zwierz.alpuhary
21.01.05, 13:57
dziecko (6 lat) jest fanem kreskówki o robotach Transformersach na Cartoon
Network. Pod choinkę bardzo chciało dostać takiego transformersa o nazwie
Optimus Prime, prosiło o niego chyba od lipca, jeśli nie wcześniej. W trakcie
przedświątecznych poszukiwań w warszawskich sklepach udalo się znaleźć tylko
jeden egzemplarz w cenie przyprawiającej o zawrót głowy - 389 złotych(!).
Przez cały rok dziecko zdecydowanie zasłużyło na zabawkę więc nie chcieliśmy
go zawieść i wysiłkiem całej rodziny (rodzice, dziadkowie, kuzyni) złożyliśmy
się na zakup po 50 złotych.
To co zobaczyłem w rękach szczęśliwego dziecka pod choinką wprowadziło mnie w
lekką konfuzję. Firmowa zabawka (Hasbro) sprzedawana za niemal 400 złotych na
oko nie jest warta więcej niż 50-100 złotych: kilogram chińskiego plastiku i
bardzo prymitywna elektronika (mała dioda, kilka dźwięków).Krótko mówiąc
badziewie jak ze Stadionu Dziesięciolecia.
Czy to jest normalne?