zawartosc lozeczka

IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 14.09.02, 12:05
Do tej pory w lozeczku mojego synka byl materacyk, przescieradlo, mis i
Bartek w obszernym spiworku.
Od kilku dni sa tam jeszcze trzy misie (nienajmniejsze), poduszka - jasiek,
koc 2 na 2 metry i malutki kocyk. Bez tych wszystkich dodatkow po prostu nie
da sie zasnac!smile
Poduszka laduje pod glowa, duzy koc zwiniety w klab Bartek wpycha pod siebie,
kocykiem sie przykrywa a misie to juz gdzie popadnie.
Ciekawi mnie, czego Wasze dzieci potrzebuja do zasniecia (bo oczywiscie,
kiedy Bartek zasnie, to my mu troche przerzedzamy zawartosc lozeczka)?
CZESC
    • Gość: tiamik Re: zawartosc lozeczka IP: 213.25.22.* 14.09.02, 19:26
      Mój syn sypia w garażu - co najmniej trzy autka i to takie solidniejsze. Oprócz
      tego obowiązkowo podusia, miś Buba i przytulanka Ola, kocyk. Właściwie nie wiem
      gdzie mieści się jeszcze dziecko!
    • Gość: zaza Re: zawartosc lozeczka IP: 3E1FE* / *.blueyonder.co.uk 14.09.02, 23:51
      moje dzieci nie sa lepsze!!
      7-latek spi z ulubionym kocykiem,8 misiami (roznej wielkosci)latarka i
      zapasowe baterie pod poduszka), krzyzowka-wykreslanka, pare ksiazek, kompas,
      pare samochodzikow...i jeszcze on!!!!
      a corka 4.5latka spi tez z kocykiem , misiami,lalkami torebkami
      juz sie poddalam, slowo daje!!!skoro im to nie przeszkadza!!
      • Gość: paula Re: zawartosc lozeczka IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 14.09.02, 23:57
        dobre, dobre.... to ja juz sie szykuje na ciag dalszy.
        Bez czego to nie bedzie mogl zasnac? Dzisiaj do kompletu dolaczyla butelka wody
        (taka jego butelka) - idealnie wpasowala sie pod brode. A wsrod tego Bartek
        poskrecany niemilosiernie, ze tez mu to pasuje, taki scisk.
        PA
    • Gość: Insomnia Re: zawartosc lozeczka IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 15.09.02, 21:49
      A ja Wam zazdroszczę. Moje córki nie chcą spać z niczym, nawet z ulubionymi
      lalkami. Był taki okres, że starsza brała kogoś do łóżeczka (króliczka, czy
      misia), ale były to raczej jednorazowe sytuacje. A szkoda, bo to taki słodki
      widok, kiedy maluch przytula się do ulubionej zabawki. Choć muszę przyznać że
      jestem w szoku czytając ile mieści sie w łóżeczkach Waszych pociech smile)
      • Gość: paula Re: zawartosc lozeczka - Insomnia IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 15.09.02, 22:44
        Oj miesci, sie miesci... tylko czasami konczyny wystaja miedzy zerdkami
        lozeczka. Dobrze, ze glowa duza, to nie wypadniesmile!
        PA
    • Gość: anma Re: zawartosc lozeczka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.02, 22:17
      Mój synek nie ma ulubionej przytulanki, ma ich sporo, ale żadnej nie wyróżnia
      i zadnej do spania nie zabiera. Za to zanim zaśnie pod poduszką (a właściwie
      za poduszką, między krawędzą łóżka a poduszką nad głową) urządza garaż dla
      resoraków, motorków i innych pojazdów, na szczęście małych smile)) Część z nich
      zabieram jak zaśnie, bo zagrażają bezpieczeństwu, ale nie wszystkie, bo jak
      się rano budzi to szuka swoich pojazdów.
      Pozdrawiam
    • Gość: strach Re: zawartosc lozeczka IP: *.euro / *.euro-net.pl 16.09.02, 00:04
      Moja najstarsza corka, majac nieco ponad roczek, musiala miec do spania "pusie
      z dziura", czyli poduszke z zapieciem z boku i 5 szmacianych przytulanek
      zwanych "mipsiami" /rzeczywiscie byl wsrod nich 1 mis/.
      Po godzinie 2 w nocy /wtedy zasypiala/ caly ten zwierzyniec przemieszczal sie
      obok lozeczka.
      Ok. 3 rozpoczynalo sie glosne zawodzenie: Miiiiiiiiiips!!!

      / Szkoda, ze nie mam przecinkow nad "s" /

      Ten krzyk "miiiiiips" rozlegal sie dokladnie 5 razy, tzn. tyle, ile sztuk
      bylo w zwierzyncu. Jesli polozylo jej sie jedna zabawke, to dalej
      wolala "mipsia", kladlo sie druga - znow komenda "miiiiiips".
      Nie wiem, jak wyczuwala, w jakim stanie liczebnym jest armia, bo przeciez nie
      umiala liczyc.

      Srednia corka korzystala ze smoczka, wiec w lozeczku miala wyparzonych 5-7
      smoczkow koloru bialego. W polowie nocy rozlegal sie krzyk, bo zadnego nie
      bylo juz w zasiegu reki.
      Nie rozumiem do dzis, jak w ciemnosciach nie dala sie oszukac i wypluwala
      smoczek niebieski /spadek po starszej/.

      Najmlodsza nigdy nie miala porzadku w lozku, najlepiej spalo jej sie z mama,
      zamiast dzieciecych przytulanek byly resoraki, pistolety, ptasie
      piora, "bukiety" /jakies zielsko z podworka/, spiace /niezywe slimaki w
      pudelku/, cymbalki, a z zabawek amerykanski obrzydliwy kurczak, ktory,
      przygnieciony, glosno zyczyl wesolych swiat.
      "Flore i faune" wyrzucalam po wielkim lamencie, ale reszta MUSIALA byc.
      Aaaa - bylo jeszcze jakies futrzane stworzenie, modne wowczas,ktore odzywalo
      sie nieproszone - reagowalo na ruch w lozeczku, kichniecie dziecka itp.

      Wszystkie moje corki w swoich lozeczkach glosno rozmawialy przez sen.
      Jedna do tej pory rozmawia ze mna.
      Tylko jedna.

      Zapamietajcie te dobre momenty z zycia Waszych dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja