Jeden minus posłania 6-latka do szkoły

08.02.16, 08:35
Syn poszedł do szkoły jako sześciolatek, zgodnie z reformą. Radzi sobie dobrze, chociaż widzę, że nie do wszystkich zadań jest dojrzały. Szkoły i nauczyciele są przygotowane, program jest niestety dokładnie taki sam jak był dla siedmiolatków. Ale jest jeden zasadniczy minus, który mocno mnie uwiera. Na początku roku szkolnego pani zaczęła prowadzić kółko matematyczne aby przygotować chętne dzieci do konkursu Kangurka (druga klasa). No i okazało się, że dzieci zupełnie nie łapią zadań za cztery i pięć punktów. Są zwyczajnie na to jeszcze za małe. Na dodatek w klasie są dzieci z drugiej połowy roku 2008 i jest spora szansa, że na konkursie rywalizowałyby z dziećmi nawet półtora roku starszymi, co w tym wieku jest przepaścią.
I tak się zastanowiłam, że to akurat jeszcze długo będzie problem. Zanim różnica się trochę zatrze, minie wiele lat. Lat, w których moje dziecko nie będzie miało szans w żadnym pozaklasowym konkursie. Jasne, to nie dramat. Ale jednak trochę szkoda.
    • asiula1987 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 08:53
      no jak sama przyznalas, to nie dramat. wiec jesli nie masz wiekszych problemow z dzieckiem to odpusc dodatkowe konkursy, kolka i niech sie dzieciak skupi we wlasnych ksiazkach, we wlasnej klasie na zadaniach "do ktorych jeszcze nie dorosl", nie mowiac juz o jakichs konkursach
    • moofka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 08:58
      no tak, teraz te roznice sa jeszcze mocno zauwazalne - ostatnio mialam podobna refleksje na turnieju plywackim
      byl w kategorii wiekowej z klasa druga - nie rocznikowo
      tylko ze on jest druga polowa czerwca 2008
      czyli najmlodszy z najmlodszych w calym ogromnym roczniku 2007-2008
      poradzil sobie swietnie, ale pewnych rzeczy nie przeskoczy - obok niego po dyplomy stali chlopcy o dwie glowy wyzsi, a o pannach to juz nie wspomne - rozwinieta dziewieciolatka obok siedmiolatka potrafi wyglada na duuuzo starszą smile
      • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:20
        A ja mam drobne, niskie dziecko.
        Nigdy zapewne nie wygra z takimi o głowę wyższymi, nawet jeśli technicznie będzie bardzo dobry i w swojej grupie wiekowej.
        Sama też zawsze miałam pod górkę, bo ciężko skoczyć tyle, co długonoga wysoka, długonoga koleżanka?
        Wiek wcale nie jest tu główną przeszkodą, predyspozycje do danego sportu zwykle zależą od innych czynników.
        • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:32
          Też, ale najlepszy dziesieciolatek będzie lepszy od najlepszego dziewieciolatka i tak dalej.
          Spójrz na byle tablicę z wynikami klas starszych. Nie jest zbiegiem okoliczności, że wszystkie wyniki klas szostych są lepsze od piatych, a piąte od czwartych.
          Wiec ja rozumiem, dziecko które mogłoby powalczyć z rówieśnikami, w grupie starszej nie ma szans.
          • ichi51e Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 13:00
            Chyba sobie zartujesz big_grin
          • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 13:09
            Może statystyczne wyniki czy czasy klas starszych i młodszych są różne, natomiast indywidualne, natomiast przy porównywaniu wyników indywidualnych nie ma takiej zasady.
            • kajak.aja Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:21
              Na wyniki statystyczne składa się suma wyników indywidualnych. Owszem, może raz na 10 lat się trafi genialny sporotowo dzieciak, który jako np. siedmiolatek będzie biegał szybciej niż wszystkie dzieci 1,5 roku starsze. Ale na ogół zdolne i wysporotwane dzieciaki, które w swojej grupie wiekowej wygrałyby jakiś konkurs, z równie uzdolnionymi dziećmi z wyższych roczników nie mają szans. Z wiekiem te różnice się zatrą, ale we wczesnej podstawówce - rok to przepaść w rozwoju.
              • julita165 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:28
                To jest oczywista oczywistość. Mój 4,5 latek w p-kolu wiecznie pasjami uczestniczy w wyścigach ( mają duży ogród, często bawią się w wyścigi ) i bije na głowę większość 5,5-6 latków a to nie dlatego że jest jakiś super wysportowany tylko dlatego, że jest wyższy od większości starszych kolegów. Ale już jak grają w piłkę wypada słabo bo to jeszcze koordynacja gorsza.
            • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 16:27
              Nie, nie mówię o statystyce, mówię o rekordzistach poszczególnych roczników. W sporcie, w bieganiu, skoku w dal, etc. W szkole mojego syna wisi tablica z najlepszymi wynikami.
      • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:42
        Mój syn poszedł jako sześciolatek, był i jest najmłodszy w klasie, za to zawsze był najwyższy, od niektórych nawet 2 dobre glowy. Genetyki nie przeskoczysz. na zawodach tylko jemu sprawdzali legitymacje czy czasami do drużyny nie zwerbowali starszego a zawsze okazywało się że jest najmłodszy.
      • q_fla Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:32
        Moja córka jest niskorosła, większości dziewczynom w klasie siega w najlepszym razie do ramion. W zeszłym roku szkolnym był turniej klas trzecich w biegu na 800 m. Córka zajęła trzecie miejsce wśród dziewcząt klas trzecich. Podobnie jest na basenie, wygrywa z dziewczynami o 40 cm wyższymi.

        Co do programu - zauważyłam, że to czego się uczy teraz córka w czwartej klasie, ja przerabiałam w drugiej.
    • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 08:59
      program jest niestety dokładnie taki sam jak był dla siedmiola
      > tków.


      ??? Chyba dla tych odroczonych siedmiolatków, program jest zmieniony od września 2010.

      Co do kangura, to zawsze był trudny konkurs, wychodzący znacznie poza możliwości przeciętnego dziecka, nawet zdolnego. Zadania za 4 i 5 punktów robią w "mocnej" klasie jednostki, nieważne czy to klasa 6- czy 7-latków.
      • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:04
        Za szybko mi się wysłało: na forum widzę b. silny trend uznawania, że dziecko "poszło za wcześnie" jeśli to dziecko nie jest wybitne na skalę co najmniej szkolną, a najlepiej, gdyby wygrywało konkursy kuratoryjne ze wszystkiego - to wydaje się dopiero dla ambicji niektórych (nie mówię, że dla Ciebie akurat, ale ogólnie) być znakiem gotowości szkolnej. Tymczasem nie ma takiej opcji, żeby wszyscy z danego rocznika/dwóch roczników/piętnastu roczników byli najlepsi na tle całej reszty - i nie znaczy to, że byliby, gdyby poszli do szkoły później.
        • paskudek1 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:27
          ten trend jest nie tylko na forum. Niestety tez zauważyłam, że wszystkie problemy szkolne dzieciaków tłumaczy się "bo za wcześnie poszło do szkoły". Nawet jeśli rodzice tak nie mówią to inne osoby tak to komentują. Dziecko lekcji odrabiać nie chce i marudzi - za wcześnie poszło, pokłóciło się z kolega i popłakało? - za wcześnie poszło, nie ma samych 5 -za wcześnie poszło, musi rywalizować ze starszymi w klasie - za wcześnie... itd. I to powszechne użalanie się nad dziećmi, te niemal płacze że "tyyyyle maja zadawane|" itd.
          • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:32
            Dokładnie, rodzicom trudno przyjąć do wiadomości że maja przeciętne a nie wybitne dziecko.
          • kawka74 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:15
            Coś w tym jest. Jakiś czas temu rozmawiałam z mamą trójki dzieci, najmłodszy w przedszkolu, dwóch w szkole, najstarszy w piątej. Otóż ten najstarszy sobie nie radzi z dyscypliną, jest roztrzepany, nie pilnuje się, nie skupia i tak dalej. Mama wyjaśnia to oczywiście posłaniem go do szkoły rok wcześniej, tak, jakby zmiana klasy V na IV miała w magiczny sposób wyeliminować wszystkie problemy. I to nie jest odosobniony przypadek.
            • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:22
              To standard. Wiekszość rodziców tym tłumaczy szkolne niepowodzenia dziecka wczesniejszym pójsciem do szkoły, znacznie trudniejsze jest powiedzenie że syn jest roztargniony ( może po tatusiu ), gorzej sobie radzi. Taki efekt wyparcia że gdyby poszedł rok później to w cudowny sposób stałby sie super zorganizowany.
        • lilly_about Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:31
          Trafne spostrzeżenia iwoniaw. Miarą gotowości szkolnej nie jest na pewno kangurek czy też przerost ambicji rodziców.
          • sanrio Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 16:18
            dobra sygnaturka wink Rosa tak wtedy na serio, czy to był żart?
        • saszanasza Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:28
          Zgadzam się. I bardzo mnie to wkurza. za wszystko wini się wcześniejsze posłanie dziecka a docelowo całą reformę. Ciekawa jestem jakie wytłumaczenie za niepowodzenia będą mieli rodzice przyszłych 7 latków w pierwszej klasie:zły nauczyciel, zła szkoła, bo dziecko, oczywiście idealnesmile
    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:17
      Program dla siedmiolatków robiłaś ty i byl bardziej zaawansowany niż obecna klasa III. Od sześciu lat jest podstawa dostosowana do sześciolatków.
      • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:12
        Z moich obserwacji wynika, że nie tyle liczy się sam program, czyli CO trzeba umieć, a JAK to jest realizowane. Za moich czasów może program był trudniejszy, ale mieliśmy znacznie mniej prac do wykonania. Mój sześcioletni pierwszak w zeszłym roku przerobił 5 części ćwiczeń z języka polskiego (czyli kilka stron dziennie), 4 ćwiczeniówki z matematyki, + kserówki - kilka stron codziennie, 2 pełne zeszyty z polskiego, co nieco z elementarza, angielski, wierszyki na pamięć. Dla nas to było dużo, bo motywacja syna do nauki była zerowa (zgodnie z normą wiekową uncertain)
        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:20
          Ty za to pisałas w zeszycie i miałas jeden podrecznik. Co to za porównanie? Obecnie dzieci praktycznie nie pisza tylko wypełniaja ćwiczenia. Wielkie mi halo 5 części podręcznika. Znam progrma bo mam dwóch byłych sześciolatków na stanie i naprawde program nie powala ani trudnością ani obfitością.
          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:32
            Przerabialiście Lokomotywę?

            "Wielkie mi halo 5 części podręcznika."

            5 (nie, jednak 6) części ĆWICZEŃ z polskiego, 4 części elementarza, 4 części ĆWICZEŃ z matematyki, ANGIELSKI + KSERÓWKI. U nas było tego b. dużo.

            Miałam jeden podręcznik i pisałam w zeszycie. 1 ćwiczenie dziennie. 1 zadanie "naucz się czytać" i kilka działań do obliczenia.
            Natomiast obecne ćwiczenia, to czytanie skomplikowanych poleceń, wklejanie, dopasowywanie itp. Dla mojego dziecka była to czysta abstrakcja i męczarnia.
            Nie wiem jak u was, ale u nas dzieci przerabiały 5 stron z ćwiczeń z polskiego, 2 strony z matematyki i 2 strony kserówek DZIENNIE. Jeśli dla ciebie to mało, to zazdroszczę skupionego dziecka.
        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:23
          I ci co twierdza że sześciolatk na 0 motywacje do nauki maja nieźle przeprane przez psychologów mózgi. sześciolatki zawsze uczyły sie czytać, pisać, wierszykow, piosenek, i miliona innych rzeczy.
          • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:29
            sześciolatki zawsze uczyły sie czytać, pisać, wierszyko
            > w, piosenek, i miliona innych rzeczy


            Oczywiście, że tak. Mało tego, wierszyki, piosenki czy prace plastyczne to codzienność każdego przedszkolaka, także takiego 3-letniego. Ciekawa w sumie jestem, co - zdaniem osób, które sądzą, że teraz się za dużo wymaga - powinien robić i przyswajać przeciętny, niewybitny kilkulatek w przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki?
            • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:35
              Nie ważne co, ważne JAK. Obecnie jest presja na papierologię. Nauczyciel wypełnia papierki, to jest miarą jego pracy. A miarą pracy dziecka jest tona wypełnionych ćwiczeniówek.
              Naukę pisania i czytania można realizować w sposób przystępny dla przeciętnego sześciolatka, a można wciskać go od początku w wypełnianie druczków, testów.
              • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:41
                Jak Ci radzi niżej mamma2012, znajdź w necie stare ćwiczenia i podręczniki i odpowiedz sobie na pytanie, czy "wypełnianie ćwiczeniówek" jest rzeczywiście tym typem zadania, z którym twój syn radzi(łby) sobie gorzej niż z np. pisaniem/przepisywaniem całych stron tekstu, wpisywaniem do zeszytu całych (!) rozwiązań zadań matematycznych (a nie tylko wykonywaniem działań i uzupełnianiem odpowiedzi).
                To co jest teraz to jest OBNIŻONA, ŁATWIEJSZA podstawa programowa i prostsze formy niż obowiązywały np. 7, 10 czy więcej lat temu.
                • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:59
                  Jak napisałam niżej MAM swoje stare książki. Mój syn z moimi książkami radził sobie znacznie lepiej. W ogóle w 2 klasie pomimo trudniejszego programu radzi sobie bardzo dobrze, stosunkowo lepiej niż w pierwszej. Chodzi mi o skupienie na zadaniach, bo tak jak piszę, z materiałem sobie radził i tu i tu.
                  Dlatego uważam, że sam łatwiejszy program to nie wszystko, liczy się ilość i jakość ćwiczeń.
        • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:26
          Daj spokój, te "kilka stron ćwiczeń z polskiego dziennie" to konieczność wpisania trzech wyrazów w luki w tekście, pokolorowanie obrazka i podkreślenie wybranej odpowiedzi z trzech podanych. Więcej do roboty by miał, gdyby musiał napisać kilka pełnych zdań w zeszycie i ze dwa szlaczki namalować, co w czasach podstawy dla pierwszaków 7-latków było standardem.
          Zapisanie dwóch 16-kartkowych zeszytów w ciągu roku szkolnego daje szalone 3,2 kartki na miesiąc, czyli niecałą kartkę na tydzień (!), o jakiej więc mniejszej ilości prac "za twoich czasów" piszesz? Po prostu nie pamiętasz, ile tego robiłaś (nie dziwne) - ale gdybyś przejrzała tamte podręczniki i zeszyty, nie mówiłabyś takich rzeczy.
          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:54
            "Daj spokój, te "kilka stron ćwiczeń z polskiego dziennie" to konieczność wpisania trzech wyrazów w luki w tekście, pokolorowanie obrazka i podkreślenie wybranej odpowiedzi z trzech podanych. "

            Właśnie robię porządki w pokoju syna, więc wyciągnęłam przykładową książkę. Ćwiczenia lokomotywa cz. 4, czyli 2 semestr.
            Cztery strony to u nas:
            - połączyć wyrazy z daną sylabą (nia, nio, nie, ni) z obrazkami (dynia, latarnia, niania, aniołek, uczniowie, seniorzy, niebo, konie, nietoperz, donica, spódnica, batoniki.
            - Nakleić podpisy pod obrazkami (niebo zachmurzone, niebo bezchmurne) Czyli znaleźć stronę z naklejkami, odpowiedni napis, przeczytać, przykleić.
            - przykleić wersje pisane i przepisać ręcznie sylaby: Ni, nia, nie nią niu nię (znowu szukanie tych durnych naklejek na końcu książki)
            - Jaka jest pogoda za oknem, wpisz tak lub nie:
            Czy są chmury, czy pada deszcz, czy jest mgła, czy wiej wiatr, czy jest tęcza, czy jest burza
            - Zaznacz odpowiednie sylaby i podpisz obrazki
            cu nie kier bo nia (trzeba wybrać nie bo, bo obrazek to niebo)
            ko czy nie tel nia (konie) stud wo ła nia nie (studnia) ko dło niu nie szek (dłonie)

            - Czytanka Wiosna już blisko! Dni są coraz dłuższe. Słonko mocniej grzeje. Po niebie leniwie wędrują obłoki. Lód stopniał i koryta rzek pełne są wody. Wkrótce przylecą ptaki. Czekamy na nie, bo zwiastują wiosnę.

            - Wklej zdania o obłokach i przepisz je. (tym razem wycinanka wyrazów z tyłu książki, wklejanie ich w ćwiczeniu + przepisywanie.
            Po niebieskim niebie płyną lekkie obłoki
            Z nieba niewielka spadła kropelka.

            To tyle z ćwiczeń z polskiego. Ale. Do tego 2-3 kartki kserówek, coś z elementarza, coś w zeszycie, 2 strony ćwiczeń z matematyki.

            Kolorowania u nas nie było, ani szlaczków.

            "Więcej do roboty by miał, gdyby musiał napisać kilka pełnych zdań w zeszycie i ze dwa szlaczki namalować, co w czasach podstawy dla pierwszaków 7-latków było standardem."

            Nie zgodzę się. Te proste zadania były bardziej przyjazne dla użytkownika, bo dziecko wiedziało CO ma robić. A u nas feeria "atrakcji" intelektualnych, pt dopasowywanie, przeklejanie, wybieranie itp. Wędrówki z początku książki na koniec, w celu wyszukiwania naklejek lub wycinanek. Moje dziecko się w tym gubiło, w trakcie zadań zapominało co ma zrobić, pomimo dużej inteligencji. Ilościowo tego było bardzo dużo. Z każdym razem przeczytać i zrozumieć polecenie. A w głowie wyłącznie zabawa.
            U nas szlaczków nie było, jakieś dorysowywanie drugiej połowy kształtów. Dla syna to było łatwe.
        • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:27
          Kiedyś w zeszycie dziecko miało do napisania pięć linijek liter czy do przepisania 3 zdania. W obecnej chwili w tych tomiskach ćwiczeń do napisania ma po trzy wyrazy na stronie.
        • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:31
          Wyobrażasz sobie swojego syna przepisującego przez 45 minut z tablicy, zdania do uzupełnienia? Tak to u nas wyglądało.
          Objętość ćwiczeń to nie jest żaden wyznacznik niczego. Wklej, dorysuj, pokoloruj, podkreśl, a treści i ćwiczeń niewiele.
          Znajdź w internecie stare książki i wyobraź sobie syna wykonującego te polecenia.
          Ja z przedszkola pamiętam przynoszenie gazet i wyszukiwanie w długich tekstach literek.
          • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:46
            Moja znajoma, nauczycielka zreszta , u mamy na strychu znalazła swoje stare ksiązki z klas 1-3, to kosmos w porównaniu do tych prostych tekstów, poleceń, wyklejanej i wpisywania pojedyńczych wyrazów.
          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:56
            Ja MAM swoje stare książki, uczyłam się z podręcznika LITERY. Poza tym mam bardzo dobrą pamięć jeśli chodzi o wydarzenia z dzieciństwa.
            • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:07
              To zapewne pamiętasz, że podręcznik "Litery" miał do kompletu ćwiczeniówki i wycinanki, w których też trzeba było szukać odpowiednich stron i obrazków i wklejać je w odpowiednie miejsca - tyle, że dodatkowo trzeba było je samemu wyciąć nożyczkami i przykleić klejem. Jakoś nie sądzę, żeby to było łatwiejsze dla dziecka, które nie ogarnia samoprzylepnych naklejek.
              • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:10
                wink
              • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:22
                "Jakoś nie sądzę, żeby to było łatwiejsze dla dziecka, które nie ogarnia samoprzylepnych naklejek."

                Nie nie ogarnia, tylko tego po prostu było ZA DUŻO na jeden dzień. Mój syn przyklejał naklejki na cienie zwierzątek itp. jak miał 3 latka. I robił to tak precyzyjnie jak dorosły. Natomiast w wieku 6 lat zamiast przyklejać setną naklejkę "wolał" rysować po gumce do ścierania albo w inny sposób wyłączał się z nudnych dla niego zajęć.
                Mój syn miał pełną gotowość szkolną: społeczną, motoryczną, dużą wiedzę itp. Nie miał jednej gotowości: do wypełniania tej ilości ćwiczeń.
                • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:29
                  Ale, na Zeusa i Posejdona, JAKIEJ ilości ćwiczeń?! Przecież nie mniejszej niż tych, które robiłby zgodnie ze starą podstawą programową!
                  • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:46
                    Przeczytałaś mój poprzedni wpis z wyliczeniem ćwiczeń z konkretnego dnia? Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc o starej postawie programowej. Chodzi ci o tą z lat 80-tych czy o podstawę przed dostosowaniem jej do 6-latków? Jeśli to drugie to nie wiem, nie wypowiem się. Jeśli chodzi o podstawę z lat 80-tych, to uważam, że może ćwiczenia były nudne i typowe, a teraz są "ciekawe i różnorodne" - ale dla dziecka bardziej przejrzyste były te proste ćwiczenia, w których może trzeba było więcej napisać. Dla mojego dziecka "ciekawe i różnorodne" oznaczało "nuda, nie wiem o co chodzi". Pomimo starań, jego myśli odlatywały w kosmos. I jest to dziecko, które mając 7 lat na kółku przyrodniczym tłumaczy jak działa napięcie powierzchniowe, dodaje w pamięci trzycyfrowe liczby. Na mój rozum lepiej gdyby poszedł do starej postawy programowej w wieku lat 7, niż do nowej w wieku lat 6.

                    "Przecież nie mniejszej niż tych, które robiłby zgodnie ze starą podstawą programową!"

                    Zgodnie ze starą podstawą miałby lat 7. W wieku lat 7 jego zdolności do skupienia się są NIEPORÓWNYWALNE.
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:55
                      No to w szkolnej zerówce miałby tez kłopoty z koncentacją. I nudziłby sie jako siedmiolatek w szkole ucząc sie pisac i czytać. Po prostu taki typ i nie zwalaj na podstawę.
                      • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:02
                        Trochę taki typ, to fakt, liczę że w 4 klasie będzie lepiej. Niemniej wydaje mi się, że system w którym 6-latki dzieci w zerówce uczyły się czytać i pisać, ale bardzo na luzie, a potem szły do 1 klasy jako siedmiolatki do trudniejszego niż obecnie programu, ale z mniejszą ilością "fajerwerków" w ćwiczeniach - był lepiej dostosowany do rozwoju dzieci.
                • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:36
                  No jesli uwazasz że "za duzo" to ja nie mam pytań.
                  • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:05
                    Dla mojego dziecka to było ZDECYDOWANIE za dużo. W wieku pomiędzy 6 a 7 lat odpowiednią ilością byłaby 1 strona ćwiczeń z polskiego, 1 z matematyki + 1 krótka czytanka.
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:09
                      Dobrze że napisałas że dla twojego dziecka to było za dużo. Dla przecietnego ucznia chyba raczej nie.
                      • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:21
                        U nas cała klasa była utworzona z sześciolatków i generalnie nauczyciele tempo pracy określali jako "dużo wolniej niż u innych klas". Czyli dla przeciętnego ucznia było też za dużo. Ponieważ mieliśmy ambitną wychowawczynię, postawiła sobie za cel, że dorównamy siedmiolatkom. Udało się, przed Bożym Narodzeniem w 2 klasie przegoniliśmy starsze klasy. Teraz pomyśl, wyciągnij wnioski - jeżeli te sześciolatki pracowały ZNACZNIE WOLNIEJ, to czy miały lekko, czy ciężko, ścigając się ze starszymi od siebie? Od kiedy dogoniliśmy program, tempo prac zwolniło, a my odetchnęliśmy. My, też jako rodzice, nie tylko dzieci. Bo nad dzieckiem, które nie jest gotowe do nauki, trzeba stać i pilnować, niepilnowane się zawiesza i rysuje po gumce.
                        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:27
                          Gdyby tę 1 klase przemianowac na 0 to nadal wszyscy twierdziliby ze te biedactwa nie sa gotowe do nauki? masakra. Czy slowo szkoła dziala ?
                          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:49
                            W zerówce nikt nie wykonuje tylu zadań i prac domowych. Powtarzam, problemem nie był program. Dzieci zdolne. Problemem była ilość zadań do wykonania.
    • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:26
      Na forum SD rodzice dzieci, które ze wszystkim radzą sobie świetnie narzekają, że to bardzo niedobra dla nich sytuacja.
      Ich zdaniem, jesteś w bardzo komfortowej sytuacji, bo dziecko sobie radzi, ale musi pracować i jest coś do poprawieniasmile
    • rycerzowa Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:49
      Problem oczywiście jest i od zawsze był przez rozsądnych ludzi podnoszony:
      Nie chodzi o to, że dzieci młodsze uczą się razem ze starszymi, ale o to, że muszą one ze sobą rywalizować i są jednakowo oceniane.

      Dawałam na tym forum przykład dwu moich córek, z różnicą wieku jeden rok.
      Obie bardzo zdolne, jednakowo mniej więcej. Gdyby młodsza poszła do szkoły rok wcześniej, też by była bardzo dobrą uczennicą, w czołówce, ale nie wygrałaby ze starszą. Po prostu.
      I chodzi też właśnie i o konkursy, olimpiady, zawody.
      Młodsze, zdolne i pracowite dziecko ma prawo czuć się sprawiedliwie ocenione i docenione, bo to jest potężny kop dla i rozwoju, i dla samooceny.

      (Rzecz nie dotyczy jednostek genialnych, oczywiście).

      Niemniej sprawa jest stosunkowo prosta do rozwiązania. Należy wprowadzić nie kryterium klasy, ale wieku. Na przykład Kangurek dla 6- i dla 7-latków.
      Wyniki wszelkich testów mnożone współczynnikiem wieku.
      Przecież to żadna filozofia.
      • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:57
        Pozostaje problem codziennego funkcjonowania w szkole.
        Rozwiązanie też było proste, czyli grupować dzieci w jednym wieku i nie utrawalać mieszania roczników, co trwa od kilku lat.
      • kocianna Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 09:57
        A po cholerę mają ze sobą rywalizować? Nie cierpię zmuszania do rywalizacji. Porównuję Młodą wyłącznie z nią samą, nie z innymi. Podniosłaś średnią z 4,0 na 4,6 - brawo, brawo, brawo. Guzik mnie obchodzi, jaka jest średnia w klasie. Ważne, że ty zrobiłaś olbrzymi krok na przód.
        "Inni" obchodzą mnie tylko wtedy, kiedy cała klasa dostaje pały z angielskiego - wtedy to znaczy, że nie moje dziecko olało sprawę, tylko pan się wkurzył i zrobił karniaka, i wtedy z panem trzeba gadać, a nie z dzieckiem.
        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:00
          Bardzo rozsądne podejście. Rodzice często porównuja dzieci i to porownuja to słabsze do tego lepszego. Głupie jest porównywac średniego matematyka z wybitnym. Ten słabszy tylko utwierdzi sie w tym że jest kiepski.
          • asia_i_p Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:33
            Nie wiem, czy zawsze winni są rodzice. Moja córka doskonale wie, którą średnią ma w klasie, kto jest od niej lepszy, a kto gorszy i to nie ja jej to powiedziałam. W ogóle nie ja wprowadziłam zwyczaj szeregowania według średnich, jest to całkowite i niewsparte pracą domową osiągnięcie edukacji szkolnej, niech ich gęś kopnie.
          • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:34
            Dzieci same porównują się ze sobą nawzajem... Zaglądają sobie w sprawdziany itp.
            U nas zrobiło się poruszenie na zebraniu, kiedy mama jednego chłopca wypaliła, że słabsze dzieci są wyśmiewane i ogólnie grupa się nie szanuje.
            Akurat u nas dziewczyny mniej więcej radzą sobie podobnie, więc nawet nie zdawałam sobie sprawy, że jest to aż taki problem, bo córka nic nie mówiła na ten temat. chociaż opowiadała mi, że po każdym teście jedna z dziewcząt łazi na przerwie po klasie i zerka w te cudze sprawdziany wink.
            Z kolei po teście z angielskiego jakaś rąbnięta mamusia wyciągała ocenę z dziewczynki, która uczy się dodatkowo - i skomentowała: no tak, masz 6, bo ty przecież masz korepetycje...
            To jest atmosfera, która nakręca się sama (a być może część rodziców za tym stoi? - ja tam nawet NIE CHCĘ wiedzieć, jak sobie radzą inni, to moje świadome założenie).
            • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:48
              Nie, nie nie. To rodzice robia. " czy ty nie móglbys miec ocen jak Kasia? Popatrz na Tomka jaki swietny uczeń, piatka z polskiego, piatka z historii, piatka z matematyki. itp".
              • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:59
                Pewnie tak.
                I pewnie wypytują w domu.
                Ja opieram się tej pokusie, nie dyskutuję o cudzych ocenach i zawsze mówię młodej, że znaczenie ma to, co sama umie (a nie np., że pół klasy ledwo sobie radzi albo że trafiła między geniuszy wink).
                Niestety miała już okazję na samym początku trafić na nauczycielkę, która usiłowała wszystkich na siłę zrównać do góry, w I klasie - oj, niefajne to było i mało pożytku z tego...
                • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:05
                  A dlaczego równała? Bo rodzice by ja zjedli że Kasia jest słabsza od Marysi i jak to wygląda i dlaczego do tego dopuściła. Polska szkołę w dużej mierze zepsuli rodzice i dlatego za nic nie chciałbym być nauczycielem mimo wolnych wakacji wink
                  • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:08
                    Tak, pani powiedziała wprost na jednym z zebrań, że dużo wymaga, bo "państwo przecież za to płacą".
                    I wtedy już byłam pewna, że zmienię szkołę tongue_out.
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:09
                      Czyli wyszło na moje wink
                      • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:28
                        Myślisz, że w szkołach publicznych nie ma nadgorliwych nauczycieli? Co raz pojawiają się wątki o tym, jak dzieci są traktowane, chociażby nie mają możliwości swobodnie się poruszać. Im młodsze dzieci, tym większa korelacja między rozwojem motorycznym a intelektualnym.
                        (co nie zmienia faktu, że szkoła była specyficzna).
                        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:35
                          Łażące dziecko zwyczajnie przeszkadza i tyle i niewazne że na 6 czy 7 lay. W przedszkolu tez muszą siedziec przy stolikach i robic zadania, szlaczki itp.
                          • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 08:17
                            Tak, ale w przedszkolu, jeśli dziecko nie chce uczestniczyć w którejś aktywności, to jest do niej tylko zachęcane. Jeśli dalej mu nie pasuje, to może zająć się czymś innym. Pójść się pobawić w kąciku lalek czy autek. Dla szkoły niewyobrażalne.
              • asia_i_p Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:10
                W przypadku mojej córki rodzice tego nie robią. Nie pytamy, jaką ma średnią, nie pytamy, kto napisał lepiej, a kto gorzej od niej. Nie znamy ocen innych dzieci, bo dziennik skonstruowany jest dobrze i widzę tylko oceny swojego dziecka.
                Po czym na wychowawczej nauczyciel wyczytuje "najlepszych uczniów" ze średnimi i moja córka już wie, która jest w klasie. I ja się pytam, po kiego jej to grzyba?
                • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:12
                  Okropność sad A nie możecie o tym porozmawiać z nauczycielką?
                  • asia_i_p Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:16
                    Obawiam się, że mogłabym być raczej osamotniona - części rodziców to odpowiada. Nauczyciel nie czyta w końcu pełnego rankingu klasy, nic z tych rzeczy, wyczytuje tylko wyróżnionych, czyli w zasadzie w polskiej szkole jest to standard. A jeśli nawet utnie się takie zachowania w klasie, to pozostają apele podsumowujące semestr, rozdawanie wyróżnień na koniec roku, itd.
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:17
                      Rodzice żyja takimi rzeczami, rankingi dla niektórych to podstawa. Dla mnie okropnośc.
                    • wuika Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:21
                      Ale postulujesz, że dobrzy uczniowie mieliby pozostać w niewiedzy, że są dobrzy? Wybijające się jednostki mają nie wiedzieć, że są dużo powyżej średniej, bo cała reszta się poczuje źle? Przecież to absurdalne, żeby nawet nie móc powiedzieć, kto jest najlepszy w jakiejś dziedzinie...
                      • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:48
                        Wystarczającą informacją jest ocena lub ocena opisowa. Nie trzeba porównywać z innymi. Dziecko, które zacznie uzależniać swoją ocenę od porównania z resztą, będzie miało w przyszłości problem z radzeniem sobie z niepowodzeniami oraz problem z sytuacjami, gdy nie ma konkurencji, a celem jest wykonania zadania samego w sobie.
                        • wuika Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 13:03
                          I nikt nie odbierze nagrody za bardzo dobre wyniki, za udział w konkursie bądź jego wygranie - bo ktoś tam nie ma takich wyników? Nie mówię o podawaniu statystyk po każdej kartkówce, sprawdzianie, czymkolwiek, ale podawanie, że w czołówce klasy jest Iksiński, Nowak i Kowalski, a najlepsza w szkole jest Zetowska, Igrekowska i znowuż ten Nowak to takie uzależnianie mniemania o sobie od innych?
                          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 13:21
                            Myślę, że tak. Co innego udział w jakichś zewnętrznych konkursach. Ja byłam najlepsza w moim roczniku (120 dzieci) przez całą podstawówkę, po prostu nauka przychodziła mi sama. Część osób mnie za to podziwiała, część nienawidziła. W niektórych przedmiotach "leciałam na opinii", bo np. nienawidziłam ZPT (rzeczy typu szycie, jakieś precyzyjne prace - w tym byłam słaba, ale i tak dostawałam 5, bo jak to tak, zepsuć taką dobrą średnią). Zachowanie miałam takie sobie, bo jak mi ktoś dokuczył, to go pobiłam. Ale oczywiście zawsze na koniec wzorowe, bo jak to tak, popsuć taką dobrą średnią. Ja to odczuwałam jako niesprawiedliwość, więc jeszcze bardziej dokazywałam, ale i tak miałam wzorowe. Ogólnie moja doskonała średnia wynikająca ze zdolności, prowadziła do różnego rodzaju patologii.
                            Z kolei inni uczniowie byli często niedoceniani, bo tacy średniacy itp.
                            Moim zdaniem byciem najlepszym w szkole nie powinno być w żaden sposób gratyfikowane. Powinny być nagradzane szczególne osiągnięcia, a nie po prostu dobre stopnie.
                            • julita165 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:20
                              Oj to jakby o mnie. Też szkolna prymuska z mniej lubianych ale też przy okazji mało "poważnych ( plastyka, technika, wf, muzyka ) przedmiotów jadąca na opinii smile ale ja chyba od małego wyrachowana byłam bo mnie to wcale nie przeszkadzało, wiedziałam że żebym nie wiem jakie bohomazy spłodziła na plastyce i tak będzie piątka
                              • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:37
                                Ja akurat wf lubiłam, tzn. byłam dobra np. w bieganiu i nawet jeździłam na zawody międzyszkolne, więc kolejny plusik do opinii. Jakieś rzuty piłką itp też zawsze dobrze. Z plastyki i muzyki mieliśmy fajnego, artystycznego nauczyciela, więc było fajnie i inspirującą. Jedynie te prace techniczne.

                                Tak czy inaczej uważam, że szkoła lepiej by zrobiła gdyby były jakieś możliwości rozwoju zainteresowań i talentów, a nie dając po prostu czerwony pasek. U nas było tylko kółko teatralne, chodziłam, ale moje talenty aktorskie ograniczały się do dobrego deklamowania wierszy, natomiast aktor ze mnie jak z koziej d trąba. A, było kółko literackie, super fajne i rozwijające, wspominam ze wzruszeniem i bardzo mi się przydało na maturze.
                        • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 08:23
                          "Dziecko, które zacznie uzależniać swoją ocenę od porównania z resztą, będzie miało w przyszłości problem z radzeniem sobie z niepowodzeniami oraz problem z sytuacjami, gdy nie ma konkurencji,"

                          Nie zgadzam się z tym, moim zdaniem to kwestia charakteru, a nie wychowania.
                          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 11:59
                            Charakter tu nie ma nic do rzeczy. Samoocena to kwestie wychowania i pracy nad sobą. Przykład z mojego osobistego doświadczenia. Starszy syn jest pod wieloma względami klonem swojego ojca. Samoocena wysoka. Jego ojciec wychowany przez rodziców stale podkopujących jego wiarę w siebie - jest pełen przeróżnych kompleksów, frustracji.
                            • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 12:04
                              Nie chodzi mi o samoocenę, ale o konkurencję. Mam w domu jedną sztukę, która w warunkach konkurencji czuje się jak ryba w wodzie, bez konkurencji umiera. Od maluta.
                              Sztuka numer dwa ma na konkurencję totalnie wywalone
                              • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 12:56
                                Ale mnie chodziło głównie o zaburzoną samoocenę i jej wpływ na to, czy człowiek będzie potrzebował konkurencji. Mam taką znajomą "prymuskę", która pomimo dorosłego wieku nadal potrzebuje się ze wszystkimi ścigać, choć brzmi to kuriozalnie. Np. opowiadam jej że byłam na basenie, a ona od razu "ja świetnie pływam, przeganiam mężczyzn na basenie olimpijskim". Aha.
                                Dobra samoocena nie wyklucza tego, że człowiek będzie miał sportowego ducha czy też nie. Po prostu zaburzona samoocena może powodować to, że człowiek ciągle chce konkurować, ze wszystkimi i we wszystkim.
                      • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:44
                        Wuika, ale co im przyjdzie z tej wiedzy?
                        Ocena tak czy siak jest informacją dla rodziców.
                        To, kto się wyróżnia i w czym, przynajmniej w podstawówce, powinno być cenną informacją dla nauczyciela, jak rozwijać dalej umiejętności czy zdolności takiego dziecka.
                        Podoba mi się system w UK, gdzie rodzice dostają list od szkoły na koniec roku - i to też by było miejsce, żeby napisać, w czym dziecko się wyróżnia (i co z tym robić dalej).
                        Nie mówię tego z zawiścią, moje w tamtym roku szkolnym było też wyczytane wśród wyróżnionych za naukę... i obraziło się, że pani wyróżnia ją TYLKO za naukę, a nie za dodatkowe dokonania (bo starała się ta nauczycielka, żeby każdego wyróżnić za coś). I zaczęła się dyskusja między dzieciakami, porównywanie, kto co więcej zrobił, czy np. dana dziewczynka faktycznie tak się wyróżnia w pracach na rzecz klasy itp.
                        Bezsens totalny.
      • asia_i_p Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:30
        Ja bym powiedziała, że problem polega na tym, że dzieci poniżej 10 lat w ogóle muszą rywalizować i być oceniane inaczej niż opisowo. Nie na tym, z kim muszą rywalizować.
        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:53
          Kolejna bzdura. Zamaskowanie opisem ocen.
          • asia_i_p Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:06
            Porządnie zrobiona opisówka daje więcej informacji niż oceny. Plus nie da się jej tak łatwo uszeregować, jak średnią ocen, więc dzieciaki nie robią rankingu.
            • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:20
              Coś czuję, że to nie jest tylko problem formy oceny. W naszej kulturze, też nawet naturze jest chyba jakaś potrzeba porównywania.
              Nie wiem czy udaje się to wyeliminować w krajach z realnym unikaniem oceniania.
              Przyznam, że ostatnio stojąc przed wystawką z obrazkami, złapałam się na tym, że nie tylko obejrzałam dzieło swojego dziecka, ale umiejscowiłam jego poziom na tle grupy. Zupełnie nieświadomieuncertain
              W szkole mojej córki nie było na początku porównywania dzieci, a córka z nieopowiadających o tym, co robili, a i tak mniej więcej wiadomo było, kto jak sobie radzi, jeszcze przed pierwszym wręczaniem nagród.
              • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 08:42
                "ale umiejscowiłam jego poziom na tle grupy."

                A ja nie widzę w tym niczego złego, póki intencje są uczciwe. Uczciwe, czyli służące ustalenu normy. Ja zupełnie nie miałam doświadczenia z dziećmi i wszystkie rysunki dziecięce były dla mnie takimi samymi bohomazami. Teraz widzę, na co zwrócić uwagę, w jakim mniej więcej wieku dzieci wycinaja równo po linii, kiedy pojawiają się bardziej skomplikowane szczegóły, co dobrego powiedzieć o pracy mojego. Ale jak mówię, musiałam tych rysunków wcześniej obejrzeć x, bo tak to mogłabym tylko olewczo rzucić: śliczne, śliczne.

                Tak samo działa to i w innych dziedzinach. Przez większość życia mojego syna byłam przekonana, że prezentuje przeciętne uzdolnienia matematyczne. W ostatnich dwóch latach wielokrotnie okazało się, że jest najlepszy w swoim roczniku. I znów to bardzo cenne, bo wiem, jak z nim rozmawiać, a pewne trudności, które widzę u niego, wynikają z wieku, a nie braku możliwości umysłowych.

                No i zgadzam się z tymi dyskutantkami, że takie informacje powinny być niejawne, w sensie braku szerokiej informacji, kto jest najlepszy.
          • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:06
            U nas dzieci (ani ich rodzice) nie mają dostępu do ocen opisowych innych dzieci.
            • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:11
              No bo i po co. Myslisz że dzieci takie mało inteligentne sa że opis ładnie, bardzo ładnie, postaraj sie, super nie potrafia zinterpretować i ulozyc zgodnie z gradientem mocy?
              • asia_i_p Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:13
                Oczywiście, że potrafią. Ale porządna ocena opisowa nie tak wygląda. Porządna ocena opisowa jest przypisywana tylko do niektórych zadań i odnosi się do poszczególnych kryteriów/ umiejętności a nie oceniająco do całości.
                • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:19
                  Mówisz o ocenach opisowych połrocznych, czy miesiecznych które dostaje sie na wywiadówkach. na codzień nikt nie wypisuje dzieciom w zeszytach elaboratów
              • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:15
                Mam na myśli oceny opisowe na semestr i koniec roku. U nas od połowy 1 klasy są normalne oceny cyfrowe, rzeczywiście dzieci porównują, ale nikt nie przejmuje się tym bardziej niż chmurkami i słoneczkami. U nas generalnie pani stawia albo dobre stopnie albo żadne. Za to ją kocham.
                A dobra ocena opisowa konkretnego zadania nie powinna wyglądać "postaraj się bardziej" Tylko "ładne pismo" "zwróć uwagę na pisownię u i ó" Czyli skupienie się na konkretach. Mało kto tak ocenia.
                • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:20
                  Czego uczy dziecko tylko dobra ocena? jak ma sie nauczyc że nie zawsze jest różowo?
                  • rulsanka Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:44
                    Dostaje dobrą ocenę, gdy zrobi coś dobrze. Jak nic nie zrobi, albo zrobi źle, to oceny brak. A w domu musi zrobić to, czego nie zrobił w szkole. Brak oceny daje możliwość poprawy.
          • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:47
            O nie, opis na 2 strony A4 o wiele więcej mi mówi o umiejętnościach dziecka niż czyste 5,6 czy 4 z edukacji wczesnoszkolnej, angielskiego, wf itp. Tzn. z języków i religii jest ta ocena, nie mająca zresztą znaczenia, ale i tak po konsultacjach średnio co 2-3 m-ce dostajemy takie duże opisy, z zaleceniami też jak np. rozwijać umiejętności albo jak pracować nad czymś.
            Szkoda, że w IV klasie to się pewnie skończy.
        • kj-78 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 21:49
          Zgadzam sie z Asia. W Norwegii nie ma zadnych ocen, porownywania i konkursow szkolnych przez cala podstawowke. Alleluja! Dzieci ucza sie, bo chca sie czegos dowiedziec i najwiekszy ich odsetek lubi szkole ze wszystkich krajow w Europie (PISA).

          Oceny wylacznie opisowe podane indywidualnie. Wiem, ze moje dziecko czyta lepiej niz wiekszosc, bo dostaje czytanki z drugiej klasy. Nie wiem nic ponad to o wiedzy i umiejetnosciach innych dzieci, i zupelnie mnie to nie interesuje. Dla mojej szesciolatki porownywanie wiedzy to czysta abstrakcja
    • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:03
      Są dzieci uzdolnione matematycznie i są dzieci które są z matematyki dobre, są jej wyuczone ale jej nie czują. To, że dziecko w tym wieku świetnie liczy dodaje, odejmuje czy mnoży nie oznacza, że jest uzdolnione matematycznie. Tutaj bardziej od arytmetyki cenniejsze jest logiczne myślenie i kombinowanie.

      "I tak się zastanowiłam, że to akurat jeszcze długo będzie problem. Zanim różnica się trochę zatrze, minie wiele lat. Lat,

      Różnice zacierają się w okolicy klasy trzeciej , wtedy zanika wpływ umiejętności z którymi dziecko przyszło do szkoły, a dużego znaczenia nabierają uzdolnienia dziecka, samodzielność i pracowitość.


      • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:23
        U nas niewielka część dzieci w III klasie wciąż jeszcze tak sobie czyta - powoli, niechętnie - dziwnym trafem te młodsze właśnie wink.
        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:24
          Cóz, coraz słabsze pokolenie rosnie i tyle.
          • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:29
            Czyli uważasz, że mieszczący się w średniej 8-latek będzie robił dokładnie to samo i tak samo sprawnie jak identycznie mieszczący się w średniej 9-latek? Specjalnie zestawiam dzieci nie wykraczające w żaden sposób ponad normę, ani poniżej tejże.
            Mam wrażenie, że mamy piejące peany na temat sukcesów dzieci młodszych w grupach mieszanych zestawiają swoje bardziej rozwinięte dzieci z tymi przeciętnymi (które nie bez racji nie szły do szkół wcześniej, bo nie było po co). Też mamy jednego takiego, zajmuje b. wysokie miejsca w konkursach, ale to naprawdę super rozwinięty dzieciak, w dodatku wciąż rozwijany przez rodziców - pracowników naukowych. W jego wypadku na pewno pójście do szkoły z większością rocznika oznaczałoby nudę, nudę i marnowanie jego potencjału.
            Dopóki będą grupy niejednolite rocznikowo, zawsze rodzice będą mieć wątpliwości, co by było, gdyby.
            • kropkacom Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:35
              Nie mieszkam w Polsce, ale nie słyszałam aby ktoś tłumaczył tu jakiekolwiek problemy w szkole wiekiem. Tak, wiekszość dzieci idzie do szkoły w wieku sześciu lat.
              • kropkacom Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:37
                Co nie zmienia tego, że w klasach są i sześciolatki jak i siedmiolatki.
              • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:52
                Jeżeli cała lub prawie cała grupa idzie w wieku 6 lat, to o czym my mówimy?
                Uważasz, że dzieci, między którymi jest rok, półtora a nawet prawie 2 różnicy, będą miały dokładnie to samo tempo pracy, przyswajania informacji itp.?
                Cały raban w Polsce jest o to, że klasy niby dla 6-latków tak naprawdę wciąż są z dużym rozrzutem wiekowym. Jedni się nudzą, inni stawiają pierwsze kroki. A nauczyciel, jeśli "ambitny" - goni.
                • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:54
                  Tak sobie to tłumacz.
                  • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:03
                    Owszem, tak to sobie tłumaczę, tym bardziej, że podjęte przeze mnie decyzje przyniosły bardzo wymierne efekty edukacyjne smile.
                    Jestem zdania, że doganianie starszej i sprawniejszej części grupy może być albo motywujące (jeżeli wymaga umiarkowanych ilości pracy), albo z kolei bardzo niszczące psychikę i zaufanie do własnych możliwości.
                    Przez dziesięciolecia w polskim szkolnictwie były raczej dość jednolite grupy wiekowe - można było oceniać możliwości dzieci w odniesieniu do ich roczników. Między 6-latkiem a 7,5 latkiem najczęściej jest ogromna różnica, także psychiczna.
                    Ciekawe, kiedy ten bajzel się skończy...
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:06
                      W grupach rówiesniczych jak je nazywasz róznice były roczne, dziecko z poczatku roku i z końca. teraz rok róznicy to jakis straszak dla wszystkich.
                      • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:10
                        U nas było półtora i prawie dwa, np. młoda z połowy 2006, a z nią dzieciaki ze stycznia 2005, najmłodszy chłopczyk z grudnia 2006 (matka miała rozum i już po zerówce go zabrała, był drugi raz w zerówce w innej szkole).
                        Starszych ponad 80%.
                        Klas dla 6-latków nie było nigdzie, dopóki to nie było "nakazane" sad.
                        • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:19
                          No widzisz, a teraz takie rozwiązanie jest "dobrą zmianą", która utrwali patologię na zawsze, bo trudno będzie stworzyć program dobry dla dzieci z dwóch roczników.
                          W tym roku 6 i 7. latki będą uczyć się mniej więcej tego samego.
                          Dla kogo będzie program pierwszej klasy za rok nikt nie wie.
                          Jeśli dla siedmiolatków, to zaraz znajdą się rodzice, którzy odroczą siedmiolatki z końca roku, bo za rok będzie im łatwiej.
                          Tego trendu już nie da się cofnąć.
                • kropkacom Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:03
                  Czyja to wina? Czytam na ematce, że kolejny rocznik takiej mieszanki rozpocznie szkołę. Myślisz, ze jak wiekszość dzieci jest w jednym wieku to nikt się nie nudzi, inni nie?
                  • kropkacom Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:05
                    Wyszło masło maślane smile W jednym roczniku też są różne dzieci, różne tempa, a nauczyciel jeden.
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:07
                      Dokładnie.
                      • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:13
                        Ale im ten rozziew większy, tym różnica tempa i w ogóle wszystkiego większa.
                        U nas w dodatku rodzice tych dzieci starszych bardzo nieprzychylnie traktowali młodsze, że opóźniają klasę albo przeszkadzają na lekcji itp. (takie spostrzeżenia dzieciaków, sądzę, że czyste cytaty z rodziców, młoda przynosiła mi do domu i to było bardzo, bardzo przykre).
                        Ale - wierzę, że są szkoły (oby większość), w których nauczyciele potrafią pracować różnym tempem i nie etykietują dzieci ze względu na rocznik czy słabsze czytanie.
                        • iwoniaw Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:16
                          że opóźniają klasę albo przeszkadzają na lekcji itp. (takie spostrzeżenia dzieciaków, sądzę, że czyste cytaty z rodziców, młoda przynosiła mi do domu i to było bardzo, bardzo przykre).

