Dodaj do ulubionych

odrabiacie za dzieci lekcje???

19.09.14, 18:23
Bo ja przyznam, że w tym tygodniu odrobiłam za córkę 6 latkę. Pokolorowałam jej 2 obrazki A4 (angielski i religia). No ileż można kolorować!!! Córka do tej pory lubiła kolorowanki ale chyba wkrótce jej obrzydną
smile
Zapowiedziałam, że mogę jej tylko kolorować, żadnych szlaczków i literek nie napiszę.
Tylko, kurcze trochę i tak to nie wychowawcze sad
A jak u Was?
Obserwuj wątek
    • maeve_binchy Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 18:32
      Mnie korci, bo mlody tak wolno koloruje, ze mnie coa [wewnetrznie] trafia. Ale nie ulegam pokusie, bo kazdy by sie zorientowal, ze praca nie byla samodzielna :p Swoja sroga moj syn nienawidzi kolorowac, motoryka mala lezy i kwiczy. Ale trudno - skoro musial isc do szkoly, to niech tam sie tym zajma.
      --
      Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
      https://tinyurl.com/5edc7k
    • saszanasza Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 18:44
      Nie i nie zamierzam. Nie zależy mi na ocenach na tyle, żeby robić za dziecko, coś co ono powinno zrobić samo, nawet jeśli mu się to nie podoba. Nie ingeruję w pracę dziecka, nie poprawiam, choć niekiedy mnie korci, zwracam za to uwagę.
      Wiem, że kolorowanie to pierdoła, ale nie warto dzieci uczyć, że jak im coś nie leży, to rodzic wyręczy. Wyjątkowo oporne dziecko wolałabym puścić bez odrobionej pracy domowej. Trudno.
      --
      Dlaczego mężczyźni chrapią śpiąc na plecach?
      Dlatego, że wtedy jądra opadają na dół zasłaniając im dupę, co powoduje zamknięcie cyrkulacji powietrza.
      • lucyjkama Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 18:52
        To nie jest tak, że córka nie chciała pokolorować. Marudziła ale by zrobiła. To mi szkoda czasu było. Wolałam żeby zrobiła trochę zadań z matmy. Ona jest niezła z matmy i szkoda żeby się nie rozwijała a w elementarzu do grudnia pozna cyfry do 4 sad
        Zapytałam czy dokończyć kolorowanie a ona w tym czasie zrobi parę zadań i ona na to przystała.
        Zrobiła ze 4 strony zanim ja kolorowankę skończyłam.
    • saszanasza Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 18:52
      lucyjkama, z tego co kojarzę, to twoja córka jest bardzo inteligentna.
      tym bardziej bym nie wyręczała, no chyba że masz parcie na oceny, bo myślę że nawet gdyby pomalowała te rysunki na odwal, i tak będzie miała wysokie noty z pozostałości.
      --
      Dlaczego mężczyźni chrapią śpiąc na plecach?
      Dlatego, że wtedy jądra opadają na dół zasłaniając im dupę, co powoduje zamknięcie cyrkulacji powietrza.
        • saszanasza Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 18:59
          No ale właśnie nie możesz jej uczyć, że wśród zadań szkolnych są te ważne i mniej ważne. Nie na tym etapie edukacji. Za chwilę może się okazać, że młoda oleje plastykę, muzykę czy technikę, bo uzna je za mało rozwijające, lub wręcz niepotrzebne. Nie chodzi by była orłem we wszystkim, ale powinna mieć poczucie obowiązku i w miarę możliwości się starać.
          --
          Dlaczego mężczyźni chrapią śpiąc na plecach?
          Dlatego, że wtedy jądra opadają na dół zasłaniając im dupę, co powoduje zamknięcie cyrkulacji powietrza.
          • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 19:06
            Mnie się zdarzało pomóc w kolorowaniu obrazka i nie wpłynęło to na poczucie obowiązku u dzieci (kto miał, ten ma, kto nie bardzo - nad tym pracujemy wink
            Równiez motywacją było: szkoda czasu na takie zajęcie, tym bardziej, że wiedziałam, że córki potrafią starannie kolorować (gdyby były z tym problemy, to pewnie potraktowałabym to jako ćwiczenie czegos, nad czym trzeba popracować).

            --
            Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
    • jdylag75 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 19:30
      Zdarzało mi się pokolorować pół kolorowanki synowi. Szczerze mówiąc chrzanię czy to wychowawce czy nie, są granice kolorowania, bałam się ze z informatyki zacznie kolorowanki przynosić, na szczęście epoka kolorowania minęła.
    • iwoniaw Jeszcze mi nie odbiło 19.09.14, 19:40
      Mają odrabiać lekcje sami, jeśli kolorowanek byłoby za dużo na raz, najwyżej by nie skończyli - i cóż by się takiego stało?

      Gdyby matki nie odrabiały lekcji za połowę klasy i dzieci, które nie skończyły, byłoby więcej, być może nauczyciel dostałby feedback, że przecenia ich tempo/możliwości i powinien wprowadzić korektę w pracy z daną klasą/poszczególnymi osobami. A tak to penie uzna, że milion kolorowanek na tydzień jest w sam raz, skoro dziecięta zdążają, jest precyzyjnie i nawet rączki im nie spuchły i na lekcji nadal są w stanie pracować.

      Za chwilę będziesz odrabiała zadania matematyczne (bo dużo przykładów), a potem miała pretensje do nauczyciela, że widząc, iż 100% klasy doskonale sobie poradziło ze wszystkim, "goni z materiałem"?

      Tak, takie zachowanie jest niewychowawcze, także względem nauczycieli nie dostających prawdziwych danych zwrotnych i pracujących później przy całkowicie błędnych założeniach nie ze swojej winy.
      --
      Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
      Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
    • srubokretka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 19:41
      Nie. Tlumacze, czasami co s podpowiem, ale nie robie niczego za nia. A plastyczne sprawy robi zawsze dodatkowo. Koloruje czarobiale cwiczenia, ozdabia zeszyt, ktory sluzy do pisania sprawozdan/ pamitnika itp.
      Jakby sie jej znaudzilo kolorowanie to bym jej podsunela jakis pomysl na utrakcyjnienie ( inne kredki, styl, podkladanie faktur...), ale to ja. Mi bardziej na plastyce zalezy niz na matematyce. Tak naprawde to chcialabym zeby ze wszystkiego sie rownomiernie rozwijala, a nie tylko z jednego przedmiotu. Zwlaszcza na poczatku.

      Moja reka juz jest wycwiczona, to moja corka potrzebuje praktyki, nie ja. Wyjatek, jezeli corce by bardzo zalezalo na skonczeniu pracy, a by byla bardzo zmeczona , chora itp. , to moglabym jej ewentualnie pomoc, alenapewno nie odwalic roboty za nia.
      • anestezjolog72 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 30.09.14, 08:11
        A mój syn był kompletnym głąbem jesli chodzi o prace plastyczne. Dość paskudnie pisał. I co z tego? Żeby go nie stresowac kolorowałam. Pewnie nauczycielka o tym wiedziała i udawała, że nie wie. Czy wiesz co złego wyniknęło z mojego odrabiania przez syna lekcji? Dokładnie nic. Jest dzis dorosłym człowiekiem, rysowac nie umie, pisze czytelnie, ale niepieknie, to co ma zrobic precyzyjnie robi, skończył studia na których rysunek nie był niezbędny. Syn znakomicie radzi sobie w zyciu nie umiejąc: rysować kotka, kolorować precyzyjnie drzewek, lepic z plasteliny i gliny, tworzyć wycinanek, wyklejanek, wydzieranek, malować pastelami, plakatówkami, akwarelami itd. A......niedawno stwierdziłam ze zdziwieniem, ze umie wiele rzeczy naprawić.
        Moje niepedagogiczne zachowania nie uniemożliwiły mu skończenie studiów z wyróznieniem i pracy na uczelni tudziez otrzymanie grantów, ale to inna historia.
          • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 03.10.14, 20:07
            srubokretka napisał:

            > Ja jednak wole, zeby z mojego nieodrabiania za dzieci lekcji wynikalo COS.

            niby co? geniuś jakiś?


            --
            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
    • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 19:54
      córka jest teraz w 6 klasie i owszem zdarzyło mi sie kilka razy cos za nia odrobić w jej szkolnej karierze jesli miała naprawde duzo zadane i sie nie wyrobiła.
      --
      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
    • monikaa13 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 19:57
      Absolutnie nie! Pomagam w konkursach plastycznych, podpowiadam, coś wytnę, często są to rodzinne konkursy więc robimy razem ale w zadaniu domowym nigdy!

      Mnie też denerwuje, że córka koloruje/rysuje byle jak ale chyba tego nie lubi, pisze też średnio ale nigdy nie wyręczam, Raczej też naprawdę sporadycznie, mówię by poprawiła.

