Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja Wasze

27.10.04, 11:27
dzieci ?

Jestem ciekawa jak/w co/czym bawią się Wasze dzieci, kiedy ten czas nie jest
organizowany przez dorosłych (tj wszelkie kina, sale zabaw itp raczej
pomijamy). Jakie mają zabawki, co najchetniej lubią robic, co je interesuje-
czyli co porabiają jak mogą sobie swobodnie spedzić czas bez ingerencji
dorosłych. Aha chodzi mi o dzieci już w wieku szkolnym oczywiście, które z
definicji niestety tego wolnego czasu mają niezawiele. Pytanie jest
podyktowane tylko i wyłącznie moją ciekawością i niczym innym...

Pozdrawiam
    • dagbe Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 27.10.04, 11:49
      Mój syn w wolnym czasie (gdy oczywiście nie pozwolę włączyć telewizora czy
      komputera):
      * układa roboty z klocków LEGO,
      * bawi się torem wyścigowym,
      * robi doświadczenia chemiczne i ogląda próbki pod mikroskopem,
      * bawi się ze szczurkiem,
      * rozmawia z nami (czyli rodzicami),
      * jeździ na deskorolce,
      * słucha Harry'ego Pottera (czytanego przez Piotra Fronczewskiego),
      * wyczynia harce z młodszym bratem,
      * zajmuje się czynnościami, których nie pochwalam (np. dziurawienie kartek,
      struganie gumki do ołówków) - jednak, jeśli nie robią zbyt dużo szkody, to nie
      zabraniam.

      Kolejność przypadkowa.

      Pozdrowienia,
      Dagmara
      • verdana Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 27.10.04, 13:06
        Mój ma czasu wolnego (czyli nie zorganizowanego przeze mnie) sporo. W czasie
        wolnym rysuje, czyta, bawi się (ale nie zabawkami, tylko przypadkowymi
        rzeczami, z których robi miecze, zęby dla wampira itd), bawi się na podwórku z
        kolegami, rozmawia z nami i rodzeństwem, kłóci się ze starszym bratem, gotuje
        (czasami). Nie wiem, czy do tego mozna zaliczyć również zjaęcia, na które sam
        się zapisał i sam sobie zorganizował (bez mojego udziału) tzn. harcerstwo i
        kółko plasyczne.
        • klaryma Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 28.10.04, 11:20
          Moja *-latka bawi się kolckami Lego,figurkami z jajek niespodzianek (ma tego
          całą skrzynię), rysuje albo czyta. Ale niestety z reguły nie trwa to dłuzej niż
          20 minut, potem zaczyna chodzic za mną i proponować wspólną zabawę...
          • allija Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 28.10.04, 12:05
            Jeden z moich synów, wiek późno-podstawówkowy, w swoim wolnym czasie
            organizował czas, niekoniecznie wolny, reszcie rodziny. A więc;
            -w pokoju powstawał sklep, w którym musieliśmy dokonywac różnych zakupów. Syn,
            jako dziecko obrotne, siadał w kasie
            -w pokoju powstawało muzeum, które reszta rodziny musiała zwiedzać. Syn był
            przewodnikiem. Niektóre eksponaty były hmm... itrygujące
            -w pokoju powstawał teatr. Musieliśmy siadywac na widowni i koniecznie bic
            brawa po przedstawieniu, czy nam się podobało czy nie. Uważam to za głęboko
            niesprawiedliwe
            -w pokoju powstawało studio telewizyjne i ekran telewizora. Syn był prezenterem
            i zapowiadał autorskie programy. Musialiśmy je oglądać czy nam się podobały czy
            nie. To tez uważam za niesprawiedliwe
            -syn bywał także Davidem Cooperfildem ale nie wszystkie sztuczki mu wychodziły.
            Mimo to musieliśmy go gorąco oklaskiwać.
            Takie imprezy odbywały sie często totez dobrze je pamiętam. W ogóle moi synowie
            nie lubili bawic się sami w wolnym czasie. Bawiliśmy się w różne gry zespołowe
            typu pokazywanie i odgadywanie różnych powiedzeń, przysłów, "zmuszali" mnie do
            gry w okręty, gralismy w różne gry planszowe.
            Bawili sie także oczywiście np. lego czy samochodzikami. Ale zdecydowanie
            woleli takie wspólne zabawy.
            Obecnie w gimnazjum i tuż po mają już swoje sprawy. Raczej szkolno-komputerowo-
            koleżeńskie.
    • evee1 Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 28.10.04, 14:55
      Syn, lat 7. Bawi sie klockami Lego, kolejka elektryczna, rysuje pociagi, czyta
      o pociagach, jezdzi na rowerze i deskorolce.
      Corka, lat 9.5. Czyta o konikach, rysuje koniki, bawi sie konikami albo w
      koniki, piecze ciasta, oraz jak brat jezdzi na rowerze i deskorolce.
      Obojgu pozwalam tez na 1 godzine telewizji albo komputera dziennie.
      Czesto tez grywamy rodzinnie w rozne gry planszowe, ale nie udaje nam sie na
      ogol dograc do konca, bo my (rodzice) na ogole zasypiamy na siedzaco smile).
      • linka9 Re:co - w jakim wieku? 30.10.04, 20:07
        A ja chciałabym przy okazji zadać pytanie, nad którym sama wielokrotnie się
        zastanawiałam.
        Jakie zabawy w danym wieku są godne pochwały,wskazane dla rozwoju, a kiedy
        nazwiemy je stratą czasu i uciekaniem od obowiązków, czy też spraw bardziej
        pożytecznych?
        Podam przykład: 5- latek(tka) przez 2 godziny bawiący(a) sie twórczo lalkami,
        samochodzikami, kreujący różne postacie,inscenizacje, sam wycinający i
        kolorujący rózności, itp, itd - to powód do zadowolenia; ten sam 5-latek
        czytający przez 2 godziny ksiazkę, chociaż napawa dumą, nie spędza czasu zbyt
        odpowiednio do swego wieku;
        Idąc dalej tym torem:
        np: 10 -latek ...., 12- latek ....
        Przy 17 latkce(ku) już bez wątpienia stwierdzimy, że poświecanie 2 godzin na
        zabawę lalkami jest, hm... delikatnie mówiąc dziwne, pochwalimy za to za
        czytanie książek.
        Oczywiście, że są zajęcia wolne zawsze wskazane, bez względu na wiek (np
        pływanie), ale co z całą gamą dziecinnych zabaw; kiedy na nie przychodzi kres?
        Kiedy dane, dziecinne zabawy, tak pochwalane dawniej, zaczynają być powodem do
        zmartwienia? I dla jasności - zobrazuję; nie myślę o przypadku np dorosłego
        faceta, który bawi się kolejką w wolnej chwili, ale o takim, który ucieka przed
        realnymi problemami, obowiązkami bawiąc się ową kolejką.
        • verdana Re:co - w jakim wieku? 30.10.04, 20:41
          I tu pojawia się problem, który mnie od dawna interesuje. Co oznacza czas wolny
          dziecka i mlodego człowieka? Moim zdaniem odpoczynek i zabawa mają być
          właśnie "uciekaniem od obowiązków". Czas wolny ma słuzyć odpoczynkowi i
          rozrywce - a odpoczynkiem i rozrywką jest to, co dziecko za takie uważa
          (stylistycznie pokrętne, ale zrozumiałe). Jeśli w czasie wolnym zaczniemy
          narzucać pewne zajęcia - to nie będzie to już dla dziecka czas prawdziwie
          wolny. Może spędzony pożytecznie, może pouczajacy - ale nie prawdziwy,
          nieskrępowany odpoczynek. Nie wszystko powinno być koniecznie pożyteczne i
          wskazane dla rozwoju, tym bardziej ze strasznie trudno dociec, co właściwie
          jest, a co nie jest wskazane. Gdy gram w krwawą grę komputerową, czasem myślę o
          niebieskich migdałach, a czasem o następnym rozdziale książki. Dla obserwatora
          robię za kazdym razem to samo - gram w kretyńską grę. Tymczasem za pierwszym
          razem odpoczywam, za drugim pracuję. Dziecko może "bezmyślnie" suwać klockami
          po podłodze - w podobny sposób. Jesli skierujemy go do zajęcia pożytecznego -
          albo rzeczywiscie pomożemy mu twórczo spedzić czas, albo przeciwnie -
          przerwiemy najbardziej twórczą zabawę, której nie jesteśmy w stanie docenić.
          A problemem faceta nie jest zabawa kolejką, tylko uciekanie od obowiazków.
          Mógłby uciec do stosownego w tym wieku pubu, ale czy to byłoby lepiej?
          • linka9 Re:co - w jakim wieku? 30.10.04, 22:17
            verdana napisała:

            > I tu pojawia się problem, który mnie od dawna interesuje. Co oznacza czas
            wolny
            >
            > dziecka i mlodego człowieka?

            Ja często nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi na temat owej granicy.
            Weźmy np czytanie książek - na ile to obowiązek (bo trudno wyobrazić sobie
            odpowiednio wykształconego i ukształtowanego człowieka, który nigdy nic z
            własnej woli nie przeczytał), a na ile przyjemność (żadnych ksiażek nastolatek
            nie czyta, bo woli zabawę lalkami lub samochodzikami).

            > Moim zdaniem odpoczynek i zabawa mają być
            > właśnie "uciekaniem od obowiązków".
            Zgadza się. Ale czy uważasz, że nie budziłoby to zdziwienia (nie chodzi mi
            tutaj zupełnie o opinię innych lecz raczej zainteresowanie dlaczego tak jest),
            gdyby 18 -latka codziennie stawiała babki z piasku w ramach odpoczynku?
            Moje pytanie zmierza nie do stwierdzenia, że jest to niedopuszczalne, ale czy
            w odczuciu innych matek jest to stan, który spokojnie możemy uznać za normę.

            >Czas wolny ma słuzyć odpoczynkowi i
            > rozrywce - a odpoczynkiem i rozrywką jest to, co dziecko za takie uważa
            > (stylistycznie pokrętne, ale zrozumiałe). Jeśli w czasie wolnym zaczniemy
            > narzucać pewne zajęcia - to nie będzie to już dla dziecka czas prawdziwie
            > wolny.

            Cały czas chodzi mi o wolny wybór dziecka. Ja to rozumię w ten sposób, że np.
            dziecinnna kolorowanka, wycinanka, budowa z klocków, zabawa w sklep, itp szybko
            znudzi powiedzmy 16 - latka. I nie problem, że chwilę się tym zajmie, ale w
            jakiej proporcji w stosunku do innych uznanych za bardziej pożyteczne i
            rozwijające formy relaksu. Powiem szczerze, że ja chyba martwiłabym się, gdyby
            15-latka domagała się (a może właściwie: jej organizm) kulkugodzinnych zabaw
            dziecięcych w ramach odpoczynku.

            > wskazane dla rozwoju, tym bardziej ze strasznie trudno dociec, co właściwie
            > jest, a co nie jest wskazane. Jesli skierujemy go do zajęcia pożytecznego -
            > albo rzeczywiscie pomożemy mu twórczo spedzić czas, albo przeciwnie -
            > przerwiemy najbardziej twórczą zabawę, której nie jesteśmy w stanie docenić.

            Też tak to odbieram, jednak podkreślam nie chodzi tu absolutnie o narzucanie.
            Ale powiedz, czy jeżeli Twój 16-letni syn prawie CAŁY wolny czas spędzałby na
            owym suwaniu klockami, uważałabyś to za objaw jak najbardziej prawidłowy? Nie
            pytam, czy akceptowałabyś ten wybór, ale czy wewnętrzenie nie budziłby w Tobie
            niepokoju?

            > A problemem faceta nie jest zabawa kolejką, tylko uciekanie od obowiazków.
            > Mógłby uciec do stosownego w tym wieku pubu, ale czy to byłoby lepiej?
            I tak, i nie. Biorąc pod uwagę tempo naszego życia i relatywnie mało czasu na
            odpoczynek, mimo wszystko wolałabym, aby - nawet jeśli pobawi się od czasu do
            czasu kolejką - wybierał również inną formę wypoczynku.
            Kiedyś czytałam niezły artykuł własnie na temat wolnego czasu. Wniosek był
            jeden, to co dla jednych jest codzienną harówą, dla innych może być
            najwspanialszą formą wypoczynku.

            • verdana Re:co - w jakim wieku? 31.10.04, 08:53
              Mówimy o odpoczynku, a nie o patologiach. Jakos nie wierze, ze normalnie
              funkcjonujacy 18-latek (tzn przygotowujacy sie do matury np.) wieczorem schodzi
              do piaskownicy i buduje przez pare godzin babki z piasku. Ale ten sam 18-latek
              na plaży, budujacy przez dwie godziny skomplikowany zamek, jest już chyba OK?
              Podane przez Ciebie przykłady raczej w zyciu nie wystepują. Dzieci i mlodzież,
              która cały dzień zachowuje się zgodnie ze swoim "wiekiem biologicznym" dobiera
              rozrywki mniej-wiecej odpowiednie dla swojego wieku. Watpię, czy istnieje
              dobrze dostosowana piętnastolatka, ktora przez pare godzin dziennie koloruje
              książeczki czy "bawi się w sklep" - taki infantylizm musi przenieść się na inne
              dziedziny zycia też.
              Problem pojawia się raczej u małych dzieci, bo tu trudnow yczuć , co jest
              jeszcze odpowiednie, a co nie. I im własnie zostawiłabym swobodę. 16-latek,
              ktory przesuwa godzinami klocki po podłodze nadaje się do opieki
              psychiatrycznej. Chyma, że jest tak strasznie przemeczony szkołą, obowiazkowymi
              zajęciami dodatkowymi itd, ze w czasie wolnym nie jest w stanie nic robić. Ale
              wtedy nalezy się nad tym zastanowić, a nie dawać mu dodatkowe zajęcia w czasie
              wolnym.
              • linka9 Re:co - w jakim wieku? 31.10.04, 09:13
                verdana napisała:

                > Mówimy o odpoczynku, a nie o patologiach.
                Moje pytanie zmierzało do PRÓBY okreslenia, kiedy ta PATOLOGIA SIĘ ZACZYNA.

                >Jakos nie wierze, ze normalnie
                > funkcjonujacy 18-latek (tzn przygotowujacy sie do matury np.) wieczorem
                schodzi
                >
                > do piaskownicy i

                Ależ oczywiście, podane przykłady miały jedynie zilustrować dosadnie problem.

                > Problem pojawia się raczej u małych dzieci, bo tu trudnow yczuć , co jest
                > jeszcze odpowiednie, a co nie.

                O to mi dokładnie chodziło, o tę trudno wyczuwalną (czasami) granicę, własnie w
                przypadku dzieci w wieku szkoły podstawowej.

                >
                > zajęciami dodatkowymi itd, ze w czasie wolnym nie jest w stanie nic robić.
                A może przede wszystkim powinnam tu zadać pytanie o stosowne proporcje
                pomiedzy "głupi" wypoczynkiem, a tym na "poziomie"? Pomijam tu kwestie
                całkowitego leniuchowania, które kazdemu się należy od czasu do czasu.
                • verdana Re:co - w jakim wieku? 31.10.04, 10:24
                  Ja myslę, ze o ile dziecko rozwija się harmonijnie, nie ma kłopotów w szkole,
                  ani z kolegami, to kazda forma wypoczynku jest dla niego odpowiednia. Jesli
                  wydaje się nam, ze to co robi jest "za głupie" mozna zachęcać np. do czytania,
                  albo czytać na głos, albo zabierać do muzeum - zdając sobie jednak sprawę, ze
                  to nie jest czas tylko dla niego. Chyba nie może istnieć tylko "patologia"
                  tylko w dziedzinie zabawy. Trudno tak ogólnie określić bez konkretnego
                  przykładu. Jesli zabawy sa zawsze i bez wyjatku niedostosowane do wieku - to
                  znaczy, ze kryje się pod tym znacznie głębszy problem.
                  Ja np. spędziłam większość czasu wolnego w 18 roku zycia szyjąc ubranka dla
                  malutkich lalek - ubranka z epoki, krynoliny itd. Nawet kupilam sobie książki o
                  modzie, żeby wszystko sie zgadzało. Zabawa na pewno nie adekwatna do wieku, ale
                  byłam tak wykończona, ze na nic bardziej intelektualnego oprócz czytania
                  powiescideł i szycia (nienawidzę szycia - to był jedyny taki wypadek w moim
                  zyciu) nie miałam siły.
                  Mój syn przygotowując się do egzaminów na uczelni składa origami, albo rysuje
                  rycerzy. Ma 21 lat.
                  Czy to poatologia - chyba nie, choc zabawy zupełnie nieadekwatne do wieku.
                  • linka9 Re:co - w jakim wieku? 31.10.04, 17:00
                    verdana napisała:
                    > Trudno tak ogólnie określić bez konkretnego
                    > przykładu.

                    Do zainteresowania się tym tematem skłoniła mnie pewna sytuacja, która miała
                    miejsce już jakiś czas temu. Matka 10 -letniego chłopca zastanawiała się, czy
                    aby wszystko jest w porządku, skoro jej syn po południu przez ok 2-3 godz. bawi
                    się beznamiętnie samochodzikami. Oczywiscie mógłby równie dobrze patrzeć się w
                    tym czasie na telewizor, ale problem pozostaje ten sam: po lekcjach nie
                    wykazywał chęci ani na zajęcia dodatkowe, ani na zadne "powazniejsze" hobby.
                    Problem szczególnie uwypuklił się w okresie jesienno-zimowym, przy krótkim dniu
                    (odpadały zabawy z na podwórku)i siłą rzeczy spędzaniu popołudnia w domu.
                    Uczniem był takim sobie, przeciętnym; niby brak wielkich problemów, lekcje
                    jakoś tam piąte przez dziesiąte sam odrobił, ale miłoscią do poszerzania
                    horyzontów myślowych nie pałał i pochwał nie zbierał. Natomiast co jakiś czas
                    matka była wzywana do szkoły ze wzgledu na niewłasciwe zachowanie syna. I znowu
                    niby żadna jeszcze patologia, ale pewne niezrównoważenie emocjonalne od czasu
                    do czasu pojawiało się (płacz, agresja). Każdy psycholog radził co innego, ot
                    samo zycie; nie trudno postawić diagnozę, gdy przypadek niemal kliniczny,
                    wszystko, co na skraju normy jest już kwestią indywidualnej interpretacji.
                    Powiazanie zachowania w szkole (w domu nie budziło zastrzeżeń) + rodzaj
                    preferowanej infantylnej zabawy pozwalało snuć przypuszczenie, że uklad
                    nerwowy (a może nie tylko) dziecka jest chyba przemęczony, może lekko
                    opóźniony . I ta matka bardzo powaznie zastanawiała się nad tym, czy dzieciaka
                    nie pozostawić w trzeciej klasie kolejny rok. Niestety, nie wiem jak potoczyły
                    się losy tego chłopca.

                    Przy rozwoju młodszych dzieci często posługujemy się schematami typu: mając
                    tyle a tyle miesięcy dziecko przekłada zabawkę z ręki do ręki, mając ... mies.
                    wkłada pudełko do pudełka, itp. Potem na forum mozna przeczytać zarówno
                    stwierdzenia typu - mój dzieciak tego nie potrafił i wszystko jest teraz OK lub
                    też odwrotnie - nikt nie zwócił mi uwagi, że to już pierwsze objawy opóźnienia,
                    gdy dowiedzieliśmy się było już za późno.

                    Przy dzieciach szkolnych właściwie główny nacisk kładzie się na to, czy dziecko
                    nie ma kłopotów w szkole. Często ewentualne pproblemy charakteryzowane są
                    krótko: leń, nie chce mu się. No i bywa, że problem narasta, a jego źródło bywa
                    nieodkryte.

                    W tym wątku chciałam nakłonić matki na opowieści w powiązaniu rodzaj
                    odpowiedniej zabawy do wieku/prawidłowy rozwój. Obserwacje i wnioski są o tyle
                    jeszcze utrudnione, że sporo dzieci ma niejako narzucony sposób spędzania
                    wolnego czasu, który wynika zarówno z nadmiernego zainteresowania rodziców
                    (czas wypełniony po brzegi), jak i braku odpowiedniej kontroli (telewizor,
                    komputer na okrągło).
    • dorjana Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 17.11.04, 12:08
      moje chłopaki/roznica wieku 3 lata/
      -graja w gry komputerowe
      -czytaja
      -graja w ping-ponga
      -ogladaja tv
      -grja wpilke nozna,jezdza na rowerach ,rolkach ale to latem
    • agar9 Re: Czas wolny, nieorganizowany-jak go spedzaja W 09.01.05, 18:16
      Moja 13 rysje projekty mody, bawi się z kicią, zamyka się a łazience lub pokoju
      i słucha głosno (umiarkowanie)muzyki tańcząc, często robi mi pokazy taneczne
      róznych układów, jak jej pozwolę rozmawia na tlenie - w internecie ze znajomymi
      (mamy hasło by sama nie mogła uruchamiać komputera) jest cudowny sposób na
      ograniczenie pobytu dziecka w internecie, ,,pod wrunkiem że nie jest to mały
      mistrz informatyki". Ponadto często śpi popołudniami, czasem ogląda w telewizji
      jakieś swoje ulubione bajki-filmy.
Pełna wersja