Gość: kasiacha
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
14.06.02, 11:33
Piszemy o kłopotach, smutkach, niepokojach o zdrowie czy temperament naszych
złośników, szukamy rady, czasem ratunku. Ktoś patrzący z boku mógłby pomyśleć,
że "manie" dzieci to rzeka kłopotów i wyrzeczeń, a przecież tak nie jest. Każdy
rodzic to wie, tylko chyba nie potrafimy dzielić się radościami i szczęściem.
Spróbujmy, ja zacznę, może wy też zechcecie coś dorzucić. Było to wczoraj
wieczorem.
— Boże, dziękuję Ci za to, że jestem.
Zatkało mnie. Mój urwis, największy diabeł w całym przedszkolu, autor i
realizator najdurniejszych pomysłów i coś takiego? Przytuliłam go mocno:
— Piękne, to co powiedziałeś. Jesteś bardzo mądrym chłopcem, jestem z ciebie
dumna. A teraz idziemy spać.
— Mamusiu? — słodki głos córki wyplątującej się z własnej pościeli i pakującej
się do mojego łóżka — a ja mogę jeszcze za coś podziękować?
— Oczywiście, kochanie.
— To ja dziękuję za to, że nikt na mnie nie patrzył w parku.(Mała jest bardzo
nieśmiała i właśnie "ćwiczy" w parku samodzielną zabawę, kilka kroków od
opikuna. Bardzo krępuje ją, jeśli ktoś się jej wówczas przygląda.)
— Dobrze, ale teraz idziemy już spać.
— A ja, mamo, mogę jeszcze? — to znów syn.
— Dobrze, synku.
— Dziękuję Panu Bogu za dobrą mamusię.
Tego już dla mnie za dużo. Łzy ciekną mi po policzkach. Przyciemnione
światło nocnej lampki pomaga mi ukryć wzruszenie. Usiłuję wyrównać łamiący się
głos:
— Jesteście cudowne dzieciaki, bardzo was kocham. A teraz do spania,
jest już bardzo późno. Dobranoc, pchły na noc...
— Karaluszki pod poduszki, a szczypawki do zabawki, aniołeczki do
poduszeczki i śpią małe dzieciaczki — kończą chórem.
Syn zawsze zasypia pierwszy. Dziś jego oddech wyrównuje się prawie
natychmiast, dzień był przecież bardzo męczący. Mała długo kręci się w
łóżeczku, wreszcie i ona śpi. Mogę cicho wymknąć się z sypialni i zabrać do
pracy. Jeszcze tyle tego przede mną. Ale jestem szczęśliwa i pełna nadziei.