Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy.

09.10.04, 22:35
Wychowuję dwoje adopcyjnych dzieci. Mój starszy 10-letni syn trafił do nas w
wieku 3 lat, z rodziny patologicznej, gdzie matka piła, ojciec odbywał karę
pozbawienia wolności za znęcanie się nad rodziną.Maciek od początku był pod
opieką wielu specjalistów: psychologa, endokrynologa, okulisty. W ostatnim
czasie jego zachowanie bardzo nas niepokoi i przyznam, że nie wiem, jak mamy
sobie radzić. Wzmogła się agresja (np.wczoraj w szkole przewrócił kolegę i
uderzał jego głową w podłogę).Śmieszy go zwracana przez nauczycieli uwaga,
bardzo często śmieje się ironicznie podczas rozmów z nami a także w chwilach,
gdy komuś dzieje się krzywda.Strasznie wytrąca mnie to z równowagi, zdarzyło
mi się parę razy podnieść głos, a nawet uderzyłam go w momencie, gdy śmiał
się z upadku młodszego brata..Maciej zapomina lub gubi bardzo często swoje
rzeczy w szkole np. książki, długopisy, buty zmienne. Zapomina również o
zwykłych czynnościach, typu umycie rąk po wyjściu z toalety lub spuszczenie
wody w muszli klozetowej.Wszystko go nudzi, był znudzony nawet na wczasach
nad morzem. Nie cieszyło go morze, wspólne spacery, rozmowy. Przyjechaliśmy
bardzo zmęczeni...Zaniepokojona takim stanem rzeczy udałam się do pani
psycholog. Syn przeszedł badania psychologiczne, po którym zaproponowano nam
jedynie lekcje indywidualne i zasugerowano badanie neurologiczne. Wyszło ono
dobrze, łącznie z badaniem EEG. Czekamy jeszcze na wizytę u psychiatry, do
którego skierowała nas p. neurolog.Nie pozwalamy Maciejowi na oglądanie
filmów agresywnych, nie korzysta z gier komputerowych, które zawierałyby
elementy agresji. Nigdy nie był świadkiem kłótni domowych. Staraliśmy sie
stworzyć naszym dzieciom ciepły i dobry dom..Jesteśmy zmęczeni i nie wiemy
jak pomóc naszemu dziecku. Coraz bardziej oddalamy się od siebie i boimy się
o jego przyszłość. Proszę o pomoc, o jakieś wskazówki..
    • blanqua Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 09.10.04, 23:01
      Miałabym trzy sugestie:

      1) poczatek okresu dojrzewania i bunt
      2) czy synek wie, że jest zaadoptowany? może to wyraz frustracji, buntu...
      3) FAS - płodowy zespół alkoholowy? On może się różnie objawiać. jest niewiele
      osób, które to umieją rozpoznać. Może być powodem wielu problemów. Może
      występować jeśli matka piła.
      Blanka
      • maciejka3 Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 09.10.04, 23:13
        Maciek wie, że został adoptowany. Nigdy tego nie ukrywaliśmy. FAS..może, matka
        piła w czasie ciąży..Dlaczego jednak nikt tego nie rozpoznaje? Więc, może
        jednak nie to..? Szukam, szukam...chciałabym wreszcie móc nazwać problem i
        zacząć działać...Dziękuję..
        • lidqa Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 09.10.04, 23:25
          wiesz ja jestem nauczycielka i wlasnie wychowawca klasy 4. Minal miesiac roku
          szkolnego a oni wypuszczeni spod skrzydel pani z klas 1-3 wszyscy pokazuja
          nagle rogi i mam pielgrzymki zaniepokojonych rodzicow ktorzy mowia ze ich
          dzieci nigdy sie tak nei zachowywaly. Przezywaja duzy stres w szkole, duzo
          wiekszy niz dotychczas i odreagowuja.
          inna spawa ze zachowania ktore opisalas rzeczywiscie nie sa
          zwyklym "lobuzowaniem". to ze sie smial z brata..... ja ucze matematyki i tez
          dzieci sie smieja z niepowodzen innych co mnie doprowadza do szału. Na pewno
          twoj stres to jeszcze poteguje. Dla przykladu: mam 2 klasy 4 "b" i "c". "b "
          jest duzo trudniejsza, wiecznie rozproszona, wiecznie rozgadana, dzieci sie
          leją i ja tam wiecej krzycze i jestem bardziej nerwowa na lekcjach. skutek: w
          klasie "c" jest coraz lepiej i sie lubimy, w klasie "b" coraz gozej. Trudno
          poweidziec czemu.
          na pewno kochasz swojego syna ale skoro ostatnio robi same zle rzeczy trudno ci
          to okazywac i mu tego nie okazujesz, wiec robi coraz gorsze rzeczy. Slowa nie
          wystarcza, sprubuj nagradzac najmniejsza oznake dobrego zachowania, ale bez
          histerii zeby nie wyczul sztucznosci. Zauwazaj jak najczesciej dobre zachowania
          i mozesz tak zmienic zupelnie jego podejscie. Wmow mu ze jest ok, tylko czasem
          mu nie wychodzi. Sklon do napisania i podpisania ze bedzie sie staral z calych
          sil. I okazuj jak najwiecej milosci, przytulaj a zobaczysz bedzie dobrze.
          • lidqa Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 09.10.04, 23:37
            haotycznie to napisalam, ale ja jestem chaotyczna bardzo niestety. szkoda ze
            nie mozna edytowac sad

            jeszcze jedno, indywidualne zajecia w pewien sposob rozwiaza problem ale czy w
            taki o jaki ci chodzi? odetnie go to od rowiesnikow i mozliwe ze poczuje sie
            jeszcze gorszy
          • pesteczka5 Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 23:14
            lidqa napisała:

            mam 2 klasy 4 "b" i "c". "b "
            > jest duzo trudniejsza, wiecznie rozproszona, wiecznie rozgadana, dzieci sie
            > leją i ja tam wiecej krzycze i jestem bardziej nerwowa na lekcjach. skutek: w
            > klasie "c" jest coraz lepiej i sie lubimy, w klasie "b" coraz gozej. Trudno
            > poweidziec dlaczego.

            Właśnie dlatego.
            Myślę, że jako nauczycielka powinnaś to wiedzieć.
            Dlaczego krzyczysz? Dlaczego się uprzedzasz? Nie sądzisz, że to zachowanie
            trochę nieprofesjonalne? a może powinnaś trochę zwolnić?

            Przepraszam za dygresję i gorąco pozdrawiam, pesteczka


            P.S. Autorce wątku poza stwierdzeniem, ze myślę, że jest świetna mamą i
            życzeniami znalezienia drogi do synka niewiele potrafiłabym poradzić. Więc
            także pozdrawiamsmile
    • jojo_z_jajem Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 17:53
      Moja nieadoptowana 12 latka stwarza zupelnie podobne problemy.O mlodszej,
      czteroletniej siostrze wyraza sie zlosliwie "TO dziecko", smieje sie jak jej
      sie cos stanie przez nieuwage, na jej oczach zlosliwie! wypija resztje Ice Tea
      z butelki nie zostawiajac ani kropli i cieszac sie z wycia mlodszej, nudzi sie
      okrutnie podrozami z rodzicami (nawet do cieplego Egiptu, gdzie tylko
      nurkowanie ja bylo w stanie zainteresowac), marzy o wyjezdzie z kolezankami,
      nie bije sie na szczescie w szkole, ale jej koledzy i kolezanki jak najbardziej
      (dobra spoleczna szkola), permanentnie zapomina schowac brudne rzeczy do kosza,
      umyc glowe podczas kapieli, itd, itp, nie slucha co sie do niej mowi..... To
      samo u znajomych. 10 letni syn woli jechac na oboz w splesnialych namiotach 10
      km od domu niz z rodzicami za granice do pieciogwiazdkowego hotelu. Dlaczego>
      Bo na obozie sa koledzy z klasy!

      Z tego co opisujesz to nie syndrom matki alkoholiczki (tam sa naprawde duzo
      gorsze skutki-jest w rodzinie takie adoptowane dziecko) Sa to normalne
      zachowania 10-12 latka, ktory ma duzo mlodsze od siebie rodzenstwo, o ktore
      jest zazdrosne - ma prawo, ktorego juz zaczynaja nudzic rodzice - tez jak
      najbardziej normalny objaw dojrzewania. Dziecko z nas "wyrasta" definitywnie
      tak do 15 roku - nam zal a ono tez czuje sie z tym nieswojo. Pomozmy mu to
      przejsc. My okreslilismy wyraznie granice: np starsza ma zakaz obrazliwego
      wyrazania sie o mlodszej, mlodsza nie przeszkadza jej w lekcjach, itd... Ale i
      tak czasami szlag mnie trafia.

      Nie mart sie - wszystko jest ok. Nie pamietasz swoich dziecinnych numerow? Ja
      rzucilam w siostre kotem. Ze skutkiem nie najlepszym dla siostry i kota, a
      najgorszym dla mnie wink
    • kaycik Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 18:20
      Witam,
      jestem wychowawcą w Domu Dziecka.Z tego co wiem,zarówno z teorii,jak z własnego
      doswiadczenia zawodowego dzieci.które zostały porzucone przez matke (bez
      wzgledu na to jak dawno to sie stało) muszą przejść okres, kiedy buntują sie
      przed jakimkolwiek zwiazkiem emocjonalnym,ponieważ, często nieświadomie boją
      się kolejnego odrzucenia. Z tego,co Pani pisze,wnioskuję,że u Maćka dopiero
      teraz to następuje. Proponuję poświęcać mu jak najwięcej pozytywnej
      uwagi,podkreślać jego dobre strony, ciągle do niego mówić jak jest wściekły
      (np.zaciskasz pięści, krzyczysz, śmiejesz się z nieszczęścia brata,bo przykro
      Ci,że to jego przytuliłam,ale Ciebie tez kocham itp) Proponuję również nazywać
      swoje uczucia, kiedy syn zachowuje sie tak,jak Pani opisuje. Np. Smiejesz sie z
      tego co do Ciebie mówię, jest mi bardzo przykro z tego powodu ponieważ zależy
      mi na tym,żebyś mnie wysłuchał. Brzmi to poważnie,ale naprawdę skutkuje.
      Jest jeszcze jeden sposób na zachowania agresywne, proszę spróbować raczej
      przytulić uderzonego syna,niz zwracać uwagę bijacemu. Często dzieci wolą
      dostać "baty" niz nie przyciagnąć spojrzenia. POWODZENIA!
    • grrrrw Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 18:28
      Sama ilosc tych badan moze wytracic z rownowagi."Badaja mnie, bo chca sie
      przekonac, czy nie jestem wariatem".
    • kanna Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 18:53
      Warto skontaktować sie z psychologiem, który nauczy was, jak sobie radzic z
      zachowaniami dziecka. Może w osrodu adopcyjnym (jesli uzrymujecie kontakt),
      albo zwyklej poradni psychologicznej.

      To, co opisujesz, nie wydaje sie specyficzne dla dziecka adopcyjnego - kazdy
      moze sie tak zachowywac.

      pozd. Ania
      • lidqa Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 21:59
        jeszcze co do psychologow: roznie to bywa z nimi, nie kazdy po psychologii jest
        dobrym psychologiem wiec popytaj i poszukaj dobrez zanim wyladujesz z dzieckiem
        u kogos kto mu np da leki uspokajajace czy skieruje na uczenie indywidualne
        • lusia8 Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 10.10.04, 22:37
          Jestem pedagogiem i psychologiem dziecięcym i muszę cię niestety zasmucić, że
          to wszystko czego dziecko nauczy sie przez pierwsze trzy lata swojego życia
          będzie procentować przez całe życie. W tym okresie dziecko jest najbardziej
          chłonne, łapie wszystko co go otacza a jak piszesz w tym okresie nie był z
          wami.To,że wychowywał się w środowisku patologicznym będzie oddziaływało na
          niego napewno. Po drugie nigdy nie pokazuj dziecku agresji. Kiedy doprowadzi
          cię do sytuacji skrajnej, to po prostu wyjdź, policz do dziesięciu, uspokuj się
          i dopiero wtedy zacznij rozmawiać. Dopóki nie nauczysz się panowania nad
          własnymi emocjami, nie nauczysz dziecka panowania nad agresją. Pamiętaj również
          to, że dziecko im mniej zasługuje na naszą miłość tym więcej powinniśmy mu jej
          okazywać. Poszukajcie obrego psychologa( uważajcie na pseudopsychologów) i
          głowa do góry. Podobne problemy do waszych mają miliony rodziców.
    • dwasinska Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 11.10.04, 10:43
      Nie czytałam wypowiedzi po Twoim poście; moze bedę się powtarzać.
      Wspomniałas o FAS - idź tym tropem. Na stronie www.dzieci.org.pl jest forum
      rodziców, gdzi znajdziesz informacje o organizacji FASTRYGA - moze juz ich
      zresztą znasz. Mnie się wydaje, ze problem FAS jest na tyle mało znany (choć
      powszechny...), że lekarze i psychologowie nie sa w stanie dać diagnozy.
    • aleksandrynka Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 11.10.04, 11:15
      Trochę tu juz dziewczyny napisały, ja podkreślę jeszcze jedną sprawę: Dzieci
      adoptowane mają na całe życie "uraz", mimo, że wychowują się w kochających
      rodzinach, gdzie przybrani rodzice starają się dać im mnóstwo miłości, uwagi,
      ciepła... Po prostu u takich dzieci zawsze gdzieś z tyłu głowy siedzi: ktoś
      mnie oddał, nie chciał, porzucił, nie jestem dość dobry, wartościowy, żeby mnie
      pokochać... (to nie tyczy dzieci, których rodzice zmarli - tu osierocenie ma
      inne powody i jest zrozumiałe, choć nie mniej bolesne). Takie dzieci chcą się
      przekonać, czy MIMO złego zachowania będą kochane, akceptowane, próbują w różny
      sposób to sprawdzić, często w bardzo przykry i bolesny. niestety, często się
      zdarza, że wtedy rodzice mówią: no tak, wiedziałem, ze tak będzie, tylko z nim
      masę kłopotów... To nie tyczy Ciebie. Ty kochasz to dziecko i chcesz mu pomóc.
      Okazuj mu swoją miłość przez ciepłe słowa, dotyk, mów, że akceptujesz go takim,
      jaki jest i Twoich uczuć nic nie zmieni. I niech tak będzie - bez względu na
      to, co zrobi kochaj go i wybaczaj. Oczywiście on musi, jak każdy rozrabiak,
      ponieść konsekwencje, ale niech to nie zmienia Twoich uczuć. Możesz nad tym
      popracować przy współpracy z psychologiem, ale udaj się do niego sama, bez
      dziecka. Ono już ma dość badań i może bać się, ze sprawdzacie, czy NADAJE się
      on do Waszej rodziny, może się po prostu bardzo, bardzo bać! Nie traktuj go też
      specjalnie, nie o to tu chodzi. Masz przed sobą dziecko z problemami właściwymi
      dla jego wieku + ogromny bagaż na całe życie - pietno odrzucenia przez
      pierwotnych rodziców. Nie naprawisz tego, ale możesz dać swoje uczucie,
      zaangażowanie i troskę. Autentyczną, matczyną.
      • julkakra Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 23.10.04, 22:42
        Trafiłam na to forum, bo tez mam problem z synem,ma 12 lat i zaczyna się
        buntować! Ciągle kłóci się z 7letnią siostrą, nie mówi a krzyczy, bałagan w
        pokoju straszny u niego,c zamiast do książek ciągnie go do telewizora i
        komputera....i mogłabym tak wyliczać długo. Wydaj mi się jednak, że to jednak
        typowe zachowanie chłopca w tym wieku, jakoś to przetrwam, zwłąszcza,że to
        kochany, trochę zakompleksiony i zakrzyczany przez mnie chłopaczek. Kocham go
        bardzo i mam nadzieję, ze ta miłośc spowoduje, ze wyrośnie na mądrego, dobrego
        i szczęśliwego człowieka, pomimo błędów jakie codziennie poełniam w jego
        wychowaniu. Trzymajcie się cieplutko wszystkie mamy nastolatków!
        • verdana Re: Moje (adopcyjne) dziecko stwarza problemy. 23.10.04, 23:45
          Zastanawiam się, czy poza wszystkim innym podstawowym problemem nie jest to
          (nie traktuj tego absolutnie jako zarzut), ze rodzice adopcyjni zazwyczaj
          zastanawiają sie w pierwszym rzędzie, czy zachowania dziecka nie sa wynikiem
          jakiejs skazy genetycznej, a nie np. fazy rozwojowej, jakis mozliwych błędów
          wychowawczych, cięższego okresu itd.
          Przede wszyskim - kiedy zostało adoptowane młodsze dziecko? Jesli niedawno, to
          agresja (jedyny niepokojacy rys charakteru) moze być tym własnie spowodowana.
          Wiele rzeczy, które Cię niepokoją, absolutnie nie są powodem do zmartwienia. Ja
          też mam Macieja w tym wieku, który potrafi np. wrócić ze szkoły bez tornistra,
          gubi (bez przesady) parę rękawiczek w 2-3 dni, długopisów już nie liczę. Ja też
          byłabym zaniepokojona, gdyby nie to, że to moje trzecie dziecko i przerabiam
          problem gubienia trzeci raz.
          Podobnie znudzenie na wakacjach. Dzieci (nie wszystkie, ale wiele) nudza sie z
          rodzicami, szczególnie nad morzem (tzreba lezeć na plaży, to straszne dla 10-
          latka) albo gdy w programie jest zwiedzanie. Lepiej jest, gdy sa to góry i
          wysiłek fizyczny, ale też nie zawsze. Mój Maciej zdecydowanie woli obóz
          harcerski, z nami bawi sie nieźle, ale na obozie lepiej.
          Jedyne, czym bym sie zajęła to agresja. Ale też patrzac bardziej na to, co o
          dziecku wiecie (czy ma kłopoty w kontaktach z rówieśnikami, czy nie ma jakiś
          kłopotów w domu itd) niż na to, czego nie wiecie - tzn. co wydarzyło się przed
          przybyciem do Was.
          I zareczam, że nieadopcyjne dzieci to tez nieprawdopodobne problemy, tylko
          rodzice niechetnie się do nich przyznają, uwazając, ze jest to ich winą.
Pełna wersja