Dodaj do ulubionych

I jak tam pierwszoklasiści?

19.12.14, 19:27
Ja muszę przyznać,że jestem bardzo zaskoczona pierwszą klasą...Dwa lata temu stałam przed dylematem-posłać syna do szkoły jako sześciolatka czy jako siedmiolatka.Podjęliśmy decyzję,że jednak pójdzie do szkoły jako siedmiolatek i teraz widząc jak to wszystko wygląda absolutnie nie żałuję swojej decyzji.Wcześniej słyszałam,że pierwsza klasa to jak "stara zerówka",że dziecko bez problemu sobie poradzi itd.No ale jednak to nie jest jak dawna zerówka! Fakt,matematyka jest banalna ale już j.polski nie...Czytanki są dosyć długie,mój syn już dwa razy przyniósł notkę od pani,żeby ćwiczyć czytanie a moim zdaniem czyta całkiem nieźle (dostał "6" z czytania a mimo to pani na zabraniu prosiła aby ćwiczyć z nim czytanie "bo stać go na więcej").Tak wiec codziennie ćwiczymy czytanie a za niedługo będę z nim ćwiczyła pisanie z pamięci bo pani zapowiedziała "dyktanda".Moja kuzynka też jest zaskoczona pierwszą klasą bo również słyszła jak to będzie pięknie i ładnie (jej córka poszła do szkoły jako 6-latka) a teraz codziennie po dwie godziny spędza z małą nad zeszytami i książkami-na zadanie domowe ma np całą kartkę A4 literek,poćwiczyć czytanie i pisanie z pamięci.Jej starszy syn ma 16lat i w pierwszej klasie (szedł starym systemem) nie miał tyle nauki co teraz ma młodsza córka.Ja nie mam porównania ale naprawdę jestem zaskoczona tempem nauki w pierwszej klasie ale jedno mogę stwierdzić-to na pewno nie jest dawna zerówka.Może i program jest ten sam ale w zerówce dzieci nie miały zadań domowych i w domu nie musiały ślęczeć nad książkami...Kiedyś usłyszałam,że będę żałowała że nie posłałam syna do szkoły jako sześciolatka ale teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że nie żałujęsmile
Obserwuj wątek
    • stillgrey Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 19:37
      Mam takie samo zdanie i doswiadczenia. A powiedz, klasa jest mieszana czy samych siedmiolatkow? Jesli samych siedmiolatkow to moze nauczycielka ma wobec nich takie wymagania jak dla "szesciolatkow" w II klasie? No bo przeciez w IIkl. dyktanda i pisanie z pamieci to juz norma.
      Z drugiej strony nie w kazdej szkole/klasie tak to wyglada. Wszystko zalezy od konkretnego nauczyciela. Moim zdaniem dobrze trafiliscie, bo przynajmniej dzieciaki beda porzadnie przygotowane idac do IV kl.
      • betty842 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:36
        stillgrey napisała:

        > Mam takie samo zdanie i doswiadczenia. A powiedz, klasa jest mieszana czy samyc
        > h siedmiolatkow?

        Same siedmiolatki.Też na początku myślałam,że więcej wymaga bo same siedmiolatki ale z kolei córka kuzynki chodzi do klasy samych 6-latków i mają tak samo jak nie trudniej bo tak jak już pisałam codziennie przez dwie godziny musi z nią siedzieć "przy książkach".
        Ale również uważam,że dobrze,ze nauczycielka ma jakieś wymagania.Wcześniej słyszałam niezbyt pochlebne informacje na jej temat,m.in,że jest nie wymagająca,że dzieci nic się nie uczą tylko non stop kolorują itp.Tak więc akurat byłam pozytywnie zaskoczona,że jednak wcale taka nie jest.
      • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:41
        Betty, napiszę ci, jak to z perspektywy nauczyciela wygląda (klasa prawie samych 6latków, kilkoro 7latków z końca roku - przy czym jest i tak, że są "mocni" 6latkowie, ale też i "słabi" 7latkowie).
        Materiału dużo, bardzo dużo. Dzieci przychodzą z różnych przedszkoli - również i z takich, po których nie wiedzą, nie potrafią prawie nic. Mam też dzieci, które nie powinny w ogóle znaleźć się w szkole - a rodzice nie odroczyli (tu robiłam wywiad w przedszkolach - słały do poradni, ale jeśli rodzic nie chce albo w nosie ma - to nic nie mogą zrobić). Nie powinny, bo nie te emocje, umiejętności grafomotoryczne leżą i kwiczą, zdolność skupienia niska, zbyt niska nawet jak na 6latka, dzieci nie zainteresowane ŻADNĄ formą nauki (w naukę wliczam też wf, plasyczne zajęcia czy muzyczne) - chcą się WYŁĄCZNIE bawić. Dla takich dzieci przejście 100m z sali do sali gimnastycznej bez gadania jest... niemożliwością. Serio.
        Nie muszę pisać, że jestem przeciwna 6latkom w szkole?

        Przez 3 miesiące się docieraliśmy. Podstawa programowa narzuca mi określone wymagania - i proszę nie sugerować się tym, o czym z upodobaniem trąbi MEN - że dziecko ma 3 lata na naukę czytania i pisania. Tak, PP wrzuca wszystkie umiejętności jako obowiązkowe na koniec 3 klasy (wcześniej było to rozbite na 1, 2 i 3 - i jasno określone, co dziecko ma umieć po każdym roku) - ale wyobraźcie sobie, że do 2 klasy puszczam dziecko, które nie czyta, nie pisze? Co taki nieszczęśliwy dzieciak będzie robił, hmm? W drugiej klasie tworzy się samodzielne wypowiedzi pisemne, są normalne dyktanda, na sprawdzianach uczeń ma sam czytać polecenia. Nie do przeskoczenia, gdy się nie nauczy podstawy (tj. pisania i czytania). A niestety, nie każdy 6latek ma już dobrze wyćwiczony słuch fonemowy - co za tym idzie, nie wysłuchując poszczególnych głosek nie napisze samodzielnie, nie dokona analizy ani syntezy słowa.
        Podręcznik menowski - korzystam rzadko. Litery wprowadzam na lepszych słowach, a teksty do czytania szykuję sama - takie, które mogę albo od razu dać podzielone na sylaby (staram się, by dzieciaki sylabowo czytały), albo choćby łuczki mogę dorysować pod wyrazami, które sylaby wskażą. Jednak wiele dzieciaków ma problem z opanowaniem czytania nawet w podstawowym stopniu - to jest coś, co należy ćwiczyć w domu i koniec. Przez pierwsze 2 miesiące tempo pracy dzieci było tragicznie niskie - wg podręcznika mam mniej więcej wprowadzać 2 litery tygodniowo, aby zapamiętać kształt 4 znaków (tak, 4 - bo wielka i mała pisana, wielka i mała drukowana) dziecko potrzebuje ćwiczeń. Nie nauczy się pisać znaku po 3 linijeczkach, niestety. Jeśli pisanie 1 strony, wielką czcionką i po śladzie zabierało dziecku 30minut - to jest to masa, masa czasu, po prostu. Ta jedna strona nie wystarcza do utrwalenia, co więc dalej? Zadanie domowe. Bo w ciągu dnia muszę dzieciom przedstawić całą resztę wiedzy, nie tylko pisanie...

        No i tak to właśnie wygląda smile Nie, nie robię dyktand - mieliśmy raz tylko, niedawno, pisanie z pamięci (czyli piszę na tablicy słowo, czytamy, analizujemy, zmazuję, dzieciaki zapisują), bez sensu robić dyktando, skoro nie wszyscy głoskują jeszcze. Za to bawimy się z ortografią (ó i u na razie) i całkiem fajnie dzieciakom to wychodzi smile
        • zuleyka.z.talgaru Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 23:34
          Tia...szkoda tylko, że w przedszkolach nie mogą oficjalnie uczyć czytania...bo tego mają się niby dzieciaki uczyć w szkole....no to w drugim półroczu panie cichaczem będą to robić...ale chyba nie w tym sens...więc mówienie, że dzieci po przedszkolu nie nic nie potrafią jest krzywdzące...może są po prostu z przedszkoli, które przestrzegają rygorystycznie zakazów i nakazów (często bzdurnych) men.
          • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 09:54
            "Tia...szkoda tylko, że w przedszkolach nie mogą oficjalnie uczyć czytania...bo tego mają się niby dzieciaki uczyć w szkole.."

            Kolejny mit zapodany przez leniwe nauczycielki, Zakaz nauki czytania w zerówce nigdy nie istniał, to nauczyciel decydowała czy idzie pakietem który skupia się na rozwoju słuchu fonematycznego i pomija naukę czytania, czy idzie pakietem z nauką czytania.

        • camel_3d szajajaba..pitolisz 21.12.14, 10:53
          przepraszam, ale tak to napisze.
          jedyne do czego takie podjescie moze ürowadzic to tylko do zniechecenia dzieciakow do nauki.

          moje chcodzi do szkoly w niemczech. pierwsza klas ajest wlasnie po to, zeby dzieci nauczyly die liter i czytania plus oczywiscie matematykai..nikt nie oczekuje niczego wiecej. piszesz bzdury twoerdzac ze dziecko nie uanczy sie znaku po 3-4 linijkach. oczywiscie ze sie nauczy. u nas nie zadaja nigdy wiecej niz 2 linijek. i dziecieki znaja litery. potrafia czytac. niektore sa daleko w przodzie. inne na poziomie wymaganym przez program.

          wszysztkie przechodza do drugiej klasy i trzeciej. jezeli maja w czyms zaleglosi sa one pozniej uzupelniane. nikogo sie nie zostawia w klasie. najwzej musi chodzic na jakies zajecia do mlodszej klasy.

          nie ma jakich calostronicowego pisania literek. do grudnia uczyli si eliter drukowanych, teraz zaczeli wkraczac w kaligrafie. i tego bez jakiego nacisku. wlasnie chodzi o to' zeby dziecko odrabialo leckej samo. bez rodzica. a nie zeby rodzic musial dziecko godzine przy stole trzymac.

          mysle, ze w pl duzym problemem jest podejscie nauczycieli do nauczania. wielu nie potrafi wyluzowac. mysla, ze jak dziecko sie czego wolniej nauczy to pozniej nie nadrobi..i wszyscy musza pedzic z programem. zaczyna sie to juz w przedszkolu...nauka literek, cyferek, zajecia dodatkowe. u nas czego takiego nie bylo wogole. w przedszkolu powinni jedynie nauczyc sie pisac swoje imie. inic wiecje.

          teraz minelo 4 miesiace szkoly. dzieciaki czytaja i licza. jedne gprzej, inne lepiej. ale problemowniema zadne. po prostu tak ma byc. szkola ma byc miejscem gdzei dziecko zdobywa wiedze, a nie. kaznia, do ktorej nie chce isc....


          > Betty, napiszę ci, Jak to z perspektywy nauczyciela wygląda (klasa prawie samyc
          > h 6latków, kilkoro 7latków z końca roku - przy czym jest i tak, że są "mocni" 6
          > latkowie, ale też i "słabi" 7latkowie).
          > Materiału dużo, bardzo dużo. Dzieci przychodzą z różnych przedszkoli - również
          > i z takich, po których nie wiedzą, nie potrafią prawie nic. Mam też dzieci, któ
          > re nie powinny w ogóle znaleźć się w szkole - a rodzice nie odroczyli (tu robił
          > am wywiad w przedszkolach - słały do poradni, ale jeśli rodzic nie chce albo w
          > nosie ma - to nic nie mogą zrobić). Nie powinny, bo nie te emocje, umiejętności
          > grafomotoryczne leżą i kwiczą, zdolność skupienia niska, zbyt niska nawet jak
          > na 6latka, dzieci nie zainteresowane ŻADNĄ formą nauki (w naukę wliczam też wf,
          > plasyczne zajęcia czy muzyczne) - chcą się WYŁĄCZNIE bawić. Dla takich dzieci
          > przejście 100m z sali do sali gimnastycznej bez gadania jest... niemożliwością.
          > Serio.
          > Nie muszę pisać, że jestem przeciwna 6latkom w szkole?
          >
          > Przez 3 miesiące się docieraliśmy. Podstawa programowa narzuca mi określone wym
          > agania - i proszę nie sugerować się tym, o czym z upodobaniem trąbi MEN - że dz
          > iecko ma 3 lata na naukę czytania i pisania. Tak, PP wrzuca wszystkie umiejętno
          > ści jako obowiązkowe na koniec 3 klasy (wcześniej było to rozbite na 1, 2 i 3 -
          > i jasno określone, co dziecko ma umieć po każdym roku) - ale wyobraźcie sobie,
          > że do 2 klasy puszczam dziecko, które nie czyta, nie pisze? Co taki nieszczęśl
          > iwy dzieciak będzie robił, hmm? W drugiej klasie tworzy się samodzielne wypowie
          > dzi pisemne, są normalne dyktanda, na sprawdzianach uczeń ma sam czytać polecen
          > ia. Nie do przeskoczenia, gdy się nie nauczy podstawy (tj. pisania i czytania).
          > A niestety, nie każdy 6latek ma już dobrze wyćwiczony słuch fonemowy - co za t
          > ym idzie, nie wysłuchując poszczególnych głosek nie napisze samodzielnie, nie d
          > okona analizy ani syntezy słowa.
          > Podręcznik menowski - korzystam rzadko. Litery wprowadzam na lepszych słowach,
          > a teksty do czytania szykuję sama - takie, które mogę albo od razu dać podzielo
          > ne na sylaby (staram się, by dzieciaki sylabowo czytały), albo choćby łuczki mo
          > gę dorysować pod wyrazami, które sylaby wskażą. Jednak wiele dzieciaków ma prob
          > lem z opanowaniem czytania nawet w podstawowym stopniu - to jest coś, co należy
          > ćwiczyć w domu i koniec. Przez pierwsze 2 miesiące tempo pracy dzieci było tra
          > gicznie niskie - wg podręcznika mam mniej więcej wprowadzać 2 litery tygodniowo
          > , aby zapamiętać kształt 4 znaków (tak, 4 - bo wielka i mała pisana, wielka i m
          > ała drukowana) dziecko potrzebuje ćwiczeń. Nie nauczy się pisać znaku po 3 lini
          > jeczkach, niestety. Jeśli pisanie 1 strony, wielką czcionką i po śladzie zabier
          > ało dziecku 30minut - to jest to masa, masa czasu, po prostu. Ta jedna strona n
          > ie wystarcza do utrwalenia, co więc dalej? Zadanie domowe. Bo w ciągu dnia musz
          > ę dzieciom przedstawić całą resztę wiedzy, nie tylko pisanie...
          >
          > No i tak to właśnie wygląda smile Nie, nie robię dyktand - mieliśmy raz tylko, nie
          > dawno, pisanie z pamięci (czyli piszę na tablicy słowo, czytamy, analizujemy, z
          > mazuję, dzieciaki zapisują), bez sensu robić dyktando, skoro nie wszyscy głosku
          > ją jeszcze. Za to bawimy się z ortografią (ó i u na razie) i całkiem fajnie dzi
          > eciakom to wychodzi smile
    • aagnes Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:38
      Mam mieszane uczucia, moze to kwestia pani, ktora wziela dzieci naprawde do galopu, u nas sa stawiane normalne oceny, uwagi, dzieci sa przesadzane z miejsca na miejsce, lekcje trwaja normalnie 45 minut i z tego co wiem to nie wszytskie dzieci wyrabiaja, moja corka z jedymi rzeczami radzi sobie lepiej z innymi gorzej (najslabiej u niej jest z samodyscyplina i niegadaniem na lekcjach - z tym to masakra, gada i gada). ale wiem, ze sa dzieci, ktore po dostaniu dajmy na to 5- płaczą i histeryzuja (z rzucaniem sie na podloge wlacznie). czyli potwerdzaja sie obawy co do rozwoju raczej emocjonalnego dzieci, a nie edukacji jako takiej. mysle, ze wszytskie dzieciaki predzej czy pozniej naucza sie czytac, liczyc i pisac, ale z reszta jest słabiuto.
      • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:45
        Aagnes, a powiedz mi, jak to rozwiązać? Klasa (pomieszczenie) mała. W niej prawie 30tka ludzi. Naokoło inne sale, czyli inni się uczą, mają normalnie zajęcia. Nie mogę robić przerw w innym czasie - bo będę przeszkadzać. W sali nie ma miejsca na poruszanie się, aczkolwiek próbujemy... A dzieciakom nie chodzi wcale o tę przerwę, by nie musieć myśleć - one by chciały poskakać, pobiegać i... pobawić się tak, jak to bylo możliwe w przedszkolu. A czasu brak. Dlatego 6latki w szkołach to jedna wielka pomyłka i... trochę się dziwię rodzicom (wiadomo, nie wszystkim), którzy uwierzyli w zapewnienia MENu, że w szkołach to tylko tęcze i jednorożce big_grin
        • aagnes Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:54
          Nie wiem, ja w ogole nie jestem jakas wojujaca przeciwniczka posylania dzieci do szkoly, nawet jako 6-latki, tylko pisze jak jest u nas (spora szkola na warszawskim osiedlu), dzieci od groma - 9 pierwszych klas, ale na szczescie po 20 dzieciakow. Myslalam, ze bedzie ciut latwiej, ale akurat ta pani nie stosuje zadnej taryfy ulgowej, moze to i dobrze? czas pokaze, na razie obserwuje corke, rozmawiam z nia, ze ma nie przeszkadzac na lekcjach (chociaz moglabym rownie dobrze mowic do sciany, ale moze kiedys cos trafi), staram sie uodpornic na to, ze szkola to system w ktorym trzeba bauczyc sie funkcjonowac (dotyczy to zarowno dzieci jak i rodzicow) i tyle. przykre jest to, ze ja - 30 lat temu z powodu wyżu ćwiczyłąm na wf-ie na korytarzu, i to samo niestety ma moja corka sad szkoda, ze male dzieciaki, ktore chodza na druga zmiane musza jest obiad o 11.30 (!!!). mysle, ze kazdy kto ma jakiekolwiek watpliwosci czy dziecko sobie poradzi (z jakichkolwiek wzgledow, przy czym te "edukacyjne" bralabym pod uwage na ostatnim miejscu) - powinien dziecko przetrzymac jeszcze rok, chociaz nie wiem czy jest jeszcze taka mozliwosc w 2015 r.
          • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:05
            Możliwości na ten moment nie ma - piszę o zdrowym dziecku.
            U nas na szczęście mamy normalnie salę gimnastyczną, zresztą... na mnie jak na UFO patrzą big_grin jedyna mam 6latki, inne klasy pierwsze to 7latki, ale ja ciągnę te moje dzieciaki gdzie się da - niech się ruszają. Wychodzimy na boisko, na spacery, na koncerty czy do teatru. Dwuzmianowości nie ma. Niestety liczebność klasy jest problemem.
        • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:12
          szajajaba napisała:

          >A dzieciakom nie chodzi wcale o
          > tę przerwę, by nie musieć myśleć - one by chciały poskakać, pobiegać i... poba
          > wić się tak, jak to bylo możliwe w przedszkolu.
          jesli Ci sie wydaje że dzieci w przedszkolu sie tylko bawia i skaczą to sie bardzo mylisz, też maja zajecia edukacyjne i musza posiedziec przy stolikach. Zróbcie dzieciakom pare przerw, zróbcie porzadny wf, wyjdźcie na podwórko, ruszcie tyłki i mózgownice tak jak panie w przedszkolach smile
          • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:25
            Tyle, że po pierwsze - dzieciaki w zerówce mają o niebo mniej do opanowania. Po drugie = te zajęcia nie trwają tak długo, jak zajęcia szkolne.
            Jeśli już koniecznie chcesz mi dowalić, to przynajmniej czytaj wszystko dokładnie. I wiesz... moje dzieci, prywatne, chodzą do przedszkola - wiem, jak to wygląda. Ale wiem też, jak to może wyglądać - nie każda pani w przedszkolu, jak to byłaś łaskawa określić, rusza tylek i mózgownicę (zaskoczenie?), więc to nie jest tak, że do szkoły przychodzą doskonale przygotowane dzieci a wstrętne, wymagające nauczycielki te dzieci depczą big_grin

            A w szkole - bo mam wrażenie, że o tym nie wiesz? - nie wszystko da się przeprowadzić zabawą.
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:55
              szajajaba napisała:

              >więc to nie je
              > st tak, że do szkoły przychodzą doskonale przygotowane dzieci a wstrętne, wymag
              > ające nauczycielki te dzieci depczą

              Normalne, niedoskonałe dzieci przychodzą do szkoły. Wy /nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej/ chciałybyście dostac dzieci czytajace, piszące i emocjonalnie dojrzałe, prawda? Wtedy byście robiły wykłady i sprawdzianiki. I owszem dzieci w wieku 6, 7 nawet o zgrozo 8 lat powinny sie uczyc poprzez zabawę a nie poprzez surowe oceny, wymagania i rywalizację

              > A w szkole - bo mam wrażenie, że o tym nie wiesz? - nie wszystko da się przepro
              > wadzić zabawą.

              niby co jest takiego do nauczenia co wymaga nabożnej powagi?
                • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:06
                  szajajaba napisała:

                  > Wiesz co? Nie wciągniesz mnie w słowne przepychanki. Traktujesz z góry, jak idi
                  > otkę, nie podoba mi się to. Znajdź sobie innego jelenia do wyżywania się.

                  prawda zabolała? powiem szczerze- najwiekszy błąd reformy to nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, kompletnie nieprzygotowani merytorycznie i mentalnie do edukacji małych dzieci od postaw.
                  • agni71 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 16:43
                    najwiekszy błąd reformy to nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, kompletnie nieprzygotowani merytorycznie i mentalnie do edukacji małych dzieci od postaw.

                    tu musze się zgodzić. Najlepiej do IV klasy przygotowała moją córkę nauczycielka, która wczesniej uczyła ją 3 lata w przedszkolu. Baaardzo duzo zajęć, np. matematyki w klasach I-III odbywało się w formie zabawy.
                    Dzieci, wiadomo sa w klasie różne, bardziej i mniej zdolne, bardziej i mniej odporne psychicznie, ale ogólnie jako klasa radzą sobie bardzo dobrze (juz w V klasie).

                    Co ciekawe, nauczycielce, która tak dobrze przygotowała klasę do dalszej nauki, nie zaproponowano po tych 3 latach etatu, i wróciła do przedszkola (zajmuje się zerówką). Moim zdaniem duza strata dla edukacji, ja bym chętniej paru innym nauczycielkom podziękowała, ale te trzymają się mocno uncertain
                • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:07
                  Widzisz błędy nauczycielek przedszkolnych ale nie widzisz błędów ani swoich ani swoich koleżanek. To, że dziecko nieradzi sobie w pierwszej klasie to wybacz ale jest winą nauczyciela wczesnoszkolnego, a nie dziecka czy nauczyciela przedszkolnego.
                  Nauczyciel przedszkolny ma wpływ na rozwój słuchu fonematycznego, zauważenie pierwszych oznak dysfunkcji ale to ty masz dziecko nauczyć czytać.
                  Córka poszła jako nieczytająca sześciolatka do szkoły i czytać, oczywiście nie płynnie nauczyła się w klasie pierwszej. Poziom szkoły był wysoki tak więc nie możesz zrzucić jej sukcesu na karb zaniżonych wymagań. Jej koleżanka poszła do zerówki, pod względem poznawania liter i nauki czytania szły tym samym tempem.
        • camel_3d bzdura... 21.12.14, 11:02
          . Dlatego 6latki w
          > szkołach to jedna wielka pomyłka i... trochę się dziwię rodzicom (wiadomo, nie
          > wszystkim), którzy uwierzyli w zapewnienia MENu, że w szkołach to tylko tęcze i
          > jednorożce big_grin


          nie...pomylka jest to, ze wielu nauczycieli tak mysli i zeby to udowodnic wprowadz ajjakis chory rygor.

          dlaczego z tam nie ma proglemow np w neimczehc? dzieci ida w wieku 6 lat. sa przerwy. maja czas na bieganie, skakanie, zabawe. lekcje s aprowadzone z przerwami, tak zeby dziecko przynjamniej 5 minut moglo sie powiercic i pogadac.

          w pl najwyrazniej nauczccielo starej daty wydaje sie, ze jak bedzie rygor to dzieci wiecej opanuja..a to guzik prawda. mam w rodzinie nauczycieli i zastanawiam sie czy nie pwoinni jednak przestac uczyc. maja wlansie takie podejscie, w klasei ma byc cisza i koniec. zero luzu...

          jak pisalem w innym watku. u mmpdego w klasie jest przekroj 6-8 i 8 latkie wale nie sa najlepsze. 7 latki tez nie potrafia sie lepiej skoncentrowac niz 6 latki..itd...
      • sonrisa06 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:05
        Ja mam córkę w 2 kl. Poszła jako siedmiolatka, też miałam wybór, ale nie miałam dylematu, wiedziałam, że nie puszczę wcześniej. U córki w klasie są (dawne) sześciolatki, niestety są to najsłabsze dzieci, także emocjonalnie odstają od reszty. Może wynika to z tego, że klasa ogólnie jest mocna, a dzieci ambitne.
        Cieszę się, że nam się udało, że mieliśmy wybór. Posłanie córki w wieku 7 lat do 1 klasy to moja najlepsza decyzja.
        • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:16
          Sonrisa, w poprzednich latach miałam 6latkę (wówczas to załatwiało się wyłącznie przez poradnię, to wyjątki były), mocne dziecko, w niczym nie odstawała od rówieśników - ale po pierwsze, styczniowa, po drugie bardzo dobry dom, w którym dziecko dobrze się rozwijało.
          • sonrisa06 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:22
            Ale ja nie piszę ogólnie o sześciolatkach, tylko o tych z klasy córki. Piszę o tym co widzę i słyszę. Wszystkie dzieci sześcioletnie w 1 kl. miały zajęcia wyrównawcze. Wszystkie do tej pory mają problem z czytaniem i liczeniem, a także z ogólnym ogarnięciem się. Dzieci młodszych jest w klasie córki czworo i niestety widać to. Myślałam, że może w drugiej klasie będzie lepiej, ale nie - te dzieci nie nadganiają. Ciągle są w ogonie klasy, dziewczynki wciąż płaczą (są dwie) chłopcy (też dwóch ) wciąż nie mogą usiedzieć i wciąż nie pamiętają co jest zadane.
            Może to po prostu przypadek, a może siedmiolatki z klasy córki z tych bardziej ogarniętych i ambitnych dzieci.
            Owszem znam dziewczynkę, która do 1 klasy poszła nie mając nawet 6 lat (jest z grudnia) i jest jedyna młodsza, teraz jest w 3 klasie i jest najlepsza. Wygrywa konkursy itp., ale tylko jedno takie dziecko znam. Podejrzewam, że dziewczynka jest wybitnie inteligentna (nikt jej testów nigdy nie robił), znam ją prawie od urodzenia i widziałam jak czytała ulotkę w aptece kiedy miała 3 laka.

            • koza_w_rajtuzach Re: I jak tam pierwszoklasiści? 25.12.14, 07:09
              Też mam podobne obserwacje z 6-latkami w klasie córki (same dziewczynki).
              Jedna z nich w tamtym roku (pierwsza klasa) nie zdała. Teraz zostały już tylko 3 dziewczynki, które poszły jako 6-latki. Jedna uczy się dobrze, chyba nawet bardzo (choć nie najlepiej, klasa ogólnie raczej z tych mocnych), ale za to ma problem z usiedzeniem na miejscu, gadaniem itp. Dwie pozostałe dziewczynki jakoś sobie radzą, ale z tego co wiem na tle klasy wypadają słabo, mają większy problem z opanowaniem materiału.
              Moja córka poszła jako 7-latka. Chciałam ją rok szybciej wysłać do szkoły, szczególnie, że nauczycielki z przedszkola bardzo zachęcały, ale uznałam, że po co się spieszyć. Już jako 5-latka nudziła się w zerówce, twierdziła, że najgorszy jest czas na zabawę, bo ona w tym wieku nie bardzo lubiła się bawić, wolała siedzieć i robić zadania. Na drugi rok zapisałam ją na podstawę, czyli 5 godzin, choć odbierałam zwykle po 4-ech, do tego często robiłam jej wolne, zabierałam w różne miejsca. Cieszę się, że nie musiała w tym wieku jeszcze nad lekcjami ślęczeć wink. Poza tym gdyby poszła rok szybciej do szkoły to miałaby bardzo krzykliwą i agresywną nauczycielkę.
      • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:06
        aagnes napisał:

        >ale wiem, ze sa dzieci, ktore po dostaniu dajmy na to 5
        > - płaczą i histeryzuja (z rzucaniem sie na podloge wlacznie). czyli potwerdzaja
        > sie obawy co do rozwoju raczej emocjonalnego dzieci, a nie edukacji jako takie
        > j.
        alez to jest własnie paranoja oczekiwanie od 6 czy 7-latka dojrzałosci emocjonalnej. Dlatego własnie nie powinno byc ocen w poczatkowych klasach, dlatego powinno byc sporo zabawy i nauka poprzez zabawę. Ja to uważam, że panie nauczycielki szkolne powinny pójśc na szkolenie do pań nauczycielek w przedszkolach. Sporo by sie mogły nauczyć o rozwoju emocjonalnym dzieci i jak sobie radzic z edukacją małych dzieci. Niestety wiele nauczycielek edukacji wczesnoszkolnych nie ma o tym zielonego pojęcia.
      • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:00
        , ze sa dzieci, ktore po dostaniu dajmy na to 5- płaczą i histeryzuja (z rzucaniem sie na podloge wlacznie)

        To, że sześciolatek zachowuje się w taki sposób to nie jest wina emocji tylko albo braku wychowania albo zbyt dużego parcia rodziców na ocenę. Sześciolatek to nie dwulatek aby takie zachowanie można wytłumaczyć nie radzeniem sobie z emocjami
        • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:04
          Zgadzam się. Jeślibym jako wychowawca widziała, że 6letnie dziecko robi takie akcje z powodu uzyskania dobrej oceny (obojętnie, czy 5- czy 4 - to są DOBRE oceny), to alarmowałabym natychmiast rodziców i próbowała dowiedzieć się, czy czasem właśnie to nie oni są winni takiego zachowania.
          Czym innym jest popłakanie sobie przed klasą w trakcie rozstania z rodzicem (co jak najbardziej miewa miejsce i mieści się w normie zachowań), a czym innym pady na ziemię i inne akcje, niewspółmierne do problemu.
    • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:38
      betty842 napisała:

      > Ja nie mam porównania ale naprawdę jestem zaskoczona tempem nau
      > ki w pierwszej klasie ale jedno mogę stwierdzić-to na pewno nie jest dawna zeró
      > wka.Może i program jest ten sam
      Nie jest. Przede wszystkim po dawnej zerówce uczeń nie musiał pisać , czytać i jeszcze dość sprawnie dodawać i odejmować w zakresize 20. Nie jest to może dawna klasa I (choć pewnie zależy to też od nauczyciela), ale jest to dużo więcej niż dawna zerówka.
        • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:51
          Przede wszystkim zerówka uczyła czytać, pisać - więc do 1 klasy trafiało dziecko które znało litery i z reguły czytało. Jeśli nie czytało, to wiadomo było, że jakieś problemy są lub zaniedbanie duże.
          W 1 klasie liczenie w zakresie 100, na pewno do 100 było dziesiątkami też - obecnie to 2 klasa jest, tabliczka mnożenia w zakresie 30. Wprowadzało się litery od początku - z tym, że właśnie, dziecko z zerówki z reguły znało, więc to było przypomnienie, i litery wprowadzało się od pierwszych dni nauki, z reguły co 2 dzień nowa. Po pierwszym półroczu dziecko znało alfabet, do marca znało i dwuznaki, i zmiękczenia. O wiele więcej gramatyki - czasownik, rzeczownik, przymiotnik, liczebniki. Dużo wypowiedzi pisemnych, samodzielnych - pojedyncze zdania, ale dużo. Stopniowanie przymiotników.
          To tak na szybko, zerknęłam do pierwszej lepszej książki z ćwiczeniami do 1 klasy.
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:30
              ewa_mama_jasia napisała:

              > I z matematyki w II półroczu wchodził ułamki - 1/2 na pewno, nie pamiętam czy c
              > oś więcej.


              chyba Ci sie cos pomyliło, ułamków napewno nie było w pierwszej klasie. W I klasie było chyba mnożenie.
              • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 17:55
                W starej I klasie (tzn tej sprzed ostatniej reformy) ułamków w I klasie raczej nie było. Co najwyżej mogło być "coś jest połową czegoś", Mnożenie może wtedy zaczęli, ale dzielenia to chyba jeszcze nie. Naukę całej tabliczki mnożenia kojarzę z listopadem czy grudniem klasy II (oj, wryło mi się w pamięć wink) Dla porównania w II klasie córki młodszej dopiero tak ze 2 dni temu dotknęli mnożenia.
              • attiya Re: I jak tam pierwszoklasiści? 01.01.15, 17:28
                było
                ja to miałam na początku drugiej klasy
                ale....
                to było obsłuchanie się i zapamiętanie czegoś typu:
                połowa tortu - 1/2
                trzy czwarte jabłka - 3/4
                itd itd
                do szkoły chodziłam na początku lat 80 tych
        • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 13:03
          Z tym czytaniem od samego początku dawnej I klasy to bym polemizowała. Faktem jest, że przynajmniej krótkie wyrazy dzieci były w stanie złożyć czyli miały opanowane to co w zeszłym roku klasie młodszej zajęło parę ładnych miesięcy. Litery były wprowadzane w tempie zdecydowanie szybszym i w II semestrze czytanki były już dość długie i zaawansowane. Z matematyki zakres działań pod koniec klasy I był mniej więcej taki jak teraz pod koniec semestru w klasie II. Ogólnie pod koniec klasy III dzieciaki mają sprawnie pisać , czytać i liczyć - czyli z grubsza to co i przedtem (może z dokładnością do zakresu liczb na matematyce), tylko wtedy opanowywały to w 4 lata, a teraz w 3.
    • beata7305 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 12:25
      Mam identyczne spostrzeżenia co Ty. Moje dziecko nie głoskuje, w przedszkolu go tego nie uczono. Teraz nagle musi umieć głoskować. Zastanawiam się kto go ma tego nauczyć? Innym dzieciom głoskowanie przychodzi naturalnie, jemu niestety nie.
      • betty842 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 15:36
        beata7305 napisała:

        > Mam identyczne spostrzeżenia co Ty. Moje dziecko nie głoskuje, w przedszkolu go
        > tego nie uczono. Teraz nagle musi umieć głoskować.

        No własnie u nas w przedszkolu też nie uczono dzieci głoskować a wiem że w innych uczono i teraz w pierszej klasie dzieci były z tego odpytywane.Kiedy się o tym dowiedziałam (we wrześniu) zaczęłam syna odpytywać z głoskowania i to była totalna porażka! Jeszcze 4-literowe wyrazy jako tako głoskował ale dłuższe to juz była porażka! Byłam przerażona bo myślałam,że jak pani w szkole będzie pytała to będzie totalna klapa.ALE o dziwo pani w ogóle głoskowania nie pytała i nie pyta.Musiałabym sprawdzić czy w tej chwili syn umie głoskować ale kiedy wczoraj ćwiczyłam z nim pisanie z pamięci byłam pozytywnie zaskoczona.Napisałam na kartce np.Kamila ma kotka Motka i pokazałam mu.On przeczytał i potem pisał to w zeszycie.Widziałam jak po cichutku głoskuje poszczególne wyrazy i nie zrobił ani jednego błędu-tzn nie połknął żadnej literki,jedynie Motka napisał z małej litery.Tak więc myślę,że albo poprawił się z głoskowania przez czytanie i pisanie albo po prostu kiedy pisze jest mu łatwiej dany wyraz przegłoskować...
        • zuleyka.z.talgaru Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 23:41
          Własnie nie wiem po co głoskowanie...ok, trzeba wyrabiać słuch fonematyczny, ale jeśli chodzi o czytanie - to o niebo lepsza jest metoda sylabowa.... Czy teraz w pierwszej klasie dzieci muszą wiedzieć co to jest nagłos, śródgłos i wygłos? - No nic, od jutra lecimy z fonetyką....
            • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 10:41
              beata7305 napisała:

              > Też tak uczę młodego czytać - sylabami. Jednak żeby napisać ze słuchu to chyba
              > musi umieć głoskować. Też nie wiem po co to głoskowaie, ale wymagają żeby to um
              > iał.
              Moja młoda młodsza umie przegłoskować jak sobie najpierw zapisze wink
              A ja o głoskach dowiedziałam się dopiero gdy młodsza zaczęła pobierać odpowiednie nauki. Bo sama nauczyłam się czytać i pisać bez tej wiedzy, podoobnie starsza córka.
    • mado.piag Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 15:17
      Mam 6 latkę w pierwszej klasie. Dziecko zdolne, pracowite ale już znudzone i zniechęcone szkołą. Lekcje trwają po 45 min, codziennie prace domowe (mega wyczerpujące), szkoła średnio dostosowana do dzieci młodszych. I nie chodzi nawet o dywan w klasie, czy sedes ale o opiekę, której mam wiele do zarzucenia. Nauczycielka po interwencji rodziców, że prac domowych jest za dużo stwierdziła, że 6 latki muszą dogonić 7 latki, a poza tym nie jej wina, że podstawa jest taka jaka jest, ona musi pędzić z programem, a resztę muszą rodzice wypracować w domu. Sama nauczycielka twierdzi, że rodzice 6 latków zostali oszukani bo nie ma dla tych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN.
      • ewa_mama_jasia Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:20
        ona musi pędzić z programem, a resztę muszą rodzice wypracować w domu.

