jestem w ciąży :(((

03.09.02, 11:17
Niby żaden problem, bo mąż się cieszy jak małe dziecko... Ale ja nie chcę
mieć dzieci!!! Nie cierpię tych małych usmarkanych, lepkich stworzeń.
Już mi niedobrze na myśl o najbliższych 9 miesiącach - nudności, opuchlizna,
brzuch jak hipopotam, bóle krzyża. Poród - "najpiękniejsze przeżycie
kobiety". Akurat. Raczej kilka(naście) godzin upokorzenia i bólu. A potem
nikt nie myśli o kobiecie jak o człowieku (że może zmęczona, obolała), tylko
wciskają jaj na siłę wyjca i radź sobie sama. Posłuchaj instynktu. Potem
karmienie, kupki, kolki, płacze, marudzenie.
I wszystko to przez jedną zwymiotowaną tabletkę...
Boję się sad
    • aborys Re: jestem w ciąży :((( 03.09.02, 11:30
      Żona, niby w pełni świadoma, podobnie myślała przy pierwszym dziecku...
      Ale naprawdę, im bliżej porodu, jak juz przeszły sensacje żołądkowe, myślała
      lepiej. Po powrocie z porodówki - wielka radość.
      Nie ma co, nie jest lekko. Szczególnie, gdy zaweźmiesz się by poświęcić się
      dziecku (wiem, wiem, żona też stukała się w głowę przed porodem, potem nie
      mozna jej było od dziecka oderwać). Ale posadanie dzieci (byle nie za dużo) to
      wielka radość.
      • Gość: ella Re: jestem w ciąży :((( IP: *.olsztynek.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 17:55
        Qrczę, na dzieci powinni wydawać zaświadczenia - pozwolenia.Dlaczego tak nie
        jest?? Nie byłoby domów dziecka i histerycznych niby matek
    • Gość: Julia Re: jestem w ciąży :((( IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.02, 14:16
      Jak na osobe ktora nie ma jeszcze dzieci znasz dosyc dobrze wszystkie mozliwe
      minusy. Nic jednak nie wspominasz o plusach, a one rowniez istnieja, tylko
      kazdy raczej porusza te pierwsze bo oczekuje pomocy, wsparcia czy rady od
      innych. Jak tu pisac o milosci? To tak osobiste. Jesli myslisz ze jestes
      odosobniona w swoich lekach zwiazanych z ciaza to sie mylisz. Nawet te
      planowane ciaze sa zrodlem stresu dla kazdej kobiety, a co dopiero jesli nie
      byla to zbyt planowana ciaza. Ale wszystko sie ulozy i bedzie dobrze,
      zobaczysz. Swoje wlasne dziecko bedziesz widziala inaczej niz inne male
      istoty. Zobaczysz w nim lub w niej czastke samej siebie oraz czastke meza.
      Zobaczysz w niej swoj nos i moze meza oczy? Bedziesz sie zastanawiala do kogo
      ma palce u rak czy nog, jakie bedzie miala wlosy. Gratulacje i przestan sie az
      tak mocno wszystkim przejmowac. Dbaj o siebie i ciesz sie ciaza oraz kazdym
      momentem zycia . Pozdrawiam.
      • Gość: paula Re: jestem w ciąży :((( IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 03.09.02, 18:38
        Rzeczywiscie, bardzo trudno pisac o tak osobistych sprawach, jak milosc do
        dziecka. Ale (tak mysle) Twoja milosc tez przyjdzie - po malutku, kiedy minie
        niechec, strach, negacja. Na pewno duza podpora bedzie dla Ciebie Twoj maz,
        piszesz, ze sie cieszy... A w ktorym miesiacu ciazy jestes? Bylas juz na
        pierwszym usg i widzialas te raczki i bijace serduszko?
        Tak sobie teraz pomyslalam, ze ciza wlasnie po to trwa te dluuuugie 9 miesiecy,
        zeby przyszle mamy mogly sie pobuntowac (niekiedy), pozloscic za odchodzaca
        figura, oswoic sie, uciechyc.. itd.
        Sprobuj sie wyciszyc, wszystko powinno sie ulozyc.
        A co do porodu i pologu - tatusiowie moga byc w szpitalu w trakcie i po, wiec
        na pewno Twoj maz takze bedzie chcial byc z Toba w tej chwili - pomoze Ci
        i "przypilnuje" lekarzy smile.
        Pozdrawiam Cie cieplo.
        Jesli masz pytania, watpliwosci - pisz na forum ( a moze chcesz na maila?)
    • Gość: o Re: jestem w ciąży :((( IP: *.chello.pl 03.09.02, 23:34
      jesteś rozpieszczoną idiotką...
      Biedny mąż...
      • dundee_girl Re: jestem w ciąży :((( 04.09.02, 06:10
        Kurcze, jak mnie takie lale wkurzaja! nie pomyslalas prez chwile ze tysiace
        kobiet daloby wszystko aby byc w Twojej sytuacji? Ciesz sie, ze bedziesz miala
        dziecko a nie zabawiaj sie w meczennice.
        • suzume o i dundee_girl 04.09.02, 10:00
          o: gratuluję kultury i wrażliwości.

          dundee_girl: to może jeszcze cat-alina powinna wszystkich przeprosić za to, że
          jest płodna? daj jej trochę czasu na oswojenie się z sytuacją - człowiek w
          stresie wypisuje różne głupoty.
          • dundee_girl Re: o i dundee_girl 04.09.02, 10:48
            czy to ze pisze co mysle swiadczy o braku kultury? sama napisalas ze w stresie
            czlowiek pisze rozne glupoty :-p


            Pozdrawiam
            • suzume Re: o i dundee_girl 04.09.02, 11:59
              o braku kultury było do o, nie do Ciebie.
              trochę się najeżyłam na Twoją reakcję, przepraszam.

              pozdrawiam
    • suzume cat-alina 04.09.02, 09:57
      nie mam dzieci i też się boję, jak to będzie smile
      ale popatrz - napisali do Ciebie ludzie, którzy rozumieją Twój strach i chcą Ci
      pokazać dobre strony bycia mamą. mają już swoje dzieci, więc pewnie wiedzą, co
      mówią. ja nieraz przekonałam się, że wcale nie było tak strasznie, jak to sobie
      wyobrażałam, i że trzeba było wierzyć tym, którzy uspokajali.
      pewnie część minusów, które wymieniasz, to szczera prawda. pytanie tylko, czy
      na pewno jest _aż_tak_ źle. chyba nie (mam nadzieję wink ). zwykle okazuje się,
      że "straszliwe opowieści z życia wzięte" są sporo podkolorowane - więcej w nich
      krwi, potu i łez niż w naturze. takie przedstawienie sprawy zapewnia podziw
      słuchaczy i przyciąga uwagę. dobre strony nie są tak "widowiskowe".
      jak już oswoisz się z sytuacją, spokojniej spojrzysz na wszystko i od razu
      poczujesz się lepiej.
      trzymaj się smile
    • cat-alina dziękuję wszystkim 04.09.02, 10:35
      aborysowi, Julii, pauli i suzume za podtrzymanie na duchu.
      o i dundee_girl za zimną wodę.

      Może rzeczywiście nie będzie tak źle. Za mną dopiero 5 tygodni, więc mam sporo
      czasu. Powoli oswajam się ze swoim stanem i trochę uspokajam (zwłaszcza, że
      poniekąd jest "po herbacie"). Większość kobiet to w końcu przechodzi, może
      tylko mniej histeryzują.

      Pozdrawiam wszystkich.
      • dundee_girl Re: dziękuję wszystkim 04.09.02, 10:47
        No moze troche mnie ponioslo, ale mam w rodzinie dziewczyne ktora od 10 lat
        stara sie o dziecko i na razie nic. Ja dzieci jeszcze nie mam, ale kiedys
        myslalam podobnie jak Ty dopoki nie dowiedzialam sie od kuzynki co ona przezywa.

        Pozdrawiam
      • elela Re: dziękuję wszystkim 04.09.02, 13:29
        Nie bedzie tak zle, zobaczysz. ja mam coreczke jedna, ma 3 latka, tez sie
        balam, ale z kazdym dniem moja radosc byla wieksza, z kazdym miesiacem uczylam
        sie byc matka a w 9 bylam juz gotowa na przyjscie mojego malenstwa. to jest
        jeszcze jedna najblizsza ci osoba,malenka istotka uzalezniona wylacznie od
        ciebie i oczekujaca na twoja milosc i twoje cieplo. To malenstwo ktore nosisz
        nie bedzie dla ciebie zasmarkanym dzieciakiem. Zrozumiesz to wkrotce, masz
        kochanego meza, rozmawiaj z nim o malenstwie bedzie ci latwiej.
        Moj maz byl przy mnie caly czas, rodzil ze mna, nie bolalo, nie czulam bolu,
        nie mialam czasu by o nim myslec, wiec nie sluchaj co mowia inni, nie boj sie
        niczego i dbaj o siebie. a jesli chodzi o figure, to nie zawsze jest tak jak
        mowia, w moim przypadku waga zmalala w stosunku do tej sprzed porodu i czasow
        ogolniackich.
        Pozdrawiam wszystkie mamy
    • Gość: Julia Re: jestem w ciąży :((( IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 17:22
      Cat-alina ciesze sie ze juz troche ochlonelas z pierwszego szoku i
      zaskoczenia. Chce ci jeszcze raz powiedziec ze masz pelne prawo aby szczerze
      wyrazac swoje uczucia. Ciaza moze budzic pewne leki i obawy u kazdej kobiety
      nawet jesli jest to jak najbardziej planowana ciaza, a co dopiero troszke
      wpadkowa. Ale to naprawde jest najmniej istotne: planowana czy nie. Efekt jest
      ten sam big_grinZIECKO. Masz juz za soba 5 tygodni. Moze dzisiaj wydaje ci sie ze
      tak duzo tej ciazy jeszcze przed toba, ale zobaczysz jak to szybko minie. Dla
      mnie najtrudniejsze byly pierwsze tygodnie ze wzgledu na nudnosci itp. Pozniej
      bylo dobrze. Bedziesz napewno dobra i kochajaca matka, no i masz obok siebie
      kochajacego meza, ktory jak napisalas cieszy sie z tej ciazy jak male dziecko.
      To wielkie szczescie. Wiesz ja w zyciu naprawde moglabym pochwalic sie wieloma
      rzeczami ; materialnymi, wyksztalceniem itp, itd. I wiesz to wszystko jest
      piekne i dowartosciowujace itd, ale moje najwieksze osiagniecie w zyciu i
      najwiekszy skarb to moje dzieci. Gdybym miala do wyboru to wszystko co mam i
      co osignelam oraz moje dzieci, bez wahania wybralam wlasnie je. Nie ma nic
      wspanialszego niz zycie i to jeszcze takie bliskie. Jestes szczesciara.
      Jeszcze raz gratuluje tobie i mezowi i trzymaj sie zdrowo.
    • Gość: Joanna Re: jestem w ciąży :((( IP: *.gorlice.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 18:01
      Wiesz z twojego listu wnioskuje, ze nie zaslugujesz na to malenstwo i nie
      zaslugujesz na to by byc kobieta. Wiele kobiet na swiecie robi wszystko by
      przezyc to wszystko co ty min. nazywasz opuchlizna itp. puknij sie kobieto bo
      za to co napisalas i te twoje odczucia, zycie da ci takiego kopa. Ciesz sie, ze
      mozesz byc MAMA. Zmien nastawienie i zacznij kochac to Malenstwo bo ono juz
      jest!!!
      • Gość: bietka Re: jestem w ciąży :((( IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 04.09.02, 18:41
        Gość portalu: Joanna napisał(a):

        > Wiesz z twojego listu wnioskuje, ze nie zaslugujesz na to malenstwo i nie
        > zaslugujesz na to by byc kobieta.

        Czy według Ciebie na miano kobiety zasluguje tylko ta ktora przez cale zycie
        nie mysli o niczym innym tylko jak i kiedy zostanie matka?
        Nie wygladasz mi na szczegolnie wrazliwa istote jezeli nie jestes w stanie
        pojac zlozonosci odczuc jakie towarzysza kobiecie, ktora dowiaduje sie, ze nosi
        w sobie nowe zycie.
        Dziecko to ogromna odpowiedzialnosc, nic juz nie bedzie takie jak dawniej,raz
        na zawsze same przestajemy byc dziecmi.
        jak wiele osob napisalo wczesniej ciaza szczesliwie trwa 9 miesiecy i wraz z
        uplywem czasu zmieniaja sie nasze uczucia.

        Do Cat-Aliny
        Ja tez bylam przerazona swoja pierwsza ciaza, plakalam, wsciekalam sie itp.
        jednak im blizej bylo do porodu tym bardziej sie cieszylam i kochalam swoja
        corke. A poxniej to juz nie moglam sie nadziwic jak to mozliwe, ze z dnia na
        dzien kocham ja co raz bardziej.
        Nikt nie ukrywa, ze bywa ciezko, ale jak obok ma sie kochajacego meza, nie
        wpada w panike przy byle zaplakaniu, to naprawde wszystkie trudnosci sa niemal
        niezauwazalne.
        Do tej pory nie jestem zachwycona placzem innych dzieci, ale swoje to naprawde
        zupelnie co innego.
        Pozdrawiam i z doswiadczenia, nie tylko swojego wiem, ze te kobiety ktore nie
        od razu pialy z zachwytu nad swoja ciaza sa pozniej super kochajacymi i dobrymi
        makami.
        • Gość: paula Re: jestem w ciąży :((( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 22:31
          Mialam juz nie pisac, bo dla mnie sprawa jest oczywista - masz prawo do takich
          uczuc, jakie Toba teraz wstrzasaja. I tyle.
          Ale wkurzyl mnie troche post Joanny. Co to znaczy, ze jestes kobieta? Wedlug
          Joanny to w zasadzie rowna sie szczesliwy inkubator. Boze, co za bzdura...
          Dlaczego kobieta oczekujaca dziecka ma sie nim od razu radowac, dlaczego -
          wypominajac jej wszystkie te nieszczesliwe, oczekujace latami dzieci, kobiety -
          pozbawia sie ja prawa do UCZUC!!!
          Jak wiadomo - wszystko (a na pewno znaczna czesc) rodzi sie w bolach, milosc do
          dziecka czasami tez. Zyjemy w takich a nie innych czasach, gdzie nawet
          wyteskniona i zaplanowana ciaza moze stanowic "problem" (CELOWO napisalam w
          cudzyslowiu) - co dalej z praca, czy straczy pieniedzy, czy teraz jest dobry
          moment, czy damy sobie rade, itd.
          Mysle, ze Cat - alina mowiac o opuchliznie itd probuje zmierzyc sie ze
          wszystkimi plusami i minusami macierzystwa.
          I to chyba dobrze, ze robi to dzis, ma bowiem czas na oswojenie i zmiane
          nastawienia. Lepiej teraz niz kiedy dziecko bedzie na swiecie, po co jej wtedy
          depresja poporodowa???
          Na swojego synka czekalam z wytesknieniem, byl zaplanowany, wyczekany - i tez
          sie martwilam o rzeczy wazne i niewazne. I NIC SIE NIKOMU NIE STALO!!!!
          Aha i jeszcze do Joanny - jesli wedlug Ciebie kobieta powinna skakac ze
          szczescia, bo bedzie matka, ma uczucia i jest kobieta tylko wtedy gdy z
          usmiechem na ustach przyjmie ten dar losu, to co powiesz tym, ktore matkami
          zostaj bardzo wczesnie, albo w wyniku gwaltu??? Maja swoja kobiecosc niesc
          przed soba jak sztandar, czy one tez nie moga miec watpliwosci i uczuc???
          Dlaczego dziewczyne, ktora jasno okresla swoje uczucia (to dobrze, ze je zna i
          wlasciwie nazywa, gorzej, gdyby sie w imie czegos tam oszukiwala) tak ohydnie
          przeciwstawiasz tym, ktore dzieci miec nie moga? Przeciez to nie jej wina!!!!!
          Zastanawiam sie, czy Ty jestes kobieta????
          CZESC
          • Gość: paula Re: jestem w ciąży :((( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 22:38
            Aha i jeszcze jedno - czy zwrocilas Joanno uwage na ostatnie zdanie napisane
            przez Cat - aline? Napisala: "boje sie". I mysle , ze o to wlasnie chodzi -
            dziewczyna sie boi dla niej nieznanego. I piszac o opuchliznie, kolkach,
            brzuchu jak hipopotam chce to z siebie wyrzucic.
            A zreszta - czy to, co napisala nie jest prawda - te kolki, opuchlizny, smarki,
            wrzaski, brzuszyska, cieknace bez umiaru mleko z piersi, bole krzyza i
            przedmiotowe traktowanie kobiet w szpitalach (niektorych)???? Jest prawda, ale
            Cat - alina musi poznac jeszcze te druga prawde, ze to ma swoj niepowtarzalny
            urok i sens (oczywiscie bez tej przedmoitowosci w szpitalu!!), ze daje nowe
            zycie.
            Pozdrawiam Cat - aline bardzo cieplo.
            PA
            • Gość: Insomnia Re: jestem w ciąży :((( do Pauli IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 04.09.02, 22:44
              Och, jak ja lubię Twoje posty, są takie ... pełne i szczere. Pozdrawiam gorąco!
              • Gość: paula Re: jestem w ciąży :((( do Insomni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 22:52
                Dziekuje, ja za to zawsze szukam Twoich wypowiedzi. Wlasnie z nutka niepokoju
                otwieralam Twoj post - co sie tam ukaze?smile
                Pozdrawiam!
                • Gość: sonija Re: jestem w ciąży ... IP: *.waw.cdp.pl 06.09.02, 14:12
                  gdy przeczytałam tytułu wątku chciałam napisać "serdeczne gratulacje", ale po
                  przeczytaniu reszty ...rece mi opadły ....
                  Staram sie o drugie dziecko od trzech lat bez skutku ....
                  Dlaczego, to niesprawiedliwe ?!!!!!!!!!!!!!!
                  Dzieci nadają życiu prawdziwy sens... i nie ma w nim większej radości jak drugi
                  człowiek, którego można kochać nad życie ...

                  S.

    • Gość: kk Re: jestem w ciąży :((( IP: *.jci.com 07.09.02, 01:20
      jak czytam "malenka istotka uzalezniona wylacznie od ciebie i oczekujaca na
      twoja milosc i twoje cieplo" to od razu wiem dlaczego ja akurat nie chce miec
      dziecka. przynajmniej na razie. nie jestem gotowa na uzalezniona od siebie
      osobe, i gdybym teraz zaszla w ciaze to bylo by dla mnie nieszczescie. kazdy ma
      w zyciu swoja droge, wszystkiego zrobic sie nie da. kobieta=matka to
      uproszczenie.

      cat-alina, bardzo ci zycze zeby spelnil Ci sie ten optymistyczny scenariusz ze
      z czasem wszystko sie ulozy... poki co solidaryzuje sie z twoim buntem i
      strachem. moze jest w tym jakas lekcja, ze wydaje nam sie ze nalezymy do
      siebie, a zycie robi swoje... odbiera nam nasze ciala, nasza sprawnosc, czas,
      wolnosc, komfort. ale jaka to cholernie trudna lekcja sad

      trzymam kciuki.
      • Gość: Paulka Re: jestem w ciąży kk IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 08.09.02, 02:10
        Chyba troche przesadzasz z tym uzaleznieniem, strachem i czymkolwiek tam
        jeszcze jezeli chodzi o ciaze i dziecko. W zyciu jestesmy bez jednej przerwy
        czyms tam ograniczeni, od czegos uzaleznieni itp. Dlaczego wszystko zwalac na
        dziecko??? Sa inni ludzie ktorzy nas uzalezniaja i kaza nam robic cos na co
        nie zawsze mamy ochote: maz,zona rodzice, rodzenstwo, nauczycielka w szkole,
        szef w pracy itp, itd. A nasze cialo jest zawsze takie cudowne i nam zawsze
        poddane? A co z chorobami, ulomnosciami ? One nas nie ograniczaja?
        • Gość: Tomek Re: jestem w ciąży IP: *.reshall.umich.edu 13.09.02, 04:14
          Niestety, zgadzam sie z Catalina. Dzieci, te male, sa lepkie, krzykliwe,
          wymagajace, kochaja brud. Az mnie przerazenie bierze, jak mysle, ze my z zona
          tez kiedys bedziemy miec swoje. Takie powyzej dziesiatego roku zycia mnie nie
          przerazaja, a jak to mowi moj znajomy, trzeba miec na kogo w zyciu przelac
          swoje niespelnione ambicje.
          Podobno jedna z najwazniejszych rzeczy, ktore odrozniaja czlowieka od
          zwierzecia, jest fakt, iz jako jedyna istota na Ziemi potrafi sie przeciwstawic
          naturalnym instynktom, ktore nim miotaja. Jak jednak widac, trudno jest
          przeciwstawic sie instynktowi posiadania dziecka. Zasad, ktore rzadza ewolucja,
          nie sposob oszukac (a przynajmniej jest to bardzo trudne). Wyrazam osobisty
          podziw dla tych wszystkich, ktorzy decyduja sie nie miec dzieci, a czasem nawet
          troszcza sie o dzieci innych.
          • niedzwiedziczka Re: jestem w ciąży 20.09.02, 21:24
            Znam jednego tatę, który powiadał: dzieckiem się zajmę,
            jak skończy 7 lat, bo będę je uczył. A pierwszą kupą
            usmarowali się (niechcący) obydwoje... No i oczywiście
            "tatusiowa córeczka". Znam i poważnych panów, którzy
            później na czworakach udawali koniki smile.
            Nic dziwnego, że jak człowiek patrzy na cudze dzieci, to
            mu się odechciewa swoich. Drze się toto, robi śmierdzące
            kupy, a jak podrośnie to niesłuchane i pyskate. Ale jak
            się już zobaczy to swoje, to punkt widzenia zmienia się
            diametralnie. Czego i Wam życzę! smile
            • Gość: Tomek Re: jestem w ciąży IP: *.reshall.umich.edu 20.09.02, 23:39
              Masz racje. Domyslam sie, ze inaczej patrzy sie na swoje. Tlumaczy to ewolucja,
              a mianowicie kazdy osobnik dazy do zapewnienia swoim genom ciaglosci.
              Naturalnie robi to podswiadomie. Teraz, kiedy nie mam jeszcze dzieci, moge na
              to spojrzec chlodnym okiem. Potem, kiedy jako konik bede galopowal z moim
              dzieckiem na grzbiecie, na zdrowy rozsadek nie bedzie juz miejsca. Miejmy
              nadzieje, ze na frustracje i rozczarowanie z dokonanych wyborow rowniez.
              Pozdrawiam

              Tomek
        • Gość: kk Paulka IP: *.jci.com 21.09.02, 01:45
          Gość portalu: Paulka napisał(a):

          > Chyba troche przesadzasz z tym uzaleznieniem, strachem i czymkolwiek tam
          > jeszcze jezeli chodzi o ciaze i dziecko. W zyciu jestesmy bez jednej przerwy
          > czyms tam ograniczeni, od czegos uzaleznieni itp. Dlaczego wszystko zwalac na
          > dziecko??? Sa inni ludzie ktorzy nas uzalezniaja i kaza nam robic cos na co
          > nie zawsze mamy ochote: maz,zona rodzice, rodzenstwo, nauczycielka w szkole,
          > szef w pracy itp, itd. A nasze cialo jest zawsze takie cudowne i nam zawsze
          > poddane? A co z chorobami, ulomnosciami ? One nas nie ograniczaja?

          Nie przesadzam.
          Innemu czlowiekowi - mezowi, rodzicom, rodzenstwu, szefowi - moge
          powiedziec "odczep sie", moge odejsc, sa dorosli, poradza sobie ze mna czy bez.
          Z dzieckiem to inna sprawa.
          Nad wieloma sprawami w zyciu nie mamy kontroli, nad uplywem czasu na przyklad.
          Ale jest roznica miedzy akceptacja nieuniknionych zmian, a decyzja na
          zaproszenie do swojego zycia malego, zaleznego od nas czlowieka.
          • Gość: dodo trzezwa, swiadoma decyzja IP: *.sympatico.ca 21.09.02, 02:50
            znam kilka kobiet, ktore w dzieci zostaly "wrobione" przez swoich partnerow.
            zawsze glosily, ze dzieci miec nie chcialy, panowie strasznie chcieli wiec
            w jakims momencie kazda z nich ustapila.
            to nie jest zawsze tak, ze jak dziecko juz jest na swiecie, to sie je zaraz
            bardzo pokocha tylko dlatego, ze jest twoje wlasne. niektore kobiety, czesto
            zreszta przy tym bardzo dobre matki, nigdy nie przestaly zalowac, ze dzieci
            mialy.
            przyjaciolka mojego meza, wysmienity lekarz, osoba ciepla i urocza ma
            2 dzieci. ma tez 3 wnukow, ktorymi nigdy sie nie zajmuje i zajmowac nie chce.
            kiedys mi wyznala, ze dzieci miala, bo jej maz bardzo pragnal (i dodac musze,
            ze wychowala je wspaniale, na pewno lepiej niz wiele znanych mi matek
            deklarujacych wielkie uczucie do swoich dzieci - taki paradoks)ale nie jest
            w stanie sie zmusic do kontaktow z wnukami wykraczajacych poza okolicznosciowe
            obiady rodzinne i tym podobne uroczystosci.
            nigdy nie wiemy, co w drugim czlowieku tkwi. i ile np. ona musiala w sobie
            przelamac by uczynic swojego meza szczesliwym ojcem.
            podejrzewam, ze podobnie bywa z niektorymi mezczyznami.
            miec czy nie miec dziecko powinno byc trzezwa, swiadoma decyzja obojga
            przyszlych rodzicow a nie przypadkiem albo czyms wyproszonym przez jedno
            z nich u drugiego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja