jagabaga92
02.10.14, 08:54
IV klasa. Zadana praca domowa: wykonanie drzewa genealogicznego.
Robiłam to drzewo razem z synem. Sięgnęliśmy do prapradziadków. Dałam nawet synowi zdjęcie prapradziadka, który żył w latach 1868-1943. To zdjęcie przodka to duma naszego albumu rodzinnego. Myśleliśmy, że i nauczycielka „zachwyci się”. A ona... obniżyła synowi ocenę (z 6 na 5) za to, że... UWAGA!... nie miał wszystkich zdjęć pokolenia „prapra-” i brakowało mu jednego pradziadka (ten żył latach 1911-1946). Szkoda, bo gdybym wiedziała, to wkleilibyśmy jeszcze zdjęcie babki-nieboszczki – tak, zdjęcie praprababki w trumnie!! Z profilu, ale trudno;-P. Może przynajmniej dostałby 5+. Nie, nie chodzi o ocenę, bo najważniejsze, że syn poznał swoje korzenie, ale, kurcze, jak można być tak „głupim nauczycielem”, żeby obniżać dziecku ocenę za brak zdjęć osób, które żyły w na przełomie XIX i XX wieku??!! Toż to wtedy nikt aparatów nie miał, fotograf w okolicy był niczym „doktór”, a po drodze ku naszym czasom były dwie wojny światowe, podczas których ludzie potracili mnóstwo pamiątek rodzinnych, a wśród i fotografie.
Jeszcze jedno – chociaż za wkład pracy i wykonanie drzewa nauczycielka postawiła 6-tkę, to na wystawce powiesiła „gorsze” (wg opinii wielu kolegów i koleżanek z klasy) drzewa dziewczynek, bo drzewo mojego syna było rzekomo „za duże”. To niepierwszy przypadek faworyzowania dziewczynek przez tę nauczycielkę

.