      --
      Tiry na tory - podpisz
    • makurokurosek Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 20:49
      Zdecydowanie nie. Tłumaczę gdy czegoś nie rozumiem, ale na zupełnie innych przykładach tak by pracę domową wykonała sama. Raz zdarzyło się, że pracy było zbyt dużo i nie było szans by młoda to wszystko zrobiła wysłałam do nauczycielki meila z usprawiedliwieniem. To dziecko ma się uczyć i zrozumieć, a nie ja. Dla mnie twoja postawa jest dziwna, nie pozwoliłaś córce na odrobienie lekcji bo wolałaś żeby wykonała zadane przez ciebie dodatkowe zadania z matematyki.
      Jeżeli chcesz być nauczycielką córki to wybierz homeschooling.
    • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 19.09.14, 23:37
      Nie, nigdy nie odrabiałam.
      W kolorowaniu raz pomogłam, kiedy miał po nieobecności sporo nadrabiania, pisania, liczenia, ćwiczeń z ortografii itp i jeden duży obrazek do pokolorowania - pokolorowaliśmy na spółę, ale nie na zasadzie "żeby się pani nie zorientowała", od razu powiedziałam Młodemu, że może i powinien powiedzieć wychowawczyni, że kolorowanie było wspólne.
      Jak raz z wielu powodów wróciliśmy tak późno do domu, że syn nie był już w stanie dokończyć lekcji, bo po prostu zasypiał, to poradziłam mu, żeby poszedł przed lekcją do nauczycielki i wyjaśnił, czego nie odrobił i z jakiego powodu, obiecując oczywiście uzupełnienie wszystkiego na dzień następny. Nie było żadnego problemu. Wciąż go uczę, że każdy człowiek ma prawo czegoś zapomnieć, a nawet mieć gorszy dzień i nie mieć siły - zwłaszcza, że to naprawdę dobry uczeń i gorszy dzień raz na 2 lata ma prawo się zdarzyć. Natomiast nie prawa się zdarzać okłamywanie nauczycielki i to przy moim współudziale "zrobię za niego, może pani nie zauważy". Dżizas.

      --
      Tusia

      Jaś 30.10.2006
    • morekac Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 09:44
      Raz zaproponowałam gimnazjalistce (wówczas), że zrobię jej makietę czy inne malowidła na jakieś zajęcia plastyczno-techniczne - nie jestem wprawdzie zbyt uzdolniona manualnie, ale ona ma wręcz zdolności ujemne. Z oburzeniem odrzuciła moją pomoc, twierdząc, że jeśli ma mieć zagrożenie poprawką z tego przedmiotu (a blisko było), to woli to mieć za swoje własne niedoróbki niż rodziców czy dziadków (bo wszyscy proponowali swoje usługi w zakresie robienia makiet, rysunków technicznych i dziergania na drutach). wink
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 11:36
      A za jakiś czas stwierdzisz, że szkoda, żeby dziewczę robiło rządki nudnych przykładów z dodawaniem do 5, machniesz jej kilka stron, a ona w tym czasie poćwiczy tabliczkę mnożenia. A w przyszłym roku machniesz jej przykłady z mnożeniem, a ona zajmie się w tym czasie sześcianami.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • czarna_kita Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 12:11
        Nie. Mam tez 6 latki na dodatek bliźniaki. Jakbym chciała za każdego lekcje odrabiać chyba bym oszalała (no i oczywiście nie chcę). Jak nie dają rady pokolorować bo ręka boli- przerwa. Wyjście na dwór w celu przewietrzenia się, odpoczynku. Kolorowanie dokończą później (za godzinę, dwie).
        • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 14:57
          tusia-mama-jasia napisała:

          > A ja wciąż powtarzam dziecięciu ze ma swoje robić samodzielnie,bo inaczej jest
          > nie fair w stosunku do innych dzieci... I dziecko już to rozumie.Szkoda ze doro
          > śli nie.

          a to inne dzieci jakiejs krzywdy doznają?


          --
          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
            • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 16:38
              podobnie mozna polec w rywalizacji: dziecko-dziecko. Jeśli oczywiscie ktos rozpatruje to w kategorii rywalizacji.
              --
              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
              • sonrisa06 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 17:48
                Ja nagminnie kolorowałam, głównie religię, rzadziej angielski. W pierwszej klasie było multum kolorowania. Często było tak, że córka kolorowała obrazki w polskim i matematyce, a ja siedziałam nad religią. I przyznam szczerze, że ręka mi odpadała po pokolorowaniu obrazka A4.
                Moja córka ma bardziej wyrobiona rękę i więcej ode mnie była w stanie pokolorować, ale na Boga! ileż można kolorować. Tez mi było szkoda czasu i szkoda córki, bo ja po jednym obrazku wysiadałam, a obrazków było czasami 3-4. Kiedyś z angielskiego było 6 zwierząt (na 6 kartkach) do pokolorowania, myślałam, że się wścieknę, oczywiście razem kolorowałyśmy, a pani nawet tego nie sprawdzała.
                W pierwszej klasie to jest jakieś wariactwo z tym kolorowaniem. Teraz córka jest w drugiej klasie i z kolorowaniem jest spokój. Właściwie, to od początku roku nie było nic do kolorowania.
                Acha, u nas nigdy kolorowanie nie było oceniane, po prostu trzeba było mieć zrobione i tyle. Oceniane były rysunki, ale ja za córkę nigdy nie rysowałam.

                • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 20:03
                  alin9 napisała:

                  > Tylko,że to zdrowa rywalizacja.Chciałabyś rywalizować z kolegą/koleżanką swojeg
                  > o dziecka?Jak Ono by się czuło z taką sytuacją?

                  Bez przesady, nie musisz o tym wiedzieć z kim rywalizujesz.....


                  --
                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
          • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 18:19
            zofijkamyjka napisała:

            > tusia-mama-jasia napisała:
            >
            > > A ja wciąż powtarzam dziecięciu ze ma swoje robić samodzielnie,bo inaczej
            > jest
            > > nie fair w stosunku do innych dzieci... I dziecko już to rozumie.Szkoda z
            > e doro
            > > śli nie.
            >
            > a to inne dzieci jakiejs krzywdy doznają?
            A owszem - tracą czas, siły i zapał na kolorowanie bardziej lub mniej durnych rysunków. Potem pani widzi, że wszyscy mają zrobione - więc za następnym razem zada tych rysunków tyle samo, albo i więcej.


            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 18:44
              jakw napisała:

              > A owszem - tracą czas, siły i zapał na kolorowanie bardziej lub mniej durnych r
              > ysunków.

              to niech nie kolorują....mojej siostrzenicy kolorowała starsza siostra.....za kasę. Taki miały układ. Ich mama nawet nie wiedziała smile
              --
              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
              • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 19:56
                Jak wygląda możliwość niepokolorowania to widać chyba w tym wątku...
                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 20:00
                  no jak widać? Jak się ktos uprze to niepokoloruje.
                  Pamietam, że mi mama czasem tez cos pomogła, bardzo to doceniałam smile
                  --
                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                  • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 22:07
                    Jak nie pokoloruje to mama mu pokoloruje...
                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 09:18
                      ale jak widac chociażby z tego wątku, nie wszystkie mamy kolorują za dzieci. Większość za nic w świecie....
                      --
                      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                      • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 11:57
                        Kpisz, a nie widzisz tego, że to zwyczajne oszustwo? Zadanie zadawane jest po to, żeby dziecko je odrobiło, a nie po to, żeby było odrobione przez kogokolwiek. To różnica.
                        Nawet jeśli za coś nie ma oceny, to zarówno rówieśnicy jak i nauczycielka dostrzegają, kto ma zrobione, a kto nie, kto starannie, a kto niestarannie. Nie chodzi o niezdrową rywalizację, ale mimowolnych porównań niepodobna uniknąć. Dziecko uczciwe i samodzielne nierzadko wypada w tych porównaniach gorzej niż to, które mama wyręcza. Ponadto nauczycielka ma nieprawdziwy obraz możliwości klasy i poszczególnych dzieci - zwłaszcza na początku, gdy nie zna ich jeszcze dobrze, dopiero "rozpoznaje teren", a głównie na tym etapie jest zalew kolorowanek. Gdybym widziała, że czegoś jest za dużo, tak dużo, że dziecko raz za razem nie daje rady, to poszłabym do nauczycielki /może więcej rodziców ma podobne obserwacje?/ i zwyczajnie szczerze pogadała, żeby wychowawca wespół wzespół z anglistą i katechetą ograniczył jakoś nieszczęsne kolorowanki czy inne zadania do akceptowalnego poziomu. Jak dziecko raz nie dało rady - można mu powiedzieć, żeby spokojnie powiedziało o tym pani. Zawsze można zachować się uczciwie, tak zwyczajnie, po prostu uczciwie. Jak ma wyrosnąć prawy człowiek z dziecka, które od początku szkoły widzi, że rodzice pomagają mu okantować nauczyciela? Cholernie to przykre.

                        --
                        Tusia

                        Jaś 30.10.2006
                        • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 15:57
                          wcale nie kpię, każdy nie radzi dziecku jak uważa. Nie bardzo interesują mnie inne dzieci, czy robią wszystko samiuteńkie czy im rodzice pomagają, nie interesuje mnie nauczyciel, jak sobie z tym radzi. Jak szkoła chce mieć pełny obraz które dziecko jest w stanie co zrobić to niech kolorują i robią wszystko w szkole. Będę przeszczęśliwa, naprawdę smileA jak szkoła tak ochoczo ingeruje w czas prywatny mojego dziecka /i często mój/ to trzeba sobie jakoś radzić czasem i pokombinować.
                          --
                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                          • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:00
                            > Nie bardzo interesują mnie i
                            > nne dzieci, czy robią wszystko samiuteńkie czy im rodzice pomagają, nie interes
                            > uje mnie nauczyciel, jak sobie z tym radzi.

                            to się nazywa egoizm.

                            Jak szkoła chce mieć pełny obraz kt
                            > óre dziecko jest w stanie co zrobić to niech kolorują i robią wszystko w szkole

                            Nie przyszło Ci do głowy, że w szkole robią jeszcze inne rzeczy? I że praca domowa ma inne cele niż praca w klasie?

                            > A jak szkoła tak ochoczo ingeruje w czas pry
                            > watny mojego dziecka /i często mój/ to trzeba sobie jakoś radzić czasem i pokom
                            > binować.

                            Jak masz w pracy coś, co musisz dokończyć w domu, to też ktoś robi to za Ciebie? "Pokombinować" w każdej dziedzinie życia? Strach się bać takich postaw...


                            --
                            Tusia

                            Jaś 30.10.2006
                            • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:08
                              tusia-mama-jasia napisała:

                              > to się nazywa egoizm.

                              Jeśli egoizm to zdrowy. Ja mam na wychowaniu moje dziecko a nie inne dzieci.

                              > Nie przyszło Ci do głowy, że w szkole robią jeszcze inne rzeczy? I że praca dom
                              > owa ma inne cele niż praca w klasie?

                              tak, tak robią, sprawdzają prace domową wink

                              > Jak masz w pracy coś, co musisz dokończyć w domu, to też ktoś robi to za Ciebie

                              niejednokrotnie korzystałam z pomocy innych w życiu. To nic złego.


                              --
                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                              • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 13:43
                                naprawdę musisz się dowartosciować tym, że twoje dziecko dostaje lepsze oceny tylko dlatego że ty konkurujesz z jego rówieśnikami i tak sprytnie kombinujesz. Jesteś dumna z ocen które przynosi które sa tak naprawdę owocem twojej pracy.
                                Pomoc dziecku przy pracy domowej to nie jest to samo co robienie jej za dziecko
                                • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 21:12
                                  no jasne, robie to dla dowartosciowanie siebie!
                                  Zrobiłam przez 5 lat edukacji kilka razy cos za córkę, i to napewno nie było na ocenę smile
                                  --
                                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                          • alin9 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:21
                            Wszyscy w klasie mają takie zdanie i muszą pokombinować...ITy się dziwisz,że jest jak jest w szkolnictwie(niezadowolenie jest ale chęci współpracy brak).Czyli nie interesują Was dzieci sąsiada z klasy.Zwykła klasa rodziców z kompleksami.
                            • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:51
                              alin9 napisała:

                              > Wszyscy w klasie mają takie zdanie i muszą pokombinować...

                              ale chodzi o to, że ja nie wiem jakie kto ma zdanie na ten temat w klasie, nie do końca mnie to interesuje zresztą.
                              --
                              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                        • alin9 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:13
                          Jak zwał tak zwał ale o to między innymi chodzi.Rodzice krzyczą,że brak szacunku do nauczycieli.Kiedyś to było zastraszanie nie szacunek.Nieprawda.Kiedyś rodzice przekazywali uczciwość a nie kombinatorstwo od kilkulatka.
                          • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:54
                            no jasne, dawniej to idealnie było, nikt nie ściągał, nikt nie oszukiwał i nikt nie kombinował w życiu wink
                            --
                            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                      • alin9 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:08
                        Bo teraz to kolorowanie a potem?Napiszesz ,że potem nie Będziesz?Pokusa jest już teraz.Potem więcej nauki to i większa pokusa "pomocy".Teraz Szkodzisz tylko swojemu dziecku pokazując,że można tupnąć nóżką i mama zrobi bo ja muszę mieć.Potem zaczniesz podważać pracę samodzielną dzieci bo po drugiej stronie będzie kumplomama.
    • mama-ola Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 18:13
      A i owszem, ostatnio się zdarzyło (4 klasa).
      Syn codziennie musi odrabiać lekcje po 3 godziny. Mam nawet obawy, jak to się odbije na jego samopoczuciu. Gdybym ja codziennie po pracy musiała jeszcze 3 godziny w domu zasuwać, to szybko wpadłabym w przemęczenie i depresję.
      Miał wypisać postaci z opowiadania z podręcznika oraz krótkie informacje, co kto robił. Żeby zaoszczędzić na czasie, ja je wypisałam na brudno, a on tylko przepisał do zeszytu. Z przyrody miał napisać krótkie uzasadnienie. Wiedział co, nie wiedział jak. Nakreśliłam kilka zdań na brudno, syn przepisał. Inne przedmioty zrobił sam. Jak skończył robić wszystko, wybiła 21.30. Ile ma siedzieć biedny dzieciak w tych lekcjach? Do 22, 22.15 albo jeszcze dłużej? Tyle by zeszło, bo wolno pracuje.
      Postanowiłam pomóc i będę tak robić w określonych przypadkach. Możecie wieszać na mnie psy i grozić, że stoczę syna smile
        • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 18:47
          wiele dzieci ma takie problemy....dzieci sa bardzo przeciązone lekcjami a niestety nie wszystkie sa jak błyskawica.
          --
          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
        • maksimum Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 18:49
          U nas jest wymog by rodzice sprawdzali prace domowe dziecka,czyli jak widzialem ze cos zle zrobili,to przerabialem z nimi to wszystko w domu.
          W gimnazjum i liceum czasami zdarza sie ze jest tak duzo pracy domowej,ze dzieciaki sie nie wyrabialy,wiec pomagalem im,ale to byly przypadki sporadyczne.
        • mama-ola Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 18:55
          To nie jest początek edukacji, to jest 4 klasa.

          Syn odrabia lekcje straszliwie wooolno od zawsze. Całymi godzinami. Moje

          zastanawianie się nad tym niestety nie ma mocy uzdrawiającej. Gdyby taką miało,

          syn odrabiałby wszystko w 5 minut. Nie pomagają prośby o przyspieszenie.

          Nastawianie budzika - też nie. Zasady "najpierw lekcje, potem podwórko" - też nie.

          Chciałby przyspieszyć, ale nie umie.

          Dla pełniejszego obrazu mogę dodać, że był jednym z najlepszych uczniów w 3 klasie. W 4 klasie test z matematyki (diagnozujący) napisał na maksa, dostał szóstkę. Z pierwszego wypracowania w 4 klasie dostał 5 z minusem (samodzielne; IMHO dość koślawe stylistycznie, ale po dziecięcemu urocze).
            • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 19:24
              też wiem o czym piszecie, mam straszną grzebułę na stanie. jest juz w klasie 6 i nic się w zasadzie nie zmienia, jej sie nigdy nie śpieszy, zawsze ma luz i zero napinki. Taka jest i koniec, nie tylko jesli chodzi o lekcje.
              --
              Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 19:56
                  alin9 napisała:

                  > I to jest powód do wyręczania?Nie zrobi dostanie jedynkę i kiedyś zrozumie,że t
                  > rzeba się spiąć do obowiązków.

                  ale ona tego nie przeskoczy, znam ja bardzo dobrze. Najwyżej będzie siedziec do późnych godzin. Poza tym ja jej ciąagle nie wyręczam, owszem pare razy mi sie zdarzyło gdy naprawde miała dużo.


                  --
                  Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                    • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 20:45
                      alin9 napisała:

                      > To jak nie przeskoczy to nie zrobi.Proste jak konstrukcja cepa.

                      nie takie proste, będzie siedziała do późnych godzin i zrobi......


                      --
                      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                        • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 21:19
                          alin9 napisała:

                          > To zrobi ... i zaniesie to... do szkoły")

                          ale nie chce żeby przesiadywała tylke czasu, szkoda mi przeciążonego dzieciaka.
                          Jakby mnie np. małżonek poprosił, żebym cos za niego zrobiła bo jest np. bardzo zmęczony albo boi sie że nie wyrobi się to pewnie też bym pomogła w miarę mozliwosci oczywiscie.

                          --
                          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                • mama-ola Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 20:17
                  > Nie zrobi dostanie jedynkę i kiedyś zrozumie,że trzeba się spiąć do obowiązków.

