o skutecznym marketingu

21.01.05, 13:57
dziecko (6 lat) jest fanem kreskówki o robotach Transformersach na Cartoon
Network. Pod choinkę bardzo chciało dostać takiego transformersa o nazwie
Optimus Prime, prosiło o niego chyba od lipca, jeśli nie wcześniej. W trakcie
przedświątecznych poszukiwań w warszawskich sklepach udalo się znaleźć tylko
jeden egzemplarz w cenie przyprawiającej o zawrót głowy - 389 złotych(!).
Przez cały rok dziecko zdecydowanie zasłużyło na zabawkę więc nie chcieliśmy
go zawieść i wysiłkiem całej rodziny (rodzice, dziadkowie, kuzyni) złożyliśmy
się na zakup po 50 złotych.
To co zobaczyłem w rękach szczęśliwego dziecka pod choinką wprowadziło mnie w
lekką konfuzję. Firmowa zabawka (Hasbro) sprzedawana za niemal 400 złotych na
oko nie jest warta więcej niż 50-100 złotych: kilogram chińskiego plastiku i
bardzo prymitywna elektronika (mała dioda, kilka dźwięków).Krótko mówiąc
badziewie jak ze Stadionu Dziesięciolecia.
Czy to jest normalne?
    • ka1311 Re: o skutecznym marketingu 22.01.05, 16:56
      To, że dzieciak pragnał tej zabawki to jedno (pragnienie rozbudzone reklamami,
      folderami i wszystkim cokolwiek spece od marketingu wymyśliły), ale powiem Ci
      coś jeszcze. Otóż jest coś takiego jak przymus niespełnionej obietnicy. Przed
      świętami wszelkie drogie zabawki są silnie reklamowane po to by wzbudzić w
      naszych dzieciach chęć posiadania takowej. Do sklepów jednak dostarczane jest
      mało tych reklamowanych zabawek. Oczywiście część rodziców "załapie" się na tę
      niewielką ilość reszta jednak będzie zmuszona kupić coś innego (równie
      drogiego), no bo przecież dzieciak musi coś dostać pod choinkę. Oczywiście w
      styczniu wędrujesz z dzieckiem do sklepu i w dużej ilości oglądacie tę właśnie
      upragnioną i obiecaną zabawkę, a której nie kupiliście, bo jej nie było. No i
      co? W Tobie zaczyna kłuć wyrzut sumienia, bo jednak zabawka była obiecana,
      dziecię się jej domaga, bo przecież była obiecana. Finał jest taki, że
      wędrujecie do kasy z tą drugą zabawką.
      Wielu rodziców ma ten problem co roku i wcale nie zdaje sobie sprawy z tego, że
      pada ofiarą kolejnego chwytu marketingowego smile
      • stary.prochazka Re: o skutecznym marketingu 22.01.05, 18:34
        w takim razie jest to chamska zagrywka ze strony producenta albo importera
        (Hasbro). Wpisuję tę firmę na swoją konsumencką czarną listę razem z
        MediaMarktem, Nestle i kilkoma innymi firmami.Udało się dziecko odzwyczaić od
        Danonków to może i od tego się udawink
        • d.orka Re: o skutecznym marketingu 25.01.05, 16:35
          A dlaczego Nestle z danonkami?
          • stary.prochazka Re: o skutecznym marketingu 26.01.05, 17:47
            np. za smoka Danonino który odwiedzał przedszkola i dawał dzieciom książeczki,
            źeby sobie do nich wklejały naklejki, które można było znaleźć w danonkach,co
            szczerze mowiąc uważam z ich strony za bezczelność.
            za dziecko, ktore do niedawna uparcie twierdziło że danonki są zdrowe "bo tak
            mówili w telewizji",
            za ściemę z Actimelem, który wpływa na zdrowie co "potwierdzają kliniczne
            badania", których faktycznie nie było
            i za ogólna niechęć do wielkich koncernów i ich ludzi od marketingu i
            "zwiekszania sprzedaży", którzy ciągle chcą mi niezbyt uczciwie i nachalnie
            wcisnąć jakiś chłam.
            a dziecko przekonaliśmy do identycznych ale niereklamowanych jogurtów z
            Mlekovity i też mu smakują.
            • stary.prochazka Re: o skutecznym marketingu 26.01.05, 17:49
              a Nestle np. za zegarek ze Shrekiem dla dziecka, o ktory trzeba było się
              upomnieć via "Gazeta Stołeczna" a który kosztował nas parę paczek gumowatych
              płatków.
Pełna wersja