Problem z biciem

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 12:55
Nie bijemy córki i uczymy ja że bicie jest złe i że nikogo nie wolno bić. Mała
chodzi do przedszkola, gdzie ma kolege który bije dzieci, min. moja Julkę.
Rozmawiałam z dyrektorka i wychowawczynią, ale one twierdzą że rozmawiały już z
jego rodzicami, którzy uwazają że wszystko jest OK. Podejrzewamy tez że mały
jest bity przez rodziców więc odreagowuje na innych dzieciach. Rozmawialam
nawet z delikwentem, obiecywał że nie bedzie ale niestety zapomina w ferworze
zabawy i potem dostaje sie dzieciom. Najgorsze jest to że moja Julia jest
bardzo wrażliwa i mu nie odda, rozpłacze się i przeżywa do wieczora że ją
uderzył a przeciez nie wolno nikogo bić etc. Całe moje wysilki ida na nic.
Doszło do tego że jak się wkurzy to próbuje mnie bić! Nie chcę zmieniać
przedszkola ale sama nie wiem co dalej robić. Jeśli macie tego typu
doświadczenia, prosze o rady!
    • Gość: mamusia Re: Problem z biciem IP: *.proxy.aol.com 11.06.02, 13:27
      sprzedam ci metode mojej znajomej (jej corka ma tymczasem 10 lat, ale miala
      dokladnie ten sam problem)
      - podsun malej pomysl, ze jak ja bedzie bil, to niech na niego potwornie
      wrzasnie " daj mi spokoj". podobno skutkuje, tylko decybeli musi byc pare.
      - mala przezywala najbardziej nie bol, ale swoja porazke. zapisali ja na judo
      dla maluchow, gdzie nauczyla sie walczyc, ale przede wszystkim unikac walki w
      poczuciu swojej przewagi. podobno do tej pory jej to bardzo pomaga - niestety w
      niemieckich szkolach od przemocy az huczy.

      inni znajomi (dorosle dzieci) w wywiadzie udzielonym mnie (tez sklaniam sie do
      wychowania bez przemocy) zrewidowali swoje podejscie ( a byli rodzicami-
      hippisami). tylko troche zrewidowali : moznaby dziecku od piaskownicy pozwolic
      sie bronic, lub proponowac godne wycofanie sie z zabawy z agresorem.

      ja nie mam tego dylematu bo moja osobista tolerancja kuksancow jest niska, i
      jak moja mala mnie uderzy to jej oddaje (uprzednio zaznaczajac, ze nie lubie i
      zeby przestala). uprzedzam pytanie o przyczyne/skutek. dostala pare (3, moze 4
      a ma 3 lata)razy po paluchach, ale bicia piescia z cala pewnoscia nie zna ode
      mnie.

      pozdrawiam, zycze powodzenia
      • Gość: Mar Re: Problem z biciem IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 22:52
        Moja raczej nie wrzaśnie bo sie krzyków boi i nie lubi. Także w żaden sposób mu
        nie odda bo w jakiś sposób go lubi. Nie wiem co robić, dzisiaj przyszła z
        obitym czolem bo smarkacz ją popchnął na ściane i uderzyła się. Powód był taki
        że niechcący nadepnęła mu na nogę bo stał za nią. Zaczynam dojrzewać do
        rękoczynów w stosunku do kolegi....
        • anma Re: Problem z biciem 11.06.02, 23:08
          Nie chcę bronić małego łobuza, bo byc może rzeczywiście jest tak, że jego
          rodzice nie widzą problemu (a raczej nie chcą widzieć) i uważaja ze ich synek
          świetnie sobie radzi i nieważne ze krzywdzi przy tym inne dzieci. Ale
          zastanawiam się czy może też byc inaczej...My równiez nie bijemy naszego 3
          letniego synka (bijemy to za mocne słowo-nie dostaje klapsów). Może dwa lub
          trzy razy pacnęłam go po łapkach kiedy piasek w piaskownicy brał do buzi, albo
          ciągnął za uszy naszego psa. Cała przemoc z naszej strony, a jest dzieckiem
          nader żywym. I co? I ostatnio zdarzyło mu się na dworze dwa razy użyć przemocy
          wobec innych dzieci. Raz zaczął popychać mniejszego od siebie chłopca i pomimo
          moich najpierw próśb a później stanowczych zakazów nie przestawał. Nie
          pozostało mi nic innego jak sobie pójść stamtąd. A innym razem zaczął wyrywać
          dzieciom zabawki ale to w sposób bardzo gwałtowny, sama się bałam zeby nie
          zrobił im krzywdy. Też zabrałam go stamtąd po nieudanych próbach przywołania
          go do porządku. I zastanawiam sie cały czas skąd to zachowanie? Czy podpatrzył
          to u starszych dzieci na podwórku? Czy może w dzieciach tkwi jakaś doza
          agresji? Może nie we wszystkich dzieciach.... Ja naprawdę martwię się
          zachowaniem mojego synka chociaż były to incydenty, ale teraz boję się zawsze
          jak jesteśmy między dziećmi.
          pozdrawiam
        • Gość: jolaZ Re: Problem z biciem IP: 217.153.94.* 12.06.02, 13:33
          moja droga nie mniej wyrzutów sumienia poprostu idź i powiedz delikwentowi że
          jeżeli jeszcze raz uderzy twoją córkę albo jakieś inne dziecko to sama się
          pofatygujesz i oddasz mu za nią nie mniej skrupułów wiem że tak nie można ale
          moje dziecko też było bite w przedszkolu przez kolegę w grupie i to
          poskutkowało nie pomagały prośby i interwencję poprostu wzięłam sprawy w swoje
          ręce i sama mu przyłożyłam i skończyło się nękanie teraz jak tylko się do niego
          zbliży to mój mały straszy go mamą, skutkuje!!!
        • Gość: mamusia Re: Problem z biciem IP: *.proxy.aol.com 12.06.02, 14:39
          hmmmmmmmmm, powiem szczerze, ze ja bym sie w tym punkcie uparla. wyrazila
          wspolczucie ale tez podkreslila, ze to twoja corka ma problem z kolega i to w
          jej mocy lezy sobie z nim poradzic (oczywiscie jezeli chodzi o kolege z
          temperamentem a nie patologicznie agresywnego, ale to powinny ocenic
          wychowawczynie). nie o to chodzi zeby samej pzbyc sie problemu aletroche
          przeniesc na nia odpowiedzialnosc i wzmocnic jej poczucie wlasnej wartosci. a
          wrzask na prawde skutkuje. no i konsekwentne unikanie kolegi, niech go ukara
          odmowa wspolnej zabawy.
          ale to teoretycznie, na razie mojje malej nikt nie bije.
    • Gość: Doki Moje prywatne nieprawomyslne zdanie IP: *.turboline.skynet.be 12.06.02, 09:42
      Znecanie sie nad rowiesnikami to powazny problem i musisz szybko i zdecydowanie
      wkroczyc. Ale jak?
      Skoro rozmowa z wladzami szkolnymi i z rodzicami delikwenta nic nie dala, to
      niewiele opcji zostalo. Co na to inni rodzice? Czy nierealne jest zmuszenie
      bijacego do przeniesienia sie? Przenoszenie Twojego dziecka to ostatecznosc, bo
      oznacza przegrana i uczy, ze najlepsza reakcja na agresje jest ucieczka.
      Oczywiscie, to sposob na wychowanie mieczaka.
      Czy realne jest zaprowadzenie dyzurow, lub przynajmniej czestych kontroli,
      przez rodzicow bitych dzieci, aby uniemozliwic kolejne incydenty?

      Z Twoich klopotow wyciagam zas taka nauke: ten przypadek potwierdza, ze teza
      wychowawcza "przemoc jest zawsze zla i nie wolno jej stosowac" jest bledna.
      Przemoc jest zla, jesli nie jest dostatecznie uzasadniona. Tutaj Twoja corka ma
      pelne prawo przylozyc lobuzowi i moze jednak powinnas ja tego nauczyc. Tylko ze
      to jest praktyczne, ale niepoprawne politycznie.
      • Gość: mewag Re: Moje prywatne nieprawomyslne zdanie IP: *.stofanet.dk 12.06.02, 14:49
        Popieram Doki!!! W moich rozmowach z przyjaciolmi, ktorzy maja dzieci przewija
        sie podobny temat. Mozna miec wrecz wrazenie, ze wszedzie, w kazdym przedszkolu
        i w kazdej szkole, w wiekszosci klas znajdzie sie podobny ancymon, stosujacy
        przemoc wobec kolegow. Ucieczka do innego przedszkola moze skonczyc sie
        podobnym problemem. A z moich wlasnych, dziecinnych doswiadczen: tez bylam
        przesladowana, w szkole, przez grupke kolezanek. Jak probowalam dowiedziec sie
        czemu - bo sie NIE BRONIE!!! Dalam w koncy w pysk jednej z nich i jak reka
        odjal, zaczely mnie szanowac. Proponuje wyciagnac wnioski. Pozdrawiam Ewa
        • Gość: frisky2 Re: Moje prywatne nieprawomyslne zdanie IP: 62.233.139.* 12.06.02, 17:21
          Nie ma co zmuszac malej do agresji. To bylaby porazka wychowawcza - przez lata
          sie ja uczylo, ze nie nalezy bic, ateraz nagle rodzice maja jej powiedziec:
          bij?

          Nie rozumiem, jak moze nie skutkowac rozmowa z personelem. Gdyby moje dziecko
          zostalo uderzone i mialo jakis siniak, to poszedlbym do dyrektorki i
          powiedzial, ze jesli to sie powtorzy skieruje sprawe do wydzialu oswiaty o zly
          nadzor nad dziecmi.
          A swoja droga trzeba uczyc dziecko, ze nie wszyscy w zyciu maja takie same
          zasady jak ono. I musi byc przygotowane na chamstwo ze strony innych
          • Gość: bea Re: Moje prywatne nieprawomyslne zdanie IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 12.06.02, 21:58
            Frisky, brawo!
            Ciekawa jestem, jak zachowują się wychowawczynie po takim incydencie. Jeżeli
            chłopiec nie radzi sobie z emocjami, należy mu w tym pomóc. Być może argument
            siły rzeczywiście by do niego przemówił, myślę jednak, że na krótko. Chcecie
            pokazać jemu i innym przy okazji dzieciom, że w taki sposób rozwiązuje się
            problemy?
            Trudno się domyślić, co pomogłoby akurat temu dziecku. Może to być ignorowanie
            go przez grupę przez kilka(naście) minut, odosobnienie czy izolowanie (np. w
            drugim kącie pokoju).
            Kiedy mój 4-letni synek szturchnął (celowo) młodszą siostrę, musiał oddać jej
            swoją ulubioną zabawkę albo narysować dla niej laurkę z dedykacją, co miało tę
            zaletę, że miał chwilę na wyciszenie i przemyślenie sprawy i pomyślenie o
            siostrze z uczuciem.
            Wychowawczynie w przedszkolu też pewnie znają dziesiątki skutecznych sposobów
            na wyeliminowanie takich zachowań i zapobieganie im. Należy tego od nich
            wymagać i egzekwować. W końcu oddajemy im pod opiekę coś najcenniejszego.
            Pozdrawiam
            • marina2 Re: A co powiecie na taka historie 13.06.02, 08:41
              *Syn przyjaciol poszedl do szkoly.Zawsze byl bardzo wyrosniety o glowe wystawal
              ponad klase i bardzo silny.Nigdy nikogo nie bil.W klsasie byl sobie
              chlopiec ,ktory chodzil za nim i prowokowal ,wyzywal a to od sloni a to od
              drabow ,a to od dresiarzy.Nauczycielka zwracala mu uwage.Bez skutku.Chlopiec
              mial w domu powiedziane ,zeby nie reagowal to koledze sie znudzi.Ktoregos dnia
              maly podbiega do duzego i na oczach calej klasy w czasie przebierania sie przed
              wf sciaga mu majtki.Duzy wpada w furie podnosi malego i rzuca go na ziemie.
              Nauczycielka wzywa do szkoly rodzicow duzego,ze bije kolege.Byla swiadkiem
              zdarzenia.Moja kolezanka skomentowala to tak-poczul sie upokorzony i nie
              zastosowala zadnych restrykcji.Duzy od tego dnia ma w klasie swiety spokoj.Nikt
              go nie zaczepia . A od wydarzen minely trzy lata.Nie bije kolegow.Nie rozrabia
              i nie wykorzystuje swojej ewidentnej przewagi.

              Do frisky: moje doswiadczenie z polska szkola co do siniakow mojego dziecka.
              Tlumaczono mi ,ze szkola jest duza i nie sa w stanie ogarnac na szkolnym
              dyzurze wszystkich dzieci.Interweniowalam u nauczycieli ,durekcji w
              kuratorium.Wobec prawdziwej lub udawanej bezsilnosci powyzszych instytucji
              zmienilam szkole.I wbrew powyzszym postom akurat w tej konkretnej sytuacji
              okazalo sie to byc strzalem w dziesiatke.M
              • anma Re: A co powiecie na taka historie 13.06.02, 08:57
                To prawda ze czasem zmiana szkoły jest zbawienna. Moja kuzynka (nota bene
                również nauczycielka)posłała starszego synka do szkoły w poblizu domu, chociaż
                mogla go zapisać do tej w której pracuje,ale to daleko więc wybrała tę w tak
                zwanym rejonie. Michał jest bardzo żywym dzieckiem, gadułą, nie usiedzi na
                miejscu, ale nie było problemu z biciem (tzn. jego nie bili i on nie bił). I
                ta jego "żywotność" przysparzała mu stale kłopotów. Ciągłe uwagi nauczycieli,
                obniżona ocena z zachowania (nie orientuję sie dokładnie jak to wygląda w
                pierwszej klasie z tą oceną ale tak było). Odbijało się to równiez na wynikach
                w nauce. A chłopak zdolny, inteligentny, ma rożne zainteresowania. I kuzynka
                podjęła decyzję o przeniesieniu go do innej szkoły, trochę dalej od domu, ale
                zasięgnęła opinii na temat tej szkoły i dowiedziała się ogólnie mówiąc, ze
                to "dobra szkoła". Od drugiej klasy Michał chodzi do tej szkoły. Temperament
                ma taki jak miał, ale to nie stanowi problemy dla nauczycieli w tej szkole, bo
                potrafią go opanować w pokojowy sposób. Dają mu zadania za które jest
                odpowiedzialny, pozwalają mu czasem wstać z ławki kiedy nie może usiedzieć w
                czasie lekcji, nie robiąc z tego powodu afery, ale np. prosząc go o starcie
                tablicy, itd. Uczy się świetnie, chętnie chodzi do szkoły i nie przynosi uwag.
                Chodzi mi o to, ze niezależnie jaki jest problem, czy jest to agresja jakiegoś
                ucznia, czy np. jak w przypadku mojej kuzynki, nadmierna "ruchliwość" dziecka,
                wszystko zależy od tego jak poradzą sobie z tym nauczyciele. Oczywiście w
                przypadku agresji ogromną rolę odgrywają także rodzica "agresora".
                Pozdrawiam.
                • marina2 Re: A co powiecie na taka historie 13.06.02, 09:38
                  Wlasnie dobrze to ujelas.Mnie dobijala totalna obojetnosc nauczycieli.I w nowej
                  i starej szkole mojego dziecka byly dzieci z problemami.Nadpobudliwosc i
                  dysleksja.Tylko ,ze w starej szkole luz .W nowej reakcja i tak jak napisalas
                  umiejetne absorbowanie dziecka.Tylko trzeba chciec.A moje praktyczne dzialania
                  trafialy w proznie.Dlatego czasami -do Doki-trzeba wiedziec kiedy opuscic
                  lokal.Generalnie walczyc do konca.M
    • Gość: Mar Re: Problem z biciem IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 23:01
      Naprawdę dziękuję za wszystkie rady i historie.
      Jednakże nie wszystko w praktyce da sie zastosować. Mała jest bardzo delikatna,
      nie ma szans na to żeby kogokolwiek porządnie czy w ogóle walnęła. A szkoda. Ja
      jestem "ofiarą" żłobka, potem przedszkola i kilkunastu kolonii i zimowisk. Po
      prostu musiałam sobie radzić sama. Córka ma ten komfort że jest jedynaczką, w
      dodatku oczkiem w głowie całej rodziny więc przez to uważa że cały świat jest
      do niej przyjaźnie nastawiony.
      Ancymon przedszkolny nie jest złym dzieckiem, moim zdaniem jest po prostu
      nieskoordynowany i pobudliwy więc dzieciom się obrywa. Przedszkole jest
      prywatne więc panie z każdym dzieckiem obchodzą się jak z jajkiem i nie ma mowy
      żeby przyłozyły niegrzecznemu dziecku.
      Mam dylemat: czy przygotowywać Julię na brutalność tego świata juz teraz czy
      jeszcze nie.
    • Gość: Insomnia Re: Problem z biciem IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 19.06.02, 00:46
      Moja córeczka też jest bardzo wrażliwą i delikatną dziewczynką, której od
      urodzenia wpajamy, że przemoc jest czymś złym. Dlatego, mimo iż ma już 5 lat
      nie może do końca zrozumieć dlaczego ktoś ją popchnął czy pokazał język tak po
      prostu. Myślę, że najważniejsze jest to, żeby uzmysłowić dziecku, że dzieci są
      różne, dobre i złe, miłe i niemiłe, ciche i głośne, przyjazne i wrogie.
      Mimo, że nasza córka też miała na początku problemy w przedszkolu z
      niegrzecznym chłopcem, który ją zaczepiał to poradziła sobie ona z nim właśnie
      łagodnością, życzliwością i przyjaźnią. Chłopak chyba nie miał serca dokuczać
      komuś kto jest dla niego miły. Teraz moja córka nie ma najmniejszych problemów
      w przedszkolu, jest bardzo lubiana i chodzi tam z prawdziwą przyjemnością.
      A swoją drogą zastanawia mnie bierność przedszkolanek w prywatnym przedszkolu.
      W końcu płacisz, podobnie jak rodzice chłopca, więc możesz wymagać. Może
      powinnaś być bardziej stanowcza w rozmowie z dyrekcją przedszkola?
    • joannab-o Re: Problem z biciem 19.06.02, 15:13
      Uświadomienie dziecku, że istnieje dobro i zło i że źle jest robić źle, a
      dobrze jest robić dobrze, nie osłabia dziecka, tylko, tak jak napisała
      Insomnia, daje mu prawdziwą siłę. Naprawdę silny nie jest ten, kto zawsze
      wygrywa, tylko ten, kto potrafi zachować spokój ducha i dobre samopoczucie
      nawet wobec agresji. Jak widać, już 5-latek jest do tego zdolny.
      Zawsze wygrywać może (z definicji) garstka, natomiast czerpać siłę z tego, że
      postępuje zgodnie z regułami i impulsami sumienia, może każde dziecko, tylko
      trzeba samemu to zrozumieć i nie mieszać mu w głowie. Niestety nasze dzieci
      żyją w świecie, w którym zło istnieje, również znacznie większe od tego, o
      którym rozmawiamy i wobec tego muszą one jak najprędzej nauczyć się, jak na nie
      reagować. Zmiana przedszkola to odsuwanie problemu, które niczego nie
      przyniesie.
      Córka Insomni, umiejąc rozróżniać, co dobre, a co złe, mając wsparcie rodziców
      i czując się w porządku (nie mylić z poczuciem wyższości) naprawdę samodzielnie
      i skutecznie uczy się radzić sobie ze złem i innego dobrego sposobu nauki nie
      ma. Nie chciałabym być w skórze dziecka, które problem zła likwiduje siłą, a w
      wieku, powiedzmy, 13 lat zmieniwszy szkołę trafi na silniejszego (wyższego,
      lepiej od niego wyszkolonego w dżudo itp) agresora. Nie chciałabym też być w
      skórze dziecka, które przychodzi z przedszkola z siniakiem, oczekując
      pocieszenia, mniej więcej podobnego do tego, jakie dostaje kiedy się samo o coś
      uderzy, a w domu okazuje się, że uczestniczyło w strasznym dramacie. Nie tylko
      je bolało, nie tylko ktoś je niespodziewanie skrzywdził, ale przede wszystkim
      PRZEGRAŁO, wręcz zawiodło rodziców, to nie ono tylko raczej oni potrzebują
      pocieszenia. A teraz ma iść znowu do przedszkola i starać się sprostać ich
      oczekiwaniom, żeby sie więcej nie martwili. Brrrrr.
      Tak, tak, to rodzice zarażają dzieci swoimi odczuciami, PRZYPISUJĄ doznawaniu
      zła doznawanie poniżenia. Zarażone dziecko, zamiast w racjonalny sposób
      odpierać bezprawny zamach na swoją osobę lub mienie, kieruje wszystkie siły na
      obronę godności, co często dla osoby i mienia kończy się fatalnie.
      Mar! Napradę niewiele trzeba, żeby Twoja córeczka reagowała na zło tak, jak
      córeczka Insomni. Pocieszaj dziecko ze spokojem, zdziw się, że kolega nie
      rozumie, że robi żle, nie dawaj rad, jak się ma zachować, niech poradzi sobie
      sama. Bardzo ważne jest to, co napisała Insomnia, żeby tłumaczyć, że dzieci są
      różne, żeby odmienność nie była niepokojąca. Daj wsparcie nie formułując
      oczekiwań, a sprawę załatw dyskretnie w przedszkolu, nie mogą Ci odmówić pomocy.
    • Gość: oma Re: Problem z biciem IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.06.02, 17:56
      Czytając te wszystkie posty dochodzę do wniosku, ze nie macie najmniejszego
      pojecia o tym jak wygladają relacje miedzy dziećmi w grupie, ich wspólne zabawy
      i zajęcia ani o pracy pań wychowawczyń. Czy wy myslicie, że one naprawde nie
      zwracają uwagi na garesję, złe zachowanie dzieci itp. Jednym z podstawowych
      zadań przedszokla jest nauka współzycia w grupie. Dzieci przychodzą do
      przedszkola z róznych srodowisk, każde jest inaczej wychowywane i ma wpajane
      inne wartosci, ma inne wzorce postepowania. Fakt, że bardzo wiele zalezy od
      tego jak wychowawczynie reagują na agresję, co robią w tym kiernku aby ją
      zminimalizować a nastepnie całkowicie wyeliminować. Ale bez współpracy z
      rodzicami nie wiele da sie zrobić. Same pretensje nic tu nie pomogą. Myśle, że
      warto było by porozmawiać z rodzicami tego chłopca, przedstawic sytuację.
      Jezeli bije też i inne dzieci, a nie tylko waszą córeczkę, można tą sprawe
      poruszyć na ogólnym zebraniu i wspólnie szukać rozwiązania.
    • Gość: Sara Re: Problem z biciem IP: *.wbk.com.pl 21.06.02, 13:37
      Jestem matką syna, który był tym bijącym. Nie ze względu na agresję w domu, ale
      z powodu pobudzenia psycho-ruchowego i próby rozładowania emocjonalnego. Jedyną
      metodą stosowaną przez psychologów i wychowawców było karanie go, a następnie
      usunięcie z przedszkola. Nikt nie próbował dochodzić przyczyny i próbować w
      inny sposób rozładować jego emocje. Z moich obserwacji wynikało, że najlepiej w
      takim przypadku, oprócz wyraźnej dezaprobaty, odwrócić jego uwagę i zająć go
      czymś innym. Pomagało odizolowanie i np. interesująca książka lub zabawka. To
      nie jest problem Twojej córki, tylko tego chłpoca i jego rodziny. Współczuję
      jego rodzicom, chyba oni i chłopiec potrzebują pomocy. I specjalnego
      traktowania. Oddanie mu, gdy bije skutkuje na krótko. Problem jest głębszy i
      wymaga pomocy psychologiczno-pedagogicznej, a ta jest w naszych przedszkolach i
      szkołach prawie żadna. Pozdrawiam i gratuluję "grzecznej" córki.
    • Gość: Mar Re: Problem z biciem IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.02, 19:26
      Nie chcę wcale żeby małego wydalono z przedszkola.
      Staram się nieco małej wytłumaczyć, że nie chciał, że niechcący, że nie
      zauważył. Z ancymonkiem zawarłam umowę żeby opiekował się Julią bo ona jest
      dziewczynką, słabą istotką i żeby pilnował żeby nikt jej nie skrzywdził. Od
      czasu do czasu pytam jak mu idzie a on jest rzeczywiście przejęty.
      Być może problem minie po wakacjach tym bardziej że moja córka idzie do
      starszaków (kwalifikuje się wiekiem) a on zostaje w średniakach.
      Najgorsze w tym wszystkim jest to że pani dyrektor rozmawiała z rodzicami
      małego i oni nie widzą problemu, mimo że ich syn bije dzieci, wyzywa, rzuca się
      po podłodze, bije panią wychowawczynię. UWażają że sobie w życiu poradzisad((
      • Gość: oma Re: Problem z biciem IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.06.02, 20:25
        Przy takiej postawie rodziców tego chłopca to chyba faktycznie niewiele da się
        zrobić,a Twoje podejście do sprawy jest chyba najlepsze w tej sytuacji.
        pozdrawiam serdecznie
        • Gość: Mar Re: Problem z biciem IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.02, 20:19
          Z ostatniej chwili:
          Przychodzę do przedszkola a tu ancymon ryczy u mamy na kolanach. Ale to wręcz
          wyje. Co się okazało dzieci bawiły się w starego niedźwiedzia i moja Julia nie
          wybrała go do zabawy. Odwdzięczyła się na swój kobiecy sposobik ale chyba
          bolesny dla ancymonkasmile))
          • Gość: Insomnia Re: Problem z biciem IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 25.06.02, 21:54
            Brawo Julia!!! Mam nadzieję, że to początek końca Waszych problemów. Pozdrawiam
            gorąco.
Pełna wersja