Dodaj do ulubionych

nauka a niepowodzenia szkolne

28.10.14, 13:58
jak pomóc dziecku? Syn ma trudnosci z nauką, po części spowodowane klopotami ze skupieniem, do tego dysklesja (zdiagnozowana w ppp) i pewnie po części jago niedojrzalosc emocjonalna. Efekt jest taki, że co sprawdzian to 1 albo 2 - niezaleznie od przedmiotu. Sprawdziany sa zapowiedziane, syn sie do nich przygotowuje, ja go odpytuje (i wg mnie jego odpowiedzi wskazuja na to, że umie), pracujemy nad tym, co sprawia mu kłopot, po czym idzie na sprawdzian przygotowany, a wraca z 1 albo 2 i jest bardzo zaskoczony. Niestety dzieci sprawdzianow nie dostaja do domu wiec nie wiem na czym sie "wykłada". Czasem mam wrazenie, że on z tych informacji nie umie wybrac tego co najwazniejsze i pisze bzdury. Wiem, że tak naprawde edukacja dopiero przed nami, ale te 2 m-ce 4 klasy to horror i gehenna - choc chyba przede wszystkim dla mnie. Pracuje z dzieckiem, bo nie chce go zaniedbac, wiem ze poczatki sa wazne, jak bedzie mial tu zaleglosci, to potem moze byc jeszcze gorzej, ale czasem mnie nachodzi refleksja, że "głowa muru nie przebijesz". Kiedy slucham/czytam i patrze na inne matki, ktore nie wiedza nawet co dzieci maja zadane, a co dopiero siedziec z nimi i pracowac nad kazdym przedmiotem.......mam doła dzis strasznego.....caly weekend uczenia na 2 sprawdziany zaowocowal 1 i 2 - mimo, że odpytywany umiał wszystko (dodam, że to byly naprawde proste rzeczy, z ktorymi juz wczesniej sie stykal). Moze ja zle sie z nim ucze?, odpytuje go z tego co ma w zeszycie i z pytan podrecznikowych, podsumowujacych dana lekcje plus pytania kontrolne po zakonczeniu rozdzialu. Co ja mam robic? odpuscic to uczenie sie z nim? - przynajmniej bede wiedziala za co dostal ta 1 sad. Strasznie to podcina skrzydla.....
Obserwuj wątek
    • jotde3 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 14:22
      Sprobuj zrobic testy na tzw czytanie ze zrozumieniem .jest tam krotka czytanka i pytania do niej .
      Matematyke kazdy chyba jest w stanie poprawic do poziomu szkolnego bo jest slabo bodzcowana w szkole i troche pracy dziala cuda . jesli jednak problemy ze skupieniem graja glowna role to metylofenidat moze okazac sie konieczny . tylko jak to wezmie to ma sie uczyc a nie medytowac smile
    • male_a_cieszy Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 14:25
      Moze zacznij od wizyty w szkole i poproś nauczycieli o wgląd do prac syna. Jak już będziesz wiedziała co syn wypisuje na sprawdzianach to bedziesz sie mogła zastanawiac co dalej z tym fantem zrobić. W znanych mi szkołach co drugi miesiąc są konsultacje dla rodziców. A nawet jezeli w waszej nie ma to pewnie istnieje sposób żeby z nauczycielem sie spotkać.
      • verdana Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 15:45
        Idź do poradni. Jednym z typowych objawów poważnej dysleksji jest odpowiadanie w stresie w sposób bezsensowny, dziecko mówi (czy pisze) pierwszą rzecz, jaka mu przyjdzie na myśl, mimo, ze umie i jest przygotowane. Po namyśle i bez stresu powiedziałoby czy napisało dobrze.
    • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 16:26
      Przede wszystkim musisz jednak te klasówki obejrzeć - dopóki nie ustalicie, co tak naprawdę położył, nie będziecie wiedzieli, na czym się skupić. Bo wyłożyć się może na tysiącu rzeczach i jeszcze jednej.

      Przykłady z życia
      Matematyka: moje córka notorycznie myliła znaki (nadal to robi, acz nienotorycznie), do dodawania zapisywała kolumnę jedności pod dziesiątkami (i tak też dodawała) - nic więc dziwnego, że nader rzadko otrzymywała dobry wynik. Nie była w stanie (i nadal nie jest) zapisać liczby słownie albo tej usłyszanej słownie przekształcić w postać cyfrową. Cyfry rzymskie - totalna porażka. Zegarek to był jakiś koszmar, nadal się nie zna. Maturzystka, kurcze... wink
      Sprawdź, czy nie macie tego w programie, bo to chyba IV klasa.
      Z pojmowaniem matematyki jako takiej nie ma specjalnych kłopotów, z geometrii byłaby wręcz świetna, gdyby była w stanie zrobić sensowny rysunek...
      Przyroda: mapa leży, do tej pory musi się dobrze zastanowić, która to Odra, a która Wisła... Po tym, jak kiedyś pilotowała mnie z mapą w ręku, zakupiłam GPSa - następnego dnia, bo uznałam, że i tak będzie to w sumie mniejszy koszt niż koszt paliwa podczas godzinnego błąkania się po nocy na jakimś zadupiu. Skala mapy nigdy nie była jej mocną stroną, eufemistycznie rzecz ujmując. Dosyć długo musiała uczyć się wszelkich 'wyliczanek' typu 'wymień metale nieżelazne', 'województwa Polski', 'sąsiedzi RP' itp.
      Historia: przestawianie cyfr w datach - dla niej 1140 niezbyt różni się od 1410, zaś określenie, że rok 1656 to wiek XVII przekraczało jej siły.
      Języki obce: dosyć ciężko, bez stałych korków nie dało rady.
      Polski: przy polskim, paradoksalnie, tych problemów było niewiele. Trzeba było z nią dobrze przerobić gramatykę, czytała bardzo wolno, poprawiło się to dopiero po blisko 2 latach zajęć terapeutycznych. Nie miała problemów ze zrozumieniem - ale Jotde dobrze radzi - trzeba sprawdzić, czy dziecko rozumie polecenia. Albo czy chociaż ma szansę.

      Musisz wypróbować różne sposoby uczenia się - jeśli dziecko jest wzrokowcem, powinien robić sobie notatki, jeśli słuchowcem - może czytać mu podręcznik, jeśli musi coś sprawdzić doświadczalnie - powinien to sprawdzać. inna sprawa to szybka dekocentracja - u nas sprawdziło się robienie zadania przez kilka minut, potem krótka przerwa. Było to dużo bardziej efektywne.
      Moim zdaniem nie powinnaś też dziecka odpytywać przed klasówką ustnie - raczej powinien pisać odpowiedzi na zadania. Do geografii - jeśli ma coś zaznaczać na mapie - polecam konturówki. Po prostu łatwiej mu będzie wydobyć to, czego się uczył z pamięci.
      Życie ułatwiały nam zakupione sprawdziany (legalnie, żeby nie było) z poszczególnych przedmiotów : dziecko w ramach przygotowań robiła sobie zadania i oswajała się z poszczególnymi typami poleceń. Mniej czasu traciła na zastanawianie się, co ma zrobić. No i uczyła się czytać polecenia do końca.
      No i może zajęcia terapeutyczne? Może podpowiedzieliby i tobie, jak z dzieckiem pracować, a i dziecko samo nauczyłoby się właściwych dla siebie sposobów.
      • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 17:01
        baaardzo Wam dziekuje.
        Po pracy zdołałam złapac panią od historii wiec zobaczylam sprawdzian. Pomylił daty z wydarzeniami, mial obliczyc ile lat minelo od dnia odzyskania niepodleglosci-zle policzyl, bo ma rowniez problem z matematyka (dalej liczy na palcach-problem od zawsze), na pytania, na ktore w domu mi odpowiadal spiewajaco, na klasowce nie napisal nic, albo jakies jedno marne zdanie, część wypowiedzi nie do odczytania (pani ocenila na 0 punktow). Naprawde sie uczyl, byl przygotowany a po przekroczeniu progu szkoly ta wiedza robi fruuuuu..... Duzo pracy widze przede mna, nawet nie zdawalam sobie chyba sprawy z tego jak duzo, tylko mam wrazenie, że jesli chodzi o szkole, to współpraca marna. Z ang.mlody uczy sie duzo, chodzi na dodatkowe zajecia, jak sie go odpyta to super, ale z pisaniem masakra, no i tez ze sprawdzianow ledwo 3 (choc wiem ze umie na wiecej).
        • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 19:49
          Dziecko podpowiada mi jeszcze, żeby przećwiczyć techniki relaksacyjne- może to stres jest jednym z powodów słabej formy? No i stwierdziła właśnie, że nic tak nie działa demotywująco jak zdenerwowanie mamusi. 😞
          • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 20:13
            heh, no moze tak byc ze moje zdenerwowanie sie na nim odbija sad.
            Duzo pytan, ale postaram sie odp. na wiekszosc-opinia nowa, z poczatku roku, choc podejrzenia byly od poczatku nauki w szkole.....tyle, że wczesniej papieru nie daja. Zalecenia sa i szkola w jedym z nich (praca z pedagogiem raz w tyg.) sie wywiazuje, zadnych innych "gratisow" typu wydluzony czas, czy dyktanda oceniane opisowo (mimo takich wlasnie zalecen), nie ma. Zalecenia jakie ja dostalam do pracy z nim i przede wszystkim motywacji (mam chwalic/zachecac/pomagac) staram sie wykonywac (choc mlody buntuje sie bardzo, że zabieram mu jego czas wolny). Syn z polowy roku, wiec generalnie do szkoly powinien byc przygotowany (w moim odczuciu emocjonalnie nie dorasta do swoich 10 lat). Motoryka super-od zawsze. Szybko sie nauczyl chodzic, jazda na rowerze/hulajnodze/deskorolce/nartach - super. Gry w memo...na poczatku bieda byla, bo wciaz nie pamietal gdzie co bylo, ale po jakims czasie juz mnie rozkładałsmile. Czas wolny to glownie aktywny wypoczynek-boisko/rower/basen/spacery, tv i komp tez, ale reglamentowane.
            Dzis wieczor czas spedzony na przygotowanie sie do testu z przyrody-odpytany troche ustnie, reszte pisemnie - zrobil prawie wszystko. Na moje pyt. jak sie woli uczyc, co mu lepiej idzie-stwierdzil ze czytanie-nie lubi pisac notatek i streszczen (sama pamietam ze, czy potrzebowalam, czy nie, to pisalam sciagi, bo mi lepiej do glowy wchodzilo, u niego to nie dziala). Zobaczymy jutro-test na 1 lekcji wie moze bedzie zwarty i gotowy smile. Jeszcze raz dzieki, zaraz poogladam to, co zalinkowałyscie.
            • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 21:05
              O nie, w sprawie dyktand musisz być twarda. I w sprawie pisowni w j.obcych. Zalecenia to zalecenia, łaski nie robią.
              Poza tym też musicie nieco "rozgryźć" nauczycieli.
              Dowiedz się jeszcze o zajęcia w pp- córka chodziła na indywidualne zajęcia aż do końca gimnazjum i dawały dużo więcej niż te szkolne. No,ale trzeba się tym pewnie zająć zaraz na początku roku szkolnego.
              Zajrzyj też na ptd. edu.pl, jest tam trochę o takiej ogólnej pracy z dyslektykami.
    • kontaminacja Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 17:04
      Mam córkę dyslektyczkę w czwartej klasie i pracuję z nią tak: kilka dni przed testem, np. z przyrody, proszę, żeby czytała po rozdziale, podkreślając to, co jej zdaniem jest najważniejsze i się tego nauczyła. Odpytuję ją i zwracam uwagę, czy zauważyła wszystkie istotne fragmenty. Potem przygotowuję jej przykładowy test i dzień przed sprawdzianem go rozwiązuje. Robię tak, ponieważ dyslektyk często wie, a po prostu nie rozumie polecenia. Staram się, żeby były one jak najbardziej zróżnicowane, by oswoić ją z wieloma formami pytań. Na razie z przyrody jest 5+, teraz czekam na historię smile.
      • azjaodkuchni Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 17:35
        A jakie były zalecenia z poradni? Dostaliście jakieś ćwiczenia wspomagające dziecko? Jak z dużą motoryką? Z kontaktami z rówieśnikami? Jak dawno była postawiona diagnoza? Co robicie w wolnym czasie? Jak dziecko radzi sobie grając w memo ? Jeździ na rowerze czy umie pływać? Odpowiedzi na te pytania mogą pomóc zdiagnozować problem...Może synek ma problem z przetwarzaniem informacji? Może zjada go stres? No okulary? jesli tak to jak dawno były zmienianie jeśli nie to jak dawno był badany wzrok?
        Póki co polecam do zabaw w domu... dla dyslektyków : parenting.pl/portal/cwiczenia-dla-dyslektykow#przykladowe-cwiczenia-dla-dyslektykow
        tę książkę mogę polecić : www.empik.com/wygraj-z-dysgrafia-zbior-cwiczen-dla-uczniow-pomirska-zofia-wieczorek-dorota,prod59281067,ksiazka-p
        Myślałaś o treningu integracji sensorycznej? Nie wiem gdzie mieszkasz czy da radę na fundusz a jak nie to czy masz środki... Póki co poczytaj...www.empik.com/integracja-sensoryczna-na-co-dzien-borkowska-maria-wagh-kinga,p1046076383,ksiazka-p?reko=empik a tu masz nawet kilka ćwiczeń: dziecisawazne.pl/cwiczenia-wspomagajace-integracje-sensoryczna/
        No i trzymam kciuki za pierwszą 3, 4 i tak dalej. Nie załamuj się... nie ma dziecka któremu nie można pomóc.
        • azjaodkuchni Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 17:43
          A to jako pomoc do domu o ile nie macie zaleceń z poradni lub są one stare czyli sprzed 2 lat...
          www.empik.com/zestaw-cwiczen-do-zajec-korekcyjno-kompensacyjnych-dla-dzieci-w-wieku-10-12-lat-rutkowska-zofia-renata,prod40310237,ksiazka-p?reko=empik
    • mruwa9 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 17:53
      jesli mlody ma papier z PPP, to moze to stanowic podstawe, aby np. organizowac sprawdziany w innej formie (np. ustne zamiast pisemnych, gdzie sie da, wydluzony czas na odpowiedz, itd),
      Kiedy obchodzi urodziny?
      Znam pare przypadkow, gdy dzieci urodzone pod koniec grudnia,poszly do szkoly zgodnie ze swoim rocznikiem i ewidentnie sobie nie radzily. Poniewaz tak naprawde dzielilo je od kolejnego roznika kilka dni, zdecydowano sie na pozostawienie ich na drugi rok, co ulatwilo dzieciom wyjscie na prosta.
    • 71tosia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 22:20
      ja jeszcze dodam -pogadaj z nauczycielka by gdy dziecko napisze troche lepiej sprawdzian podciagnela troche ocene i bardzo pochwalila najlepiej przy calej klasie. Taki nawet malutki sukces bardzo zmobilizuje dziecko, Jak nauczyciel madry to to zrozumie, na tym etapie nauczyciel powinien ocenic wysilek, ktory dziecko wklada w nauke a nie tylko rezultat tej nauki.
      • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 23:09
        Ponieważ w obecnej chwili mamy w firmie praktykantki z technikum i razi nas ich totalny brak wiedzy jak również brak myślenia, nieziemsko jestem cięta na wszelkie dysfunkcje i tłumaczenie braku wiedzy. ( najbardziej odczuwa to moja młoda).
        Coraz bardziej przychylam się do hasła z przed lat " nie ważne ile się uczył, ważne czy się nauczył"
        Do autorki, skoro pod względem intelektualnym chłopak nie jest na pograniczu normy, a wasza nauka kompletnie nie daje efektów warto zastanowić się nad przyczyną.
        Jeżeli chodzi o matematykę, podejrzewam nieopanowanie mnożenia do 100. Polecam stronę matzoo.pl. Skoro syna ma tak duże braki, warto rozpocząć mnożenie przez jedną cyfrę . Na przykład przez 3 dni dwa razy dziennie wykonuje 100 ćwiczeń mnożenia przez 2. Po opanowaniu danego mnożenia lecimy z kolejną cyfrą.
        W szkole młodej mnożenie wprowadzano w następującej kolejności
        2
        5,10
        4- na początku dziecko wykorzystuje mnożenie przez 2 i dodaje wynik
        8 - na początku dziecko wykorzystuje mnożenie przez 4 i dodaje wynik
        3
        6- dziecko mnoży przez 3 i dodaje wynik
        9- na palcach chyba najłatwiej

        Co do pozostałych przedmiotów, może spróbujcie zrobić fiszki, niech syn się z nich uczy, a później do utrwalenia wiedzy możecie je wykorzystać w grach planszowych.

        Osobiście trudno mi jednak uwierzyć by dziecko intelektualnie w normie miało tak gigantyczną niemoc naukową ze wszystkich przedmiotów.
        • 71tosia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 23:43
          osobiscie trudno mi uwierzyc ze osoba jako tako sprawna intelektulanie moze pisac 'nieziemsko jestem cięta na wszelkie dysfunkcje' . Nie wiesz nic o dysfynkcjach, nigdy sie z nimi nie spotkalas, dysleksja jest to u ciebie problem wiary a nie wiedzy, wiec moze jednak troche sie zastanow zanim zaczniesz wyglaszac mocno krzywdzace dla dziecka autorki uwagi.
          Tak dziecko dyslektyczne moze miec problem z wiekszoscia przedmiotow, bo nauka wiekszosci przedmiotow wymaga zapamietywania,a problem z zapamiętywaniem jest podstawową cechą osob z dysleksja.
        • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 28.10.14, 23:50
          Dysleksja jest orzekana u ludzi w intelektualnej normie, zatem dziecko z pewnością ma pewien potencjał. Trzeba tylko po prostu poszukać sposobów na jego uwidocznienie.
          A u ciebie podejrzewam problem z czytaniem ze zrozumieniem- nie wiemy, jak to z tą matematyką jest, ale dziecko miało kłopoty z odejmowaniem i poza wszystkim trzeba zająć się tym- dodawaniem i odejmowaniem. Mnożenie to pikuś. Można się wspomóc mnożeniem na palcach albo w ostateczności dodawać. To zadanie nie było zresztą kluczowe do położenia tej historii.
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 00:16
              Na razie był kłopot z historią i z odejmowaniem dat, chociaż z pewnością zaraz jakieś kłopoty z matematyką się pojawią. Na razie trzeba znaleźć sposób na pamięciowe przedmioty, nie wszystko na raz.
              • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 00:42
                "Efekt jest taki, że co sprawdzian to 1 albo 2 - niezaleznie od przedmiotu."

                W którymś z wcześniejszych wątków autorka narzekała, że syn nie potrafi dodawać i odejmować w pamięci, mnożyć i wszystkie te działania wykonuje na palcach.

                Jak pisałam, mam takie nastawienie po kontakcie z praktykantkami, z których jedna na wejście nie pytana pochwaliła się, że ma chorobę nazwaną " trudności w nauce" . Dziś przeglądałam dziennik praktyk, a tam u wszystkich panienek " lampa uv zabija promieniowanie uv". Sorry ale może właśnie gdyby przestać nazywać ograniczenia umysłowe oraz lenistwo dysfunkcjami i bezsensu pchać takie osoby do szkół średnich, poziom tych szkół byłby wyższy.
                Kiedyś takie osoby szły do zawodówki i albo się ogarnęły albo kończyły w osiedlowym kiepskim zakładzie fryzjerskim czy na budowie.
                Dziecko autorki ma problemy z nauką od klasy pierwszej, w klasie czwartej nie jest w stanie zaliczyć żadnego sprawdzianu. Przestańmy wszystko zwalać na dysleksje. Sama jestem dyslektykiem i wrzucanie do tego wora ludzi na pograniczu normy intelektualnej czy też leniwych jest cholernie krzywdzące. W obecnej chwili na dyslektyków patrzy się jak na leserów, za chwilę będzie się na nich patrzyło jak na debili bo skoro dysleksja nie pozwala na jakąkolwiek naukę to o czym my mówimy.
                • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 06:48
                  Daj spokój, to na razie podstawówka, którą i tak musi skończyć, i gimnazjum- też powinien. Czyli dwa etapy do przebrniecia. Mały leniwy nie jest, Ale zaraz pewnie będzie zdemotywowany.
                  Bardzo współczuję nierozgarnietych praktykantów, ale takie osoby bywają też wśród ludzi z wyższym wykształceniem, praktyka zawodową i niezłym stanowiskiem.
                  BTW: przy tej lampie uv zastanowiłabym się, czego ich szkoła uczy (bądź nie uczy) .
                  BTW 2: z matematyki to wzięłabym mu korki, i to dosyć ostre.
                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 08:53
                    > BTW 2: z matematyki to wzięłabym mu korki, i to dosyć ostre.

                    Na tym etapie edukacji, do momentu kiedy dzieciak nie nauczy się rachunku pamięciowego korki kompletnie nic nie dadzą, nikt mu tego do głowy nie wtłoczy, nikt też za niego tego sie nie nauczy.

                    Według mnie należy odpuścić, jeżeli niemoc wynika z presji jaką stwarza matka jest szansa na to, że wtedy przejdzie, a jeżeli wynika z intelektu to lepiej to zaakceptować wcześniej.
                    • fogito Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 09:21
                      Znam takich w IV klasie podstawowki, ktorzy korki z matmy maja 2 razy w tygodniu, wiec jednak sa tacy co widza w tym sens.
                      Ja bym dziecku pomagala sama, albo zatrudnila korepetytora do przedmiotow, ktore kuleja.
                    • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 09:23
                      w opinii z ppp stoi, że intelekt w normie, posiada przecietny zasób słów i przeciętną wiedzę ogólną. Panie z poradni bardzo sie do badania przyłozyły, bylo ono kilkuetapowe, testy/rozmowy z psychologiem/pedagogiem. Opinia też jest bardzo szczegółowa, a wskazania do pracy dla szkoly i dla mnie bardzo sensowne......byle choc troche sie do nich stosowano. Pani pedagog, z którą ma cotygodniowe spotkania jest super kobieta, syn ją uwielbia i naprawde mimo wstępnej niechęci, bardzo polubił zajęcia z nią. Tyle, że to jedyna osoba, która uwzględniła zalecenia, mam wrazenie ze reszta nawet sie z nimi nie zapoznala (z wychowawcą na czele). Ja długo hmmm.....nie wierzyłam? w cos takiego jak dysklesja, za tzw "moich czasow" to był po prostu leń patentowany a nie dyslektyk. Takim wlasnie "leniem" byl moj mąż, ktoremu jednak udalo sie w zyciu cos osiagnąc, nie kończąc studiów wyższych. Więc jakies tam swiatelko w tunelu dla mojego syna jest, tylko nasza w tym rola, aby ten (chyba bardzo trudny dla niego) etap nauki w szkole podst. i pewnie gimnazjum pomóc przejsc.
                      Tak, to prawda ze syn od pocątku ma problemy z liczeniem (co ciekawe, akurat z matmy oceny ma najlepsze-mocne 3), jakos wiec na tych paluchach sobie radzi (choc mnie sama skręca jak to widzę), ale co mam robic?!! Nie zaniedbuje dziecka, cwicze z nim, strone która podałyscie w wątku juz wczesniej na forum znalazłam i na niej takze cwiczy, ale co z tego. On jakby kompletnie nie wierzyl we wlasne sily, albo nie wiem co, ale nawet do banalnych dzialan uzywa paluchow - jakby w jego mniemaniu nie dalo sie inaczej policzyc. Co wiecej, chcialo mu sie opracowac jakąś pokrętną metodę liczenia na palcach bardziej skomplikowanych dzialan, dla mnie to jakis kosmos jest, a on sobie radzi - tyle ze zabiera mu to wiecej czasu. Nie mam wokół siebie ludzi wspierających mnie, a pocieszenia w stylu "zobaczysz, wyrosnie z tego" juz kompletnie mnie dobijają, bo w poradni na koniec uslyszalam "i niech pani sie nie łudzi, że on z tego wyrosnie"......
                      Jak tak z perspektywy spojrzę na niego, to w zasadzie od początku ta jego dys dawala sie mocno we znaki. Uczenie sie nazw dni tyg./miesiecy, zegara nie opanowal do dzis, z miesiacami tez nie bardzo-nie powie np. na wyrywki ktory to miesiac czerwiec, tylko musi policzyc ze VI. Na forum tez pisała, że we wczesnym dziecinstwie nie potrafil zapamietac imion kolegow, z ktorymi stykal sie na codzien. Częśc zwalalam na roztargnienie, ale mysle ze dys tez miala w tym udzial.
                      Tylko drobiazgi szkolne, ktore tez moga miec wplyw na jego nauke, nie sa przez nauczycieli uwzgledniane (w opinii jest wskazane miejsce, jakie powinien miec w ławce), z dala od okna, pierwsze ławki i towarzystwo spokojnej kolegi/kolezanki - siedzi kolo okna w przedostatniej lawce obok kolegi o podobnym temperamencie. Mowilam wychowawcy z miesiac temu-dod zis nie przesadzil go. Chyba podejdę do pani pedagog, moze ona cos w skóra.
                      dzieki raz jeszcze, duzo mi to podeslalyscie wiedzy.
                      • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 09:31
                        Nie mam wokół siebie ludzi wspierających mnie, a pocieszenia w stylu "zobaczysz, wyrosnie z tego" juz kompletnie mnie dobijają, bo w poradni na koniec uslyszalam "i niech pani sie nie łudzi, że on z tego wyrosnie"......

                        jeśli sobie radzi, to oznacza to, że sposób jest dobry , przynajmniej na razie.

                        Uczenie sie nazw dni tyg./miesiecy, zegara nie opanowal do dzis, z miesiacami tez nie bardzo-nie powie np. na wyrywki ktory to miesiac czerwiec, tylko musi policzyc ze VI. Na forum tez pisała, że we wczesnym dziecinstwie nie potrafil zapamietac imion kolegow, z ktorymi stykal sie na codzien.
                        To raczej już nie opanuje do pełnoletniości. Mam maturzystkę w domu i ma to samo. Lepiej od razu zacznij przywykać. Da się zresztą żyć bez tej umiejętności, po co tracić czas?
                      • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 10:53
                        Po co tak usilnie trzymasz się tego, że twój syn jest w normie intelektualnej skoro nie jest w stanie opanować minimum programowego. Sama rok czy dwa lata temu zdecydowałaś sie iść do PPP bo widziałaś , że syn odbiega od normy i nie jest w stanie przyswoić wiedzy, w poradni dostałaś jasną odpowiedz" żebyś sie nie łudziła bo on z tego nie wyrośnie ". Powiedz mi jaki jest sen męczenia dziecka i siebie skoro twoje oczekiwania przekraczają jego możliwości, czy nie lepiej odpuścić dzieciak będzie miał czas na znalezienie zajęcia w którym się odnajdzie i w którym będzie się mógł rozwijać. Lepiej być dobrym rzemieślnikiem niż ciągniętym za uszy absolwentem kiepskiego liceum.
                        Twoje dziecko nie jest dyslektykiem, bo gdyby tak było przyswajało by wiedzę choćby słuchowo, a on wiedzy nie jest w stanie przyswoić w żaden sposób.

                        Próbując go zmienić lub szukać wytłumaczenia tylko pogorszysz swoje relacje z synem, zaakceptuj dzieciaka takim jakim jest.
                        • fogito Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 11:10
                          Ale polecialas kobieto. Ja 8 lat temu usłyszałam od specjalistow, ze moj syn bedzie mial problemy z nauczeniem sie mówić w jednym języku z powodu niedosłuchu. Dwa lata później syn byl dwujęzyczny. To tyle a propos opinii specjalistow.
                        • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 11:18
                          Twoje dziecko nie jest dyslektykiem, bo gdyby tak było przyswajało by wiedzę choćby słuchowo, a on wiedzy nie jest w stanie przyswoić w żaden sposób

                          Przede wszystkim nie jest w stanie wydobyć z siebie tej wiedzy w warunkach stresu i na piśmie. Nie jest udowodnione, że nie przyswaja wiedzy słuchowo.

                          Lepiej być dobrym rzemieślnikiem niż ciągn
                          > iętym za uszy absolwentem kiepskiego liceum.
                          Jedno nie wyklucza drugiego... Zresztą bardzo wielu całkiem niezłych zawodów nie ma w kształceniu zawodowym, są dostępne w szkołach policealnych czyli należałoby przez jakieś szkoły bardziej niż podstawowe przebrnąć.
                          Moim zdaniem to nie jest kwestia akceptacji czy nie akceptacji dziecka, tylko tego, ze z ocenami tego typu nie skończy nawet podstawówki.
                        • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 12:10
                          hmm-znaczy co, lepiej by ci odpowiadalo, ze w testach wyszlo ze nie jest? Ktos pytal, wiec odpowiadam, a nie "usilnie sie trzymam". Czyli wg Ciebie powinnam go zostawic samego sobie, bo cokolwiek nie zrobie to i tak nie ma sensu? Na szczescie ja tak nie mysle. mam wieksze czy mniejsze doly, ale nie przyszlo mi do glowy, żeby go olać. Nie mam wobec niego planów na przyszlosc, że zostanie lekarzem czy prawnikiem (choc znam znanego na calym juz swiecie lek., ktory zdal mature ledwie na 3), nie ma nic zlego w byciu fryzjerem czy nawet szewcem, no ale on ta szkołę musi jakos zaliczyc. Nie sądzę, aby zostawienie go na kolejny rok cokolwiek zmienilo (oprocz obnizenia jego samooceny)-musze znalezc sposob, aby pomóc mu się uczyć (co jest dla mnie o tyle trudne, że tak jak pisalam, nie mam wsparcia, podobnie w szkole (oprocz tej jednej pani, nikt wiecej), w poradni ppp nie ma niestety zadnych grup wspomagających , ani dla dzieci, ani dla rodzicow. Przyszlo mi do glowy, aby załatwic mu korepetycje z matmy (na dodatkowy ang.chodzi i tu mysle dzieki dodatkowej pracy ma to mocne 3), bo ewidentnie ma z tym problem. Teraz sobie radzi, ale mysle ze juz niedługo.....za chwilę poziom trudnosci materiału mu to uniemozliwi.

                          Ja go akceptuję, pogodziłam sie (mam nadzieje, bo czasem mam zrywy), że jest taki jaki jest i ze to niekoniecznie wynika z jego złej woli. Ze nie udaje, kiedy po wielokrotnym powtarzaniu, dalej nie wie prostych rzeczy, ze nie robi mi na zlosc, kiedy przy rachunkach uruchamia te paluchy........i pozostaje mi miec nadzieje, że moj syn nie postrzega moich wysilkow jako utrudnianie mu zycia i robienie mu "pod górkę".
                          • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 12:38
                            > hmm-znaczy co, lepiej by ci odpowiadalo, ze w testach wyszlo ze nie jest? Ktos
                            > pytal, wiec odpowiadam, a nie "usilnie sie trzymam".

                            Nie ma znaczenia co wyszło, bo to i tak nie zmieni faktu że nie jest w stanie opanować minimum programowego z żadnego przedmiotu, nie potrafi analizować i wyciągać wniosków.

                            " Czyli wg Ciebie powinnam g
                            > o zostawic samego sobie, bo cokolwiek nie zrobie to i tak nie ma sensu?

                            Sama napisałaś, że ogrom pracy który włożyliście w naukę nie przynosi żadnych efektów i że twój syn wiedzy po prostu nie przyswaja.

                            " Na szcz
                            > escie ja tak nie mysle. mam wieksze czy mniejsze doly, ale nie przyszlo mi do g
                            > lowy, żeby go olać.

                            Nie olać ale zaakceptować go takim jakim jest i zamiast żmudnego i bezsensownej nauki, która i tak go przerasta pozwolić mu na znalezienie swojej pasji i rozwijanie jej.

                            " Nie sądzę, aby zostawienie go na kolejny rok
                            > cokolwiek zmienilo (oprocz obnizenia jego samooceny)-

                            Na chwilę obecną to twoje działania obniżają jego samoocenę, po wielogodzinnych naukach jego wiedza i umiejętności są takie same jak przed rozpoczęciem tej nauki.

                            "Przyszlo mi do glowy, aby załatwic mu korepetycje z matmy (na dodatkowy ang
                            > .chodzi i tu mysle dzieki dodatkowej pracy ma to mocne 3), bo ewidentnie ma z t
                            > ym problem. Teraz sobie radzi, ale mysle ze juz niedługo.....za chwilę poziom t
                            > rudnosci materiału mu to uniemozliwi.

                            Sama przyznajesz, ze twój syn za chwilę polegnie, bo materiał szkoły podstawowej ( który jest maksymalnie okrojony ) przerasta jego możliwości poznawcze.





                        • 71tosia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 19:54
                          glupoty piszesz.. Dyslektyk ma problem z zapamietywanie a nie rozumieniem! Nie wiem czy masz dysleksje czy nie ale z pewnoscia wiesz o niej bardzo malo. Dziecko dyslektyczne zwykle poczatek edukacji ma bardzo trudny, jednak gdy z pomoca przebrnie przez te pierwsze lata radzi sobie dobrze. Glownie dlatego ze nauczone jest pracy.
                          • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 20:44
                            Jestem dyslektykiem, znam kilku dyslektyków i ani ja ani oni problemów z zapamiętywaniem nie mieliśmy.
                            Zgodnie z definicją dysleksja to specyficzne trudności w NAUCE PISANIA I CZYTANIA, a nie trudności w zapamiętywaniu czy przyswajaniu wiedzy.Owszem dysleksja może mieć wpływ na naukę innych przedmiotów ale nie na przyswajanie wiedzy. Dziecko autorki dostaje same pały z przyrody gdzie miało do opanowania : ogólne zasady higieny nauki, zapoznanie się z budową przyrządów pomiarowych i ich zastosowaniem ( lornetka, lupa, kompas, mikroskop), metod wyznaczania stron świata, rodzaju map.
                            Dysleksja więc nijak się ma do pał które otrzymał, szybciej brak kontaktu z tymi przyrządami pomiarowymi i uczenie się informacji na pamięć, bez całkowitego zrozumienia

                            W przypadku dysleksji opoba może mieć problem
                            "Geografia
                            utrudnione czytanie mapy
                            niewłaściwa orientacja w stronach świata

                            Z historii, łał na cały pierwszy dział dziecko miało zapamiętać trzy daty. Autorka jasno napisała, że z historii dzieciak na większość pytań nie napisał kompletnie nic.

                            "Historia
                            problemy w zapamiętywaniu dat, chronologii zdarzeń



                            pedagogszkolny.pl/viewpage.php?page_id=14
                            www.ptd.edu.pl/o_dysleksji/co_to_jest_dysleksja_rozwojowa
                            Tłumaczenie lenistwa czy obniżonego intelektu dysleksją jest krzywdzące dla dyslektyków.
                            Autorka od lat ma problem z synem, wystarczy przejrzeć jej wątki by zauważyć, że problem dziecka autorki jest o wiele głębszy i mimo lat pracy nie dorównało do rówieśników. Nie zależy mi na udowadnianiu kto tu ma rację, i wyciąganiu starych wątków. To co w obecnej chwili robi autorka, nazywane jest wyparciem i szkodzi dziecku, który traci czas , samoocenę i szansę na poznanie swojej mocnej strony.




                            • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 21:38
                              Brak pomocy dla dziecka, które ma pały, z pewnością nie pomoże mu w szukaniu mocnych stron, rzemieślnikiem też nie pomoże zostać, szybciej rzezimieszkiem.
                              Zastanowiłabym się nad zmianą metod nauki- regularnie mniejsze partie + rozłożona w czasie powtórka . Podobno, aby rzeczywiście coś zapamiętać, należy zrobić powtórkę po godzinie, po dobie, po tygodniu, miesiącu i po roku.
                              • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 21:54
                                > Brak pomocy dla dziecka, które ma pały, z pewnością nie pomoże mu w szukaniu
                                > mocnych stron, rzemieślnikiem też nie pomoże zostać, szybciej rzezimieszkiem.

                                Wielogodzinna codzienne nauka owocująca pałą również w tym nie pomaga.

                                " Zastanowiłabym się nad zmianą metod nauki- regularnie mniejsze partie + rozłoż
                                > ona w czasie powtórka

                                Ja natomiast zastanawiałabym się nad zmianą szkoły i wyborem szkoły o obniżonych wymaganiach, tym bardziej że szkoła syna autorki nastawiona jest na ostrą rywalizację.
                            • 71tosia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 21:59
                              chetnie krytykujesz baraki innych w edukacji - to chyba nikt jednak nie uczyl cie statystyki. Proba 'ja i moi znajomi' jest zadna proba statystyczna. Dyslektyk fakt ma duze problemy z czytaniem i pisaniem,ale z czegos one wynikja? Czesto powiazane sa wlasnie z problemami z pamiecia www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15341198
                              • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 22:28
                                W tak ciężkich przypadkach zaburzeń dyslektycznych powiązanych z niemocą intelektualną nie ma sensu wielogodzinnych nauk. W stanach takie osoby trafiają do klas razem z osobami upośledzonymi umysłowo, w Polsce z przed trzydziestu lat co prawda na mniejszą skalę ale również było to praktykowane.
                                • fogito Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 22:53
                                  A skad ty czerpiesz takie informacje o Stanach? Mieszkasz tam? Bo ja mam zupelnie inne informacje w temacie. I sa to informacje, ze dziecko majace trudnosci w nauce dostaje dodatkowego nauczyciela imuczy sie w zwyklej klasie. Corka kuzynki po wyjezdzie do Stanow przestala byc opozniona w rozwoju (wedlug polskich specjalistow) i przy pomocy dodatkowych lekcji i nauczyciela po dwoch latach dociagnela do grupy i pozdawala wszystkie egzaminy. W Polsce juz miala w wieku 8 lat przypieta etykiete glaba. W Stanach po prostu zajeli sie nia nauczyciele w zwyklej rejonowej szkole i okazalo sie, ze jest jak najbardziej normalna.
                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 29.10.14, 23:36
                                    Poniżej link. W przypadku niewielkich zaburzeń dziecko objęte jest reedukacja, w przypadku dużych zaburzeń, a o takich mówi tosia, dziecko trafia do klasy lub szkoły specjalnej tak samo jak dzieci z autyzmem czy aspargerem.

                                    www.citizensinformation.ie/en/education/primary_and_post_primary_education/going_to_primary_school/special_needs_education_primary_schools.html
                                    • 71tosia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 00:26
                                      dziecko w normie intelektualnej - nie ma powodu by trafialo do szkoly specjalnej, natomiast nawet zwykla szkola powinna pomoc takiemu dziecku, spelniajac zalecenia poradni pedagogicznej. Niestety w polskim systemie edukacyjnym problem praktycznie w 100% spada na rodzicow. Dyslekcje, w najlepszym wypadku nauczyciel, sprawadzi do 'problemu z czytaniem i pisaniem', najczesciej podobnie jak ty nie zdajac sobe sprawy z czego te zaburzenie wynika i na ile rzeczy wplywa w zyciu. U dyslektyka nieprawidlowo dziala w mozgu obszar ktory pzetwarza dzwieki. Dysleksja skojarzona jest praktycznie zawsze z zabuzeniami pamieci, orientacji przestrzennej, zaburzeniami sprawnosci motorycznej, zaburzeniami koncetracji. Te dysfukcje przeszkadzaja w uczeniu, jednak z pewna pomoca dzieci radza sobie calkiem dobrze.
                                      No i pamietaj ze dysleksja rozwojowa dotyka jak sie szacuje od 3% nawet do 10% populacji dzieci, wszystkie nalezy zeslac do szkol specjalnych?
                                      • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 01:00
                                        > dziecko w normie intelektualnej - nie ma powodu by trafialo do szkoly specjalne
                                        > j, natomiast nawet zwykla szkola powinna pomoc takiemu dziecku,

                                        W stanach jak najbardziej dziecko z głębokim zaburzeniem uniemożliwiającym mu opanowanie podstawy programowej trafia do klasy specjalnej, co zresztą potwierdza zalinkowany przeze mnie artykuł.

                                        " Niestety w polskim systemie edukacyjnym problem p
                                        > raktycznie w 100% spada na rodzicow

                                        Nie znam systemu w którym dziecko z dużymi zaburzeniami uniemożliwiającymi przyswajanie i zapamiętywanie wiedzy nie byłoby kierowane do szkoły specjalnej.

                                        "Dyslekcje, w najlepszym wypadku nauczyciel
                                        > , sprawadzi do 'problemu z czytaniem i pisaniem', najczesciej podobnie jak ty n
                                        > ie zdajac sobe sprawy z czego te zaburzenie wynika i na ile rzeczy wplywa w zyc
                                        > iu.

                                        Jeżeli zaburzenie dziecka sprawia że nie jest w stanie przyswajać i zapamiętywać wiedzy , a do tego ty sprowadzasz dysleksji, w efekcie nie jest w stanie opanować minimum programowego to nauka w szkole zwykłej jest tylko stratą czasu.

                                        "> . Te dysfukcje przeszkadzaja w uczeniu, jednak z pewna pomoca dzieci radza sobi
                                        > e calkiem dobrze

                                        Dziecko autorki, mimo pomocy i gigantycznego wkładu pracy nie radzi sobie.

                                        "> No i pamietaj ze dysleksja rozwojowa dotyka jak sie szacuje od 3% nawet do 10%
                                        > populacji dzieci, wszystkie nalezy zeslac do szkol specjalnych?

                                        Możesz podać wynik badań mówiące o tym, że wszystkie przypadki dysleksji są przypadkami ciężkimi uniemożliwiającymi zapamiętywanie i przyswajanie wiedzy.

