wczesne nastolatki i muzyka...

20.10.04, 15:47
Byłam z moim synem ze 2 tygodnie temu na blaecie "Jezioro Labędzie" w Teatrze
Wielkim i byłam pod wrazeniem po pierwsze jak totalnie był wypełniony Teatr,
a po drugie jak dużo było dzieci. Z drugiej strony czytałam ostatnio jakieś
badania jak totalnie nieumuzykalnione jest nasze społeczeństwo i ze
wszystkiemu jest winien dom rodzinny gdzie nie stwarza się wzorców aktywnego
podejścia do muzyki.

Moje dziecko ma gust muzyczny dziwny, bo z jednej strony słucha Chopina i
Grechuty ale z drugiej godzinami i na okrągło płyte Top Kids z
najnowszą "łupaniną" (mnie się przy tym nieźle ćwiczy coś na kształt
aerobiku, po kryjomu jak go nie ma...). Na balecie wytrzymał ale bardziej
pociągały go przerwy i wizyty w bufecie, skolei śpiewa w chórze bardzo
klasyczne pieśni, nawet chorały gregoriańskie, i potrafi tak wyśpiewywac w
domu.

Jestem ciekawa jaki stosunek do muzyki mają Wasze dzieci. Czy traktujecie
muzykę jako istotny element edukacji, wychowania dziecka ?
    • allija Re: wczesne nastolatki i muzyka... 22.10.04, 08:31
      To tak indywidualnie się rozwija i nie wiadomo skąd się bierze. Jeden z moich
      synów ma słuch muzyczny i od wczesnych lat szkolnych był agitowany do chóru.
      Ale nie chciał, teraz też specjalnie muzyki nie słucha, nawet tego łomotu.
      Z kolei drugi syn, kiedy miał 12-13 lat, zaskoczył mnie prosząc o płytę
      z "Carmina Burano" czy Neigela Kennedy. Słucha też muzyki irlandzkiej i
      klasycznego rocka raczej z czasów swoich rodziców i wcześniejszych. A nikt
      nigdy go do żadnego chóru nie zapraszał.
      Niestety, ze wstydem przyznaję, że muzycznie nie edukujemy synów wystarczająco.
      Przydałby sie i Teatr Wielki, i Filharmonia. Ale ten czas....

Pełna wersja