Dodaj do ulubionych

Czy tresura to wychowanie?

19.04.02, 09:26
Postanowiłam przejść do nowego wątku, żeby uszanować Malę i nie robić
zamieszania na jej wątku. Ostatnio napisała tam Doki, że wychowanie dziecka
polega na jego wytresowaniu. Naprawdę zaskoczyła mnie ta otwartość, dziękuję Ci
za nią, Doki, bo mogę dzięki temu podyskutować z Tobą opierajac się na
wyraznych założeniach.
Właśnie w założeniach tkwi najgłębsza różnica: zwolennicy tresury uważają,
że dziecko jest "złe" i trzeba je zmieniać, żeby stało się "dobre", a
zwolennicy wychowania bez tresury uważają, że jest "dobre" i trzeba się tylko
starać nie zmieniać go.
Zwolennicy tresury twierdzą, że mają dowody na poparcie swojego
stanowiska, takie mianowicie, że nie tylko samo przekonywanie dzieci, że
czynienie dobrze przyniesie im korzyści, ale nawet dawanie nagród (i,
odpowiednio, wskazywanie minusów i karanie), bardzo często nie wystarcza, żeby
dzieci były "dobre".
Ja natomiast uważam, że nie mimo tych zabiegów, ale właśnie z ich powodu
jest jak jest. Bo te zabiegi koncentrują uwagę dziecka na celach egoistycznych,
na własnym interesie, zamiast podkreślać wartość zachowań skierowanych na dobro
innej osoby. W ten sposób zaprzeczają impulsom płynącym z sumienia dziecka i
osłabiają jego uczucia przyjazni i miłości, z natury przecież nieegoistyczne.
Czy nie dosyć już naoglądaliśmy się efektów tresury, nie najwyższy czas
przestać tresować, zamiast poszukiwać nowych, doskonalszych metod?
W Stanach, gdzie już żadna sfera życia nie pozostaje poza tresurą -
trenuje się już ostatnio i emocje i sumienie, ponad 50% rodziców nastolatków
deklaruje, ze ich decyzja o posiadaniu dziecka była błędem. Dlaczego tak trudno
dostrzec, że ciągnąć to dalej to zwykłe szaleństwo?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka