  scher napisał:

                                                  > Tak więc dziecko usłyszało, że to nauczycielka jest głupia, bo zadaje głupie wi
                                                  > ersze. Nie dość, że głupia, to jeszcze może uczniowi skoczyć.

                                                  to już Twoja i pewnie wielu nauczycieli daleko idaca interpretacja oceny wiersza że jest głupi. To fakt, nauczyciele moim zdaniem zbyt osobiście podchodza do wszelkich uwag krytycznych.Nie sądze tez żeby jakikolwiek rodzic negujac koniecznośc wykonania pracy domowej nie liczył sie ze zła oceną.


                                                  --
                                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • scher Re: Ty spłycasz ten problem 09.09.14, 21:24
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > Nie sądze tez żeby jakikolwiek rodzic negujac koniecznośc wykonania pracy
                                                    > domowej nie liczył sie ze zła oceną.

                                                    Ty naprawdę malutko wiesz o obecnej polskiej rzeczywistości oświatowej. Brak ci szerszego spojrzenia.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • zofijkamyjka Re: Ty spłycasz ten problem 09.09.14, 21:34
                                                    scher napisał:

                                                    > Ty naprawdę malutko wiesz o obecnej polskiej rzeczywistości oświatowej. Brak ci
                                                    > szerszego spojrzenia.

                                                    może i malutko wiem smile
                                                    czyli Twoim zdaniem w polskiej publicznej szkole mozna zupełnie bezkarnie nie wykonać zadanej pracy domowej i nie ponieść konsekwencji w postaci złej oceny?
                                                    --
                                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • scher Re: Ty spłycasz ten problem 09.09.14, 22:02
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > czyli Twoim zdaniem w polskiej publicznej szkole mozna zupełnie bezkarnie
                                                    > nie wykonać zadanej pracy domowej i nie ponieść konsekwencji w postaci
                                                    > złej oceny?

                                                    Oczywiście. Wystarczy mieć pyskatych lub ustosunkowanych rodziców.

                                                    --
                                                    Ne puero gladium!
                                                  • anestezjolog72 Re: Ty spłycasz ten problem 10.09.14, 07:56
                                                    Oczywiście, że tak. Można nie mieć 6 czy 5, ale zupełnie bezkarnie mozna mieć 3 a jesli rodzice się uprą, są pyskaci, agresywni, upierdliwi, obrotni to znajdą 1500 sposóbów, zeby wymusic na koniec co najmniej 3 a bywa, ze i 4 gdy "wykażą", ze ich dziecko cierpi na dysy. Moga postraszyc, pogrozić w rózny sposób jedni "ja znam kuratora" inni "ja znam bandziora".
                                    • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 06.09.14, 19:13
                                      ale jakich komentarzy? że wiersz komus sie wydaje głupi? to tez może byc wstępem do dyskusji. Oczywiscie w naszej szkole zawsze każde dzieło literackie musi sie obowiązkowo podobać i dziecku i rodzicowi. My nie dopuszczamy ocen krytycznych.
                                      --
                                      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                      • paniusiapobuleczki Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 09:28
                                        "My nie dopuszczamy ocen krytycznych"
                                        Ojezu nie! Nie ma się wszystkim podobać. Chodzi o to, że nauczycielka zadała pracę domową- nauczyć się wiersza- a mama powiedziała "co za głupi wiersz, nie ucz się go". Zakwestionowała polecenie nauczycielki.To jest właśnie niszczenie autorytetu nauczyciela. Moim dzieciom też nie podobały się różne wiersze. Żal mi ich było, ale mówiłam, że mi też ten wiersz się niespecjalnie podoba (jeśli tak było) ale praca domowa to praca domowa i tłumaczyłam dlaczego pani coś takiego dała. Żeby ulżyć dzieciom pokazywałam im jak mogą szybko i skutecznie nauczyć się go na pamięć. W życiu nie zawsze wszystko się wszystkim podoba i jest przyjemne.
                                        • mamma_2012 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 10:11
                                          Kiedys, zamiast zrobic aferę, poprosiłam grupę dzieci, zeby napisały mi "wypracowanie", co zrobiły nie tak, dlaczego i jak być powinno.
                                          Wszyscy oprócz jednego chłopca zrobili to i po sprawie.
                                          Ten jeden chłopiec, powiedział, ze tata kazal mu tego nie robić, bo powinnam wiedzieć, ze w czwartej klasie dzieci nie potrafią pisać wypracowanuncertain
                                          • scher Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 10:19
                                            mamma_2012 napisała:

                                            > Ten jeden chłopiec, powiedział, ze tata kazal mu tego nie robić, bo
                                            > powinnam wiedzieć, ze w czwartej klasie dzieci nie potrafią pisać
                                            > wypracowanuncertain

                                            Tu też jestem ciekaw, co zrobiłaś.

                                            --
                                            Ne puero gladium!
                                        • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 07.09.14, 13:40
                                          to sa dwie sprawy: krytyka wiersza i zakwestionowanie polecenia.
                                          Ja nie wiem skąd w nauczycielach takie przekonanie o nieomylności. Ktos zakwestionował polecenie najwyżej dostanie jedynkę. Dlaczego odbierasz mu takie prawo?
                                          --
                                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                      • anestezjolog72 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 08.09.14, 15:01
                                        Uczylam się na pamięć wierszy - róznych, mądrych, głupich, na akademię ku czci, fragmentów prozy ( Syzyfowe prace) itd. Bez sensu? Nie wiem. Na I roku studiów miałam anatomie prawidłową człowieka. Taka dość gruba książka pana Bochenka do nauczenia się prawie na pamięć. I własnie dobrze wytrenowana pamięć na tych "głupich" wierszch i prozach pozwoliła mi w miare łatwo wykuć to co słuzy mi ( fragmentarycznie) do dziś.
                                      • czeburaszka00 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 17:30
                                        zofijkamyjka napisała:

                                        > ale jakich komentarzy? że wiersz komus sie wydaje głupi? to tez może byc wstępe
                                        > m do dyskusji. Oczywiscie w naszej szkole zawsze każde dzieło literackie musi s
                                        > ie obowiązkowo podobać i dziecku i rodzicowi. My nie dopuszczamy ocen krytyczny
                                        > ch.

                                        Oceny krytyczne dopuszczam - chętnie porozmawiam z rodzicem, który ma argumenty, a nie tylko powierzchowne oceny (że wiersz 'głupi') na temat tego, czemu tak sądzi. Na razie jednak nie miałam takiej okazji - ciekawe dlaczego...
                                        • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 19:51
                                          czeburaszka00 napisał(a):

                                          > Na razie jednak nie miałam takiej okazji - ciekawe dlaczego...

                                          no to o co Ci chodzi? wszystkim sie podobało to nie dyskutują i nie krytykują.


                                          --
                                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                          • czeburaszka00 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 19:56
                                            zofijkamyjka napisała:

                                            > czeburaszka00 napisał(a):
                                            >
                                            > > Na razie jednak nie miałam takiej okazji - ciekawe dlaczego...
                                            >
                                            > no to o co Ci chodzi? wszystkim sie podobało to nie dyskutują i nie krytykują.

                                            Raczej - jeśli krytykują, to na zasadzie przedstawionej w tym wątku. A dla mnie ciekawe byłoby poznać opinię rodzica - dlaczego uważa dany tekst za 'głupi'. Można by go np zaprosić do klasy i wywiązałaby się dyskusja między dwoma stanowiskami... ech, marzenia wink
                                            >
                                            >
                                            • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 20:53
                                              czeburaszka00 napisał(a):

                                              > Raczej - jeśli krytykują, to na zasadzie przedstawionej w tym wątku. A dla mnie
                                              > ciekawe byłoby poznać opinię rodzica - dlaczego uważa dany tekst za 'głupi'. M
                                              > ożna by go np zaprosić do klasy i wywiązałaby się dyskusja między dwoma stanowi
                                              > skami... ech, marzenia wink
                                              no i super! tylko że w opisanej sytuacji było jedynie oburzenie i wychowawcza gadka dla rodziców na zebraniu.


                                              --
                                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                              • czeburaszka00 Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 21:00
                                                zofijkamyjka napisała:

                                                > no i super! tylko że w opisanej sytuacji było jedynie oburzenie i wychowawcza
                                                > gadka dla rodziców na zebraniu.
                                                >
                                                >
                                                No ale zaczęło się od tego, że jedyny komentarzem było - wiersz jest głupi. A jakże inaczej mogłoby się wszystko potoczyć (chociaż nie musiałoby) gdyby rodzic porozmawiał z dzieckiem, a potem ewentualnie z panią. Choć moim zdaniem, jeśli naprawdę uważałabym, że coś w programie jest niepokojącego raczej zaczęłabym od spokojnej rozmowy z nauczycielem, niż dawała komunikat dziecku 'nie ucz się tego, to głupie'.
                                                • zofijkamyjka Re: Też głupi komentarz nauczycielki 09.09.14, 21:28
                                                  czeburaszka00 napisał(a):

                                                  > No ale zaczęło się od tego, że jedyny komentarzem było - wiersz jest głupi.

                                                  no ale zamiast świetego oburzenia jak rodzic tak śmiał powiedzieć należało porozmawiać z dzieckiem a przy okazji z cała klasą, bo przeciez klasa tez to słyszała, dlaczego ten wiersz został zadany pomimo że komus sie mógł nie podobac czy wydawac głupi itd. itp. Moim zdaniem mozna było wykorzystać te sytuacje do madrej rozmowy może nawet bardziej wartosciowej niż wykucie tego wiersza.
                                                  W szkole publicznej ucza sie dzieci z rozmaitych środowisk, pewnie i z takich, w których kazdy wiersz jest totalna głupotą smile
                                                  --
                                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 06.09.14, 19:09
                                  rozumiem że mamie musi sie podobac kazdy wiersz, który zadadzą dziecku w szkole..... Będąc ta nauczycielką poprostu postawiłabym dziecku 1 za brak odrobionej pracy domowej i wytłumaczyłabym dlaczego uważam, że wiersz jest wartosciowy.Każdy ma prawo miec swoje zdanie na temat utworu literackiego, i dziecko i rodzic.
                                  --
                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                  • anestezjolog72 Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 15:05
                                    Idąc dalej tym tokiem rozumowania każdy - i dziecko i rodzic ma prawo nie akceptować np. układu rozrodczego człowieka, weglowodorów nasyconych, badania przebiegu zmienności funcji czy wojen punikich - bo to głupie, bezsensowne, nieprzydatne, sprosne itd.
                                    • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 16:30
                                      anestezjolog72 napisała:

                                      > Idąc dalej tym tokiem rozumowania każdy - i dziecko i rodzic ma prawo nie akcep
                                      > tować np. układu rozrodczego człowieka, weglowodorów nasyconych, badania przebi
                                      > egu zmienności funcji czy wojen punikich - bo to głupie, bezsensowne, nieprzyda
                                      > tne, sprosne itd.

                                      a zabronisz mu? kazdy ma prawo nie akceptować czegoś, ma prawo sie nawet nie nauczyc i dostać jedynkę smile


                                      --
                                      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                        • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 16:55
                                          mamma_2012 napisała:

                                          > Nie do końca tak jest. Jeśli dane zagadnienie jest w podstawie programowej, to
                                          > już dowolnosci w nauczaniu sie go nie ma. Jeśli zbyt wiele zagadnien zostanie z
                                          > akwestionowanych, konsekwencje sa jasne.

                                          no ale zabronisz uczniowi ponieśc te konsekwencje?


                                          --
                                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                          • mamma_2012 Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 17:02
                                            Skadze nic nie zabronie, tylko skąd potem święte oburzenie mamy i dziecka, ze ocena nie taka i te pielgrzymki na koniec roku, bo jednak uczeń zmienił zdanie i postanowił sie nauczyć. Jeśli ma ponosić konsekwencje zostaje z tym co ma. Klase można powtarzać dwa czy trzy razy.
                                            I nzahaczajac o skrajności nie do końca jest tak, ze uczeń może sie zwolnić, nawet za zgoda rodziców z nauczania pewnych podstawowych rzeczy, nawet jeśli piekielnie go nudzą, rodzice uważają, ze sa głupie.
                                            Społeczeństwo wykłada pieniądze na edukację, więc od edukowanego oczekuje efektów.
                                            • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 17:28
                                              mamma_2012 napisała:

                                              > I nzahaczajac o skrajności nie do końca jest tak, ze uczeń może sie zwolnić, na
                                              > wet za zgoda rodziców z nauczania pewnych podstawowych rzeczy, nawet jeśli piek
                                              > ielnie go nudzą, rodzice uważają, ze sa głupie.
                                              a kto tak twierdzi? bo chyba nie ja. Ale olać jakis wiersz czy zagadnienie chyba może... najwyżej dostanie jedynkę czyli poniesie konsekwencję olania
                                              --
                                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                        • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 17:03
                                          anestezjolog72 napisała:

                                          > Nie zabronię, ale nauczyciel ma prawo negatywnie ocenic takiego ucznia do niepr
                                          > omowania włacznie.
                                          łomatko, toć ja własnie o tym piszę. Nauczyciel ma narzędzie i niechże je stosuje a nie broni kwestionowania.


                                          --
                                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                          • anestezjolog72 Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 17:17
                                            Ok, tylko potem matki robią drakę, ze pała goni pałe. A nauczyciel ma prawo nawet nie promowac tylko kto chce narażac się na awantury, draki, szarpać sobie nerwy gdy histeryczna mamuśka grozi. Lepiej postawić pozytywny stopień i miec spokój.
                                            • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 17:38
                                              anestezjolog72 napisała:

                                              > Lepiej postawić pozytywny stopień i miec spokój.

                                              Boski taki nauczyciel asekurant.


                                              --
                                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 20:58
                                                  anestezjolog72 napisała:

                                                  > Nie asekurant tylko normalny człowiek, który nie chce miec w najlepszym razie z
                                                  > niszczonego samochodu. Jak Ty lubisz ryzykować Twoja sprawa.

                                                  Normalnie zaraz usłysze że przecietny nauczyciel w gimnazjum to obawia się o swoje życie i trzeba mu obstawę i jego rodzinie załatwić z urzędu. Dobrze się czujesz?

                                                  --
                                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • anestezjolog72 Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 10:31
                                                    Tak czuję się dobrze. Wielu nauczycieli gimnazjum obawia się swoich uczniów. Bezkarna młodziez, rozwydrzona i świadoma swoich praw ( czytaj bezkarności) mająca za soba rodziców uzbrojonych w kodeksy a w nich obowiązki nauczycieli i prawa uczniów, statuty, w których jest jak wyżej może skutecznie obrzydzić życie.
                                                    Czy wiesz dlaczego nauczycielami zostają ludzie z przypadku ( najczęściej)?
                                                    Tym bardziej współczuję nauczycielom i mam do tego prawo.
                                                  • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 10:45
                                                    anestezjolog72 napisała:

                                                    > Tak czuję się dobrze. Wielu nauczycieli gimnazjum obawia się swoich uczniów.
                                                    Nie mama takich obserwacji że jest to nagminne.
                                                    > bezkarna młodziez, rozwydrzona i świadoma swoich praw
                                                    najlepiej żeby była nieświadoma smile
                                                    > a za soba rodziców uzbrojonych w kodeksy a w nich obowiązki nauczycieli i prawa
                                                    > uczniów
                                                    no tak strasznie niebezpieczne to uzbrojenie
                                                    > Czy wiesz dlaczego nauczycielami zostają ludzie z przypadku ( najczęściej)?
                                                    Do tak niebezpeicznego zawodu jak próbujesz to przedstawic nie idzie sie z przypadku tongue_out
                                                    > Tym bardziej współczuję nauczycielom i mam do tego prawo.
                                                    Ja tam nie współczuję.


                                                    --
                                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                                  • pam_71 Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 11:18
                                                    big_grin Dobrze, ze mi przypomniałaś - bo zapomniałabym się zaopatrzyć w kodeks czy inną "broń" na krnąbrnych belfrów big_grin A przecież zebranie niebawem wink

                                                    @anestezjolog72 - gratuluje wybujałej wyobraźni. BTW - myślałaś o napisaniu jakiejś powieści czy coś w tym stylu wink
                                  • czeburaszka00 Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 17:37
                                    zofijkamyjka napisała:

                                    > rozumiem że mamie musi sie podobac kazdy wiersz, który zadadzą dziecku w szkole
                                    > ..... Będąc ta nauczycielką poprostu postawiłabym dziecku 1 za brak odrobionej
                                    > pracy domowej i wytłumaczyłabym dlaczego uważam, że wiersz jest wartosciowy.Każ
                                    > dy ma prawo miec swoje zdanie na temat utworu literackiego, i dziecko i rodzic.

                                    Każdy ma prawo mieć swoje zdanie - tak, zgadzam się, tyle, że tu chodzi o kształtowanie pewnej postawy wobec literatury. Tę sytuację można porównać do rodzica, który ma swoje zdanie na temat przepisów drogowych - i określa je tylko jednym słowem: "że są głupie". Więc dziecko zaczyna je lekceważyć (oczywiście zdaję sobie sprawę, że lekceważenie literatury niekoniecznie może mieć tak dramatyczne skutki, jak lekceważenie przepisów drogowych wink Warto by raczej usiąść z dzieckiem / nastolatkiem i porozmawiać używając konkretnych argumentów dlaczego przepisy (i lektury, wiersze ...) są głupie. Stawiam orzechy przeciwko dolarom, że zmuszeni do rzetelnego przemyślenia swojego stanowiska rodzice (i sięgnięcia do źródeł, wypowiedzi ekspertów w dziedzinie) stanowili by bardzo cenną pomoc w procesie nauczania kulturalnej dyskusji również w klasie szkolnej.
                                    • scher Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 18:22
                                      czeburaszka00 napisał(a):

                                      > zmuszeni do rzetelnego przemyślenia swojego stanowiska rodzice (i sięgnięcia
                                      > do źródeł, wypowiedzi ekspertów w dziedzinie) stanowiliby bardzo cenną pomoc
                                      > w procesie nauczania kulturalnej dyskusji również w klasie szkolnej.

                                      Nie łudźmy się, że rodzic, który o wierszu powiedział "jest głupi", reprezentuje sobą coś więcej niż kulturowy prymitywizm i że wniósłby w czyjekolwiek życie intelektualne jakąkolwiek wartość dodaną.

                                      --
                                      Ne puero gladium!
                                      • czeburaszka00 Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 18:43
                                        scher napisał:
                                        >
                                        > Nie łudźmy się, że rodzic, który o wierszu powiedział "jest głupi", reprezentuj
                                        > e sobą coś więcej niż kulturowy prymitywizm i że wniósłby w czyjekolwiek życie
                                        > intelektualne jakąkolwiek wartość dodaną.
                                        >

                                        Ja jednak wierzę, że czasem człowiek (każdy) coś takiego palnie, ale jak się zastanowi to widzi i ważne jest sobie uświadamiać, że błąd nie w tym, że wydało się pochopny sąd, ale w tym, że nie ma się ochoty poprzeć go argumentami.
                                      • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 20:30
                                        scher napisał:

                                        > Nie łudźmy się, że rodzic, który o wierszu powiedział "jest głupi", reprezentuj
                                        > e sobą coś więcej niż kulturowy prymitywizm i że wniósłby w czyjekolwiek życie
                                        > intelektualne jakąkolwiek wartość dodaną.

                                        ale kulturowi prymitywisci tez maja dzieci w szkołach. Uświadomienie sobie tez prostej zasady może byc wartoscią dodaną i zmierzenie sie z nią może dac nie lada satysfakcję dobremu nauczycielowi



                                        --
                                        Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                        • scher Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 21:27
                                          zofijkamyjka napisała:

                                          > ale kulturowi prymitywisci tez maja dzieci w szkołach.

                                          Owszem, ale w stosunku do nich trzeba stosować raczej metody dyrektywne, bo próby osiągania porozumienia na bazie odwoływania się do wspólnego systemu wartości i wspólnych kodów kulturowych są z góry skazane na porażkę.

                                          --
                                          Ne puero gladium!
                                          • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 21:36
                                            scher napisał:

                                            > Owszem, ale w stosunku do nich trzeba stosować raczej metody dyrektywne
                                            Jakie dyrektywne? Szkoła ma uczyć i wychowywac dzieci a nie ich rodziców.

                                            --
                                            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                            • scher Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 22:04
                                              zofijkamyjka napisała:

                                              > > Owszem, ale w stosunku do nich trzeba stosować raczej metody dyrektywne
                                              > Jakie dyrektywne? Szkoła ma uczyć i wychowywac dzieci a nie ich rodziców.

                                              Dobra dobra. Teorię znam. W praktyce w każdej dobrze funkcjonującej społeczności muszą istnieć mechanizmy samoregulacji i każdy nieokrzesaniec musi zostać choć trochę ociosany, inaczej przejmie władzę i narzuci mądrzejszym swoje barbarzyństwo.

                                              --
                                              Ne puero gladium!
                                    • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 20:01
                                      czeburaszka00 napisał(a):

                                      > Każdy ma prawo mieć swoje zdanie - tak, zgadzam się, tyle, że tu chodzi o kszta
                                      > łtowanie pewnej postawy wobec literatury. Tę sytuację można porównać do rodzica
                                      > , który ma swoje zdanie na temat przepisów drogowych - i określa je tylko jedny
                                      > m słowem: "że są głupie". Więc dziecko zaczyna je lekceważyć (oczywiście zdaję
                                      > sobie sprawę, że lekceważenie literatury niekoniecznie może mieć tak dramatyczn
                                      > e skutki, jak lekceważenie przepisów drogowych

                                      absolutnie sie nie zgadzam, to że ktoś krytykuje czy nie podoba mu sie jakis utwór literacki nie oznacza lekceważania literatury w ogóle! Komus sie nie podoba - znaczy przeczytał! Chyba słyszałaś o krytykach literackich, teatralnych, filmowych. Oni nie zachwycaja sie kazdym dziełem ale napewno nie powiesz o nich, że lekceważą literaturę.

                                      --
                                      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                      • czeburaszka00 Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 20:12
                                        zofijkamyjka napisała:


                                        > absolutnie sie nie zgadzam, to że ktoś krytykuje czy nie podoba mu sie jakis ut
                                        > wór literacki nie oznacza lekceważania literatury w ogóle! Komus sie nie podoba
                                        > - znaczy przeczytał! Chyba słyszałaś o krytykach literackich, teatralnych, fil
                                        > mowych. Oni nie zachwycaja sie kazdym dziełem ale napewno nie powiesz o nich, ż
                                        > e lekceważą literaturę.
                                        >

