dublin2
17.09.05, 21:53
Wczoraj odbierajac corke ze szkoly uslyszlam od wychowawczyni - Bardzo mi
przykro, ale musze poskarzyc na Maje. Mowila glosno, przy wszuystkich
dzieciach i mamach. Maja podczas lekcji rozmawia z dziecmi, nie skupia sie nad
cwiczeniem. Itd. Moja corka zrobila sie czerwona, miala lzy w oczach, chciala
sie zapasc pod ziemie. Po wyjsciu ze szkoly dostala goraczki, powiedziala
tylko - Wiesz mamo, ja niemyslalam, ze tak mila pani skarzy na dzieci...
Rozmawialam z Maja. Okazalao sie, ze rozmawiala z kolega, bo chciala pozyczyc
olowek(ktorego zapomniala z domu), nie zdazyla odrobic cwiczenia, bo zgubila
sie w nowych, szkolnych korytazach szukajac toalety. Spoznilasie wiec z
wykonan iem cwiczenia. Ale pomijajac Mai tlumaczenia, zastanawiam sie jak
moznabylo tak upokorzyc dziecko przy wszystkich. Malucha, ktory dopiero oswaja
sie ze szkola, z nowa pania, z rozkladem szkoly, z siedzeniem non stop w
lawkach itp.Jest mi bardzo przykro. Co o tym myslicie?