Dodaj do ulubionych

Zaczepianie i dokuczanie szkolne

01.06.17, 09:33
Witam wszystkich rodziców.
Mam problem i może Wy pomożenie mi swoimi radami i doświadczeniem.
Otóż mój syn będzie miał 10 lat we wrześniu. Obecnie jest w 3 klasie.
Syn jest ogólnie zamknięty w sobie, cichy, nie kłótliwy itp. Dlatego też został wzięty na "celownik" przez innych kolegów z klasy. Szybko daje się prowokować i to daje największą satysfakcję innym. Całą 3 klasę jest przez nich prowokowany słownie, obrażany i wyśmiewany.
Po 7 miesiącach (bo wcześniej nie chciał nic powiedzieć i potem się dopiero wydało, bo nie chciał się skarżyć) poszliśmy z mężem na spotkanie z dyrekcją szkoły i jego wychowawcą. Po spotkaniu dałam Pani miesiąc na rozwiązanie tego konfliktu jak było ustalone z dyrekcją , żeby jego wychowawczyni się wykazała (powiem szczerze ze nie byłam zadowolona skoro przez 7 miesięcy nic nie zrobiła). Oczywiście zaczepki się nie skończyły. Byłam i rozmawiałam jeszcze 2 razy. Dopiero rozmowa z jedną z mam po kilku dniach położyła kres zaczepianiu przez jednego kolegę co potem poskutkowało po około tygodniu , że drugi "agresor" również dał spokój. Sielanka trwała niecały miesiąc. Teraz znowu zaczepki się pojawiły ale z innego źródła. Mianowicie od dzieci , które wcale się o to nie podejrzewa.
W związku z tymi zachowaniami mój syn stał się agresywny i zaczynają się bójki w szkole. Jak go obrażają i wyśmiewają on używa przemocy.
Rozmawiam dużo z synem , żeby nie reagował na te zaczepki i żeby nie dał się prowokować (bo o to im chodzi) i nie bił się, bo to w końcu on wygląda w szkole jak oprawca a nie jak ofiara ich zaczepianek.
Jak próbowałam rozmawiać jedną z mam to oczywiście jej dziecko zostało "pobite" przez moje ale nie da się takiej wytłumaczyć , że niestety jej syn także sie przyczynił do takiego stanu rzeczy. Nie jej syn jest idealny i nie wyzywa innych. Tak się rozmawia z zaślepionymi rodzicami.
Mój syn zawsze chodził z uśmiechem na ustach do szkoły teraz jednak wogóle nie chce do niej iść.
Jak rozmawiam z nim o przeniesieniu do innej szkoły to wogóle nie chce o tym słyszeć, chce zostać w tej.
Nie wiem jak z nim rozmawiać , co mu doradzić , jak ma sobie poradzić z takim zachowaniem innych uczniów.
Czy mogę prosić o jakieś rady ?? Może ja mu coś źle tłumaczę?
Nie będę przecież chodzić na przerwy do szkoły , żeby go pilnować. Musi też zacząć sam sobie radzić. Ale w jaki sposób?? Nie chcę żeby wyrósł na maminsynka za którego będę rozwiązywała wszystkie problemy.
Z góry dziękuję za podpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 11:55
      najczesciej pomagaj, jak w twoim przypadku, rozmowy z rodzicami. Jestem przedstawicielem rodzicow u mlodego w klasie i najczesciej, jezeli wystepuja problemu, starsm sie zeby rodzice skloconych strn wyjaslini to. ALe nie meidzy soba, ale bardziej, zeby byly przy tym dzieci i zeby dzieci wyjasnily dlaczego tak jest. Zawsze pomaga.
      U nas klasa jest bardzo zroznicowana. Pod wzgledem kulturowym - jest okol 15 narodowosci. Jest 2 dzieci z problemami w nauce ogolnie i 1 dziewczynka autystyczna. Takze mieszanka dosc ciekawa. Nie ma ogolnie wogole problemow, bo w chciwli kiedy sie pojawiaja rodzice dzeici (wraz z dziecmi) spotykaja sie i wyjasnia sie sytuacja. Oczywisci enie przy kazdej drobnostce.


      Pozatym...napisalas cos co mnei zaciekawilo. Skonczyly sie agresje ze strny jednej grupy. A zaczely ze strony drugiej...

      Jest jedne chlopeic, ktory "nie ma" kolegow. Niby sie z kims tam czasempobawi, ale ogolnie jego mama zawsze mowi, ze on sie skarzy na brak kolegow w klasie. Wedlug mnei powodem jest
      a. mama
      b. sytuacja w domu.

      a - mama. Moj mlody z kilkoma kolegami chodza na boisko pograc w pilke. Ten chlopiec meiszka w bloku OBOK boiska i nigdy nie wychodzi: mama powiedziala, ze sie o niego troche boi. Ze szkoly idzie do domu..i koniec.

      b. sytuacja w domu. Jego tata, dosc mlody (48 lat) ma poczatki alzheimera i problemy zdrowotne. Wiec sila rzeczy nie zapraszaja zadnych dzeici do siebie.

      takze poza szkola chlopiec nie ma wogole kontaktow z kolegami. A ma sporo mozliwosci. Stad jego problemy... No i problemy z nauka dodatkowo. Ale ogolnie jest sympatyczny. Ile razy szedlem z mlodym do szkoly i ten chlopiec przechodzil kolo nas z mama, tyle razy od razu zaczynali rozmawiac i dalej szli juz razem.. czesto wracalem do domu i zaprpwadzala ich mama tego chlopca. Takze tu problemem jest mama i sytuacja w domu. Za bardzo go chroni.

      czy twoj syn ma kolegow w klasie, ktorych moze zaprosic do domu? spotkac sie z nimi?

    • srubokretka Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 15:44
      >Nie będę przecież chodzić na przerwy do szkoły , żeby go pilnować.

      Dlaczego nie? Moze zrozumialabys lepiej problem i wiedziala jak z synem rozmawiac, skoro dotychczasowe winienie za wszystko innych nie przynosi oczekiwanych przez ciebie efektow.

      >Syn jest ogólnie zamknięty w sobie, cichy, nie kłótliwy ...Szybko daje się prowokować...mój syn stał się agresywny...używa przemocy. ....Tak się rozmawia z zaślepionymi rodzicami.

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Popros o zebranie z rodzicami i dziecmi , z ktorymi twoj syn ma najwiecej sytuacji konfliktowych i otwarcie o tym porozmawiajacie. Spokojnie.
      Ewentualnie zacznij zapraszac kolegow do domu, zeby sie zaprzyjaznili. To zazwyczaj jest najbardziej skuteczna metoda i najprzyjemniejsza.
      • mysieq32 Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 20:27
        Wiesz co powiem tak. Mój Mały nigdy nie był towarzyski zawsze trzymał się na uboczu. Taki jego charakter. I chyba w tym tkwi problem gdyż nie ma kolegów w klasie. Miał jednego ale przeniósł się do innej szkoły gdyż w pierwszej klasie to on był w ten sposób traktowany. Nie chce zapraszać kolegów do domu bo nie za bardzo lubi przebywać w ich towarzystwie.
        Jeśli chodzi o mnie jako o mamę to nie jestem taka że trzymam go pod kloszem - chcę żeby przebywał wśród rówieśników na dworze itp. Lecz tu pojawia się kolejny problem gdyż na podwórku od niedawna pojawił się ten sam problem. Starszy kolega o 2 lata niestety też mu dokucza wraz ze swoją koleżanką. Mało tego zaczęli zaczepiać i obrażać moją córkę 8-letnią. Choć ona i tak wychodzi z domu i się bawi choć czasem przychodzi z płaczem bo ją straszą policją i wyganiają z placu to się nie poddaje i dalej chodzi. Młody za to w ogóle przestał chodzić na plac. Jak to powiedział woli siedzieć w spokoju w domu niż się denerwować.
        Jeśli chodzi o sytuację w domu nie ma żadnych rozwodów, chorób czy innego tego typu rzeczy. W miarę spokojna atmosfera.
        Jeśli chodzi o rozmowy z rodzicami to muszę ci powiedzieć, że dzisiaj próbowałam rozmawiać z jedną mamą i stwierdziła, że mój syn bez przyczyny uderzył jej syna. Jak się zapytałam czy wie dlaczego tak się stało to i tak twierdziła , że uderzył do bez żadnej przyczyny. Nie pomógł fakt , że niestety jej syn słownie obrażał. On jest dzieckiem idealnym i spokojnym jak usłyszałam.
        Już z nim rozmawiam i powiedziałam , że kategorycznie nie wolno mu uderzyć nikogo ( bo to wszyscy widzą ale nie widać dlaczego tak się dzieje) ma odejść od grupy i powiedzieć swojej pani przede wszystkim kto mu dokucza , żeby każdy wiedział że to te tak zwane idealne dziecko.
        • mysieq32 Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 20:35
          srubokretka 01.06.17, 15:44
          >Nie będę przecież chodzić na przerwy do szkoły , żeby go pilnować.

          >Dlaczego nie? Moze zrozumialabys lepiej problem i wiedziala jak z synem rozmawiac, skoro dotychczasowe winienie za wszystko innych nie przynosi oczekiwanych przez ciebie efektow.

          Powiem tak nie jestem za takim rozwiązaniem. powierzam dziecko na 6h do szkoły i również oczekuję od nauczycieli którzy tam uczą i pilnują spokoju na przerwach żeby reagowali na to co się dzieje. Choć byłam kilka razy świadkiem jak jedni się bili a nauczyciel odwracał się i rozmawiał z kimś innym, co oczywiście zostało zgłoszone dyrekcji.
          Poza tym nie winię za wszystko innych ale wiem , że żadne takie zachowanie nie jest wporządku wobec drugiego człowieka. Niestety tak działa ten świat i muszę nauczyć syna jak ma sobie z tym radzić bo jeszcze nie raz się z takim zachowaniem spotka. Ale jak wspomniałam nauczyciele też muszą zacząć zwracać uwagę co się dzieje wokół nich na przerwach.
          • srubokretka Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 22:03
            >Poza tym nie winię za wszystko innych ale wiem

            Niestety tak to wyglada.
            Inni tez nie zalatwia za ciebie tego problemu wychowawczego. Zwlaszcza , ze pojawia sie on w roznych sytuacjach spolecznych.
            Jezeli nie chcesz integrowac syna z innymi dziecmi, to chociaz idz z tym problemem sama do psychologa (nawet do szkolnego) Przedstaw ten problem komus komu ufasz i uwazasz za autorytet.
          • lianis Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 11.06.17, 22:56
            Zgadzam sie z triss, zmiencie szkole.
            Ja mam dziecko bardzo spokojne i wycofane, w szkole do ktorej trafil a ktora nie byla naszym wyborem mial ogromny problem z chodzeniem, nie lubil szkoly, mowil ze klasa jest za glosna, ze dzieci sie nauczycielki nie sluchaja i ona ciagle krzyczy, nie mial kolegow, codziennie rano bylo jeczenie ze on nie chce isc do szkoly. Zmienic szkoly tez nie chcial, zadecydowalismy za niego. Dziecko odzylo, skonczyly sie problemy z porannym marudzeniem, idzie usmiechniety i zadowolony, nie stal sie dusza towarzystwa, ale ma kilku kolegow z ktorymi sie regularnie bawi na przerwach. To byla bardzo dobra decyzja, choc poczatkowo wbrew dziecku
    • slonko1335 Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 20:47
      Bardzo mocno przyglądaj się sytuacji, cóż bardzo współczuję-akurat w klasie mojego dziecka jest taka akcja, która o mały włos nie skończyła się tragedią. Mechanizm był dokładnie ten sam, ofiarę wszyscy uważali za agresora a to nad tym dzieckiem znęcano się psychicznie i nieustannie go prowokowano, gdyby nie to, że ofiary były dwie pewnie dalej by tak sądzonosad
    • ga-ti Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 01.06.17, 21:04
      Zastanawiają mnie dwie sprawy, Twój syn nie ma kolegów, ani w klasie, szkole ani na podwórku, nie chce nikogo zaprosić do domu, nie chce wychodzić na dwór, woli być sam. I druga, wszyscy i wszędzie mu dokuczają, przestali jedni, zaczęli drudzy, a później i na podwórku 'obce' dzieci. Dziwne to trochę.
      Rozumiem, że dziecko nie jest duszą towarzystwa, że nie ma całej zgrai kolegów, ale żeby nie mieć żadnego? Może choć koleżanki jakieś ma? Nie ma nikogo w klasie, w równoległej klasie, w klasie młodszej, starszej, w grupie rówieśników na jakiś dodatkowych zajęciach, z kim Twój syn chciałby pogadać, pożartować, zagrać w coś? Zawsze tak było? Nic z tym nie robiliście, nie niepokoiliście się?
      No i z tym dokuczaniem... może w Twoim dziecku jest coś, co przyciąga takich dokuczających, nie wiem, nawet coś całkiem niby nieistotnego, błahego, ale jednak?
      Ja bym w czasie wakacji postarała się o rówieśników dla Twojego syna. Nie wiem, zapisz go na jakieś zajęcia, zielone szkoły, lato w mieście, do domu kultury, klubu sportowego, świetlicy, biblioteki, gdziekolwiek a później bym pomagała młodemu podtrzymać relacje koleżeńskie. By w nowym roku szkolnym, w nowym etapie (4 klasa, nowy wychowawca, może jakieś rotacje wśród uczniów) wystartował z kolegą/koleżanką, silniejszy wewnętrznie.
      Współczuję, trudna sytuacja.

      ps. mój syn też któregoś dnia przyszedł z uwagą i wezwaniem do pedagoga, bo 'przydusił' kolegę, młody wyjaśnił, że chłopak dokuczał od dłuższego czasu jemu i kilku innym kolegom, przezywał, wyśmiewał, nie pomagało ignorowanie, odpowiadanie, więc młody nie wytrzymał i jakimś chwytem z dżudo przydusił i powalił kolesia. Pani dyżurująca tłumaczenia nie słuchała, kwitując, że 'przezywanie nie boli' - co za głupota! na szczęście mamy spoko wychowawcę, załatwił sprawę z wyzywającym.
      • wro-tka Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 02.06.17, 09:12
        dziwne, że nie ma kolegów?
        nie każdy musi mieć kolegów. nie każdy musi być społeczny.
        i to nie jest powód do agresji. że ktoś inny... dziwny...
        na tym polega tolerancja - jesteśmy w stanie znieś dziwnego człowieka. nie musimy być jego przyjacielem. wystarczy, że nie zrobimy mu krzywdy.

        >może w Twoim dziecku jest coś, co przyciąga takich dokuczających, nie wiem, nawet coś całkiem niby nieistotnego, >błahego, ale jednak?

        proszę cię....
        nawet błahe rzeczy dają prawo do agresji?
    • wro-tka Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 02.06.17, 09:09
      polecam książkę terapeutyczną 'Śmierdzący ser'.
      warto skorzystać z pomocy psychologa, wzmocnić jego społeczne ego.
      warto aby psycholog szkolny poznał sprawę i włączył się do akcji.
      w dużych miastach są warsztaty dla dzieci nieśmiałych, wycofanych.
      • molik28 Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 02.06.17, 14:14
        Książka "Śmierdzący ser" nie jest książką terapeutyczną. To chora książka o wyścigu szczurów. Propagująca cechy osobowościowe, które są szczegolnie dobrze postrzegane w "życiu korporacyjnym". Jak toś takich cech nie ma to można sie tylko zdołować. Są różne osobowości i mało przebojowi ludzie też są. I niech żyją sobie tak jak chcą, w komforcie psychicznym. Można sobie wybrać różne drogi w życiu i być szczęśliwym.
    • frestre Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 02.06.17, 11:30
      przede wszystkim - synek NIE MOŻE bić i reagować agresywnie - dużo rozmów, przećwiczcie sytuacje jak ma się zachować - odejść, zgłosić Pani itp

      zapisałabym syna na zajęcia np judo, karate, ściankę wspinaczkową - cokolwiek, aby wzmocnić samoocenę i pozycję w klasie

      poszukać dziecka - sprzymierzeńca w klasie, na podwórku bo relacje społeczne są bardzo ważne

      powodzenia
      • verdana Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 02.06.17, 18:01
        Syn potrzebuje pomocy psychologa i to szybko. Dziecko ma jak najbardziej prawo być nietowarzyskie, sama takie miałam, ale takie całkowite odseparowanie od dzieci nie jest ani typowe, ani dobre, jest niepokojące. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, ze syn jest ofiarą nie w jednym środowisku, ale praktycznie wszędzie tam, gdzie spotyka się z innymi dziećmi. Nie jest możliwe, aby wszystkie dzieci były wredne, źle wychowane i agresywne. Przypuszczam, ze jest coś w zachowaniu syna, co prowokuje innych. Niekoniecznie to jego wina, prawdopodobnie nie zdaje sobie z tego sprawy ani on, ani Ty. Potrzebna tu fachowa pomoc, nauczenie dziecka, jak zachowywać sie w większej grupie.
        Oczywiście jest też możliwość, choć mało prawdopodobna, ze syn rzeczywiście jest agresywny, a koledzy odpowiadają na jego agresję - a nie on na ich zaczepki.
    • kanna Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 02.06.17, 23:35
      1. Opisujesz przemoc i to ostrą - nazywaj rzeczy po imieniu.
      2. Skoro nauczyciel nie zrobił NIC przez rok, to szanse, ze zareaguje jest znikoma - trzeba zabrać dziecko, żeby je chronić.
      3. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dawne: Dzieci Niczyje) ma teflon zaufania dla dzieci doświadczających przemocy, zadzwoń tam Ty, abo syn , dowiecie się, co robić.
    • ga-ti Re: Zaczepianie i dokuczanie szkolne 05.06.17, 15:44
      Mysieq, bo Ty źle robisz rozmawiając z rodzicami agresorów gdzieś tam, z doskoku, w szatni, łapiesz matkę i na szybko coś tam mówisz, to nie tak, w takiej sytuacji to ona się zawsze może wymigać.
      Myślę, że jeśli Ci się chce, to tak jak opisuje Camel. Rozmawiasz z wychowawcą i pedagogiem (ewentualnie dyrektorem) i ustalasz termin spotkania z rodzicami agresorów. I spotykacie się w większym gronie, na terenie szkoły, po lekcjach, w spokojnej sali, przychodzisz koniecznie z mężem, jest wychowawca, pedagog, rodzice pozostali (czy razem z dziećmi to bym się zastanowiła, chyba raczej bez). Tylko musisz się przygotować wcześniej. Nie mówisz 'bo chłopcy przezywali mojego Krzysia', bo to jest niejasne, bo dzieci się przezywają, oj tam oj tam, może chwilowo o coś się posprzeczali, oj bo on tylko tak... Ty masz na kartce spisane konkrety, co i kto mówił, co i kto robił, konkretnie cytujesz i opisujesz sytuację. Dobrze gdyby pedagog i wychowawca byli przynajmniej bezstronni. Jeśli na rozmowie z nimi wyczujesz, że raczej bagatelizują, 'trzymają stronę' agresorów to poszukaj nauczyciela, który będzie po Waszej stronie i również postaraj się by był na rozmowie (nauczyciel wf, angielskiego, wychowawca ze świetlicy).
      Ale musisz się nastawić, że łatwo nie będzie, agresorzy będą w większości, musisz być spokojna i rzeczowa. I musisz wiedzieć, czego chcesz, czego oczekujesz, czego i od kogo, przygotuj sobie (zapisz) propozycje rozwiązania poszczególnych problemów, wyjścia z sytuacji jakie Ty widzisz.
      Trzymam kciuki.
      Choć sama chyba bym już odpuściła przed wakacjami, zajęła się dzieckiem w wakacje, wzmocniła, pomogła znaleźć kolegów, koleżanki i bacznie pilnowała sytuacji od września oraz podjęła konkretne kroki gdyby coś się zadziało niefajnego. Może nowy wychowawca będzie bardziej zaangażowany, a dzieciaki wyrosną z głupkowatych zachowań?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka