Problem ze śpiewaniem w szkole :(

19.04.05, 17:44
Mamy spory problem jesli chodzi o spiew i taniec. Moj prawie 9-cio letni syn
(2 klasa)nie potrafi spiewac i tanczyc. On tego po prostu nie znosi. Owszem,
lubi posluchac muzyki, ale jesli chodzi o wydobycie z niego jakielkowiek
melodii, to juz klops.Cyba ma to po ojcu, bo od 15-tu lat odkad sie znamy,
nie uslyszalam ani jednej melodii od meza - tez nie lubi ani tanczyc, ani
spiewac. Ja to rozumię, i w zasadzie nigdy syna nie zmuszalam do śpiewania,
czy tanczenia. Tylko klopot zaczal sie w szkole. Syn nie chce chodzic na
lekcje WF, bo tam w okresie zimowym sporo tanczyli i spiewali (proby przed
przedstawieniami). Na przedstawieniu pieknie powiedzial wierszyk, ale jak
tylko byly piosenki i tance, usunal sie w tyl, oparl o sciane i tak do konca
przedstawienia znudzony stal sad Najgorzej jest teraz w 2 klasie, kiedy pani
katechetka wymaga, aby dzieci uczyly sie piesni przed Komunia Św. Syn,
owszem, nauczy sie piesni na pamiec, ale recytuje a za nic na świecie nie
chce jej zaspiewac, co bardzo nie podoba sie pani katechetce i oczywiscie
negatywnie wplywa na jego oceny z religii. "Bo to jest piesn i trzeba ja
spiewac a nie mowic!" sad Niestety, syn zaprze sie, placze a nie zaspiewa.
Juz sama nie wiem co mam robic w takiej sytuacji... Przeciez to poczatek
szkoly dopiero, a co bedzie dalej???
Mnie naprawde osobiscie nie przeszkadza, ze on nie lubi i nie potrafi (ma
inne zdolnosci), natomiast martwi mnie bardzo niezrozumienie nauczycieli w
tej kwestii. Przeciez nie kazde dziecko musi umiec spiewac?!?
Czy ktos mial podobny problem i dalo sie to jakos rozwiazac?
Pozdrawiam
Ania
    • andaba Re: Problem ze śpiewaniem w szkole :( 19.04.05, 22:47
      Mojemu najstarszemu też słoń na ucho nadepnął, ale nauczycielka się nie
      czepia...
    • dethy Re: Problem ze śpiewaniem w szkole :( 19.04.05, 22:57
      Moj syn mial podobny problem.U niego jednak spiewanie bylo na lekcji muzyki,a
      nie na W-fie(co za bzdura).Ja po prostu nie meczylam go ,aby mial dobre oceny z
      muzyki.Facet od muzyki sie czepial troche,ale powiedzialam mu,ze nie kazdy moze
      byc piosenkarzem,bo nie kazdy ma do tego glos.Slow mozna sie nauczyc,ale to nie
      wszystko,aby ladnie zaspiewac.To jednak znaczy,ze dziecko cos robi,ma dobre
      checi,a ze nie ma glosu,to nie jego wina.No i facet sie odczepil.Z katechetka
      tez mielismy problem,bo nawiedzona jakas byla,to wypisalam syna z religii.Ona
      ma zachecac dzieci do Boga,do wiary,a uprzykrzac zycie i uczyc oszustwa i
      kombinatorstwa(nasza taka byla).Twoj syn jednak idzie do Komunii i na religie
      musi chodzic.Proponuje porozmawiac o Waszym problemie z wychowawca i/lub
      pedagogiem szkolnym.
      • mynia_pynia Re: Problem ze śpiewaniem w szkole :( 20.04.05, 09:10
        I to jest właśnie wq... w szkołach.
        Bo np, dlaczego na muzyce każą tylko śpiewać i pisać nutki, a może by rozwineli
        temat i dzieci coś poczytały o muzyce. Nie każdy jest geniuszem muzycznym czy
        plastycznym.
        Moja kumpela miała mierny z muzyki w podstawówce!!! A reszte ocen to były
        piątki i celujący.
        To jest dopiero dół. Gdyby miała szanse na omówienie wybranych sławnych ludzi
        to oki, ale nie bo nie umiała śpiewać.
    • evee1 Re: Problem ze śpiewaniem w szkole :( 20.04.05, 09:19
      Ja bym porozmawiala z nauczycielka i zapytala sie jaka jest wizja programu
      przedmiotu i jak poprzez nauke spiewu i tanca, a potem przedstawienia ten
      program jest realizowany. Byc moze mozna ten program realizowac jakos inaczej
      niekoniecznie przez taniec i spiew. U ludzi powinno sie rozwijac ich talenty,
      ale jezeli nie maja zuplenie w danej dziedzinie talentu, albo z innych przyczyn
      nie chca sie udzielac artystycznie, to zmuszaniem tylko mozna do tego trwale
      zniechecic. Bo jaki cel osiagnie szkola i samo dziecko jezeli zostanie zmuszone
      do spiewu i tanca wbrew jego(jej) woli i zdolnosciom? Ja pozytywnych stron tego
      nie widze.
      Trudno porownywac tez umiejetnosc tanca i spiewu do nauki matematyki - choc
      tego argumentu lepiej nie uzywac w rozmowie z nauczycielka muzyki, szczegolnie
      jezeli jest ambitna smile). Moim zdaniem znacznie lepiej by bylo gdyby taka
      ambitna nauczycielka muzyki dala posluchac dzieciom muzyki powaznej i
      opowiedziala im jakies ciekawostki z historii czy teorii muzyki (najlepiej
      przed, zeby tej muzyki pozniej sluchali w danym kontekscie).
      • agatka_s Re: Problem ze śpiewaniem w szkole :( 20.04.05, 10:58
        U mnie akurat ze śpiewaniem jest bardzo dobrze, ale za to beznadziejnie z
        plastyką. No cóż pogadaliśmy sobie z synem i umówiliśmy się że "we wszystkim
        nie można być dobrym" ale w szkole uczyć trzeba się wszystkiego... on wie że ma
        się starać, ale nikt mu złego słowa nie powie jak wyniki będą nawet bardzo
        kiepskie. No i dziecko się nawet stara (rezultaty czasem nawet są), ale
        najważniejsze nie stanowi to jakiegoś problemu, wyjdzie to wyjdzie, a nie
        wyjdzie też OK. Kiedyś przeżywał, teraz to zaakceptował, że jego prace nigdy
        nie wiszą na ścianie...

        Moim zdaniem dziecko nie powinno całkowicie "olewać" śpiewania, bo to nie jest
        OK, jeśli się uczy dziecko, że jak się czegoś nie lubi to można to sobie z
        życia wykluczyć- to byłby taki demoralizujący sygnał na przyszłość- nie
        wychodzi ci-OK nie rób. Jeśli takie są obowiązki w szkole, to je należy
        wykonywać i tyle. Można natomiast umówić się , że nikt nie oczekuje, że
        dziecko będzie następnym Kiepurą-wytłumaczyć że jedni ładnie śpiewają, inni
        ładnie piszą itp itd, ale wszystkiego w życiu trzeba spróbować, choć nie we
        wszystkim trzeba być gwiazdą...a z nauczycielami bym nie gadała, to taki
        drobiazg, i przez rozdmuchoiwanie sprawy można wiecej popsuć niż pomóc dziecku,
        bo jak nauczyciel sam nie ma "luźnego" stosunku do własnego przedmiotu, to
        istnieje duże prawdobodobienstwo, że taką rozmowe przyjmie jak atak na siebie
        (obawiam sie szczegolnie w przypadku katechetki, bo to specyficzny rodzaj
        nauczycielek...), i awantura gotowa.

        pozdrawiam
        • kina74 Re: Problem ze śpiewaniem w szkole :( 20.04.05, 11:35
          mój (IV klasa) kiepsko śpiewa i nie tańczy raczej też smile)) Nie ma absolutnie
          słuchu muzycznego. Jak w zeszłym roku śpiewali coś w klasie na dzień mamy, to
          myślałam, że się ze śmiechu popłaczę. Bo śpiewała cała klasa, a mój robił coś w
          rodzaju echa, bo się nie wyrabiał z nimi. Tak samo z klaskaniem: dzieci
          klaszczą razem, on w międzyczasie. Tyle tylko, że u nas w szkole nikt z tego
          problemu nie robi. Mamy się pośmiały troszkę i tyle. Teraz w czwartej klasie
          trafił na fajnego nauczyciela muzyki, nadrabia jak napisały dziewczyny właśnie
          wiedzą o kompozytorach itd. I ma 5 na półrocze, bo jasne że muzyka to nie tylko
          śpiew. Zna np. rewelacyjnie nuty. Czyli dobry jest w teorii. A co do polskiej
          szkoły, a dokładniej nauczycieli, to jak widać zdarzają się i tacy i tacy.
          Ja mam problem typu W-F. Mój dzieciak to umysł ścisły, na wszelkich olimpiadach
          czuje się jak ryba w wodzie, średnia na półrocze 5,2, same piątki i szóstki..
          oprócz W-F oczywiście (facet postawił mu 4, chociaż zasługiwał na 3). I ok,
          nawet gdyby miał 3 czy 2 to nie byłoby problemu, bo wiem jak jest. Przedmiotu
          oczywiście nie "olewamy" - syn zawsze ćwiczy, ma strój, regularnie jeździ na
          basen, i bardzo, bardzo się stara. Przykład z wczoraj smile))) - mamo dostałem 2+
          z W-F, ja nie za bardzo szczęśliwa, ale też bez tragedii: za co? - za rzut
          piłką palantową na odległość. Pierwszy rzut miałem na 1, drugi na 2, a trzeci
          na 2+ smile))))) No i ok, sportowcem być nie musi i wie o tym, ale wie też że ma
          się starać z całych sił. Czasami jest to trudne zresztą, bo w grach zespołowych
          rzadko kiedy dostaje piłkę, co akurat ani mnie ani jego nie dziwi. No nie
          powiem troszkę mnie serce boli, bo ja 10 lat trenowałam wyczynowo... ale synek
          to cały tatuś.....
          Jak zwykle się rozpisałam smile) Ja na twoim miejscu zdecydowanie pogadałabym z
          nauczycielami zarówno muzyki, jak i religii. Spokojnie, z przygotowanymi
          argumentami. Ewentualnie z wychowawcą w roli mediatora..
          Pozdrawiam i życzę powodzenia
Pełna wersja