oliwka_
26.06.02, 11:32
Jestem chyba w dolku

Mam wrazenie ze nie umiem wychowywac dzieci.
Np. ciagle czegos zapomina do szkoly i musze z nia wracac do domu, w rezultacie
sama sie spozniam do pracy. Tlumaczenie i rozmowy nic nie pomagaja

Z nauka niechetnie (tzn nie jest najgorsza ale kosztuje mnie to samo mnostwo
pracy, wysilku i czasu, ktorego przeciez nie zawsze sama mam), woli sie bawic,
a idzie juz do trzeciej klasy. Nawet nauczycielka mi to powiedziala, za co ja
nota bene znienawidzilam.
Dzis peklam i darlam na nia pol drogi w samochodzie, bo pod szkola sobie
przypomniala, ze nie wziela czapki i przez to nie pojdzie na basen, wiec
wrocilam z nia do domu (bo tak to ona by ryczala popoludniu), ale za to ja sie
potem poplakalam z bezsilnosci, zlosci i wstydu ze znow sie spoznie.
Nie mam do niej sily, nic do niej nie trafia. Nie slucha sie, robi co chce -
nie potrafie jej wychowac. Mam wrazenie nie nie mam na nia wplywu

Ma swoj charakter i moge sie powiesic, a ona i tak zrobi co chce.
Jest przy tym malutka, drobniutka, wyglada jak anioleczek - nigdy byscie nie
powiedzieli ze to taki twardziel w oblokach. Ratunku!!!!!!!!!!!!