                  Skąd sugestia, że dziecko tego nie rozumie?
                  Mój syn akurat od obowiązku odrabiania lekcji nigdy się nie migał. Robi do nocy.
                  Pamiętam, jak kiedyś skończył lekcje, wstał z krzesła, oświadczył: nie mam już na nic
                  siły, położył się na podłodze i natychmiast zasnął.
                  Tak piszesz, jakby chodziło o złe dzieci. Niegrzeczne, niezdyscyplinowane, olewające.
                  A jak są dobre? To masz jakąś złotą radę? (Jedynka taką nie jest).
                  • malgosieczek Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 00:37
                    ja nie odrabiam za dzieci, ale bardzo mnie wkurza, że mają tyle zadawane, że ja nie mam możliwości spędzenia popołudnia na swoich sprawach z dziećmi, bo nie zgadzam się na to, żeby całe moje życie prywatne było dostosowane do programu szkolnego i żeby ktoś mi zadawał pytania "a dlaczego zaczął o 18.30?" albo żebym musiała się tłumaczyć przed nauczycielem, co takiego robiłam (zła matka) po południu poza domem, że dziecko mówi, że nie miało kiedy zrobić lekcji. Ja nie mam prawa wyskoczyć z dziećmi do znajomych, do babci, pójść po szkole na zakupy albo nawet i z dziećmi na jakieś zajęcia pozaszkolne? Iść do lekarza, do dentysty, albo cokolwiek? Ja mam swoje dorosłe życie i nie powinnam być uwięziona w domu po pracy pod karą sankcji w szkole, dzieci też powinny mieć prawo do jakiegoś życia prywatnego po lekcjach.
                    • mysiaapysia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 08:18
                      Problem polega na tym, że nauczycielka wychowania początkowego kończąca pracę o 11.30 lub 12.30 myśli, że uczniowie też wtedy idą do domu, wobec czego mają masę czasu na odrobienie lekcji. Tymczasem duża część dzieci zostaje na świetlicy i jedzie z rodzicem do domu dopiero ok. 16, czasem później. Teoretycznie zadania domowe mogłyby zostać odrobione na świetlicy, ale niestety nie zawsze są tam odpowiednie warunki (osobna sala z ławkami, z dala od hałasu).
                      Ja przez kilka tygodni walczyłam w nowej szkole, żeby moja trzecioklasistka miała miejsce do odrobienia lekcji na świetlicy. W końcu dałam sobie spokój i dziecko zaraz po szkole i obiedzie maszerowało do pobliskiej biblioteki, gdzie w czytelni spokojnie odrabiało lekcje, a po powrocie ze mną do domu miało czas na rozwijanie pasji.
                      • morekac Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 09:28
                        ale niestety nie zawsze są tam odpowiednie warunki (osobna sala z ławkami, z dala od hałasu).
                        Im dłużej czytam internet, tym bardziej doceniam podstawówkę córek - u nas wystarczyło - (i pewnie nadal wystarcza) - zgłosić w świetlicy, że dziecko ma odrabiać lekcje. Wskazani przez rodziców nieszczęśnicy (oraz dobrowolni ochotnicy) szli z nauczycielem do osobnej sali i ciuchutko skrobali swoje prace domowe. W gratisie zawsze mogli pójść do nauczyciela i poprosić o pomoc.
                        --
                        -------------------------------------------------------------
                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 08:48
                      Ale akurat wspomniany 4-klasista to pewnie miał wystarczająco dużo czasu na rozwijanie pasji, życie towarzyskie i zajęcia pozaszkolne - chyba że siedzi do 17.30 czy 18 w świetlicy albo ma lekcje na 2-gą zmianę. A jeśli ma cały tydzień tak załadowany zajęciami, że jak wyjdzie o 7 to w domu jest o 18.30 to nie dziwię się, że lekcje odrabia 3 godziny - może jest już po prostu zbyt zmęczony, a w bardziej sprzyjających okolicznościach zrobiłyby te lekcje w godzinę. W każdym razie ja zastanawiałabym się co można zrobić, żeby dzieciak te lekcje odrabiał wcześniej.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • malgosieczek Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 09:08
                        moje siedzą w świetlicy do 17-tej, gdzie próbują czasem robić lekcje ale to jest mission impossible, warunków nie ma. Teraz cały wrzesień było ładnie, to po lekcjach świetlica była na boisku - super, ale lekcji tam nie zrobią. Ja też bym wolała, żeby robili je na świetlicy. Ale szkoła nie jest od odrabiania lekcji, jak widać.
                      • mama-ola Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 12:52
                        Hmm... Przecież pisałam, że się zastanawiałam.
                        Długo odrabia, bo najpierw myśli, co napisać, a potem wooolno to pisze. I tak czas leci. Lubi przy tym pogadać. Jego ulubiony przedmiot to przyroda, a tam przy każdym ćwiczeniu jest o czym porozmawiać. A jak czegoś nie wie, to tłumaczę i opowiadam, aż rozumie wszystko. I czas leci.
                        • jotde3 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 14:54
                          Niektore zadania w 4 kl mozna sciagnac z netu.moj tak robi a ja pochwalilem . pewnie gdyby na sprawdzianach szlo kiepsko to bym mial na to inny poglad ale w obecnej sytuacji to uwazam ze nie ma sensu cwiczyc czegos co i tak umie. Ale to nie wszystko sie tak da .
          • berdebul Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 10:13
            4 klasa czyli początek edukacji, bo klasy 1-3 to blok nauczania wczesnoszkolnego, który trudno uznać za normalne lekcje.

            I chcesz, aby odrabiał całymi godzinami? W szkole wyrabia się ze wszystkim? Przecież on nie ma czasu wolnego, jeżeli siada do lekcji a później już tylko spanie. IMHO warto byłoby sprawdzić skąd tak wolne tempo pracy w domu (czy w ogóle?). Prac domowych będzie tylko przybywać, dobra się nie rozciągnie, a spać trzeba.
      • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 20.09.14, 22:09
        Skoro odrabia 3 godziny i kończy o 21.30 - to dlaczego zaczyna o 18.30?
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 11:55
            ewa_mama_jasia napisała:

            > Jesli np.konczy lekcje ok.15.30, pogada z kumplami/pokopie pilke/pojda do parku
            > , potem dojdzie do domu, odpocznie,zje to robi sie 18.30.
            Jeśli 3 godziny wraca z kumplami do domu to chyba trudno biadolić, że z powodu odrabiania lekcji ma rozwalone życie towarzyskie...
            Btw podejrzewam, że 4-klasiści nie kończą jednak masowo lekcji o 15.30 a jednak trochę wcześniej

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 11:57
            Przyjrzyj się jego rozkładowi zajęć: być może odrabia wszystkie lekcje dzień przed , co w przypadku 6 lekcji z różnych przedmiotów i powrotowi do domu o 18.30 musi skończyć się o 21.30. A pewnie nie wszystkie lekcje nie są zadawane z dnia na dzień.
            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • jotde3 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 11:58
      Jak moj byl mlodszy to robilem z nim ale zadnej literki nie napisalem choc pomagalem np. Zbudowac poprawniej zdanie ,ale zona samodzielnie kolorowala religie smile terazrobi wszystko sam rsklada w trbe po czym zona mowi - choc no tu - i sie robi poprawka smile
    • mruwa9 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 12:02
      nie, nigdy. Za to zwykle towarzyszymy dzieciom i nadzorujemy/pomagamy w lekcjach. Lepiej nie zrobic zadania wcale lub zrobic je ponizej oczekiwan, niz uczyc dzieci oszustwa, jakim jest oddawanie pracy wykonanej przez kogos innego.
      Zaczyna sie od kolorowanek, a konczy na kupowaniu prac magisterskich/doktorskich itd...
      Natomiast paranoja jest zadawanie takiej ilosci bzdurnych prac domowych, ze wymagaja one pelnej drugiej dniowki szkolnej w domu. Do przedyskutowania na wywiadowkach.
      • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:02
        owszem u nas były dyskusje, ale bezowocne na zebraniach. Jedna nauczycielka nawet na jakiś czas się opamiętała ale potem znowu wszystko wróciło do normy
        --
        Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
      • k1234561 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:18
        Moje dziecko chodziło do takiej podstawówki,że od 4 klasy mieli lekcje codziennie od 8:00 do 14:30,no może jeden dzień bodajże piątek kończyli o 13:30.
        Moja córka po prawie 6 godzinach nauki,bycia w pełnej gotowości do odpowiedzi,bo nie wiadomo było czy,kiedy i kogo nauczyciel z danego przedmiotu zapyta,w dodatku prawie codziennie były jakieś drobne kartkówki czy sprawdziany, przychodziła ze szkoły tak wypluta,że było mi jej autentycznie żal.Pomijam już fakt,że chodziła na dodatkowy angielski.Jednak codziennie po przyjściu ze szkoły siadała do lekcji ok.17-18.Uczyła się autentycznie przedmiotów ważnych czyli polskiego,matmy,przyrody,języków.Pierdoły po prostu zaliczała,bo gdyby chciała się i do nich przygotować na tip-top,doby by zabrakło.Ja nie ukrywam.Robiłam za nią religię,czasami coś z plastyki,techniki.Wiadomo,że piosenki z muzyki nie nauczę się za nią na pamięć,ale poszukać informacji o kompozytorze mogę jak najbardziej,aby dziecku zaoszczędzić czasu,aby mogła w tym czasie ćwiczyć polski,czy matematykę.Też mi się to nie uśmiechało,ale taki był w tej szkole system,ciężki i trzeba było sobie radzić.
        Pomijam fakt,że w ciągu tygodnia nie było czasu na życie prywatne.Mogłam zapomnieć o pójściu z wizytą do babci,cioci,o imieninach,urodzinach itp.sprawach.Zostawały weekendy,ale i na ten czas nauczyciele zadawali dużo,a najczęściej na poniedziałek były zapowiadane prace klasowe.
        Dlatego nie mam żadnych wyrzutów sumienia,że tą religię i inne tego typu plastyki z technikami robiłam niemal za dziecko.Z tego co się orientuję,większość rodziców tak robiła.Zgłaszaliśmy na zebraniach problem nadmiernego eksploatowania dzieci i dużych wymagań,ale ponieważ to była szkoła prywatna to odpowiedź była jedna: zawsze możecie Państwo zrezygnować i zabrać dzieci.Nikt zrezygnować nie chciał,bo szkoła trzymała od lat wysoki poziom.Jakim kosztem to już druga strona medalu.
        --
        https://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
        • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:26
          Nie chciałabym, żeby moje dziecko chodziło do szkoły, w której uczciwie nie sposób sprostać wymaganiom. I wcale nie nazwałabym "wysokim poziomem" czegoś, co poziom moralny sprowadza do parteru. Słowo może wielkie, ale w wykonaniu ucznia podstawówki imo ta moralność m.in tym powinna się przejawiać - uczciwym podejściem do pierwszych w życiu poważnych obowiązków. Zmiana szkoły to nie koniec świata, jeśli uzdrawia inne aspekty życia, a normalne szkoły też w wielu przypadkach trzymają wysoki poziom. Szeroko pojęty.
          --
          Tusia

          Jaś 30.10.2006
          • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 16:49
            ale moje dziecko chodzi do normalnej rejonówki i odnoszę wrażenie że ma całkiem podobnie. Po prostu szkoły przerzucają ogrom pracy na dom. Taki mamy system edukacji. Osobiście wołałabym aby dzieci miały więcej lekcji w szkole ale w zamian do domu już nic nie przynosiły do pracy
            --
            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
      • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 19:31
        > Zaczyna sie od kolorowanek, a konczy na kupowaniu prac magisterskich/doktorskic
        > h itd...

        no właśnie, mruwa, nie. Zdarzyło mi się parę razy pomóc w kolorowaniu, ale innych prac domowych nie robię za dzieci.
        --
        Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
          • eps Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 22:07
            Ja pamiętam że moja mama za mnie czasem coś robiła i to nie tylko kolorowanki ale szlaczki, czy wypracowania z polaka. Jakoś strasznie ani ona ani ja na tym nie wyszłyśmy.
            Bez przesady. Co do czasów teraźniejszych to owszem koloruję synowi.
            Tyle ile on ma do kolorowania to można żółtej febry dostać.
            Potrafi przynieść z angielskiego 2 duze kartki z maleńkimi szczegółami do kolorowania, z religii, z informatyki i z edukacji. No do farfocla można zwymiotować.
            Co więcej kiedyś miał też taka furę i nawet mnie zemdliło, była akurat u mnie koleżanka i ona rysowała smile
            Zaznaczyc terze że ja maluję nie po to aby syn dostał lepsza ocenę ale po to by nie dostał 1.

            --
            "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

            Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
            • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 22:15
              Ja pamietam do tej pory, jak mi babcia na drutach szalik na zpt zrobiła. Noga byłam z takich robótek i noga dalej jestem, nie uważam się za zdemoralizowaną przez ten jeden incydent, kiedy ktos cos za mnie zrobił do szkoły.
              --
              Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
        • mruwa9 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 22:57
          agni71 napisała:

          > > Zaczyna sie od kolorowanek, a konczy na kupowaniu prac magisterskich/dokt
          > orskic
          > > h itd...
          >
          > no właśnie, mruwa, nie. Zdarzyło mi się parę razy pomóc w kolorowaniu, ale inny
          > ch prac domowych nie robię za dzieci.


          Na razie. Bo masz male dzieci , jak podejrzewam.
          I nie tylko chodzi o kolorowanki, ale o przyzwolenie na oszustwo, jakim jest oddawanie cudzej pracy pod wlasnym imieniem i nazwiskiem. Teraz kolorujesz obrazki, bo dziecko nie ma czasu ani sil. Gdy przyjdzie czas na prace magisterska, tez znajdzie sie tysiac obiektywnych argumentow, stojacych na przeszkodzie w osobistym napisaniu pracy.
          Nie chodzi o obrazek, chodzi o precedens otwierajacy furtke przyzwolenia na oszustwa i plagiaty.

          • eps Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 21.09.14, 23:59
            Moim zdaniem demonizujesz. Mi mama pomagala, sama pisałam sobie sciagi i czasem z nich korzystalam, ale prace dyplomowa napisalam sama i niezle radze sobie w zyciu. Trzeba umiec skupiac sie na sprawach waznych a czasami kolorowanie durnowatych obrazkow do tego nie nalezy. Co innego napisac prace dyplomowa a co innego kolorowac 15 kolorowanke. Inny przyklad. Jesli dziecko ma duzo lekcji, wypracowanie z polaka, sprawdzian z matmy i nie zdazy zrobic wszystkiego. Wtedy jak wiem ze z polaka dziecko nie ma problemow, tylko mu czasu brakuje na napisanie wypracowania to wole mu napisac polski a niech ono w tym czasie zakuwa do matmy. No ale przy tego typu pomocy musze miec pewnosc ze dziecko samo daloby rade napisac tylko z innego wazniejszego powodu nie jest w stanie tego zrobic.
            --
            "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

            Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
            • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 12:50
              czytam czytam i włos mi się jeży. po pierwsze same wpychacie dzieci w jakiś wściekły wyścig szczurów, bo skoro rodzice odrabiaja za dzieci prace domowe (nie oszukujmy się lepiej niż dzieci byłyby w stanie to zrobić) to - nauczyciel dostaje informacje zwrotna - z takim materiałem/z taka ilością pracy dziecko sobie radzi. Wpajanie dziecku zaradności typu ściąganie, korzystanie z cudzej pracy . wyreczanie się innymi jest demoralizujące i niewychowawcze, a relatywizowanie: jedna głupia kolorowanka to nic takiego jest nieudolnym usprawiedliwiwaniem samych siebie.
              Eps - mówisz że co innego praca dyplomowa a co innego szlaczki i kolorowanki - to dokłądnie to samo tylko na innym etapie. Obawiam sie ze wychowujac swoje dziecko w taki a nie inny sposób w przyszłości bedziesz musiałą zasponsowrować mu także napisanie pracy dyplomowej i twoje dziecko zostanie kolejnym nieukiem z dyplomem.
              Ja nie odrabiam - tak też umiałabym pokolorować szybciej, dokładniej i lepiej niz moja córka - nie robię tego bo juz to umiem - a moja córka ma się tego nauczyć. Jak pokoloruje nieładnie - dostanie gorszą ocenę i mam nadzieję że to ja zmotywuje do tego by sie bardziej postaraać
              Tylko czytając was zastanawiam sie czy to ma ses - bo punktem odniesienia w kolorowaniu i nieszczęśnych szlaczkach dla mojej córki i oceniającej ja nauczycielki nie sa wasze dzieci tylko wy
              • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 15:42
                co do kolorowania, bo w tym zdarzyło mi się pomóc. Bynajmniej nie koloruję pięknie i super dokładnie, żeby kolorowanka mojego dziecka była najładniejsza w klasie. Robię to mało dokładnie, byle było. Moja motywacją absolutnie nie było, by moje dziecko mialo zrobione lepiej niż koledzy i koleżanki, tylko, żeby było zrobione w ogóle.
                --
                Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                    • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 21:34
                      nie znam dzieci histeryzujacych z powodu niepokolorowania czegoś tam -ale znam histeryzujacych rodziców... jeśli ma mieć pokolorowane - a tego nie zrobiło to znaczy, ze miało za duzo zadane, lub za mało czasu na lekcje, lub ilość pracy jest zbyt duża jak na mozliwości dziecka. ale dzięki matkom-kolorujacym żaden nauczyciel takiej informacji zwrotnej nie otrzymuje.
                      a poza tym - piszecie że pomagacie dzieciom np. w kolorowaniu lub innych "nieważnych" Waszym zdaniem pracach domowych - ale jeśli są takie "nieważne" to dlaczego to robicie???
                      • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 21:41
                        annubis74 napisała:

                        > nie znam dzieci histeryzujacych z powodu niepokolorowania czegoś tam
                        to znaczy że nie bardzo znasz dzieci.....
                        --
                        Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                        • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 22:14
                          jako nauczyciel - kiedyś sporo pracujacy z dziećmi - to raczej znam więcej dzieci niż ty
                          to rodzice nadają jakąś straszną wagę tym wszystki kolorowankom, pracom domowym, itd.
                          zachowujecie się jakbyście nigdy w szkole nie dostały złego stopnia, nigdzy niczego nie zawaliły, nie zapomniały, jakbyście zawsze miały odrobione lekcje i znały odpowiedzi na wszystkie pytania
                          jeśli tak było - w co wątpię - to strasznie nudne było wasze życie i takie same fundujecie wąłsnym dzieciom.
                          a obrazek mamusi kolorującej po nocy - moze i jest wzruszający ale też mocno załosny
                          • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 22:20
                            annubis74 napisała:

                            > jako nauczyciel - kiedyś sporo pracujacy z dziećmi - to raczej znam więcej dzie
                            > ci niż ty

                            jesli naprawdę miałaś dużo do czynienia z dziećmi, to dziwię sie bardzo nieznajomości dziecięcych charakterów i dziecięcej logiki

                            inna sprawa, że dzieci moga sprawiać kompletnie inne wrażenie w szkole niż w domu, i ocena tylko na podst. zachowania w szkole jest niepełna, nie mówi wszystkiego o tym , jak dziecko zachowuje się w warunkach domowych

                            > to rodzice nadają jakąś straszną wagę tym wszystki kolorowankom, pracom domowym
                            > , itd.

                            nie wszyscy, zapewniam cię

                            > zachowujecie się jakbyście nigdy w szkole nie dostały złego stopnia, nigdzy nic
                            > zego nie zawaliły, nie zapomniały, jakbyście zawsze miały odrobione lekcje i zn
                            > ały odpowiedzi na wszystkie pytania

                            myli ci się wszystko i nie znasz dzieci histeryzujących

                            ja mogę 50 razy powtórzyć córce "Jak nie zdążysz, to powiedz pani, że nie dałaś rady zrobić wszystkiego/nie umiałaś", a ona i tak histeryzuje


                            > a obrazek mamusi kolorującej po nocy - moze i jest wzruszający ale też mocno za
                            > łosny

                            żałosna jest twoja jednoczesna nieznajomośc psychiki dziecięcej i deklarowana praca nauczycielska
                            --
                            Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                            • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 22:46

                              > ja mogę 50 razy powtórzyć córce "Jak nie zdążysz, to powiedz pani, że nie dałaś
                              > rady zrobić wszystkiego/nie umiałaś", a ona i tak histeryzuje

                              To znaczy, że macie coś do przepracowania. Dojrzały emocjonalnie uczeń, nawet początkujący, nie będzie nagminnie histeryzował z powodu kolorowanki, tylko przyjmie logiczny argument i/lub dobrą radę.

                              --
                              Tusia

                              Jaś 30.10.2006
                              • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 09:33
                                może i mamy, a może taki typ (stawiam na to drugie, bo od urodzenia tak ma, a dzieci mam trójkę i widzę, ile znaczą wrodzone cechy charakteru). Oczywiście, nie zostawiam tego na kompletny zywioł, tylko się z dzieckiem rozmawia, omawia, i myslę, że z czasem uzyska większą kontrolę nad emocjami. Póki co, jest jak jest.
                              • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 22:45
                                rozmawiamy o małych dzieciach, one jeszcze nie sa dojrzałe emocjonalnie to raz. Po drugie jak dla mnie bardziej dojrzałe emocjonalnie jest dziecko które czuje obowiązek odrobienia zadanej pracy domowej /nawet nadmierny obowiązek/ niż dziecko, które radosnie biegnie do szkoły nie przejmując sie obsolutnie nieodrobiona praca domową....
                                --
                                Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 23:05
                                  > rozmawiamy o małych dzieciach, one jeszcze nie sa dojrzałe emocjonalnie to raz.
                                  > Po drugie jak dla mnie bardziej dojrzałe emocjonalnie jest dziecko które czuje
                                  > obowiązek odrobienia zadanej pracy domowej /nawet nadmierny obowiązek/ niż dzi
                                  > ecko, które radosnie biegnie do szkoły nie przejmując sie obsolutnie nieodrobio
                                  > na praca domową....

                                  rozmawiamy o podrośniętych dzieciach, które chodzą juz do szkoły i pewnego poziomu dojrzałości emocjonalnej można od nich oczekiwać.
                                  między tymi dwoma biegunowymi przykładami jest całe spektrum reakcji pośrednich - między histerią i rozdzieraniem szat a totalnym olewaniem obowiązków coś się jeszcze mieści, nieprawdaż?

                                  --
                                  Tusia

                                  Jaś 30.10.2006
                                  • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 24.09.14, 20:40
                                    tusia-mama-jasia napisała:

                                    > rozmawiamy o podrośniętych dzieciach, które chodzą juz do szkoły i pewnego pozi
                                    > omu dojrzałości emocjonalnej można od nich oczekiwać.

                                    razcej spodziewac się braku dojrzałosci emocjonalnej.

                                    > między tymi dwoma biegunowymi przykładami jest całe spektrum reakcji pośrednich
                                    > - między histerią i rozdzieraniem szat a totalnym olewaniem obowiązków coś się
                                    > jeszcze mieści, nieprawdaż?

                                    prawdaż ale jestem pewna że większośc osobników będzie sie jednak mniej lub bardziej obawiało pójść do szkoły bez odrobionej pracy domowej.


                                    --
                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                            • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 08:45
                              >inna sprawa, że dzieci moga sprawiać kompletnie inne wrażenie w szkole niż w domu, i >ocena tylko na podst. zachowania w szkole jest niepełna, nie mówi wszystkiego o tym , >jak dziecko zachowuje się w warunkach domowych

                              podobnie jak ocena tego jak dziecko zachowuje sie w warunkach domowych nie mówi o nim wszystkiego.
                              rozumiem ze posiadanie jednego czy dwójki dzieci w wieku.... uczyniło już z ciebie eksperta w psychologii rozwojowej - obawiam się że włąsne dzieci nie raz cię jeszcze zadziwią.
                              bo ja miałam do czynienia z dziećmi z których rodzice chcieli uczynić wszech stronnych geniuszy, a dzieci z przemeczenia mdlały na lekcjach lub wpadały w depresję.
                              masz potrzebę kolorowania - koloruj. mniej jednak świadomość że tego rodzaju "poomocą" robisz dziecku małe kuku

                              • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 09:40
                                > podobnie jak ocena tego jak dziecko zachowuje sie w warunkach domowych nie mówi
                                > o nim wszystkiego.
                                > rozumiem ze posiadanie jednego czy dwójki dzieci w wieku.... uczyniło już z cie
                                > bie eksperta w psychologii rozwojowej - obawiam się że włąsne dzieci nie raz ci
                                > ę jeszcze zadziwią.

                                trójki akurat

                                może nie jestem ekspertem od każdego dziecka (ty tez nie), ale staram się dobrze poznać własne dzieci i postępować, tak, żeby im to wyszło na dobre.
                                --
                                Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                          • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 22:34
                            annubis74 napisała:

                            > jako nauczyciel - kiedyś sporo pracujacy z dziećmi - to raczej znam więcej dzie
                            > ci niż ty

                            no proszę, a skąd Ty wiesz kim jestem ja?
                            Z tego co piszesz wniskuję, że jednak dzieci znasz słabo. Mało które dziecko świadomie i na luzaku idzie sobie do szkoły z nieodrobionymi lekcjami smile
                            --
                            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                            • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 25.09.14, 01:42
                              >no proszę, a skąd Ty wiesz kim jestem ja?

                              co najmniej prezydentem? Napoleonem? ministrą edukacji???

                              >Z tego co piszesz wniskuję, że jednak dzieci znasz słabo. Mało które dziecko świadomie >i na luzaku idzie sobie do szkoły z nieodrobionymi lekcjami smile

                              jeśli mówisz o dzieciach na początku kariery szkolnej to pewnie większość się przejmuje (chociaż nie wszystkie). jeśli mowisz o dzieciach na kolejnych etapach - to widać ze z edukacja niewiele masz wspólnego. oczywiście nie bedę uogólniać ale "tumiwisizm" jest raczej normą niż wyjatkiem. zreszta jak widać po tym wątku jest troskliwie pielęgnowany przez rodziców. Po co ma dzieciak się męczyć nad szlaczkami, jak mamusia pokoloruje, po co ma czytać lektury jak może posłuchać audiobooka albo obejrzeć film, po co ma się uczyć historii skoro to dawno było i nieprawda, po co ma cokolwiek wiedzieć skoro jest google i zawsze wszystko mozna sprawdzić
                              • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 25.09.14, 18:03
                                annubis74 napisała:

                                > co najmniej prezydentem? Napoleonem?

                                a co oni maja wspólnego z edukacją? Bo zdaje się że za znawcę edukacji się uważasz?

                                >zreszta jak widać po tym wą
                                > tku jest troskliwie pielęgnowany przez rodziców. Po co ma dzieciak się męczyć n
                                > ad szlaczkami, jak mamusia pokoloruje, po co ma czytać lektury jak może posłuch
                                > ać audiobooka albo obejrzeć film, po co ma się uczyć historii skoro to dawno by
                                > ło i nieprawda, po co ma cokolwiek wiedzieć skoro jest google i zawsze wszystko
                                > mozna sprawdzić.

                                Akurat przeczysz sama sobie, przecież to Ty uważasz, że jak dziecko z czymś się nie wyrobi to niech idzie bez odrobionej pracy domowej. Rodzice którzy czasem dziecko wyręczą raczej dają do zrozumienia, że prace domowe /nawet najgłupsze/ są ważne!


                                --
                                Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 25.09.14, 20:16
                                  >Bo zdaje się że za znawcę edukacji się uważasz?
                                  pisałam że jestem nauczycielem a nie znawcą edukacji (ktokolwiek i cokolwiek to jest)
                                  aczkolwiek posiadam w swojej dziedzinie tytuł eksperta i konsultanta _ tak OT

                                  >Akurat przeczysz sama sobie, przecież to Ty uważasz, że jak dziecko z czymś się >nie wyrobi to niech idzie bez odrobionej pracy domowej. Rodzice którzy czasem >dziecko wyręczą raczej dają do zrozumienia, że prace domowe /nawet najgłupsze/ >są ważne!


                                  pokrętna argumentacja - jak większośc tego co piszesz
                                  nie wiem skąd wysnuwasz wniosek że zachecam aby dzieci nie odrabiały pracy domowej. ale to do rodzica (a nie do dziecka - zwłaszcza tego w szkole podstawowej) należy tak zorganizować dziecku pracę by się wyrobiło. Jeśli się nie wyrabia bo pracy jest za dużo - to nalezy o tym porozmawiać z nauczycielem, poprosić o zmniejszenie ilości pracy lub indywidualne podejście. To o czym piszę stosuję w praktyce - bo uważam że zbyt duzo pracy domowej moze byc dla ucznia tak demotywujace - jeśli go to przerasta.
                                  Rodzice wyreczający dziecko w pracach domowych daja sygnał ze prace domowe nie są ważne, uczą oszukiwania a co najważniejsze daja dziecku sygnał ze bez nich sobie nie poradzi

                                  • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 25.09.14, 21:17
                                    annubis74 napisała:

                                    > pisałam że jestem nauczycielem a nie znawcą edukacji (ktokolwiek i cokolwiek to
                                    > jest)

                                    wprost nie ale próbujesz umniejszyć moje kwalifikacje zupełnie nie wiedząc nic o mnie.

                                    > nie wiem skąd wysnuwasz wniosek że zachecam aby dzieci nie odrabiały pracy domo
                                    > wej.

                                    z Twoich cudownych porad i uwierz miałam okazje rozmawiać z nauczycielami, jest to wyjątkowo wrażliwa grupa zawodowa na jakąkolwiek krytykę.
                                    > Rodzice wyreczający dziecko w pracach domowych daja sygnał ze prace domowe nie
                                    > są ważne, uczą oszukiwania a co najważniejsze daja dziecku sygnał ze bez nich s
                                    > obie nie poradzi

                                    nie, daja sygnał, że w trudnych sytuacjach dziecko może na nich liczyć a praca domowa powinna być wykonana. Dziecko wcale nie musi sobie zawsze ze wszystkim poradzić i to nic strasznego poprosic o pomoc!



                                    --
                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                    • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 25.09.14, 23:44
                                      > > nie wiem skąd wysnuwasz wniosek że zachecam aby dzieci nie odrabiały prac
                                      > y domo
                                      > > wej.
                                      > z Twoich cudownych porad i uwierz miałam okazje rozmawiać z nauczycielami, jest
                                      > to wyjątkowo wrażliwa grupa zawodowa na jakąkolwiek krytykę.

                                      naprawdę wyczytałaś coś takiego w moich wpisach? może przeczytaj je jeszcze raz uważniej
                                      co do czułości nauczycieli na krytykę to wyjątkowo się z Toba zgodzę - tyle tylko że to jakoś zupełnie mija się z tematem wątku.
                                      można wiele rzeczy zarzucać nauczycielom - ale dobrze by było spojrzeć krytycznie na siebie (czyli rodziców). Ten atek dobrze pokazuje co niektórzy maja w głowach i co sprzedają w pakiecie dzieciom. Pod rozwagę. I dla mnie EOT bo juz się znudziłam
                                      • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 26.09.14, 17:40
                                        annubis74 napisała:

                                        > naprawdę wyczytałaś coś takiego w moich wpisach? może przeczytaj je jeszcze raz
                                        > uważniej
                                        > co do czułości nauczycieli na krytykę to wyjątkowo się z Toba zgodzę - tyle tyl
                                        > ko że to jakoś zupełnie mija się z tematem wątku.


                                        nie mija sie z tematem watku ponieważ to Ty zdaje sie radziłąs aby iśc do nauczyciela na rozmowę ,ze dziecko sie nie wyrobiło. Otóż większośc nauczycieli wyczulonych na wszeslkie przejawy krytykli stanie okoniem i będzie sie bronić. Znam z doświadczenia a problemy były powazniejsze niż niewyrabianie się z lekcjami. Jeśli moje dziecko notorycznie nie wyrabiałoby się z praca domowa napewno bym poszła do nauczyciela jeśli sa to sytuacje sporadyczne a praca mniej ważna to wolę zrobic za dzieciaka i święty spokój.
                                        --
                                        Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                        • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 26.09.14, 19:09
                                          > nie mija sie z tematem watku ponieważ to Ty zdaje sie radziłąs aby iśc do naucz
                                          > yciela na rozmowę ,ze dziecko sie nie wyrobiło. Otóż większośc nauczycieli wycz

                                          masz chyba problem z czytaniem - radziłąm rozmowę z nauczycielem jeśli ilość zadawanych prac domowych jest zbyt duża - notorycznie. I po raz n-ty powtarzam - jesli wszyscy rodzice w klasie tak kreatywie "pomagają" nauczyciel nie ma informacji ze pracy jest zbyt dużo. jednorazowe nieprzygotowanie do zajeć (nieodrobienie pracy domowej) zdarza się chyba każdemu z różnych przyczyn - uważam ze w takiej sytuacji najlepiej aby dziecko usprawiedliwiło sie samo. zazwyczaj nauczyciele stosują system "nieprzygotowania się" jedno lub kilkurazowego więc pojedyncze nieodrobienie pracy domowej niczym nie skutkuje a daje dziecku czas na nadrobienie zaległości i uczy odpowiedzialności.
                                          Jesli wybierasz sie do nauczyciela uzbrojona w ostrze krytyki to nie dziw się że nie spotykasz się ze zrozumieniem. Sa inne sposoby prowadzenia rozmowy i negocjowania warunków - szkoła to nie jest monarchia absolutna a nauczyciel to nie władca absolutny
                                          • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 27.09.14, 20:08
                                            annubis74 napisała:

                                            > masz chyba problem z czytaniem - radziłąm rozmowę z nauczycielem jeśli ilość za
                                            > dawanych prac domowych jest zbyt duża - notorycznie.

                                            ale nie jest notorycznie, chyba Ty masz problem z czytaniem!

                                            > jednorazowe nieprzygotowanie do zajeć (nieodrob
                                            > ienie pracy domowej) zdarza się chyba każdemu z różnych przyczyn - uważam ze w
                                            > takiej sytuacji najlepiej aby dziecko usprawiedliwiło sie samo.

                                            Już Ci pisałam, że większośc dzieci nie pójdzie świadomie z nieodrobiona praca domową do szkoły i nie odważy się podejmowac z nauczycielem dyskusji na temat za dużego obciązenia pracami domowymi. Praca domowa to jest to minimum, którego nauczyciele pilnuja i wymagają i strasznie nie lubia jak sie tego nie wykona.

                                            --
                                            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                      • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 22:15
                        nie znasz dziecka, które jednocześnie:

                        jest zmęczone (ręka jest po prostu fizycznie zmęczona) daną pracą

                        i

                        zdenerwowane faktem, że z powodu tego zmęczenia nie daje rady czegoś zrobić?

                        moge pisać i milion razy, że ja nie sikam, za przeproszeniem, w majtki, dlatego, że moje dziecko czegos nie zrobiło, bo nie dało rady, ale ty masz swoją teorię. Działa jednak na mnie frustracja dziecka. Są takie dzieci, np. teraz mi córka regularnie płacze, że nie zdąży przeczytać na czas lektury, a jednocześnie nie chce jej się czytać więcej niz jeden-dwa rozdziały dziennie.

                        > a poza tym - piszecie że pomagacie dzieciom np. w kolorowaniu lub innych "niewa
                        > żnych" Waszym zdaniem pracach domowych - ale jeśli są takie "nieważne" to dlacz
                        > ego to robicie???

                        bo dla dziecka to ważne
                        --
                        Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                        • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 22.09.14, 22:50
                          > Są takie dzieci, np. teraz mi córk
                          > a regularnie płacze, że nie zdąży przeczytać na czas lektury, a jednocześnie ni
                          > e chce jej się czytać więcej niz jeden-dwa rozdziały dziennie.

                          No dobrze, ale co z tego wynika? Że czytasz za nią?
                          Czy że ta sytuacja powinna czegoś ją nauczyć?
                          a/ innej organizacji czasu (zaczynam czytać wcześniej)
                          b/ przyjęcia na klatę konsekwencji (skoro mi się nie chciało tak bardzo, że nie zdążyłam, to teraz załapię słabszą ocenę, trzeba będzie przyjąć albo poprawić)
                          c/ czasem trzeba zrobić coś, na co się nie ma ochoty, jeśli się ma ambicje (zaciskam zęby i czytam, a nuż mnie wciągnie)

                          --
                          Tusia

                          Jaś 30.10.2006
                          • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 09:36
                            tusia-mama-jasia napisała:


                            > No dobrze, ale co z tego wynika? Że czytasz za nią?

                            chętnie poczytam, ale woli sama

                            czym różni się przeczytanie przez mamę od wysłuchania audiobooka?


                            > Czy że ta sytuacja powinna czegoś ją nauczyć?
                            > a/ innej organizacji czasu (zaczynam czytać wcześniej)
                            > b/ przyjęcia na klatę konsekwencji (skoro mi się nie chciało tak bardzo, że nie
                            > zdążyłam, to teraz załapię słabszą ocenę, trzeba będzie przyjąć albo poprawić)
                            > c/ czasem trzeba zrobić coś, na co się nie ma ochoty, jeśli się ma ambicje (zac
                            > iskam zęby i czytam, a nuż mnie wciągnie)


                            Ale nic odkrywczego mi nie napisałaś, ja to wiem, i ona to wie! A emocje rządzą się swoimi prawami. Sa po prostu takie dzieci, które nie sa zawsze wyważone i rozsądne, tylko "nerwy mają bardziej na wierzchu" i reagują mocniej, dla postronnych osób - nadmiernie.
                            • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 09:38
                              aha, co najśmieszniejsze, raczej powinna się z lekturą jednak wyrobić, nawet przy tym tempie

                              trochę ją uspokoiło, że wiele dzieci z klasy, jak sie zgadali o książce, jest na duzo wcześniejszych rozdziałach niż ona

                              na taki typ tylko siła spokoju pomoże, bo nie daj buk sie zacząć denerwować razem z nią
                              --
                              Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                            • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 21:47
                              > czym różni się przeczytanie przez mamę od wysłuchania audiobooka?

                              zasadniczo niczym. jedno i drugie nie jest czytaniem lektury - jest poznaniem lektury, ale nie jest czytaniem. zatracamy - jako populacja, nie każdy oczywiście - umiejętność czytania ze zrozumieniem i dlatego moim zdaniem zdecydowanie nie należy zastępować czytania lektur audiobookami ani innym słuchowiskiem.
                              --
                              Tusia

                              Jaś 30.10.2006
                              • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 22:11
                                a ja uważam, ze wszystko jest dla ludzi. W przypadku lektury szkolnej lepsza taka "proteza" doraźnie (wysłuchanie np. jednego-dwóch rozdziałów na 10-15 przeczytanych), niż nieprzeczytanie wcale lub zaniedbanie innych obowiązków.
                                • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 23:00
                                  > a ja uważam, ze wszystko jest dla ludzi. W przypadku lektury szkolnej lepsza ta
                                  > ka "proteza" doraźnie (wysłuchanie np. jednego-dwóch rozdziałów na 10-15 przecz
                                  > ytanych), niż nieprzeczytanie wcale lub zaniedbanie innych obowiązków.

                                  Doraźnie, w razie "w", w takiej proporcji jak piszesz - tak, dla ludzi. Ale nawyk zastępowania lektur audiobookami mi się nie podoba.

                                  --
                                  Tusia

                                  Jaś 30.10.2006
                                  • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 24.09.14, 09:15
                                    a ja w sumie i przeciw całkowitemu zastąpieniu nic bym nie miała, gdyby dotyczyło to mojego dziecka i gdybym wiedziała, że w ogóle czyta, tylko może akurat niekoniecznie lekturę.
                                    --
                                    Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                                  • jakw Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 24.09.14, 21:44
                                    tusia-mama-jasia napisała:
                                    > Doraźnie, w razie "w", w takiej proporcji jak piszesz - tak, dla ludzi. Ale naw
                                    > yk zastępowania lektur audiobookami mi się nie podoba.
                                    A mi nie podoba się coś takiego jak lektura obowiązkowa na wczesnych etapach edukacji. Czytanie - tak, ale każdy powinien czytać to co mu najbardziej odpowiada. Chyba że chcemy, żeby skutkiem ubocznym było przekonanie dzieci, że co najmniej połowa lektur jest do bani. Jeśli lektura jest po to, żeby młódź wszelka załapała kulturę w postaci Tomka Sawyera czy Ani z Zielonego Wzgórza tudzież rozumiała myśl "Jak Kali ukraaść krowy..." - to moim zdaniem audiobook takie zadanie spełnia całkiem dobrze.


                                    --
                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                              • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 22:55
                                tusia-mama-jasia napisała:

                                > dlatego moim zdaniem zdecydowanie ni
                                > e należy zastępować czytania lektur audiobookami ani innym słuchowiskiem.

                                a moim zdaniem świat idzie do przodu, np. ktos Ci czyta do ucha a Ty prasujesz albo prowadzisz samochód.


                                --
                                Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                                • tusia-mama-jasia Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 23:02
                                  > a moim zdaniem świat idzie do przodu, np. ktos Ci czyta do ucha a Ty prasujesz
                                  > albo prowadzisz samochód.

                                  przy prasowaniu najczęściej słucham radia, auta nie mam, czas dojazdu do pracy w autobusach/pociągach to dobry czas z książką wink
                                  świat idzie do przodu, ale nie zawsze z korzyścią dla nas.

                                  --
                                  Tusia

                                  Jaś 30.10.2006
                                  • zofijkamyjka Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 24.09.14, 20:34
                                    tusia-mama-jasia napisała:

                                    > przy prasowaniu najczęściej słucham radia, auta nie mam, czas dojazdu do pracy
                                    > w autobusach/pociągach to dobry czas z książką wink

                                    A ja nie moge czytać podczas jazdy i córka podobnie /choroba lokomocyjna/ dlatego audiobook w podczas podrózy jest niezastąpiony

                                    > świat idzie do przodu, ale nie zawsze z korzyścią dla nas.

                                    więcej mozliwosci jest zawsze korzystne.


                                    --
                                    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                        • annubis74 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 08:50
                          I co czytasz za nia lekturę i jej opowiadasz?
                          później będziesz pisać wypracowania a na koniec pójdziesz na mature zeby dziecko niepotrzebnie nie doznawało szkodliwego stresu.
                          to chyba ty masz problem ze zrozumieniem podstaw psychologii rozwojowej, tego ze twoje dziecko ma prawo do doswiadczania emocji negatywnych i są mu one też w życiu potrzebne. zamaist nauczyć córkę radzenia sobie z emocjami robisz za nią pracę domową
                          • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 09:42
                            Ty jednak jesteś chyba nienormalna, wiesz? Zanim zaimputujesz mi jakąś obelżywą i kłamliwą bzdurę - przeczytaj moje wypowiedzi w tym wątku, bo tak to ja z tobą nie będę dyskutować. Gadał dziad do obrazu....

                            annubis, nie jestes dla mnie autorytetem, twoje wypowiedzi wskazują, że jesteś zadufaną w sobie osobą, przekonaną o swojej racji, zamkniętą na argumenty innych i, co gorzej, na fakty. Nie umiesz również czytać ze zrozumieniem. Jak ty możesz cokolwiek komukolwiek doradzać?
                            --
                            Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                              • agni71 Re: odrabiacie za dzieci lekcje??? 23.09.14, 20:30
                                Miałam na mysli te twoja wypowiedź:

                                "I co czytasz za nia lekturę i jej opowiadasz?
                                później będziesz pisać wypracowania a na koniec pójdziesz na mature zeby dziecko niepotrzebnie nie doznawało szkodliwego stresu."

                                a teraz znajdź gdzieś moje słowa, że czytam i opowiadam lekturę dziecku, oraz, że planuję pisać wypracowania i zdawać za dziecko maturę. To są właśnie kłamliwe insynuacje z twojej strony, świadczące głównie o tym, że nie czytasz, co piszę, ale równiez o tym, że zamierzałas mnie obrazić. Udało ci się, nie mam ochoty z taką osobą dyskutować.