nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie...

16.03.05, 19:03
proszę o opinie na temat wysyłania dzieci na kolonie...
Nasz syn pierwszy raz pojedzie (a moze nie pojedziesad( ) na kolonie w tym
roku, do naszej firmy zgłosił się organizator, a ze jest sprawdzony przez
naszych przyjaciól nie mielismy nawet chwili watpliwosci, ze bedziemy chcieli
wyslac z nimi naszego syna. Problemy sie zaczely w momecie przedstawienia
pomyslu Michalowi... Od lat jezdzimy na wakacje razem... w tym roku bedzie to
chyba niemozliwe, a on jest bardzo do tego pzryzwyczajony.
Pamiętam, że ja bardzo lubilem jeżdzić na kolonie, troche inne czasy były,
ale teraz jak sadze powinno sie raczej na lepsze wszystko zmienic... NIe
przypominam sobie zebym mial jakies wieksze watpliwosci przed pierwszym
wyjazdem, ale mialem wtedy z 9 lat i nie do konca moze pamietam czy bardzo
nie chcialem jechac...
Moze Wy macie jakies sugestie czym go pzrekonac?
    • kina74 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 16.03.05, 21:48
      nie wiem jak przekonać Twojego...
      mój był w zeszłym roku pierwszy raz na kolonii (zdał wtedy do IV klasy),
      kolonia była nie dość że sprawdzona, to jeszcze wychowawcami (choć w innych
      grupach) byli dziadkowie synka (moi rodzice), było sporo atrakcji, rzeczka do
      kąpieli, wycieczki itp. Synek twierdzi że było dość fajnie, ale jak to
      określił "to nie w jego stylu" smile)) i absolutnie odmawia wyjazdu w tym roku.
      Najpierw go usilnie do tego namawialiśmy, ale w końcu stwierdziliśmy, że nie ma
      go co uszczęśliwiać na siłę. Może dorośnie do tego pomysłu w przyszłości, a jak
      nie to trudno. W zeszłym roku też go na siłę przekonywaliśmy że będzie fajnie,
      a jak mu się nie spodoba to więcej nie będzie jeździł. Przytaczał zresztą ten
      nasz argument w tym roku. Jak sam stwierdził "pojechałem bo tak wam zależało".
      Pozdrawiam smile)) i życzę więcej szczęścia niż u nas.
    • aleksandrynka Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 16.03.05, 22:00
      nie wiem,ile lat ma Twój syn, czy 9, jak Ty kiedy pojechałes pierwszy raz?
      Nic nie napisałes co syn konkretnie o tym myśli, oprócz tego, ze jest
      przyzwyczajony jeździć z Wami. Gdzie konkretnie problem? Co on o tym mówi? Czy
      czegoś się w zwązku z wyjazdem obawia? Czego? I jak sobie radzi w kontaktach z
      rówieśnikami, jak wygląda jego samodzielność, czy będzie tam ktoś znajomy, czy
      same obce osoby? Trudno odpowiedzieć na Twój post i nawet ewentualnie wymyslić
      jakiś sposób przekonania syna (nie zawsze jest sens przekonywać)...
      Ja na pierwsze zimowisko wyjechałam w wieku 9 lat własnie. I wspominam je
      okropnie mimo, że byłam z koleżanką. Najpierw nie udało nam się zamieszkać w
      jednym pokoju, może nie miałyśmy śmiałości o to zawalczyć, nie pamiętam, fakt,
      że wylądowałam z dwiema starszymi od siebie dziewczynkami, niezbyt miłymi.
      Nasza wychowawczyni upatrzyła sobie jedną pupilkę i ją "rozpieszczała", a ja
      czułam się samotna i olana, zdezorientowana po wrzuceniu na głęboką wodę, bez
      jakiegokolwiek wsparcia. Raz przyjechali nasi ojcowie i pamiętam, jak bardzo
      prosiłam, żeby tata mnie zabrał, tak źle się tam czułam. Niestety, zostałam na
      obozie. Nie pamiętam nic przyjemnego z tego wyjazdu, jedynie poczucie
      osamotnienia i bezradności. I jeszcze coś intymnego - pod prysznicami nie było
      żadnych zasłonek a ja wstydziłam sie kąpać nago. I w efekcie nie kąpałam się
      prawie wcale... Dopiero jak mnie na prawdę zaczęło swędzieć... Sorry za
      szczegóły, ale to obrazuje, jak byłam niedojrzała do takiego wyjazdu,
      niezaradna... Potem kilkakrotnie jeździłam na obozy czy kolonie i bawiłam się
      świetnie - byłam starsza i bardziej na to gotowa. Dlatego wszystko zależy od
      tego, czy Twój syn jest na prawdę gotowy na taki wyjazd. Oczywiście jak nie
      sprawdzisz, to się nie dowiesz, ale czasami można uprzedzić pewne zdarzenia i
      wyczuć, co i jak...
      • myka-10 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 17.03.05, 10:04
        witaj,
        a może syna przekona fakt, że jeśli kolonie organizowane są przez szkołę -
        będzie mógł jechać z kolegami, których zna? Oczywiście pod warunkiem, że ktoś
        taki się wybiera.
        Drugą opcją jest udział w koloniach kogoś bliskiego dziecku np. z rodziny.
        Nasz syn w zeszłe wakacje był na pierwszych koloniach, zdał wtedy do I klasy.
        Zgodził się - przypuszczam - tylko dlatego, że pojechał razem ze starszym
        bratem stryjecznym. Mogli być razem w pokoju, byli nierozłączni. Przy takim
        starszym "kumplu", który na codzień jest idolem, łatwiej przetrwać rozłąkę z
        rodzicami, trudno wtedy się mazać.
        W czasie ostatnich ferii zimowych, syn (I klasa) był na zimowisku - prawie 500
        km od domu, czuł się bardzo dobrze. Zimowisko było organizowane przez szkołę.
        Dodam, że pojechał z kilkoma ulubionymi kolegami z klasy, więc nawet brak
        starszego brata nie stanowił problemu.
        Postanowiłam uwierzyć, że syn sobie poradzi. Owszem, miałam pewne obawy -
        głównie dlatego, że "przemoczone ubrania, odpowiednie ubranie się na narty,
        wysuszenie rzeczy po basenie itd. itd.", ale przekonałam się, że syn sobie
        świetnie poradził - nic nie zginęło, spakował się z powrotem bez większych
        problemów, ubrania brudne były w oddzielnej siatce, nieliczne czyste - nawet
        złożone smile Przyznam, że jestem dumna z tego, że nie mając jeszcze skończonych
        8 lat, syn okazał się zaradnym chłopcem - także poza domem.

        I teraz już wiem, że jeśli "przetrwał" 2 tygodnie w zimę, to żaden wyjazd już
        nie będzie straszny (przynajmniej taką mam nadzieję).

        życzę powodzenia, K.
        • myka-10 Re: ps. 17.03.05, 10:29
          teraz doczytałam, pomyliłam się, myślałam, że kolonie organizowane są przez
          szkołę. przepraszam, K.
      • bertfox Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 17.03.05, 13:33
        Michał ma 10 lat, ja jechalem na pierwsze kolonie taz jakos tak... Nie ma
        problemu z kontaktami z rówieśnikami, jets bardzo towarzyski i bardzo lubiany w
        klasie... Jedyny problem jest taki, ze w zeszlym roku we trojke jeżdziliśmy
        pzrez 3 tygodnie po kraju, byliśmy w róznych miejscach, wlasciwie na dluzej
        zostalismy tylko nad morzem... W tym roku jest go trudno pzrekonać do kolonii,
        bo sadzil ze pojedziemy na podobny wyjazd... Te kolonie na które chcemy go
        wyslac maja sporo wycieczek, imrrez towarzyszacych i takie tam, ale Michal
        mowi, ze woli siedziec w Warszawie, bo koledzy nie wyjeżdzaja i woli z nimi byc
        niz jechac na jakies kolonie... Byc moze razem z nim pojedzie syn naszych
        przyjaciów, któy był w zeszłym roku pierwszyraz na kolonii ze swoja siostra,
        ale on jest młodszy od Michala o 2 lata... raczej Michal nim powinien sie
        opiekowac a nie odwrotnie - to tez mu sie zaczyna ostatnio nie podobac, jak
        Pawelek przychodzi do nas to widac to zdecydowaniesmile))
        W rozmowach powoluje sie na swoje doswiadczenia, pokazuję zdjecia, jakies wpisy
        do ksiazek jakie dostawalem na koniec turnusow, na razie jeszcze mocno nie
        naciskamy, ale moze deklaracja ze jak nie bedzie mu sie podobalo to juz wiecej
        nie pojedzie moglaby pomoc...
        dziekismile
        • agatka_s Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 17.03.05, 14:37
          a musi jechać na te kolonie ?

          czemu tak się upieracie ? rozumiem jeśli powód jest czysto praktyczny, że nie
          bardzo macie co z nim zrobić w wakacje- jeśli tak to trzeba to synowi
          wytłumaczyć. przedstawić alternatywę- kolonie, albo niestety będzie siedział w
          domu, bo wy w tym roku niestety nie macie możliwości wziecia urlopu (czy jakie
          tam tego sa przyczyny)

          ale jeśli to tylko taki wasz "kaprys" i przekonanie że chłopiec w tym wieku
          powinien jechać na kolonie to bym darowała. może poprostu jeszcze nie jego czas.
          Przyjdzie taki moment ze zechce wyjechac bez rodziców i jeszcze będziecie
          teskinic aby zechciał gdzieś z wami wyjechać. póki co cieszcie się ze chce
          czas spedzac z wami. No przeciez nie kazdy nusi kochac kolonie...
          • bertfox Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 18.03.05, 20:16
            no wiesz... rzeczywiście może trochę wygodnictwem się kierujemy, ale nie do
            końca... a juz na pewno nie jest to nasz kapryssmile) już mu zakomunikowaliśmy, że
            raczej na 100% nie będziemy mogli spędzić tych wakacji tak jak co roku, a on na
            to, że bardzo dobrze!!!!! Większość jego kumpli z klasy i podwórka nigdzie nie
            wyjedzie i jemu to jest na rękę... No ale tak na prawdę to po prostu nam się
            nie podoba pomysł, żeby 10 letni chłopak siedział 2 miesiące w miescie! Serio
            strasznie żałuję ze kolonie "wyszły z mody"...
            • aka10 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 18.03.05, 20:39
              Jesli nie kolonie,to moze macie mozliwosc wyslac go z kim innym na wczasy na
              dwa tygodnie.Moze rodzice jakiegos dobrego kolegi jada i moga waszego syna
              zabrac?Oczywiscie,jesli on zechce.Mam kolezanke,ktora ma corke-jedynaczke i
              kilka lat z rzedu zabierala corce jakas kolezanke na urlop za granice.Rodzice
              kolezanek byli zadowoleni,szczegolnie ci,ktorzy nigdzie nie wyjezdzali,bo
              dziecko pojechalo,zwiedzilo,a koszt byl tylko na jedna osobe
              (dzíecko).Pozdrawiam.
            • agatka_s Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 19.03.05, 12:25
              ja nie sądze aby kolonie wyszły z mody...

              mój 10 latek zaliczył już 5 obozów. po 2 letnie, i w tym roku pierwszy zimowy.

              wraca za każdym razem przeszczęśliwy, i wyjazd na obóz planuje już od
              zakończenia ostatniego. To chyba poprostu zależy od dziecka. Mój zawsze był
              taki "aby jak najdalej od mamy". jak był mały to ja poszłam do pracy po 7
              miesiacach i jak slyszałam jak to dzieci placza jak mamy wychodza to nie moglam
              uwierzyc, bo moj był bardzo szczesliwy jak ja znikałam, a potem przez cale
              przedszkole nawet nie uronił jednej lezki, zawsze nie pojscie do przedszkola
              bylo najwieksza kara, i jakby mogl to z przedszkola by wcale do domu nie
              wracal. No i teraz jest tak samo, wakacje z rodzicami OK, ale prawdziwa frajda
              jak mozna wyjechac na oboz, to jest dopiero fun. co prawda po takich obozach
              wraca zawsze brudny jak nieboskie stworzenie, no i ciut rozwydrzony, potrzeba 2-
              3 tygodni aby wrocił do normy...

              inna rzecz ze te obozy na ktore jezdzi moj syn sa poprostu rewelacyjne.
    • iwonesik Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 18.03.05, 20:37
      Miałam ten sam problem w zeszłym roku. Mój 9 letni syn nie chciał słyszeć o
      koloniach. W ostatniej chwili zgodził się. Był to sprawdzony wyjazd, z mojej
      pracy, ale Sebastian nie znał tam nikogo. Kolonie były takie sobie. Pogoda była
      okropna, było zimno prawie codziennie padał deszcz. Dzieci miały organizowane
      zastępcze zajęcia, ale to nie to samo co kąpiel w morzu. pierwszy tydzień
      przebrnął, ale w drugim coś w nim pękło bardzo tęsknił, płakał. Po przyjeździe
      ( oczywiście po jakimś czasie) powiedział, że nigdy już niepojedzie na kolonie.
      Chociaż bardzo ciepło wspominał kolegów i koleżanki. od września chodzi na
      AIKIDo i właśnie z tej sekcji jedzie na obóz w lipcu na Roztocze . Teraz to on
      mnie przekonuje, ze musi jechać. Zna kolegów, swojego mistrza. Jest cały happy.
      Pozdrawiam PA
    • iwonesik Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 18.03.05, 20:48
      przepraszam nie zauważyłam, że dałam ci juz odpowiedź na forum WAKACJE.
      Myślałam, że to inna osoba. Dopiero teraz zobaczyłam.
    • kol.3 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 20.03.05, 13:24
      Może lepiej stopniować rozstanie z rodzicami najpierw na parę dni "na zieloną
      szkołę", potem na 2-tygodniony wyjazd itd.
      • aszar.kari Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 20.03.05, 18:01
        Poczulam sie strasznie stara czytajac ten watek wink Moja corka pojechala na oboz
        po raz pierwszy w wieku 6 lat, potem jezdzila co roku. Mysmy nigdy z Nia nie
        dyskutowali, czy chce czy nie - to byla zawsze nasza decyzja - tak beda
        spedzane wakacje i kropka. Gdy byla nieco starsza dawalismy Jej do wyboru opcje
        typu oboz konny, zaglowki itp. ale ogolnie bylo wiadomo, ze poniewaz my
        pracujemy przez spora czesc lata, Ona jedzie na obozy i juz. Nigdy nie
        narzekala, zawsze wracala ze wspanialymi opowiesciami i wspomnieniami, z kupa
        zdjec i adresow nowych znajomych. Potem 2 razy pracowala jako opiekunka na
        obozie i zimowisku. Mnie sie zdaje, ze o pewne rzeczy dzieci sie pyta a inne Im
        sie po prostu oznajmia - poniewaz mieszkamy w duzym miescie, dla mnie bylo
        zawsze oczywiste, ze jak najwieksza czesc wakacji moja corka powinna spedzic
        poza miastem - obozy byly wiec jedynymi rozsadnymi rozwiazaniami. Ale jak
        napisalam w pierwszym zdaniu - moje metody byly pewnie staroswieckie itd. To,
        ze dzialaly bez zarzutow to sie juz pewnie nie liczy wink
        Aszar
        • agatka_s Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 21.03.05, 09:03
          a ja sobie mysle ze poprostu masz duzo szczescia (podobnie jak ja) i masz
          pogodną, zadowoloną z życia córkę, która wyjazd na kolonie traktowała jako
          przyjemność a nie dopoust boży...

          pewnie gorzej by było, gdyby dziecko rozpaczało, błagało aby go nie wysyłać i
          nie chciało puścić maminej spódnicy, wtedy "staroświeckie" metody nie zawsze są
          skuteczne, bo mamine serce nie wytrzymuje takiej dozy rozpaczy i mięknie.

          ja też nie jestem zwolenniczką zbytniej demokracji w takich sprawach , ale mam
          szczescie bo moje dziecko poprostu nigdy nie marudzi i generalnie zazwyczaj
          akceptuje to co mniej wiecej razem wymyslimy.


          Nie wiem jak by bylo gdybym nie miala takiego optymisty, tylko wrazliwca
          ktoremu malo kiedy co sie podoba...
          • burza4 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 21.03.05, 10:08
            to chyba nie do końca jest kwestia pogodnego dzieckasmile - moja jest pogodna, a
            jednak w większości przypadków na kolonie jechała co najmniej niechętnie.
            Niechętna była do pierwszego dnia - potem się okazywało, że jest super,
            świetnie się bawi i w ogole żyć nie umierać. Przy czym ta niechęć nie miała
            racjonalnych podstaw - po prostu dla niej opcja pozostania w domu była
            atrakcyjniejsza - bo sporo kolegów z klasy też nigdzie nie jeździło, bo MTV
            sobie poogląda... Mi zaś nie odpowiadala wizja że moje dziecko spędza wakacje w
            domu, ćwicząc się w pluciu na odleglość z trzepaka.. chciałam żeby gdzieś
            wyjechała, wyjazd rodzinny to tylko 2 tygodnie, co robić z reszta wakacji?

            Notabene - im starsza, tym bardziej z nami jej się nudziło - owszem
            jeździliśmy, zwiedzaliśmy, ale jednak przez te 2 tygodnie zazwyczaj nie miała
            żadnego towarzystwa w swoim wieku. Teraz dojrzała do wyjazdów obozowych i sama
            chce.
            • nooleczka Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 22.03.05, 16:03
              Moje dziecko jeszcze za małe na to.
              Ale za to mam dwóch bratanków nastolatków. Nigdy nie byli na żadnej kolonii ani
              obozie, bo są strasznie przyssani do maminej spódnicy. Z roku na rok było to
              samo: moze pojedzieice na kolonie/obóz? Nie, nie, nie chcemy, może za rok. Za
              rok się sytuacja powtarzała i tak w kółko. Starszy ma 15 lat, trądzik
              młodzieńczy, mutację i "oglada się za laskami", ale do tej pory nie chce
              nigdzie wyjeżdzać bez mamusi i tatusia.
    • gosbi Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 05.04.05, 18:44
      Mój syn nigdy nie chciał słyszeć o koloniach. Jest bardzo przywiązany do nas
      (jedynak)i bez wieczornego czytania lub chociaż siedzenia (mojego) na łózku nie
      zaśnie. Chciałam go wysłać w zeszłym roku ( zdawał wtedy do 2 klasy pdst.)ale
      jakoś nie wyszło, poza tym tak uparcie twierdził że nie pojedzie ze dałam się
      przekonać i sama wmówiłam sobie, ze to za wcześnie. Po wakacjach "plułam sobie
      w brodę " bo spotykając się z mamami kolegów mojego syna dowiadywałąm się jak
      to ich pociechy zmężniały, wydoroślały i zrobiły się bardziej samodzielne. W
      tym roku dorwałam w pracy ofertę kolonijną i nie namyślając się długo
      zarezerwowałam miejsce na koloniach niedaleko W-wy (w razie czego smile)ze
      wspaniałym programem ( nauka tenisa, tańca, angielski w formie zabawy itd.itp).
      Kiedy wróciłąm do domu powiedziałąm synkowi, że mam dla niego świetną wiadomość
      i roztoczyłam przed nim wizję wspaniałego spędzenia dwóch tygodni z kolegami i
      koleżankami , przytaczając opowieści z czasów kiedy sama wyjeżdżałam na kolonie
      a później obozy. I dlugo nie musiałąm go namawiać...Pyta tylko co jakiś czas
      kiedy wyjeżdża i jak jeszcze długo do kolonii..smile)) I wcale nie martwie się
      tym, że być może będzie kwilił pierwsze dwa, trzy dni...Nic mu nie
      będzie...Później nie będzie chciał wracać do domu. Uważam że dziecko trzeba
      wypuścić na głęboką wodę i zobaczyć czy da radę popłynąć. A może okaże się że
      eświetnie sobie radzi i nasze obawy były zbędne? Ja nigdy nie byłam za tym żeby
      wychować mamisynka i taka szkoła mu się przyda nawet jeśli miałby już nigdy nie
      pojechać...
      • anmanika Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 07.04.05, 08:39
        Moje dziecko zaczelo jezdzic na kolonie juz w zerowce, bardzo sobie chwali i
        juz sie cieszy na kolejne wakacje.
    • kol.3 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 09.04.05, 15:04
      Jako dziecko jeździłam na obozy harcerskie, które mi bardzo dużo dały.
      Nauczyłam się zaradności, organizowania się, pakowania plecaka. Ale i czasy
      były bezpieczniejsze.(Kolonie uważam za nudę i obóz koncentracyjny). Mój mąz
      nigdy nie jeździł na obozy ani kolonie, wakacje spędzał z rodzicami, na
      zwykłych wsiach, w leśniczówkach albo nad jeziorami bawiąc się z wiejskimi
      dzieciakami.W sumie to jednak on jest bardziej otwarty i łatwiej nawiązuje
      kontakty międzyludzkie.
      • anmanika Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 11.04.05, 12:43
        Zawsze można starsze dziecko wysłać tu:www.campcalifornia.pl/
        Nawet jakby jęczało to trudno by było je tak szybko odebrać.
        • kina74 Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 11.04.05, 16:22
          No ja w zeszłym roku odbierałam dziecko po tygodniu i jakoś mi się taka
          perspektywa w przyszłości mało podoba. Bo odebrać to jeszcze nic - gorzej, że
          jak się jakąś większą kasę zapłaciło, to przecież nikt ci nie odda. No chyba że
          od razu kalkulujesz że to może być część stracona. Ja pracuję w domu, ale dla
          kogoś kto pracuje "na etacie" i ma z góry ustalone, że dziecko jedzie i można
          się spokojnie pracą zająć - to wtedy w razie kłopotów zmartwienie jest większe.
          Ja całe dzieciństwo jeździłam na obozy sportowe, na koloniach byłam raz i byłam
          rozczarowana. Na wyjazdach typu obóz sportowy czy harcerski czas jest świetnie
          zorganizowany - nie ma czasu na nudę i "głupie pomysły". Ja w zeszłym roku też
          postanowiłam rzucić synka na "głęboką wodę", ale daleko nie popłynął smile)))) W
          tym roku go nie zmuszam bo absolutnie sam tego nie chce. No i trudno. Spędzimy
          wakacje inaczej - rodzinnie. Z drugiej strony nawet się cieszę, bo pewnie
          niedługo żadna siła go nie zmusi do wakacji z rodzicami. Córka ma 7 lat, i na
          kolonię jak najbardziej się w tym roku wybierała. Ponieważ jednak wyjeżdżamy na
          ponad miesiąc razem, to trochę finansowo nie dalibyśmy rady jej wysłać -
          pojedzie w przyszłym roku na pewno!! To jest dwoje różnych dzieci po prostu i
          stąd sama wiem, że cudowne rady - nawet te z dobrego serca niekoniecznie
          sprawdzają się do tych samych dzieci. W każdym razie ja stosuję zasadę: nic na
          siłę!!! Podpowiadam, pomagam wybrać decyzję, ale kiedy słyszę zdecydowane: NIE,
          to nie przedłużam dyskusji na siłę. Dziecko ma być szczęśliwe i zadowolone, a
          nie ja... wiem co mówię, bo kiedy synek wrócił w zeszłym roku powiedział, że
          zrobił to dla nas, że pojechał bo tak nam zależało sad((. Dużo z mężem na ten
          temat rozmawialiśmy i stwierdziliśmy, że jak ma mieć takie wspomnienia z
          dzieciństwa, to bez sensu. Mąż jako dziecko jeździł tylko z rodziną, a kiedy
          miał 13-17 lat pokochał wszystkie wyjazdy młodzieżowe, a o wczasach z mamą i
          tatą nie chciał nawet myśleć smile)))
    • child_in_time Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 13.04.05, 23:39
      jak go przekonac... moze po prostu opowiedz o swoich przygodach z kolonii, o
      niezapomnianych przeżyciach, ale bez koloryzowania
      moim zdaniem powienes dokładnie opisac mu na czym polega taki dzien kolonijny,
      co sie robi, jakie sa zabawy, akcentowac glownie dobre strony, ale wspomniec też
      o obowiazkach
      pamietam, ze pierwszy raz wyjechałam bez rodzicow w wieku 6 lat. byłam wtedy w
      sanatorium w bieszczadach ponad 500 km od domu. przez pierwszy miesiac dziadek
      mieszkał kilka ulic dalej, w pensjonacie, ale drugi miesiac byłam sama...a to
      nie były wakacje...codziennie jakies zabiegi, pobieranie krwi...itd.
      potem, w wieku 9 albo 10 lat pojechałam na kolonie, poradzilam sobie swietnie,
      jezdzilam jeszcze chyba z 8 razy...i tylko raz tak naprawde sie rozczarowalam
      najbardziej utkwiły mi w pamieci wieczory z gitara, pieczenie kiełbasek, nocne
      zabawy w podchody, dłuuugie rozmowy o 'życiu' smile)),chrzty kolonijne, mnostwo
      nowych, oryginalnych ludzi, cała ta atmosfera innosci, całkiem innego swiata, i
      powroty...je tez zapamietam na długo...wzruszajace pożegnania, wymiany adresow....
      opowiedz o takich doswiadczeniach synowi, powiedz mu, ze na wyjezdzie z wami
      tego nie przeżyje ...i z doswiadczenia radze: wybierz jakas kolonie w fajnej
      okolicy, np. w gorach, gdzie jest gdzie chodzic....
      zycze powodzenia smile)))))
    • wwww_wwww Re: nasz syn kręci nosem na wyjazd na kolonie... 18.08.05, 11:43
      Przedstaw synowi oalternatywę, albo kolonia albo pozostaniew domu,ale jabym
      nawet wobec zprzeciwu dziecka wysłała je nakolonię!
Pełna wersja