                                        Oni (krytycy) potrafią też (w większości wink uzasadnić dlaczego im się coś nie podoba, i nie sądzę, by posługiwali się wyłącznie skrótami w stylu 'głupie'. Jeśli rodzic umie z dzieckiem porozmawiać na temat postrzeganej wartości dzieła (lub jej braku) - chapeau bas - bo nauczenie młodych ludzi kulturalnej dyskusji o rzeczach, które im nie do końca odpowiadają czasami stanowi nie lada wyzwanie. Wszelką w tym pomoc nauczyciele chętnie przyjmą. No chyba, że trzymają z profesorem Pimko. Na szczęście coraz mniej takich.
                                        • zofijkamyjka Re: To bardzo charakterystyczne 09.09.14, 20:59
                                          czeburaszka00 napisał(a):

                                          > Oni (krytycy) potrafią też (w większości wink uzasadnić dlaczego im się coś nie p
                                          > odoba, i nie sądzę, by posługiwali się wyłącznie skrótami w stylu 'głupie'. Jeś
                                          > li rodzic umie z dzieckiem porozmawiać na temat postrzeganej wartości dzieła (l
                                          > ub jej braku) - chapeau bas - bo nauczenie młodych ludzi kulturalnej dyskusji o
                                          > rzeczach
                                          No ale zdajesz sobie sprawę, że rodzice są rózni. To Ty musisz nauczyć tej sztuki, Ty masz wykształcenie w tym kierunku. A opinia krytyczna nawet wyrażona w prymitywny sposób może być przyczynkiem do tej dyskusji. Natomist tu nastąpiło świete oburzenie, jak ktos śmiał skrytykowac zadany wiersz!
                                          --
                                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                      • asia_i_p Re: To bardzo charakterystyczne 07.09.14, 13:08
                        - Nie mów do mnie na ty, gó...arzu.
                        - A ty Stachu jak do mnie mówisz?
                        - No masz rację, gó...arzu.

                        Dialog odbywa się około roku 1965, w Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu, czyli w szkole z dosyć wojskowym rygorem. Stach to nauczyciel historii. Tyle na temat szacunku, którym w mitycznym "kiedyś" się cieszył każdy nauczyciel.
                        --
                        Hurghada - odprawa paszportowa: -Nationality?
                        -Russian
                        -Occupation?
                        -No, just visiting.
                          • asia_i_p Re: To bardzo charakterystyczne 08.09.14, 08:06
                            Nie ja tylko mój ojciec. I nie generalizuję tylko obalam generalizację, że kiedyś nauczyciele byli szanowani bo byli lepsi. Niektórzy byli lepsi, niektórzy gorsi, takie ewenement jak Stachu jednak by w tej chwili w naszej szkole się nie utrzymał. A ci słabsi z całą pewnością nie byli szanowani, jak widać na załączonym obrazku.
                            --
                            Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

                            Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
        • zofijkamyjka Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 17:38
          oczywiście że mi si wp.... i jeszcze jestem z tego rozliczana. Kazdy kto pracuje z rozmaitych usługach dla klientów tak pewnie ma.
          --
          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
      • ania-pat1 Re: Współczuję nauczycielkom 04.09.14, 14:11
        A tak na marginesie - u nas w szkole nauczyciele są dostępni mailowo - mam problem - zawsze mogę napisać i dostanę odpowiedź (czasem na drugi dzień, a czasem później) lub nie dostanę odpowiedzi - ale nastąpi działanie (np. nauczyciel przyjrzy się sprawie i po jakimś czasie odpisze) - dzięki temu spraw wymagających kontaktu "oko w oko" jest mniej. Jest to też bardziej komfortowe dla dzieci i możliwe do załatwienia w dowolnym czasie. Jeśli ktoś napisze, że przysłowiowa zasłona jest w kotki to ten bidny nauczyciel może przesłać maila do dyrekcji i poinformować daną mamę, że przedstawił sprawę .... trochę spychotechniki i wszyscy zadowoleni i może sprawa się rozwiąże. Jeśli napiszę, że ktoś się na kogoś"namawia" nauczycielka może przez parę dni poprzyglądać się na przerwie i podjąć lub nie interwencję. I rodzic nawet nie musi o tym wiedzieć. Tu liczą się dobre chęci i nastawienie na współpracę.