Dodaj do ulubionych

10letni syn i rower.

16.11.21, 17:00
Chyba normalne że w tym wieku syn jeździ już szybciej niż mama? Tak właśnie się stało z moim synem. Może wcześniej to by było gdyby wcześniej miał lepszy rower ale się ciągle coś schodziło
Obserwuj wątek
    • basia.aneta Re: 10letni syn i rower. 17.11.21, 22:10
      Kupiłam synkowi rower. Właściwie chciałam jeszcze poczekać z zakupem, ale pod wpływem rad życzliwych sąsiadów że czas najwyższy, kupiłam. Dzieciak złamał nogę w kolanie. Mąż jest smutny, przeżywa b pierworodnego. Dziecko płacze, chodzić nie może, sąsiedzi twierdzą, że to moja wina. Zły model, zła natka. A mnie pękło serce. Gdybym nie kupowała rowerka, gdybym nie słuchała rad, to nie byłoby tyłu strat. Głupia się urodziłam i głupia umrę.
      • stasi1 Re: 10letni syn i rower. 18.11.21, 10:51
        Bez przesady. człowiek nawet w domu ginie tak było z moim kolegą zmarł w łazience bo się przewrócił uderzył o wannę. Gdybyś nie kupiła znowu byłby smutek że nie ma tego rowerku. Jak moje dziecko się uczyło jeździć znaczy faktycznie już umiała ale jeszcze bez wprawy byliśmy na spacerze rowerowym jakaś dziewczyna jechała rowerem on zania popędził ibum przewrócił się cały pozbijany. I do kogo pretensja do mnie bo ja go wziąłem. Dziecko pomimo 10 lat już dwa razy ręka złamana w przedszkolu bo bieg z kolegą trzymając się za ręce i drugi raz na hali sportowej wszedł na piłkę aby pokazać trenerowi jak na niej stoi. Akurat problem z jego ręką łamania jest z tego że on potrafi tą rękę dalej prostować niż normalni ludzie i dlatego przełamuje się. Ale to znaczy że ma nic nie robić?
        • basia.aneta Re: 10letni syn i rower. 18.11.21, 15:47
          Dziękuję. Masz rację. I tak źle i tak niedobrze. Ale może właśnie coś dobrego z tego wyjdzie? Synek mówi, że dobrze, że wsiadł na rowerek. Teraz noga w gipsie i każę mu grzecznie czekać, aż kolano się zrośnie, by nie było powikłań w przyszłości. A to raptus jest straszny, chciałby wszystko na już. Poprosił, żebym kupiła wózek i on będzie w wózku grzecznie siedział, a ja mam go wozić. Nie mam czasu ani nerwów na takie wycieczki. Chyba kupię jednak wózek i będę go ostrożnie wozić. Oby był tylko grzeczny, bo znowu sobie jakąś krzywdę zrobi. Łatwo może wypaść z wózka. Jeszcze z połamanym kulosem.
          • stasi1 Re: 10letni syn i rower. 18.11.21, 16:33
            A po co ten wózek? Na max dwa miesiące?
            Moje dziecko było w ZOO też z chrzestnym i jego młodszymi bliźniakami. I chrzestny wziął taki wózek do wożenia dzieci(to w ZOO pożyczają) i on z tego spadł. Na szczęście tym razem bez problemu. Jak ktoś gdzieś ma nieszczęście to na pewno mój syn
            • basia.aneta Re: 10letni syn i rower. 20.11.21, 09:00
              Hej, gdzie jesteś? Co u twojego synka? Mój mi wczoraj powiedział, że kolanko wcale go nie boli (jak to?) złamane przecież i duży palec jakiś taki sinawy. Nogę położyli mu w gipsową łupkę i owinęli całość bandażem. Jutro przychodzi do nas siostrzenica to obejrzymy dokładnie nóżkę. Boję się że za mocno mu ścisnęli. Mąż mówi, że histeryzuje jak to baba. Też przejęty ale inaczej. Stracił trochę serce do jazdy na rowerku i ma rację. Najważniejsze, żeby kolano dobrze się zagoiło. Mam mieszane uczucia. Złamanie to złamanie.
              • stasi1 Re: 10letni syn i rower. 20.11.21, 12:33
                Kolano to już większy problem niestety ale może problemu nie będzie większego mój syn specjalnie tym że se rękę złamał się nie przejmował. Teraz się tak już do szkoły nie chodzi bo prawdopodobnie covid a dostał
        • basia.aneta Re: 10letni syn i rower. 21.11.21, 19:20
          Nieprawda. To nie nieszczęścia się zdarzają. To my jesteśmy kierowani na minę. Okazało się bowiem, że rowerek, który kupiłam, był już raz składany i ponownie źle złożony. Sprzedawca wiedział, że sprzedaje mi felerny produkt. Nie drgnęła mu powieka nawet wtedy, gdy mówił jak ważny jest dobry rower dla dziecka. Bezpieczeństwo to podstawa życia i śmierci. Wybrałam model, który polecał, zaufałam reklamie. Proponowany model okazał się najgorszym z dostępnych. Nigdy nie czułam się tak oszukana jak w momencie uzmysłowienia sobie, że bezpieczny rowerek inaczej wygląda. Wyszłam na kompletną idiotkę, nóżka synka złamana, mąż bardzo rozczarowany, a sprzedawca zadowolony, sprzedaje chłam i żyje jak pączek w maśle. Mąż powiedział, że nie ma będziemy reklamować złomu, wyrzuciliśmy rowerek i już nic nie kupię w tym sklepie.
          • basia.aneta Re: 10letni syn i rower. 22.11.21, 08:30
            Tytułem uzupełnienia. Napisałam do sklepu, przyszła rano odpowiedź. Właściciel sprzedał rowerek, by wspierać naukę jazdy a nie wypadki. Oczywiście ma rację, a jeśli nie potrafimy nauczyć dzieciaka jeździć, to oczywiście wyłącznie nasza wina, rodziców. Jako, że miałam babcię, która wszystkich obwiniała za własne niepowodzenia, (nawet jeśli babcia z własnej inicjatywy powiedziała, że wnuków nie chce widzieć), to zrozumiałam, że tak dalej żyć nie można . Ciągle obwinianie nauczyło mnie w życiu, że na kolejne nie ma mojej zgody. Podziękowałam sprzedawcy za rowerek, za jego rozległą wiedzę o częściach zamiennych, informacji o nauce jazdy na kijku i bez. Reszta należy do nas, chociaż sam zadeklarował się uczyć naszego synka jeździć i tłumaczyć co mamy robić lub czego nie. Przekroczył granice uprawnień, a ja nie oponowałam, gdy mówił o zagrożeniach. Wygląda na to, że dziecku nic nie jest, wręcz odwrotnie. Ma gipsik i jest zadowolone z tej sytuacji, może malować na nim dowolne obrazki. Mąż poprosił o zezłomowanie rowerka, bo na tym już synek nie powinien jeździć. Gdy odpuści pandemia i noga się zrośnie zapiszemy go na koło karate. Rady odniosły skutek. Dla mnie jako matki i wnuczki.
          • stasi1 Re: 10letni syn i rower. 22.11.21, 12:04
            Ale czy rowerek rozpadł się w czasie użytkowania? U mojego syna to była jego wina bo za szybko jechał wbrew moim sugestią aby zwolnił. Oczywiście mama na mnie wszystko złożyła że nie powinniśmy jechać
            • basia.aneta Re: 10letni syn i rower. 22.11.21, 12:28
              Rowerek był źle zmontowany. Jak się okazało, to nie był odpowiedni model dla mojego synka. Zaufałam rekomendacji. Bezpieczeństwo i życie mojego dziecka stoi ponad wszelkimi przyjemnościami i uprawianiu hobby. Nie jestem sadystką ani masochistką by na własnym dziecku, powtarzam na dziecku, wykonywać testowanie nowego modelu, a potem cierpieć, choć mogłam zapobiec lub w ogóle nie kupować sprzętu. Mąż mówi co się stało to się nie odstanie. Jestem strzępkiem nerwów, bo nie chodzi o mnie, a o MOJE dziecko. Dzisiaj ostatecznie złomujemy rowerek. Pa!
              • stasi1 Re: 10letni syn i rower. 23.11.21, 17:52
                Ale jak rower może byc źle zmontowany? Jak będzie źle to nie pojedzie. A jaki model jest potrzebny do dziecka? Mi się wydawało że każdy tylko aby miał odpowiednią wielkość

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka