1 klasa - pierwsze upokorzenie

17.09.05, 21:53
Wczoraj odbierajac corke ze szkoly uslyszlam od wychowawczyni - Bardzo mi
przykro, ale musze poskarzyc na Maje. Mowila glosno, przy wszuystkich
dzieciach i mamach. Maja podczas lekcji rozmawia z dziecmi, nie skupia sie nad
cwiczeniem. Itd. Moja corka zrobila sie czerwona, miala lzy w oczach, chciala
sie zapasc pod ziemie. Po wyjsciu ze szkoly dostala goraczki, powiedziala
tylko - Wiesz mamo, ja niemyslalam, ze tak mila pani skarzy na dzieci...
Rozmawialam z Maja. Okazalao sie, ze rozmawiala z kolega, bo chciala pozyczyc
olowek(ktorego zapomniala z domu), nie zdazyla odrobic cwiczenia, bo zgubila
sie w nowych, szkolnych korytazach szukajac toalety. Spoznilasie wiec z
wykonan iem cwiczenia. Ale pomijajac Mai tlumaczenia, zastanawiam sie jak
moznabylo tak upokorzyc dziecko przy wszystkich. Malucha, ktory dopiero oswaja
sie ze szkola, z nowa pania, z rozkladem szkoly, z siedzeniem non stop w
lawkach itp.Jest mi bardzo przykro. Co o tym myslicie?
    • dublin2 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 17.09.05, 21:54
      nie myslalam, przepraszam za blad.Pisalam pod wplywem emocji
    • dublin2 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 17.09.05, 21:55
      Za korytarze przez z tez przepraszam
    • dublin2 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 17.09.05, 21:56
      i mozna bylo tez. Przepraszam, mam od kilku dni nowa klawiature i nie umiem jej
      jeszcze oswoic... CZekam na Wasze opinie...
      • nangaparbat3 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 00:10
        Daj spokój, błędy zdarzaja się wszystkim. Zwłaszcza, jak sie denerwujemy,
    • kaczka.kwaczka Mała jest pewnie roztrzepana tak jak jej mama. 17.09.05, 22:25
      Mała jest pewnie roztrzepana tak jak jej mama.
      Nic poza tym.
      Rób wszystko pooooooowoooooooooooooooooooliiiiii.
      BEZ pośpiechu, bo dzieciak uczy się takich zachowań, przez przykład,
      pewnie dlatego zgubiła się na korytarzu.

      A jeśli są równocześnie inne sygnały,
      że nauczyciel jest bardzo daleki od doskonałości,
      to zmień klasę.
      • dublin2 Re: Mała jest pewnie roztrzepana tak jak jej mama 17.09.05, 22:37
        Masz duzo racji. Poddaje sie krytyce. Chodzi mi jednak bardziej o opinie nt.
        zachowania nauczycielki.
        Roztrzepanie Mai to jedno, wiekszosci dzieci trudno sie skupic na lekcjach. Czy
        to jednak powod do publicznej krytyki, czy nauczycielka nie mogla powiedziec mi
        tego z boku, ciszej? To oczywiste, ze zwrocilabym Mai uwage, porozmawialabym z nia.
        • andaba Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 17.09.05, 22:43
          Pani absolutnie nie powinna ganić córki przy innych dzieciach i paniach. W
          obecnych czasach jest to niedopuszczalne. Zwłaszcza na początku pierwszej
          klasy. Powód do zmieniania nauczycielki to jednak nie jest, choć córka na pewno
          trochę się zraziła.
        • aleksandrynka Re: Mała jest pewnie roztrzepana tak jak jej mama 17.09.05, 23:13
          Moja opinia o zachowaniu pani może być tylko jedna - to było poniżej pasa,
          prostackie i nieodpowiedzialne. Ktoś powie, ze to za mocne słowa... NIE!
          Poniżej pasa, bo przy wszystkich, upokarzające, autorytarne, bez możliwości
          obrony...
          prostackie - nie mówi się o kimś w jego obecności. To tak, jakbyś Ty na cały
          korytarz szkolny zawołała (o nauczycielce) - matko! Jak ona się dzisiaj
          uczesała! No czupiradło!
          nieodpowiedzialne - bo małą diewczynkę uczyło się, że nieładnie jest skarzyć, a
          tu nagle pani na głos oznajmia - skarżę! Że nie wspomnę o odpowiedzialności za
          to, co się działo w głowie Twojej córeczki.

          Ja jestem bardzo cięta na takie sytuacje i takich ludzi. Gdyby nauczycielka
          zaskoczyła mnie w ten sposób przy innych i przy moim dziecku, pierwsze, co bym
          zrobiła, to zwróciła jej uwagę, że źle postępuje (jw). I to tak, żeby dziecko
          usłyszało. Na pewno małemu byłoby wtedy raźniej i lepiej po prostu.
          Zaznaczyłabym też, zeby wszelkie uwagi na temat dziecka przekazywała mi na
          osobności.
          Radzę Ci tak zrobić a małej wytłumaczyć, że pani źle postapiła (bo tak było!).
          Jakoś to jednak załagodź, żeby nie było, że ta pani taka beznadziejna... Każdy
          ma prawo do potknięć (chociaż TAKIE mnie wsciekają po prostu), pani nie chciała
          źle tylko bardzo sie przejęła, że nie zdążyłas z lekcjami... Cos tam wymysl. A
          na ta panią miej oko smile
    • nangaparbat3 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 00:26
      W polskiej szkole jest piekny zwyczzaj skarżenia na dzieci rodzicom. Potem się
      nauczyciele dziwią, ze rodzice nie lubią wywiadówek. W ogóle sie nie przejmuj
      tym, co pani mówiła, jak i tym, co bylo w ktorymś z poprzednich postów (ze niby
      roztrzepana jak mama - bzdura).
      Nikt nie ma prawa (ani uczciwego powodu) zawstydzać publicznie dzieci ani
      rodzicow. Ale taki jest zwyczaj.
      Ja bym poszła do pani, powiedziała, ze dziecko ją lubi, ale tamta sytuacja
      bardzo je zraniła. ale tylko wtedy, gdyby pani budziła we mnie zaufanie, gdyby
      byla ciepła i mądra. Nie mowiłabym tego w formie wyrzutu czy pretensji, broń
      Boże. Nauczyciele mają zakładników (dzieci)i są bardzo drażliwi, nawet ci
      najmadrzejsi. wiem, co mówię, sama jestem belfer.
      • ewis Re: 1 klasa - do nangaparbat i nie tylko 25.09.05, 00:38
        > W polskiej szkole jest piekny zwyczzaj
        > skarżenia na dzieci rodzicom. Potem się
        > nauczyciele dziwią, ze rodzice nie lubią wywiadówek.


        Hmm, nie rozumiem.
        Nauczycielka skrytykowała zachowanie dziecka przy dziecku - źle.
        Nauczycielka skrytykowała zachowanie dziecka na wywiadówce - też źle!
        Czyli co? Najlepiej nie słyszeć jakichkolwiek uwag nt dziecka???
        Bo po co stresować dziecko (syt. 1) czy rodziców (syt. 2)...

        A na temat: moim zdaniem od załatwiania takich spraw są wywiadówki. Trzeba to
        uświadomić pani nauczycielce, bo swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem może
        więcej zepsuć niż potem będzie w stanie naprawić...

        W kwestii wyścigu szczurów opisanego w postach poniżej się nie wypowiem, bo
        klawiatura odmawia mi posłuszeństwa ze zdziwienia... Napiszę tylko że nie
        sądziłam iż przymus edukacyjny przed pierwszą klasą przybrał tak zaawansowana
        formę... Moje dzieci są dopiero w wieku szkolno-złobkowym i widzę, że już
        powinnam zacząc uczyc je pisac i czytać, żeby nie były piętnowane w I klasie za
        brak tych podstawowych umiejętności na starcie...


        mama Ewuni (ur.22.10.2001) i Ali (16.01.2004)
        Stare fotki
        Nowe fotki
        • carlafehr Re: 1 klasa - do nangaparbat i nie tylko 25.09.05, 19:47
          ewis napisała:

          > > W polskiej szkole jest piekny zwyczzaj
          > > skarżenia na dzieci rodzicom. Potem się
          > > nauczyciele dziwią, ze rodzice nie lubią wywiadówek.
          >
          >
          > Hmm, nie rozumiem.
          > Nauczycielka skrytykowała zachowanie dziecka przy dziecku - źle.
          > Nauczycielka skrytykowała zachowanie dziecka na wywiadówce - też źle!
          > Czyli co? Najlepiej nie słyszeć jakichkolwiek uwag nt dziecka???
          > Bo po co stresować dziecko (syt. 1) czy rodziców (syt. 2)...

          Zgłaszanie rodzicom uwag pod adresem dziecka ma na celu współpracę szkoły z
          rodzicami. Wolicie dowiedzieć sie o złym zachowaniu dziecka lub jego
          jakichkolwiek trudnościach w momencie, gdy dziecko wyleci ze szkoły/nie
          dostanie promocji do nastepnej klasy/będzie wagarować? Uważam, że lepiej jest
          wiedzieć wcześniej i mieć możliwość zareagowania na czas.
          Natomiast forma zgłaszania uwag rodzicom powinna byc oczywiście odpowiednia -
          na pewno nie przy innych rodzicach. Czy przy dziecku - to zależy moim zdaniem
          od rodzaju problemu. Jeżeli uwaga dotyczy czegoś, co jest zależne od dziecka,
          to nie widzę przeszkód, aby rozmawiać na ten temat przy dziecku. Jako matka
          nawet wolę taką formę i jeśli ktoś zgłasza tego typu uwagi, to ja nawet wołam
          syna, żeby usłyszeć od razu jego wersję i reakcję obu stron. Jeżeli jest to
          coś, na co dziecko nie ma wpływu (np jakieś trudności wywołane np chorobą
          dziecka itp) to faktycznie należy to omówić z rodzicem na osobności.

          > A na temat: moim zdaniem od załatwiania takich spraw są wywiadówki.

          Tu sie nie zgodzę. Mój syn chodzi do zerówki. I pani miała pod jego adresem
          również uwagi, które zgłosiła babci przy odbieraniu dziecka. No i bardzo
          dobrze, bo mam możliwość zareagowania już teraz a nie dopiero na nastepnej
          wywiadówce, która nie wiadomo kiedy. Co do formy: pani również powiedziała
          to "przy wszystkich", tzn. w momencie, kiedy rodzice przychodzili po swoje
          dzieci, tyle że nie wiem, czy ktokolwiek to słyszał, bo byłnmrozgardiasz, a po
          drugie moje dziecko ma raczej grubą skórę, więc jemu krzywda się nie stała a ja
          w związku z tym nie mam obiekcji do pani nauczycielki, zwł. że w naszym
          przypadku miała rację.
          Do autorki wątku: porozmawiaj spokojnie z wychowawczynia i powiedz jej, jaka
          forma zgłaszania uwag Tobie odpowiada.
          Pzdr.
    • kokolores Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 01:48
      Szkoda mi twojej coreczki ,ze ma taka durna nauczycielke.Co za idiotka!!Jak tak
      mozna postepowac z dziecmi .I ona ma byc pedagogiem??
      Pozdrawiam cie serdecznie!
    • makowapanienka2 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 10:12
      Moja córka też rozpocęła właśnie naukę w pierwszej klasie i bardzo obawiałam się
      takiej sytuacji jak u ciebie bo moja córcia jest straszną gadułą i siedzi w
      jednej ławce z drugą jeszcze większąsmile Już w przedszkolnej zerówce pani je
      wysyłała za karę do innej grupy bo przeszkadzały w zajęciach. Pani zwróciła
      dziewczynom kilka razy uwagę ale wiem to od córki a pani nawet słowem nam o tym
      nie wspomniała. Wytłumaczyłam córce dlaczego pani zwróciła im uwagę, że to
      przeszkadza innym dzieciom i pani w prowadzeniu zajęć itp i od tej pory pani
      uwagę zwróciła tylko raz. Moja córka w takiej sytuacji zareagowała by pewnie
      tak jak twoja. Ja bym na twoim miejscu porozmawiała z panią spokojnie że na
      przyszłość byś prosiła żeby takie sprawy pani omawiała bez udziału dziecka albo
      robiła wpis do dzienniczka bo twoja córka jest bardzo ambitnym i wrażliwym
      dzieckiem i bardzo przeżywa takie sytuacje a efekt jest taki że córka zniechęca
      się do szkoły. Powinnaś dobrze przemyśleć co powiesz pani żeby nie zraziła się
      do twojego dziecka ale też żeby wiedziała że ty sobie nie życzysz żeby twoja
      córka była tak traktowana. Wiem z własnego doświadczenia że spokojna rozmowa
      odnosi lepszy skutek niż pyskówka(moja mama miała ze mną podobne problemy i po
      rozmowie z panią wszystko się zmieniło).
      Pozdrawiam i mam nadzieję że to będzie tylko nieprzyjemny początek a potem
      wszystko będzie OK.
      • aka10 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 10:36
        A ja sadze,ze bym tej pani przy wszystkich zwrocila uwage,ze nie zycze sobie
        dyskutowania problemow mojej corki przy innych rodzicach i ich dzieciach.Moze
        na drugi raz bedzie pamietac.Pozdrawiam.
        • makowapanienka2 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 10:43
          Ja bym się obawiała że będzie pamiętać....ale moje dziecko i może się do niego
          uprzedzić, chociaż w pierwszym odruchu pewnie miałabym ochotę zrobić tak samosmile
        • nangaparbat3 do aka 10 18.09.05, 10:57
          aka10 napisała:

          > A ja sadze,ze bym tej pani przy wszystkich zwrocila uwage,ze nie zycze sobie
          > dyskutowania problemow mojej corki przy innych rodzicach i ich dzieciach.Moze
          > na drugi raz bedzie pamietac.Pozdrawiam.
          Czyli zachowałabys sie dokladnie tak samo nietaktownie jak ta pani.
          • aka10 Re: do aka 10 18.09.05, 21:33
            nangaparbat3 napisała:

            > aka10 napisała:
            >
            > > A ja sadze,ze bym tej pani przy wszystkich zwrocila uwage,ze nie zycze so
            > bie
            > > dyskutowania problemow mojej corki przy innych rodzicach i ich dzieciach.
            > Moze
            > > na drugi raz bedzie pamietac.Pozdrawiam.
            > Czyli zachowałabys sie dokladnie tak samo nietaktownie jak ta pani.

            Roznica tylko taka,ze ta pani POWINNA wiedziec,ze o innych dzieciach nie
            rozmawia sie w obecnosci innych dzieci i ich rodzicow.A skoro powinna wiedziec
            lub nawet wie,tylko sie do tej zasady nie stosuje,to uwazam,ze trzeba jej o tym
            przypomniec.I to wlasnie najlepiej w szerszym gronie,zeby z innymi rodzicami i
            ich dziecmi nie bylo podobnych przypadkow.To ta pani lamie zasady,nie ja,z
            ktorej strony by na to nie patrzec.Pozdrawiam.
            • nangaparbat3 Re: do aka 10 18.09.05, 21:46
              Pani łamie zasady, za to Ty stosujesz sie do bardzo konkretnej: wet za wet.
              Tylko ze ta zasada nieczego nie zmienia na lepsze, a wprost przeciwnie,
              powoduje, ze narastaja wzajemne gniewy i pretensje. Więc po co?
    • alina66 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 12:25
      Niestety, tak jest w szkole. Przez pierwsze lata edukacji mojego syna (teraz
      jest licealistą i na szczęście problem się skończył dawno temu) moim głównym
      zadaniem była ochrona jego psychiki przed nauczycielką . Próby jakiegokolwiek
      wytłumaczenia, że chodzi mi tylko o to, żeby nie obrażać, nie poniżać, nie
      wyśmiewać , że uwagi uważam za słuszne, ale sposób ich przekazywania jest
      niedopuszczalny nie odnosiły żadnego skutku. Nauczycielka (zwłaszcza w 1-3) nie
      chciała albo nie umiała zrozumieć i odbierała to natychmiast jako obrazę
      majestatu. Syn był nadwrażliwcem, w pierwszej klasie zaczął obgryzać paznokcie,
      potem wyrywać sobie włosy z głowy, a potem to ja miałam dość i go przeniosłam
      do innej szkoły.
      I niestety, chociaż problem był mniejszy, bo od czwartej klasy dziecko nie
      jest "skazane" na jedną panią, to pojawiał się przez całą podstawówkę i całe
      gimnazjum - a to pan od wf zachęcał chłopaków do ćwiczeń w sposób niezwykle
      kulturalny "k.... ch... ruszać się, bo wam przyp....." (odpowiedź - wuefiści,
      proszę pani, to już tacy są i nie ma sensu nic mówić - ?!), a to
      dyrektor "przyłożył" na korytarzu jednemu z chłopaków - "bo mu nerwy puściły",
      a to ksiądz powiedział na religii, że ktoś jest nienormalny, bo .... rodzice
      się rozwiedli.
      Jestem szczęśliwa, że dziecko w liceum - odporniejsze jest, puszcza mimo uszu,
      na religię przestało chodzić....
      A rady na takie zachowania nie znalazłam.


