Wychowawca klasy, a dziecko na diecie eliminacyj.

05.04.16, 10:26
Zastanawiam się, czy w naszych polskich szkołach wychowawca ma obowiązek zająć się, a przynajmniej zwrócić uwagę na dziecko na diecie eliminacyjnej. Ja akurat mam córkę (2 klasa) na diecie bezglutenowej, ale w klasie jest również dziecko na poważniejszych wykluczeniach. Odniosę się jednak tylko do siebie, bo tam to rzeczywiście jest poważniejszy problem. Wychowawczyni jest bardzo przestraszona tym, że ma takie dzieci w klasie, na tyle, że w ubiegłym roku klasa nie pojechała na zieloną szkołę. Co prawda zasugerowała na początku pierwszej klasy, żeby dzieci przynosiły cukierki urodzinowe konkretnego rodzaju (akurat są one lubiane przez wszystkie dzieci), ale rodzice niestety nie trzymają się zasad. A co najgorsze chcąc się wykazać, ciągle któreś z rodziców przynosi jakieś ciasto lub tort do klasy, no i moje dziecko tylko patrzy, jak inne jedzą. Nie wiem dlaczego akurat takie dziwne zwyczaje są tej klasie, ale wychowawczyni, żeby nie urazić rodziców, nie chciała poruszyć tego tematu na zebraniu.
Ostatnio jednak czara goryczy się już przelała. Na śniadanie wielkanocne upiekłam dziecku ciasto i dałam osobiście do rąk wychowawczyni, żeby zadbała o to, żeby moje dziecko miało co zjeść i żeby też i inne mogły się poczęstować, bo je lubią. Nie chciałam jej dawać znowu jedzenia osobno do śniadaniówki, bo ją to izoluje i córka przez to ma kompleksy. Niestety moja córka nie walczy o swoje i w rezultacie przyszła ze szkoły i powiedziała, że nie zjadła ani kawałka, bo nie zdążyła. Inne dzieci wzięły sobie po kilka kawałków, a co najgorsze wychowawczyni siedziała obok i nawet słowem się nie odezwała. Nie zawsze mogę pilnować osobiście tego co się dzieje na takich imprezach, a teraz dodatkowo się boję, bo czeka nas zielona szkoła, a nie mogę na nią jechać. W przedszkolu miałyśmy świetne wychowawczynie, bo kiedy tylko wspomniałam, że dzieci się śmieją z jedzenia córki, błyskawicznie, bez mojej inicjatywy była pogadanka na temat alergii. Okazało się, że właściwie większość dzieci ma jakąś tam alergię, czy na kota, czy też czegoś tam nie może jeść. I problem się rozwiązał. Okazała się, że się da. A tutaj dałam wychowawczyni nawet książeczkę z informacjami na temat diety bezglutenowej, która znowu nie jest taka straszna i zresztą ostatnio dość powszechna i kobieta ciągle uważa, że to nie jej problem. Jej zdaniem dziecko niech się przyzwyczaja i niech sobie radzi samo. I co z tym fantem zrobić, bo tu chodzi i o to, że konsekwencje zjedzenia glutenu są poważne i o to, że dziecko ma ogromne kompleksy z wykluczania i bycia innym. Czy są jakieś przepisy regulujące takie sytuacje, czy to zależy tylko od dobrej woli nauczyciela? Bo mam wrażenie, że to kolejny PROBLEM, z którym nasza polska szkoła sobie nie radzi.
    • slonko1335 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 10:32
      mamy w klasie dzieci bezglutenowe, mamy w klasie dzieci na innych dietach eliminacyjnych. Wychowawczyni na początku roku poprosiła żeby rodizce w podpisanych woreczkach przynieśli jakies słodkości które dzieci mogą jeść, oprocz tego gdy ktoś chce przyieśc cos do klasy to idzie informacja dla rodzica żeby przygotował coś dla swojego dziecka żeby mogło zjeść to co może z innymi dziećmi. Dzieci wyjechały na zielona szkołę na tydzien, jadą tez w tmy roku-zero problemu, były zgłoszone do organzatorów diety i miały przygotowane posiłki zgodnie z wytycznymi. jak wychowawczyni zabiera gdzies dieciaki a zdarza się, że ida na jakies lody czy ciastka czy jest jakas impreza z poczestunkiem w klasie to ustala wczesniej z rodzicami alergików co może dzieciom kupić lub prosi o przygotowanie czegos dla dzieci.
      • dorga1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 10:43
        No właśnie, jak się chce to nie ma problemu. W klasie wszyscy mają nr telefonów do siebie nawzajem, ale mnie nikt ani nie informuje o niczym, ani nie pyta o zdanie. Rodzice mogą nie pamiętać, mogą nie wiedzieć co moje dziecko może jeść, a czego nie, ale wychowawczyni, moim zdaniem powinna w geście dobrej woli może przynajmniej przypomnieć o tym na zebraniu. Ze są takie dzieci w klasie i dobrze by było wziąć to pod uwagę, a nie udawać, że problem nie istnieje. Tylko tyle i aż tyle.
        • slonko1335 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 11:04
          Dokładnie. Mam dwoje dzieci w szkole i jedno ma bardzo zaangażowaną nauczycielkę której się chce i która naprawdę z niczego nie robi problemu i liczy się dobro dziecka najbardziej i druga która po prostu przychodzi do pracy żeby zarobić. Różnica jest ogromna..
        • ophelia78 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 22:14
          >moim zdaniem powinna w geście dobrej woli może przynajmniej przypomnieć o tym na zebraniu.

          Skoro byłaś na tym zebraniu, to należało wstać i powiedzieć: Proszę Państwa, mam taką to a taką kwestę, córką jest na diecie xx. Bardzo proszę, żeby...
          I tyle. Na 100% większość rodziców przyjęłaby to ze zrozumieniem i życzliwością.
    • an.16 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 14:29
      Naprawdę wymagasz, aby wychowawczyni przypilnowała dziecko w wieku szkolnym, aby wzięło sobie kawałek ciasta??
      • dorga1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 19:02
        Nie każde dziecko będzie przepychało się łokciami i wyrywało innym z rąk, to co wzięły. Moje akurat nie.
        • an.16 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 10:50
          A te co trzymały w rękach, to wcześniej je twojemu dziecku wyrwały?
          • hankam Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 14:26
            Nie, nie wyrwały, ale wychowawczyni mogła zadbać, aby coś dla córki Dorgi zostało. Naprawdę, uważam, że wychowawca powinien zatroszczyć się o dzieci słabsze, mniej zaradne.
    • ida_marcowa1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 14:45
      i wsadzę kij w mrowisko, bo uważam, że takie zabieganie o dobrostan w drugiej klasie to już przesada. tak jak napisałaś dzieci są na różnych dietach. jeśli jest cukrzykiem i nie może jeść słodyczy, to cała klasa ma nie jeść bo jemu będzie przykro?straszne to co napiszę ale ona czuje sie inna bo jest inna. pomóż jej to zaakceptować, przewartościuj wady na zalety ( je inne oryginalne rzeczy, jest szczupla, może poczestować takim ciastkiem, których inne nie mają...). owszem nauczycielka może na pewne rzeczy dzieci uwrażliwiać, odpowiada do pewnego stopnia za atmosferę w klasie ale twoje dziecko też nie jest bezwolne...
      • dorga1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 19:00
        Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem... Nie wymagam, żeby dzieci w klasie zrezygnowały ze słodyczy i nawet dzieci z cukrzycą mogą jeść słodycze (mamy taki przypadek w klasie 3). Wiedziałam, że odezwą się tu takie osoby, które mają głęboko gdzieś wszelkie problemy innych i niewielką wrażliwość, jednak nie sądzę, żeby kupowanie akurat ciastek, a nie np. czekolady, którą moja córka może jeść miało dla dzieci większe znaczenie. Nie interesują mnie też tutaj inne przypadki, tylko ten konkretny.
        • 21mada Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 19:15
          Czyli uważasz, ze inne dzieci powinny jesc tylko to co może jesc twoja corka?
          • hankam Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 14:34
            Moje dziecko jest już w liceum.
            Mamy za sobą podstawówkę i gimnazjum, dzieci z różnymi alergiami w klasie i większości rodziców udawało się kupić takie cukierki, aby dla każdego było coś miłego.
            Jakoś mnie zawsze chciało się postarać tak, aby były i czekoladowe, i krówki, i galaretki, każdy z tej mieszaniny mógł wybrać sobie to, co mógł jeść.
            W innych sytuacjach też staraliśmy się, wszyscy rodzice się starali zrobić tak, aby nikt nie był pokrzywdzony.
            Owszem, wpadki się zdarzały, ale była przynajmniej chęć zrozumienia.

            Jak przy chodzi do mnie w gosci kolega weganin, który na dodatek nie wszystkie warzywa je, to zawsze jest specjalne danie dla Jarka (w takiej ilości, aby wszyscy goście mogli spróbować).
            Rozumiem, że u Ciebie miałby do wyboru schabowego i już.
      • majenkir Re: 05.04.16, 22:51
        ida_marcowa1 napisała:
        > jeśli jest cukrzykiem i nie może jeść słodyczy, to cała klasa ma nie jeść bo jemu będzie przykro?


        Po pierwsze dzieci z cukrzyca z reguly sa o wiele lepiej zaopatrzone w cos slodkiego niz ich rowiesnicy.
        Po drugie jesc slodycze moga tak samo jak inne dzieci. To nie babcia z insulinoodpornoscia wink.
    • kanna Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 20:13
      Przypomina mi się zebranie nt Zielonej szkoły, gdzie jedna matka powiedziała, ze żaglówki są bardzo niebezpieczne i jej Niuniuś nie będzie pływał. Ok, ma prawo mieć takie zdanie na temat żaglówek i Niuniusia.
      A potem zażądała, żeby żaglówki usunąć z programu, bo jej Niuniusiowi będzie przykro, jak inne dzieci będą pływać, a on nie...
      • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 20:30
        Ale dzieciom naprawdę jest przykro. Czy potrzeba np. robić akcję pączek z biedronki na tłusty czwartek, wiedząc, że jest dziecko, ktore nie może tego zjeść. Czy jest konieczne wyjscie do pizzerii na kilka godzin lekcyjnych, żeby samodzielnie zrobic pizze, a 1 dziecko zostaje, bo ma zakaz fastfoodów czy bezglutenowe jest? I oczywiście wow super wypad po wycieczce mcdonald, w którym córka zamówiła wodę.
        Moja córka jest na diecie dosyć skomplikowanej -pewnych produktów nie może jeść, np fastfoodów, ale i owoców drobnopestkowych, pewne może jeść w zależności od stanu zdrowia. Ona wie, co może, a czego nie, jak nie jest pewna, to przynosi do domu i pyta, np cukierka z urodzin, ale to nie zmienia faktu, że jest jej nieco przykro i z wiekiem coraz trudniej, choć nie pamięta czasów bez diety.
        W opisanej sytuacji dorga ma absolutną rację, nie wszystkie dzieci walcza o swoje i przepychają sie łokciami, a nauczycielka w tym konkretnym przypadku powinna dopilnować, zeby choc jeden kawałek trafił do małej
        • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 20:39
          A i żeby nie było, ja mojej cały czas powtarzam, trudno tak jest i nic na to nie poradzisz, I tak jak poprzedniczka pisała, zmieniam wady na zalety (lepiej sie czuje, może chodzić do szkoły, pije pyszne płyny odżywcze itp.), ale nie zapominajmy, że to wciąż jeszcze niezbyt duże dzieci.
          • kanna Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 20:53
            Prawda jest taka, że świat nie dopasuje się do Twojego dziecka.
            Super, że pokazujesz córce jej zasoby i pozwalasz dostrzegać zalety w jej sytuacji. Ale świat tego nie będzie robił.
            Musi się uczyć walczyć o siebie. Mówić, co chce. Radzić sobie z trudnymi emocjami, kiedy nie dostaje tego, co by chciała.
            • bergamotka77 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 21:56
              dokladnie. Takie dzieci musza umiec zadbac o siebie i to jest twoje zadanie aby corke na to przygotowac ze musi zadbac o siebie sama i tak powiedziec ""pozwolcie ze sie pierwsza poczestuje bo ja nie moge jesc waszych rzeczy a wy mozecie i swoje i moje ciasto". Trudno zeby cala klasa nie poszla na pizze bo jedna osoba nie moze. Moj starszy syn ma np. wybiorcze upodobania jedzeniowe i owszem, traktuje go priorytetowo, najpierw je on swoje ulubione dania, a potem jak cos zostanie jego brat, bo on ma do wyboru inne rzeczy, ktore lubi. Sprawiasz wrazenie dorga niepogodzonej i nieszczesliwej z powodu kondycji corki. Musisz dla jej dobra pogodzic sie z tym i pokazac jej jak ma zadbac o siebie nie patrzac na innych.
              • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 22:12
                Może, gdyby choć raz wychowawczyni zadbała o małą, to córce dorgi łatwiej byłoby następnym razem.
                Co do reszty, zazdroszczę takiej wychowawczyni, jaką ma córka slonko
                • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 22:21
                  My możemy i musimy zadbać o grubą skórę naszych dzieci, ale czy naprawdę na każdym kroku trzeba im dawać do zrozumienia, że są inne i nie pozwalać zapominać o ograniczeniach?
                  • bergamotka77 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 23:29
                    no wlasnie chyba nie wolno im zapominac o ograniczeniach ale nie przesadzajcie sa gorsze rzeczy...
                    • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 06:06
                      Oczywiście, że są gorsze rzeczy, a zapominać w sensie: słuchajcie idziemy wszyscy robić pizze, ale X zostaje, bo jest bezglutenowcem (sytuacja, której można uniknąć, bo naprawde w dzisiejszych czasach to taka atrakcja robic ciasto na pizze, kiedy to pewnie z 80% dzieci przynajmniej raz w miesiacu robi pizze w domu)
      • hankam Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 14:35
        Ale to nie to samo. Trudno czyjeś lęki (i to mamy, nie dziecka) porównywać do kwestii alergii i zdrowia.
    • berdebul Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 21:42
      Zgłoś na piśmie do wychowawczyni, że Twoje dziecko doświadcza przemocy od rówieśników i co pani zamierza z tym zrobić. Jeżeli nic, to idziesz z takim pismem do dyrekcji. Wciąż nic? Kuratorium. Albo rozejrzyj się, czy wychowawczyni równoległej klasy nie jest bardziej sensowna i przenieś dziecko.
      Masz kontakt z innymi rodzicami? Napisz mejla, naświetl problem tortu i innych fastfoodów.
      • kanna Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 22:43
        > Twoje dziecko doświadcza przemocy od rówieśników

        Jakiej przemocy? że zjedli ciastko ze stołu?
        • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 17:48
          big_grin big_grin big_grin
      • zuleyka.z.talgaru Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 22:47
        Jakiej przemocy? Czyja to wina, że dzieciak jest ciapowaty i nie ogarnia?
        • kanna Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 05.04.16, 23:20
          Nie ciapowaty, tylko nie nauczony dbania o siebie.
          • dorga1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 10:22
            Wypowiedzi niektórych przypominają mi sytuacje z piaskownicy. Jak moje dziecko bije inne, to mamy się cieszą, że ich dzieci same nie są bite, tylko potrafią sobie radzić. I tutaj tak samo, dziecko maszyna, nie ma uczuć, niech sobie radzi. Prawo dżungli.
            Sprawę ciasta może opiszę obrazowo. Były dwa stoły, akurat to ciasto stało tylko na jednym z nich. Dzieci weszły do klasy, a tak się składa, że chłopcy w tej klasie się przepychają. Wpadli więc do klasy pierwsi, zajęli szybko miejsca przy tym cieście, wzięli sobie po kilka kawałków i kiedy weszła moja córka, siłą rzeczy musiała usiąść sobie przy tym drugim stole, a ciasta zresztą już i tak nie było. I tu nie ma nic do rzeczy, czy zdaniem niektórych jest ciapowata, czy nie.
            Drugą rzeczą jest wrażliwość na innych. Znam takie przypadki, że dzieci przynosząc cokolwiek na urodziny, wiedząc że te dzieci nie będą tego mogły zjeść, dają im coś innego, zjadliwego dla nich. To nie jest problem. Bardzo mała rzecz, a naprawdę sprawia tym dzieciom ogromną radość. A tak one najczęściej zostają z niczym. Jeden raz, czy drugi jak zostaną pominięte, to nie problem. Ale już dziesiąty, czy dwudziesty, to dziecko na prawdę może czuć się odizolowane.
            Kolejną sprawą są wychowawcy. U syna na zielonej szkole w 2 klasie wychowawczyni postanowiła się nie stresować i nie przejmować niczym. Tak więc moje dziecko w pierwszym dniu skręciło sobie kostkę, a pomimo tego musiało chodzić na całodniowe górskie wycieczki. Potem dostał nawet jakąś nagrodę za odwagę od przewodnika, a jedyną rzeczą, którą zrobiła wychowawczyni, to zapytała syna, czy ma spuchniętą kostkę. Mnie nie poinformowała o niczym, a dziecko też nie mogło, bo na zielonych szkołach jest zakaz posiadania telefonu. Inne dziecko odparzyło sobie nogi, bo cały tydzień chodziło w gumowcach. Nie za bardzo wiemy dlaczego, bo miało inne buty. Z kolei jeszcze inne dostawało codziennie mleko, pomimo alergii. Oczywiście nauczycielka została o tym wcześniej poinformowana. Były jeszcze inne takie kwiatki, ale moim zdaniem to są za małe dzieci, na to, żeby w pełni odpowiedzialnie decydować o sobie, szczególnie na wyjazdach.
            I na koniec, bardzo dużo rozmawiam z córką na temat jej diety, ograniczeń. Przerabiam to na plusy itd. Cały czas ma świadomość tego, że nie może jeść wszystkiego, tym bardziej, że ma rodzeństwo, a tylko ona jest na diecie bezglutenowej. I z całą pewnością można tak organizować posiłki, żeby tego tak nie odczuwała. Jemy np. spagetti, my jeden makaron, ona drugi - ale to ciągle to samo danie. Trzeba oczywiście więcej czasu na to poświęcić, ale wszystko da się zrobić. Same wiecie, jak dzieci potrafią cieszyć się z głupich cukierków, które są rozdawane na urodzinach. To teraz pomyślcie, że Wasze dziecko jest pozbawione tej radości. Nie życzę tego nikomu, ale przecież te alergie, czy celiakia, czy też inne, to nie są choroby dziecięce. To może spotkać każdego w każdym wieku.
            • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 10:30
              100% trafione w punkt
            • zuleyka.z.talgaru Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 11:12
              U nas słodycze mozna zjesc tylko w piatek, kazdy przynosi sobie zeby nie bylo problemow. Jak widac zasada ktora wprowadzila dyrekcja jest sluszna bo nie rodzi problemow.
            • kanna Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 20:12
              Przytaczasz argumenty na to, ze wychowawczyni jest nie w porządku - owszem, nie jest, jeśli potrzebujesz potwierdzenia wprost. Pewnie, że lepiej by było, gdyby była bardziej ogarniająca. Ale nie jest. Może z czasem się jej zmieni, może nie. Nie wiadomo.

              Oczywiście, możesz zmienić klasę, ale nie masz pewności, ze tam będzie lepsza wychowawczyni.

              Warto rozróżnić, na co masz wpływ, na co nie. Na wychowawczynię i jej metody akurat masz minimalny lub żaden.
              Na córkę za to masz. Korzystaj z tego - ucz małą samodzielności, asertywności i bronienia swoich praw.

            • magdalenka79k Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 11:06
              Owszem opisane przykłady wskazuja na to, że nauczycielka jest mało wrążliwa na potrzeby dzieci i tego nie zmienisz. Ale litości dziecko w drugiej klasie nie wiedziało, że ma alergie na mleko i nie może tego mleka pić? Nie to nie są za małe dzieci już w 5-latkach dzieci wiedzą, że cukierka czekoladowego nie mogą zjeść, że gumowce są na deszcz itp.
            • lenka_13 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 14.04.16, 10:56
              Proponuję , abyś Ty jako mama , w uzgodbnieniu z wychowawczynią opowiedziałą dzieciom o schorzeniu Twojej córki. U nas tak zrobiła w pierwszej klasie mama bezglutenowca. Teraz dzieciaki są w 5 i każdy wie czym może ugościc i poczęstować kolegą na diecie. Op0rócz pogadanki mama bezglutenowca przygotowała poczęstunek z tego co jej dziecko może ujeść i zapraszała najbliższych znajomych do siebie do domu i proponowałą wspólne pieczenie smakołyków bezglutenu. Do tej pory jej pomysły wykorzystujem,y , a dzieciaki sa w 5 klasie. Spróbuj , to u Was też powninno zadziałać
          • 3-mamuska Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 13.04.16, 10:27
            nie nauczony dbania o siebie.


            Bo wszędzie mamusia dba i panie a ona nic nie musi. Jak jej bedzie kilkanaście razy przykro obejdzie sie smakiem to zacznie myslec.
    • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 18:15
      Wypowiedzi tutaj sa rozne, ale widze, ze Ty przyjmujesz tylko te co sa zgodne z Twoim tokiem myslenia, kazda krytyka natomiast jest be...
      Ja podpisuje sie niestety pod krytyka... dziecko w tym wieku juz powinno ogarniac temat i to na tyle, zeby nie bylo mu przykro bo inny jedza ,a ono nie moze...
      Niestety to tylko i wylacznie Twoja wina, ze dziecko nadal ma z tym problem, ze nadal czuje sie inne.

      Zeby nie bylo, ze sobie ot tak gadam, to sama mam corke (7 lat, tez 2 klasa), ktora pewnych rzeczy jesc nie moze. Nie ma z tym jednak najmniejszego problemu. Nauczycielka wie oczywiscie, ale nie wymagam od niej tego, zeby stale o tym pamietala. Uwazam, ze nawet najlepszy nauczyciel z super checiami nie jest w stanie chyba tego ogarnac, jak ma w klasie kilka takich przypadkow (a czasy mamy takie, ze co drugi dzieciak jest albo bezglutenowy, albo z nietolerancja laktozy, albo uczuleniem na nie wiadomo co).

      Jak sa np. czyjes urodziny, to tylko informuje rodzicow, ze corka tego i tego nie je, a jakby to byl problem, to sama zadbam o prowiant i ona cos przyniesie. Nie wyobrazam sobie tego, zeby wymagac od innych rodzicow, zeby pamietali i zawsze uwazali co akurat moze a czego nie moje dziecko.
      Jak my robimy urodziny czy inna impreze to ja pytam co moga inne dzieci, ale nie wymagam tego w druga strone, bo uwazam, ze rodzice zdrowych dzieci po prostu nie mysla takimi kategoriami i trudno im miec to za zle.
      Zapewniam Cie tez, ze mojej corce nigdy nie bylo przykro z tego powodu, bo od samego poczatku miala to odpowiednio wytlumaczone. Jeden je to, drugi co innego, nie istotne z jakiego powodu. Jeden jest bialy, drugi sniady itp. Ludzie sa roznorodni, a nie ona jest inna...
      • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 20:38
        Moja nie pamięta czasów sprzed diety, ma super odpowiednio wytłumaczone, a i tak czasem jej przykro. To są tylko dzieci!!!
        Może Twoja córka ma mniejsze ograniczenia żywnościowe i nie odczuwa tak bardzo braku kilku produktów, których nie je. I żeby nie być gołosłownym -co kilka tygodni spędzamy w szpitalu parę dni, spotykamy się z rodzicami innych chorych dzieci i KAŻDY z nich wcześniej czy później mierzył się z problemem diety. Zauważyłam również pewną prawidłowość - im starsze dziecko, tym mu ciężej pogodzić się z tyloma ograniczeniami.
        Więc inaczej podchodzi do tematu dziecko, które uczulone jest tylko na kakao, a inaczej, które chleba z ziarnami nie, mleka nie, owocow drobnopestkowych czyli wszystkie letnie nie, soków nie, warzyw surowych nie i lista ta jest baaardzo długa. Moja córka na wizyty u koleżanek zabiera zawsze swoje przekąski na wypadek, gdyby nie miała co zjeść i to jest normalne. Nie oczekujemy, że cały świat się do nas dostosuje, tylko trochę empatii.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 20:58
          Zawsze można dobitnie wytłumaczyć, skoro normalne tłumaczenia nie działają.
        • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 20:59
          No ale na czym ta empatia ma niby polegac? Autorka pisze w jednej swojej wypowiedzi: "Znam takie przypadki, że dzieci przynosząc cokolwiek na urodziny, wiedząc że te dzieci nie będą tego mogły zjeść, dają im coś innego, zjadliwego dla nich."
          Ja to sobie srednio wyobrazam... Jest powiedzmy klasa 20-25 uczniow i kilkoro z nich ma nietolerancje czegos tam czy alergie to co? Przed urodzinami mam indywidualnie do kazdego zadzwonic czy dziecko jest zdrowe czy nie i co mu wolno? Potem przygotowac X opcji?
          Takie cos przejdzie jak robisz urodziny dla kilku oob, ale nie w klasie, wtedy takie zdarzenie moze miec miejsce, a dziecko nie moze czuc sie inne z tego powodu... Rownie dobrze autorka watku mogla juz wczesniej odkroic kawalek i dac do sniadaniowki, tlumaczac, ze jak sie inne dzieci "rzuca" na ciasto to moze dla wszystkich nie starczyc. Nie byloby tym odizolowane, bo by mialo to samo do jedzenia.

          Moja corka jak dostanie cos czego nie moze (np. paczuszke ze slodyczami na urodzinach) to zaglada co to jest, wyjmuje to czego nie je i np. wymienia sie z innymi kolezankami/kolegami na to co moze jesc.
    • e-kasia27 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 20:57
      Nie obraź się, ale przesadzasz i to bardzo.
      Co gorsza z tego, co tu napisałaś, widać, że sama masz ogromny problem z tym, że Twoje dziecko nie może jeść wszystkiego, że uważasz to za straszną rzecz, tak nie móc wszystkiego, że to wielka krzywda i niesprawiedliwość.
      Ty masz takie wewnętrzne przekonanie, a dziecko, jak to dziecko - przejmuje od Ciebie takie same poglądy na tę sprawę i dlatego ma kompleksy, jest jej przykro i czuje się wykluczona.

      Zmień siebie i nie stwarzaj problemów tam gdzie ich nie ma, a sama wtedy będziesz szczęśliwsza i dziecko będzie szczęśliwsze, i nie będziesz się narzucała innym ludziom, aby dostosowywali się do Twojego dziecka, bo niby czemu mieli by to robić? Niby dlaczego ktoś ma nie przynosić do szkoły ciasta, bo twoje dziecko nie może go zjeść?
      Nie możesz ludzi do tego zmuszać, bo nie będą lubić ani Ciebie, ani Twojego dziecka.

      To Ty, takim zachowaniem wykluczasz swoje dziecko, bo robisz raban w szkole, i Ty prowokujesz to, że dziecko czuje się inne i zakompleksione.
      Nauczycielka ma rację, naucz swoją córkę radzić sobie z problemem bez angażowania w to innych, to już duża dziewczynka. To ona powinna wiedzieć, co może jeść, a czego nie.

      Jeśli dzieci będą ją lubić, to same z siebie dostosują się do niej.
      Jak będziesz żądać dostosowania się, to sprowokujesz nielubienie, bo nikt nie lubi roszczeniowych ludzi.

      Mój syn miał znacznie większe ograniczenia żywieniowe niż gluten i nigdy nie czuł się z tego powodu wykluczony, albo zakompleksiony. Na te parę dni zielonej szkoły jeździł z własną wałówką - żywił się suchym prowiantem i puszkami z tuńczykiem. Nie umarł z tego powodu z głodu i nikt go nie wyśmiewał. Wręcz przeciwnie cała klasa szybko nauczyła się wcinać "kupowe"(zapach rzeczywiście nie jest piękny dla kogoś, kto tego nie je) wafle ryżowe, które nosił do szkoły w ramach śniadania, bo zawsze nosił ich więcej i częstował kolegów.

      Teraz nasza najmłodsza, 8 latka, chodzi do szkoły, w której jest zwyczaj celebrowania urodzin i przynoszenia na urodziny tortów. Przez całą pierwszą klasę nie mogła nic na żadnych urodzinach zjeść, oprócz swoich własnych.
      Ale po roku dzieciaki same się nauczyły, że ona nie może i teraz coraz częściej przynoszą dla niej coś, co jest zjadliwe, same męczą o to rodziców, bo ją lubią, a nie dlatego, że ktoś im kazał. Ostatnio zaczepiła mnie jedna babcia, żebym jej dokładnie powiedziała czego x nie może jeść, bo jej wnuk zażądał, żeby zrobiła na urodziny, taki tort, żeby ona mogła go zjeść.

      • zuleyka.z.talgaru Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 21:00
        Amen.
        • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 21:11
          Amen 2
      • bergamotka77 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 21:12
        e-kasia uchwycila sedno twojego problemu.
        • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 21:15
          A wystarczyło rozłożyć ciasto na 2 stoły.
          W praktyce co jej córka miała zrobić, wyrwać tym chłopcom placka z rąk?
          • e-kasia27 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 21:22
            Można było przewidzieć, że nieśmiałe, ciche dziecko się do ciasta nie dopcha i zapakować mu duży kawałek do tornistra, a najlepiej kilka kawałków, żeby jeszcze kolegom głodomorom mogło dać, jak już to ze stołu zeżrą.
            • lokitty Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 12.04.16, 00:13
              A ja nie rozumierm jednego, dlaczego przy poczęstunku na lekcji, pod okiem nauczyciela, dzieci muszą dopychać się na siłę do czegoś...
              Co to za włażenie do klasy przepychając się i pędem wsadzając w usta żarcie, że dla innych nie zostaje, bo inni dopiero zajmują miejsca.
              Pani pozwala na robienie bydełka, a już niedługo zacznie się skarżyć, że dzieci niewychowane i rozhukane. Widzę to samo, w klasie II jako tako, w klasie III chłopcy to rozpędzone dzikusy, a pani reaguje wrzaskiem (średnio skutecznie). A wystarczyłoby wcześniej wy-cho-wy-wać. Takie niemodne słówko.
            • 3-mamuska Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 13.04.16, 10:34

              Można było przewidzieć, że nieśmiałe, ciche dziecko się do ciasta nie dopcha i zapakować mu duży kawałek do tornistra, a najlepiej kilka kawałków, żeby jeszcze kolegom głodomorom mogło dać, jak już to ze stołu zeżrą.

              Dokladnie nawet by to fajnie było wszyscy sie rzucają wpychają do buzi ,a ona na spokojnie wyciąga kładzie siebie na kalerz ,a resztę rozdaje jeszcze tym co siedzą blisko dzieli sie częstuje innych.
          • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 21:36
            Niewazne ile bylo stolow i na ilu ciasto stalo, inne dzieci mogly sie dopchac tez do innego i wszystko zjesc, no zawsze istnieje takie ryzyko.

            Corka nie musiala wyrywac, moze (skoro niektorzy wzieli podobno po kilka kawalkow) mogla wziac inne ciasto i sie z ktoryms z chlopcow zamienic?
            A moze to pani miala im wywrac?
            • berdebul Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 19:17
              A może nauczycielka powinna zadbać, żeby chłopcy przepuścili dziewczynki w drzwiach? Albo chociaż nie zachowywali się jak dzikie zwierzęta? Lub, wiedząc ze Iksińska będzie mogła zjeść tylko to jedno ciasto zostawić je na biurku i postawić pózniej?
              Dalej - możesz mi wytłumaczyć w jakim celu rodzice znoszą słodycze do szkoły i to bez okazji? Wiedząc, że są dzieciaki na dietach eliminacyjnych. Równie dobrze jak jest dzieciak z alergią na fistaszki, to można przynieść kanapki z masłem orzechowym. Niech się uczy walczyć o swoje. uncertain
      • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 04:42
        I super, ze odpowiedzialnie do tematu podchodzą, ale po moich ponad 5letnich obserwacjach nie wierzę, że nie jest im czasem przykro, może po prostu nie mogą tego przy tobie okazać, muszą być twarde?
    • dorga1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 22:06
      No i zrobiła się z tego jatka. Zapomniałam, że tu na forum są same SUPER MATKI. Tak na prawdę chodziło tu głównie o zieloną szkołę, śniadanie było tylko przykładem zachowania wychowawczyni, która boi się inności. Boi się i to bardzo, bo kiedy w czerwcu zabrała dzieci na lody, to nie wystarczyło jej, że napisałam na kartce, które córka może jeść, tylko sama osobiście musiałam iść i jej kupić te lody. Przyznam też szczerze, że jestem bardzo zaskoczona, bo po raz pierwszy spotykam się z dziećmi, które wiedząc, ze przez całe życie będą na jakiejś diecie, tak spokojnie, bez kompleksów do tego podchodzą. A może to tylko czasowa dieta? A wtedy to już inna bajka. Inaczej reaguje dziecko, które pamięta smak normalnego jedzenia, a inaczej to, które od urodzenia jest na diecie bezgl. Inaczej również funkcjonuje i myśli to dziecko, które wie, że to tylko na jakiś czas i jeżeli tylko zaledwie kilka produktów nie może jeść. No, ale tutaj jak zwykle wszyscy wiedzą wszystko najlepiej. Gratuluję cudownych dzieci, no bo jak mogą być inne, kiedy mają takie SUPER MATKI.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 22:15
        Podchodzą spokojnie, bo ich rodzice też tak podchodzą. Ty zaś jesteś histeryczką - więc co się dziecku dziwić.
        • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 22:28
          Otoz to, nie masz argumentow to zaczynasz o jatce i super matkach big_grin Co ma piernik do wiatraka...

          Moje dziecko nie bedzie tego czegos jadlo do konca zycia, a na pewno do doroslosci... Mam tylko to szczescie, ze nie mieszkam w Pl i tu latwo o inne zamienniki/albo produkty tego nie zawierajace. Problem pojawia sie w Pl, bo wlasciwie corka powinnajesc suchy chleb i ew. owoce/warzywa.
          Jak jedziemy na wakacje do Pl to mamy ze soba walowe, ale nawet jak czegos nie ma to nie dramat, corka nigdy sie nie skarzyla, a juz na pewno nie ma z tego powodu kompleksow!
          Raz byla sytuacja gdzie moja matka probowala jej cos "wmowic" na zasadzie: ty biedna, nie mozesz tego i tego, oj, biedactwo itp.. Po tej akcji zostala ustawiona do pionu i tematu nie ma. Moge sobie wyobrazic, ze moze u Was w rodzinie tez tak to wlasnie traktujecie jaka to ona biedna i ma ograniczenia...
          • dorga1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 09:28
            No tak, zapomniałam, że tu udzielają się jeszcze matki nie mieszkające w naszej polskiej rzeczywistości. No i jak zwykle mają też najwięcej do powiedzenia. W innych krajach inność nie jest tak dyskryminowana, jak u nas. I diety również. Mam siostrę w Kanadzie i to jeszcze przez chwilę pracującą w cateringu, to wiem jakie są różnice. Tam każde dziecko dostaje w szkole jedzenie, takie jak powinno. Nikt z tego nie robi problemu i jest zupełnie naturalne. U nas jest to INNOŚĆ, czyli coś złego. I tu dużo zależy od wychowania i także od wychowawców, bo tam przecież dziecko przebywa większość dnia. No i oczywiście trzeba zapomnieć o bezglutenowych obiadach w szkole, coś takiego nie istnieje.
            • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 12:30
              Ale tu nie mowimy o szkolnej stolowce tylko o zachowaniu nauczyciela. Klasa mojej corki liczy obecnie 23 uczniow. Wiem, ze sa wsrod nich alergicy, moja corka nie je pewnych rzeczy z innych wzgledow, ale kazdy pilnuje swojego nosa. Nauczycielka wie bardzo ogolnie, ale nie mozna wszystkiego na nia zrzucac. Dziecko w 2 klasie jest napawde duze i powinno to rozumiec, a rodzice powinni zadbac o to, zby nie czulo sie inne. To naprawde dziwne, ze czuje sie az tak wyobcowane i ma kompleksy... To znaczy, ze juz chyba w domu jest inaczej traktowane a nie "normalnie" jakby problemu nie bylo.
              Nie ma znaczenia gdzie ja mieszkam czy w Pl czy poza. Wlasnie chce zapisac corke na kilkutygodniowy kurs wakacyjny jezyka polskiego w moim rodzinnym miescie w Pl. Padlo m.in. pytanie o noclegi i wyzywienie. Napisalam, ze interesowaloby mnie to to to i otrzymalam odpowiedz, ze nie bedzie z tym najmniejszego problemu, tylko prosza krotko przed rozpoczeciem o przypomnienie kwestii, zeby nie bylo nieporozumien. Mam kuzynke, ktorej syn ma tysiac piecset dolegliwosci, jest alergikiem, wielu rzeczy mu nie wolno i jakos w przedszkolu tez nie bylo z tym problemu. Teraz idzie do szkoly, ona naswietlila problem i tez o wszystko zadbaja, ale powiedzieli, ze dziecko w duzej mierze musi samo wiedziec co i jak, bo klasy sa duze i nauczyciel nie wszystko moze ogarniac, szczegolnie na poczatku. Poza tym dzici sa juz wystarczajaco duze.

              Niestety mam wrazenie, ze bardzo roszczeniowo podchodzisz do tej sprawy. Moge sobie wyobrazic, ze dokladnie takim samym "tonem" jakim tu sie wypowiadasz rozmawiasz z nauczycielka. TO tez nie jest dobre podejscie.
              Najpierw jakies teksty o super matce, teraz o innej rzeczywistosci poza Pl... a jakies normalne argumenty masz?

              Jest jeszcze inna kwestia - dlaczego za wszystko powinno sie winic nauczycielke?
              Za chwile dojdzie do takich absurdow, ze sie dzieci np. jedzeniem zamienia na przerwie, jeden da drugiemu cos tam i co? Tez nauczycielka winna? Bo nie chodzi jak cien za ziutkiem i go nie pilnuje, a przeciez ma alergie?
            • e-kasia27 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 14:19
              O, tak, tak.
              Za granicą jest wszystko super, wszystkie inne dzieci nie są tak nieszczęśliwe, jak Twoje, tylko Twoje dziecko będzie miało dietę do końca życia, tylko Twoje znało smak prawdziwego jedzenie(a jedzenie dietetyczne jest nieprawdziwe???), tylko Twoje jest prześladowane itp.itd.

              Ale to wcale tak nie jest. To są tylko Twoje własne odczucia, Twoje własna trauma, Twoje własne potwory pod łóżkiem.
              Ty tak to widzisz i tak to przekazujesz świadomie, albo nieświadomie córce.

              CHCESZ, ABY TWOJE DZIECKO BYŁO SZCZĘŚLIWE(na pewno chcesz, bo każda matka tego chce), TO ZMIEŃ SIEBIE, SWOJE NASTAWIENIE DO DIETY.

              To jedyna słuszna droga.
              Spróbuj zaakceptować fakt, że dziecko nie może jeść glutenu.
              Jeśli sama nie umiesz sobie dać z tym rady, to skorzystaj z porady psychologa.
              Zrób coś, bo tym, co robisz teraz (pomimo tego, że chcesz, jak najlepiej) krzywdzisz swoją córkę i robisz z niej kalekę życiową.
              Na nas możesz się pozłościć, ale to nie zmieni sytuacji Twojej córki.
              Pomyśl o niej i jak Ci już złość na nas przejdzie, to przeczytaj jeszcze raz na spokojnie, ten wątek i zrób coś ze sobą, bo to nie od świata zewnętrznego zależy, czy Twoje dziecko będzie szczęśliwe i zadowolone pomimo diety, czy wycofane i zakompleksione z powodu diety.
              Jedzenie nie jest najważniejszą rzeczą w życiu.

            • bergamotka77 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 20:11
              zgadzam sie z jematka, to ty dorga masz problem i to duzy, ty uwazasz dziecko za inne, gorsze. Moje dziecko ma diete wybiorcza bo nie lubi wiekszosci rzeczy i tez rzadko je to co inni, do tego jest leworeczny i co, tez jest inny bo to 10 proc. spoleczenstwa, do tego ma nierowne nogi, nie moze biegac na dlugie dystanse, ma pewne ograniczenia bo nosi wkladke ortopedyczna i tez jest inny. Tylko ze on traktuje to normalnie, nie robi tabu, nie ma kompleksow, z leworecznosci jest nawet dumny....A wiesz dlaczego? Bo my rodzivce zawsze traktowalismy to normalnie, nie robilismy kaleki z niego, nie dawalismy odczuc, ze cos z nim nie tak. Mowilismy ty masz krotsza noge, ktos ma odstajace uszy albo krzywe zeby, ale da sie z tym zyc, wazne kim jestes, masz milion zalet i nikt na twoja noge nie zwraca uwagi. I nie jest mu przykro ze nie moze pewnych rzeczy np. grac w pilke nozna w klubie, bo wie ze go to zmeczy i bolalaby noga a uprawial ten sport 4 lata. Ale wszystko zalezy od rodzicow i ich podejscia, oraz domownikow, otoczenia a nie pani wychowawczyni.
              • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 21:08
                Jakaś dziwna ideologia dorobiona do tematu - określenia inna, gorsza itp. A np. moja córka po prostu ma ochotę zjeść truskawkę, tort, surową marchewkę, bułkę wieloziarnistą. Mnie tam "nie ma", jest ona i jej pragnienie -ty masz wielką ochotę na kawę, ona ma na truskawkę czy to tak trudno pojąć? Bez zbędnych analiz psychologicznych.
      • kanna Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 06.04.16, 22:45
        kiedy w czerwcu zabrała dzieci na lody, to nie wystarczyło jej, że napisałam na kartce, które córka może jeść, tylko sama osobiście musiałam iść i jej kupić te lody.

