saluti 13.06.05, 12:57 Moja 7-letnia corka jest b. dobra z matematyki ale z jezykiem ma duze trudnosci. Jak wam sie udaje zagonic dziecko do odrabiania lekcji bez tracenia nerwow. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
hania261 Re: Odrabianie lekcji = meka 13.06.05, 16:52 Ja nastawialam zegar kuchenny na godzine i mowilam jak zrobisz zadanie w godzine to np. zagram z toba w chinczyka, w karty, dostaniesz prezent, pojdziemy na fajny plac zabaw( inny niz normalnie)itd. Dzialalo do czasu, teraz musze co innego wymyslec.Chetnie skorzystam z rad innych mam. Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 14.06.05, 09:21 Jeszcze musze przezyc 2 tyg. , najgorsze jest przed nami, teraz wlasnie robia wszystkie sprawdziany. A na dodatek coreczka jest zmeczona i nie wiem jak ja zagonic nie bedac jednoczesnie nieprzyjemna. Odpowiedz Link Zgłoś
bozena15 Re: Odrabianie lekcji = meka 14.06.05, 10:31 www.reedukacja.prv.pl/ to jest adres stony dla dzieci które mają problemy z czytaniem i pisaniem Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Odrabianie lekcji = meka 14.06.05, 11:51 No tak koniec roku to jest istna męka...ja pamiętam ze za moich czasów jakoś to wszystko szybciej się kończyło, a u syna cały czas sprawdziany, klasówki. Dzieciaki przemęczone, pogoda raczej na podwórko a nie do ślęczenia nad ksiązkami. Mój też choć zazwyczaj zorganizowany i samodzielny ma wyraźnie już dość (i ja już też odpuszczam bo mi go żal, trudno może coś mu tam gorzej pójdzie, ale nie mam sumienia...) a co do ogólnego problemu, to wydaje mi się że tylko żelazna dyscyplina w pierwszych latach, wyrabianie nawyku: "wpierw obowiazek potem zabawa" (oczywiscie z jakims odpoczynkiem, aby dziecko nie siadało do lekcji po zdjeciu butów..), raczej asystowanie z boku niż angażowanie się we wspólne odrabianie. Najważniejsze to wpoić zasadę że lekcje to sprawa dziecka nie nasza (choć oczywiscie jest to trudne, szczególnie poczatkowo, mamy ogromna pokuse aby odciazac dziecko i usuwac mu spod stóp wszelkie przeszkody...) No i powoli to sie potem uklada, lekcje staja sie takim samym nawykiem jak mycie zebów czy rak przed jedzeniem. Juz nawet nie trzeba przypominac. Ja od roku nie zagladam do ksiazek syna (wczoraj zajrzalam bo syn byl w innej szkole i jako ciekawostke pokazywal mi ze dokladnie to samo robili co i w starej i tak przy okazji obejrzalam jego ksiazke...) Ja skupilabym sie raczej na wyrabianiu pewnych przyzwyczajen (np od tej do tej jest czas na lekcje, albo po obiedzie przed wyjsciem na podworko lekcje, chcesz zrobic to i to, np pojsc do kolegi to wpierw musza byc zrobione lekcje), jakis zasad constans ktore powoli dziecko zaakceptuje jako swoje, niż nad zmuszaniem do odrabiania w konkretnym przypadku. A niech nawet jeden czy drugi raz nie odrobi i poniesie tego konsekwencje, to z pewnoscia lepsze niz stanie z pasem nad glowa, lub przekupywanie slodyczmi. Jak mój kiedys olal przygotowanie do klasowki i dostal pierwszy raz w zyciu troje, to teraz mnie poprostu blaga przed kazda klasowka, abym go przepytywala, ja blogoslawie te tróje do dzis... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia32 Re: Odrabianie lekcji = meka 14.06.05, 21:44 mam ten sam problem.mówię córci idź odrabiać lekcje , a ona do mnie muszęęęę?teraz ? a może później? staram się niereagować na te słowa , ale czasami puszczają mi nerwy i chcąc nie chąc czasami się na siebie powkurzamy , ale lekcje i tak zawsze ma odrobione przed przyjemnościami.trudno ją do tego zmusić , ale chyba taka jest nasza rola rodziców.mówić ,mówić i jeszcze raz mówić co mają robić ,tłumaczyć im że obowiązkowość jest ważna po której oczywiście zawsze jest czas na zabawę. Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: Odrabianie lekcji = meka 15.06.05, 19:16 Warto ustalić zasady odniośnie odrabiania lekcji: zaczynamy o godz. 15 (a np. w środę o 17, kiedy jest basen). Nie wolno włączac komputera i telewizora dopóki lekcje nie są odrobione. Im wczesniej te zasady sie wprowadzi (6, 7 latki) tym potem łatwiej. Na poczatku najczęściej dzieci się buntuja, ale z czasem sie wdrażaja. Oczywiście poczatkowo ważna jest kontrola, potem samo idzie i wystarczy sprawdzxac sporadycznie. dziecko zdolniejsze oczywiscie potrzebuje mniej pomocy i kontroli, przeciętne więcej (pomocy). pozd. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 16.06.05, 12:01 Ja tez staram sie gdy wracamy ze szkoly o 17 dac coreczce ok 45 min na podwieczorek i potem ruszamy do lekcji. Niestety jest duzo bo dyktanda sa dlugie i jest jej trudno sie skupic przez 30 min nad czyms co jest dla niej trudne. A czy zaganiacie je tez do nauki w czasie wakacji. Obecnie coraz czesciej widze, ze dzieci pracuja w sierpniu matematyka lub jezyk. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Odrabianie lekcji = meka 16.06.05, 12:34 Coś tu nie rozumiem ??? Jak to dyktanda ? dziecko ma zadane do domu robić dyktanda ? To rozumiem że ty masz zadaną prace domową, tak ? Poza tym widze ze masz zle ustawioną logikę, bo operujesz w liczbie mnogiej MY, a to blad, bo to dziecko ma zadane, i to ono powinno odrabiac i martwic sie o to nie ty. pomoc jak trzeba tak, zapytac czy juz, przypomniec że wieczorem chce robic X yz, a tu jeszcze lekcje w lesie, ale nie przejmowac odpowiedzialnosci U nas w pierwszej klasie lekcji było na 5-10 minut dziennie. Teraz w 3 klasie też na ogól tyle z jednego przedmiotu, no czasem wyjatkowo jak jest wypracowanie. A nasza pani uchodzi za bardzo wymagajaca, zreszta ma rezultaty !! 30 minut to sporo jak dla takiego dziecka, to ja sie nie dziwie, ze ma dosyc, mnie tez by sie nie dalo zagonic. No chyba ze te dyktanda, to twoj autorski pomysl. My tez mielismy taki okres w 2 klasie, ze trzeba bylo troche pocwiczyc pisanie. No ale tak czy owak to byly 3-4 zdania maksymalnie na raz, potem to i tak nie mialo sensu, bo dzieciak i tak odplywal. W 3 klasie troche sie wszystko zmienilo, bo prace domowe sa roznorodniejsze, używa sie czasem internetu, czasem encyklopedii, czasem napisac, czasem doczytac, bardzo roznie, ale NIGDY nie zajmuje to duzo czasu. Czasem to az sie dziwie ze malo maja zadane, ale oni sporo i szybko robia w klasie, wiec rzeczywiscie w domu juz tak nie musza. A co do wakacj, BOZE BRON !!!!! w wakacje to trzeba zwierzatka obejrzec, wyszalec sie, poodychac powietrza i jodu a nie uczyc sie. to tak jakby urlop poswiecic na podnoszenie kwalifikacji, ani to madre ani przyjemne ani efektywne. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamciaestery Re: Odrabianie lekcji = meka 16.06.05, 21:30 Fajnie jest w klasach 1-3 i to tam gdzie dzieci pracują z nauczycielem a nie w domu. Tak było w naszym przypadku. Przeszliśmy. Ale wyższych klasach niestety jest czasami tak że każdy nauczyciel uważa że jego przedmiot jest najważniejszy. I zaczynają się problemy. Wypracowanie z polskiego, ćwiczenia z matematyki z danego tematu (ok.15), to samo z angielskiego.Nauczyć się przyrody lub histori bo może być kartkówka. I kończymy lekcje o 21-ej.Do tego wiadomo że niektóre rzeczy trzeba znaleźć czy w encyklopedi czy w internecie czy też trzeba iść do biblioteki. I tu w łeb biorą wszystkie ograniczenia typu t6yle czasu na to a tyle na to. A pomijając wszystko nie jestem zwolenniczką metody: nie nauczysz się twój problem ty dostaniesz złą ocenę. Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 17.06.05, 09:07 Zaczne od tego ze moja corka jest w systemie francuskim a nie polskim. I niestety program 1 klasy to jest od 6-7 lat jest b. ciezki. Liczenie, dodawanie, odejmowanie do 100, czytanie latwych tekstow i pisanie. Na dodatek francuzka pisownia jest b. trudna nawet dla rodowitych Francuzow. Nie moge zostawic coreczki samej i powiedziec jej "to Twoj problem". Wiem ze niektore dzieci maja pomoc organizowana przez szkole, po lekcjach, bo nie daja sobie rady. Coreczka wraca z poprawionym przez nauczycielka dyktandem i musimy RAZEM pracowac. Juz teraz boi sie pojsc do szkoly bo wie ze bedzie sprawdzian z francuskiego. Moze wy nie musicie pracowac w czasie wakacji, ale tutaj jst to powszechne. Jesli sie chce by dziecko nie plakalo potem, to powtarza sie juz w sierpniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamciaestery Re: Odrabianie lekcji = meka 17.06.05, 10:17 Ja cię doskonale rozumiem. Moja córka też od sierpnia przegląda książki do następnej klasy. I nie dlatego że to są moje wymagania ale zdaje sobie sprawę że nie ma możliwości opanowania materiału bez większego nakładu pracy. Na pewno nauka w innym języku jest trudniejsza i wymaga więcej pracy. A dzieci trzeba pilnować i im pomagać.Wcale od tego nie wyrastają na jakieś niesamodzielne.Wprost przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 17.06.05, 11:15 Dziekuje za poparcie. Nie chce byc wyrodna matka, raczej wprost przeciwnie. Zdalam sobie sprawe ze by do czegos osiognac trzeba wlozyc w to sporo trudu samo nie przychodzi. Tlumacze coreczce, ze wszyscy balismy sie klasowek ale jesli sie dobrze wszystko przejrzy, to jest latwiej. Fakt ze jest zmeczona, nie rozumie dlaczego tyle tych cwiczen, pyta czy tak bedzie w przyszlej klasie. We wrzesniu bedzie kolej na synka, co skonczy dopiero 6 lat i zacznie sie wszystko na nowo. Az sie boje jak to bedzie, jak dam rade przypilnowac i pomoc obojgu. Moze przez gry, obiecujac obejrzenie Bolka i Lolka. Podpowiedzcie mi jeszcze wasze sposoby. Pozdrawiam, Monika, Dagmarka i Conradek Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Odrabianie lekcji = meka 17.06.05, 17:59 Nie mam pojecia o systemie francuskim, wiec sie oczywiscie nie bede wymadrzac. Ale polski system jest z tego co widze tak skonstruoowany aby w miare niewybitne dziecko, przy w miare systematycznej pracy dalo sobie rade (no a ortografia i gramatyka polska uchodzi za jedna z najtrudniejszych...). Cos mi tu nie gra, ze aby dawac sobie rade, az tak dodatkowo trzeba bylo pracowac (w wakacje ??? co to za wakacje). Chuba to nie jest normalne ze dziecko boi sie szkoly i boi sie ze sobie nie da rady, mimo ze sie stara,i jak rozumiem odrabia lekcje. Chyba problem nie tkwi w jej niecheci do lekcji. Albo