    • halpa Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 14:19
      Miałam podobną sytuację z moim dzieckiem . W pierwszej klasie pobił rekordy
      przynoszenia uwag . Pani kilka razy skarżyła w jego obesności co mi się również
      nie podobało lecz moje dziecko chwilowo przejmoało sie tą sytuacją w jego
      przekonaniu pani nie miała racji a wszyscy sie na niego uwzięli. Bardzo to
      przezyłam , chodzi o moje nerwy , aż w końcu nabralam dystansu do skarg.Mój syn
      "aniołkiem" nie jest więc często skargi były uzasadnione co nie znaczy,że
      podoba mi się w tej chwili sposób w jaki nauczyciele je przekazuja.
      • kol.3 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 16:11
        Kiedy mój syn był w I klasie dostał pałkę bo nie umiał na klasówce narysować
        wiatru. Jedynka była dla niego szokiem. Niestety wielu nauczycieli nadaje się
        do wystrzelenia na Marsa z biletem w jedną stronę.
    • halpa Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 19:47
      az się boję kiedy u mojego syna zaczną oceniać na muzyce śpiew , dla mnie to
      była zmora
      • dublin2 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 18.09.05, 21:30
        Dziekuje Wam wszystkim za rady i wsparcie!
        Juz wczoraj postanowilam porozmawiac z nauczycielka. Spokojnie, grezcznie,
        kulturalnie. Zwroce Jej uwage, by nie skarzyla na moje dziecko w jego obecnoci i
        obecnosci innych. Dorzuce uwage o goraczce Mai po Jej zachowaniu, a niech tam...
        Moja przyjaciolka, takze mama pierwszoklasisty, uslyszala po pierwszym dniu
        lekcji uwage od nauczycielki - Syn wyglada na nieszczesliwego, prosze go
        pozytywnie do mnie nastawic, do widzenia... Wystrzelila to zdanie z siebie o poszla.
        RATUNKU!!!!
        • malbu Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 20.09.05, 00:05
          Dzis juz pozno, pewnie nikt mi nie odpowie... A moze?
          Mam powazny problem i wiele watpliwosci w zwiazku z pierwsza klasa mojego syna... Sprawa wyglada tak: poszedl do szkoly pozytywnie nastawiony, nie mial zadnych problemow z nauka w zerowce (w kazdym razie nikt mi takowych nigdy nie zglosil, wrecz przeciwnie, chwalono go, ze wszystko robi w przedszkolu i nie musi zabierac do domu - jak widac byla to przedszkolna zerowka)
          Przez pierwsze poltora tygodnia w szkole bylo dobrze, niewiele bledow w ksiazeczce do cwiczen, chetnie odrabiane prace domowe, ladne pisanie literek itp. Literki zna wszystkie od dawna. Za to nie czytal, co nie wydawalo sie problemem, tym bardziej, ze sympatyczny dyrektor prosil wiosna na spotkaniu organizacyjnym, zeby nie uczyc dzieci wszystkiego, bo co wlasciwie beda robily w pierwszej klasie. Powiedzial jeszcze, ze te pierwsze lata to wlasciwie ciagle jeszcze wiecej zabawy niz nauki... Wiec odpuscilismy czytanie... I tu zaczyna sie maly horror. Po tygodniu z kawalkiem w szkole moj syn przyniosl "do plynnego czytania na jutro" trzyzwrotkowy wiersz po cztery wersy kazda zwrotka. Po pierwszej probie zbladl i stwierdzil, ze nie nauczy sie czytac... Czytalam z nim, az w koncu okazalo sie, ze zapamietal calosc. Ale przeczytac, co naturalne, nie byl w stanie. Podobnie bylo z druga czytanka - wierszykiem, co ciekawe, nieco krotszym. Tu juz udalo mi sie zwrocic jego uwage na powiazania dzwiek - obraz slowa. I pewnie powoli wyszlibysmy z tego impasu, tym bardziej ze dzisiejsza czytanka byla zaledwie czterozdaniowa, z obrazkami w miejscu niektorych slow, prawie "alamakota" (czemu tak pozno? A nie powinno sie aby zaczynac od rzeczy prostszych?)... Wyszlibysmy, gdyby nie to, ze moje dziecko
          zdazylo uznac, ze nie lubi szkoly, bo nie umie czytac (dzis rano)
          i gdyby nie okazalo sie, ze nie zrobilo juz dzis podczas lekcji prawie niczego dobrze (zgadnijmy, czemu???)
          A teraz clue: w zeszycie do korespondencji z rodzicami znalazlam wpis, ze ma isc jutro na zajecia dydaktyczno - wyrownawcze...
          Niestety nie udalo mi sie dodzwonic dzis do zadnej znajomej nauczycielki, a jestem kompletnie zdezorientowana. Czy ktos wie, co w tej chwili oznacza zakwalifikowanie na takie zajecia? I na jakiej podstawie sie ono odbywa w trzecim tygodniu szkoly? Czy pierwszaki powinny plynnie czytac juz na pierwszej lekcji? Moze cos przeoczylam, w takim razie sama jestem sobie winna (a moze system edukacji, ktory nie wydaje dla rodzicow drukow z informacja, jaki jest obowiazkowy zasob wiedzy dla poczatkujacego pierwszaka?)?
          Caly dramat polega na tym, ze moje dziecko, skadinad zdolne i inteligentne, obslugujace samodzielnie edukacyjne gry komputerowe (niestety zabraklo wsrod nich czytania), sluchajace z uwaga, zainteresowaniem i zrozumieniem trzech-czterech rozdzialow z dosyc skomplikowanych ksiazek Endego czy C.S. Lewisa czytanych mu codziennie na dobranoc, wymyslajace wlasne opowiadania - poczulo sie debilem. Nabralo przekonania, ze szkola jest nie dla niego. Niestety nie stac mnie na prywatna.
          Znajomej psycholozce wydaje sie, ze jest za wczesnie, zeby kierowac dziecko na zajecia wyrownawcze. I ze moze byc potrzebne osobne badanie. Ale pewna nie jest.
          Dla mnie sprawa jest ewidentnym szkolnym kiksem (najdelikatniej rzecz ujmujac),
          ktory moze byc brzemienny w fatalne skutki.

          Bardzo prosze o jakis fachowy komentarz i merytoryczna rade!
          • aka10 Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 20.09.05, 00:52
            Krotko,bo juz pozno.Uwazam,ze powinnas pognac jutro (dzis) do
            nauczycielki,chociazby z tym listem z forum.Dziecko w 1 klasie nie ma obowiazku
            umiec czytac,bo gdyby takowy mialo,to by sie maly w zerowce nauczyl.Co
            wiecej,gdyby poziomem odstawal od reszty i tylko on nie umial czytac,to bys
            zapewne zostala poinformowana przez wychowawczynie.Zajecia wyrownawcze po 3
            tygodniach roku szkolnego,to dla mnie paranoja i nieporozumienie.Co
            wiecej,inteligentne dziecko "zaszufladkowane" w ten sposob moze sie zupelnie
            zniechecic do szkoly,tudziez nabawic nerwicy.No,bo z tego,co piszesz,to dziecko
            jest na swoim poziomie,jesli nie wyzszym.U niego nic nie trzeba wyrownywac,on
            sie tylko musi nauczyc czytac,a to jest obowiazkiem nauczycielki.
            Uwazam,ze w systemie edukacji jest gdzies luka-nota bene-brzemienna w skutkach
            (co sama stwierdzasz, i slusznie).Zerowka nie uczy czytac,bo szkola ma
            nauczyc,szkola nie widzi powodu uczyc,bo zerowka powinna byla nauczyc.I kolko
            sie zamyka.Efekty potem widac na dzieciach,ktore bez potrzeby trafiaja
            na "douczanie".Pozdrawiam i daj znac,jak sprawe rozwiazalas.
            • malbu Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 20.09.05, 07:34
              Dziekuje za wsparcie psychiczne. Napisalam jeszcze do znajomych psychologow, jednej (nagradzanej za autorskie programy) nauczycielki nauczania poczatkowego...
              Czekam na odpowiedzi. Dzis zapytam Pania synka, skad ta decyzja... Zobaczymy, co powie. Cos jej nie ufam. Musze pozbierac argumenty...
              Kiedy cos sie wyjasni, dam znac.
              Dzieki raz jeszcze, aka10.
              Piszcie, piszcie
              • joanna_sadzik u mnie podobnie 20.09.05, 12:23
                tzn.moja córka, jak Twój synek, poszła do szkoły nie umiejac czytać - tzn.
                składała literki w prostych wyrazach.Pani na pierwszym zebraniu wymieniła z
                imienia i nazwiska dzieci ok.7, które nie umieja czytac a cyt."reszta to
                inteligentne dzieci, więc moze poziom się wyrówna". Na zajęcia wyrównawcze
                (swoja drogą polecam, bo zwykle są w małych grupach, są ciekawsze i dzieciaki
                dużo sie uczą, no i prowadza je bardziej normalne osoby) zostały skierowane
                dzieciaki po 3 miesiącach nauki. Moja to ominęło, bo mogłam sobie pozwolic na 2
                godziny dziennie nauki z małą w domu.Teraz jest w 3 klasie. Bardzo lubi sama
                czytać! Nie przejmuj się i nie pokaż synkowi, że się przejmujesz.
          • judytak Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 20.09.05, 12:14
            zajęcia wyrównawcze nie są zajęciami dla debili!
            zajęcia wyrównawcze są po to, żeby nauczyciel mógł się zająć indywiduanie z
            dzieckiem, które tego potrzebuje
            nauczyciel proponuje dziecku uczestnictwo w zajęciach wyrównawczych, jeśli
            widzi, że dziecko w którejś z umiejętności odbiega od "średniej klasowej",
            czegoś "się nie załapało", i chce z nim poćwiczyć w warunkach jeden na jadnego
            (lub w małej grupie)
            na zajęcia wyrównawcze chodzą też np. dzieci po dłuższej chorobie/nieobecności,
            żeby nadgoniły materiał
            uczestnictwo w zajęciach wyrównawczych nie jest "raz na zawsze", tylko póki
            potrzebne

            w zerówce owszem uczą dzieci czytać, są przecież tam czytanki :o)
            większość dzieci, które trafiają do pierwszej klasy, w jakimś tam stopniu już
            czytają, jedne lepiej, inne słabiej
            ale nauka czytania jest długim procesem, na koniec pierwszego semestru
            pierwszej klasy jest wymagane czytanie sylabami

            pozdrawiam
            Judyta
          • judytak jeszcze coś 20.09.05, 12:19
            ja też bez przerwy słyszę, że "ja nie umiem czytać/pisać/czegokolwiek tam"
            i niezmiennie odpowiadam, że nikt jeszcze nie urodził się tak, że umiał, i
            każdy, zanim dorośnie, się nauczy, i że właśnie po to się chodzi do szkoły / po
            to się ćwiczy, żeby się nauczyć
            przy większym kryzysie daję przykłady, jak to "jeszcze niedawno płakałeś mi, że
            nie umiesz (czegoś tam), a teraz proszę, mistrzem jesteś"

            pozdrawiam
            Judyta
            • joanna_sadzik Re: jeszcze coś 20.09.05, 12:27
              w szkole mojej córki dzieci, które nie czytały płynnie w 2 dniu nauki zostały
              nazwane mniej zdolnymi; a ponieważ mała na koniec semestru czytała słowami ale
              miała problem z długimi zdaniami oceniona została na 3 pkt (teoretycznie nie ma
              ocen, ale tu są punkty od 1 do 6). gdzie mogę znaleźć co naprawdę powinno umieć
              moje dziecko?
              • malbu Re: jeszcze coś 20.09.05, 13:27
                Dziekuje bardzo za wszystkie opinie, widze ze takie praktyki sa w szkolach powszechne. Niestety niezbyt to pocieszajace. Ponawiam pytanie joanny_sadzik:
                gdzie rodzice moga znalezc informacje, co powinno umiec dziecko w pierwszej klasie na poszczegolnych etapach nauki? Chyba sa jakies zalecenia? Reszta to indywidualne decyzje nauczycieli... Moze udostepniajac takie informacje bedziemy w stanie zapobiec lzom i gwaltownemu poczuciu utraty wlasnej wartosci u dzieci, ktore zaczna nauke w przyszlym roku... Rozmawialam dzis z Pania mojego synka, na szczescie nie uwaza, ze jest nieinteligentny... Oceniajace komentarze w takiej sytuacji ze strony nauczycielki - to sie juz dla mnie nadaje na szybka interwencje u dyrekcji lub wyzej. Nie wiem jeszcze, czy sama nie bede poruszala tej sprawy na szerszym forum w szkole(lub wyzej), czekam na konkrety. Poki co - kupilam dziecku multimedia za kolejne 50 zl, niech ma z tego choc troche radosci.
                Z nauczycielka stanelo na tym, ze jesli te zajecia beda mu sluzyc - pochodzi, a jesli go bardziej zblokuja, nie bede go na nie posylac i wezme sprawe na siebie. Teraz chce tylko ustalic standardy wymagan i trzymac reke na pulsie... Nieco sie uspokoilam o swoje, ale sa jeszcze inne dzieci. Nie dajmy sie posadzic w lawkach, ktos tu czegos nie przemyslal... Cos mozna zmienic (mam nadzieje). Bardzo prosze, jesli ktos wie, jakie sa wymagania dla zerowki i pierwszej klasy w I i II polroczu, szczegolowo, lub gdzie to mozna znalezc - niech sie odezwie!
                • malbu Re: jeszcze coś 20.09.05, 13:32
                  jeszcze jedno - kiedy tylko sama sie czegos dowiem - napisze
                  • aka10 Re: jeszcze coś 20.09.05, 16:57
                    Cos takiego znalazlam w wyszukiwarce www.sp9.slupsk.pl/wymagania.htm
                    Nie wiem tylko,czy to zostalo opracowane dla danej szkoly,czy jest
                    ogolnopolskie.Wg. mnie powinny byc jakies normy obowiazujace we wszystkich
                    szkolach w kraju,bez wzgledu na miasto.Szukam dalej smile
                    • aka10 Re: jeszcze coś 20.09.05, 17:01
                      Istnieje tez taka publikacja:

                      Program „Edukacja Smyka” został opracowany zgodnie z „Podstawą programową
                      kształcenia ogólnego” MEN z 15.02.1999 r., obejmuje pierwszy etap edukacji
                      szkolnej. 12/99.Autorski program nauczania dla klas I-III Zespół autorów:
                      Teresa Oleksak, Janina Dembska, Krystyna Jankowska, Elżbieta Katarzyna Korona,
                      Wiesława Kowalska, Teresa Malepsza, Teresa Polińska, Weneda Wołejsza
                      Program „Edukacja Smyka” zawiera:

                      Ogólne i szczegółowe cele edukacji na szczeblu początkowym
                      Treści kształcenia
                      Kompetencje i umiejętności ucznia
                      Uwagi o realizacji
                      Opis założonych osiągnięć ucznia po pierwszym etapie edukacyjnym.
                      EDUKACJA SMYKA

                      Nr dopuszczenia do użytku szkolnego: DKW-4014-12/99
                      ISBN 83-7232-027-6, format A4, stron 132

                      Autorzy: Teresa Oleksak, Janina Dembska,Krystyna Jankowska, Elżbieta Katarzyna
                      Korona,Wiesława Kowalska, Teresa Malepsza, Teresa Polińska,Weneda Wołejsza
                • dobiesia Re: jeszcze coś 21.09.05, 15:51
                  Witam,
                  Niestety nie umiem odpowiedzieć Ci dokładnie gdzie można znależć zbiór wymagań
                  dotyczących zerówki i pierwszej klasy, sama chciałabym to wiedzieć... Moje
                  spostrzeżenia są podobne. Pani w szkole jest ok, ale rzeczywiście co do tego
                  czytania, to jakaś fobia albo mania panuje! Pani cały czas powtarza, że dzieci
                  słabo czytają! Ma stworzyc jakieś koło wyrównawcze, ale żałuje, że w małej
                  salce i tylko ci najsłabsi sie tam zmieszczą. Ja, żeby moje dziecko tam przez
                  przypadek nie trafiło, dostałam szmergla na punkcie czytania i katuję moje
                  dziecko tymi czytankami w każdej wolnej chwili. Wychodzi na to, że dziecko
                  powinno juz we wrzesniu płynnie czytać. Tymczasem w zerówie nie przykładano do
                  tego aż tak wielkiej uwagi. Chociaż tak między nami, to postawa zerówy bardziej
                  mi odpowiadała, dziecko umie czytac, pisać, ale nie perfekcyjnie. A
                  twierdzenie, że dziecko już powinno to czy tamto pachnie mi wyścigiem szczurów.
                  Pozdrawiam
                  • kobietta2 Re: jeszcze coś 22.09.05, 15:00
                    Dziecko na początku 1 klasy nie musi umieć czytać. Tak powiedziała
                    wychowawczyni mojego dziecka na zebraniu. W naszej klasie spora grupa dzieci
                    czyta płynnie, ale pani zaczęła wszystko od początku. I bardzo dobrze. Mój syn
                    na przykład czyta płynnie, ale ma problem z pisanymi literami. Dzięki takiemu
                    podejściu bez stresu nadrobi to, czego nie umie. A poza tym czytałam gdzieś
                    sprawozdanie z badań nad dziećmi. Dzieci nauczono czytać wcześniej niż
                    przewiduje norma i sparwdzano czy będą osiągały lepsze wyniki niż dzieci, które
                    nie potragfiły czytać w tym wieku. Okazało się, że te dzieci, których nie
                    nauczono czytać bardzo szybko nadrabiały ten brak umijętności i po kilku latach
                    nie było widać żadnych różnic w wynikach w nauce pomiędzy tymi grupami.
                    Niestety nie pamiętam, kto te badania prowadził.
                    • zebra12 Re: jeszcze coś 22.09.05, 15:39
                      Wg wymagań edukacyjnych dla dzieci rozpoczynających naukę w szkole podtswowej
                      dziecko musi umieć czytać, ale niekoniecznie płynnie. Wystarczą proste wyrazy i
                      krótkie zdania!
                      • aka10 Re: jeszcze coś 22.09.05, 16:27
                        Wobec tego ,powinno byc zadaniem "zerowki",zeby dzieci nauczyc czytac.Jak wiec
                        sie to dzieje,ze w jednej klasie czesc dzieci potrafi czytac,a czesc nie
                        potrafi?Skoro wymagane jest,zeby dziecko czytalo,to "zerowka" powinna dolozyc
                        wszelkich staran,zeby 100% dzieci stamtad wychodzacych,potrafilo
                        czytac.Poprawcie mnie,jesli sie myle.Pozdrawiam.
                        • zebra12 Re: jeszcze coś 24.09.05, 19:27
                          Racja, tak powinno być! Zerówkę mozna tez powtórzyć! Tylko większośc rodziców
                          się na to nie zgadza!
                        • malbu Re: jeszcze coś 26.09.05, 11:10
                          Pozdrawiam, akasmile
    • oltynka1 Skandal 21.09.05, 12:33
      Jestem nauczycielem w gimnazjum i nigdy nie pozwoliłabym sobie na coś
      podobnego ! Istnieje przecież cos takiego jak statut szkoły, warto go poznać,
      to było ewidentne naruszenie praw ucznia. Nie uważam, że nie należy zwracać
      dzieciom uwagi, pracuje juz dosyc długo, a dzieci są delikatnie mówiąc
      różne...ale cos takiego to skandal ! Podchodze do tego emocjonalnie bo sama mam
      córke w pierwszej klasie. Na Twoim miejscu nie pozwoliłabym nauczycielce mówić
      takich rzeczy przy innych. Uważam, że jesli ona nie wie jak się zachować Ty
      powinnaś zwrócić jej uwagę i odciągnąc ją na bok, ocena jest tajna i nikt
      oprócz bezpośrednio zainteresowanych nie tylko nie powinien, ale nie ma prawa
      słyszeć jej uzasadnienia. Naprawdę warto poznać swoje prawa, a niestety rodzice
      rzadko się tym interesuja... Pozdrawiam serdecznie Ciebie i malutką, rozmawiaj
      z nią o tym, na Twoim miejscu nie usprawiedliwiałabym za wszelka cene
      zachowania pani. Nauczyciele też się mylą, koniecznie porozmawiaj o tym z tą
      nauczycielką.
      Jeszcze raz pozdrawiam

      Ola
    • zebra12 Wymagania edukacyjne dla dzieci rozpoczynających.. 21.09.05, 15:44
      naukę w pierwszej klasie szkoły podstwawowej.
      Przeczytajcie uważnie! Dziecko musi! znac litery i czytac proste słowa!

      www.wychowawca.pl/miesiecznik_nowy/2005/09-2005/09.htm
      Dziecko rozpoczynające naukę w szkole powinno osiągnąć pełną dojrzałość
      szkolną. Tym pojęciem określa się zarówno dojrzałość fizyczną, intelektualną,
      społeczną jak i emocjonalną. Oznacza to, że dziecko jest w stanie rozumieć,
      zapamiętać treści oraz opanować umiejętności przewidziane programem nauczania w
      klasie

      I. Dodatkowo powinno umieć podporządkować się wymaganiom szkolnym w zakresie
      skupienia uwagi na lekcjach, odrabiania zadań domowych i zgodnego współżycia z
      kolegami. Poziom tej dojrzałości zależy nie tylko od potencjalnych możliwości
      intelektualnych, ale również od tego, czy dziecko od wczesnego dzieciństwa
      miało odpowiednie warunki rozwoju i było właściwie stymulowane. Stymulacja ta
      powinna mieć miejsce przede wszystkim w środowisku domowym dziecka. Rodzice
      powinni: zaspokajać potrzeby poznawcze dziecka; stwarzać okazje do
      współdziałania z rodzeństwem lub innymi dziećmi z najbliższego otoczenia;
      stawiać wymagania dostosowane do jego możliwości i jednocześnie rozwijać
      pożądane zachowania społeczne.


      Wielu uczniów rozpoczynających naukę w klasie pierwszej nie osiąga pełnej
      dojrzałości szkolnej, pozwalającej sprostać wymaganiom przewidzianym programem
      nauczania. Najczęściej pochodzą oni ze środowiska charakteryzującego się niskim
      poziomem wykształcenia rodziców i złym statusem materialnym uwarunkowanym dużym
      bezrobociem. Obserwuje się duży odsetek rodzin niepełnych, wielodzietnych,
      dotkniętych problemem alkoholowym i mających konflikt z prawem. Rodzice
      pierwszoklasistów z tych rodzin nie zwracają uwagi na konieczność wspierania
      dziecka w rozwoju. Często zdarza się, że nie posyłają swojego dziecka do grupy
      zerowej.


      W środowisku, w którym większość potrzeb dziecka jest zaspokajana, gotowość do
      podjęcia nauki szkolnej dokonuje się niepostrzeżenie i nie wymaga szczególnych
      zabiegów ani ze strony rodziców, ani ze strony nauczycieli.


      Wprowadzenie obowiązku uczęszczania do grupy zerowej w istotny sposób może
      zmienić sytuację dziecka, bowiem dojrzałość szkolna nie jest czymś, na co
      trzeba czekać, ale jest czymś, co można i powinno się kształcić. Działania te
      należy podjąć jak najwcześniej.


      W okresie wczesnoszkolnym nadrzędnym celem edukacji jest wspomaganie dziecka we
      wszechstronnym rozwoju. Z racji pełnionych obowiązków, tj. pedagoga szkolnego i
      logopedy reedukatora na terenie naszej placówki, podjęłyśmy się realizacji
      przedsięwzięcia zapoczątkowującego proces wspierania ucznia. Jest nim
      opracowana przez nas wstępna diagnoza rozwoju ucznia rozpoczynającego naukę w
      klasie pierwszej. Obejmuje ona swym zasięgiem wszystkich uczniów
      rozpoczynających naukę w naszej szkole. Każdego roku jest to grupa ok. 100
      uczniów. Diagnoza ta stanowi punkt wyjścia do realizacji programu nauczania z
      uwzględnieniem indywidualnych możliwości i potrzeb każdego ucznia.


      W wyniku przeprowadzanej przez nas od kilku lat wstępnej diagnozy, zauważamy
      stale zwiększającą się liczbę dzieci, które w wieku siedmiu lat nie osiągają
      dojrzałości szkolnej. W wielu przypadkach z tego powodu obowiązek szkolny
      powinien być odroczony. Najczęściej jednak dzieci rozpoczynają naukę w szkole,
      ponieważ rodzice nie stosują się do wskazań nauczycieli grupy zerowej i zaleceń
      pracowników Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej o odroczeniu.


      Przeprowadzanie wstępnej diagnozy pozwala szybko rozpoznać grupę dzieci,
      których ten problem dotyczy. Zdarza się, że rodzice niechętnie ujawniają
      informacje związane z występującymi u dziecka zaburzeniami rozwojowymi. Wiele
      dzieci, u których stwierdzamy zakłócenia w rozwoju funkcji percepcyjno-
      motorycznych nie było przebadanych w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.


      Przedstawione niżej wyniki wstępnej diagnozy, przeprowadzonej we wrześniu 2004
      r., obrazują skalę występujących zakłóceń w rozwoju funkcji percepcyjno-
      motorycznych u uczniów z naszej szkoły. Wyniki te zbliżone są do wyników
      naszych badań z ubiegłych lat i mają tendencję wzrastającą.


      Badania prowadziłyśmy według opracowanego przez nas scenariusza, zawierającego
      następujące próby:


      Dla określenia:


      poziomu analizy i syntezy wzrokowej, spostrzegania i sprawności manualnej:
      - odtwarzanie figur geometrycznych
      - składanie obrazka z części bez wzoru
      - wskazywanie różnic między obrazkami
      poziomu analizy i syntezy słuchowej:
      - test analizy i syntezy słuchowej I. Styczek
      umiejętności czytania:
      - rozpoznawanie liter!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      - czytanie wyrazów i krótkich zdań!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      poziomu artykulacji:
      - układanie historyjki obrazkowej
      - badanie sprawności artykulacyjnej (kwestionariusz obrazkowy G. Demel)
      lateralizacji
      - badanie stronności ciała
      znajomości pojęć matematycznych:
      - rozumienie pojęć
      - dokonywanie operacji matematycznych.

      • malbu Re: Wymagania edukacyjne dla dzieci rozpoczynając 26.09.05, 10:56
        Witam. Wiem juz, na czym stoje i jakie sa prawa mojego dziecka - dotarlam
        telefonicznie na szczebel ministerialny (pani podala nazwisko), gdzie
        sie dowiedzialam, ze w ogole nie ma "wymagan" w klasach I - III (zakazane przez
        psychologow, ze wzgledu na nierownomierny rozwoj w czasie umiejetnosci u dzieci
        w tym wieku), sa "przewidywane osiagniete wyniki", po pierwszym polroczu, po
        roku itp., (nie znalazlam czegos takiego dla zarowki!)
        Dzieci nie wolno stresowac, tylko motywowac, kazde moze sie rozwijac we wlasnym
        rytmie. I ze jezeli szkola twierdzi inaczej, sprawa nadaje sie do kuratorium.
        Oczywiscie jest program, ktory kalsa realizuje. Ale jaki (jakie podreczniki) i
        jak szybko, to juz jest indywidualna decyzja nauczycielki...
        Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze w prawie trzydziestoosobowej klasie
        dostosowanie wymogow do wszystkich dzieci jednoczesnie moze byc trudne...
        I ze nikt nie lubi "rownac w dol" (???? To siedmiolatki, na milosc boska). No
        ale to juz kwestia ambicji, a nie dobra dzieci. Wyobrazam to sobie takie
        rozwiazanie, ze z wieksza czescia klasy mozna robic jedna rzecz, a Ci
        najbardziej wyuczeni przez rodzicow (zerowke????) wczesniej moga dostawac
        zadania dodatkowe, zeby sie nie nudzic...
        No i pewnie w te strone cala sprawa zmierza. Juz w tej chwili w klasie synka
        nie zadaje sie czytanek do domu, a on sam wraca bardziej zadowolony, chwalony
        za postepy. Dodam dla ulatwienia, ze ze wszystkimi innymi zadaniami radzi sobie
        od poczatku bardzo dobrze, a obciazenia sa i tak relatywnie duze (porownujac do
        tego, co pamietam ze swojej klasy pierwszej)
        Rozmawialam w zeszly wtorek z Pania wiedzac juz co nieco, wycofywala sie
        raczkiem, dala wolna reke w sprawie zajec dodatkowych (zwanych wyrownawczymi,
        w naszym przypadku wyrownujacymi wyniki zaskoczeniawink
        Moje dziecko uczy sie od paru dni czytania z multimediow i mojego starego
        elementarza. Wychodzac od znajomosci liter (ktora posiadal), doszedl do w miare
        sprawnego czytania tekstow typu "To Ola. Ola je jajko" itd. (chyba wszyscy
        pamietamywink. Prosze ocenic, droga Zebro, czy mamy tu do czynienia
        z "zakloceniami w rozwoju funkcji percepcyjno - motorycznych" i brakiem
        dojrzalosci szkolnej. W zerowce nikt nie zglaszal problemu, wrecz przeciwnie,
        moj syn byl chwalony za obowiazkowosc i umiejetnosci. Mialam chyba wszelkie
        podstawy, zeby sadzic, ze wszystko jest w porzadku? Mysle, ze mamy tu do
        czynienia z wyjatkowo paskudnym przypadkiem typowo polskiego bajzlu - zerowka
        wprowadza zadania szkolne, ale nie kontroluje szczegolowo poziomu zdobytych
        umiejetnosci (bo jej nie wolno?), chyba ze dziecko wyraznie odstaje od grupy
        (nie robi postepow? Ma trudnosci z koncentracja? itp., to tylko moje
        przypuszczenia). Potem szkola wprowadza "reedukacje" od pierwszych dni takze w
        przypadku dzieci dobrze lub bardzo dobrze ogolnie sie rozwijajacych i
        przystosowanych, tylko dlatego, ze nikt nie poinformowal rodzicow o jej
        wstepnych wymaganiach. Ktore teoretycznie nie powinny w ogole wystapic (o ile
        zerowka nie zglaszala zastrzezen, jak rozumiem).
        Z przeprowadzonego przeze mnie malego badania sytuacji wsrod znajomych wynika,
        ze szkoly bardzo roznie podchodza do bigosu zwanego pierwsza klasa, w wielu
        szkolach przez pierwsze pol roku dzieci ucza sie liter i rownolegle pisania i
        czytania prostych wyrazow i zdan. Tak robia doswiadczeni nauczyciele. Nasza
        pani jest mloda, obawiam sie, ze pierwszy raz ma pierwsza klase. Przypominam,
        ze w przypadku szkoly mojego synka chodzilo o plynne(!!!) czytanie
        czterozwrotkowego wiersza (!!!!) (i nastepnego, niewiele krotszego)
        Ciekawi mnie, jak to w koncu jest z tym badaniem dojrzalosci szkolnej, chyba
        czeka mnie nastepny telefon do ministerstwa. A moze to sa ustalenia z zeszlego
        roku? (zdaje sie, ze byl to pierwszy rok funkcjonowania zerowek, jesli sie
        myle, prosze mnie poprawic). A moze w ogole dzialania nieprawne. Zobaczymy.
        Pozdrawiam matki i nie matki.
    • wwww_wwww Re: 1 klasa - pierwsze upokorzenie 17.11.05, 15:53
      Nauczyciele to potrafią... Gdyby była większa szansa utraty pracy przez
      nauczycielkę...
Pełna wersja