                          A na jakiej podstawie twierdzisz, że spostrzeżenie, iż ktoś przeszkadza na lekcji jest "cytatem z rodziców" a nie autentycznym wkurzeniem dziecka, które chce pracować, a jakiś kolega (zapewne z powodu "wybitnej inteligencji") mu to uniemożliwia?
                          • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:23
                            Akurat moje dziecko nigdy nie przeszkadzało na żadnej lekcji, więc nie zgłębiałam tego problemu wink.
                            Nie powiem Ci, kto faktycznie przeszkadzał i czy na pewno tylko 6-letni chłopcy, a ci 7-letni siedzieli jak anioły wink. [piszę chłopcy, bo z dziewczyn tylko moja córka była młodsza rocznikowo, za jej grzeczność ręczę, na co miałam zresztą b. pozytywne opinie nauczycieli].
                            Opóźnianie klasy natomiast na pewno było spostrzeżeniem ambitnych mamusiek, bo nie wierzę, żeby jakiekolwiek 7-letnie dziecko tak sformułowało swoje opinie.
            • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:51

              Grupa rocznikowa nie zagwarantuje ci ze wszyscy beda równo zdolni i osiagną równe wyniki. To bzdura, dzieci sa rózne, słabsze, wybitne, średnie. To rodzicom jest trudno zaakceptowac sytuacje jesli dziecko nie spełnia ich ambicji posiadania dziecka- naj.
              • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:55
                No widzisz, a moje świetnie sobie radzi w swojej grupie wiekowej, jak i spora część klasy wink.
                W sytuacji bycia z uczniami starszymi o rok i półtora nie radziło sobie. Ani psychicznie, ani z koncentracją, ani z czytaniem, ani z tempem pracy.
                I to są już kolejne klasy, kolejne partie materiału, które były nieznane wcześniej - od półtora roku sama pracuje na swoje sukcesy (a nie dlatego jest jej łatwo, że była 2 x w klasie I - tak, w tym jednym roku miała łatwiznę z tego powodu, ale cała reszta to już co innego).
        • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:48
          Na to nie ma wpływu wiek, tylko predyspozycje dziecka. Jeżeli dziecko w domu nie ćwiczy czytania, ma słaby słuch fonematyczny, jest w grupie ryzyka dysleksji to nie będzie czytało płynnie. Aby dziecko nauczyło się czytać musi czytać, a jeżeli dana czynność sprawia mu trudność to zwyczajnie się zniechęcamy i zabiera się za nią z niechęcią.
          • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:57
            Idąc Twoim tokiem rozumowania, możemy nauczyć płynnego czytania każdego 4-latka, który nie ma dysfunkcji i robi się z nim aktywności typu dzielenie na sylaby itp.
            Moje dziecko wystrzeliło z czytaniem po ukończeniu 7 lat: po wielu miesiącach płaczu i głoskowania (a wszyscy starsi w klasie czytali, że hej) nagle stał się cud w wakacje, wzięła książkę i przeczytała pięknie każdziutkie zdanie wink. Ale co się namęczyła, nacierpiała, napłakała nie mogąc wcześniej sprostać wymaganiom nauczycielki, tego już niestety nie cofnę sad.
            • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:02
              Twoje dziecko byc może ma/miało problemy ale naprawde nie musisz ich przekładac na wiekszość dzieci. Chociaz, obecne problemy dzieci wynikaja w dużej mierze ze stylu wychowania.
              • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:06
                Naprawdę uważasz, że jesteś w stanie wyuczyć płynnego czytania każdego 6-latka i zestawić tempo jego pracy z dzieciakami starszymi np. o półtora roku? Ja cały czas mówię o pewnej średniej intelektualnej, nie o dzieciach zdolnych czy szybko rozwijających się.
                Gdyby moje dziecko miało problemy, to nie byłoby w stanie w wieku 9 lat czytać (szybko) książek długości dalszych tomów HP, Ani z Zielonego Wzgórza, Tajemnicy Abigeil, czy wielostronicowej piły "O czym szumią wierzby" wink.
                Miało po prostu pecha trafić między dzieci o wiele starsze, dojrzalsze i często wyprzedzające umiejętnościami program szkolny.
                • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:08
                  Wiekszość opanowuje te sztuke i nie jest to zaden wyczyn.
                  • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:16
                    Większość na ematce of korz big_grin.
                    • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:24
                      Jak nauka czytania była w zerówce to wiekszość szesciolatków opanowywało te sztuke, tak jak sześciolatki w pierwszej klasie. Co dziwnego w tym że szesciolatek opanowuje czytanie. masakra jakas, czytanie uchodzi za czynnosc magiczna i trudna do osiagnięcia.
                      • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:52
                        Jeżeli nauczyciel goni z czytaniem od 1 września, każe samodzielnie czytać lektury i zadaje lekturę długości "Oto jest Kasia" 7-latce na wakacje, to staje się to problemem.
                        Bo 8-latka czytała już bez problemu wszystko z literatury dziecięcej, dłuższe i krótsze.
                        Jeżeli nauczycielka nie robiłaby kwasów, że są dzieci, które powoli czytają sobie polecenia, sylabizują na starcie (w I klasie, od startu, trzeba było czytać samemu) albo nie są w stanie w całości przeczytać lektury dłuższej niż opowiadanie w narzuconym terminie, to i ja bym się tym nie przejmowała, i dziecko spokojnie by sobie to czytanie rozwijało.
                        Tak, już mi napisano, jaka to była beznadziejna szkoła, rzecz w tym że to niejedna taka szkoła i niejedna nauczycielka. Nie wierzę, że część z nich nie odczuje pokusy ustalania standardów w odniesieniu do najlepszych - a powinien liczyć się własny postęp.
                      • szarsz Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 09.02.16, 08:58
                        Ale coś jest w psychice dziecka, co musi "kliknąć", żeby zaczęło czytać. Mój syn był kompletnie niezainteresowany czytaniem, literami, gloskowaniem, ba, nie słyszał głoski pierwszej ani ostatniej do 6,5 roku. A zgodnie z planem powinien być już od pół roku w szkole. I męczyć się z nauką, której sensu nie widział, której nie rozumiał i do której nie był zdolny. Za to jak zaskoczył, to w ciągu 12 miesięcy przemienił się w dziecko czytające płynnie.
                • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:14
                  Czyli najlepiej się powieś bo dziecko zawsze trafi do grupy w której ktoś będzie lepiej czytał, lepiej skakał, biegał czy rymował. Twoje dziecko nauczyło się czytać i w obecnej chwili czyta równo sprawnie co jej o rok starsi koledzy.
                  • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:18
                    Sądzę, że ci o rok starsi koledzy czytają jeszcze sprawniej.
                    Tu nie chodzi o wieszanie się, ale o w miarę wyrównane szanse dla typowego przeciętniaka, a taką szansą jest m.in. środowisko rówieśnicze, a nie bycie gnębioną przez półtora roku starsze i większe dzieciaki. A sorry, na ematce przeciętniaków nie ma, a ofiary dokuczania są zawsze same sobie winne tongue_out.
                    • iwoniaw Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 11:21
                      prześladowania szkolnego ignorowanego - kolejna patologia - przez nauczycieli i wychowawców z różnicą wieku między dziećmi, a tym bardziej z możliwością sprostania przeciętnego dziecka podstawie programowej.
                      Problemem twoim i twojej córki nie był fakt, że miała 6 lat w I klasie, tylko że posłałaś ją - zapewne niezamierzenie - do tragicznej szkoły z dobrym PR-em.
                      • lokitty Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 11:30
                        Szkoła do dziś mi się ulewa.
                        Zawyżone wymagania też.
                        Ale to nie znaczy, że wszędzie indziej takich wymagań nie ma.
                        Zobacz, jak często w wątkach rodzice skarżą się, że nauczyciele maja problemy z ich 6-latkami i uważają je za dziecinne, niedojrzałe itp.
                        Być może dzieci dorosły do podstawy dla starszych o rok (taka była za czasów mojej córki).
                        Pytanie, czy szkoły dorosły do tych młodszych dzieci.
                        • agni71 Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 11:38
                          Z moich spostrzeżeń, to w każdej klasie jest z 1/3 dzieci, na które sie narzeka/można narzekać. Dotyczy grup rówieśniczych. Można oczywiście twierdzić, że to kwestia niedojrzałości, i że gdyby poszły do szkoły rok później - nastąpiłaby cudowna odmiana. W kolejnych klasach przeważnie cały czas ta sama grupa pozostawia nieco do życzenia. I teraz można się tylko zastanawiać, czy oni zawsze byliby tacy, czy nastąpiłaby cudowna odmiana, gdyby ich zostawiono na drugi rok, czy gdyby od początku poszli do szkoły rok później.
                          • mamma_2012 Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 11:42
                            Ponieważ takie dzieci były i przed reformą należy przyjąć, że przynajmniej w przypadku części z nich problem nie zginąłby z wiekiem.
                            • agni71 Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 12:17
                              tez tak uważam, z moich szkolnych lat pamiętam, że zawsze w klasie były osoby słabe i najlepsze
                              • przeciwcialo Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 12:21
                                Teraz wszyscy maja byc równi i najlepsi wink
                        • makurokurosek Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 12:35
                          "Zawyżone wymagania też.
                          Ale to nie znaczy, że wszędzie indziej takich wymagań nie ma.

                          Moja córka trafiła do szkoły o bardzo wysokich wymaganiach, z którymi bez pomocy rodziców nie radziły sobie ani dzieci młodsze ani starsze. Ale takich szkół jest niewiele, większość wymaga podstawy programowej a ta jest dostosowana do dzieci młodszych.
                          • lokitty Re: Nie myl patologicznych zachowań 08.02.16, 14:56
                            Czy ja wiem, pamiętam, jak córka będąc już w innej szkole chodziła na zajęcia dodatkowe i tam było sporo dzieci z naszej rejonówki, mieszkających w pobliżu. Te dziewczynki opowiadały sobie o szkole, I-klasistki ciągle miały sprawdziany, testy, w tym z angielskiego z pisowni (a w tej drugiej naszej szkole pierwsze testy wyglądały np. tak, że z płyty leciały wyrazy lub zwroty, a dzieciaki zakreślały okienko z pasującym obrazkiem, nikt nie uczył pisania po angielsku od września, to dopiero zaczęło się w II półroczu, moim zdaniem też ciut za wcześnie).
                            Byłam zdziwiona, bo myślałam, że tylko ja miałam takiego pecha.
                            A nasz rejon naprawdę wybitnością uczniów się nie wyróżnia wink.
                    • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:29
                      To czy dziecko będzie gnębione nie zależy od wieku, tylko od tego czy będzie miało pecha i trafi na debila.
            • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:11
              "Idąc Twoim tokiem rozumowania, możemy nauczyć płynnego czytania każdego 4-latka, który nie ma dysfunkcji i robi się z nim aktywności typu dzielenie na sylaby itp.

              Jeżeli nie zastosujesz metody czytania głoskowego tylko globalnego albo sylabowego to jak najbardziej jesteś w stanie nauczyć czterolatka czytania.
              Dla dziecka czytanie globalne jest niczym innym jak skojarzenie rysunku ( znaku graficznego ) z dźwiękiem, nie potrzebujesz tutaj syntezy.
              • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:19
                Nie znam ani jednego czytającego czterolatka tongue_out.
                • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:24
                  Ja natomiast znam. Ba takie dziecko wprawiło mnie w osłupienie gdy w sklepie przeczytało bezbłędnie nazwę sera.
                  • agni71 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:34
                    Może po prostu wiedziało, jaka nazwę ma ten ser wink
                • mamma_2012 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:24
                  Bo niewiele osób tego uczy, gdyż faktycznie nie jest to najważniejsza w tym wieku umiejętność.
                  Natomiast wśród osób uczących tego dzieci, sporo osiąga cel.
                  Są metody pracy z dziećmi nawet półrocznymi.
                  • ichi51e Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 14:54
                    Metoda globalna mozna nauczyc tez czytac konia. I to juz w XIXw takie sztuki byly
                    • lokitty Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 20:43
                      He he, ciekawe, jak można było sprawdzić, że koń czyta wink.
    • princesswhitewolf Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 10:39
      Na początku roku szkolnego pani zaczęła prowadzić kółko matematyczne aby przygotować chętne dzieci do konkursu Kangurka (druga klasa). No i okazało się, że dzieci zupełnie nie łapią zadań za cztery i pięć punktów. Są zwyczajnie na to jeszcze za małe.

      nie rozumiem dlaczego jedna nad-ambitna nauczycielka ma byc powodem do stwierdzenia ze to minus wysylania dziecka do szkoly
      • stacie_o Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:16
        Również nie wiem. Poza tym, skończmy z fikcją, że kangurek czy inny krokodylek, jest dla każdego dziecka, na litość boską. Mój znajomy, laureat olimpiad matematycznych, potrafiący mnożyć liczby trzycyfrowe w pamięci, przekazał zdolności matematyczne dziecku w genach. Tenże wymiata matematycznie w każdej dziedzinie, chyba mógłby z powodzeniem startować w kategorii wyżej, mimo że do szkoły poszedł jako 6 latek. Inni na kółkach żmudnie rozwiązują, rysują schematy, a on czasami spojrzy i powie, że wynik wynosi 7. Bywa.
        • iwoniaw Otóż to właśnie! 08.02.16, 11:26
          Tenże wymiata matematycznie w każdej dziedzinie,
          > chyba mógłby z powodzeniem startować w kategorii wyżej, mimo że do szkoły posz
          > edł jako 6 latek. Inni na kółkach żmudnie rozwiązują, rysują schematy, a on cza
          > sami spojrzy i powie, że wynik wynosi 7. Bywa.



          No i o to chodzi - takich dzieci jest max kilka procent w całej populacji (!), część z nich nie rozwinie swoich możliwości z różnych przyczyn, a te jednostki, które rozwiną, będą deklasować wszystkich pozostałych rówieśników, a także starszych o rok czy dwa - i to dla nich są kangurki czy inne orliki wink do wygrania. Inni mogą oczywiście być bardzo dobrzy, mieć opanowaną na cacy podstawę programową i pisać wszystkie testy na 100%, ale nie będą geniuszami. Nie znaczy to, że nie mają gotowości szkolnej wink
        • przeciwcialo Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 11:27
          No ale niektórych szlag trafia że ich dziecko tak nie potrafi big_grin
          Niektórym trudno zrozumiec że jestesmy rózni.
          • saszanasza Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:46
            Bardzo podobny problem był w klasie mojej córki. Pani równiez przygotowywała dzieci do kangurka (dzieci 7 letnie w II klasie-więc rocznik młodszy), ostatecznie uznała, że ani jedno dziecko się nie nadaje. Matka jednej z uczennic narobiła rabanu, że nauczycielka nie doceniła jej latorośli.
            Moja córka ze wszystkich sprawdzianów dostawała szóstki. Całkiem dobrze liczy, generalnie matematykę łapie, ale nie na poziom kangura. Do trgo trzeba mieć zdolności i predyspozycje matematyczne, których większość dzieci, pomimo aspiracji rodziców, jednak nie ma.
            • makurokurosek Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 13:07
              " Do trgo trzeba mieć zdolności i predyspozycje matematyczne, których większość dzieci, pomimo aspiracji rodziców, jednak nie ma

              Bo ludzie mylą rachunki z matematyką.
    • daisy Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:14
      Uprzejmie przepraszam, ale dzieci uzdolnione matematycznie (a dla takich wymyślono kangura) nie są na nic "za małe". Kangur jest podzielony na etapy dostosowane do wieku i dziecko siedmioletnie jest doskonale w stanie zostać laureatem, co widziałam na własne oczy już więcej niż raz.
      Więc jeśli dzieci nie łapią trudniejszych zadań z poziomu Żaczek, to po prostu nie mają specjalnego drygu do matmy - albo pani kiepsko tłumaczy. I tylko to drugie może stanowić problem.
    • edziecko.redakcja Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:42
      Rzeczywiście poruszasz wątek, który w dyskusji o sześciolatkach rzadko się pojawia. Gdy my w naszej sądzie pytaliśmy o wiek rozpoczęcia szkoły, nikt na to nie zwrócił uwagi. Polecamy wypowiedzi innych rodziców:

      • daisy Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:46
        Obawiam się, że na sądę już zwrócą uwagę. wink
      • miss_fahrenheit Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 12:47
        edziecko.redakcja napisała:

        > Gdy my w naszej sądzie pytaliśmy o wiek rozpoczęcia szkoły, nikt na to nie zwrócił uwagi.

        SONDZIE
      • agni71 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 13:07
        W sądzie pytaliście? I co sędzia na to?
      • iwoniaw w waszym CZYM pytaliście? 08.02.16, 14:07
        Gdy my w naszej sądzie

        Mówi się "w naszym sądzie"
        I sąd to nie sondaż ani sonda tongue_out
        Słownik ortograficzny wam ukradli czy za wcześnie/za późno was do szkoły posłali?
        • mama303 Re: w waszym CZYM pytaliście? 08.02.16, 17:48
          łomatko, ile jeszcze tych purystów językowych? Ludzie, dajcie spokój.
          • iwoniaw Re: w waszym CZYM pytaliście? 08.02.16, 17:54
            Pomiędzy puryzmem językowym (który też wadą żadną nie jest) a wytknięciem ordynarnego błędu ortograficznego oficjalnemu nickowi redakcyjnemu, który usiłuje tak profesjonalnie pozycjonować link widzę zasadniczą różnicę. wink
            • mama303 Re: w waszym CZYM pytaliście? 08.02.16, 18:12
              a co to wnosi? zawsze się zastanawiam nad takimi połajankami ortograficznymi, co to daje? co wnosi do dyskusji?
              • z_pokladu_idy Re: w waszym CZYM pytaliście? 08.02.16, 21:23
                Jak sobie odpuścimy wszystkie normy językowe, to się zwyczajnie nie dogadamy. Jest zasadnicza różnica między robieniem komuś laski i łaski, prawda?
              • szarsz Re: w waszym CZYM pytaliście? 09.02.16, 12:10
                "co wnosi do dyskusji?"

                Pokazuje brak zgody na niechlujstwo w wypowiedzi było nie było OFICJALNEJ.
                • iwoniaw Re: w waszym CZYM pytaliście? 09.02.16, 13:31
                  Amen.
                  Nie można godzić się na bylejakość i lekceważenie, bo potem taką właśnie mamy rzeczywistość, na jaką się zgodziliśmy.
    • mama303 Re: Jeden minus posłania 6-latka do szkoły 08.02.16, 17:45
      do konkursu matematycznego nie wystarczą chęci. Potrzebne jest jeszcze uzdolnienie matematyczne.
Pełna wersja