        Po pierwsze - dziwi mnie, ze poszłaś z klasą na te lody. Ile było matek?
        Po drugie - dziecko powinno wiedzieć, jakie lody może jeść i o takie poprosić.
        Po trzecie - jak nie może żadnych, zabiera takie, co może w termosie i częstuje innych.
        • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 12:35
          Matka lata wszedzie za tym dzieckiem i wszystkim kartki pisze, samodzielnie lody kupuje, nauczycielce osobiscie ciasto do reki wrecza, zeby czasem kawalka dla corki nie zabraklo...
          To to dziecko w koncu czuje, ze faktycznie cos jest nie tak, ze jest inne (bo pewnie inne matki tak nie robia), widza to tez inne dzieci, a dzieci potrafia byc okrutne i ja moze izoluja...
          Ale znow wracamy do punktu wyjscia kto jest winny...
      • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 04:42
        typowa ematkowa dyskusja
        • ida_marcowa1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 08:14
          bo to forum dyskusyjne jest , więc jest dyskusja hehehe....chcesz mieć grono wielbicieli i adoratorów załóż forum zamknięte.koniec.kropka.
          • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 08:32
            mówie o konkretnym forum emama, gdzie zawsze inne dzieci są ciapowate, a moje niezależne, samodzielne superhiper
            • zuleyka.z.talgaru Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 08:37
              Ale to nie jest forum emama tylko starsze dziecko. Więc jednak masz jakiś problem.
              • lifecolor Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 09:06
                Ale dyskusja typowa ematkowa smile
                A 2 zdania, sory nie zrozumiałam, od czapy całkiem
    • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 13:18
      Podsumowujac (nie wiem czy mi sie jeszcze bedzie chcialo pisac i odpowiadac na kolejne "argumenty", bo dyskusja z Toba to niestety jak z lysym o grzebieniu...) sama widzisz ile mam napisalo, ze to tak naprawde nie Twoje dziecko ma z tym problem tylko niestety Ty. Ty chyba nie mozesz tego faktu zaakceptowac... Moze warto sie nad tym zastanowic?
      Chcesz pomoc dziecku to sama go nie traktuj jak "innego", "chorego" itp.
      Prosty przyklad "izolacji" z Twojej strony: pisalas, ze np. jecie obiad, gotujesz makaron to ona dostaje inny, ale danie niby to samo... no wlasnie po co inny? A moze wszyscy zjedzcie ten sam co ona? Wam sie swiat sie od tego nie zawali, a jej bedzie przyjemnie.
      My tak wlasnie robimy. Nie stawiam na stole 15 produktow i nie mowie, sory corka, ale Ty mozesz z tego tylko 2... dobieram dania/produkty tak, zeby ona mogla jesc z tego wiekszosc. Potem jak gdzies jest i sie zdarzy, ze czegos tam nie moze to nie ma tragedii, no akurat tak wyszlo i juz. Przeciez skad inni mogli wiedziec, ze ona tego nie moze?
      Do tego zawsze ma przy sobie swoj prowiant na wszelki wypadek.
      Jak idziemy do retauracji to tez juz mam takie obcykane, ze wiemy, ze tam moze jesc praktycznie wszystko i nie czuje sie przez to inna.
      Zmien swoje myslenie i podejscie do problemu, a nie probuj zmieniac swiat dookola...
      • magdalenka79k Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 15:26
        Pewnie dlatego inny bo ten bezglutenowy kosztuje ze 3 razy drożej?Wykarmić całą rodzinę takim bezglutenowym skoro nie ma takiej potrzeby? Tu bym się nie czepiała taka dieta i tak pociąga za sobą ogromne koszty. No jak by miała nietolerancje fruktozy to cała rodzina miałaby nie jeść owoców, żeby jej było przyjemniej? No nie, musi zaakceptowac, że jest inna i je inne rzeczy.
        • jematkajakichmalo Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 16:11
          Pewnie, ze nie jest tania, ale to byla propozycja. Skoro bycie inna jest dla dziecka (albo raczej dla matki) taka trauma to mozna tak sprobowac... Jak nie wszystko, caly jadlospis, to moze np. jeden wspolny posilek? No jakies rozwiazanie na pewno sie znajdzie.
    • xyz_xyz1 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 07.04.16, 15:12
      Są ludzie i ludzie. Nauczyciel (w tym tak od klas młodszych) niestety też człowiek i moze być osoba z powołania która bez problemu ograni wszytko ba nawet dzieci podświadomie dostosowują się same z siebie do jej życzeń nawet tych nie wyartykułowanych i są osoby ciapowate, czy osoby skupione na sobie czy z gatunku takich co nie lubą kłopotów (a zielona szkołą czy wycieczka to kłopot). I nic się na to nie poradzi. Niestety nauczycieli z powołania jakby z roku na rok coraz mniej bo niestety mamy do tego zawodu zdecydowanie negatywną selekcję.
    • arwena_11 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 10.04.16, 01:38
      Wiecie co, ale to naprawdę nie jest trudne. Moja córka w podstawówce miała koleżankę, która była uczulona na czekoladę i orzechy. Jak niosła cukierki na imieniny do szkoły, to zawsze kazała kupić trochę takich które X może zjeść. I X częstowała jako pierwszą, żeby sobie wybrała sama.

      Ostatnio zaś robiła imieniny dla koleżanek z gimnazjum. Jedna koleżanka i to wcale nie z jej klasy też jest na diecie bezglutenowej. Zmusiła mnie do dowiedzenia sie czy kręgielnia ma coś w ofercie takiego ( bo nie można nic wnosić ). Udało się i ponieważ i tak były to produkty, które lubi większość np żelki, popcorn - to wzięłyśmy ich więcej ( oprócz też takich rzeczy jak delicje czy ciastka ), żeby ta dziewczynka mogła coś zjeść.

      Więc jak się chce to można. Zwłaszcza jak się ma w klasie takie 1 czy 2 dzieci. Problemem byłoby gdyby była ich 10 i każde miało inną dietę.
    • camel_3d nie zartuj... 12.04.16, 09:38
      przepisy mowiace, ze nauczycielka ma kontrolowac kto ile kawlakow ciasta wzial?

      nie ma takich...

      Uwazam, ze jezeli w klasie jest 2 dzieci z takowo dieta, to nauczycielka powinna powinformowac rodzicow, zeby np na urodziny dawac dzeiciom np kilka cukierowk marki (XXX) bo niektore dzieci moga tylko te jest.

      POZA TYM... na najlblizszym spotkaniu rodzicilskim powinnas kulturalnie poinformowac, ze twoje dzeicko i inne ma problemy zywieniowe i wspomniec o tych cukierkach. Ok..pewnie niektorzy rodzice pleja lub zapona.. ale nie oczekuj od wychowawczyni za duzo.

      U mlodego w klasie jest 4 muzulmanskich dzieci i WSZYSCY rodzice po prostu daja na urodziny poczestunke, ktory moga jesc wszytskie dzieci...

      Takze na zielonej szkole nauczycielka uawazala, zeby dzieci nie zjadly przypadkiem czegos czego nie powinny.

      Na urodzinach u mlodego islamscy koledzy po prostu zapytali mnie ktore slodycze moga jesc, a ktorych nie ..i juz..

      mysle, ze duzo problemow mozna rozwiazac kulturalnym podejsciem i rozmowa z rodzicami..niz rzucaniem sie na przepisy i wytyczne.

      • an.16 Re: nie zartuj... 12.04.16, 10:56
        A jakich to słodyczy muzułamanie nie mogą jeść? Poza smażonymi w smalcu ... ale takich raczej się nie podaje na Kinder partywink Swoja drogą mają szczęście, że nie mieszkają w Polsce. Tutaj nie spotkaliby się ze zrozumieniem... niestety.
        • melmire Re: nie zartuj... 12.04.16, 11:04
          Takich z zelatyna wieprzowa na przyklad.
          • jematkajakichmalo Re: nie zartuj... 12.04.16, 12:12
            Amen.
            A nawet trudno sobie wyobrazic ile slodyczy, jogurtow i innych produktow zawiera taka zelatyne.
            • an.16 Re: nie zartuj... 12.04.16, 13:51
              Nie potrzeba sobie wyobrażać. Wystarczy poczytać skład. Tych z żelatyna wieprzową jest naprawdę niewiele. No chyba, że import Chiny/Wietnam.
              • melmire Re: nie zartuj... 12.04.16, 14:13
                Ci bardziej ortodoksyjni nie moga z zadna zelatyna, chyba ze hallal smile
                • camel_3d Re: nie zartuj... 12.04.16, 23:00
                  melmire napisała:

                  > Ci bardziej ortodoksyjni nie moga z zadna zelatyna, chyba ze hallal smile

                  sklepy arabskie i tureckie maja calkiem neizly wybor..
                  • melmire Re: nie zartuj... 13.04.16, 08:19
                    W supermarkecie tez znajdziesz bez problemu.
        • camel_3d Re: nie zartuj... 12.04.16, 13:55
          an.16 napisała:

          > A jakich to słodyczy muzułamanie nie mogą jeść?

          np zelek nie moga jesc..
          zawsze mam w domu jedna paczke zelekow, ktore kupuje w sklepie arabskim dla kolegow mlodego.
          • jematkajakichmalo Re: nie zartuj... 12.04.16, 14:19
            Tak, w takich De to i niewiele, w PL juz cala mase. Zelki, galaretki, co drugi jogurt, gumy typu mamba, ciastka delicje i podobne, a druga "plaga" polska jest to, ze jak nie ma zelatyny to wiekszosc ciastek i cukierkow gdzies tam ma spirytus... /alkohol.

            Ostatnio bylam w Pl i w sklepie typu goplana chcialam kupic polska bombonierke dla znajomych i nistety nie kupilam, bo wszystkie bez wyjatku (a w takim sklepie jest w czym wybierac) wszystkie byly w alkoholem, jak nie "oficjalnie" typu wisnie w likierze to po prostu w tej masie, z ktorej sa robione.
    • an.16 Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 12.04.16, 10:53
      Wychowawczyni zdecydowanie powinna być bardziej aktywna. Po prostu ustawia się kantem i nie chce okazać cienia zrozumienia i zainteresowania Zupełnie nie rozumiem akcji z lodami - zmuszenia ciebie do kupienia tychże. Moja córka (8 lat) przestała jeść mięso (z powodu przekonań, bez przyczyn medycznych) i gdy prosiłam wychowawczynię, aby zadbała o jej dieta na zielonej szkole, okazało się, że już sama podjęła temat z organizatorem i pomyślała o potrzebach córki, które pewno niektórym z watku wydają się fanaberią.
    • ga-ti Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 13.04.16, 09:24
      Czytam i czytam i w końcu sama coś napiszę wink
      Uważam, że nauczycielka powinna zwrócić uwagę co je Twoja córka, a zwłaszcza w przypadku, gdy sami przynosicie coś, co może jeść (ciasto). I nie dlatego, że dziecko 'ciapowate', ale nawet dlatego żeby inne dzieci uświadomić, nauczyć kultury, tolerancji, wrażliwości itp. Ot gotowy temat do przeprowadzenia lekcji wink
      Wystarczy odrobina dobrej woli.
      W Wszej sytuacji jako matka sama podjęłabym temat na zebraniu (wych. nie chce, trudno, jest czas na pytania/uwagi rodziców, więc to czas dla Ciebie), krótko powiedziałabym na czym polega dieta Twojej córki i poprosiła, żeby uwzględnić to np. kupując cukierki na urodziny. Wychowawczynię też bym poinstruowała (na piśmie też) co dziecko może, a czego nie i uspokoiłabym (a ciekawe, czy dieta córki nie była tylko wymówką by nie jechać z całą klasą, a powody pani miała innewink ).
      Zawsze możesz przynieść w podpisanym pudełku kilka cukierków, czy czegoś tam, i przekazać wych. z zaznaczeniem że to na 'w razie co' dla Twojej córki.

      No a teraz z innej beczki. Nie wiem, jak z dietą radzi sobie na co dzień Twoje dziecko, ale mam bardzo niefajny przykład zachowania kolegów moich dzieci. Matka histeryczka, zakręcona na diecie dzieci i zdrowym odżywianiu w ogóle. Dzieci już spore bo 9 i 11 lat, powinny same wiedzieć co im wolno, a czego nie. I powtarzają się ciągle sytuacje gdzie wyjadają to, czego nie mogą, wypraszają u dzieci słodycze, na imprezkach pakują do kieszeni, nie wstają od stołów, nie reagują na upomnienia. Inne dzieciaki im mówią, co mogą jeść, pilnują, a ci mają to głęboko gdzieś, jeśli tylko matka nie widzi. I uwierz mi, przestałam zapraszać do nas do domu, bo mam dość użerania się z dzieciakami, zakazywania, pilnowania, przygotowywania przekąsek pod nich i wysłuchiwania narzekań matki, jak to ona dba o dzieci i walczy z całym światem... i oczywiście nie widzi, co robią jej dzieci.
      W takim przypadku też bym machnęła ręką w końcu, niech dziecko je co chce, bo ile można uncertain
      • 3-mamuska Re: Wychowawca klasy, a dziecko na diecie elimina 13.04.16, 10:21
        Nie nauczycielka nie musi pilnować ile i co jak jedzą dzieci.
        Jeśli corka wie ze ma alergie powinna sama sie piłować. A ty daj jej do śniadaniówki cisto które ona moze jeść.

        U syna w klasie jest dziecko z mega uczynieniem.
        I gdy zbliżają sie urodziny dziecka dzwonię do tej mamy lub podaje informacje przez nauczycielkę ze bedzie tort i ona wtedy wysyła jemu cos co moze zjesc.
        Nie porównuj przedszkola i szkoły .
Pełna wersja