Wakacje=najazd "stonki"

IP: 80.48.34.* 02.06.02, 10:08
Mieszkam nad samym morzem, na stałe, na dobre i na złe. I ze smutkiem
stwierdzam, że to "dobre" ma miejsce od października do czerwca, a to "złe" -
w sezonie letnim. Niestety, większość z Was, przyjeżdzających nad
morze "odpocząć", robi to w specyficzny sposób. Jesteście wrzaskliwi, radia
ustawiacie na pełny wygar, prowadzicie samochody albo jak piraci ( 150 na
liczniku i wyprzedzanie na trzeciego )albo włącza się Wam "zwiedzacz" ( 20 na
liczniku ), zostawiacie góry śmieci na plaży, chodzicie po wydmach,
hałasujecie i ogólnie nie szanujecie ani przyrody ani ludzi szukających ciszy
i prawdziwego odpoczynku. Ja w sezonie uciekam znad mojego ukochanego morza
jak najdalej od najazdu "stonki" ( tak właśnie jesteście nazywani, bo jak
stonka jest Was dużo i wszędzie wleziecie ). Pociesza mnie tylko fakt, że nie
wszyscy przyjezdni turyści to "stonka", ale tych prawdziwych miłośników morza
i odpoczynku jest nieliczna grupa. Błagam "stonkę" : nie przyjeżdzajcie nad
morze!!! A pozostałym polecam morze przez resztę roku : ciepłe jesienie,
łagodne zimy , przecudna wiosna i wszechobecny spokój i cisza.Pzdr.
    • Gość: Doki Re: Wakacje=najazd IP: *.turboline.skynet.be 02.06.02, 10:25
      Zauwaz, ze wiele osob zyje z tej stonki. Nie wiem, czy te osoby podzielaja
      Twoj, skadinad nie pozbawiony podstaw, punkt widzenia.
      "Milosnicy morza" wygineli, jak niegdys dinozaury, wraz z nadejsciem
      komercji. sad((
      • Gość: Dora Re: Wakacje=najazd IP: 80.48.34.* 02.06.02, 10:37
        Wiele osób żyje ze "stonki", bo nie ma innego wyjścia, ale wierz mi, Doki, nie
        lubią jej tak jak ja - stąd te wygórowane ceny : jak już przyjechali i czynią
        szkody, to niech za to płacą!
        • Gość: Doki Re: Wakacje=najazd IP: *.turboline.skynet.be 02.06.02, 11:33
          Gość portalu: Dora napisał(a):

          > Wiele osób żyje ze "stonki", bo nie ma innego wyjścia, ale wierz mi, Doki, nie
          > lubią jej tak jak ja - stąd te wygórowane ceny : jak już przyjechali i czynią
          > szkody, to niech za to płacą!

          Mysle, ze wygorowane ceny to prosta konsekwencja prawa podazy i popytu, a nie
          czyichs sympatii i antypatii.
          Nie dziwie sie stonce. Sam wychowany nad Baltykiem, nadal uwazam, ze niewiele
          jest ladniejszych plaz, a juz bardzo trudno o ladniejsze dziewczyny na plazy.
          • Gość: Doki Re: Wakacje=najazd IP: *.turboline.skynet.be 02.06.02, 11:37
            PS: w tym roku tez wybieram sie nad Baltyk, choc na pare dni, ale nie powiem
            dokad konkretnie wink
    • Gość: anma Re: Wakacje=najazd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.02, 17:16
      ja chciałabym wiedzieć dokąd Dora ucieka przed stonką? W góry? Nad jeziora?
      Gdzie Ty jesteś stonka, Doro? Tylko, że ty pewnie zachowujesz się tak jak
      należy.....
      • Gość: Dora Re: Wakacje=najazd IP: 80.48.34.* 02.06.02, 18:44
        Przed "stonką" uciekam w każde możliwe miejsce, byle było jej jak najmniej.
        Sama siebie nigdy nie zaliczę do "stonki", gdziekolwiek bym była, ponieważ nie
        wrzeszczę, nie słucham radia na pełny wygar, nie śmiecę itd. Ze spokojnym
        sumieniem, bez względu co moi oponenci myślą, zaliczę się do tej reszty
        turystów: miłośników prawdziwego odpoczynku i przyrody. Mam nadzieję, że Ty
        również, Anmo, zaliczysz się do nich ( jeśli jeszcze nie teraz, to w
        przyszłości ).
        • anma Re: Wakacje=najazd 02.06.02, 19:19
          Cieszę się , że sama nie zaliczasz się do stonki...ja też się do niej
          zdecydowanie nie zaliczam. Lubię spokój, przyrodę, góry , las,
          jeziora....Rozmarzyłam się....
          Za pobytem nad morzem nie tęsknię, bo nie przepadam(naprawdę, nie z przekory
          to piszęsmile).
          Może dlatego, że w dzieciństwie każde wakacje spędzałam z rodzicami nad
          morzem, najczęściej w Jarosławcu, ale także w Wisełce, Stegnie, Białogórze.
          W tak zwanym dorosłym życiu bylismy na wakacjach z mężem dwwa razy nad morzem -
          raz w Międzywodziu, raz w Łebie.
          A teraz od ładnych kilku lat (conajmniej od czterech) tylko jezioro,
          koniecznie w lesie! I już tęsknię za górami! Wprawdzie jeździmy co roku do
          Karpacza lub Sosnówki ale ja marzę o powrocie do wędrówek po górach...Niestety
          nasze dziecko samo za daleko nie powędruje, a nosić prawie 16 kilo po
          górach....Nie specjalna przyjemność.
          Piszę to po to, żeby Ci powiedzieć, Doro, że jestem normalną "wczasowiczką"
          nie "stonką" ale trochę mnie zraził ton Twojego postu rozpoczynającego ten
          wątek. I dlatego zapytałam Cię o to jak i gdzie Ty spędzasz "najazd stonki".
          Nie było w tym złośliwości z mojej strony i jeśli tak to odebrałaś to tym
          bardziej mi przykro.
          Miłych wakacji życzę.
          • Gość: Dora Re: Wakacje=najazd IP: 80.48.34.* 02.06.02, 19:57
            Anmo, ulżyło mi! Choć po to piszemy, by podyskutować, to dobrze wiedzieć,że
            dyskutuje się z bratnią duszą. Może i ton mojej wypowiedzi jest nieco
            napastliwy, ale kontrast między urokiem plaży poza sezonem, a jej odpychający
            wygląd ( śmieci!! ) latem i Ciebie by zezłoscił. Boli ignorancja ludzi, ich
            zachowanie pt. "płacę, więc robię, co chcę". Przecież na taką plażę strach
            zabrać dziecko, strach spacerować wieczorami, bo pijani czy naćpani "turyści"
            są panami promenady. Najlepszy dowód na to jest taki, że na forum padają
            pytania o bezpieczne dla dziecka miejsce na urlop. Wakacje za pasem i
            swiadomość, że znów się zacznie "stonkowisko" nastraja mnie bojowo. Ale nie
            jestem sama w swoich poglądach. Zajrzyj na forum turystyka/nad morzem.
            Niewiele tam tego, ale to lepsze miejsce na taką dyskusję. Pozdrawiam i też
            życzę spokojnych wakacji!
    • Gość: Ada Re: Dora IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.06.02, 17:27
      Brrrrr, Dora ty jestes widac jakis lepszy gatunek stonki. Chociaz sadzac po
      braku szacunku do turystow to chyba jednak jestes nie najlepszy jej gatunek.
      Napisz gdzie mieszkasz bedziemy to miejsce omijac szerokim lukiem, ty zas
      nabedziesz spokoj i szacunek ziomkow. Tylko czy ci ziomkowie napewno ci
      podziekuja? E, po chwili zastanowienia doszlam do wniosku, ze ci podziekuja .
      Nie beda juz musieli karac stonki wysokimi cenami.
      • Gość: Dora Re: Dora IP: 80.48.34.* 02.06.02, 18:56
        "Turyści", którzy nie szanują, jak piszesz Ado, ziomków i ich miejsca na ziemi
        w istocie nie zasługują na szacunek. Uważasz, że ludzie zarabiający na
        turystach, moi ziomkowie, w pogoni za pieniądzem godzą się na brud, bałagan,
        hałas i niekulturalne zachowanie, bo upadli tak nisko? Błąd. A jeśli Ty nie
        przyjedziesz nad morze, to - wszystko jedno jaka to będzie część wybrzeża -
        skorzysta na tym i przyroda, i miejscowi, i prawdziwi turyści na poziomie, do
        których się zaliczam.
        • Gość: Ada Re: Dora IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.06.02, 18:42
          Wykazalas kompletny brak kultury moja droga. Dlaczego zalozylas ze ja czynie
          komukolwiek szkody bedac na wakacjach? Ja siebie rowniez zaliczam do ludzi
          kulturalnych ( mam podobnie jak ty bardzo dobre zdanie na swoj temat). Dlatego
          nigdy nie ublizalabym nikomu bez potrzeby jak to ty zwyklas robic. Glupia
          jestes nic wiecej. Szkoda slow.
    • Gość: mamusia Re: Wakacje=najazd IP: *.proxy.aol.com 02.06.02, 21:03
      wiem o czym piszesz, sama to w lebie widzialam i wiecej tam nie pojade.
      ale w sprawie smieci mam jedna uwage : brakuje koszy na smieci. w lebie, na
      wydmach w slowinskim parku narodowym. brakuje rowniez publicznych toalet (no
      nie mowie, ze na wydmach). patrze tak na inne zaatakowane stonka regony europy
      i stwierdzam, ze zachowanie tam czystosci jest wylacznie wynikiem ogromnej
      pracy ze strony gospodarzy.
      moje dziecko jest przyzwyczajone (nawet nie nauczone, po prostu nie zna innego
      zachowania) wyrzucac wszelkie odpadki do kosza. tylko, ze miala wtedy dwa latka
      i po polgodzinnym marszu z papierkiem po lodzie go zgubila. moja wina, ze nie
      zauwazylam kiedy, ale nie chcialam psuc jej checi samodzielnego zalatwienia
      sprawy. mysle , ze usatwienie wzdluz szlaku estetycznych drewnainych koszy
      lepiej posluzyloby przyrodzie niz zrezygnowanie z wszelkich sladow cywilizacji.
      zycze udanej uceczki od stonki.
      • Gość: ala Re:ceny zabojcze-to fakt IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 02.06.02, 23:16
        niedojrz, ze ceny z kosmosu za marniutkie warunki-wszedzie SYF, ale nie tylko
        od stonki, nikt specjalnie nie podnosi jakosci usług, (ot, typowo polskie
        zedrzec, potem ponarzekac,ze sie nie zarobilo i ze stonka najechała)
        wiem, co zrobie
        zmykam do grekow-oni zacieraja rece jak stonka przyjezdza i
        sa mili, uprzejmi, dbaja , aby stonka miała przyjmny wypoczynek w czystym
        otoczeniu, mozna zjesc cos smacznego, a nie halibuta z frytkami na miesiecznym
        oleju czarnym jak wegiel i za takie pieniadze, ze w w-wie mozna kupic o wiele
        taniej
        faktycznie-zostan sobie sama nad tym zimnym bałtykiem z takim samymi nadasanymi
        jak i ty jestes..... i podziwiajcie piękne widoki.
        i do warszawy do roboty nie przyjezdzaj, bo jak sie tej stonki tu najedzie to
        syf na ulicach, wrzask i jeszcze dla nas pracy brakuje..
        przyjemnie, no nie????
        • Gość: dodo pecunia non olet IP: *.sympatico.ca 05.06.02, 15:12
          pamietam studenckie wyprawy na narty do szczyrku i zakopanego.
          wsciekle gazdzinki obijajace koszami i pakunkami turystow, ktorzy
          (o, zgrozo!) probowali podrozowac z plecakami i nartami - coz za
          skandal! to byly te same gazdzinki, ktore za lozko w zimnym pokoju
          i z miska zimnej wody do mycia na chwiejacym sie taborecie liczyly
          sobie tyle dudkow, ze oczy robily sie kazdemu okragle jak
          wyszczerbione talerzyki w kredensie gazdzinki.
          pamietam wyjazdy nad polskie morze, gdzie stare kaszubki liczyly za
          jedno jajko tyle, co za prawie trzy jaka w warszawie i gdzie kupno
          swiezego chleba bylo mozliwe tylko gdy sie wstalo super-wczesnie
          rano, jechalo iles kilometrow na rowerze i bylo sie odpornym na
          wyrzekania "miejscowych", ze turysty (czytaj: stonka) wszystko
          wykupuja.
          czy to sie naprawde nie zmienilo?
          az mi sie wierzyc nie chce, ze czerpiacy z turystow dochody wciaz maja
          poczucie krzywdy i postrzegaja tych, ktorzy placa jako stonke a nie
          klientow?
          droga doro - caly swiat zabiega o turystow, turystyka jest dla wielu
          nacji jednym zpodstawowych zrodel dochodow. i naprawde nikt sie
          nie skarzy, ze turysci brudza czy halasuja - po turystach sie sprzata
          (kolejne zrodlo dochodow dla niektorych), dla tych, ktorzy lubia
          glosno - otwiera sie nowoczesne dyskoteki (znow mozna zarobic),
          miejsca, ktore trzeba zabezpieczyc przed nadmiarem zwiedzajacych -
          zabezpiecza sie i dba o nie.
          jezeli tam, gdzie mieszkasz, ludzie nie umieja tego robic, to nie jest to
          wina turystow tylko samych mieszkancow, ktorzy nie zebrali sie do
          kupy i nie przemysleli tego jak zorganizowac zycie waszej
          miejscowosci w miesiacach atrakcyjnych turystycznie tak by i wilk byl
          syty, i owca cala - turysci zadowoleni i dobrze obsluzeni, mieszkancy
          zamozni i niecierpliwie oczekujacy nastepnych wakacji gdy to
          pieniazki znow przyjada samochodami, pociagami, autobusami...
          na mozliwosc zarobku nie nalezy sie obrazac tylko trzeba go umiec
          organizowac.
          to jest zreszta wysmienity temat do rozmow z dziecmi - kwestia
          organizacji, uslug, stosunku do klienta, odpowiedzialnosci za
          srodowisko przy jednoczesnej odpowiedzialnosci fiskalnej. tak mi sie
          wydaje, ze z doroslymi w twojej miejscowosci, doro, nikt nie poruszal
          tych tematow ani gdy byli dziecmi, ani teraz. szkoda.
    • Gość: Goś Re: Wakacje=najazd IP: 62.233.163.* 06.06.02, 11:52
      Ja również nie znoszę wakacji nad Bałtykiem - tym polskim oczywiście. Jest
      głośno, budno i koszmarnie drogo. Moje spostrzeżenia są takie jak opisali już
      niektórzy forumowicze.
      Za brud i hałas w bardzo dużym stopniu odpowiedzialni są gospodarze. Za ceny za
      to gospodarze odpowiadają w 100 proc. Być może nie ty Doro ale Twoi sąsiedzi.
      W ubiegłum roku miałam wątpliwą przyjemność spędzić kilka dni w Międzyzdrojach.
      Koszy na śmieci i toalet jak na lekarstwo. Potworny hałas i to wydobywający się
      nie z gardeł turystów ale z magnetofonów ustawionych na każdym stoisku z
      okularami, w każdym barze i lodziarni. Nie wiem, czemu właściciele tych
      sklepikow i barów wyobrażają sobie, że im głośniej u nich gra to więcej ludzi
      przyjdzie.

      Wystarczy pojechać promem do której z niemieckich, turystycznych miejscowości
      nad Bałtykiem. Zupełnie inne odczucia. Ilosć "stonki" porownywalna, ale za to o
      wiele ciszej, ładniej, spokojniej.

      Jeśli w Twojej miejscowości więcej osób myśli tak jak Ty, to może skrzyknijecie
      się, namówcie burmistrza i postawcie sobie przy wjeździe do miasta
      info "turyści niemile widzianni" To chyba załatwi sprawę.
      • Gość: anmanika nad polskie morze? NIGDY W ŻYCIU IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.06.02, 11:37
        W ubiegłym roku byłam po raz pierwszy od xxx lat nad polskim morzem. Pierwszy
        to był i ostatni raz. Już samo załatwianie noclegu powinno mnie uczulić.
        Wreszcie wydawało mi się, że znalazłam to co chciałam, pokój czteroosobowy
        gdzie jak zapewniała właścicielka nie będę musiała spać w tym samym łóżku co
        moja córka. Wcześniej zrezygnowałam z 3 osobowych pokoi z tego powodu.
        Oczywiście na miejscu okazało się, że pokój jest 3 osobowy!
        To nie była ich jedyna "wpadka", wykazywali przez cały pobyt 0 zainteresowania
        swoimi gośćmi. Same pokoje kompletnie bezmyślnie umeblowane, byle jak najwięcej
        łóżek wcisnąć a reszta nieważna, ubrania trzymałyśmy w torbach itp. itd.
        Moja znajoma która prowadzi podobne przedsięwzięcie na Mazurach cały czas
        interesuje się samopoczuciem swoich gości i cały czas jest czujna na ich
        potrzeby.
        Nie wiem czy mam się zaliczać do "stonki" aczkolwiek nie śmiecę, nie hałasuję
        oraz nie rozjeżdżam wszystkiego samochodem ale masz moją solenną obietnicę:
        NIGDY WIĘCEJ NAD POLSKIE MORZE NIE PRZYJADĘ!!!!! Po co mam się męczyć za własne
        pieniądze? Pojadę do Chorwacji np.
Pełna wersja