        Kocham takie wypowiedzi nauczycieli. Najlepiej pokazują stopień zaangażowania w pracę. Odpowiedziałabym jej, że to nie studia zaoczne tylko pierwsza klasa szkoły podstawowej i że jej obowiązkiem jest dzieci nauczyć, wyćwiczyć, a nie wyłożyć temat i koniec.
      • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:35
        mado.piag napisała:


        > Sama nauczycielka twierdzi, że rodzice 6 latków zostali oszukani bo nie ma dla t
        > ych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN.

        Boszsz, przeciez to nie MEN prowadzi lekcje tylko nauczyciel! Niech zobaczy czego musi nauczyc dzieci zgodnie z założeniami programowymi i sie tego trzyma. Naprawde nie jest tego dużo.
        • olga727 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 26.12.14, 17:15
          zofijkamyjka napisała:


          > > ych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN.
          >
          > Boszsz, przeciez to nie MEN prowadzi lekcje tylko nauczyciel! Niech zobaczy cze
          > go musi nauczyc dzieci zgodnie z założeniami programowymi i sie tego trzyma. Na
          > prawde nie jest tego dużo.
          >
          Owszem:MEN nie uczy,ale MEN przygotował ten "cudny"elementarz",który gna z materiałem ?Na łeb na szyję" uncertain Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdzie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ? BRAK sad Oszukani są wszyscy pierwszoklasiści:sześcio- i siedmioletni.
          • mado.piag Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 00:00
            Owszem:MEN nie uczy,ale MEN przygotował ten "cudny"elementarz",który gna z materiałem ?Na łeb na szyję" uncertain Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdzie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ? BRAK sad Oszukani są wszyscy pierwszoklasiści:sześcio- i siedmioletni

            Zgadzam się z tym w 100%
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 11:45
              mado.piag napisała:

              >Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdz
              > ie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ?

              > Zgadzam się z tym w 100%

              No przecież oni będa to utrwalać przez nastepne lata. Ile chciałybyście wałkować jedna literę w I klasie?
              • olga727 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 11:48
                zofijkamyjka napisała:

                > mado.piag napisała:
                >
                > >Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdz
                > > ie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ?
                >
                > > Zgadzam się z tym w 100%
                >
                > No przecież oni będa to utrwalać przez nastepne lata. Ile chciałybyście wałkowa
                > ć jedna literę w I klasie?
                >
                Tyle,ile potrzebują wszystkie dzieci. smile
              • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 11:55
                zofijkamyjka napisała:

                > No przecież oni będa to utrwalać przez nastepne lata. Ile chciałybyście wałkowa
                > ć jedna literę w I klasie?
                Skoro dziecko pod koniec I klasy ma już jako tako czytać i coś tam umieć zapisać to musi ową literę już po prostu umieć, a nie sobie przypominać. Przez następne lata dzieci ćwiczą po prostu czytanie i pisanie dłuższych i trudniejszych tekstów, a nie przypominanie sobie literek.
                • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 13:36
                  jakw napisała:

                  > Skoro dziecko pod koniec I klasy ma już jako tako czytać i coś tam umieć zapisa
                  > ć to musi ową literę już po prostu umieć

                  Pod koniec roku wiekszosc dzieci będzie umiało wszystkie litery, bez przesady, w razie jak ktoś cos zapomni to naprawde będzie miało okazję do przypomnienia sobie i to nie jedną. Twoja postawa jest typowa dla co bardziej nawiedzonych nauczycielek edukacji wczesnoszkolnych, które nad każdym wolniej pracujacym dzieckiem płaczą i każą rodzicom ćwiczyć wytrwale w domu jakby na tej piewszej klasie edukacja sie kończyła wczesnoszkolna.
        • attiya Re: I jak tam pierwszoklasiści? 01.01.15, 17:29
          oczywiście, że nauczyciele prowadzą te lekcje ale podstawę programową wprowadził im MEN i tego mają się trzymać
          faktycznie, ty jednak tak z urodzenia chyba jesteś nie teges wypisując takie bzdury
      • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 17:37
        " że 6 latki muszą dogonić 7 latki, a poza tym nie jej wina, że podstawa jest taka jaka jest, ona musi pędzić z programem, a resztę muszą rodzice wypracować w domu. Sama nauczycielka twierdzi, że rodzice 6 latków zostali oszukani bo nie ma dla tych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN."

        Cztery lata temu jedna z poznańskich nauczycielek z takim tekstem wyskoczyła do rodziców, na co oni zgłosili sprawę do kuratorium. Po wizycie u kuratora nagle nauczycielka dostosowała wymagania do sześciolatków, nagle dało sie zwolnić tempo, a sześciolatki nie musiały gonić swoich starszych kolegów. Ot po prostu wyłazi zwykłe lenistwo nauczycieli, którym nie chce się tworzyć nowych konspektów i planów pracy.
    • saszanasza Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 17:49
      ...popełnia jeden zasadniczy błąd: porównujecie uczniów 6 i 7 letnich.
      dopóki będziecie tak robić, dokóki będziecie ostosowywać tempo nauki do dzieci starszych, wymagania pod kątem umiejętności dzieci starszych, dzieci młodsze w zdecydowanej większości będą gorsze.

      Reforma zakłada, że do klas pierwszych powinny uczęszczać dzieci 6 letnie, dzieci 7 letnie są w niej tylko dlatego, że zostały odroczone, tak więc cały system nauki powinien być dostosowany do potrzeb 6 latków, ze wszystkimi swoimi zaletami i "wadami", nawet kosztem "nudzenia się" dzieci 7 letnich a nie na odwrót.

      To w dużej mierze niewłaściwy tok pracy nauczyciela powoduje, że 6 latki nie nadążają. Pytanie tylko, czy nie nadążają za programem, czy za dziećmi o rok starszymi. 6 latki nie powinny równać do 7 latkow. To odroczone 7 latki powinny mieć zaniżone wymagania. Skoro rodzice zdecydowali się na odroczenie, niech teraz te dzieci równają w dół.
      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:01
        saszanasza napisała:

        > To w dużej mierze niewłaściwy tok pracy nauczyciela powoduje, że 6 latki nie na
        > dążają. Pytanie tylko, czy nie nadążają za programem, czy za dziećmi o rok star
        > szymi. 6 latki nie powinny równać do 7 latkow. To odroczone 7 latki powinny mie
        > ć zaniżone wymagania. Skoro rodzice zdecydowali się na odroczenie, niech teraz
        > te dzieci równają w dół.

        Otóż to!
        • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:35
          Ale ja sie z tym wszystkim zgadzam, ale czy to nie MEN obiecywało, że nauczyciele są przygotowani do pracy z dziećmi młodszymi? Nauczycielka mojego dziecka jest niereformowalna. Żadne argumenty do niej nie docierają. Ona ma podstawę programową, którą musi wyrobić, a że dzieci mają wolne tempo pracy i przez 45 minut przepisują dwa zdania z tablicy to resztę wykonują w domu.
          • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:48
            mado.piag napisała:

            > Ale ja sie z tym wszystkim zgadzam, ale czy to nie MEN obiecywało, że nauczycie
            > le są przygotowani do pracy z dziećmi młodszymi

            być może są, ale jeżeli matki nadal będą odraczały dzieci, nauczyciele nadal będą równali do poziomu dzieci 7 letnich

            Ona ma podstawę prog
            > ramową, którą musi wyrobić, a że dzieci mają wolne tempo pracy i przez 45 minut
            > przepisują dwa zdania z tablicy to resztę wykonują w domu.

            Ale ta aktualna podstawa programowa jest dostosowana do dzieci młodszych. Któraś dziewczyna powyżej dokładnie opisała jak wyglądało to kiedyś i jak jest teraz.

            Nigdy nie będzie tak, że dzieci będą uczyć się na równym poziomie. Zawsze jakieś dziecko będzie lepsze, a inne słabsze, które będzie miało problemy z podstawą programową.

            W klasie mojej córki wszystkie dzieci 6 letnie (łącznie 18 sztuk) skutecznie (sic!) realizują podstawę programową. Jedne bez żadnych problemów, inne niestety muszą popracować również w domu. Tak było zawsze, rownież w klasach złożonych z samych 7 latkow. Po prostu jednym dzieciom nauka przychodzi łatwiej innym gorzej. W przedszkolu również były dzieci lepsze i gorsze, tyle że nie było to takie "oficjalne", nie miało przełożenia na stopnie, ale rodzice doskonale o tym wiedzieli.
            Zwalanie wszelkich niepowodzeń dziecka na reformę jest błędem.
            • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 19:20
              Ale w klasie mojego dziecka wg opinii nauczycielki wszystkie dzieci są słabe. Albo źle czytają, albo za brzydko piszą, albo mają za wolne tempo pracy. Moje dziecko szło do szkoły z opinią dziecka zdolnego, prawidłowo rozwiniętego we wszystkich sferach. Teraz okazuje się, że manualnie jest kiepskie, pracuje za wolno. Chociaż na tle klasy i tak nie jest źle. Są w klasie dwie dziewczynki 7 letnie z końca roku, które według opinii pani jako jedyne radzą sobie z materiałem.
              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 19:40
                mado.piag napisała:

                > Są w klasie dwie dziewczynki 7 letnie z końca roku, które według opinii pani jako jedyne radzą sobie z materiałem.

                z jakim materiałem? Dzieci maja sie nauczyc czytac proste krótkie teksty i pisac proste zdania. Maja na to jeszcze ponad pół roku szkolnego. Po co w ogóle takie rankingi? Zawsze znajda sie dzieci które szybciej zaczeły czytać, nie oznacza to że sa jakieś uzdolnione /zwłaszcza siedmiolatki które juz trzeci rok ucza sie tego samego smile/ Panie nauczycielki nie rozumieja że to one maja dzieci nauczyc czytać i pisać!!
                • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 20:00
                  To w takim razie co zrobić? Jak tłumaczyć dziecku, że pani, żeby je zmotywować stawia 1. To nawet dla mnie jest nielogiczne. Jak wytłumaczyć to pani? Argumenty, że to są dzieci rok młodsze, że nie ma sensu ich porównywać, cisnąć tylko po to by dorównały 7 latkom nie trafiają. Nauczycielka stawia 1, 2 bo dziecko składa litery przy czytaniu, brzydko pisze czy pomyliło linijkę przy przepisywaniu. Rozmowa już była, nie działa. Dyrekcja odpada bo to mała miejscowość i wszyscy tutaj to znajomi królika. Kuratorium to ostateczność, chociażby ze względu na to że dziecko musi do tej szkoły chodzić przynajmniej przez całą podstawówkę.
                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 20:32
                    no i właśnie, rodzice sie na wszystko zgadzają i nauczyciele robia co chcą. Jeśli nic nie zamierzasz robić to cóż Twoje dziecko będzie dostawało 1 i 2. Możesz je ewentualnie uczyc aby sie nie przejmowało ....albo spróbuj poprosic pania szanowną nauczycielke aby nie ujawniała Twojemu dziecku tych "wspaniałych" ocen tylko wpisywała sobie do dziennika, jesli musi je koniecznie stawiać. Dobrze też robi wydrukowanie sobie podstawy programowej i pójscie na każde spotkanie z konkretem. Jesli tylko pani przesadza z wymaganiami to grzecznie zastopować jej zapędy.
                  • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:38
                    Właśnie dlatego, że dziecko jest skazane na ową panią i szkołę - powinnaś robić raban gdzie się da, a nie udawać, że nic się nie dzieje i że to norma. Ta pani prawdopodobnie nie nadaje się do uczenia I-klasistów niezależnie od tego, czy są to uczniowie 6- czy 7-letni.
                • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 21:31
                  > mado.piag napisała:
                  >
                  > > Są w klasie dwie dziewczynki 7 letnie z końca roku, które według opinii p
                  > ani jako jedyne radzą sobie z materiałem.
                  >
                  > z jakim materiałem? Dzieci maja sie nauczyc czytac proste krótkie teksty i pisa
                  > c proste zdania.

                  "Celina ma cytryny.Wyciska sok i maluje nim na kartce.-Co tu jest namalowane?-pyta.-Nic-odpowiada Karol.Tata Celiny prasuje rysunek.-I co?-dopytuje Karol,kiedy kartka jest uprasowana.-Jest cyrk-mówi tata.-I pajacyk!-dodaje Karol.Potem takim cytrynowym atramentem Karol maluje noc.A co namaluje tata?"

                  To jest czytanka,którą mój syn przerabiał na początku grudnia.Moim zdaniem nie jest ani prosta ani krótka.Wiesz jak słyszałam,ze pierwsza klasa jest taka "lajtowa" i dzieci nie powinny mieć problemów to spodziewałam się naprawdę prostych i krótkich tekstów.Wg mnie jak na 3 miesięce nauki to taka czytanka jest dosyć długa....
                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 21:44
                    betty842 napisała:

                    > To jest czytanka,którą mój syn przerabiał na początku grudnia.Moim zdaniem nie
                    > jest ani prosta ani krótka.Wiesz jak słyszałam,ze pierwsza klasa jest taka "laj
                    > towa" i dzieci nie powinny mieć problemów to spodziewałam się naprawdę prostych
                    > i krótkich tekstów.Wg mnie jak na 3 miesięce nauki to taka czytanka jest dosyć
                    > długa....

                    Co to znaczy przerabiał? Jest sobie czytanka i niech dziecko sobie ćwiczy czytanie. Na czyms musi ćwiczyć, prawda?
                        • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 22:32
                          stillgrey napisała:

                          > totalny bezsens, czemu to mialo sluzyc? nauczeniu sie na pamiec? nigdy nie pros
                          > ilam syna o czytanie czytanki powyzej 2 razy, z reguly czytal raz po cichu i ra
                          > z na glos i tez przynosil same 6 z czytania wink

                          moja córka czyta bardzo dobrze, nie musi się w ogóle przygotywywać, ale piszemy tu o dzieciach o różnym poziomie umiejętności czytania.
                          jednym wystarczy przeczytać dwa razy, innym taka nauka może zabrać kilka dni, i wcale nie wykluczam, ze i tak nie będą jej znały na pamięć.
                            • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 23:43
                              zgadza się, ale my nie wiemy z jakiego poziomu te dzieci startują i jak są uczone w domu. trzeba dać im więcej czasu nawet jeżeli skutkiem tego byłoby wyuczenie tekstu na pamięć.
                              osobiście uważam, że mało który 6 latek jest w stanie to zrobić tak by nauczycielka się nie domyśliła. z drugiej strony w trakcie nauki tekstu na pamięć, opanowuje wzrokowo ciągi liter.
                            • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:16
                              stillgrey napisała:

                              > Jesli cwiczy sie czytanie w kolko na tym samym tekscie, to jesli nastepuje popr
                              > awa w plynnosci czytania to nie dlatego, ze nagle dziecko nauczylo sie plynnie
                              > czytac, tylko dlatego, ze zna juz tekst na pamiec.
                              Dokładnie. Moja młodsza do tej pory czyta tak sobie (zwłaszcza jak ma czytać na głos), za to pamięć ma dobrą - zdecydowanie prędzej uczy się jakiejś czytanki na pamięć niż płynnego czytania na głos...
                            • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:18
                              zofijkamyjka napisała:

                              > czytanki nie służą do tego aby je wykuc na pamięc tongue_out no ludzie! Czytanki służą
                              > do ćwiczenia czytania.
                              Jeśli nauczycielka zabiera się za wstawianie stopni za czytanie na tym etapie nauki to służą głównie do tego, żeby uczyć się na pamięć. Chyba że dziecko czytało już trochę przed pójściem do szkoły. Ale wtedy też żadna zasługa nauczycielki w nauce czytania...
                    • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:25
                      stillgrey napisała:

                      > betty, przesadzasz. Mam wrazenie, ze oczekujesz czytanek typu Ala ma kota.
                      Akurat Falski pod względem tekstów do ćwiczenia czytania jest lepszy niż kilka znanych mi współczesnych elementarzy. Większość słów ładnie nadaje się do czytania sylabami - wychodzi to po prostu samo. W rezultacie łatwiej uporać się czytelnikowi nawet z trochę dłuższym tekstem. A moja młoda w zeszłym roku dosłownie łzy lała nad słowami typu "źdźbło" w swoim elementarzu...
                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 11:29
                        jakw napisała:

                        > stillgrey napisała:
                        >
                        > > betty, przesadzasz. Mam wrazenie, ze oczekujesz czytanek typu Ala ma kota
                        > .
                        > Akurat Falski pod względem tekstów do ćwiczenia czytania jest lepszy niż kilka
                        > znanych mi współczesnych elementarzy. Większość słów ładnie nadaje się do czyt
                        > ania sylabami - wychodzi to po prostu samo. W rezultacie łatwiej uporać się czy
                        > telnikowi nawet z trochę dłuższym tekstem. A moja młoda w zeszłym roku dosłowni
                        > e łzy lała nad słowami typu "źdźbło" w swoim elementarzu...

                        Dokładnie! Właśnie o to mi chodzi.Ja myślałam,ze właśnie będą te czytanki prostsze,łatwiejsze do sylabowania. W początkowych czytankach mój syn poległ na wyrazie Pytalska.Wydaje się prosty ALE syn nie za bardzo wie ile liter ma dana sylaba (bo skąd ma to wiedzieć jeśli nie wie co to za wyraz?). Tak więc czytał PY-TA-LS-KA i po prostu nie umiał tego LS spójnie i logicznie połączyć z resztą.Tak więc teraz ja mu dzielę wyraz na sylaby i jest mu łatwiej choć zdarzają się wyrazy własnie takie jak źdźbło,że ciężko jest mu te litery skleicić. W ćwiczeniach mają fajnie bo cała czytanka jest podzielona na sylaby (kolorami) więc chyba kupię mu jakiś dodatkowy elementarz który ma czytanki czy wiersze z podziałem na sylaby.
          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:52
            mado.piag napisała:

            > Ona ma podstawę prog
            > ramową, którą musi wyrobić, a że dzieci mają wolne tempo pracy i przez 45 minut
            > przepisują dwa zdania z tablicy to resztę wykonują w domu.

            obawiam sie że ta pani nie zna nawet tej podstawy gdyz wg niej dziecko po pierwszej klasie /całej!/ ma umiec napisać lub przepisać proste krótkie zdania. Nie wiem wiec co ona tym dzieciom na tablicy wypisuje że one musza to przepisywać po I semestrze.
      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 23.12.14, 21:03
        saszanasza napisała:
        6 latki nie powinny równać do 7 latkow. To odroczone 7 latki powinny mie
        > ć zaniżone wymagania. Skoro rodzice zdecydowali się na odroczenie, niech teraz
        > te dzieci równają w dół.
        Tylko tak się składa,że nie wszystkie siedmiolatki ,to dzieci odroczone. Miałam prawo wyboru i z niego skorzystałam.
        Według mnie klasy mieszane nie powinny mieć racji bytu,gdyż to porównywanie na forum klasy nigdy się nie skończy. Nauczycielki porównują,też rodzeństwo między sobą (jeśli uczy starsze i młodsze dzieci z danej rodziny),choć nie powinna. uncertain
        • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 23.12.14, 22:16
          Tylko tak się składa,że nie wszystkie siedmiolatki ,to dzieci odroczone. Miałam prawo wyboru i z niego skorzystałam

          Czyli jednak odroczyłaś rozpoczęcie nauki o jeden rok. Bez znaczenia, czy była to Twoja decyzja, czy Psychologa z PPP.
          • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 13:57
            saszanasza napisała:


            > Czyli jednak odroczyłaś rozpoczęcie nauki o jeden rok. Bez znaczenia, czy była
            > to Twoja decyzja, czy Psychologa z PPP.
            >
            Tegoroczne sześciolatki z drugiej połowy roku,też miały wybór i znaczna część rodziców z tego skorzystała.
            Dlaczego nazywasz prawo wyboru odroczeniem ? Odroczenie nie jest równoznaczne ze skorzystaniem z prawa posłania rok później. Czyżbyś zazdrościła,że twoja córka nie miała Takiej możliwości i musiała zacząć edukację jako sześciolatek ?
            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 14:23
              olga727 napisała:

              > Dlaczego nazywasz prawo wyboru odroczeniem ? Odroczenie nie jest równozna
              > czne ze skorzystaniem z prawa posłania rok później.

              uważam podobnie, program jest dla sześciolatenich dzieci, nie umiejacych czytać, ktos kto nie wysyła do szkoły sześciolatka pewnie ma jakiś poważny powód sądzić że jego dziecko sobie nie poradzi i go odracza. Znaczy wysyła swoje dziecko z młodszymi dziećmi czyli jak to nazwać jak nie odroczeniem?
              • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 15:16
                Wielu rodzicow ma powazny powod: po cholere pchac rok wczesniej w szpony polskiej edukacji? Po co dziecko rok wczesniej ma siedziec 45 min w lawce, meczyc reke szlaczkami ( kiedy jest 100 innych metod cwiczenia motoryki malej), byc oceniane (glowna wada polskiego systemu), zebrac o opieke podczas dlugasnej przerwy swiatecznej itp.?

                Uzywanie slowa " odroczenie" w kontekscie dziecka, ktore mialo wybor, jest dosc perfidne.
                • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 20:14
                  maeve_binchy 24.12.14, 15:16
                  Wielu rodzicow ma powazny powod: po cholere pchac rok wczesniej w szpony polskiej edukacji? Po co dziecko rok wczesniej ma siedziec 45 min w lawce, meczyc reke szlaczkami ( kiedy jest 100 innych metod cwiczenia motoryki malej), byc oceniane (glowna wada polskiego systemu),
                  zebrac o opieke podczas dlugasnej przerwy swiatecznej itp.?

                  Uzywanie slowa " odroczenie" w kontekscie dziecka, ktore mialo wybor, jest dosc perfidne.


                  Dokładnie! Przecież nowy program w szkołach obowiązuje już ładnych kilka lat,nie wiem...5? Te 4-5 lat temu do pierwszej klasy szło bardzo mało 6-latków czyli wg tej głupiej teorii o odraczaniu to 90% rodziców odroczyło swoje dzieci tylko dlatego,że miało wybór czy posłać 6-latka do szkoły czy nie.Bzdura! Poza tym to jest definicja odroczenia:
                  "Podstawę odroczenia stanowi fachowa diagnoza dokonana w poradni psychologiczno-pedagogicznej dotycząca dojrzałości szkolnej sześciolatka. Należy więc uzyskać opinię specjalisty ? lekarza pediatry lub psychologa, także pedagoga zajmującego się dotychczas dzieckiem w przedszkolu. Opinia poradni wydawana jest po przeprowadzeniu badania gotowości szkolnej. "

                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 23:20
                    betty842 napisała:

                    > Dokładnie! Przecież nowy program w szkołach obowiązuje już ładnych kilka lat,ni
                    > e wiem...5? Te 4-5 lat temu do pierwszej klasy szło bardzo mało 6-latków czyli
                    > wg tej głupiej teorii o odraczaniu to 90% rodziców odroczyło swoje dzieci
                    a co ma do tego ilość? Prawda jest taka że odraczacie czy zatrzymujecie w rozwoju swoje dzieci z jakichś tam powodów a to z kolei rodzi rozmaite problemy i to zarówno dzieci młodszych jak i starszych i ogólnie problemy edukacji wczesnoszkolnej w ustalaniu jednolitych wymagań. Program jest dla dzieci 6 letnich a tymczasem jest tylu siedmiolatków w I klasie że nauczyciele nie moga się przestawić już tyle lat i stąd te opisywane tu kwiaty z zadawaniem dzieciom długich prac domowych i wydumanymi wymaganiami.Rodzice robią sporo złego zamieszania /chociaz pewnie w dobrej wierze mysląc że robią dzieciom dobrze/
                    • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 12:21
                      zofijkamyjka napisała:

                      > a co ma do tego ilość? Prawda jest taka że odraczacie czy zatrzymujecie w rozwo
                      > ju swoje dzieci z jakichś tam powodów

                      Boshe,co za bzdury! Taaaa,napewno moje dziecko będzie niedorozwinięte z powodu tego,ze poszło do szkoły jako 7-latek...
                      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 15:32
                        betty842 napisała:

                        powodów
                        >
                        > Boshe,co za bzdury! Taaaa,napewno moje dziecko będzie niedorozwinięte z powodu
                        > tego,ze poszło do szkoły jako 7-latek...

                        Alez nie, to sie wszystko i tak wyrówna prędzej czy później, nie musisz sie obawiać. podtrzymałas dłużej pod spódnicą i już.
                        • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 09:57
                          zofijkamyjka 25.12.14, 15:32
                          betty842 napisała:

                          powodów
                          >
                          > Boshe,co za bzdury! Taaaa,napewno moje dziecko będzie niedorozwinięte z powodu
                          > tego,ze poszło do szkoły jako 7-latek...

                          Alez nie, to sie wszystko i tak wyrówna prędzej czy później, nie musisz sie obawiać. podtrzymałas dłużej pod spódnicą i już.

                          No to już całkiem inne pojęcie.Potrzymałam pod spódnicą i jestem z tego zadowolona.Moje dziecko również-pytałam go 1,5 roku wcześniej czy chce iść do szkoły ale powiedział,że nie chce.Oczywiście to nie było tak,że brałam pod uwagę tylko jego zdanie.Zrobiłam sobie w głowie tabelę "za" i "przeciw" (szkole) i po prostu jego zdanie dopisałam do "przeciw" ,gdyby chciał iść do szkoły to dopisałabym to do "za'.Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wyszło mi więcej "przeciw" więc szedł do szkoły rok później.Ty jesteś zadowolona że posłałaś dziecku do szkoły w wieku 6 lat a ja jestem zadowolona,że posłałam w wieku 7 lat i każdy pownien być zadowolony a ty mimo to się czepiasz.Był wybór?Był! Więc nie do mnie te pretensje tylko dla tych co ten wybór nam dali.
                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 10:53
                            zapominasz że wybór dali tak długo bo były awantury rodziców. Zdaje sie że wybór miał być rok czy dwa lata....
                            to nie chodzi o zadowolenie pojedynczych rodziców tylko o całokształt tego procesu, który przez to przeciaganie i nieracjonalne lęki rodziców nie idzie w dobrym kierunku. Chociaz i tak jest coraz lepiej bo do szkoły poszło całkiem dużo szesciolatków ale jeszcze wielu nauczycieli uczy starym trybem. Jeszcze upłynie pare lat zanim to sie ułozy.
                            • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 11:44
                              Wredni rodzice. Nieracjonalnie nie chcieli puścić swoich dziatek bez odpowiedniego przygotowania przedszkolnego do rywalizacji z dziećmi starszymi po zerówce. I od tego się zaczęło przesuwanie ...
                              A szkoły przecież tak świetnie przygotowane, już po 5 latach od ogłoszenia reformy część nauczycieli nauczania początkowego wzięła pod uwagę to, co MEN ogłasza...
                              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 12:09
                                jakw napisała:

                                > Wredni rodzice. Nieracjonalnie nie chcieli puścić swoich dziatek bez odpowiedni
                                > ego przygotowania przedszkolnego do rywalizacji z dziećmi starszymi po zerówce.
                                > I od tego się zaczęło przesuwanie ...

                                Te zerówki to tez rozmaite, w jednych normalne czytanie w innych zero czytania bo zabronione.
                                > A szkoły przecież tak świetnie przygotowane, już po 5 latach od ogłoszenia refo
                                > rmy część nauczycieli nauczania początkowego wzięła pod uwagę to, co M
                                > EN ogłasza...

                                Z nauczycuelami problem jest największy ale oni często ulegaja presji rodziców no i jak mają same albo prawie same siedmiolatki czytajace w klasie to jak mają słuchać zaleceń MEN? Błędne koło. To sie unormuje jak wszystkie szesciolatki trafia do szkół.
                  • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 13:12
                    Gorzej, poszedl wlasnie jako 6-latek, panstwo mnie zmusilo, bo dziecko z 29.06. Ma fajna pania, nie maja ocen, szkola generalnie w porzadku. Ale mogl trafic gorzej, wtedy bylabym b. zla. W tej chwili nie potrafie powiedziec, czy dobrze, ze jest w 1 klasie a nie w zerowce.
                    Natomiast eychodze za zalozenia, ze szkola nie jest niezbedna do zdobywania wiedzy, a wrecz bywa szkodliwa. Dlatego lepiej, zeby dziecko jak najpozniej do niej trafialo. Na razie szkola mlodego nie przeszkadza w jego rozwoju :p
              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 20:29
                zofijkamyjka napisała:
                Znaczy wysyła swoje dziecko
                > z młodszymi dziećmi czyli jak to nazwać jak nie odroczeniem?


                Taaaa! Ja swojego syna NIE POSŁAŁAM do szkoły jako 6-latka i w tej chwili chodzi do klasy SAMYCH 7-latków,tak więc chodzi ze swoimi równieśnikami. W pobliskich szkołach również są całe klasy 7-latków. Zdarzają się klasy mieszane ale wtedy siedmiolatki z konca roku są łączone z sześciolatkami z pierwszej połowy roku więc do różnica między tymi dziećmi to maks 6 miesiacy.
                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 23:30
                  betty842 napisała:

                  > Taaaa! Ja swojego syna NIE POSŁAŁAM do szkoły jako 6-latka i w tej chwili chodz
                  > i do klasy SAMYCH 7-latków,tak więc chodzi ze swoimi równieśnikami. W pobliskic
                  > h szkołach również są całe klasy 7-latków.

                  Nie zmienia to faktu, że tworza sie całe klasy siedmiolatków do programu i ksiazek dostosowanych dla sześciolatków nie umiejacych czytać. Widziałas darmowy elementarz? To nie jest naprawde podręcznik dla siedmiolatka! I co robia nauczyciele? staraja sie zawyżac wymagania, żeby zadowolic rodziców siedmiolatków, dzieci szescioletnie sa gonione, lub ida trybem szesciolatków a siedmiolatki nudzą sie niemiłosiernie robiąc w kółko szlaczki. Wszyscy niezadowoleni Kółko sie zamyka. Oby to sie jak najszybciej skończyło.
                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 12:18
                    zofijkamyjka napisała:
                    Widziałas darmowy el
                    > ementarz? To nie jest naprawde podręcznik dla siedmiolatka!

                    Widziałam bo go mamy i jak dla mnie jest całkiem ok.

                    I co robia nauczyci
                    > ele? staraja sie zawyżac wymagania, żeby zadowolic rodziców siedmiolatków, dzie
                    > ci szescioletnie sa gonione, lub ida trybem szesciolatków a siedmiolatki nudzą
                    > sie niemiłosiernie robiąc w kółko szlaczki. Wszyscy niezadowoleni Kółko sie zam
                    > yka

                    Dlaczego piszesz ogólnikowo,że wszyscy są niezadowoleni? Skąd masz takie informacje? Ja jak dotąd nie spotkałam się z tym,zeby jakiś rodzic 7-latka narzekał,że materiał jest dla niego za słaby i dziecko się nudzi i zarówno nie spotkałam się żeby jakiś rodzic 6-latka (który poszedł do szkoły) narzekał ze program jest zbyt trudny.Z moich obserwacji wynika,że każdy jest zadowolony ze swojego wyboru.Jedynie moja kuzynka jest trochę zaskoczona (ale napewno nie jest niezadowolona!) wysokimi wymaganiami jakie stawia nauczycielka jej córki (6-latka chodząca do klasy samych 6-latków).
                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 15:26
                      betty842 napisała:

                      > Widziałam bo go mamy i jak dla mnie jest całkiem ok.

                      a czy ja pisze że jest zły? Jest łatwy i przeznaczony do nauki czytania od podstaw szczególnie np. w porównaniu do podręcznika jakim szła moja córka "Nowe juz w szkole"

                      > Dlaczego piszesz ogólnikowo,że wszyscy są niezadowoleni? Skąd masz takie inform
                      > acje?

                      To nie słyszałas o akcjach typu "Ratujmy maluchy" wystąpieniach w sejmie państwa Elbanowskich? Zbieraniu podpisów? Nie czytasz choćby tego forum? Jest wiele osób niezadowolonych i to zarówno rodziców sześciolatków jak i siedmiolatków, nauczyciele także narzekają bo nie wiedzą czy rozszerzać program czy nie. Juz w przedszkolu sa nieporozumienia czy dzieci uczyc czytać czy nie uczyć. Okres przejściowy powinien być krótszy tak to miało byc na początku żeby wszystko trafiło na właściwe tory a w pierwszych klasach znalazły sie wreszcie tylko szesciolatki.
                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 13:47
                        zofijkamyjka napisała:
                        > To nie słyszałas o akcjach typu "Ratujmy maluchy" wystąpieniach w sejmie państw
                        > a Elbanowskich? Zbieraniu podpisów?

                        Ale ja mam na myśli rodziców dzieci,które już poszły do szkoły.Cały rocznik 2007 miał wybór więc rodzice zadowoleni.Rocznik 2008 był podzielony na pół i w sumie większość rodziców jest zadowolona bo głownie pretensje mieli rodzice dzieci z końca roku 2008 a że oni też mieli wybór to też byli zadowoleni.U nas było tak,ze z 30 dzieci z roku 2008 do szkoły poszło tylko 10 (czwórka dzieci z pierwszej połowy została odroczona a z drugiej połowy roku poszła tylko 1 dziewczynka).
                        Nie zdziwię się jeśli w przyszłym roku znowu nie wszystkie 6-latki pójdą do szkoły.Być może zrobią tak,że obowiązek szkolny będą miały tylko dzieci które 1 września będą miały skończone 6 lat a pozostałe bedą miały wybór.Jeśli o mnie chodzi to mi by to nie przeszkadzało,mój młodszy syn jest urodzony w marcu więc wiem,że i tak pójdzie do szkoły jako 6-latek i nie mam zamiaru go odraczać jeśli nie będzie miał żadnych problemów.
                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 21:02
                          betty842 napisała:

                          > Ale ja mam na myśli rodziców dzieci,które już poszły do szkoły.Cały rocznik 200
                          > 7 miał wybór więc rodzice zadowoleni.Rocznik 2008 był podzielony na pół i w sum
                          > ie większość rodziców jest zadowolona bo głownie pretensje mieli rodzice dzieci
                          > z końca roku 2008 a że oni też mieli wybór to też byli zadowoleni.

                          Więc generalnie Ty uważasz że wystarczy żeby rodzice mieli wybór i juz sa zadowoleni. Otóz nie, wielu rodziców nie jest zadowolonych chociaz mieli wybór i go dokonali.
                          • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 22:37
                            zofijkamyjka 26.12.14, 21:02
                            betty842 napisała:

                            > Ale ja mam na myśli rodziców dzieci,które już poszły do szkoły.Cały rocznik 200
                            > 7 miał wybór więc rodzice zadowoleni.Rocznik 2008 był podzielony na pół i w sum
                            > ie większość rodziców jest zadowolona bo głownie pretensje mieli rodzice dzieci
                            > z końca roku 2008 a że oni też mieli wybór to też byli zadowoleni.

                            Więc generalnie Ty uważasz że wystarczy żeby rodzice mieli wybór i juz sa zadowoleni. Otóz nie, wielu rodziców nie jest zadowolonych chociaz mieli wybór i go dokonali.

                            "Generalnie" to nie znam osobiście żadnego rodzica który miał wybór i byłby niezadowolony z dokonanego przez siebie wyboru.
                  • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 11:50
                    zofijkamyjka napisała:
                    > Nie zmienia to faktu, że tworza sie całe klasy siedmiolatków do programu i ksia
                    > zek dostosowanych dla sześciolatków nie umiejacych czytać. Widziałas darmowy el
                    > ementarz? To nie jest naprawde podręcznik dla siedmiolatka!
                    Gwoli ścisłości to wszystkie podręczniki będące wcześniej na rynku powinny być z natury rzeczy nadające się dla 6-latków. Jeśli nie były to chyba dlatego, że nie tylko nauczyciele, ale i eksperci z MENu olewali reformę. A skoro ww olewają reformę to ciekawe dlaczego nie mieliby olewać jej rodzice.

                    > I co robia nauczyciele?
                    >staraja sie zawyżac wymagania, żeby zadowolic rodziców siedmiolatków, dzie
                    > ci szescioletnie sa gonione, lub ida trybem szesciolatków a siedmiolatki nudzą
                    > sie niemiłosiernie robiąc w kółko szlaczki.
                    Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na zasadzie "jak najmniejsza różnica wieku". Więc, wyjąwszy przypadki szkół typu "1 klasa w roczniku" to klasy mieszane rocznikowo powinny obejmować zasadniczo 7-latki z 2-giej połowy/końca roku i 6-latki z początku/1 połowy. W praktyce różnice wieku mogą być mniejsze niż 1 rok.
                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 13:28
                      jakw napisała:

                      > Gwoli ścisłości to wszystkie podręczniki będące wcześniej na rynku powinny być
                      > z natury rzeczy nadające się dla 6-latków. Jeśli nie były to chyba dlatego, że
                      > nie tylko nauczyciele, ale i eksperci z MENu olewali reformę.

                      o nie były podręczniki zalecane dla siedmiolatków po starej zerówce np. Nowe juz w szkole. i zalecane dla szesciolatków nie umiejących zupełnie czytać.
                      > Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na zasadzi
                      > e "jak najmniejsza różnica wieku". Więc, wyjąwszy przypadki szkół typu "1 klasa
                      > w roczniku" to klasy mieszane rocznikowo powinny obejmować zasadniczo 7-latki
                      > z 2-giej połowy/końca roku i 6-latki z początku/1 połowy. W praktyce różnice wi
                      > eku mogą być mniejsze niż 1 rok.

                      ale to w tym roku i oczywiscie to będzie sie coraz bardziej wyrównywać o ile znowu nie wybuchnie jakas histeria typu "ratujmy maluchy" np. O tym włąsnie piszę, że im szybciej wyrównają się dzieci wiekowo /począwszy od zerówek/ tym szybciej edukacja nabierze jakiejs sensownej formy.
                      • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 16:08
                        zofijkamyjka napisała:
                        > o nie były podręczniki zalecane dla siedmiolatków po starej zerówce np. Nowe ju
                        > z w szkole. i zalecane dla szesciolatków nie umiejących zupełnie czytać.
                        Wszystkie podręczniki musiały być zgodne z nową podstawą programową. A nowa podstawa programowa zakładała, że dzieci idące do szkoły nie umieją czytać. Btw teraz problem jest chyba "rozwiązany" za pomocą MEN-owskiego elementarza?

                        > > Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na z
                        > asadzi
                        > > e "jak najmniejsza różnica wieku".

                        > ale to w tym roku i oczywiscie to będzie sie coraz bardziej wyrównywać o ile zn
                        > owu nie wybuchnie jakas histeria typu "ratujmy maluchy" np.
                        Jak w tym roku to chyba trudno mówić w czasie teraźniejszym o klasach I 6-latków/7-latków ?
                        >O tym włąsnie piszę
                        > , że im szybciej wyrównają się dzieci wiekowo /począwszy od zerówek/ tym szybci
                        > ej edukacja nabierze jakiejs sensownej formy.
                        Co nastąpi po jakichś 10 latach od ogłoszenia reformy - wszak i nauczyciele muszą się przyzwyczaić....Albo i jeszcze trochę - wszak trzeba jakoś przepchnąć te skumulowane roczniki.
                        Ale to tak jest, jak się ogłasza reformę na chybcika, bo trzeba szybko chapnąć jakąś unijną kasę dla urzędasów w MENie.
                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:22
                          jakw napisała:

                          > Wszystkie podręczniki musiały być zgodne z nową podstawą programową. A nowa pod
                          > stawa programowa zakładała, że dzieci idące do szkoły nie umieją czytać.

                          a jednak widziałam na stronie wydawnictwa zalecenia jakie podręczniki dla których dzieci i nauczyciele tez byli doskonale poinformowani.

                          > Co nastąpi po jakichś 10 latach od ogłoszenia reformy - wszak i nauczyciele mus
                          > zą się przyzwyczaić....Albo i jeszcze trochę - wszak trzeba jakoś przepchnąć te
                          > skumulowane roczniki.

                          nauczyciele bardzo szybko sie przestawią pod warunkiem że dostaną sześciolatki, które musza od podstaw nauczyc czytać. Teraz przeważnie jest większa lub mniejsza grupa siedmiolatków "zawyżajacych poziom" a wiele jest rónież klas samych siedmiolatków, których rodzice odroczyli przyczyniajac sie jednak do ogólnego bałaganu /oczywiscie w dobrej wierze/.
                          • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 22:41
                            zofijkamyjka napisała:
                            > nauczyciele bardzo szybko sie przestawią pod warunkiem że dostaną sześciolatki,
                            > które musza od podstaw nauczyc czytać.
                            Historia z jedną z pierwszych klas samych 6-latków w szkole rejonowej: nauczycielka wysłała 20 z 25 dzieci w klasie do PPP bo stwierdziła, że dzieci do szkoły jakieś niedojrzałe. A wtedy z grupy młodszej do szkoły poszły wyłącznie dzieci mocno rozgarnięte...
                            Z kolei nauczycielka młodszej jakoś poradziła sobie z klasą , w której część dzieci czytała (2-je bardzo dobrze) a część trzeba było po prostu nauczyć. I nie jęczała na zebraniach, że dzieci jakieś nieczytające, nie pędziła też z programem, żeby usatysfakcjonować rodziców dzieci czytających.
                            Naprawdę nie zależy to od składu klasy tylko od podejścia nauczyciela.

                            >Teraz przeważnie jest większa lub mniej
                            > sza grupa siedmiolatków "zawyżajacych poziom" a wiele jest rónież klas samych s
                            > iedmiolatków, których rodzice odroczyli przyczyniajac sie jednak do ogólnego ba
                            > łaganu /oczywiscie w dobrej wierze/.
                            Ale tych klas mieszanych to teraz powinno być stosunkowo mało, na dokładkę powinny być to 7-latki z końca roka i 6-latki z początku następnego, więc problem powinien być mniejszy.A klas samych 7-latków "zawyżających poziom" to chyba twoje biadolenie nie dotyczy?
                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 10:54
                              jakw napisała:

                              > Historia z jedną z pierwszych klas samych 6-latków w szkole rejonowej:
                              > nauczycielka wysłała 20 z 25 dzieci w klasie do PPP bo stwierdziła, że dzieci d
                              > o szkoły jakieś niedojrzałe. A wtedy z grupy młodszej do szkoły poszły wyłączn
                              > ie dzieci mocno rozgarnięte...

                              Własnie pisze o tym, jak do szkół trafia juz same szesciolatki to nikt ich do PPP wysyłać nie będzie. Ta pani ma w pamieci edukacje siedmiolatków i sie nie przestawiła ale będzie musiala.
                              > Ale tych klas mieszanych to teraz powinno być stosunkowo mało, na dokładkę powi
                              > nny być to 7-latki z końca roka i 6-latki z początku następnego, więc problem p
                              > owinien być mniejszy.A klas samych 7-latków "zawyżających poziom" to chyba twoj
                              > e biadolenie nie dotyczy?
                              Moje "biadolenie" jak najbardziej dotyczy klas samych siedmiolatków gdyż ich nauczycielki nie będa miały długo okazji przestawic na nauke szesciolatków. Ale oczywiscie idzie w tej kwestii ku lepszemu bo jak piszesz do szkół trafiają coraz młodsze dzieci, chociaz sporo rodziców latało do poradni i odraczało i te strasze pociechy. Mam taką koleżankę co uparłą sie żeby córke z poczatku roku odroczyć i odroczyła.
                    • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 14:54
                      > Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na zasadzi
                      > e "jak najmniejsza różnica wieku". Więc, wyjąwszy przypadki szkół typu "1 klasa
                      > w roczniku" to klasy mieszane rocznikowo powinny obejmować zasadniczo 7-latki
                      > z 2-giej połowy/końca roku i 6-latki z początku/1 połowy. W praktyce różnice wi
                      > eku mogą być mniejsze niż 1 rok.

                      Zgadza się, że klasy są tworzone według miesięcy urodzenia (7 latki z końca roku i 6 latki z początku roku) tylko, że te 7 latki z końca roku dwa razy przerabiały "zerówkę" więc ładniej piszą, lepiej czytają. W klasie mojej córki są dwie 7 latki z końca roku i właśnie one najlepiej sobie radzą z materiałem.
                        • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:13
                          zofijkamyjka napisała:


                          > > W klasie mojej córki są dwie
                          > > 7 latki z końca roku i właśnie one najlepiej sobie radzą z materiałem.
                          >
                          > zastanawiam się skąd rodzice o tym w ogóle wiedzą i po co takie rankingi są.

                          Czy ty myślisz,że dzieci nie rozmawiają ze sobą o urodzinach ? Stąd wiadomo,że z końca roku. wink

                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:39
                            olga727 napisała:
                            > Czy ty myślisz,że dzieci nie rozmawiają ze sobą o urodzinach ? Stąd wiadomo,że
                            > z końca roku. wink
                            nie no jasne dzieci w pierwszej klasie znaja dokładnie swoje urodziny i jeszcze umieją to powiązac z tym czy ktos dobrze czyta. Kochana, dzieci na takie sprawy nie zwracaja uwagi i pewnie jeszcze nawet kalendarza dobrze nie znają, to juz sprawka nauczycuelki
                            • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:52
                              zofijkamyjka napisała:

                              > olga727 napisała:

                              > nie no jasne dzieci w pierwszej klasie znaja dokładnie swoje urodziny i jeszcz
                              > e umieją to powiązac z tym czy ktos dobrze czyta. Kochana, dzieci na takie spra
                              > wy nie zwracaja uwagi i pewnie jeszcze nawet kalendarza dobrze nie znają, to ju
                              > z sprawka nauczycuelki
                              Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(na forum klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znają ? mylisz się. wink
                              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:15
                                olga727 napisała:

                                > Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(na foru
                                > m klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znają ? my
                                > lisz się. wink

                                No oczywiscie dzieci znaja daty urodzin wszystkich swoich kolegów i doskonale wiedza który miesiac to koniec roku a który początek i jeszcze doskonale dzielą rok na kwartały itd. wink Oczywiscie że to pani publicznie klepie bzdury. Moje dzecko w ogóle nie wiedziało które dziecko ma sześc a które siedem lat smile ani tez nie znała ocen kolegów chyba że koleżanki z ławki.
                                • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:38
                                  > rok na kwartały itd. wink Oczywiscie że to pani publicznie klepie bzdury.

                                  Uczyla mnie kiedys kobita rosyjskiego (zwana maciora. nie bez przyczyny), ktora beszczelnie na pierwszej lekcji wypytala sie wszystkich po kolei co robia rodzice, gdzie pracuja. Na zamowienia dlugo moi rodzice nie czekali. W klasie tez bylo wyraznie widac, kto jej sie przydal, a kto nie.
                                  Jakby moje dziecko przyszlo z lista kto, co , jak , ile ma lat, to bym go szybko do innej klasy przepisala a nie leciala na forum sie licytowac. Bardzo zle o takim pedagogu (daleko tu do takiego okreslenia) swiadczy. Tacy ludzie nie powini w szkolach pracowac tylko na bazarze.
                                • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 21:37
                                  zofijkamyjka napisała:

                                  > olga727 napisała:
                                  >
                                  > > Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(n
                                  > a foru
                                  > > m klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znaj
                                  > ą ? my
                                  > > lisz się. wink
                                  >
                                  > No oczywiscie dzieci znaja daty urodzin wszystkich swoich kolegów i doskonale w
                                  > iedza który miesiac to koniec roku a który początek i jeszcze doskonale dzielą
                                  > rok na kwartały itd.

                                  No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej znają.Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i ci dobrzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy starszy od niego.

                                  Moje d
                                  > zecko w ogóle nie wiedziało które dziecko ma sześc a które siedem lat smile

                                  Tak jak już wyżej pisałam mój syn wie w których miesiącach urodziny mają jego koledzy i wie czy tamten jest od niego starszy czy młodszy.Chłopcy pod tym względem inaczej do tego podchodzą niż dziewczynki.Wiem,że mierzą się (kto jest wyższy) i mówią ile mają lat czy kiedy mają urodziny bo to oznacza kto jest najstarszy a więc ma jakąś tam przewagę.Po prostu taka rywalizacja.

                                  Wychowawczyni syna na zebraniu nie wymieniała imiennie które dzieci są najlepsze tylko powiedziała:troje dzieci czyta na poziomie klasy trzeciej.Wiem,że kumpel syna czyta płynnie więc na pewno on w tej trójce się znajduje.Podpytywałam syna kto jeszcze czyta tak jak K. ale nie wie,tzn ciężko jest mu powiedzieć.Tak wiec u nas pani nie wymienia KTO uczy się najlepiej itd i myślę,że między dziecmi też tego nie daje odczuć bo kiedy pytałam syna kto uczy się najlepiej to też nie umie powiedzieć.Ale jedna rzecz mi się nie podoba.Podobno na zebraniach ogólnych pani dyrektor po kolei wyczytuje najlepszych uczni w klasie (z każdej klasy tak po ok 4 osoby).I to mi się nie podoba.
                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 10:32
                                    betty842 napisała:

                                    > No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej znają
                                    > .Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i ci dob
                                    > rzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy starszy od
                                    > niego.

                                    Wiesz nie bardzo mi sie chce w to wierzyć. Moja córka w I klasie nie bardzo znała sie nawet na kalendarzu smile a do tego czy jej najbliższe koleżanki sa młodze od niej czy starsze nie przywiązywała w ogóle wagi. A nie była raczej wyjątkiem w tej kwestii. Oczywiscie jeśli nauczyciele czy rodzice żyja ta kwestią kto szescio a kto siedmiolatek to i dzieciom sie udziela. Może faktycznie to jest tez objaw tej reformy i okresu przejsciowego. Moje dziecko poszło w pierwszym roku reformy i do wieku pierwszoklasisty w ogóle nikt nie przywiązywał wtedy wagi
                                    > Wychowawczyni syna na zebraniu nie wymieniała imiennie które dzieci są najlepsz
                                    > e tylko powiedziała:troje dzieci czyta na poziomie klasy trzeciej.
                                    Zastanawiajace jest po co taka informacja? Pewnie żeby dzieci i ich rodziców /tych gorzej czytajacych/ pogonić i pognębić .... Bo nie wiem po co?
                                    • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 12:00
                                      zofijkamyjka napisała:

                                      > betty842 napisała:
                                      >
                                      > > No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej
                                      > znają
                                      > > .Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i
                                      > ci dob
                                      > > rzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy stars
                                      > zy od
                                      > > niego.
                                      >
                                      > Wiesz nie bardzo mi sie chce w to wierzyć. Moja córka w I klasie nie bardzo zna
                                      > ła sie nawet na kalendarzu smile

                                      Mój syn ma "matematyczny umysł" i po prostu uwielbia wszystko liczyć tak wiec wg mnie nic w tym dziwnego.Wszystkich miesięcy dzieci uczyły się w przedszkolu wiec jeśli dziecko zna po kolei miesiące i lubi/umie liczyć bo bardzo łatwo policzy sobie ile ten czy tamten jest od niego starszy (o ile oczywiście zna miesiąc jego urodzenia).

                                      > > Wychowawczyni syna na zebraniu nie wymieniała imiennie które dzieci są na
                                      > jlepsz
                                      > > e tylko powiedziała:troje dzieci czyta na poziomie klasy trzeciej.
                                      > Zastanawiajace jest po co taka informacja? Pewnie żeby dzieci i ich rodziców /t
                                      > ych gorzej czytajacych/ pogonić i pognębić .... Bo nie wiem po co?

                                      Sama nie wiem po co...Powiedziała,że troje dzieci czyta na poziomie 3 klasy,część klasy czyta dobrze a część nie najlepiej.A po co te informacje?Nie wiem...
                                      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 12:50
                                        betty842 napisała:

                                        > Mój syn ma "matematyczny umysł" i po prostu uwielbia wszystko liczyć tak wiec w
                                        > g mnie nic w tym dziwnego.Wszystkich miesięcy dzieci uczyły się w przedszkolu w
                                        > iec jeśli dziecko zna po kolei miesiące i lubi/umie liczyć bo bardzo łatwo poli
                                        > czy sobie ile ten czy tamten jest od niego starszy (o ile oczywiście zna miesią
                                        > c jego urodzenia).

                                        wcale nie tak łatwo to raz, jesli Twój syn biegle posługuje sie kalendarzem wie na wyrywki który miesiac jest kiedy to raczej wyjątek nie reguła. A dwa: od matematycznego umysłu do zainteresowań datami urodzin kolegów daleko. Twój syn może akurat sie tym pasjonuje ale to naprawde to nie jest temat zainteresowań 6 czy 7 czy nawet 8 latków.
                                        >A po co te informacje?Nie wiem...
                                        no własnie ja tez nie wiem, może tylko do jednego: żeby w rodzicach dzieci słabiej czytających wzbudzic niepokój zupełnie niepotrzebny.
                                        • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:04
                                          zofijkamyjka napisała:
                                          A dwa: od ma
                                          > tematycznego umysłu do zainteresowań datami urodzin kolegów daleko. Twój syn mo
                                          > że akurat sie tym pasjonuje ale to naprawde to nie jest temat zainteresowań 6 c
                                          > zy 7 czy nawet 8 latków.

                                          Tak jak już pisałam zauważyłam,ze miedzy chłopcami jest swego rodzaju rywalizacja.Interesują się (oczywiście nie wszyscy) który z nich jest najstarszy albo który najwyższy.Syn czasami mówi mi,że np O. i D. są od niego wyżsi albo pyta mnie:"A wiesz mamo,że Sz.jest ode mnie młodszy bo ma urodziny w lipcu a ja mam w czerwcu?".I na pewno nie jest to tak,ze tylko mój syn się tym interesuje tylko chłopcy mówią o tym miedzy sobą żeby się pochwalić albo kiedy się o coś kłocą to wtedy padają np słowa "ja jestem starszy" żeby mieć przewagę nad pozostałymi.
                                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:30
                                            betty842 napisała:

                                            > Tak jak już pisałam zauważyłam,ze miedzy chłopcami jest swego rodzaju rywaliza
                                            > cja.Interesują się (oczywiście nie wszyscy) który z nich jest najstarszy albo k
                                            > tóry najwyższy.

                                            Dobra, przyjmuje do widomosci że Twój syn trafił w jakieś wyjątkowe towarzystwo chłopców zainteresowanych swoimi urodzinami. Myslałam że chłopcy raczej rywalizauja w innych dziedzinach a nie na daty urodzin ale może to jacyś wyjatkowi młodzieńcy wink
                            • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:57
                              zofijkamyjka napisała:

                              > olga727 napisała:
                              > > Czy ty myślisz,że dzieci nie rozmawiają ze sobą o urodzinach ? Stąd wiad
                              > omo,że
                              > > z końca roku. wink
                              > nie no jasne dzieci w pierwszej klasie znaja dokładnie swoje urodziny i jeszcz
                              > e umieją to powiązac z tym czy ktos dobrze czyta.

                              a obczaic 2 liter tygodniowo nie potrafia.
                              Drogie mamy czas sie uspokoic i przekierowac zainteresowania waszych dzieci na wlasciwe tory. Powodzenia smile
                              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 19:24
                                srubokretka napisał:

                                > a obczaic 2 liter tygodniowo nie potrafia.
                                Urodzin w tygodniu,nie ma czasem wcale,ale litery sukcesywnie wprowadzane są zwykle po 2-3 w tygodniu,a bez częstych powtórek dzieciom litery się zwyczajnie mylą. Ćwiczeń powtórkowych jest za mało,aby dzieci mogły dobrze zapamiętać litery. Widziałaś podręcznik z II klasy i długość czytanek tam zamieszczonych ? Myślisz,że nauczycielka będzie bawić się w przypominanie Jasiowi czy Zosi,jak wygląda literka np. R i r ?

                                > Drogie mamy czas sie uspokoic i przekierowac zainteresowania waszych dzieci na
                                > wlasciwe tory. Powodzenia smile
                                Gdy dziecko do I-szej klasy chodzi z grupą z zerówki,to mniej więcej wie kiedy kto ma urodziny,a w domu dopyta o to co mu potrzebne. smile
                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 19:57
                                  olga727 napisała:

                                  > Gdy dziecko do I-szej klasy chodzi z grupą z zerówki,to mniej więcej wie kiedy
                                  > kto ma urodziny,a w domu dopyta o to co mu potrzebne. smile

                                  ale po co dziecku taka wiedza, statystystyki jakies prowadzi? Moja corka chodzi do szóstej klasy, owszem zna /mniej wiecej/ daty urodzin najbliższych koleżanek, ale po kiego miałaby znać wszystkie daty urodzin koleżanek i kolegów? Ja tam tez nie znam dat urodzin kolegów z pracy.
                                • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 20:45
                                  ,ale litery sukcesywnie wprowadzane są zw
                                  > ykle po 2-3 w tygodniu,a bez częstych powtórek dzieciom litery się zwyczajnie [
                                  > b]mylą[/b]. Ćwiczeń powtórkowych jest za mało,aby dzieci mogły dobrze zapamięta
                                  > ć litery.

                                  Za malo? To niech sie skupia na literach, nie datach urodzin. Dziecku przecietnie inteligentnemu wystarczy przypomniec 2-5 razy dzienie o literce i ja zapamieta. Na tym forum co rusz mozna przeczytac o 4latkach juz czytajacych. Rodzic jest tez po to zeby dziecku , ktore jest do tylu pomoc. Zamiast pytlowac o tym kto, gdzie, kiedy sie urodzil, to moze warto by bylo pocwiczyc alfabet z dzieckiem i nagle problem zniknie po tygodniu.

                                  >Widziałaś podręcznik z II klasy i długość czytanek tam zamieszczonych
                                  > ?

                                  Polskiego podrecznika jeszcze nie widzialam, ale z przyjemnoscia przejrze. Przerabiam ze swoim 3latkiem podrecznik dla 1kl, wiec napewno zerkne do 2kl wkrotce.
                                  Moja corka , ktora jest teraz w 2kl. chyba nie ma czytanek (chyba, bo nigdy nie przynosi podrecznika do domu), ale czytaja na lekcjach ksiazki... napewno czyta kilkanascie stron. Pozniej ma napisac kilka, kilkanascie (zalezy ile czasu im zostanie) zdan na jej temat.

                                  > Gdy dziecko do I-szej klasy chodzi z grupą z zerówki,to mniej więcej wie kiedy
                                  > kto ma urodziny,a w domu dopyta o to co mu potrzebne. smile

                                  Wiec w czym problem, skoro dopyta w domu o litery, ktorych nie zdazylo opanowac? Jezeli widzisz, ze po twojej pomocy dalej nie zapamietalo "E", to moze potrzebne sa zajecia wyrownawcze, korepetycje..? Sama nie wiem. Szkola specjalna? Tylko to troche dziwne skoro pamieta blisko 30 dat, a kilkunastu liter nie pamieta. Niestety powracamy ponownie do :priorytetow . Czas to z dzieckiem przerobic. Lub tak jak wczesniej wspomnialam : zmienic nauczycielke, ktora zajmie sie edukacja dzieci , a nie plotami i roznicowaniem niepotrzebnym.

                                  Przypomie jeszcze wam lata powojene, gdzie roznica wieku w klasach bez dywanow byla znacznie wieksza niz kilka miesiecy. Do szkoly dzieciaki chodzily po to zeby sie uczyc, a nie po informacje do statystyk nikomu niepotrzebnych. Kazdy byl wdzieczny, ze znalazl sie ktos chetny nauczyc chociaz polowy alfabetu. Nauczyciele z wielkim lekiem o wlasne zycie szli nawet za darmo uczyc. A teraz nauczycielce? przeszkadza, bo dziecko korytarzem bezglosnie nie potrzafi przejsc?? WTF???
                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 15:24
                                    srubokretka napisał:
                                    Za malo? To niech sie skupia na literach, nie datach urodzin. Dziecku przecietn
                                    > ie inteligentnemu wystarczy przypomniec 2-5 razy dzienie o literce i ja zapamie
                                    > ta.
                                    Tu chodzi o ćwiczenie ręki w pisaniu liter,a nie stricte zapamiętanie obrazu konkretnej literki.Skoro dziecko zapamiętuje miesiąc/porę roku urodzin kolegi/koleżanki to dobrze świadczy o jego pamięci.
                                    Na tym forum co rusz mozna przeczytac o 4latkach juz czytajacych. Rodzic j
                                    > est tez po to zeby dziecku , ktore jest do tylu pomoc. Zamiast pytlowac o tym k
                                    > to, gdzie, kiedy sie urodzil, to moze warto by bylo pocwiczyc alfabet z dziecki
                                    > em i nagle problem zniknie po tygodniu.
                                    Jeśli ktoś ma ambicje,aby spisywać dane kolegów z klasy - to jego sprawa.A swoją drogą,to można połączyć jedno z drugim i przy "okazji"przerobić dodawanie i odejmowanie,omówić kalendarz i pory roku. Tak więc z takiego(jak to nazwałaś ?) "pytlowania" ? można zrobić dobry użytek. wink

                                    > Polskiego podrecznika jeszcze nie widzialam, ale z przyjemnoscia przejrze. Prze
                                    > rabiam ze swoim 3latkiem podrecznik dla 1kl,(chyba tylko obrazki wink )
                                    > Moja corka , ktora jest teraz w 2kl. chyba nie ma czytanek (chyba, bo nigdy nie
                                    > przynosi podrecznika do domu), ale czytaja na lekcjach ksiazki... napewno czyt
                                    > a kilkanascie stron. Pozniej ma napisac kilka, kilkanascie (zalezy ile czasu im
                                    > zostanie) zdan na jej temat.
                                    A co to wnosi do tematu,że twoja córka nie ma czytanek ?


                                    > Wiec w czym problem, skoro dopyta w domu o litery, ktorych nie zdazylo opanowac
                                    > ? Jezeli widzisz, ze po twojej pomocy dalej nie zapamietalo "E", to moze potrz
                                    > ebne sa zajecia wyrownawcze, korepetycje..? Sama nie wiem. Szkola specjalna? Ty
                                    > lko to troche dziwne skoro pamieta blisko 30 dat, a kilkunastu liter nie pamiet
                                    > a
                                    Czym innym jest zapamiętanie obrazu litery,a czym innym wyćwiczenie pisania tejże litery w zeszycie wg zasad kaligrafii.
                                    . Niestety powracamy ponownie do :priorytetow . Czas to z dzieckiem przerobic.
                                    > Lub tak jak wczesniej wspomnialam : zmienic nauczycielke, ktora zajmie sie edu
                                    > kacja dzieci , a nie plotami i roznicowaniem niepotrzebnym.
                                    Każdy ma inne priorytety.
                                    • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 30.12.14, 02:55
                                      > A co to wnosi do tematu,że twoja córka nie ma czytanek ?

                                      Zdaje sie , ze to ty zapytalas mnie o to czy widzialam czytanki. Wiec ci odpowiedzialam, ze czytanki pol nie robia na mnie wrazenia, bo sa co najwyzej kilkunastozdaniowe, a moje dziecko ma na lekcjach czytac kilkunastostronicowe ksiazki. I nikt sie nie pitoli z przypominaniem komus liter alfabetu. Swiat idzie do przodu i niewazne jak bys sie zasadzila, to go nie zatrzymasz.