                                        • fogito Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 09:20
                                          A bylas chociaz raz w owych Stanach? Cos mi sie wydaje, ze nie.
                                          Bo ja bylam wiele razy przez ostatnien15 lat i moge ci powiedziec, ze takie dzieci pieknie sa wyprowadzane na prosta w zwyklym systemie.
                                          Nie wiem z czym masz problem. Ale,ewidentnie jakis masz.
                                    • fogito Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 09:16
                                      Czyli nie masz w tej kwestii zadnego doswiadczenia poza tym, co wyczytalas. Otoz moim skromnym zdaniem dzieckomautorki zaburzen powaznych nie ma i jak najbardziejnw Stanach dostaloby dodatkowego nauczyciela i ten wyprowadzilby je na prosta.
                                      Uwazam, ze to zwykle chamstwo z twojej strony w ten sposob wypowiadac sie o dziecku, ktorego na oczy nie widzialas. Jest to typowa polska postawa przypinania komus laty od malego. Moze czasami przydaloby sie zamknac z pozytkiem dla wszystkich.
                                      W Stanach dzieci z autyzmem czybaspergerem jak najbardziej chodza do zywklych szkol. To jest tak szerokie spektrum zaburzen rozwojowych, ze absurdem jest wrzucac wszystkie te dzieci do jednego worka.
                                      Moze daruj juz sobie diagnozowanie na forum, bo kiepsko ci to wychodzi a na dodatek jest obrazliwe w stosunku do omawianego dziecka.
                                          • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 10:24
                                            Wszystko zależy od nasilenia zaburzeń, tosia zaliczyła dziecko autorki do grupy głębokiej dysleksji uniemożliwiającej naukę.
                                            Czytając ten jak i inne wątki autorki trudno określić czy dziecko autorki ma poważne zaburzenia czy jest leniwe. W tym wątku autorka wspomniała, że dziecko nie potrafiło przez długi czas zapamiętać imion kolegów, w innym taką samą przypadła miała córka jej koleżanki, u której w PPP zdiagnozowano opóźnienie stopnia lekkiego, w wątku obok autorka niepowodzenia syna zrzuca na karb lenistwa, dziecko się nie uczy, prace domowe robi na odwal się.
                                            Tak naprawdę to autorka winna sie zastanowić nad tym co stanowi problem w nauce, bo aby zrzucić problem z nauką przyrządów pomiarowych i obserwacyjnych na karb dysleksji to musiałaby być to naprawdę ciężka wersja tej przypadłości.
                                            • fogito Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 10:36
                                              A tosia to jest specjalista zajmujacy sie dzieckiem? Moze nalezaloby sobie darowac forumowe diagnozy.
                                              Moj syn z pewnoscia mialby problem z nauka budowy przyrzadow pomiarowych i obserwacyjnych, bo to jakis absurd jest. No ale on nie jest w polskiej szkole, wiec sie takich pierd..ol uczyc nie musi.
                                                  • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 14:02
                                                    Bo, niestety, w praktyce wygląda to tak, że nawet jeśli dany sprzęt jest w szkole, to dziecko dostaje go do ręki na chwilę, za to na kartkówce czy sprawdzianie musi napisać : 'Mikroskop składa się z okulara, lustra, tubusa, pokrętła ' (wybaczcie, jeśli składa się z czegoś całkiem innego), 'azymut wyznaczamy ustawiając coś tam na szczerbince' (żeby nie było: umiem się posługiwać tego typu sprzętem, nawet jestem w stanie pokazać , jak się co robi, umiem czytać mapę i z kompasem (oraz mapą) nie gubię się w krzakach - niemniej nie jestem w stanie napisać, jak się co obsługuje czy nazwać fachowo wszystkich elementów).
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 16:43
                                                    Mikroskop ok , nie każdy w domu ma ale lornetka, lupa czy kompas, termometr nie powinny być dla dziesięciolatka nowością, tak samo jak określanie kierunków geograficznych za pomocą cienia, drzew czy kompasu .
                                                    Jeżeli dziecko tego nie umie to nie dlatego, że jest dyslektykiem tylko dlatego że się z tymi zagadnieniami nie spotkało w życiu codziennym.
                                                  • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 17:10
                                                    no tak, ale ja nigdzie nie napisalam, że on tego nie umial.
                                                    Sprawdzian byl z podzialu skal i budowy gleby i tu, mimo ze w domu pieknie odpowiadal, w szkole wszystko mu sie pozajączkowalo. To nie jest tak, że on w kazdej dziedzinie jest do kitu-z informatyki ma same 5, bierze udzial w konkursach m-szkolnych, mysle ze tu sie spełnia. Z ang.mimo 3 mysle, że duzo umie, wiecej od kolegow, ktorzy maja wyzsze stopnie-przynajmniej w mowie, bo z pisaniem problem i tu sie tez wlasnie wyklada.
                                                  • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 18:04
                                                    podrecznik z czego?- jesli z przyrody to "Na tropach przyrody".
                                                    Dostaje pały ze sprawdzianow, a z informatyki sprawdzianow nie ma-tylko praca zadaniowa z kompem. Tak samo z plastyki (mimo ze nie rysuje pieknie, ale pani docenia ich prace i staranie sie) dostaje 5, z muzyki podobnie. Z polskiego z wypowiedzi ustnych z bieżących tematow tez ma 4 czy nawet 5, z dyktand oczywiscie 2 i 1 (mimo ze mialy byc spr.opisowo), ale za to z wypracowania n/t przerabianej lektury dostal dzis 4. Ma ewidentne problemy z przeniesieniem na papier to co w glowie ma. Dzis z nim pogadalam, bo poszedl poprawic ta 1 z przyrody (rano pieknie na wszystko odpowiedzial), z poprawki dostal 3 (mocna 3 smile), mowi ze strasznie denerwuje sie w szkole, mysli tez o tym zeby bez bledow pisac i skupia sie na tym, i pewnie ulatuje z glowy to co merytorycznie wazne. Coz, pochwalilam za ta 3, wazne ze poprawil i lecimy dalej.....
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 20:03
                                                    Przeczytaj swoją pierwszą wypowiedz i zastanów się nad swoim opisem syna.
                                                    Ja skojarzyłam cię z poprzedniego wątku o lenistwie, tosia zapewne nie i dlatego oceniła twojego syna jako ciężki przypadek głębokiej dysleksji.
                                                    Sytuację twojego syna nie da się usprawiedliwić dysleksją, szybciej nauką bez zrozumienia ( przyroda) oraz brakiem umiejętności liczenia pamięciowego ( matematyka) .
                                                    Pisałaś, że znasz stronę matzoo pytanie ile tysięcy razy syn wykonał na niej tabliczkę mnożenia? Coś mi sie wydaję, że skończyło sie na kilku przykładach.
                                                  • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 20:33
                                                    nie wiem jak mam jasniej ci to wytlumaczyc-posalam o lenistwie, bo wtedy tak mi sie wlasnie wydawalo, ze on leniwy, ze mu sie nie chce, ze udaje, że tego pojac nie moze. To chyba tez calkiem naturalne, psychologiem ani pedagogiem nie jestem, duzo musialam na ten temat poczytac, poszperac, aby w koncu uznac, że to nie jego zla wola. Zreszta teraz widac to bardzo dokladnie-naprwdae wklada duzo pracy w przygotowanie sie do zajec, podejrzewam ze sporo wiecej niz koledzy.
                                                    Nie wiem ile przykladow wykonal, robi je zreszta w dalszym ciagu, tylko pracę z nim musze rozlozyc, nie moge w jeden dzien zasypac go wszystkim, bo bedzie kompletnie nieefektywny. Nie cwiczy matmy codziennie, bo dnia by nam braklo, a oprocz lekcji ma tez zajecia sportowe i troche normalnego zycia.
                                                    Rozumiem, że na podstawie kilku opisow moich problemow z synem na przestrzeni kilku lat wywnioskowalas, ze chlopak nie ma dys, tylko len z niego i bezmózg, a te wszystkie glupie baby z ppp, to sie na pewno nie znaja, albo moze zaplacilam zeby miec opinie....kto wie....?
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 21:00
                                                    > Rozumiem, że na podstawie kilku opisow moich problemow z synem na przestrzeni k
                                                    > ilku lat wywnioskowalas, ze chlopak nie ma dys, tylko len z niego i bezmózg

                                                    Nigdzie nie napisałam, że twój syn nie ma dysleksji, ale dysleksja nie jest wytłumaczeniem na wszystko. W przypadku twojego syna przynajmniej z matematyki większy wpływ na efekty nauki ma zbyt mała ilość wykonanych ćwiczeń na rachunek pamięciowy niż dysleksja, z przyrody nauka bez zrozumienia, bez obserwacji.

                                                    To nie ja nazwałam twojego syna leniem, ani bezmózgiem to ty z niego robisz i jednego i drugiego. Tyle mówisz o ogromie pracy i braku efektów, ale odpowiedz sobie szczerze ile faktycznie zrobił ćwiczeń by opanować mnożenie pamięciowe.
                                                  • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 30.10.14, 21:24
                                                    Bu- zia, myślę, że i tak sporo musisz jeszcze zmienić w swoim myśleniu o własnym dziecku. Przede wszystkim to, że nie jest ambitny i ze wszystko robi na odwal. Zobacz, z początku nie zająknelas się nawet, w czym młody jest dobry. Po prostu musicie poszukać jakiś metod, które wspomogą naukę i ułatwią mu szkolne życie . A poza tym musisz go motywować do pracy- nawet jeśli z góry wiadomo, że osiągnięte rezultaty nie będą rewelacyjne i ze pewnie będzie słabszy od 95% klasy. Być może na niektórych przedmiotach będzie musiał wręcz walczyć o życie i ocena dwa będzie rezultatem marzeń. Ale i tak warto wtedy szczerze się ucieszyć. Warto zauważyć, ze się starał, ze zrobił mniej błędów niż wczoraj, że postarał się coś sam zrobić. Oraz to, że jest nie tylko uczniem.
                                                  • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 09:09
                                                    masz niewątpliwie rację, musze zmienic duzo i moje "wymagania"dostosowac do jego mozliwosci.
                                                    Syn naprawde duzo cwiczy (czesto sie buntuje, ze przeciez dzis jest weekend, albo ze przyslowiowy Janek nie musi....), nie wiem ile przykladow, ale z cwiczen do matmy, ktore nie maja jako obowiazkowe, wiec traktujemy je jako material wspomagajacy, co 2 dni robi ok 10 zadan (nie przykladow tylko zadan, gdzie np 1 zadanie ma 12 przykladow na rozne dzialania), mysle ze wyjdzie tego w sumie ok 80 przykladow? Duzo-malo? nie wiem - robi to ok 25-30 min. W wiekszosci przypadkow dobrze, ma pojedyncze pomylki. Nie moge juz wiecej zasypac go szkolą, bo i tak pracuje znacznie wiecej niz koledzy-pogodzil sie z tym, ale czasem jeszcze "walczy" smile, a wymuszona nauka to nie nauka, czasem jak widze, że z takim nastawieniem podchodzi to sama odpuszczam, bo nic z tego nie wyjdzie.
                                                    Dzieki raz jeszcze za podpowiedzi i wsparcie smile - byle do przodu.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 10:19
                                                    > Syn naprawde duzo cwiczy (czesto sie buntuje, ze przeciez dzis jest weekend, al
                                                    > bo ze przyslowiowy Janek nie musi....), nie wiem ile przykladow, ale z cwiczen
                                                    > do matmy, ktore nie maja jako obowiazkowe, wiec traktujemy je jako material wsp
                                                    > omagajacy, co 2 dni robi ok 10 zadan

                                                    80 przykładów tygodniowo, dla dziecka które ma problem z ogarnięciem tematu uważasz za dużo. No to nie dziwota, że ma problemy.

                                                    "Nie moge juz wiecej zasypac go szkolą, bo i ta
                                                    > k pracuje znacznie wiecej niz koledzy-pogodzil sie z tym, ale czasem jeszcze "w
                                                    > alczy" smile,

                                                    Skąd ty wiesz ile czasu na naukę poświęcają inne dzieci? Większość znanych mi dzieciaków poświęca na to około 3 godziny dziennie w weekendy również. Owszem znam dzieciaki które spędzają maks 30 minut no ale efekty nauki są takie jak w przypadku twojego syna.
                                                    Nie chce mi się wierzyć, że w klasie twojego syna, w której panuje wyścig szczurów nikt się nie uczy, a dobre oceny przychodzą same.

                                                  • bu-zia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 11:10
                                                    nie wiem co ma na celu Twoje podejscie? przeliczasz, analizujesz, za słówka chwytasz-o co Ci chodzi? chcesz mnie w jakis sposob zdyskredytowac? ze glupoty wygaduje? albo ze w ogole problemu nie ma, albo sama nie wiem co. W prokurturze pracujesz?, do kazdej odpowiedzi Tobie mam sie przygotowac skrupulatnie, bo jak nie to zaraz cos wychwycisz.
                                                    Jak nic...nudzisz sie....
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 12:39
                                                    > nie wiem co ma na celu Twoje podejscie? przeliczasz, analizujesz, za słówka chw
                                                    > ytasz-o co Ci chodzi? chcesz mnie w jakis sposob zdyskredytowac? ze glupoty wyg
                                                    > aduje?

                                                    Sama się dyskredytujesz.

                                                    " albo ze w ogole problemu nie ma, albo sama nie wiem co. "

                                                    Jeżeli dziecko dostaje pały ze sprawdzianów, to jak najbardziej problem jest, tylko aby dojść do przyczyny należy usiąść i szczerze przeanalizować sposób nauki.

                                                  • srubokretka Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 13:35
                                                    a ty nie powinnas sie teraz w bezowocna dyskusje angazowac, tylko zajac sie synem. Nie ma co czasu tracic. Pracuj z nim ile dasz rade. Jak cie stac zapisz go na korki. Na tym etapie, wierze, ze kazde dziecko mozna tak podciagnac, ze pozniej dorowna rowiesnikom, jezeli ich nie przegoni.
                                                    Rok czasu namwialam kolezanke, zeby malej pomogla. Nie sluchala. Po roku juz miala takie zaleglosci, ze zaczela miec z rowiesnikami problem, bo czula sie gorsza. W koncu kolezanka ja zapisala na wyrownawcze. Przez wakacje 2x w tygodniu. Zebys wiedziala , jak to obu pomoglo. Dzieciak odrabia juz lekcje w znosnym tempie, a nie jak wczesniej 4 godziny. Zaczela sama czytac....
                                                    Wiekszosc moich znajomych, ktora w zyciu cos ciekawego robi (biochemicy, architekci, lekarze), mialo w szkole duze problemy. Tego biochemika z doktoratem, nauczycielka w podstawowce chciala sie pozbyc do szkoly specjalnej. Z tych, ktorzy mieli same 5-6 tylko jedna moze czyms sie w zyciu pochwalic.
                                                    Nie czekaj i nie trac czasu. Syn potrzebuje pomocy.
                                                  • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 18:09
                                                    Widocznie jakieś kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem, jak to u dyslektykow.😉
                                                    Się nie zajmuj przekonywaniem Makuro, bo to niewykonalne, tylko zajmijcie się z dzieckiem jakąś dynią. 🎃
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                                  • 71tosia Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 13:15
                                                    80 przykladow nawet tygodniowo to bardzo duzo, a przeciez dochodza inne przedmioty. Mowimy o dziecku z 4 klasy a nie o maturzyscie. Dziecko w tym wieku musi miec czas na zabawe, bo tak naprade bardziej rozwija kreatywne myslenie niz kolejne przyklady z matematyki.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 13:33
                                                    > 80 przykladow nawet tygodniowo to bardzo duzo, a przeciez dochodza inne przedmi
                                                    > oty. Mowimy o dziecku z 4 klasy a nie o maturzyscie.

                                                    Kosmos nie do przejścia po prostu.
                                                    Widać te wszystkie dzieciaki siedzące na matzoo, jak i wszyscy uczniowie z poprzedniej szkoły córki to jakieś zombiaki, bo samej pracy domowej mieli około 40 przykładów dziennie, a w przypadku karniaków wychodziło czasami i 80.
                                                  • jakw Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 20:09
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > > 80 przykladow nawet tygodniowo to bardzo duzo, a przeciez dochodza inne p
                                                    > rzedmi
                                                    > > oty. Mowimy o dziecku z 4 klasy a nie o maturzyscie.
                                                    >
                                                    > Kosmos nie do przejścia po prostu.
                                                    > Widać te wszystkie dzieciaki siedzące na matzoo, jak i wszyscy uczniowie z popr
                                                    > zedniej szkoły córki to jakieś zombiaki, bo samej pracy domowej mieli około 40
                                                    > przykładów dziennie, a w przypadku karniaków wychodziło czasami i 80.
                                                    Zdaje się, że zmieniliście córce szkołę po 3 latach tego cudownego zapieprzu? I do tej pory chyba ową szkołę odreagowujesz tak samo jak tych nieszczęsnych praktykantów...
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 20:52
                                                    > > przykładów dziennie, a w przypadku karniaków wychodziło czasami i 80.
                                                    > Zdaje się, że zmieniliście córce szkołę po 3 latach tego cudownego zapieprzu?

                                                    Powodów zmiany szkoły było dużo, wśród nich nie było nadmiaru prac domowych, a nadmiar materiału czyli w klasie 2-3 dzieciaki przerobiły materiał z matematyki z klasy 2-4 i część materiału klasy piątej

                                                    "> I do tej pory chyba ową szkołę odreagowujesz tak samo jak tych nieszczęsnych pr
                                                    > aktykantów.

                                                    W obecnej chwili coraz bardziej zaczynam doceniać tamten zapieprz.

                                                    Natomiast czytając tego typu wątki rozumiem ludzi którzy dążą do zniesienia obowiązku szkolnego.

                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 21:15
                                                    Głównym powodem zmiany szkoły była przeprowadzka. Logistycznie nie bylibyśmy w stanie odebrać młodej ze szkoły wcześniej niż po 16, ze względu na brak bezpośredniego połączenia autobusowego odpadała również opcja samotnego powrotu. Uwzględniając więc późny powrót, oraz ambicje szkoły byłoby to zbyt męczące i stresujące dla wszystkich.

                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 31.10.14, 21:31
                                                    Dodam, że w obecnej szkole córki nikt nie narzeka na to że trzeba się uczyć, czy zrobić zadania domowe, czy o mój Boże nauczyć się budowy mikroskopu czy kompasu, co dla syna autorki byłoby tragedią bo on miał problem z wymienieniem przyrządów wykorzystywanych do wyznaczenia kierunków, a co tu mówić o ich budowie.
                                                    W sumie przyznaję myliłam się, syn autorki jest faktycznie głębokim dyslektykiem. Jak spojrzałam na książkę z przyrody którą idą to faktycznie tylko osoba na granicy normy intelektualnej lub z głęboką dysleksją moze mieć problem z opanowaniem tego materiału.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 09:19
                                                    bo w ogóle mało rodziców śmie narzekać. większośc potulnie pracuje z dziećmi w domu, będąc przekonanym że tak ma być. Takie mamy społeczeństwo potakujące. Ja jestem jedna z niewielu mam która próbuje walczyć ale głowa muru nie przebiję, tu trzeba głębokich zmian w mentalności i w naszym szkolnictwie, które zamiast uczyć, zadaje i kontroluje.
                                                    Jak miałam kiedyś z nauczycielką od matematyki rozmowę i to ja w sumie zarzucałam, że dziecko niewiele wynosi z lekcji w szkole to była baaaardzo zaskoczona. Pewnie nikt nigdy nie ma o to żadnych prentensji. Rodzice albo sami z dziecmi nadrabiają albo biora korki.
                                                  • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 09:40
                                                    To nie do końca jest tak: dziecko bez problemów może całkiem sporo wynieść z lekcji, ale dziecko z problemami z koncentracją (częste u dyslektyków) z tej samej lekcji wyniesie niewiele. Dlatego właśnie zaleca się, aby takie dzieci siedziały w pierwszej ławce - jest mniej czynników rozpraszających , nauczycielowi łatwiej rzucić coś w stylu 'Zadanie nr 5, Jasiu", kiedy widzi, że Jasio właśnie odpłynął i zastanawia się, co ma robić.
                                                    Tyle tylko, że nawet tak prosta rzecz, jak posadzenie dziecka w pierwszym rzędzie jest czasem ponad siły grona pedagogicznego.
                                                    Nie mogłam się doprosić matematyczki, żeby sprawdzała, czy dziecko zapisało całą pracę domową - bo zwykle zapisywała część, nie całą. A zawsze narzekała, że dzieciaki nie odrabiają lekcji.
                                                    Sprawa wyjaśniła się kilka lat później, kiedy wreszcie na którymś zebraniu (była wychowawczynią młodszej) doznała olśnienia, że często gęsto pracę domową dyktuje w trakcie dzwonka lub tuż po, kiedy po prostu robiło się głośno... No to zawsze ktoś tam czegoś nie usłyszał i brak pracy domowej zdarzał się nawet u bardzo sumiennych i dobrych uczniów.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 10:22
                                                    no nie wiem, moje dziecko /fakt ma zaburzenia koncentracji/ niewiele wynosi z lekcji smile. Owszem są przedmioty/nauczyciele lepiej uczący a są tacy, gdzie dziecko prawie wszystko musi nadrobić. Ale ja pisze w sensie bardziej ogólnym: polska szkoła mało UCZY a wiele wymaga. Ja oceniam nauczycieli córki po tym czy cos córka z lekcji wynosi. Siedzi na pierwszej ławce, żeby nie było.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 11:42
                                                    Powiedz mi a ile można tłumaczyć o pozornej wędrówce słońca, i to że słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie.
                                                    Skoro dziecko autorki w wieku 10 lat tego nie ogarnia to faktycznie wbrew temu co wcześniej myślałam problem jest i to poważny. Tylko dziwi mnie, że w przypadku tak poważnych zaburzeń i braków w wiedzy dziecko otrzymało tak mało wytycznych z PPP, może należałoby powalczyć o orzeczenie i szkołę integracyjną albo przynajmniej indywidualne nauczanie.
                                                  • jakw Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:21
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Powiedz mi a ile można tłumaczyć o pozornej wędrówce słońca, i to że słońce wsc
                                                    > hodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie.
                                                    Pozorna wędrówka słońca wcale nie jest taka prosta do zrozumienia. Bo ziemia krąży wokół słońca ruchem posuwisto-obrotowym, na dokładkę płaszczyzna równika nie jest równoległa do płaszczyzny równika słońca, a krążenie odbywa się po elipsie.
                                                    Więc uczeń klasy IV musi przyjmować to trochę na wiarę, bo obliczyć nie ma jak.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:37
                                                    > Pozorna wędrówka słońca wcale nie jest taka prosta do zrozumienia. Bo ziemia kr
                                                    > ąży wokół słońca ruchem posuwisto-obrotowym, na dokładkę płaszczyzna równika ni
                                                    > e jest równoległa do płaszczyzny równika słońca, a krążenie odbywa się po elips
                                                    > ie.

                                                    O tym, że słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie wie już 5 latek, z wiekiem tą wiedzę się poszerza. W klasie 3 dzieciaki uczą sie o Koperniku i o ruchu ziemi. Dziecko autorki ma lat dziesięć i nie jest w stanie tego opanować.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:49
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > O tym, że słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie wie już 5 latek
                                                    > , z wiekiem tą wiedzę się poszerza. W klasie 3 dzieciaki uczą sie o Koperniku i
                                                    > o ruchu ziemi.

                                                    moja córka uczyła sie o szczegółach ruchu Ziemi w klasie 6 i to był odpowiedni czas. To że słońce wschodzi i zachodzi to dziecko pewnie wie od dawna ale o szczegółach tych wschodów i zachodów i jak to naprawde wyglada pewnie jeszcze nie wie wszystkiego i ma prawo wszystkiego nie rozumieć.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:55
                                                    " To że słońce wschodzi i zachodzi to dziecko pewnie wie od dawna ale o szczegółach tych wschodów i zachodów"

                                                    Raczej nie wie , bo na to pytanie odpowiedzieć nie potrafiło. Na stronie nowej ery dostępny jest akurat dział z którym syn autorki miał takie problemy, są również pytania na zakończenie działu. Książka którą idzie syn autorki jest wyjątkowo prosta, porusza tematy które powinny być dziecku znane od dawna i nie oczekuje od ucznia naukowych wyjaśnień.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:04
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Książka którą idzie syn autorki jest wyjątk
                                                    > owo prosta, porusza tematy które powinny być dziecku znane od dawna i nie oczek
                                                    > uje od ucznia naukowych wyjaśnień.
                                                    no jasne dla mnie i dla Ciebie każda ksiązka na pozionie 4 klasy jest prosta smile
                                                  • jakw Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:58
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    >
                                                    > O tym, że słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie wie już 5 latek
                                                    > , z wiekiem tą wiedzę się poszerza. W klasie 3 dzieciaki uczą sie o Koperniku i
                                                    > o ruchu ziemi. Dziecko autorki ma lat dziesięć i nie jest w stanie tego opanow
                                                    > ać.
                                                    Może ma za dużo wątpliwości jak to wogóle możliwe. Bo w tym wieku nauka takich rzeczy odbywa się właśnie na zasadzie: "Musicie przyjąć, że ziemia obraca się wokół słońca, choć wasze obserwacje wskazują, że ziemia jest nieruchoma, a słońce jakoś tak obraca się wokół ziemi".
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:28
                                                    "Może ma za dużo wątpliwości jak to wogóle możliwe."

                                                    To może warto wybrać się z dzieckiem do centrum Kopernika czy Młynu Wiedzy. Pomijam już fakt, że do tego czego dziecko miało sie nauczyć czyli np rodzaje gleb wystarczyłoby sie przejść do lasu i na łąkę.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:34
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Powiedz mi a ile można tłumaczyć o pozornej wędrówce słońca, i to że słońce wsc
                                                    > hodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie.

                                                    Ty pojąc nie możesz że dziecko może nie mieć problemu ze zrozumieniem problemu tylko ze zrozumieniem polecenia i przekazaniem odpowiedzi na to polecenie. Innymi słowy dziecko musi sie nauczyc rozwiązywac sprawdziany pisemne. ja cos wiem na ten temat, moja córka jest czasem obcykana /wiem bo ja przepytuję/ a na sprawdzianie walnie takiego babola że nie wiem jak to zrobiła z taka widza w temacie. Jak wspomniałam wczesniej odpowiedzi ustne zawsze na conajmniej czwórkę. Ale tych w szkole niewiele niestety sad Oczywiscie córka z czasem znalazła sposób na sprawdziany i sobie radzi ale zawsze woli odpowiedź ustną.
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:32
                                                    Posadzenie dziecka w pierwszej lawce wcale nie jest tak proste.
                                                    Dziecko, które ma wskazania może być najwyższe w klasie. Zdarzają sie tez klasy, gdzie przy 5 miejscach w pierwszych ławkach, jest 11 osób z zaleceniem do siedzenia w pierwszej ławce.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:45
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Posadzenie dziecka w pierwszej lawce wcale nie jest tak proste.

                                                    moja córka jest z tych wyższych i tez próbowano mi wmawiac ,że musi siedziec dalej. Nic z tego! i zaleceń oficjalnych nie ma smile
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:01
                                                    Bo to nie twoj problem, ze komuś zasłaniauncertain
                                                    I co gdyby wiecej osob zawzięło sie na posadzenie dzieci w pierwszych ławkach.
                                                    Różnica miedzy nauczycielem, a tobą polega na tym, ze ciebie obchodzi tylko jedno dziecko, on musi patrzeć szerzej.
                                                    Sama niejednokrotnie wydawałam takie zalecenie, niestety w praktyce nie zawsze da sie wszystkie zalecenia wprowadzić w zycie, np. w tej klasie, gdzie 11 osob miało siedzieć w pierwszej ławce (i to najlepiej po w pewnych szczególnych miejscach).
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:12
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Bo to nie twoj problem, ze komuś zasłaniauncertain

                                                    oczywiscie że nie mój. Dlaczego mam za szkole wszystkie problemy rozwiązywać?
                                                    Dzieci z problemami koncetracji usadzone gdzieś na końcu moga sobie włąsciwie lekcje darować bo szkoda czasu smile
                                                    Ja nigdy nie miałam problemu ze skoncentrowaniem sie na lekcji, nizaleznie gdzie usiadłam a byłam jadną z najniższych.
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:22
                                                    Ale tu nie chodzi o koncentrację, a o fakt, ze nagle siedzi przed tobą osoba, ktora ci wszystko zasłania.
                                                    Ten problem musi rozwiązać nauczyciel, a nie zawsze sie da. Jrsli problemowe dzieci to wyrośnięci chłopcy, posadzenie ich z przodu skutecznie uniemożliwi całej reszcie przepisywanie z tablicy.
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:51
                                                    Wiesz, ze klasy rożne, nie zawsze da sie je sensownie przemeblowac. Ustawienie takie jak do pracy w grupach powoduje, ze sa uczniowie siedzący tyłem do tablicy, więc tez nie jest dobrze.
                                                    Niektórzy nauczyciele próbują stawiać ławki w polokregu, ale dzieci narzekają i rodzice tez, ze słabo widać tablice.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > A nie latwiej tak ustawic lawki w klasie, aby nie bylo dwóch rzędów. Syn w bryt
                                                    > yjskiej ma lawki ustawione w grupach, które otaczają tablice. Kazdy wtedy jest
                                                    > blisko i dobrze slyszy i widzi nauczyciela.

                                                    U córki w polskiej szkole tez w wielu klasach tak jest ale w nie wszystkich tak si.e da ustawić ławki.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:49
                                                    "Dzieci z problemami koncetracji usadzone gdzieś na końcu moga sobie włąsciwie lekcje darować bo szkoda czasu smile "

                                                    Dzieci niskie posadzone za wysokimi dziećmi z problemami w koncentracji, również naukę mogą sobie darować, zobaczenie czegoś przez plecy wysokiej koleżanki jest nierealne
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:01
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Dzieci niskie posadzone za wysokimi dziećmi z problemami w koncentracji, równie
                                                    > ż naukę mogą sobie darować, zobaczenie czegoś przez plecy wysokiej koleżanki je
                                                    > st nierealne

                                                    dzieci niskie ale bez problemów z koncentracją mają jeszcze do dyspozycji słuch a przeciez cała lekcja nie odbywa sie na zasadzie patrzenia na tablice. To nie wykład na auli.
                                                    Jak pisałam wczesnie byłam jednym z mniejszych dzieci i sporo z lekcji wynosiłam a raczej nie siadałam na pierwszych ławkach ale potrafilam sie wyłaczyc i słuchac nauczyciela. dzieci z problemami z koncetracja tego nie potrafią.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 11:48
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Widzisz, ja również gdy widzę, że dziecko nie wynosi z lekcji nic rozmawiam z n
                                                    > auczycielem, co nie zmienia faktu iż uznaje że utrwalenie materiału wykonuje si
                                                    > ę w domu.

                                                    uznajesz bo co innego masz zrobić? wielu rodziców tak robi a powinno byc tak że słaby nauczyciel wylatuje ze szkoły i tyle. Ja pilnuję, żeby dziecko w domu odoczywało nawet kosztem szkolnych zaległosci.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:18
                                                    Ja jako chemik wiem, że w przypadku przedmiotów ścisłych jakakolwiek zaległość owocuje brakiem zrozumienia dalszych tematów. Dziecko autorki ma problem z tabliczką mnożenia i dzielenia w efekcie ma też problem z dzieleniem z resztą i potęgami, kolejnością działań będzie miało również problem z obliczaniem pól powierzchni.
                                                    Jedna zaległość ciągnie za sobą kolejne.

                                                    " Ja pilnuję, żeby dziecko w domu od
                                                    > oczywało nawet kosztem szkolnych zaległosci.

                                                    Czy utrwalenie wiedzy i nawet spędzenie na tym 2-3 h wyklucza odpoczynek.
                                                  • jakw Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:24
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Ja jako chemik wiem, że w przypadku przedmiotów ścisłych jakakolwiek zaległość
                                                    > owocuje brakiem zrozumienia dalszych tematów. Dziecko autorki ma problem z tabl
                                                    > iczką mnożenia i dzielenia w efekcie ma też problem z dzieleniem z resztą i pot
                                                    > ęgami, kolejnością działań będzie miało również problem z obliczaniem pól powie
                                                    > rzchni.
                                                    > Jedna zaległość ciągnie za sobą kolejne.
                                                    No cóż, ja zaległości z chemii nie miałam. Ale jej i tak nie rozumiałam.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:41
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Ja jako chemik wiem, że w przypadku przedmiotów ścisłych jakakolwiek zaległość
                                                    > owocuje brakiem zrozumienia dalszych tematów. Dziecko autorki ma problem z tabl
                                                    > iczką mnożenia i dzielenia w efekcie ma też problem z dzieleniem z resztą i pot
                                                    > ęgami, kolejnością działań będzie miało również problem z obliczaniem pól powie
                                                    > rzchni.
                                                    > Jedna zaległość ciągnie za sobą kolejne.
                                                    bzdury klepiesz z tymi zaległościami z matematyki. Akurat to jest przedmiot, na którym cały czas sie powtarza to co było wczesniej i utrwala rozszerzajac materiał. Moje dziecko tez miało od zawsze problem z tabliczka mnożenia i w ogóle z matematyką co? Jest teraz w szóstekj klasie i matematyka przestała byc problemem. Sprawdziany na czwórki i piatki.
                                                    Nie kazałam jej nigdy nadrabiać niczego poza programem zadanym przez nauczycielkę, ewentualnie tłumaczyłam, czego nie rozumiała. Tabliczka mnożenie po tylu latach sama jako weszła do głowy albo zastępuje mnożenie dodawaniem i to z taka precyzją że ja tak nie potrafię.
                                                    Jeżeli komukolwiek zalecałabym roszerzanie materiału szkolnego z podstawówki to tylko z języka obcego. Napewno nie z matematyki! chyba że dziecko poprostu to lubi.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 12:48
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Niestety cześć dzieci potrzebuje dużo wiecej ćwiczeń, powtórzeń i pracy, zeby o
                                                    > panować dane zagadnienie. Tego nie da sie przeskoczyć.

                                                    no tak sie przyjmuje i nauczyciel nie musi sie wysilać. Ja bym nawet była za zwiększeniem ilości lekcji w szkole żeby tylko były efektywne ale za to żeby w domu dziecko juz nie musiało nic robic szkolnego poza tym, co samo chce.
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:16
                                                    Zwiekszyć ilosc godzin w szkole? Brzmi dobrze, ale wtedy dzieci w systemie dwu i trzyzmianowym beda siedzieć w szkole od 7.00-21.00. Taka konsekwencja tez ci odpowiada?
                                                    Jesli po tej samej lekcji 5 osob nie musi robić nic, bo wszystko zrozumieli, 5 zerknie przez 10-15 minut, doczyta, zrobi dodatkowy przykład i juz umie, a kolejne 5 osob musi uczyc sie przez cały weekend, zeby jako tako zrozumieć, to mówimy o dobrym nauczycielu czy złym?
                                                    W każdej nawet najlepszej szkole sa dzieci, ktore musza pracować wiecej, zeby osiągnąć poziom, ktory inni osiągają bez pracy.

                                                    Moja corka, ktora tez czasem chodzi i narzeka, ze musi nauczyć sie tego czy tamtego ma koleżankę, ktora po wyjściu ze szkoły nie musi zaglądać do książek, bo wszystko potrafi. Sa na tej samej lekcji, słuchają tego samego nauczyciela. Poprostu tamta uczy sie szybciej, ma lepsza pamięć, moze ogólnie wyższy IQ.
                                                    Zmiana nauczyciela nic tu nie da, zreszta nauczycieli maja bardzo dobrych.

                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 13:42
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Jesli po tej samej lekcji 5 osob nie musi robić nic, bo wszystko zrozumieli, 5
                                                    > zerknie przez 10-15 minut, doczyta, zrobi dodatkowy przykład i juz umie, a kole
                                                    > jne 5 osob musi uczyc sie przez cały weekend, zeby jako tako zrozumieć, to mówi
                                                    > my o dobrym nauczycielu czy złym?

                                                    Kiepskim, dzieci zdolne to żadno wyzwanie dla nauczyciela, dzieci mniej zdolne powinny byc przez dobrego nauczyciela nauczone na choćby na podstawowym poziomie. Ale czy nauczyciel w ogóle interesuje sie czy dzieci zrozumiały? watpie, robi wykład, zadaje i finito. Nawet pytan nie bardzo lubi.....taka jest nasza edukacja sad
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:40
                                                    Jeśli każde z tych dzieci, które nie zrozumiały i przez weekend nie zalapaly, pomimo nauki, przy pomocy korepetytora jest w stanie, przez godzinę opanować materiał, to teoretycznie mogłabys mieć racje.
                                                    Na studiach dawalam korepetycje, wiele dzieci, na opanowanie prostych zagadnień potrzebowało wiele wiecej czasu niż przewiduje program i to przy pracy jeden na jeden.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 14:56
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Na studiach dawalam korepetycje, wiele dzieci, na opanowanie prostych zagadnień
                                                    > potrzebowało wiele wiecej czasu niż przewiduje program i to przy pracy jeden n
                                                    > a jeden.

                                                    dlatego m.in że lekcje są nieefektywne. Czyli generalnie nauczyciel nie musi sie zbytnio starać bo i tak dzieci nie załapią?....
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 16:40
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Autorka wątku tez na pewno sie stara, a jednak dziecko sobie nie radzi.

                                                    tyle że autorka wątku nie kształciła sie w kierunku nauczania i ma prawo sobie nie radzic zwłaszcza że dziecko z problemami.
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 15:58
                                                    Przecież wiesz, ze nie tak. Nie w przypadku każdego dziecka samo staranie nauczyciela załatwia sprawę.
                                                    Pamiętasz jak sama chodziłas do szkoły? Czy z każdego przedmiotu udawało cie sie zrozumieć i zapamiętać omawiany materiał, czy jednak musiałas sobie w domu powtórzyć, pocwiczyc, pomyśleć?
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 16:55
                                                    mamma_2012 napisała:

                                                    > Pamiętasz jak sama chodziłas do szkoły? Czy z każdego przedmiotu udawało cie si
                                                    > e zrozumieć i zapamiętać omawiany materiał, czy jednak musiałas sobie w domu po
                                                    > wtórzyć, pocwiczyc, pomyśleć.

                                                    jak ja chodziłam do szkoły to mam wrażenie że było inaczej. Na lekcjach sie sporo dyskutowało, wspólnie ćwiczyło, odpowiadało ustnie a odpowiedź ustna jest tez nauka dla innych dzieci słuchających. nie miałam napewno tylko prac domowych co teraz moja córka i tylu ciagłych sprawdzianów. Spro wynosiłam z lekcji, praca w domu to w zasadzie w liceum się zaczęła. Ale to było dawno.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 17:04
                                                    Jak ja chodziłam do szkoły w klasach 4-8 obowiązywał zbiór zadań z matematyki, i oprócz zadań z książki robiło sie zadania ze zbioru. Normą było zadawanie 4-5 zadań w których przykłady w najlepszym wypadku kończyły się na k, dodajmy że matematyka w tedy była 5 razy w tygodniu. Tak samo jak i normą były wypracowania w klasie 4, a nie wypowiedzi na 5-10 zdań. Geografia, zapewniam cię, że nie polegała na określeniu iż słońce wschodzi na wschodzie. W porównaniu do naszych czasów poziom się maksymalnie obniżył i dziecko autorki gdyby znalazło się w tamtym systemie byłoby klasyfikowane do szkoły specjalnej.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 17:23
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Jak ja chodziłam do szkoły w klasach 4-8 obowiązywał zbiór zadań z matematyki,
                                                    > i oprócz zadań z książki robiło sie zadania ze zbioru. Normą było zadawanie 4-
                                                    > 5 zadań w których przykłady w najlepszym wypadku kończyły się na k, dodajmy że
                                                    > matematyka w tedy była 5 razy w tygodniu.
                                                    a jak ja chodziłam do szkoły zbiór zadań był dla chetnych, ja byłam chętna smile
                                                    >Geografia, zapewniam cię, że nie
                                                    > polegała na określeniu iż słońce wschodzi na wschodzie.
                                                    Geografia to była praca z mapą NA LEKCJI i pytanie tzw, z mapy NA LEKCJI
                                                    >W porównaniu do naszych
                                                    > czasów poziom się maksymalnie obniżył i dziecko autorki gdyby znalazło się w t
                                                    > amtym systemie byłoby klasyfikowane do szkoły specjalnej.
                                                    nie wiem czy moje czasy to tez Twoje bo mam wrażenie że starsza jestem. Poziom poziomem ale ja widze że metody sie zmieniają niestety na gorsze: testomania, kartówkomania i pamieciówka: typu zapamietaj i zapomnij. i kupa prac domowych
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 18:40
                                                    Jestem rocznikiem 78 i za moich czasów nie było tak lightowo jak piszesz. Geografia nie skupiała się na mapie, w klasie piątej przerabiane były kontynenty - państwa, klimat, zwierzęta, roślinność. Mapa to był tylko wycinek wiedzy która była wymagana. Matematyka oprócz zadań, była jeszcze do zdania teoria wszystkie twierdzenia. Prace domowe, jak już pisałam kilka zadań z co najmniej 10 przykładami, wypracowania, większa ilość lektur, większa ilość wierszy na pamięć. Obecna przyroda łączy w sobie geografie i bilologię, kiedyś to były odrębne przedmioty z o wiele większą ilością materiału
                                                  • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 21:17
                                                    Jestem trochę starszym rocznikiem i te wszystkie biologiczne, geograficzne i matematyczne opresje pamiętam raczej z liceum i starszych klas podstawówki (czyli obecne gimnazjum) niż z klas 4-6. Aż trudno uwierzyć, że tylko twój rocznik miał tak ciężko. 😜
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 01.11.14, 21:59
                                                    Czy ja powiedziałam, że tylko mój rocznik. Moje rodzeństwo było starsze, chodziliśmy do tej samej szkoły i wymagania były podobne, owszem byli nauczyciele bardziej i mniej wymagający.
                                                    Nie znalazłam książek z klasy czwartej ale poniżej link do zeszytu ćwiczeń z klasy trzeciej ( dodawanie i odejmowanie pisemne licz trzycyfrowych, kolejność działań, ułamki) Czyli poziom obecnej klasy czwartej. Warto również spojrzeć na książkę do środowiska klasy 3.
                                                    Gdyby dziecko autorki chodziło do szkoły z moich lat nie miałoby szans zdać do klasy 4, trudno mówić czy otrzymałoby by promocje do klasy 3.
                                                    Warto się poważnie zastanowić dlaczego to dziecko ma takie braki w wiedzy ogólnej

                                                    mojeksiazeczki2.blox.pl/tagi_b/1567/polskie.html?PageNumber=2
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 08:56
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Nie znalazłam książek z klasy czwartej ale poniżej link do zeszytu ćwiczeń z k
                                                    > lasy trzeciej ( dodawanie i odejmowanie pisemne licz trzycyfrowych, kolejność d
                                                    > ziałań, ułamki) Czyli poziom obecnej klasy czwartej. Warto również spojrzeć na
                                                    > książkę do środowiska klasy 3.

                                                    No przecież teraz dzieci idą rok wczesniej do szkoły to i wymagania się zmieniły.
                                                    Szczegółów z klas poczatkowych nie pamietam natomist napewno nie miałam tylu sprawdzianów czyli dziecko nie musiało tego wszystkiego znac perfekt! zresztą po co jeśli potem się do wszystkiego wracało? Oceny były za pracę na lekcji, za odpowiedx przy tablicy, prace domową. Moja mama to prawie w ogóle ze mną nigdy się nie uczyła. to co wyniosłam z lekcji wystarczało. Nie przypominam sobie tez żeby gorsi uczniowie brali korki a na tróję wystarczyło minimum, wszyscy w mojej klasie zdawali co roku, najsłąbszych uczniów ciagnieto za uszy. Poważniejsza nauka zaczęła sie w starszych klasach podstawówki.
                                                    Jestem starszym rocznikiem od Ciebie o prawie 10 lat ale nie sądze że tak to sie zmieniło.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 09:00
                                                    mama303 napisała:

                                                    > Jestem starszym rocznikiem od Ciebie o prawie 10 lat ale nie sądze że tak to si
                                                    > e zmieniło.

                                                    i oceny były bardziej ludzkie. Teraz na 3 trzeba sprawdzian prawie cały napisać, kiedyś połowa w zupełnoci wystarczyła. Właśnie widziałam sprawdzian córki z przyrody, prawie wszystko zrobione, drobne pomyłki i .......3+. W moich czasach napewno byłaby czwóreczka.
                                                    Tak że od moich czasów szkoła się sporo zmieniła. takie mam odczucia.
                                                  • mama303 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 12:27
                                                    morekac napisała:

                                                    > Oceny to już bardziej pochodna systemu oceniania w szkole, nie jest to jakoś od
                                                    > górnie narzucone.

                                                    no nie wiem, rozmawiam z mamami dzieci z innych szkół. szczególnie mamy czwartoklasistów sa w szoku. Np. dziecko zrobiło połowę na sprawdzianie i.... dwója. Ja pamietam, że nie zakuwało sie całych rozdziałów od dechy do dechy. Wystarczyło przeczytac podsumowania i mozna było 5 dostać. Teraz w podrecznikach jest co prawda zawsze podsumowanie w punktach ale na 3 trzeba umiec wiecej. Głupie to, od dzieci oczekuje sie perfekcyjności i zapamietania kupy szczegółów, które i tak potem zapomną zaraz. Nie ważne czy rozumieją czy nie, ważne żeby sprawdzian napisały.
                                                  • mamma_2012 Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 14:43
                                                    Z drugiej strony pełno dzieciaków z czerwonymi paskami, wiec chyba jednak materiał nie jest trudny.
                                                    Na tym forum co i rusz słychać głosy, ze dzieciaki nudzą sie, bo omawiane sa zbyt łatwe zagadnienia. Niedawno był wątek, ze trzecioklasisci spokojnie radzą sobie ze sprawdzianami po 6 klasie.

                                                    Corka przeszła podstawówkę i naprawde w książkach nie widzialam jakis szczególnych wiadomosci, których nie uczylabym sie w podobnym wieku.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 15:39
                                                    Może dlatego, że w obecnej chwili do szkół normalnych chodzą również dzieci z lekkim upośledzeniem jak również dzieci z dużymi zaburzeniami, gdzie ich przyswajalność wiedzy tak jak dziecka autorki jest zerowe. Tak więc i zdobycie przez takie osoby jakieś sensownej ilości punktów na teście jest niewielkie.
                                                    Kiedyś takie osoby chodziły do szkół specjalnych, o obniżonych wymaganiach, teraz uparto się aby je wprowadzić do szkół normalnych , ze szkodą zarówno dla tych dzieci które nie są w stanie opanować minimum programowego, jak i dla pozostałej dzieciaków.
                                                  • morekac Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 16:42
                                                    Ocena dwa jest jednak pozytywną, zaś ocena trzy była pozytywną również w starych dobrych czasach. Skoro chłopak nie ma wyłącznie pał, chyba jednak coś przyswaja. Być może musi nauczyć się uczyć- ale tu każdy musi znaleźć swoją własną metodę.
                                                  • makurokurosek Re: nauka a niepowodzenia szkolne 02.11.14, 17:09
                                                    Może warto przytoczyć wypowiedz autorki.

                                                    " Wiem, że tak naprawde edukacja dopiero przed nami, ale te 2 m-ce 4 klasy to horror i gehenna - choc chyba przede wszystkim dla mnie."
                                                    "... Kazda praca domowa odrobiona na odwal sie, byle sie nazywalo ze ja mam. Sprawdziany nawet z prostych tematow ledwo na 3 i do tego komentarz w stylu 'mi to wystarczy', z dwojki mam sie cieszyc bo to przeciez nie 1.
                                                    Zaczyna sie ciagnac w klasowym ogonie, a koledzy sie wkurzaja na niego bo zaniza im srednia klasowa

                                                    Skoro reszta klasy wyniki ma ok, to problemem nie sa nauczyciele i źle przekazywana wiedza. Warto sie więc zastanowić po co męczyć siebie i dziecko. Czy nie lepiej przepisać go do szkoły/klasy o obniżonych wymaganiach. Normalna szkoła ani intelektu, ani możliwości poznawczych i przyswajania wiedzy mu nie zmieni. Warto również zastanowić się nad indywidualnym tokiem nauczania, lub ED ,w nauczaniu 1:1 jest większa szansa na trafienie do dziecka.