szkola jest dla niej z zza wysokim poziomem, albo ona musi wpierw nadrobic zaleglosci aby byc na tym samym poziomie co i inne dzieci (chyba ?)Moze poprostu corka powinna powtorzyc klase (nie za bardzo rozumiem czy francuski to dla niej obcy jezyk, czy ojczysty ???), moze najzwyczajniej na swiecie jest to wszystko dla nie j za trudne ? A tak apropos odrabiania lekcji za dziecko, czy z dzieckiem. A zadalas sobie pytanie kiedy skonczysz z nia te lekcje odrabiac ? Przeciez potem bedzie coraz trudniej, bo w szkole jest coraz trudniej. Jak zamierzasz przejsc do etapu kiedy lekcje beda jej sprawa ? Przed matura ? Na studiach ? kiedy jest ten moment odpowiedni ? czym bedzie sie roznic sytacja dzis , a za 5 lat ? A poza tym czy to ty w koncu do tej szkoly masz chodzic ? A co maja zrobic rodzice ktorzy nie maja czasu na takie odrabianie lekcji ? zatrudnic daodatkowego nauczyciela ? Poza tym takie usuwanie wszelkich przeszkod czyni z dzici kaleki, ktore potem beda miec problemy z samodzielnym radzeniem sobie. Pewnie ze gdy dziecko ma z czyms trudnosci mozna (i trzeba) pomoc, ale to powinny byc wyjatki, a nie regula. Zastanow sie czy z ta szkola jest napewno wszystko oK, bo troche mi szkoda dzieciaka ze tak przezywa. Szkola jednak az takich lekow wywolywac nie powinna. Odpowiedz Link Zgłoś
trolka72 Re: Odrabianie lekcji = meka 18.06.05, 07:15 Pewno to, ze musisz z nią poćwiczyć rzeczywiscie wynika ze specyfiki szkoły.Moja pierwszoklasistka od 1 dnia sama odrabia lekcje, ja nawet jej nie pytam- uwielbia pokazywać odrobione lekcje(nie codziennie, czasem jej to przychodzi do głowy). Jej przyjaciółka to samo. Nie wiem, czy wynika to z faktu, ze obie są b. zorganizowane czy trochę z tego, ze we wrześniu pogadałyśmy, powiedziałam jej, ze sama ma pilnować lekcji- ja jej pomogę jak coś będzie trudnego(w 1 kl. nie było, jak Agata pisze, program w zwykłej szkole jest naprawdę łatwy), ale to jednak jej obowiązek. Ja mam pracę, 3 dzieci i zwyczajnie nie miałabym czasu wszystkie popołudnia doglądać lekcji- chyba, ze dziecko miałoby jakąś dysfunkcję,czy problemy to jasne, musiałabym zmienić priorytety.Mama przyjaciółki- dokładnie tak samo. Myślę, że zorganizowanie mojej córeczki wynika też z tego, ze od malutkiego musiała pamietać o swoich rzeczach-mnie to nie zawsze sie udawało Mnie też nikt nie towarzyszył nigdy w lekcjach, a zawsze lubiłam się uczyć. Za to spedzam z córką czas na spacerach czy grach-gdybym odrabiała z nia lekcje, może jeszcze z młodszą cwiczyła literki (sama to robi, niekiedy pomaga jej siostra)nie miałabym na nic czasu.Jak dla mnie to sensowne wyjscie- zachęcanie itd. to trochę błędne koło. Lepiej wyrobić w dziecku przekonanie, ze zupełnie oczywiste jest, ze lekcje trzeba odrobić i już- jak ja muszę np. przygotować się do pracy i nie ma zmiłuj się. Tak czy inaczej- dobrze, ze za pasem wakacje... Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 18.06.05, 19:03 Ja tez pracuje i musze pomoc corce choc na poczatku poradzic sobie z pisownia. Jak wspomnilam jest najlepsza w klasie z matematyki ale z francuskim ma klopoty choc jest to jej jezyk ojczysty. Dodam ze nawet rodowici Francuzi robie duzo bledow, moim zdaniem o duzo wiecej niz przecietny Polak. Na razie nie moge wypowiedziec sie czy corka ma jakies specjalne klopoty w nauce pisania, nauczycielka nic mi nie wspomniala choc ja widzialam wczoraj. Wydaje mi sie ze jednak na razie nie mam wyboru, dobre to ze nic jej nie musze pomagac z matematyki. I dodam, jesli dziecko ma klopoty w klasie i rodzice mu nie moga pomoc, to chodza na zajecia po szkole. I jeszcze zajeciach wakacyjnych. Jest to powszechne i ogolnie przyjete. sklepy juz obecnie sa zawalone specjalnymi zeszytami, jest poziom kazdej klasy. Ja tez jestem wsiekla na ten system, zaczelam podstawowke majac lat 7, od alfabetu i slaczkow i do najglubszych nie naleze. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Odrabianie lekcji = meka 20.06.05, 06:20 Saluti, nie wiem, ale wydaje mi sie, ze moze Twoje podejscie do tej szkoly jest za bardzo ambitne. Moje dzieci chodzily przez trzy lata do szkoly w Anglii (w Londynie, szkola byla jedna z najlepszych w rejonie), teraz kontynuuja nauke w Melbourne i nie wydaje mi sie, aby system w tych dwoch krajach tak drastycznie roznil sie od tego we Francji. Owszem maja zadawana prace domowa i faktycznie musza troszke nad nia posiedziec, ale to nie wymaga az takiego zangazowania z mojej strony. Jezyk angielski tez jest nieco podobny do francuskiego w tym sensie, ze pisownia - tak jak w polskim - nie jest fonetyczna i dzieci musza sie uczyc slowek i maja z nich sprawdziany, ale jedne dzieci ucza sie szybciej, a inne wolniej i nauczyciele to rozumieja. Moje dzieci geniuszami nie sa. Prace domowa robia same, my potem sprawdzamy. Corka jest w piatej klasie i dyrektywa nauczycielki jest taka, ze odrabianie pracy domowej nie powinno zajmowac dluzej niz 40 minut dziennie. Oczywiscie jak ktos chce cos skonczyc, to moze dluzej, ale mozna na tym poprzestac. O nauce w czasie wakacji nawet mowy nie ma!! Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 20.06.05, 08:56 Evee1 uwazam ze angielska pisownia jest b.latwa w porownaniu z fancuska, oba te jezyki znam i uzywam na codzien. Oczywiscie kazdy rodzic chce by dziecko dobrze poradzilo sobie w zyciu, ale wiekszosc mam z ktorymi rozmawiam mowia to samo. codzienne odrabianie lekcji po 15-20 min. Nawet rozmawialam juz 4 mies temu z nauczycielka i wspomnialam ze duzo zadaje. Niestety jest tak we wszystkich klasach, ona wyjatkiem nie jest. Jesli nie zadaje czytanie tekstu,to dodawanie i odejmowanie albo nauka dzwiekow. Slowem zawsze cos i nie wiem jak motywowac corke. Cale szczescie dzisiaj ostatni sprawdzian i mozemy odpoczac. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Odrabianie lekcji = meka 20.06.05, 11:21 saluti napisała: >> > poradzilo sobie w zyciu, ale wiekszosc mam z ktorymi rozmawiam mowia to samo. > codzienne odrabianie lekcji po 15-20 min. 15-20 minut dziennie to raczej OK i norma. To u nas też tak jest, a czasem nawet wiecej. Mysle, ze tyle czasu to dzieciak moze sie skupic bez problemu. Poczatkowo pisalas o półgodzinnych dyktandach, co już jest przegieciem, bo ja tez nie mialabym ochoty na tak dlugasne dyktanda a nie jestem 7-latką... Pozdrawiam i mimo wszystko życzę córce (A PRZEDE WSZYSTKIM MAMIE !!!!) wakacji na 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
saluti Re: Odrabianie lekcji = meka 01.07.05, 09:53 To juz tak na koniec. Dostalam dzienniczek coreczki. Mila pani nauczycielka napisala ze dzieci potrzebuja odpoczynku, ale w czasie wakacji powinny pisac i czytac regularnie by nie zapomnialy czego sie nauczyly w 1-szej klasie. Nic dodac, nic ujac. Odpowiedz Link Zgłoś