swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY

01.08.05, 13:25
bardzo ladna, zdrowa, swinka plci meskiej 1,5 roczna do pilnego oddania (+
klatka, domek itp itd), nazywa sie Maniek vel Klusek

powod: alergia dziecka (bylo przez chwile lepiej, ale jednak...)

BARDZO PILNIE MI ZALEZY

ZWIERZAK TYLKO DLA DZIECI STARSZYCH (zgodnie z nazwa forum)
    • ibulka Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 01.08.05, 23:07
      Jeśli wcześniej wiedzieliście o alergii, to bez sensu było kupowanie
      zwierzątka, które już się do Was przyzwyczaiło i może umrzeć u kogoś innego! A
      jeśli kupiliście świnkę małemu dziecku, to pierw trzeba było zrobić mu testy na
      alergię, a nie kupować zabawkę. Przepraszam za ostre słowa, ale nie lubię
      takich sytuacji... =/
      • agatka_s Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 02.08.05, 08:36
        ibulka napisała:

        > Jeśli wcześniej wiedzieliście o alergii, to bez sensu było kupowanie
        > zwierzątka, które już się do Was przyzwyczaiło i może umrzeć u kogoś innego!
        A
        > jeśli kupiliście świnkę małemu dziecku, to pierw trzeba było zrobić mu testy
        na
        >
        > alergię, a nie kupować zabawkę. Przepraszam za ostre słowa, ale nie lubię
        > takich sytuacji... =/



        moj syn ma 10 lat. Swinka jest u nas 1,5 roku. Nie jestem pewna czy to jest na
        100% alergia, ale wole dmuchac na zimne. Byly katary jesienia, potem przerwa,
        teraz znow. Pediatra zalecila aby na wszelki wypadek zwierzatka sie pozbyc
        (aczkolwiek niewykluczone ze swinka jest niewinna...). Ja lubie zwierzaki, no
        ale zdrowie mojego dziecka w tym momencie jest istotniejsze. Na wszelki
        wypadek juz nie bedziemy miec innych zwierzat.

        Szukam milego miejsca dla swinki, nie chce dokonac zadnego przestepstwa.

        • ibulka Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 02.08.05, 11:25
          Katar na jesieni to zupełnie normalna sprawa, natomiast polecam najpierw zrobić
          dziecku badania na alergię. Przechodziłam takie niedawno i nie są bolesne.
          Polegają na tym, że pani doktor maluje na rączkach cyferki, delikatnie
          zadrapuje skórkę na wewnętrznych stronach rączek i później kropi na to po
          kropelce różnych alergenów. Potem nie wolno się drapać, chociaż to troszkę
          swędzi, i po około 20 minutach widać, na co dziecko jest uczulone -
          poszczególne plamki zaczerwieniają się. Nie boli, a łatwo przekonać się, czy to
          alergia na świnkę. Przecież może okazać się, że na coś zupełnie innego, a za
          zwierzątkiem można zatęsknić...
          Pozdrawiam.
          • agatka_s Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 02.08.05, 11:56
            ibulka napisała:

            > Katar na jesieni to zupełnie normalna sprawa, natomiast polecam najpierw
            zrobić
            >
            > dziecku badania na alergię. Przechodziłam takie niedawno i nie są bolesne.
            > Polegają na tym, że pani doktor maluje na rączkach cyferki, delikatnie
            > zadrapuje skórkę na wewnętrznych stronach rączek i później kropi na to po
            > kropelce różnych alergenów. Potem nie wolno się drapać, chociaż to troszkę
            > swędzi, i po około 20 minutach widać, na co dziecko jest uczulone -
            > poszczególne plamki zaczerwieniają się. Nie boli, a łatwo przekonać się, czy
            to
            >
            > alergia na świnkę. Przecież może okazać się, że na coś zupełnie innego, a za
            > zwierzątkiem można zatęsknić...
            > Pozdrawiam.



            Bardzo dziekuje za rady. Ja juz decyzje podjelam, a post nie byl na temat "co
            zrobic jak sie podejrzewa ze dziecko ma alergie ?" tylko "swinka morska do
            oddania"

            Jeszcze raz dziekuje za dobre rady, ale pozwole sobie z nich nie skorzystac,
            Natomiast gdyby byla Pani chetna przyjac nasza swinke zachecam, bo widze duza
            troske o zwierzeta i z pewnoscia spalabym spokojnie.

            pozdrawiam

            agata
            • ibulka Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 02.08.05, 15:09
              Najpierw trzeba było zrobić dziecku badania, a potem przyzwyczajać do siebie
              świnkę, która na pewno będzie czuła się nieswojo i będzie osamotniona w nowej
              rodzinie. Ja mam psa i mieszkam za daleko od Wawy, więc świnki nie przyjmę. Mam
              nadzieję, że następnym razem nie napiszesz postu z innym zwierzaczkiem do
              oddania.
              • july.29 Re: do ibulki 02.08.05, 15:57
                mam pytanie:
                napisz, jak można zrobić badanie ewentualnej alergii na sierść zwierząt przed
                kupnem zwierzęcia.
                Byłabym tym o tyle zainteresowana, że nasze dzieci bardzo chcą mieć królika,
                ale boję się właśnie reakcji alergicznych.

                Pamiętam, że gdyby byłam dzieckiem, bardzo silnie reagowałam na psa koleżanki
                (katar, pieczzenie oczu), natomiast na mojego psa nic a nic.
                W takim razie czy możliwe jest generalne stwierdzenie, że świnki morskie nie,
                króliki tak, a psy - zależy od rasy?
                Bedę wdzięczna za odpowiedź.

                j.
              • sundari2 Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 02.08.05, 15:58
                Nie oddaje sie zwierząt "na wszelki wypadek", przecież to nie przedmiot. Jeśli
                już zwierzątko jest w domu to trzeba zyskac 100% pewność, ze dziecko cierpi z
                jego powodu własnie i ew. dopiero wtedy oddać. W innym wypadku świadczy to o
                przedmiotowym podejściu do zwierząt i całkowitym braku uczuc dla nich wbrew
                temu co sugerujesz. Dla mnie wygląda to jakbyś zwyczjnie chciała pozbyc się
                świnki a ew. alergia to tylko wygodny dla ciebie pretekst. Pewnie synowi
                znudziło się już sprzatanie po niej a ty tez wcale nie masz na to ochoty.
                Tylko po co to pisać, że z powodu alergii?
                Alergia w tym wieku powinna juz w jakis sposób dać o sobie znać, dzieci z
                reguły znacznie wcześniej maja jakies jej objawy, gdzies ok. 4-5 roku życia.
                Chyba, że twój syn ma wyłącznie alergię na świnkę i to wyłącznie na tą, hmm...
                Ja doskonale znam sprawę bo byłam w identycznej sytuacji. Synek dostał świnke
                na urodziny a pół roku później okazało się, że ma alergię. Okazało się po
                dłuższym pobycie u babci a nie w domu ze świnką. Mały miał właśnie nawracający
                katar więc, to co sugerowała poprzedniczka, testy. Okazało się, że i na świnkę
                jest uczulony. Lekarze, oczywiście, oddać zwierzatko, zawsze tak mówią.
                Mogłabym to zrobić z czystym sumieniem bo miał potwierdzone testami uczulenie.
                Ale jak tu oddać dopiero co otrzymaną świnkę? Zostawiliśmy i obserwowaliśmy,
                nic złego się nie działo, kichał czasami przy zabawie.
                Powiem więcej, później gdzieś wyczytałam, że właśnie dobrze jest trzymac świnkę
                przy alergii, jeśli nie ma jeszcze astmy, bo świnka chroni przed astmą. Chyba
                na zasadzie szczepionki, alergeny w małej dawce.
                W każdym razie syn astmy nie ma, alergia ogólnie objawia sie bardzo słabo a
                świnka zeszła naturalna śmiercią.
                A twojej świnki nie wezmę bo odchowałam juz dwie w rezultacie i doskonale wiem
                ile przy nich sprzatania i zachodu, choc to mile zwierzatka.
                • ibulka Re: do july29 02.08.05, 16:12
                  Wyślę ci maila z odpowiedzią smile)
                  • hania.wiecewicz Re:Swinka do oddania 07.08.05, 04:50
                    Wlasnie przeczytalam ten post. Mi takze wydaje sie ze alergia jest pretekstem do oddania swinki.
                    Swinki nie zyja zbyt dlugo wiec nigdy wiecej nie wzielabym od nikogo 1,5 rocznej swinki.
                    Przypomnialam sobie historie z mojego dziecinstwa, kiedy to oddana zostala mi stara juz swinka morska i niestety wkrotce zdechla. Podejrzewam ze wlasnie z tego powodu postanowiono ja komus oddac i niestety trafilo na mnie.
                    Ja sie do swinki (Karolka) bardzo przywiazalam, pokochalam i mialam poczucie ze moze zrobilam cos nie tak ze zdechla.

                    Pozdr
                    • ibulka Re:Swinka do oddania 14.08.05, 00:20
                      hania.wiecewicz napisała:

                      > Wlasnie przeczytalam ten post. Mi takze wydaje sie ze alergia jest pretekstem
                      d
                      > o oddania swinki.
                      > Swinki nie zyja zbyt dlugo wiec nigdy wiecej nie wzielabym od nikogo 1,5
                      roczne
                      > j swinki.
                      > Przypomnialam sobie historie z mojego dziecinstwa, kiedy to oddana zostala mi
                      s
                      > tara juz swinka morska i niestety wkrotce zdechla. Podejrzewam ze wlasnie z
                      teg
                      > o powodu postanowiono ja komus oddac i niestety trafilo na mnie.
                      > Ja sie do swinki (Karolka) bardzo przywiazalam, pokochalam i mialam poczucie
                      ze
                      > moze zrobilam cos nie tak ze zdechla.
                      >
                      > Pozdr

                      Świnki morskie żyją od 6 do 8 lat, w dobrych warunkach zdarzały się nawet 10-
                      letnie okazy. Moja 14-letnia kuzyneczka ma swoją świnkę już ponad 4 lata, a
                      pierwsza zdechłą niestety po 1,5 roku chodowania, ale była chora.
    • agatka_s Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 07.08.05, 09:59
      Ogłoszenie o śwince jest już nieaktualne, kilka dni temu znalazła nowy dom, na
      warszawskiej Pradze. (z tego co wiem jeszcze nie zdechła i czuje się OK)

      Tak sobie tylko myśle czy to takie polskie (dowalić komuś za wszelką cenę) ,
      czy takie babskie (zamiast się wspierać pomagać, lepiej ściągać w dół-a co
      niech se nie myśli...) miec satysfakcje ze sie komuś zarzuci że:

      -jest się złą matka (trzeba bylo zrobić testy przed, )
      -jest się potworem przedmiotowo traktującym zwierzęta (zwierzątko zdechnie po
      oddaniu)
      -jest się kłamcą (napewno alergia to tylko pretekst, prawda jest zupełnie inna)
      -jest się leniem (nie chce sie dbać o świnkę)

      No bo tyle się o sobie dowiedziałam z postów szanownych Pań (nie powiem że to
      miłe...)

      Jeśli komuś zrobiło się lżej, lepiej, przyjemniej i poczuł się dowartościwany
      pokazując jakim "potworem" jestem ja, a jakim wspaniałym rodzicem i obraonca
      praw zwierząt jest osoba wypowiadająca się- no to fajnie przynajmniej komuś
      zrobiłam przyjemność. Może mi nawet ktoś podziękuje że pozwoliłam jej się tak
      dobrze poczuć, na tle moich "przestępstw" wobec ludzkości i zwierząt.

      Prawda jest taka że oczywiście nie jestem ideałem i może rzeczywiście świnka u
      nas znalazła się zbyt pochopnie (klasyka, dziecko jeczące, mama uległa itp itd,
      nawet nie pomyslalam ze zwierzatko moze oznaczac problemy zdrowotne u
      dziecka). No ale cóż jestem tylko człowiekiem, i tylko matką której teraz
      zależy aby dziecko które ostatnio podupadło na zdrowiu (bardzo kiepska
      morfologia, czeste infekcje) stało sie silniejsze. Z tego powodu zmieniłam mu
      szkołe (aby nie musial konczyc o 17.00) z tego powodu eliminuje to co lekarka
      zasugerowała jako możliwe zródlo problemów (w tym wlasnie swinka), karmie
      witaminami, sprajuje w nos wode morke i odczyniam inne "czary", wysylam na
      wakacje po dobre powietrze.

      Dobrze ze jestem osoba asertywną, z dużym poczuciem własnej wartości i
      akceptacji własnych poczynanian, bo powiem szczerze osoba trochę bardziej słaba
      psychicznie po tej dawce oceny ze strony szanownych Pań, to nic tylko strzelić
      sobie w łeb lub poddać się terapii leczącej z okrucieństwa wobec zwierząt i
      dzieci.

      Pozdrawiam


      • lola211 Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 07.08.05, 10:12
        Agatko, co tam dziecko, najwazniejszy jest gryzon...
        Pozdrawiam, i fajnie, ze jednak sie nie zalamalas i nie zrobilas uzytku z broni
        palnejwink.
        • agatka_s Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 07.08.05, 10:30
          lola211 napisała:

          > Agatko, co tam dziecko, najwazniejszy jest gryzon...
          >

          No żeby też nie przegiąć w drugą stronę: jest mi strasznie smutno że
          zwierzaczka nie ma, ciągle łapie się na jakiś gestach typu chodze bezwiednie do
          miejsca gdzie stała klatka, zbieram liście po kalafiorze itp. Bardzo sie
          do "gryzonia" przywiazalam i jest mi bardzo smutno.
          • lola211 Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 07.08.05, 13:36
            Moze za ostro napisalam- sama mialam zwierzaki, teraz mam tylko rybki(wlasnie
            ze wzgledu na alergie dziecka), wiec rozumiem.
      • sundari2 Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 08.08.05, 13:22
        Każdy widzi to co chce widzieć. Jesli uważasz, ze chciałyśmy ci dokopać to
        twoja sprawa. Ale robienie czegos "na wszelki wypadek" jest nadal dla mnie
        dziwaczne. Np. kobiety w USA wymysliły sobie, ze "na wszelki wypadek" będą
        sobie amputować piersi jeśli w ich rodzinie występował rak piersi. Dla mnie
        twoje argumenty są na podobnym poziomie.
        No, ale na szczęście masz duże poczucie własnej wartości. I jesteś asertywna. I
        zawsze wiesz co powinnaś zrobić. I trzymaj tak dalej.
        • agatka_s Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 08.08.05, 13:50
          Poprostu zazwyczaj jak idę do fachowca po poradę i on mi coś zaleca to się go
          słucham. Jeśli pediatra mi mówi,że przyczyną infekcji syna może być świnka i
          należałoby się jej pozbyć to poprostu się słucham (pewnie najlepiej byłoby
          świnkę oddać na jakiś czas ale nie mam takiej możliwości). Ja w odróżnieniu
          od "każdego Polaka" nie jestem najlepszym lekarzem w tym kraju, a o alergiach
          nie mam zielonego pojęcia, nie stawiam samodzielnie diagnozy, nie wyszukuje w
          internecie informacji, poprostu ufam tym którzy studiowali kilkanaście lat aby
          mnie w tym wyreczyc (ja akurat jestem spejalista w zupełnie innych obszarach) i
          jak mi specjaliści mówią aby coś zrobić to to robie. I z całym szacunkiem,
          opinia pediatry i jego zalecenie są dla mnie w tym momencie ważniejsze niż
          opinie anonimowych internautów-obrońców zwierząt.

          Nie nie posądzam nikogo o świadomą chęć dokuczenia mi (aż tak dużego mniemania
          o sobie raczej nie mam), to są raczej działania "podświadome", zazwyczaj w
          Polsce musimy wyrazić naszą opinię (zazwyczaj krytyczną), rzadko kiedy działamy
          w sprawie, i choć "ad-rem" nie mamy nic konkretnego do powiedzenia, nie możemy
          się powstrzymać aby nie powiedzieć "co ja o tym myślę". Nawet tak banalna
          rzecz jak ogłoszenie o oddaniu świnki w dobre ręce, jest okazją aby
          skrytykować, i utwierdzić się w dobrym samopoczuciu jaka cacy jestem ja a be ta
          inna osoba.

          Wiem że to przesadzone porównanie,ale tak mi na kanwie tej dyskusji przyszło do
          głowy, że teraz rozumiem czemu biedne samotne dziewczyny niechętnie oddają
          oficjalnie swoje dzieci do adopcji, wolą je zostawiać w śmietnikach. Ja też
          wolałabym nie narażać się na te uwagi, "zyczliwych" obrończyń niemowląt.

          Już sobie wyobrażam taki post, dziewczyna prosi o pomoc bo chcialaby legalnie
          znależć dom dla swojego majacego sie narodzic dziecka, a nie wie jak to
          zrobić. Ciekawe czy choc jeden post bylby konstruktywny i jej pomogl ? Czy
          rozgorzalaby dyskusja o maralnosci, w klimatach typu: "sama sobie winna", "jak
          one moze ??" itp.

          Stawiam na to drugie.
          • sundari2 Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 08.08.05, 19:51
            Myślę, że nie byloby tej calej dyskusji gdybyś napisała po prostu "oddam
            swinkę". Bez komentarza.
            Całą reszte sprowokowało twoje tłumaczenie się - dlaczego.
            To nie ma nic wspólnego ze źle pojmowana obrona zwierząt a tylko z twoja
            postawą - oddam bo prawdopodobnie szkodzi. Przeciez żaden lekarz /którym tak
            ślepo ufasz/ tego nie potwierdził, to było zaledwie podejrzenie, które
            skrzetnie wykorzystałaś zasłaniając się dobrem dziecka. Bo nawet sama przed
            sobą nie potrafisz sie przyznać, ze miałas jej dosyć /swinki/, jakże tak, ty
            taka doskonała, taka asertywna /?/, kochająca zwierzęta i wszystkowiedząca
            mialabys sie tak po prostu pozbyc zwierzatka? Nie, ty nie chcesz ale cóż, po
            prostu musisz to zrobić. Prawda, że brzmi o wiele lepiej?
            I cała rzecz w tym właśnie była.
            A jeśli chodzi o podświadome działanie to powiem ci, że zwykle ludzie sami
            sobie, często właśnie podświadomie, prowokują różne sytuacje, zdarzenia, opinie
            i słowa, które slyszą o sobie itd. I cała ta dyskusja także była sprowokowana
            przez ciebie. Widocznie nie czujesz sie z tym wszystkim aż tak bardzo w
            porządku jak ci sie świadomie wydaje.
            • agatka_s Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 08.08.05, 21:16
              Kobieto o co Ci chodzi ? czy ja mam popełnić publiczne harakiri bo oddałam
              świnkę morską ???

              Oddałam z powodu, który podałam, gdybym oddawała z innego to bym o tym
              napisała. Po co do jasnej anielki miałabym wymyślać jakieś historie ? aby
              komuś oddać świnkę ???

              Jakoś naprawdę nie czuję czegoś moralnie nagannego w oddaniu świnki morskiej.
              No gdybym ją udusiła, albo przywiązała do płotu, no to jeszcze rozumiem, ale ja
              oddałam osobie która chciała świnkę ale nie specjalnie było ją stać aby kupić i
              świnkę i klatkę itp. Normalnie powinni mi order za to jeszcze przyznać, bo
              uszczęśliwiłam jakieś biedne dziecko- a ty tu chcesz abym przywdziała pokutny
              worek i krzyczała "Moja wina oddałam bo jestem leniwa, lekkomyślna a do tego
              jeszcze kłamie na forum publicznym".

              Powiem raz jeszcze zwierzaka oddałam bo tak zaleciła lekarka-koniec kropka, ani
              mi z tym lepiej ani gorzej. Zaleciła kilka innych rzeczy, które też robie.
              Naprawde nie spędza mi to oddanie swinki specjalnie snu z powiek (już tydzień
              więc nawet się przyzwyczaiłam)-natomiast ta pisanina mnie już trochę denerwuje
              bo pierwsze jest ona ciut satyryczna, a poz tym zacczynam udawadniać "ze nie
              jestem wielbładem". Wielbłądem nie jestem, a gdybym była to też nic w tym
              złego, wielbłady tak samo jak oddający świnki z innych niż zdrowie dziecka
              powodów mają prawo istnieć...


              Już dla kompletnej jasności, mamy Panią która u nas sprząta, też i u zwierzaka,
              więc i ten argument o moim potencjalnym lenistwie odpada, bo ja i tak nigdy
              śwince nie sprzątałam (tak samo jak nie sprzątam wcale, nie gotuje bo niezbyt
              to lubie i potrafie, wole sobie w tym czasie postukać na komputerze, albo
              pogadać z dzieckiem).

              Pozdrawiam i naprawde skonczmy ten debilny wątek, izunia6 ma racje można
              umrzeć ze śmiechu-przy czym ja już umarłam.
              • sundari2 Re: swinka morska do oddania WARSZAWA KABATY 10.08.05, 15:51
                przeciez mogłas juz dawno skończyc nie odpisując.
                Mnie nie musisz niczego udowadniac. Nawet tego, że jestes wielbładem.
                I nawet tego, że umarłaś. Zresztą że smiechu to raczej nie bo najwyraźniej
                jestes taka bardziej sieriożna.
    • izunia6 wesoło na forum w wakacje 08.08.05, 14:10
      Forum jak zawsze latem nieco ospałe, a tu taka zawzięta dyskusja nad tak błachym
      z pozoru tematem. Ubawiałam się setnie. Ale już uciekam, bo generalnie dla mnie
      zwierzęta powinny być w lesie, bądź zagrodzie. Psy i koty toleruję wyłacznie na
      obrazku, no a mięso zajadam z apetytem.
      • agatka_s Re: wesoło na forum w wakacje 08.08.05, 14:22
        izunia6 napisała:

        > Forum jak zawsze latem nieco ospałe, a tu taka zawzięta dyskusja nad tak
        błachy
        > m
        > z pozoru tematem. Ubawiałam się setnie. Ale już uciekam, bo generalnie dla
        mnie
        > zwierzęta powinny być w lesie, bądź zagrodzie. Psy i koty toleruję wyłacznie
        na
        > obrazku, no a mięso zajadam z apetytem.


        a no właśnie....(dzięki za przywrócenie odpowiednich proporcji)

        no nic najważniejsze że ogłoszenie się przydało i świnka znalazła nowy dom,
        nawet nie podejrzewając jakie wzbudziła emocje...

        tak to czasem jest na takim forum, że nawet z byle g..., potrafi
        wyniknąć "ciekawa" dyskusja.

        Ja w sumie mam podobny stosunek do zwierząt, niestety czasem miękne w obliczu
        dziecięcych próśb, ale już ostatni raz.

        Pozdrawiam
        • ibulka Re: wesoło na forum w wakacje 14.08.05, 00:25
          Może zamiast futrzaka, lepiej pomyśleć o czymś bez sierści, jeśli dziecko nadal
          chciałoby coś hodować? Polecam żółwia lądowego - nie trzeba zmieniać mu wody,
          wystarczy piasek, kamyki do akwiarium, może trochętrawy, jakiś duży kamień,
          korzeń, akwiarium i lampa, bo te zwierzaki lubią się wygrzewać. Karmienie
          proste - sałata, zdaje się też trawa - ale nie wiem bo żółwia nie mam, tak
          tylko słyszałam smile)

          Albo rybki. Nie mówię o kupieniu od razu megawielkiego akwarium i paletek, ale
          wystarczy średniej wielkości akwarium - kula. Tylko że w takiej kuli najlepiej
          hodować wyłącznie bojownika. Jednego, bo 2 mogą się zagryźć, a parka rozmnożyć
          i i tak się pozagryzają. Bojownik nie potrzebuje filtrowania wody ani żywych
          roślin - wystarczy jedzenie, kolorowe kamyki na dno dla ozdoby i tyle.
          Uczulenia nie ma, a frajda jest.

          Mamy psa i troje małych dzieci, ale myślimy o zakupie małego akwarium - kuli,
          na bojownika, żeby ozdobiło salonik.

          Pozdrawiam.
          • lola211 Re: wesoło na forum w wakacje 14.08.05, 06:50
            >Polecam żółwia lądowego.

            Moja kolezanka miala 2 - gryzły i nie nadawaly sie dla dziecka, ale one calkiem
            sporej wielkosci byly.

            > Albo rybki

            Bardzo uczulajacy jest pokarm dla rybek, jesli dziecko ma problemy z ukladem
            oddechowym na tle alergii to nie jest to dobry pomysl.
            • ibulka Re: wesoło na forum w wakacje 14.08.05, 12:07
              lola211 napisała:

              > >Polecam żółwia lądowego.
              >
              > Moja kolezanka miala 2 - gryzły i nie nadawaly sie dla dziecka, ale one
              calkiem
              >
              > sporej wielkosci byly.
              >
              > > Albo rybki
              >
              > Bardzo uczulajacy jest pokarm dla rybek, jesli dziecko ma problemy z ukladem
              > oddechowym na tle alergii to nie jest to dobry pomysl.

              Kumpela mojej kuzynki (14 lat) ma żółwiczkę lądową, malutką i niegryzącą smile)
              Może tamte dwa to jakieś dziady były, i tak się zdarza smile)

              A o pokarmie dla rybek nie słyszałam, poza tym dla bojowników są takie
              specjalne kostki, a nie zwykły sypki pokarm jak dla reszty pływającej czeredy :-
              ))

              No, ale tylko poddałam pomysł smile
          • mika_p Re: Ibulka... 14.08.05, 23:29
            Najpierw robisz piekło o to, że ktoś chce oddać świnkę w dobre ręce, bo
            istnieje prawdopodobieństwo zagrożenia zdrowia własciciela, a sama chcesz
            trzymać zywe stworzenie w kiepskich warunkach dla ozdoby. Kula nie jest dobrym
            kształtem akwarium, ma najmniejsza powierzchnie wymiany gazowej z atmosfera
            (ryby tez potrzebuja tlenu!), bojownik lubi ciepło (minimum 25 stopni), poza
            tym, moze pobierac powietrze z atmosfery, wiec nad woda musi byc tak ciepło jak
            w wodzie (do 2 stopni róznicy), bo rybka sie przeziebi i umrze. Poza tym,
            nieprawda, ze bojownik nie potrzebuje zywych roslin - one wydzielaja tlen do
            wody, do tego daja schronienie, ryba musi sie czasem schowac i "podłubac w
            nosie".
            Nieprawda jest, ze bojownik nie potrzebuje filtra - jak kazde zwierze, wydala
            produkty przemiany materii. I zyje w nich, szkodliwe dla niego zwiazki
            rozpuszczaja sie w wodzie. W tak małym zbiorniku jak kilkulitrowa kula trzeba
            by co kilka dni podmieniac wode, a to nie jrest nigdy dobre - rownowaga
            biologiczna ustala sie przez kilka dni.

            Kup sobie lampe z bąbelkami unoszacymi kolorowe rybki i nie męcz żywego
            stworzenia.
            • ibulka Re: Ibulka... 15.08.05, 13:54
              Wiesz moja droga, nie naskakuj na mnie, bo ja udzielam porady. Nie nakazuję
              nikomu KUPIENIA rybki, ale odpowiadam na post.
              A informacje o bojowniku, których udzieliłam, są informacjami, których udzielił
              mi LEKARZ WTERYNARII JEDNEJ Z WROCŁAWSKICH KLINIK. Tak mi powiedział
              weterynarz - że bojownikowi wystarczy kula i wymiana wody co 5 dni.
              więc bądź tak łaskawa nie twierdzić, że męczę zwierzęta.
              • mika_p Re: Ibulka... 15.08.05, 14:47
                To, że ktoś jest lekarzem weterynarii, nie znaczy, że jest specjalistą od ryb
                akwariowych, wiekszosć weterynarzy w klinikach zna sie na psach i kotach,
                niektórzy na gryzoniach, specjalisty od gadów szuka się ze świecą, a fachowiec
                od ryb akwariowych to chyba tylko w zoo się znajdzie.
                Tak więc fakt, że weterynarz z kliniki powiedział ci, że bojownikowi trzeba
                zmieniać wode co 5 dni, nie jest dla mnie żadnym argumentem za jego fachowością.
                Wręcz przecwinie.
                Jestem żona akwarysty z kilkunastoletnim stażem, w naszym domu akwarium jet od
                ponad siedmiu lat, ponadto przed napisaniem swojego posta poczytałam w
                internecie o hodowli tej konkretnej rybki i nadal twierdzę, że udzieliłas złej
                rady i bedziesz męczyć zwierzę.
                • ibulka Re: Ibulka... 15.08.05, 19:04
                  Po pierwsze - ja na przykład za rybotanika nie wyszłam i nie znam się na
                  rybach - udzieliłam tylko rady polegając na zdaniu lekarza wterynarii.
                  Po drugie - jeszcze nie wiem czy lupię tą rybę, czy nię, więc przestań może
                  twierdzić i marwtić się na zapas, czy będzie ona męczona, czy też nie.
                  Zajmij się raczej swoimi sprawami, bo ja tylko udzielam porad. Ktoś chce - ktoś
                  skorzysta, a nie od razu będzie do mnie skakał i zarzucał, że jestem
                  męczycielem zwierząt.
Pełna wersja